strach

22.03.11, 20:44
Mam za sobą nieudane małżeństwo (zawarte dość pochopnie), wcześniej kilkumiesięczny związek bardzo się dla mnie wtedy liczący. Małżeństwo po kilku latach się rozpadło, kogoś wtedy poznałam i zakochałam sie bez pamięci..z wzajemnością jak mi się wtedy wydawało. Niestety była to iluzja, ale kontakt utrzymywałam jeszcze blisko rok, wierząc że jeszcze cos będzie. "kosztowało" mnie to mnóstwo emocji, wylanych w samotności łez... ciągle miałam nadzieję...złudną. Nie wyleczyłam jeszcze ran, ale jako że staram się nie izolować od świata pojawił się na horyzoncie ktoś inny..Na razie jest to dosyć luźna znajomość, ale widze że ten ktoś coraz bardziej się angażuje. Jestem ostrożna, wręcz przewrażliwiona, obserwuje, słucham..na zdrowy rozsądek nie ma nic co mogłoby mnie zaniepokoić. A jednak!. Czym więcej widzę tego zaangażowania, nastawiania się na znajomość ze mną tym gorzej ze mną. Czuję się jakbym się dusiła, albo topiła. Potrafię wyłączyć telefon, nie odzywać się, odmówić spotkania wymawiając sie pracą. Facet jest cierpliwy ale obawiam się że robie wszystko aby go przegonić (chociaż nie chcę!). Strach jest paniczny, wręcz paraliżujący....na "zimno" oceniłam, że jest bardzo prawdopodobne, że ten ktoś za jakiś czas mógłby sie stać dla mnie ważny. Boję się, że wtedy znów zostanę zostawiona, tak jak było to poprzednio..z dnia na dzień. On jest też po przejściach..po 40tce...ja kilka lat mniej.
Nie potrafię sobie z tym strachem poradzić.
    • ewa.zeromska Re: strach 23.03.11, 09:39
      A nie przyszło ci do głowy, że możesz żyć bez faceta?
      Po prostu - sama na własny rachunek. Żeby udowodnić sobie, że jesteś coś warta, że umiesz o sobie decydować, zarobić na siebie.
      Kiedy okrzepniesz, poznasz swoją wartość, wtedy rozejrzysz się na spokojnie za towarzyszem życia.
      Na razie przechodzisz z rąk do rąk. Jeden związek się kończy, już pojawia się następny, a ty drżysz,. czy facet będzie dobry, czy zły.
      Dziewczyno, skup się na sobie.
    • urko70 Re: strach 23.03.11, 09:57
      Zakładam, że po to tu napisałaś, zeby uzyskać radę/ opinię, poczytać wypowiedzi innych ludzi.
      Moje rady są takie:

      1. Jasno przedstaw aktualnie potencjalnemu partnerowi swoje obawy. Jeśli tego nie zrobisz to facetowi zaraz sie znudzi, zaraz odczuje, że go unikasz i da sobie spokój. I z jego strony będzie to sensowne zachowanie. JASNO z nim porozmawiaj.

      2. Zwróć się ze swoim problemem do lekarza, a może do terapeuty.

      3. Jeśli nie jesteś typem samotnika to nie odpuszczaj możliwości związania się z kimś. Jesteś przed 40stką, moim zdaniem to są ostatnie lata dla kobiety, w których stosunkowo łatwo może się z kimś związać. Za kilka lat będzie już bardzo bardzo trudno - choć oczywiście będzie to możliwe.
      • red.inc Re: strach 23.03.11, 12:12
        > 1. Jasno przedstaw aktualnie potencjalnemu partnerowi swoje obawy. Jeśli tego n
        > ie zrobisz to facetowi zaraz sie znudzi, zaraz odczuje, że go unikasz i da sobi
        > e spokój. I z jego strony będzie to sensowne zachowanie. JASNO z nim porozmawia
        > j.

        Boję się tego, bo facet jest inteligentny i momentami czyta we mnie jak w otwartej księdze. To nie jest znajomość jakoś specjalnie długa.. wiadomo nie znam intencji więc na razie obserwuję, jestem ostrożna, wyciągam wnioski.
        Jest cierpliwy, ja daję do zrozumienia że potrzebuję czasu. Na rozmowę z konkretami jest za wcześnie. On się jeszcze może w każdej chwili wycofać..biorę to pod uwagę i nie odkrywam swoich słabości. Zdaję sobie sprawę, że panowie z pewnym bagażem życiowym nie rzucają się natychmiast w nową (stałą!) znajomość..powiedziałabym że wręcz przeciwnie (mówię o takich którzy mają pasje, pracę, żyją a nie narzekają i są poniekąd samowystarczalni).
        Jednak już na tym etapie więcej zaangażowania, chęci więcej jest po jego stronie, tylko w takim "zdrowym" jak mi sie wydaje wydaniu a nie kwiatki, szmatki i piękne słówka.

        > 2. Zwróć się ze swoim problemem do lekarza, a może do terapeuty.
        nie wykluczam tego..na razie robię to wirtualnie..zawsze jakiś pierwszy krok.


        > 3. Jeśli nie jesteś typem samotnika to nie odpuszczaj możliwości związania się
        > z kimś. Jesteś przed 40stką, moim zdaniem to są ostatnie lata dla kobiety, w kt
        > órych stosunkowo łatwo może się z kimś związać. Za kilka lat będzie już bardzo
        > bardzo trudno - choć oczywiście będzie to możliwe.

        trochę racja..nie chcę czekac kilku następnych lat, tym bardziej że strach może tak do końca nigdy nie zniknąć..a po latach samotności może być jeszcze gorzej z otwarciem się...krótko mówiąc zdziczeję i zdziwaczeję.
        To nie jest tak, że w desperacji chwyciłam się pierwszych lepszych spodni, które na mnie zwróciły uwagę. Niestety dla mnie..przyciągam jakoś mężczyzn, a problemem są złe wybory w przeszłości..więc teraz mam "bigos". Nie szukam męża, udomowionego chłopa..Z wieloma sprawami (w tym technicznymi) radzę sobie sama. Raczej stawiałam na lużne znajomości..ale ktoś na tym tle zaczął się wyróżniać i to mnie wystraszyło, bo gdzieś tam w głowie siedzi: potrzeba bliskości z kimś.

        Pani Ewo..oczywiście mogę być sama, pogonić w 3 diabły faceta, który (jak mi się wydaje) do tej pory jest wobec mnie szczery, a jego towarzystwo sprawia mi przyjemność (paniczny strach jest druga stroną medalu i wywołuję go ja sama a nie ów facet). Mogę być sama do końca życia bo oczywiście nigdzie nie jest napisane, że nalezy z kimś być. Jednak wyznaje filozofię, że człowiek nie jest do końca stworzony do życia w pojedynkę (i nie chodzi o aspekt mieszkania i wspólnych garnków). Ja zawsze poniekąd byłam sama..tak się układało..w małżeństwie też. Popełniłam mase błędów zarówno w wyborach jak i w późniejszym postępowaniu. Teraz może jestem odrobinę mądrzejsza..tylko ten strach!!. Strach przed odrzuceniem, zranieniem... Problemem jest to, że wszędzie węszę fałsz:(
        • urko70 Re: strach 24.03.11, 10:22
          red.inc napisała:

          > > 1. Jasno przedstaw aktualnie potencjalnemu partnerowi swoje obawy. Jeśli
          > tego n
          > > ie zrobisz to facetowi zaraz sie znudzi, zaraz odczuje, że go unikasz i d
          > a sobi
          > > e spokój. I z jego strony będzie to sensowne zachowanie. JASNO z nim poro
          > zmawia
          > > j.
          >
          > Boję się tego, bo facet jest inteligentny i momentami czyta we mnie jak w otwar
          > tej księdze.

          Jeżeli jest inteligentny i jezeli uzna że warto to zrozumie i to będzie dobrym fundamentem.
          Jezeli jednak źle odczyta Twoje zachowawcze zachowania (uzna je za niechęć) to stracicie szansę.

          > Jest cierpliwy, ja daję do zrozumienia że potrzebuję czasu.

          Kwestia czy on rozumie Twoje prośby o czas, czy aby nie odbiera ich jako brak Twojego zainteresowania.

          > Na rozmowę z konkretami jest za wcześnie.

          Rozmowa może byc bez konkretów. "dostosuj się proszę to mojego tempa, kiedys Ci opowiem..."

          > On się jeszcze może w każdej chwili wycofać..biorę to po
          > d uwagę i nie odkrywam swoich słabości.

          Mi chodzi o to, żeby nie wycofał się na skutek niezrozumienia Twojego postępowania.
          Jesli uzna że nie pasujecie do siebie to OK nie się wycofa bo lepije szybciej niż później ale żeby to sie nie stało przez niezrozumienie...


          > > 2. Zwróć się ze swoim problemem do lekarza, a może do terapeuty.
          > nie wykluczam tego..na razie robię to wirtualnie..zawsze jakiś pierwszy krok.

          Szkoda czasu na wirtualne zabawy, Ty nie masz na to czasu. Jak zepsuje Ci się pralka to wołasz serwisanta bo sama raczej sobie nie poradzisz mimo rad na forach.


          > trochę racja..nie chcę czekac kilku następnych lat, tym bardziej że strach może
          > tak do końca nigdy nie zniknąć..a po latach samotności może być jeszcze gorzej
          > z otwarciem się...krótko mówiąc zdziczeję i zdziwaczeję.

          DOKŁADNIE. Dlatego serdecznie radzę nie czekać tylko iść do terapeuty.
        • ewa.zeromska Re: strach 24.03.11, 11:03
          Ależ ja cię nie namawiam do samotności do końca życia.
          Twój strach, to twoja niepweność, brak poczucia własnej wartości.
          Jeśli tak myslisz o sobie, to bardzo łatwo cię skrzywdzić, bo niejako sama poddajesz się, a ponadto wsystko bierzesz do siebie.
          Cokolwiek się stanie, to czujesz się jakoś tam winna.
          Dlatego proponuję ci, żebyś sprawdziła siebie dla siebie i przekonała się O WŁASNEJ WARTOŚCI. ŻEBYŚ STAŁA SIĘ SILNIEJSZĄ OSOBOWOŚCIĄ.
          Spotykaj się z tym facetem, ale nie mieszkaj z nim, miej własne życie. Niech on będzie od święta, a codzienność niech będzie pod twoim nadzorem i decyzją.
          Dopuść myśl, że to ty możesz kogoś odrzucić, nie chcieć!!!

          To nie jest tak, że ktoś ciebie wybrał, a ty od razu godzisz się, uwżasz, że stał się cud i drżysz ze strachu, żeby ten ktoś cię nie porzucił, albo jakoś nie uraził.To tak jabyś się czzuła niegodna tego cudu.
          To absolutna nieprawda.
          Naucz się wybierać i decydować. Nie czekaj na decyzje innych, nie ulegaj biernie.




Pełna wersja