aras2008
25.12.10, 17:43
Hej,
od prawie dwóch lat jestem z chłopakiem. Mieszkamy razem 1,5 roku.Po długich obserwacjach przyszedł czas na zadanie pytania: czy ja chcę być z nim dalej?chodzi o to, ze pewne jego zachowania tak okropnie mnie bola, ze nie wiem czy dluzej jestem w stanie to ciagnac.
Najpierw czekałam długo ąz mi powie, ze mnie kocha. W koncu sie doczekalam, po ponad roku bycia razem, i bylo to szczere ale bardzo dlugo mialam wrazenie ze sie broni, ze mi nie ufa.
Emocjonalnie jest okaleczony przez rodzicow. Obserwuje juz dosyc dlugo jego rodzine, i niestety komunikacja ogranicza sie do minimum. Urazy i pretensje,problemy - wszystko jest zamiatane pod dywan. Do swojej matki zwraca sie tak ze uszy bolą.A matka nadopiekuncza do bolu.Takze troche mu sie nie dziwie.
Tak wiec, o emocjach mowic nie umie. I chodzi tu o takie sprawy normalne o ktorych ludzie bedacy razem powinni sobie mowic. Swoje obawy,rozczarowania.I jak juz cos mowi, w ogole nie zwraca uwage na forme. A forma wypowiedzi umie zranic doskonale.
Jak mu sie zwroci uwage, reaguje agresja, popada w jakies skrajne nastroje.
Poza tym jest do bolu nietolerancyjny.Nie akceptuje moich osobistych wyborow. To ze jestem nie wierzaca przede wszystkim.Czesto slysze nieprzyjemne komentarze. Traktuje mnie wrecz z pogarda w takich sytuacjach.
On, cale swoje dziecinstwo zyl w wiecznych zakazach,karach.
Problem na dzis jest taki, ze doszlam do wniosku ze On mnie chce za cos ukarac. Msci sie na mnie.A moje obawy sa takie ze ja jestem bogu ducha winna.
Czuje przy kazdej takiej sytuacji, jak spada moja samoocena. Mam wrazenia ze On wysysa ze mnie cala pozytywna energie.
Pozdrawiam.