justyna22220
26.03.11, 06:28
Witam serdecznie moze zacznę tak że nie mam sie gdzie udać z moim problemem (oczywiśćie chodzi o mężczyzne)i mam nadzieje, że tu dostane jaką kolwiek pomoc lub poradę.
A więc może zacznę :Mam 23 lata ze swoim mężem jesteżmy już 6 lat ze sobą( a dopiero 3 miesiące po slubie- tak że żylizmy przez ten czas bez ślubu)Mamy 4 letnią córeczkę.
Około 2 lata temu mąż ( a wtedy jeszcze partner )oswiadczył, że znalazł sobie kogoś innego, że nie jest ze mną szczęśliwy itd. Po tym załamałam się bardzo nie jadłam nie piłam byłam sama z tym probleme (wspomnę że nie mam nikogo bliskiego komu mogła bym sie wyżalić , a też nie należę do tych osób które mówią o swoich problemach) . Po paru tygodniach pozbierałam sie sama jakoś w miare z tym problemem i jakoś pomału funkcjonowałam.Po około 2 mies. partner zasugerował czy jest szansa zebym do niego wróciła- przepraszał itd. Zgodziłam się w końcu, ale nie ufałam i do dziś mu nie ufam pomimo , że mineło już prawie 3 lata nadal siedzi to we mnie jak sobie to przypomne to ryczę jak głupia , a boli to jeszcze bardziej bo wiem co to za dziewczyna i wiem wszystko o niej , czasami jak spotykam ją na miescie bądz na przystanku mam ochotę wydrapać jej oczy.(ona też wie że ja to ja). Tak więc przez te 3 lata wzielizmy slub (dopiero jestezmy 3 mies. po ślubie) i jakoś sie żyło, ale zauważyłam , że ja to już nie ja.Stałam się oziębła nie pokazuje mojemu mężowi ,że mi na nim zależy gdy sie pokłócimy mówie mu, dużo przykrych rzeczy(on mi zresztą też) Ja wiem , że robie zle i że to do niczego dobrego nie prowadzi. Od około 4 dni mąż przychodzi o 3 lub 4 w nocy (ja sie martwie bo wiadomo jak to jest siedzi to wszystko we mnie i wyobrazam sobie że nie wiadomo gdzie był i co robił).Dziś mąż powiedział , że żałuje że się ze mną ożenił(wiem że powiedział to z nerwów i powiedział, że moge iść składać o rozwód bo on i tak nie będzie ze mną)Jestem takim człowiekiem , że jesli ktoś mówi mi takie rzeczy to nie potrafie pózniej przytulić i ukochać takiego człowieka wszystkie słowa i sytułacje siedzą we mnie bardzo i jakoś mnie blokują(pomimo , że powinno być inaczej, po takich przejściach powinnam być inna i szanować go żeby go znowu nie stracić). I tu jest mój problem jak sobie mam z tym poradzić?co robić żeby ten ból w końcu znikną?Jak stać sie znowu tą samą osobą (ciepłą troskliwą )może jakaś terapia?Wiadomo, że ja tylko nie jestem winna tej całej sytułacji bo mąż też, tyle razy prosiłam go o to żeby mnie nie krytykował (zeby częsciej chwalił) , a ja ciągle słysze(nigdy mnie nie przytulasz , nigdy nie czuje ciepła w tym domu)- Pomimo , że tak nie jest on ciągle mówi że NIGDY - bardzo mnie to denerwuje i przez taką głupote zamiast sie mobilizować ja zrażam się jeszcze bardziej .Czy ktoś mi może wyjaśnić i podpowiedzieć jak sobie z tym poradzić?? Mam iść do niego pomimo , że przyszedł o 3 w nocy bo siedział u kolegi i pili piwka(przynajmniej tak powiedział, ale ja i tak myśle swoje, że może był u innej). co mam robić? bo czuje że wszystko sie znowu posypie jak nie zareaguje ( a tego nie chce)
ps. chciała jeszcze dodać , że moj mąż może robić wszystko tz\. ma akurat dobrą pracę (jest policjantem) mało tego ma jeszcze zespół w którym gra i spiewa , a ja jak ta kura domowa siedze w domu i zajmuje sie dzieckiem (a jak tylko gdzieś chciała bym iść sama posiedzieć poplotkować z koleżanką to jakoś nie potrafię tak zrobić, zostawić dziecka i iść, i boje sie tego że mąż powie mi że sie gdzieś szlajam i włucze. To chyba koniec troszkę sie zwierzyłam i rozpisałam , ale przynajmniej na forum mam odwagę, chciałam jeszcze przeprosić jak mój tekst jest troszkę nie składnie zbudowany, ale nie spie od godziny 23 a mamy już 6:30:) tak że nerwy robią swoje;);) Pozdrawiam i czekam na jakie kolwiek pozytywne porady;)