Gość: Wiktoria
IP: 46.113.170.*
10.01.11, 20:37
Pani Ewo,
Jestem w związku, z fajnym facetem, mamy swoje lata, pracujemy, myślimy o dzieciach ... ale problemem dla mnie są imprezy. Po prostu nie mogę przeboleć, jak On chodzi sam. Nawet nie ma nic przeciwko, żebym ja też szła, i chodzę, ale dla mnie to po prostu za często. Do tego przyznaje, ze beze mnie czuje się swobodniej, w zasadzie tylko impreza go cieszy, wszystko inne mniej, łacznie ze mną.
Rozmowy nic nie dają, on jest nieszczęśliwy, jak nie idzie, ja, jak idzie.
Poza tym to świetny facet. Mam do niego zaufanie, wolałabym jednak, żeby takie osobne wyjścia były sporadyczne.
Dla niego nawet dzieci nie wykluczają takiego trybu, przynajmniej teoretycznie. Uważa, że jest ok, kiedy każde wraca na noc./w ciągu nocy/
Nie umiem tego zaakceptować. Czy może powinnam? Nie chcę wkoło zrzędzić. Ani robić na złość. Czy jest jakies wyjście z tej sytuacji?