Gość: GoscK
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.12.10, 16:14
Od jakiegoś czasu spotykam się z facetem; od początku układ między nami był jasny - potajemne spotkania, seks bez zobowiązań - sama to zaproponowałam. Nie chciałam stałego związku, seks z nim to był raczej z ciekawości, z nudy.
Nigdy nie zwracałam na niego uwagi, wiedziałam natomiast, że ja mu się bardzo podobam. Wykorzystałam to, poderwałam go. Wiedziałam, że to nie jest facet, który szuka stałego związku, ma wiele za sobą, ma dziecko. Chciałam przygody. Przywiązałam się do niego.
Lubię jego towarzystwo, fascynuje mnie, jako facet... możemy rozmawiać godzinami; okazało się, że to nie jest facet, z którym mogę tylko iść do łóżka. Jest kochany. To człowiek z pasją, z głową na karku, żeby osiągnąć sukces; to człowiek z którym chciałabym być.
Zależy mi na nim, chyba jeszcze go nie kocham, za krótko się znamy i jestem ostrożna.
Kiedyś zapytał, co jeśli się w nim zakocham. Chyba się tego boi. Powiedziałam, że trudno, że złamie mi serce. Odpowiedział, że "takiego kochanego serduszka nie można łamać".
Ostatnio on ma dużo pracy, święta... córka, koniec roku w pracy. Nie ma czasu się ze mną spotkać. Pisze, że tęskni. Ale nie wiem, czy to prawda, czy pisze tak dlatego tylko, żebym czekała, żebym nie była zła. Może zauważył, że ja zaczynam traktować go troszkę inaczej... nie wiem. Co mam Mu powiedzieć? Jak go w sobie rozkochać? Jak mu dać do zrozumienia, że jest dla mnie ważny tak, żeby go nie wystraszyć...??