moja przeszłość mnie niszczy

22.03.11, 14:01
Postanowiłam do Pani napisać, ponieważ ponieważ doszłam do wniosku, że nie potrafię poradzić sobie sama. W zeszłym roku dowiedziałam się o wielokrotnych zdradach mojego męża. Przeżyłam załamanie nerwowe, przez rok miałam powracające stany depresji, bałam się nawet wstać z łóżka, nie mówiąc o wychodzeniu z domu. Zrezygnowałam z pracy, zerwałam kontakty z przyjaciółmi (nikt nie był ze mną na tyle szczery, żeby wspomnieć mi co się naprawdę dzieje a wiedzieli wszyscy, moja sytuacja nie była dla nich problemem, bardziej ciekawą okazją do przyglądania się i plotek za moimi plecami). W międzyczasie doszedł jeszcze problem nieplanowanej ciąży. Nie zamierzam się tu z niczego tłumaczyć, ale z bardzo wielu powodów aborcja była wtedy najlepszym rozwiązaniem, pomimo że chciałam mieć dziecko. Postanowiliśmy jednak z mężem zawalczyć o nasz związek, mąż do dziś bardzo się stara, kocham go. Mnie jest już lepiej, staram się ruszyć do przodu i odbudować to, co się zawaliło, znaleźć pracę itd.
I tu zaczyna się mój problem, ponieważ nie potrafię. Mam ogromną blokadę i stany lękowe. Najgorsze są poranki, kiedy mąż wychodzi do pracy i zostaję sama w domu. Na początku staram się jeszcze zasnąć, ale w końcu muszę się obudzić i ogarnia mnie wtedy lęk. Ze strachu drętwieją mi nogi i ręce, trzęsę się. Walczę z tym, wstaję i jedyne, co mogę zrobić, to pójść szybko do kuchni i spalić kilka papierosów myśląc, że teraz trzeba będzie pójść do łazienki i wziąć prysznic. Przerastają mnie najprostsze czynności – sprzątam w domu, szukam pracy, ale mój cały dzień to walka z samą sobą. W ciągu dnia mam kilka takich napadów lękowych, które blokują mnie na 2-3 godziny, więc zwykle każdy dzień kończy się na tym, że znowu nic nie zrobiłam a to jeszcze nakręca mój lęk, bo problem narasta. Boję się wychodzić z domu. Czasami wychodzę do sklepu, ale przygotowuję się do tego jakies 2 godziny. Boję się ludzi i rozmów z nimi (kiedyś byłam raczej towarzyską, przyjacielską osobą). Przeraża mnie to, ze straciłam juz tyle czasu, to już ponad rok, od kiedy nie potrafię się pozbierać.
Nie jestem załamana, nie mam depresji (przeżyłam w depresji w sumie kilka miesięcy, więc wiem, że to nie to). Czuję tylko ten strach, który blokuje mnie przed jakąkolwiek aktywnością. Boję się, że mój mąż straci w końcu cierpliwość – widzi, że już mi lepiej, więc teraz wg niego powinnam znaleźć pracę a w międzyczasie bardziej dbać o dom i zacząć się w końcu normalnie zachowywać.
Poprzedni rok mam zupełnie „wykreślony” z życiorysu, czuję jakbym go przespała. Nie chcę stracić kolejnego roku...
    • ewa.zeromska Re: moja przeszłość mnie niszczy 23.03.11, 09:18
      Dobrze, że napisałaś na forum, trochę sobie ulżyłaś, sama siebie określiłaś, pozbierałaś myśli.
      Ale forum ci nie pomoże, nawet najbardziej życzliwe wpisy.
      Potrzebny ci dobry psychiatra, konieczni9e, jak najszybciej, bo wszystkie stany depresyjno lękowe leczy się dość długo.
      Nie upieraj się, że już nie masz depresji, więc lekarz ci nie potrzebny. Stan twoich nerwów zdecydowanie wymaga fachowej pomocy.
      Pozdrawiam
    • Gość: Edyta Re: moja przeszłość mnie niszczy IP: *.magsoft.com.pl 23.03.11, 12:04
      Witaj,
      wg mnie potrzebujesz też wsparcia duchowego.
      oprócz różnych przeciwności w życiu - takich "normalnych", z którymi ludzie borykają się na codzień są też przeciwności natury duchowej. Myślę że doświadczają ich ludzi delikatni. ale jest rozwiązanie, na pewno kilka sposobów.
      prawdopodobnie wiele budowałaś na swoim mężu, relacji z nim, również na przyjaciołach, znajomych - i to wszystko zawiodło.
      jeśli byli całym Twym światem to nie dziwne że świat Ci się zawalił i boisz się że sytuacja się powtórzy. załamanie i długie trwanie w tym stanie spowodowało jakby paraliż, wiele bierze się z myśli w naszej głowie. pewnie nie potrafisz nazwać dziś czy mężowi ufasz, wszystko jest takie trudne ..........
      wg mnie warto zacząć szukać pozytywów, w sobie, w otoczeniu, w tym co nazywa się dzisiaj.
      i zacząć dziękować za najmniejszą pozytywną rzecz......... :)
      na pewno są Ci potrzebni ludzie - pozytywni, empatyczni, wspierający, szczerzy i oddani. i to żebyś zaufała im. na pewno nie jest to łatwe. i tak naprawdę ludzie często nas zawodzą, są tylko ludźmi, ich słabości czasem ranią.
      nie żyjemy na ziemi tylko po to żeby nasze relacje z ludźmi były dobre, mamy pewne życiowe zadania, i to się nie zmieniło odkąd Bóg stworzył świat :)

      są ciężary od których żaden człowiek Cię nie uwolni, i to nie tak że dotyczy to tylko Ciebie, raczej każdego człowieka. ale to nie znaczy że nikt nie jest wstanie Ci pomóc, wręcz przeciwnie - jest proste rozwiązanie dostępne dla każdego - może jesteś dość zdesperowana żeby po nie sięgnąć? :)
      wg mnie potrzebujesz przebaczenia i zapewnienia, że jest ktoś na kim możesz polegać , kto Cie nie zawiedzie, kto pomoże, pokaże dobrą drogę wyjścia.
      na pewno zbyt wielką wagę przywiązujesz do tego co myślą ludzie wokół Ciebie. ale pomyśl, widzieli pewne rzeczy, milczeli - widzieli też Twą słabość, popatrzyli i żyją dalej - i nic wielkiego nie wnieśli w Twoje życie ..........., choć to sie może zmienić.
      nie wiem jak wygląda Twoje życie duchowe, czy wierzysz w istnienie Kogoś nad nami?
      zachęcam do odwiedzenia takiej strony:
      www.szukajacboga.pl
      na pewno nie zaszkodzi,
      gdybys szukała kontaktu z kimś życzliwym - napisz tu swojego maila - odpiszę.
      i wiedz że w Twojej trudnej sytuacji jest światełko w tunelu - mimo że wydaje CI się że jestes na samym dnie rozpaczy - póki żyjesz możesz to zmienić :)
      pozwoliłam sobie napisać tyle bo byłam kiedys w bardzo trudnej, być może porównywalnej sytuacji i dziś znów jestem szczęśliwym, spełnionym, radosnym człowiekiem :)
      czego i Tobie życzę!
      pozdrawiam
      Edyta
      • Gość: kasia Re: moja przeszłość mnie niszczy IP: *.cht-bng-014.adsl.virginmedia.net 23.05.11, 18:05
        Edyto,tak pieknie piszesz,tak prawdziwie,od razu wyczuwa sie,ze jestes kochana dusza,poprzez twoje slowa bije DOBRO,rozumiesz duzo i potrafisz dac wsparcie poprzez tekst,a niektorzy ludzie pomimo,ze sa blisko nie potrafia dac jakiejkolwiek pomocy...Czy jest szansa,zebysmy porozmawialy poprzez emaila?
        • Gość: grz-aneczka Re: moja przeszłość mnie niszczy IP: *.net.stream.pl 23.05.11, 19:59
          > Edyto,tak pieknie piszesz,tak prawdziwie,od razu wyczuwa sie,ze jestes kochana
          > dusza,poprzez twoje slowa bije DOBRO,rozumiesz duzo i potrafisz dac wsparcie po
          > przez tekst,a niektorzy ludzie pomimo,ze sa blisko nie potrafia dac jakiejkolwi
          > ek pomocy...Czy jest szansa,zebysmy porozmawialy poprzez emaila?

          Taaak? A dla mnie to stek ogólników i farmazonów. Znam takich nawiedzonych ludzi - w realnym życiu okazuje się, że są przepełnieni poczuciem wyższości i lepszości.
    • bombalska Re: moja przeszłość mnie niszczy 24.03.11, 11:35
      Wyzdrowiejesz gdy maz zniknie z Twojego zycia. Jego zdrady ciagle w Tobie siedza.
      Obejrzyj sobie film "Senność" M.Piekorz, a dokładnie postać grana przez Małgorzate Kożuchowską.
    • urko70 Re: moja przeszłość mnie niszczy 24.03.11, 12:03
      Koniecznie zwróć się do fachowej pomocy, do psychiatry.
      Im szybciej tym łatwiej, im dłużej w tym tkwisz tym trudniej wyjść, to jak z bagnem(wciaga w dół).
    • Gość: Już ja Re: moja przeszłość mnie niszczy IP: *.147.170.186.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.03.11, 20:16
      Na początek, wiem co czujesz i jak bardzo musi być Ci ciężko. Ja walczę od kilku lat z różnymi lękami, które zrujnowały moje życie. Ostre dyżury bo miałam napad zdrętwienia całego ciała nie mogłam mówić tylko bełkotałam podejrzenie udaru mózgu, a w konsekwencjach zrujnowany kręgosłup już po operacji, a teraz problemy ze skórą - i paraliżujący strach aby nikt nie patrzył na moje podrapane, poranione, z wypryskiem dłonie. Teraz mam nawrót choroby, ale nie poddaje się. Od kilku miesięcy chodzę na jogę (zajęcia w małej kameralnej grupie) i czuję, że to mi pomaga. Generalnie przestałam się nakręcać, budować sobie rozmaite wizje, zaczęłam słuchać swojego ciała.
      Życzę Ci powodzenia, niestety sama musisz znaleźć swoją drogę.
    • biala.krolowa Re: moja przeszłość mnie niszczy 24.03.11, 21:00
      jeśli mąż kocha - będzie wspierał. ale sama sobie nie poradzisz! na lęki i depresję - dobry psychitara pod rękę z dobrym lekiem! im szybciej - tym lepiej. psychiatra lekarz, jak każdy inny. idź dziewczyno, bierz leki - odzyskasz na nowo smak życia. sama sobie nie poradzisz - mówię z własnego doświadczenia! ja już mam swoje lęki za sobą - także były silne. ale od czego dobrze dobrany lek?
      powodzenia.
    • shantyman Re: moja przeszłość mnie niszczy 30.03.11, 12:28
      Wydaje mi się, że przy opisanej sytuacji niezbędna będzie konsultacja z psychologiem i podjęcie dobrej psychoterapii. Warto poszukać kogoś naprawdę polecanego i zaufanego i podjąć działanie, problem może tkwić bardzo głęboko w podświadomości.
    • Gość: g Re: moja przeszłość mnie niszczy IP: *.centertel.pl 27.05.11, 18:43
      Przeraża mnie że nawet seksuolog radzi tej Pani udanie się do psychiatry. Ludzie czy wy nie rozumiecie, że przyczyny lęków tej Pani są wynikiem problemów psychiki. Tu leki mogą tylko omamić ją, ale nie wyleczą. Potrzebna jest psychoterapia!
Pełna wersja