CZy to już koniec?

IP: *.man.poznan.pl 09.03.11, 22:39
Mam dylemat. Co myśleć o moim związku.
Mieszkamy z moim facetem razem od kilku miesięcy. W zeszłym tygodniu pojechaliśmy do naszego rodzinnego miasta, każde z nas do swoich rodziców. Nie widzieliśmy się kilka dni. Ja się rozchorowałam, dostałam ogromnych bóli kręgosłupa więc postanowiłam zostać u rodziców. W poniedziałek, Postanowiłam, że zrobię mojemu mężczyźnie niespodziankę, w końcu nie widzieliśmy się kilka dni, a i tak spędzamy ze sobą mało czasu, i z megabolącym kręgosłupem przejechałam do niego 350 km. Myślłam sobie naiwnie, że miło będzie spędzić Dzień kobiet (niby nie święto ale zawsze pretekst żeby było miło)razem. We wtorek koło południa okazało się jednak że P ma jednak inne plany, idzie z kolegami na squasha. Oczywiście po tej informacji zlapałam focha i po jego naleganiach wyjaśniłam czemu: że jechałam 350 km z bolącym kręgosłupem do niego, że jest Dzień kobiet a on zostawia mnie samą i chorą wieczorem w domu. On stwierdził, że nie pójdzie, na co ja powiedzialam żeby szedł, że jeśli na siłę ma ze mną spędzać wieczór to żeby szedł. Rozmowa stanęła na tym, że jednak nie pójdzie i wróci wcześniej z pracy. Z pracy wrócił o 18.30 a o 19.00 Powiedział, że za godzinę wychodzi na squasha...Moim zdaniem jest całkowity brak poszanowania dla moich uczuć.
Zastanawiam się czy to poczatek końca bo takich sytuacji jest coraz wiecej...
    • e-droczek Re: CZy to już koniec? 09.03.11, 23:10
      Jesteś trollem czy serio to napisałaś?
      • ewa.zeromska Re: CZy to już koniec? 10.03.11, 11:20
        Też się zastanawiam, czy to poważny wpis.
        Jeśli tak, to opanuj się dziewczyno. Twój partner nie jest twoim niewolnikiem.
        Poza tym, od zawsze wiadomo, że niespodzianki typu .."cześć, własnie jestem, choć miałam być za dwa dni..", ta najgorsze niespodzianki na świecie.
        Naprawdę wyobrażasz sobie, że kiedy cię nia ma, to facet nie żyje, tylko siedzi i czeka?
        Jeśli umówił się z kolegami, to się umówił i już.
        Co innego, gdybyś umierała, ale chyba nie umierałaś.
        350 km w podróży, z bolącym kręgosłupem, brzmi dramatycznie, ale chyba nie było tak tragicznie skoro wytrzymałaś.
        Bolał cię kiedy kręgosłup, tak naprawdę.?
    • moonogamistka Re: CZy to już koniec? 10.03.11, 11:47
      Nigdy przenigdy nie rob facetom niespodzianek:)) Niejedna sie juz na tym przejechala;)))
    • Gość: Mia Re: CZy to już koniec? IP: *.range86-174.btcentralplus.com 10.03.11, 18:39
      Zaden to poczatek konca,chyba ze nadal bedziesz tak dramatyzowac.Postaw sie na jego miejscu.Czy ty cieszylabys sie z takiej niespodzianki,jesli mialabys inne plany?Wiedzial,ze nie bedzie cie w domu przez kilka dni i zaplanowal sobie czas z kumplami.Przeciez nawet bedac w zwiazku kazdy ma prawo miec wlasne zycie.Zapewne jak jestes na miejscu jego wyjscia sa ograniczone,wiec pewnie chcial troche luzu.I to wcale nie znaczy,ze cie nie kocha albo ze ceni towarzystwo kolegow bardziej niz twoje.Nie rob mu o to afery bo facet poczuje sie jak na smyczy.Porozmawiaj spokojnie i wytlumacz,ze cie to zarnilo bo jechalas te nieszczesne 350km i oczekiwalas,ze on z radosci podskoczy pod sufit.To jest wlasnie problem z kobietami.Wymyslimy sobie jakis scenariusz a jak cos pojdzie inaczej to zaraz czarna rozpacz.
    • Gość: loca Re: CZy to już koniec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 19:04
      koniec to bedzie jak sie nie opamietasz... niestety codziennosc razem wymaga wielu wyrzeczen i kiedy jest okazja ludzie korzystaja z wolnosci... jesli umowil sie z kumplami, a Ty nagle przyjechalas bidna obolala (oj gdyby naprawde Cie tak strasznie bolal, to nie sadze zebys przejechala te 350km :P) to nie mozesz wymagac zeby wszystko zaraz dla Ciebie rzucal, bo to wcale nie sprawi ze juz wiecej tak nie postapi, wrecz przeciwnie im bardziej bedziesz go ograniczac tym bardziej bedzie sie buntowal i dupa blada... ;) bo nikt nie chce zyc jak niewolnik...

      ktos dobrze napisal... mezczyzni nie lubia niespodzianek :D a juz na pewno nie takich typu: 'wracilam wczesniej' :D hehehe jakkolwiek zle by to brzmialo :D
    • krzywelustro A kuku! Jestem, więc się ciesz, tylko szczerze! 10.03.11, 21:08
      Normalna, szanująca się kobieta, jest dumna z tego, że jej facet dotrzymuje zobowiązań, także tych towarzyskich. Ty uczyniłaś z tego przedmiot emocjonalnego szantażu.

      Nawet dalszej rodzinie nie robi się tego, że z zaskoczenia, bez uzgodnienia, a już w szczególności - bez dyskretnego i delikatnego zainteresowania się ich planami, przyjeżdża się do niej w gości. Wolałabyś wówczas sztuczne uśmiechy i udawaną gościnność, czy też szczere nazwanie rzeczy po imieniu? Tym bardziej nie wolno tego robić Najbliższej Osobie.

      Mleko się wylało, zadra pozostanie. Na pewno Twój Mężczyzna szybko o sprawie nie zapomni, a z podświadomości nie wymaże tego już nigdy. Trudno jest zdobyć czyjeś zaufanie, jest ono zawsze rzeczą cenną i warto o nie dbać. Ty je prawdopodobnie miałaś, ale jednym głupim zachowaniem wdeptałaś w błoto - i jeszcze czujesz się urażona. Fakt, że tego nie rozumiesz i odwracasz role krzywdzonego i krzywdziciela, jest dodatkowa okolicznością obciążającą. Na miejscu Twojego faceta zaproponowałbym ci, abyśmy pozostali przyjaciółmi.
      ------------------------
    • donna.jagodka Re: CZy to już koniec? 10.03.11, 22:18
      ale z Ciebie panikara! Twój opis brzmi tak, jakbyś była bohaterką psychologicznego thrillera - kobieta osacza faceta, włązi w jego świat i go pustoszy.
      może łopatologiczne, ale na pewno prawdziwe. naucz sie na pamięć dziewczyno, wyluzuj i nie przesadzaj!
      www.psychologiazwiazku.pl/index.php/component/content/article/37/58-mczyni-s-jak-sprynki
Pełna wersja