jokiona

IP: *.pgi.gov.pl 14.02.11, 07:23
Co zrobić, żeby to przejść bez leków na depresję, bez płaczu nonstop i zagrożenia, że cię wyrzucą z pracy, bez tego uczucia w żołądku. Jak odzyskać energię do życia. Po dłuższym związku on odszedł i chce poznać inną, jak się z tym pogodzić i dać sobie radę...
    • ewa.zeromska Re: jokiona 14.02.11, 10:50
      Człowiek nie jest bezdusznym robotem i to całkiem normalne, że jeśli styka się ze stratą, to cierpi i przeżywa.
      Rzecz w tym, żeby cierpienie nie stało się istotą bytu, czyli trzeba próbować nie zatracić się w nim.
      Wiem, że zabrzmi to oschle, ale ja radziłabym racjonalizowac emocje.
      To znaczy, podejść do całej sprawy z analitycznie i chronić siebie. Z pewnością nic nie stało się nagle. Były sygnałty, coś już się rozłaziło od pewnego czasu, nawet jeśli nie chciałas tego zauważyć.
      Teraz nie jest moment, żeby to ważyć i mierzyć. Kto zawinił, co kto zrobił, a czego nie zrobił. Na to przyjdzie jeszcze czas.
      Łez, bezsennych nocy, żalu - nie unikniesz, nie da rady, ale w którymś momencie musisz powiedzieeć sobie - STOP.
      Będę żyć dalej i to dobrze! To będzie moja zemsta i moja siła. On mnie nie złamie, nie będę nieszczęśliwa, bo nie zasługuję na to!
      Niezła jest "ucieczka" w pracę, w naukę, w sport, w cokolwiek, co cię zajmie i nie pozwoli siedzieć w domu i wałkowac ciągle te same myśli.
      To minie, pozbierasz się, im szybciej tym lepiej.
      Mam tylko prośbę. Nie szukaj za szybko kolejnego faceta, jako lekarstwa na ranę. Pozornie wydaje się, że to działa, ale to nieprawda.
      Musisz przejść tę "żałobę", w miarę możliwości bez strasznych strat, a potem rozpocząć nowy rozdział.
      Powodzenia
      • Gość: Jokiona Dziękuję...., i jeszcze pytanie IP: *.pgi.gov.pl 15.02.11, 13:41
        Dziękuję za słowa otuchy. Pani EWa napisała "to minie, pozbierasz się", podniosło mnie to na duchu..... Jeszcze pytanie, a co zrobić w tych trudnych chwilach, kiedy brakuje mi go bardzo (a on powiedział, że zawsze kiedy zechcę możemy się spotkać i rozmawiać), a wolałabym się z nim nie spotkać. Do tej pory się nie udawało, miękłam, biegłam, tym bardziej, że on pozostawia mi tę furtkę, mówi, że pozostanę zawsze ważna. Co zrobić, żeby za nim nie biec, odzyskać wolę i honor, dołuje mnie to, że ma taką kontrolę nade mną. Próbuję wciągnąć się w film, pogadać z kumpelą, ale jego brak narasta i proszę o spotkanie, wiem, że tak nie może być i nie będzie. Jak sobie radzicie z przejmującą tęsknotą za kimś i jak to zrobić, żeby nie iść do niego, nawet jak jest taka możliwość?
        • Gość: almostunreal Re: Dziękuję...., i jeszcze pytanie IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.11, 19:48
          Jeśli ludzie rozstają się w miarę pokojowo to chyba przeważnie tak mówią, że będą przyjaciółmi, że będą się spotykać itp. To po prostu mniej drastyczne niż żegnaj na zawsze, ciężko sobie wyobrazić że ktoś kto był ważny tak po prostu zniknie.
          Moim zdaniem taka przyjaźń to nic dobrego, zwłaszcza, jeśli któraś z osób nie pogodziła się z rozstaniem i chciałaby czegoś więcej (czyli zwykle). Chwile słabości i pozorne powroty tylko ranią jeszcze bardziej.
          Nie biegnij i nie proponuj spotkań. Z czasem naprawdę będzie łatwiej.
        • Gość: ona Re: Dziękuję...., i jeszcze pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.11, 12:07
          Wiesz ja bylam w zwiazku 2 lata i po rozstaniu cierpialam bardzo, kochalam go;/ i tak jak Pani Ewa napisala szukalam pocieszenia w facecie... wtedy wydawalo mi si eto dobre rozwiązanie, żeby nie cierpieć itd a teraz wiem ż eto był błąd... Wszystkei uczucia i wymagania chciałąm przelać n anowego partnera;/ Teraz jestem z nim ale nie układa się za dobrze;( Więc nie szukaj nowego na siłe, tylko po to aby nie cierpieć. Uwierz, nie warto! Musisz swoje przecierpieć. Kilka dni napewno minie zanim przestaniesz płakać... A pózniej wyjdz gdzies, unikaj romantycznych filmó i piosenek bo to nie pomoże... zacznij chodzić na siłownie albo zacznij biegać.... nie myśl o tym co było.. zbiegiem czasu poczujesz się lepiej...
    • piataziuta Re: jokiona 14.02.11, 10:59
      Ważne żeby być dla siebie wyrozumiałym i cierpliwym. Pozwól sobie cierpieć, nie blokuj tego, to naturalna reakcja. Ja na zmianę, pozwalałam sobie na ból i odciągałam od niego uwagę. W dniu rozstania umówiłam się z pierwszą osobą która mi przyszła do głowy, wyszłam z domu i poznałam nowych ludzi. Nie poruszałam tematu. Dałam się wciągnąć w ich życie. Towarzyszyli mi przez następne miesiące.
      System zmian: odciągania uwagi i dawania upustu swojemu cierpieniu, przez pierwsze tygodnie był bardzo gęsty: godzina załamania, godzina zajęcia się czymś. Z czasem coraz dłużej udawało mi się zajmować czymś innym.
      Przez pierwszy tydzień najlepiej wziąć wolne w pracy, bo będzie ciężko skupić się na czymkolwiek. Ja po miesiącu dobrze zachowywałam pozory normalności. Po dwóch było mi lepiej. Po półroku bylo już dobrze, ale można powiedzieć że ze wszystkiego całkowicie wyszłam dopiero po roku. Może tobie uda się szybciej?
      Ważne są przyczyny rozstania. Jeżeli zostawił cię dla kogoś innego, to nie ma po kim płakać. U mnie tyle to trwało ,bo zrzuciłam na siebie winę za rozpad związku.
    • Gość: depresja Re: jokiona IP: *.pljtelecom.pl 14.02.11, 16:06
      Zamiast leków kup sobie nalewkę (spirytusową) z dziurawca.
      Jest nieoceniona w leczeniu depresji - spróbuj zrobić sobie kurację.
      • heeer Re: jokiona 15.02.11, 18:06
        Za kazdym razem zucenie boli troche mniej. Cwicz :-)

        • heeer Re: jokiona 15.02.11, 18:10
          Przy okazji, ten bol rozstania jest tak naprawde dosc przyjemny :-))
          Sprobuj poczuc jego przyjemna strone. Skoro juz cierpisz to miej cos z tego ;-)
          • moonogamistka Re: jokiona 15.02.11, 18:33
            zalezy kto rzuca i z jakiego powodu;_)
Pełna wersja