Gość: bezmyslna
IP: *.play-internet.pl
09.04.11, 13:24
Jestem 31-letnią kobietą po tzw. “przejściach” (rozwód po 5 latach małżeństwa, gdzie łudziłam się, że kocham człowieka z którym mieszkałam). Mam dwójkę małych dzieci. Od prawie 1,5 roku jestem z facetem, który jest miłością mojego życia. To długa i skomplikowana historia sięgająca jeszcze mojego dzieciństwa. Mój facet jest starszy ode mnie kilka lat, jest wdowcem i ma 3 dzieci. Jak widać lekko nie jest ale z pomocą mojej mamy i jego rodziców radzimy sobie. Pracujemy w jednej dużej firmie (ponad 500 osób), gdzie na co dzień właściwie się nie widujemy i zawodowo nie mamy ze sobą kontaktu. 3 tygodnie temu byliśmy na imprezie integracyjnej. Pod wpływem alkoholu, w trakcie jednej z rozmów w szerszym gronie wypłynął temat seksu a ściślej biorąc wielkości penisów. W pewnym momencie palnęłam, że “F ma dużo mniejszego niż mój były mąż ale daje mi 10 razy tyle przyjemności”. Dziewczyny się uśmiechnęły ale wśród kolegów zaczęły się kretyńskie docinki w stronę mojego faceta. F się strasznie zdenerwował. Próbowałam go przepraszać i tłumaczyć, że dla mnie jest najlepszy ale on jak tylko zaczynam rozmowę na ten temat wychodził. Jedyne co co udało mi się od niego wyciągnąć to to, że “wykastrowałam go publicznie” i “musi być beznadziejny skoro tak go ukarałam”.
Od tamtego wieczoru nasze rozmowy są bardzo zdawkowe i dotyczą jedynie spraw organizacyjnych. F nie dotyka mnie i nie pozwala się dotykać. Nie sypiamy ze sobą (przeniósł się spać do innego pokoju). O seksie nawet nie wspomnę. Przestał chodzić z kolegami z pracy na piłkę co bardzo lubił. Zamiast 2 piw w piątkowy wieczór pije 4-5 razy w tygodniu. Zauważyłam, że siedział nad swoim CV przy komputerze.
Wczoraj wieczorem poinformował mnie, że nie widzi dla nas przyszłości. Mam się wyprowadzić i wrócić do swojego mieszkania. Uważa, że dzieci muszą normalnie skończyć przedszkole, więć nasze formalne rozstanie ma nastąpić dopiero w wakacje.
Kompletnie nie wiem co zrobić. Radziłam się Mamy ale ona też nie wie co można zrobić w takiej sytuacji. Nie sądziłam, że faceci są tak drażliwi na tym punkcie. Seks z F jest super. Jest to najlepszy kochanek jakiego do tej pory miałam. Jest otwarty w tych sprawach i wydawało mi się, że nie ma żadnych kompleksów w tej materii. A tutaj taki dzonk. Próbowałam namówić go na wizytę u jakiegoś seksuologa albo psychologa ale jak tylko o tym wspomniałam to uciął temat mówiąc, że nie pozwoli sobie robić wody z mózgu.
To nie jest jakiś słaby facet. Bardzo dobrze sobie radzi w życiu. Zajmuje kierownicze stanowisko. Wiem, że podoba się innym kobietom. Jeszcze nie dawno wspominał, że powinniśmy pomyśleć o wspólnym dziecku i ślubie. A teraz z jego strony czuję jedynie chłód.
Nie wiem co ze sobą zrobię jak go stracę. Przecież taki drobiazg nie może decydować o życiu kilku osób.