gry komputerowe zamiast.....

IP: *.jmdi.pl 14.03.11, 22:57
W zasadzie mogłabym podpisać się pod innymi wątkami w tym temacie. Mój partner nie może doczekać się tej chwili wieczorem aż rozsiądzie się wygodnie przed komputerem i zacznie grać ......do rana prawie. Mamy małe dziecko (15 miesięcy). On zajmuje się dzieckiem ja pracuję. Zamiłowanie do gier sieciowych ma od dawna ale dopóki nie zamieszkaliśmy razem ok 2 lata temu to ja nie miałam świadomości że tak jest wielkie. Stopniowo mnie do tego przyzwyczajał wydłużając czas przesiadywania przed komputerem. Teraz to już gra na całego i bez skrępowania. Nie ma między nami bliskości, seksu. Jest napięcie, brak zrozumienia, chłód emocjonalny. Oczywiście ja robiłam mu wymówki, że gra godzinami. On twierdzi, że się czepiam bo przecież gra jak my śpimy, że to jest jego pasja a ja próbuję go ograniczać, kontrolować i dyktować jak ma spędzać czas. Dopóki mieszkaliśmy osobno to nasze życie wyglądało normalnie i byłam zadowolona a seks był bardzo udany. Pamiętam tylko, że na noc zawsze chciał wrócić w domu. Teraz wiem dlaczego!!!! Nocami grał w sieci.
Zapytałam go jakiś czas temu jak ocenia nasze relacje, odpowiedział że uważa że są całkiem niezłe. Pozostawiłam to bez komentarza. Wieczory, gdy dziecko już śpi spędzamy osobno. On przed komputerem ja przed tv albo siedzę w internecie. Już mu nie marudzę bo nie mam siły a poza tym zwracanie uwagi nie jest miłe.
Czasami rusza go sumienie i siądzie żeby ze mną pooglądać tv, ale i tak co chwila kontroluje co się dzieje w grze.
Proponowałam mu terapię dla par. Uważa, że to wymysł i fanaberia i twierdzi, że jeżeli rzeczywiście czuję potrzebę to powinnam sama ją przejść. Coraz mniej mi się chce ale dziecko potrzebuje nas obojga. Co ja mogę sama zrobić?
    • ewa.zeromska Re: gry komputerowe zamiast..... 15.03.11, 10:04
      Wygląda to na typowe uzależnienie, czyli jest to choroba.
      Problem w tym, że nie można z tego wyjść, jeśli samemu się nie chce.
      Jemu wydaje się, że nad tym panuje, ale z tego co piszesz wygląda, że dawno przestał panować.
      Tak jak z każdą osobą uzależnioną, od czegokolwiek, sytuacja rozwija się podobnie.
      Dopóki ma warunki sprzyjające, dopóki niczego lub prawie niczego ewidentnie nie traci, nie widzi problemu.
      Rozmowa - to za mało, nie przekonuje go. To tylko nudne gadanie.
      Dopiero wtedy, gdy odbije się to na pracy, zarobkach, kontaktach z ludźmi, z rodziną, pogłębiającą się stratą wszystkiego, gdy zostanie sam z tymi grami, może przebudzi się i opamięta.
      Na razie jesteś przy nim, dajesz mu jeść, mówisz do niego - czyli nie jest sam. W zasadzie jest mu dobrze. Ciebie olewa, robi co chce.
      Jeśli możesz, to wyprowadź się. Zostaw go, nie ułatwiaj mu egzystencji. Paradoksalnie w ten sposób mu pomożesz, a siebie ochronisz.
      Co będzie dalej - nie wiem. To może trwać, aż będą mu się zawalać kolejne światy...
      Wydaje mi się, że lepiej dla ciebie i dziecka, kiedy będziesz to obserwować z odległości.
      Pozdrawiam
      • n.wataha Re: gry komputerowe zamiast..... 05.05.11, 11:41
        ewa.zeromska napisała:
        > Rozmowa - to za mało, nie przekonuje go. To tylko nudne gadanie.
        Miałem dokładnie to samo. Jak grochem o ścianę.

        > Dopiero wtedy, gdy odbije się to na pracy, zarobkach, kontaktach z ludźmi, z ro
        > dziną, pogłębiającą się stratą wszystkiego, gdy zostanie sam z tymi grami, może
        > przebudzi się i opamięta.
        Nie przebudzi się. Nie mamy już prawie w ogóle znajomych, ponieważ gdy ktokolwiek do nas przychodził miał uczucie jakby żona nie mogła się doczekać kiedy już sobie pójdzie. Sami nie chodziliśmy, bo przecież żona musi jeszcze trochę pograć.

        Na szczęście w pracy nie ma internetu, za to obawiam się, że niewyspanie może mieć wpływ na jej pracę.

        > Na razie jesteś przy nim, dajesz mu jeść, mówisz do niego - czyli nie jest sam.
        > W zasadzie jest mu dobrze. Ciebie olewa, robi co chce.

        Haha, u nas to ja gotowałem, sprzątałem, opiekowałem się dzieckiem, właśnie dla tego, że żona nie garnęła się do tego, a przecież dziecko najważniejsze. Teraz gotuję sobie i dziecku. Żona niech sama sobie zrobi jeść.

        > Jeśli możesz, to wyprowadź się. Zostaw go, nie ułatwiaj mu egzystencji. Paradok
        > salnie w ten sposób mu pomożesz, a siebie ochronisz.
        Ta rada p. ewy.żeromskiej jakoś do mnie nie przemawia. A raczej w moim przypadku jest niewykonalna. Wiem już, że żona (dla swojej urażonej dumy) nie pozwoli wyprowadzić się z dzieckiem. Jak chcę się wyprowadzić to wolna droga, ale sam. A przecież do ciężkeij cholery, wiem, że dzieckiem się nie zajmie, bo dotąd przez ostatnie 3 lata się prawie nim nie zajmowała. Więc albo ją wyleczę siłą, albo musiałbym ją zastrzelić, albo pogodzić się z nałogiem, albo ze stratą dziecka.

        Jak widzicie wielkiego wyboru nie mam.
        • triismegistos Re: gry komputerowe zamiast..... 05.05.11, 18:42
          Masz przegwizdane :( Może zagroź małżonce, rozwodem i odebraniem praw rodzicielskich z powodu uzależnienia. Zgromadź dowody, może to ją otrzeźwi?
      • s-orbona Re: gry komputerowe zamiast..... 11.05.11, 10:10
        Nie koniecznie uzależnienie, oczywiście nie sugeruję, że to nie problem. Niech znajdzie prace, wyciągnij go gdzieś, a nie tylko w domu...
    • Gość: boleo1 Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.11, 16:14
      wyrzuć mu komputer. albo odetnij dostęp do internetu.
      niestety jest to poważne uzależnienie.

      -
      czarter jachtów | apartamenty wrocław | sklep z zabawkami | połączenia samolotowe | porównywarka ubezpieczeń | katalog spa | centrum rozrywkowe dla dzieci | wakacje nad morzem | forum pokerowe | sklep internetowy | drobne panele podłogowe | Najpiękniejsze miejsca | zdrowie, uroda, aromaterapia | prezentacja maturalna | Producent ekranów LED
      • easydobranocka Re: gry komputerowe zamiast..... 22.03.11, 13:59
        Witaj.Jeśli uwielbia grać na komputewrze toi pójd ź do waszego dostawcy internetu i zablokuj mu internet.Po przytjściu powiedz,że komputer się posuł i pójdzicie razem na długi spacer.Ewewntualnie pójdżcie razem na kręgle to mniej uzależnia.
    • czarna2209 Re: gry komputerowe zamiast..... 22.03.11, 15:43
      U mnie jest tak samo, trwa to już dwa lata. Na początku bardzo mnie to denerwowało, ale teraz jakoś przywykłam do tego, bo wiem, że moje gadanie na ten temat już nic nie wskóra. U mnie jest na odwrót ja siedzę w domu, on pracuje. Weekendy są zawsze takie same, gra - wtedy ma najwięcej czasu na to. Mamy dziecko 7 miesięczne, denerwuje mnie to, że zamiast spędzić z synem czas on gra. Jeszcze będąc w ciąży obiecywał mnie, że jak sie dziecko urodzi to sie zmieni, pogra góra 2 godziny i będzie spędzał czas z synem, niestety słowa były puszczone w wiatr. Kończy grę wtedy jak już chce mu się spać. Wiem, ze jest uzależniony i będzie grał dopóki mu sie nie znudzi ja już na to nic nie poradzę, niestety. Chyba trzeba sie do tego przyzwyczaić, ja już dałam sobie spokój, kładę sie do łóżka i idę spać.
    • Gość: JA Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.adsl.inetia.pl 25.03.11, 15:08
      To nalog. I to bardzo grozny. Traktuj go jak narkomana i nie przesadzam. To czesto wystepuje wlasnie u mlodych ojcow, ktorzy po prostu wcale nie chcieli miec dziecka - i to tez trzeba zrozumiec. To ucieczka od rzeczywistosci. Co proponuje: rozmowa i to powazna, na karteczkach napisz czego oczekujesz i czego wymagasz (a to wbrew pozorom dwie rozne rzeczy). Od razu po rekacji (poza zaskoczeniem) zobaczysz czy facet chce kontynuowac zwiazek, czy mu "zwisa". Jezeli to drugie to przykro mi, ale w AD 2011 2/3 zwiazkow konczy sie rozwodami po kilku pierwszych latach wiec zacisnij zeby i skup sie na dziecku.

      PS
      Odciecie internetu = kompletny idiotyzm. Mowimy o doroslej osobie, a nie przedszkolaku. On MA PRAWO ile chce grac ale NIE kosztem zwiazku. I tyle, zadna filozofia.
    • Gość: bolo Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.11, 23:21
      jakbym siebie widzial...
      twój partner jest uzalezniony i dopoki sam nie bedzie chcial pomocy, nie zmieni priorytetow i nie zrozumie co sie w zyciu liczy, chyba niewiele mozesz zrobic. niestety.
    • Gość: Furka Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.11, 14:09
      Lubię gry sieciowe, grałam w kilka z nich, w jedną gram do teraz. Rzucałam je kiedy czułam, że zjadają mi zbyt wiele czasu, że jestem jak na smyczy, muszę logować się codziennie i kontrolować co się dzieje w świecie gry. Wiem jak duży potencjał jeśli chodzi o uzależnienie ma taka ucieczka do innego świata. Twój facet jest uzależniony, co do tego nie ma wątpliwości. Jak pani Ewa napisała - on sądzi że to kontroluje, ale jest w błędzie.
      Nie wiem jakiego typu to gra, czy strategia przeglądarkowa, czy bardziej hack&shash. Poruszam ten temat nie bez powodu. Gdyby spróbować dotrzeć do niego, uświadomić mu uzależnienie poprzez wyzwanie - jak długo bez tego wytrzymasz - to w przypadku strategii, często brak codziennego logowania się i wykonywania określonych operacji w grze pociąga za sobą bardzo konkretne ryzyko straty lub zniszczenia części "dorobku" w grze. Pracował na ten dorobek całe noce :) , więc łatwo będzie mógł odrzucić tego typu prośbę - bo jak się nie zaloguje, to straci efekty swojej pracy. hack&slash jest prostsze, nie pociąga za sobą tylu zobowiązań.

      Jedną z rzeczy, którą możesz spróbować zrobić zanim zdecydujesz się na radykalne rozwiązania, to np. żebyś spróbowała zajrzeć w świat gry, zobaczyć co on tam takiego widzi i poznać ludzi, z którymi współdziała. Zyskasz tym samym pewien wpływ na niego, bo na pewno stara się utrzymać swój pozytywny wizerunek dla ludzi, z którymi gra.

      Nie wiem czy gry w ogóle Cię kręcą, ale jeśli chociaż trochę tak, możesz np. sama wybrać grę, która się Tobie podoba i ma opcję multiplayer, żebyście zagrali w nią wspólnie. Alternatywa dla gry, w którą gra sam.
      Raz że spędzicie trochę czasu razem, a dwa, zmiana sytuacji, w której Ty jesteś smokiem, przed którym on musi obronić swoje królestwo.


      Nie warto mimo wszystko demonizować gier online, jak napisałam na początku, wciąż gram w jedną. Gramy w nią często razem z moim meżem i jest to dla nas miły sposób spędzania czasu, tym bardziej ze w świecie gry gramy w zespole, w którym ważne jest wzajemne wsparcie. Gra nie wymaga codziennego logowania się i poświęcamy jej, bo ja wiem? Może 5 godzin tygodniowo. Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.

      i na koniec znalezione w sieci:
      "POST NA FORUM:
      Mojego męża coraz bardziej pochłania gra komputerowa. Od pół roku jest to praktycznie jego jedyne zajęcie w domu. Nasze małżeństwo się rozsypuje, nie mamy praktycznie kontaktu, mąż jest nerwowy, rzadko ze sobą rozmawiamy. Czy ktoś ma podobną sytuację i potrafi mi pomóc?

      odpowiedzi:

      *** Jeżeli jest to gra sieciowa to jesteś uratowana. Wystarczy rozwalic mu flotę jako inny gracz . Mój grał przez wiele miesięcy w "ogame", po rowaleniu mu floty (straicł kryształy, metal i deuter w 100%) przerzucił się na wystepy na forum. W czasie gry nie mogliśmy wyjść z domu, jeśli planowany był jakiś tam atak na kogoś albo ktos leciał z flotą na niego. Nasze życie prywatne uległo rozsypce. Miałam problemy z zakupami do domu, ponieważ nie mógł opuścić stanowiska przed koputerem z powodu walki sojuszy. Poszukaj sobie kochanka.

      *** Nie wiem w co gra twoj maz. Moj byly pare lat temu "latal" jakims tam mysliwcem. Latal tak dniami i nocami i nawet jesc nie musial. Po jakis 3 czy 4 miesiacach latania mialam dosc i wywalilam mu "drązek" sterowniczy :-) Potem drugi i trzeci ... potem skasowalam gre, plytke porabalam tasakiem na desce do krojenia. I przeszlo mu :-)

      *** Czy można wiedzieć jaka to gra jest aż tak wciągająca?"
    • Gość: magda Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.aster.pl 08.04.11, 17:23
      rzeczywiście poważny problem, współczuję. trzymaj się
      • n.wataha No to Was zaskoczę... 05.05.11, 11:31
        Mam w domu ten sam problem, lecz...
        Lecz to żona jest uzależniona od gier sieciowych (MMORPG).

        Największą ironią w tym wszystkim jest to, że to ja jej te gry kiedyś pokazałem. Problem w tym, że ja traktuję (raczej traktowałem) je jako odskocznię od rzeczywistości, ona zaś wpadła w sidła nałogu.

        Tutaj ktoś napisał, że partner od 2 lat nałogowo gra. Moja żona gra nałogowo od 7 lat, to znaczy mniej więcej od momentu gdy zaszła w ciążę (choć raczej ciąża i rozpoczęcie tego grania to przypadek).
        Kiedyś było to wspólne granie 1-2 godziny.
        Jednak obecnie, gdy przesiaduje średnio po 4-6 godzin dziennie przy kompie i już po powrocie z pracy dostaje amoku włączenia komputera, miałem tego dosyć. Na początek kilka razy rozmowa o tym czy nie przesadza. Na co słyszałem odpowiedź "ale Ty też grasz". "Ale ja nie gram codziennie i mogę się bez tego obyć".
        Żeby już takich tekstów nie słyszeć przestałem grać całkowicie. Nie gram już miesiąc (choć wiele razy zdarzały mi się okresy gdzie i po kilka meisięcy w nic nie grywałem) i teraz dopiero zauważam jak zona jest potwornie uzależniona od tego nałogu.

        Kilka dni temu postanowiłem - odłączyłem internet. Oczywiście wszystko się w naszych relacjach popsuło. Najpierw awantury, złośliwości, odcinanie telefonu w domu w ramach zemsty. O pójściu do psychologa nawet nie ma mowy "bo ja nie jestem uzależniona". Ale skąd ja to znam - alkoholicy też tak twierdzą.
        Teraz mam ciche dni w domu.
        Ale postanowiłem - nie popuszczę i jeśli ma ochotę wrócić do nałogu to już po rozwodzie. Ma wybór. Na razie poczekam aż jej emocje ochłoną.
        Choć ciężko czekać w takiej atmosferze, tym bardziej, ze sprawy łóżkowe nie układały się od dłuższego czasu, ("a sexu się chce").

        Cóż, wóz albo przewóz.
    • Gość: gracz Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.play-internet.pl 05.05.11, 14:39
      Jako gracz skomentuje to tak.
      Proponuje tym co uważają się za lepszych czyli nie grających pomyśleć co zmienili w sobie że partner woli życie w grze a nie w rzeczywistości.
      Znalezienie odpowiedzi na to pytanie i przywrócenie poprzedniego stanu gwarantuje powrót gracza do realnego życia.
      Co do tekstu
      "...On zajmuje się dzieckiem ja pracuję..."
      Czy w takim razie On jeżeli zajmuje się małym dzieckiem ma możliwość wyjścia z domu? Ty idziesz do pracy zmieniasz miejsce i otoczenie. On cały czas siedzi z dzieckiem. Czy On może gdzieś wyjść w godzinach kiedy inni nie śpią żeby się z nimi spotkać?
      Jeżeli nie to nie dziw się że po dniu zajmowania się dzieckiem On ma ochotę odpocząć od realnego świata i robi to wtedy kiedy śpicie bo nie chce zawalić swoich obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem.
      Zaproponuj Onemu wspólne spędzenie czasu. On nie musi lubić seriali w TV które Ty lubisz.
      Może po tym jak dziecko zaśnie trzeba wyłączyć TV z serialami, podejść do kompa i napisać na czacie gry "...Tu żona Onego, On będzie do jutra niedostępny bo będzie przytulał mnie..." Gwarantuje że On wybierze przytulanie.
      Pytanie gdzie śpi dziecko? Przypadkiem nie z Oną (bo prze cały dzień nie ma kontaktu z dzieckiem to w nocy chce poprzytulać)? Przypadkiem nie w tym samym pokoju jest jego (dziecka) łóżeczko? Może On nie lubi seksu przy dziecku nawet śpiącym. Czy aby "po dziecku" chęć Onej na seks nie zniknął i On został pominięty i znalazł sobie alternatywę?
      Reasumując On nie musi lubić tego co Ty (TV) a Ty tego co On (gry). Skoro On chce odpocząć odpoczywaj z nim i rozmawiaj tylko broń Boże nie o pracy bo On do niej nie chodzi a bardzo możliwe że by chciał.
      Gracz, gra zawsze dlatego bo nie ma lepszej alternatywy. Tłumaczenie tego ze zrozumieniem mojej partnerce zajęło mi 1 rok, zrozumiała, od 2 lat nie odpaliłem żadnej gry. Czego i innym graczom życzę.
      • aribeth1 Re: gry komputerowe zamiast..... 06.05.11, 10:20
        Podpisuję się pod powyższym rękami i nogami - ja, kobieta-gracz, uciekająca od nieciekawego życia codziennego w dużo ciekawszy świat wirtualny. Z braku lepszych opcji, zwyczajnie.
      • Gość: Furka Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 13:09
        Życie w grze zamiast w rzeczywistości może nie mieć nic wspólnego z partnerem. Nawiązywanie kontaktów w grze jest łatwiejsze. Jeśli ktoś nie radzi sobie z problemami dnia codziennego, może zastępować je problemami w grze, które POTRAFI rozwiązać, a to emocjonalnie bardzo dużo mu daje. Może coś zdobyć, może jakoś się wykazać, może stworzyć taki obraz siebie jaki pragnie. Wysiłek, jaki wkłada w zdobywanie czegoś jest o wiele cześciej niż w realu, szybko nagradzany.
        Jeśli chodzi o seks, to obraz jaki się wyłania z opisu jest taki, że to pan raczej nie chce, nie pani.
        Byłbyś tak wyrozumiały gdyby sytuacja dotyczyła Twojej partnerki? Ona jest uzależniona, ale to TY masz się dostosować, TY starać, zeby w ogóle zechciała na Ciebie spojrzeć. Jak długo byłbyś w stanie to wytrzymać?
    • Gość: S Re: gry komputerowe zamiast..... IP: *.acn.waw.pl 06.05.11, 12:09
      W co gierczy?
      • n.wataha Re: gry komputerowe zamiast..... 10.05.11, 14:24
        Gość portalu: S napisał(a):

        > W co gierczy?

        W World of Warcraft. Sam również w to grałem przez dokładnie tyle samo lat co i żona, ale ja postawiłem sobie pewne ramy - nie grać gdy dziecko jeszcze nie śpi. No i jak kładliśmy dziecko spać, to siadaliśmy (czasami w osobnych pokojach, czasami w tym samym) do kompów i graliśmy razem.

        Jednak w tym roku żona zaczęła potwornie przeginać. Już po powrocie z pracy włączała laptopa i zaglądała co tam w grze sie dzieje, czy na aukcji sprzedała jakieś ziółka czy glify, a jak sprzedała, "no to trzeba nowe dorobić i wrzucić na aukcję".
        Ja podawałem obiad, a ona jedną ręką jadła, a drugą obsługiwała kompa.

        Owszem seks się zdarzał - jak poszedłem do niej i zaprosiłem do sypialni (bo grywała wtedy już tylko w salonie). Oczywiście zawsze słyszałem "za chwilkę, tylko jeszcze cośtam zrobię..".
        Przychodziła - szybki numerek, łazienka i z powrotem do kompa. Przestał mi się taki seks podobać, bo był taki automatyczny jak z prostytutką, którą wynajmujesz na określony cza i po stosunku "szybko musi wrócić na wybieg". Ale to nie jedyne problemy, jakie jej nałogowe granie przyniosło. Brak czasu dla dziecka, brak pomocy w czymkolwiek w domu, dużo by wymieniać.

        Więc odstawiłem granie już kilka miesięcy temu. Najpierw próbowałem z żoną rozmawiać aby ograniczyła to przesiadywanie przed kompem. Na jeden dzień pomagało, ale już za 2-3 dni wszystko wracało do poprzedniego stanu - czyli robienie wszystkiego by usiąść do laptopa. Nawet przyjście znajomych nie przeszkadzało jej prowadzić z nimi rozmowę, a z boku kłaść laptopa i klikać. Więc i znajomi przestali zaglądać do nas. Nie dziwię się im.

        Na razie żona jest na odwyku i ma odłączony internet 2 tygodnie. Nie wiem czy w ogóle nie zrezygnować z netu, bo boję się, że jak udostępnię w domu sieć, to nawet za kilka miesiecy i tak może wrócić do swoich zachowań.
Pełna wersja