bez_komentarza.ltd
21.02.11, 23:20
Jestem kobietą. Żyłam/ żyję z kobietą, ale nie ma to żadnego znaczenia jeśli chodzi o problemy w związku. Mamy takie same, możecie wierzyć mi na słowo. Ponieważ u mnie wszystko się już schrzaniło, zrobiłam taki oto długi wykaz rzeczy, które zrobię jak wrócę do domu (wrócę, bo jestem na wygnaniu, ale wracam bo nie mam dokąd pójść).
Oto one, wskazówki jak żyć dalej:
1/ Będę spokojna
2/ Nie będę zadawać pytań "o nas"
3/ Jak mnie poniesie będę pisać a nie mówić
4/ będę cieszyć się każdym dniem w domu
5/ będę się uśmiechać
6/ nie będę używała brzydkich słów. Ani obraźliwych.
7/ nie będę sarkastyczna ani złośliwa
8/ Wezmę ją na swoją dobroć a nie szantażem
9/ jak się wyprowadzę z domu to już na wynajęte mieszkanie, a nie do znajomych
10/ będę oszczędzać
11/ będę dobrze spała i wypoczywała
12/ zacznę o siebie dbać
13/ znajdę sobie dziewczynę, bo potrzebuję seksu
14/jestem warta tego żeby mnie szanować, moje potrzeby są ważne
15/ będę mieć własny dom, z dużym regałem na książki
16/ kupię sobie buldoga francuskiego
17/ zabiję się jak już nic nie pomoże. I nikogo o tym wcześniej nie poinformuję...
18/ przestanę się lenić, mam robotę do zrobienia to ją robię
19/ pójdę na psychoterapię
20/ nie będę działać pod wpływem emocji
21/ znajdę sobie worek do bicia, ale poza domem
22/ nie dam sobie wmówić, że miłość nie istnieje
23/ Magda... kocham Cię
Dlaczego to piszę? Bo moje życie legło w gruzach. Straciłam partnerkę i wątpię czy ją odzyskam. Wiem, że mnóstwo ludzi jest w podobnej sytuacji. Teraz się upijam, bo inaczej nie potrafię sobie radzić. Jestem samotna, bezradna, zdruzgotana. Podobno wychodzenie z doła trwa około roku. U mnie to trwa dwa lata. Muszę coś zrobić, bo inaczej skończy się źle, a nie chcę jeszcze żeby skończyło się źle. Miłość, związek, wierność... To są idee, w które wierzyłam. Dopóki wierzę, to wszystko ma sens.
Pozdrawiam wszystkich pokaleczonych, żałosnych, zdruzgotanych.