imprezy w związku

IP: 46.113.170.* 10.01.11, 20:37
Pani Ewo,

Jestem w związku, z fajnym facetem, mamy swoje lata, pracujemy, myślimy o dzieciach ... ale problemem dla mnie są imprezy. Po prostu nie mogę przeboleć, jak On chodzi sam. Nawet nie ma nic przeciwko, żebym ja też szła, i chodzę, ale dla mnie to po prostu za często. Do tego przyznaje, ze beze mnie czuje się swobodniej, w zasadzie tylko impreza go cieszy, wszystko inne mniej, łacznie ze mną.
Rozmowy nic nie dają, on jest nieszczęśliwy, jak nie idzie, ja, jak idzie.
Poza tym to świetny facet. Mam do niego zaufanie, wolałabym jednak, żeby takie osobne wyjścia były sporadyczne.
Dla niego nawet dzieci nie wykluczają takiego trybu, przynajmniej teoretycznie. Uważa, że jest ok, kiedy każde wraca na noc./w ciągu nocy/
Nie umiem tego zaakceptować. Czy może powinnam? Nie chcę wkoło zrzędzić. Ani robić na złość. Czy jest jakies wyjście z tej sytuacji?
    • Gość: her Re: imprezy w związku IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.11, 20:45
      Ty chcesz go uwiazac, zrobic niewolnika. Jak ma jaja to nic z twoich planow nie wyjdzie. Bedzie chodzil gdzie chce i kiedy chce. i robil to na co ma ochote!
      • Gość: mmm Re: imprezy w związku IP: 46.112.74.* 10.01.11, 21:28
        niektórzy cale zycie maja 16 lat i mysla ze posiadajc rodzine mozen zyc, bawil sie , pić i balowac taka jakby sie było wolny kawlerem

        czas podciagnac gacie, wytrzec gile z nosa i dorosnąc

        albo nie zawracac głowy kobiecie ani dziecku
        • zakletawmarmur Re: imprezy w związku 11.01.11, 00:01
          Uwielbiam chodzić na imprezy:-) Od wielu lat żyję w poważnym związku, mamy dziecko i to co ludzie nazywają "poważnym życiem". Nie wiem dlaczego miałoby to oznaczać rezygnacje z imprez? Musze przyznać, że "dobra zabawa" zdecydowanie służy naszemu związkowi. Jest później co współnie wspominać, z czego sie pośmiać. Często też chodzimy osobno i później opowiadamy sobie co się działo. Fakt, że człowiek trochę poimprezuje nie musi oznaczać, że nie ma się czasu na inne, bardziej przydatne rzeczy... Nie oznacza też, że jest niedojrzały. No chyba, że ktoś dojrzałość rozumie jako siedzenie w domu:-)
        • triismegistos Re: imprezy w związku 26.06.11, 22:02
          No tak, bo dojrzałość polega na rezygnacji ze wszystkich pasji, przyjemności i rozrywek... Przyznaję, nie pierwszy raz spotkałam się z taką opinią zawsze się zastanawiałam co też robi z ludzi takie zgorzkniale pierdoły...
    • Gość: psycholog z uw Re: imprezy w związku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.11, 07:34
      Kluczowe zdanie: to czuje sie swobodniej, czyli robi tam cos, czego przy niej by nie zrobil. Poza tym to ze tak unika chodzenia z partnerka swiadczy o tym ze ma cos na sumieniu. Dla mnie facet zdradza i tyle.
    • ewa.zeromska Re: imprezy w związku 11.01.11, 10:19
      Witam cię,
      Na ogół z uwielbienia dla imprez się wyrasta, bo życie do tego zmusza, ale niektórzy nie wyrastają. Dla niego pójście na imprezę jest synonimem wolności. Nawet nie wiem, czy za każdym razem szałowo się bawi, ale jemu nie o to chodzi. Chodzi o to, że może pójść.
      Wiem, co cię denerwuje. To takie mało dorosłe, niepoważne, zwłaszcza w nadmiarze.
      Ktoś napisał, że jeśli lubi chodzić sam, to na pewno zdradza. To bzdura!
      Co najwyżej trochę flirtuje, żeby upewnić się w swojej męskiej atrakcyjności, widocznie stale potrzebuje potwierdzenia. Świadczy to pewnej niedojrzałości emocjonalnej.
      Jest w nim lęk, że jeśli zamknie się w domu, wówczas życie mu się skończy i ominie go coś fantastycznego.
      Ale przecież ty nie chcesz, żeby w ogóle nigdzie nie chodził, tylko żeby nieco rzadziej.
      Ostry sprzeciw, czy szantaż na pewno spowoduje awanturę i walkę o "wolność".
      Czy ty wiesz, co w jego wypadku oznacza "impreza"?
      Co to jest - klub, pub, prywatne mieszkanie?
      Co to za towarzystwo?
      To ważne, bo pewnie pewne wyjścia łatwiej ci zaakceptować, inne mniej.
      Co masz zrobić?
      Raczej mu towarzyszyć, ale też powinniście ustalić jakiś tryb postępowania. Życie nie składa się z pracy i imprez, więc trzeba wszystko poukładać., coś ustalić, zaplanować. I trzeba to zrobić razem, nie metodą nakazowo-zakazową.
      Ten facet jest niefrasobliwy, więc jeśli planujesz z nim założenie rodziny, to weź pod uwagę, że gros obowiązków domowych pewnie spadnie na ciebie. No chyba, że dojrzeje............
      Pozdrawiam
      • zakletawmarmur Re: imprezy w związku 11.01.11, 21:27
        > Ale przecież ty nie chcesz, żeby w ogóle nigdzie nie chodził, tylko żeby nieco
        > rzadziej.

        Teraz pytanie, czy faktycznie tak często chodzi? No i co to znaczy "często" i "rzadziej"? Przecież autorka wątku może mieć bardziej lub mniej radykalne poglądy.

        > Ten facet jest niefrasobliwy, więc jeśli planujesz z nim założenie rodziny, to
        > weź pod uwagę, że gros obowiązków domowych pewnie spadnie na ciebie. No chyba,
        > że dojrzeje............

        Niekoniecznie. To, że ktoś w piątek wychodzi do klubu nie oznacza, że zaniedbuje dzieci i obowiązki domowe. Tak jakby wśród klubowiczów nie było osób lubiących np. porządek a "dobra matka" nie miała żadnego życia poza dziećmi.

        Warto przyjrzeć się facetowi. Udziela się w domu, czy raczej trzeba go do wszystkiego gonić.

        > Ktoś napisał, że jeśli lubi chodzić sam, to na pewno zdradza. To bzdura!
        > Co najwyżej trochę flirtuje, żeby upewnić się w swojej męskiej atrakcyjności, w
        > idocznie stale potrzebuje potwierdzenia. Świadczy to pewnej niedojrzałości emoc
        > jonalnej.

        Może też chodzić o brak tej kontroli w postaci "nie pij tyle", "nie tańcz na stole", "nie śpiewaj karaoke bo fałszujesz":-) No i późniejsze wypominanie "ale nam obciach zrobiłeś",
        "przesadziłeś z alkoholem", "następnym razem nie rób tego i tego".
        • usunelamkonto Re: imprezy w związku 16.01.11, 23:34
          akurat nie jestesmy zwiazani obraczka i nie mamy dzieci ale moj partner ma prawo wychodzic sam z kolegami. rzadko to robi, raz na jakis czas. ale pomysl przez chwile - przez ile czasu on z toba przebywa a przez ile sam (poza praca)?

          powiedzmy ze chodzi raz w weekend na dyskoteke czy do baru z kolega. 6 dni w tygodniu spedza czas w pracy, z toba i ew z dzieckiem. a raz w tygodniu chce odpoczac. chyba nie chcesz zeby caly stres i zlosc wyladowal na waszych relacjach?
          jest cos takiego jak pudelko/szufladka nicosci gdzie tylko facet ma prawo wstepu

          jesli ty chcesz czytac ksiazke a partner sie chce kochac to chyba powiesz - nie dzisiaj. on ew zawiedziony przyjmie ta odpowiedz a ty zrobisz co ze chcesz
          • jesod Impreza zamiast związku 17.01.11, 00:22
            usunelamkonto napisała:
            > jest cos takiego jak pudelko/szufladka nicosci gdzie tylko facet ma prawo wstepu

            Hi,hi, hi... Zapewniam Cię, że jest coś takiego jak pudełko/szufladka nicości, gdzie tylko kobieta ma prawo wstępu!

            Duuuupka, który chadza sam na imprezy należy zdecydowanie przywrócić do pionu i poczucia rzeczywistości albo.... rozstać się z nim.
            Imprezy to relaks - przy pozytywnych i otwartych relacjach w związku powinni razem zaznawać tej przyjemności, jeśli to lubią.
            Nie mam tutaj na myśli spotkań/imprez typowo męskich/damskich.
            Takie podejście wcale nie oznacza, iż każde z nich nie może mieć swoich przyjemności i zainteresowań.


          • Gość: gość Re: imprezy w związku IP: *.pljtelecom.pl 09.02.11, 14:20
            Puszczasz dzieciatego męża do dyskoteki????

            Nnnno to szykuj walizę, swoją lub jego - hue hue, dawno nie widziała, żeby facet tak sobie babę w domu urobił - hue hue!
            I nie doradzaj innym takiego frajerstwa, bo aż boli.
    • Gość: beti imprezy w związku IP: *.play-internet.pl 07.02.11, 18:48
      Pani Ewo,
      nie jestem za zbytnim ograniczaniem siebie w związku, uważam, że każdy z partnerów może mieć swój świat i tylko swoich znajomych, to nawet wskazane. Jednak to, co robi mój chłopak, to chyba przesada..? Otóż, on pracuje całymi dniami i nocami, w domu je tylko obiad. Ja całe dnie spędzam sama, czasami spotkam się z jakąś koleżanką, pójdę do kina, na spacer. On siedzi w swojej firmie do 1 - 2 w nocy. A co robi w piątek..? Nie, niestety nie spędza czasu ze mną. Idzie na imprezę, do klubu, z kolegami! Nie interesuje go to, co ja na ten temat myśle, czy może chciałabym spędzić ten wieczór z nim, skoro praktycznie niewidujemy się cały tydzień.. On idzie sam, i koniec. Czemu nie chce mnie wziąć? W tyg, jeśli skończy wcześniej pracę, też wychodzi sam, do klubu, żeby się spotkać z kolegami i popić - tak mówi. Ostatnio, był tam trzy razy w tygodniu, poza tym też w piątek, i gdzieś miał to, jak ja się z tym czuję, nawet nie zapytał mnie o zdanie. Czasami jest spokój, nie wychodzi 2 tygodnie - góra, ale to ciągle powraca. Naprawdę nie miałabym nic przeciwko, gdybyśmy spędzali ze sobą wiele czasu, ale my nic razem nie robimy! Podejrzewam, że on się nie zmieni.. Kocham go, ale nie chce, żeby tak wyglądało moje życie..
      • moonogamistka Re: imprezy w związku 07.02.11, 19:00
        przepraszam ale co Was laczy? Po czym wnioskujesz, ze jestes para a nie sublokatorami?
        Po seksie? To akurat zaden argument;)
        Wyglada to tak jakby Was nic nie laczylo poza tym, ze "Ty kochasz" ..Malo...
        • Gość: gość Re: imprezy w związku IP: *.pljtelecom.pl 09.02.11, 15:43
          To samo chciałam powiedzieć, ten gostek ma jakiegoś domownika w postaci dziewczyny. A dodatkowo ma słabość do imprezowania i alkoholu - bo to właśnie ta słabość kryje się pod skłonnościami jego do imprez i spotkań towarzyskich.
          Dziewczyno, z takim życia w rodzinie nie ułożysz: po pierwsze te imprezy, alkohol, a po drugie nielicznienie się z Tobą absolutne! Pakuj walizkę i po cichu wiej stamtąd.
          • Gość: beti Re: imprezy w związku IP: *.play-internet.pl 25.06.11, 23:04
            Rozstaliśmy się, bo okazało się, że się z kimś spotykał, nieważne czy przez miesiąc, dwa i ile tych spotkań było, ale przyznał się do tego, że "ktoś był" i reszta jest dla mnie już nieistotna. "Do widzenia" i tyle. Dziewczyny, proszę uważajcie na takich imprezowych typów.. Nie warto naiwnie wierzyć, że coś się zmieni, ułoży, że facet dojrzeje.. To są naprawdę wyjątki.
    • individual666 Re: imprezy w związku 26.06.11, 21:16
      Możecie zobaczyć największego polskiego penisa:
      seksbaza.com/forum-czlonek-meski/index.php
    • triismegistos Re: imprezy w związku 26.06.11, 22:44
      Ale czemu nie możesz tego przeboleć? Chodzi na te imprezy trzy razy w tygodniu, wraca nawalony nad ranem i zaniedbuje obowiązki domowe, czy zwyczajnie nie możesz przeżyć, że ma jakiś świat poza tobą?
      W pierwszym wypadku doradzam zakończenie znajomości, w drugim zaczęcie życia własnym życiem, bo bluszczenie nie jest dobre ani dla związku, ani dla Ciebie jako takiej.
      • Gość: shrd Re: imprezy w związku IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 22:53
        Zabierasz mu wolnosc. Skonczy sie to zle dla cierbie.
      • n.wataha Re: imprezy w związku 27.06.11, 13:21
        > Jednak to, co robi mój chłopak, to chyba przesada..? Otóż, on pracuje całymi dniami i nocami,
        > w domu je tylko obiad.

        Dałaś sie zwyczajnie wziąć "pod pantofel" i robisz mu za gosposię i kochankę.
        Piszesz, że w domu je obiad - Ty mu go podajesz?
        No to może czas na "męską" rozmowę? Że nie czujesz się w takim układzie szczęśliwa, że zaniedbuje Ciebie i dom. A jeśli nie poskutkuje, to zadzwonić do rodziców, poprosić by Cię przyjęli na parę dni i po prostu zniknąć z domu. Może wtedy się panu i władcy oczy otworzą?
        Wtedy zaproponować jeszcze jedną rozmowę na temat zmian w Waszym życiu.

        Widzisz, nie tylko faceci potrafią traktować swój dom jak sypialnię. Kobiety również (choć rzadziej). Ale wszystko zmierza do tego, by wypracować wspólny kompromis, tak by obie strony z czegoś zrezygnowały. On np. dodatkowe 2 dni będzie wracał wcześniej i zajmował się domem, a Ty będziesz wtedy miała więcej czasu dla siebie lub będziecie mieli oboje więcej dla siebie nawzajem czasu.
Pełna wersja