niewiemocochodzi88
03.04.11, 12:21
Witam wszystkich,
Mam straszny problem od prawe juz 2 lat, chodzi oczywiscie o faceta... Mam nadzieje ze pomożecie mi upewnić się w moich wątpliwościach..
Prawie 2 lata temu rozpoczełam związek z pewnym facetem, niestety juz od początku to mi bardziej zależało, inicjowałam spotkania,wyjścia itd. Było wiadomo ze nie zalezy mu za bardzo.
W koncu po okolo pol roku oswiadczył ze juz nie mozemy byc razem, a to dlatego ze strasznie sie denerwowałam ze za kazdym razem jak chcialam gdzies wyjechac razem z nim, to słyszałam jakies wymówki, nie wiem czy to naprawde byl brak czasu czy raczej brak chęci. Po około 2 tyg odezwał się i znowu bylismy razem, ale znowu nigdzie nie wyjezdzalismy,nie mowil mi ze kocha, denerwował sie na mnie szybko, nie chciał spedzac ze mna za duzo czasu, przewaznie umawialismy sie tylko na wieczor .. Moze to ja oczekiwałam zeby poswiecał mi zbyt duzo czasu ? ALe miał duzo swobody, robil co chcial, wychodził gdzie chcial, kiedy chcial, ale znowu stwierdzil ze nie mozemy byc razem, kiedy zdenerwowałam się o sylwestra.. Uslyszałam ze nie chce mu sie przyjezdzac specjalnie 100 km na sylwestra do mnie, ja do niego tez mam nie przyjezdzac i generalnie on nic nie wie czy spedzimy go razem, gdzie ja sobie nie wobrazalam spedzac sylwestra osobno, w koncu znowu sie zeszlismy chyba juz 3 raz, jakos to ciągnelismy , ale po 2 miesiącach znowu zostawil bo ja denerwowałam sie ze nie chce ze mna spedzic czasu w dzien, pojsc na spacer, pojechac gdzies, zawsze tylko noce.. nie wiem czy to wszystko wnikało z tego ze moze był niesmiały i bał sie ze mna wyjezdzac, spedzac w dzien czas, miec wspolne zajecia, czy poprostu nie kochal? czy to ze mna jest problem?