Pani Ewo...............

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.11, 15:30
Od razu zaznacze iz o odpowiedz i opinie prosze Pania Ewe, zadne komentarze ze strony "publicznosci" nie sa mi potrzebne.
Jestem w zwiazku z mezczyzna, mamy dziecko, ktore ma 9 miesiecy. No i teraz do sedna.
Mialam trudna ciaze, problemy pojawily sie juz na samym poczatku, musialam bardzo uwazac, lezec. No i w zwiazku z tym nie bylo praktycznie przez okres ciazy sexu. Ja caly czas praktycznie plakalam, ze to nie tak mialo byc, ze chcialam byc normalnie aktywna, potem sie z takim stanem rzeczy pogodzilam. A on? On doszedl do wniosku widocznie, ze jest mi zbedny i poszukal sobie rozrywki w popstaci innej kobiety. Wiem, ze spotykal sie z nia zanim my sie poznalismy - byla to znajomosc tylko dla sexu, ona ma trojke dzieci, kazde z innym facetem, wiec wiadomo co o niej mozna sadzic. Na poczatku tylko co do niego podeszlam to widzialam, ze rozmawia z nia na gg. Ok, nie wiedzialam wtedy kto to jest. Staralam sie mu okazac zainteresowanie, staralam sie duzo z nim byc, rozmawiac, przytulac (na sex na prawde nie moglam sobie pozwolic, kazda zmiana pozycji to skurcze).
Urodzilo sie dziecko. Myslalam ze teraz wszystko wroci do normy. Mylilam sie. W szpitalu jeszcze poczulam jak duzo nas dzieli. Po powrocie do domu przejzalam na oczy. Zaczelam widziec te jego ciagle rozmowy z owa pania, wychodzil co chwile z domu, dzwonil do niej. Jak dziecko mialo 3 tygodnie pojechal na jednodniowa delegacje. Pani mu towarzyszyla. "Zyczliwi" mi doniesli - dowiedzialam sie o tym po 4 miesiacach. Ona jest z innej miejscowosci, jechal po nia godzine czasu, choc nie bylo mu po drodze. Nie wiem do czego miedzy nimi podczas tej wyprawy doszlo, ale skoro wczesniej ich znajomosc opierala sie na sexie moge podejrzewac. Przez pierwsze 3 miesiace nie interesowal sie ani mna, ani dzieckiem. Ja zajmowalam sie mala 24h na dobe. Plakalam z niewyspania, zmeczenia i gotowalam mu obiad (bylam na diecie eliminacyjnej wiec sobie gotowalam co innego, mialam do zrobienia dwa obiady). Wracal, kladl sie przed komputerem z tym obiadem i rozmawial sobie z tamta pania. Wychodzil na rozmowe nawet o 23. Wiem, ze do niej dzwonil, od "zyczliwych" dostalam numer telefonu do niej - zawsze jak wychodzil telefon byl zajety zarowno u niej jak i u niego. Po powrocie klamal, ze rozmawial z kolega z pracy. Nigdy do niczego sie nie przyznal. Po 5 miesiacach od pierwszego ich razu znow pojechal w delegacje i znow z nia. Wtedy napisalam mu, ze mam dosc, ze jest gnojem, ze mnie nie szanuje, ze nie pozwole sobie na takie traktowanie. Chcialam zniknac z dzieckiem, ale nie mialam gdzie, nie mialam jak. Myslalam o hotelu - no niestety w moim miescie to koszt okolo 200zl za noc. Zadzwonilam do jego znajomej od lat. Wtedy to dowiedzialam sie kim jest owa pani, dowiedzialam sie jaki cel byl ich znajomosci. Powiedziala mi, ze nie potrafi mi pomoc, ale moze mi powiedziec, ze tak jak on byl we mnie zakochany tak nie byl w nikim innym do tej pory.
Wrocil z tej delegacji, ja powiedzialam ze odchodze. Chodzil dwa dni jak zbity pies. Ale przyznac sie nie przyznal. Tydzien maglowalismy ta sprawe. Zostalam, obiecal poprawe. Nie zmienil sie. Od tamtej pory kilka razy natknelam sie, ze do niej dzwonil, zalozyl na komputerze inny numer gg, na ktym byla w kontaktach tylko ona. Stara sie to ukryc, ale mu nie wychodzi.
No i jeszcze cos. Zostawil raz wlaczone gg w domu - w pracy zaczal pisac z kolezanka (o 20 lata starsza). To o czym pisali przyszlo wiec tez na komputer domowy. Z rozmowy jawnie wynikalo, ze umawiaja sie na sex. I ze to nie jest ich pierwszy raz.
Rozmawialam z nim wielokrotnie. Powiedzial mi, ze bylam tak skupiona na swoim brzuchu, ze jego nie zauwazalam. To nie jest prawda. Staralam sie w miare mozliwosci poswiecac czas rowniez jemu. Ale niewiele moglam zrobic lezac. Pytalam czy jestem dla niego wazna. Uslyszalam, ze mam nie zadawac glupich pytan. Jakis czas temu znow mialam dosc i powiedzialam mu o tym. Wieczorem przyjechal z kwiatami, powiedziial, ze jestem mu potrzebna do wszystkiego - tak to okreslil. Ale ja tego nie czuje. Nie okazuje mi zadnych uczuc. Gdy dopominam sie o cieple slowo to mnie zbywa. Jestem z tym wszystkim sama, nie mam z kim porozmawiac.
Co mam zrobic? Probowac ulozyc sobie zycie w tajemnicy przed nim i w momencie gdy mi to wyjdzie odejsc? Odejsc juz, w tej chwili? Raczej nie moge tak zrobic, mam dziecko, malutkie dziecko, musze tez o nim myslec. Ale nie chce tez zeby bylo tak, ze ktoregos dnia on mi powie w momencie gdy bede najmniej na to gotowa - "sluchaj nic do ciebie nie czuje". Wiem, ze moje pytania sa glupie, ze nie bedzie Pani potrafila na nie odpowiedziec. ale ja potrzebuje z kims o tym "porozmawiac" chocby w ten sposob. Czy jest cos, co moge zrobic aby bylo lepiej? Pisze to i sama widze glupote moich pytan. Bardzo chcialam, aby moje dziecko wychowywalo sie w normalnej rodzinie. Dlatego tez tyle upokozen znioslam. Nie wiem co dalej. Mam 30 lat i nie wiem czy dalsze bycie z nim to nie jest strata czasu, marnowanie swoich najlepszych lat.
Pani Ewo......... prosze napisac cokolwiek.
    • potwor_z_piccadilly Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 16:41
      Gość portalu: ktos napisał(a):

      > Od razu zaznacze iz o odpowiedz i opinie prosze Pania Ewe, zadne komentarze ze
      > strony "publicznosci" nie sa mi potrzebne.

      To po cholerę tu piszesz. To forum, czyli publiczność, nie poradnia.
      Parę złotych chcesz zaoszczędzić ?
      Nie ma lekko. Umawiasz się na wizytę, poradę uzyskujesz, regulujesz należność i drzwi.
      • potwor_z_piccadilly Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 17:10
        No dobra, przeczytałem.

        potwor_z_piccadilly napisał:
        > To po cholerę tu piszesz. To forum, czyli publiczność, nie poradnia.

        To podtrzymuję.

        > Parę złotych chcesz zaoszczędzić ?
        > Nie ma lekko. Umawiasz się na wizytę, poradę uzyskujesz, regulujesz należność i
        > drzwi.

        To cofam.
        • oxf Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 17:21
          a coz ta Ewa ma doradzic innego niz wzgardzona publika doradzi. przeciez to klarowna sytuacja jakich wiele
    • ewa.zeromska Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 19:51
      Witaj, dziękuję za zaufanie.
      Zastanawiam się, co was połączyło, ale chyba jednak miłość, nie jakiś układ, prawda?
      Ciąża, to prawie dla każdego męzczyzny tajemnicze kobiece mistrium, mimo, że mają w tym znaczący udział.
      Nawet ci najbardziej zaangażowani, trochę udają, trochę się boją, na pewno nie czują się najpewniej przy swojej ciężarnej partnerce. Wolą, żeby już było po...
      Piszesz, że okazywałaś mu zainteresowanie, a mimo to twierdził, że byłaś skupiona na swoim brzuchu.
      To bardzo typowe rozdzielenie odbierania tej samej sprawy przez kobietę i męzczyznę.
      Ty uważałaś, że on jest egoistą, że cię nie wspiera, że zachowuje się jak samiec.
      Myślę, że on czuł coś podobnego, tylko odwrotnie.
      Bez rozmowy z nim, nie mogę niczego pewnego powiedzieć, ale jedno jest pewne.
      Zabrakło dojrzałośći, odpowiedzialności, komunikacji, a może i.......... miłości, niestety..

      Te zdrady? Były, nie były, może były....... , może trochę samm się nakręcasz.....
      Wiesz, zwykle ludzie spodziewają się, że dziecko ich połączy, że pojawienie się dziecka usunie wszelkie problemy.
      Ale to trudny czas. Nowe obowiązki, nowe relacje, zmęczenie, nowe wzajemne pretensje...
      Ale ciągle jesteście razem. on nie odchodzi, mimo, że mogłby, gdyby ta koleżanka była ważna. Weź to pod uwagę. Może za dużo w tobie niepokoju, może za mało rozmawiacie.
      Ale rozmowa, to rozmowa.
      On mówi - ty słuchasz. Ty mówisz - on słucha.
      To nie może być potok pretensji, przerywany łzami. Mężczyna lubi konkret, zadanie, a nie słowa, słowa, słowa.........
      Sprobuj z nim pogadać - O WAS, nie o jakiś babach, nie o podejrzeniach.
      A jeśli on gada na gg, bo mu nudno?
      Ja go nie bronię, nie tłumaczę, tylko szukam punktu zaczepienia do rzeczowej rozmowy, żebyście się jakoś dogadali.
      Jeszcze jedno.
      Pomysł, że w tajemnicy coś tam sobie ukręcisz na boku jest beznadziejny.
      Jest zasada.
      Jeśli związek nie rokuje, to trzeba go zakończyć, przeżyć okres karencji, odzyskac siły, jasnośc spojrzenia, ułożyć sobie życie na nowo i dopiero wtedy rozglądać się za kimś innym
      Przechodzenie z jednego związku w drugi, najczęściej źle się kończy. Nie można spraw nie zakończyć i zaczynac kolejne.
      W niczym tak nie powinno się postępowac, bo wtedy wszystko robi się źle, byle jak, a przeszłośc ciągnie się i ciągnie.
      Jednak najpierw postaraj się naprawić wasz układ, tylko posłuchj swojego faceta. Niech wyraźnie powie co akceptuje, czego nie. Co go denerwuje, co moglibyście zmienić.
      Nie obrażaj się na ewntualną krytykę. On ma do niej prawo i ty też.
      Potraktujcie się wreszcie poważnie i szczerze do bólu.
      Koniec z domysłami, podchodami........ Coś zzdeccydujciee. albo jesteście nadal razem, na ustalonych, wypracowanych zasadach, albo się rozchodzicie.
      Teraz oboje żyjecie w napięciu, z poczuciem przymuszenia do bycia razem. Tak nie może być, bo do czego to prowadzi?
      Przemyśl to spokojnie i odwaz się na sspokojną rzeczową rozmowę.
      Pozdrawiam serdecznie

      • Gość: ktos Re: Pani Ewo............... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.11, 20:53
        Pani Ewo pieknie dziekuje za odpowiedz.
        Gdyby tylko on chcial porozmawiac wszystko pewnie byloby latwiejsze. Rozmawialismy tylko raz. Potem, kazda proba rozmowy konczyla sie moim monologiem. Gdy rozmawialam spokojnie - nie bylo efektu. Nawet czasami potrafil wyjsc. Gdy sie wsciekalam, mowilam dosc - na drugi dzien przychodzil skruszony. Ale rozmowy, tlumaczenia, argumentow z jego strony nie bylo. Brak komunikacji niestety. On za kazdym razem twierdzil, ze to ja widze problem, wedlug niego problemu nie ma.
        Moze to prawda, ze te zdrady sobie uroilam, Nie wiem, raczej nie, za duzo mam dowodow. Choc na pewno na czesc historii nakrecilam sie sama.
        Nie wiem co robic. Bardzo bym chciala o wszystkim zapomniec, wybaczyc. Moje uczucie do niego nie do konca wygaslo. Poza tym jestem takim cholernym wrazliwcem, ze nie mysle o sobie, tylko o innych.
        Jeszcze raz dziekuje.
        • kag73 Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 22:00
          Szkoda, ze z gory przekreslilas mozliwosc wypowiedzenia sie innym ludziom, bo pani Ewa, wbrew pozorom, Alfa i Omega albo Wyrocznia Apollina nie jest. Jednak odwaze sie zapytac czy pomogla Ci jej odpowiedz? Posunelas sie o kroczek dalej? Znalazlas wyjscie? Wiesz co zrobic?
          • potwor_z_piccadilly Re: Pani Ewo............... 22.04.11, 23:41
            kag73 napisała:

            > p
            > ani Ewa, wbrew pozorom, Alfa i Omega albo Wyrocznia Apollina nie jest.

            Ujmę to inaczej. Pani Ewa wiedzę zapewne ma, lecz ze względu na fakt że z czegoś musi żyć, wykorzystuje ją w pełni tylko we własnym gabinecie. Tu z przyczyn jak wyżej ogranicza się do roli mądrej ciotki klotk,i co jak dla mnie jest absolutnie zrozumiałe.

      • Gość: mmm Re: Pani Ewo............... IP: *.play-internet.pl 23.04.11, 00:03
        on nie odchodzi, mimo, że mogłby, gdyby ta koleżanka była ważna"

        boszszszsz, jak mozna takie pierdoly ludziom wciskac ...

        taaaa, wazna, facet rucha na prawo i lewo i wcale sie z tym nie kryje a do chalupy wraca bo ma obiad specjlanie przygotowany , gacie uprane i pilot do tv

        owa pusczczalska kochanka ma w domu troje dzieci do oporządzenia wiec rozsadnie nei beirze se do domu jeszce chlopa do obslugi
        widac cwansza niz autorka

        taaaa , radzic jej rozmowy i rozmowy
        i oczywoscie terapie dla par za 150 zeta od lebka

        braawo !!!
        • potwor_z_piccadilly Re: Pani Ewo............... 23.04.11, 00:17
          Gość portalu: mmm napisał(a):

          > on nie odchodzi, mimo, że mogłby, gdyby ta koleżanka była ważna"
          >
          > boszszszsz, jak mozna takie pierdoly ludziom wciskac ...
          >
          > taaaa, wazna, facet rucha na prawo i lewo i wcale sie z tym nie kryje a do ch
          > alupy wraca bo ma obiad specjlanie przygotowany , gacie uprane i pilot do tv
          >
          > owa pusczczalska kochanka ma w domu troje dzieci do oporządzenia wiec rozsadnie
          > nei beirze se do domu jeszce chlopa do obslugi
          > widac cwansza niz autorka

          Daj spokój, uszanujmy wolę autorki.
          Jeśli lubi kisić się we własnym sosie, to niech się kisi.

          > taaaa , radzic jej rozmowy i rozmowy
          > i oczywoscie terapie dla par za 150 zeta od lebka

          Tu jesteś niesprawiedliwy.
          Narabiał byś się za darmochę ?

          • Gość: mmm Re: Pani Ewo............... IP: *.play-internet.pl 23.04.11, 00:38
            nie - ale uczciwie wywieszam cennik na dzrwiach a nie udaje experta na darmowych forach naganiajac sobie klientów
        • kag73 Re: Pani Ewo............... 23.04.11, 00:53
          "owa pusczczalska kochanka ma w domu troje dzieci do oporządzenia wiec rozsadnie nei beirze se do domu jeszce chlopa do obslugi
          widac cwansza niz autorka "

          To po pierwsze, po drugie facet nie jest az taki glupi, zeby sobie bral na glowe babke z trojka dzieci.
          A swoja parnterke potrzebuje, bo obiad poda, opierze a chlop w spokoju moze se gadac z inna na gg, no "moze sie nudzi", lale wtedy powiedzialabym, ze wybral nie te kobiete.
          Gdybym mogla wyrazic swoje zdanie, poradzilabym autorce zakonczyc ten zwiazek, dopoki dziecko jest jeszcze malutkie i niekumate.
          Zreszta nic nie jest przesadzone, bo kto wie, moze "na wolnosci" facet zrozumialby, ze mu jednak na niej zalezy i zmienilby zachowanie. A jezeli nie, tez niewielka strata, bo to co ona ma z nim teraz to zaden zwiazek. To nie o to chodzi w zyciu, zeby miec faceta. Lepiej nie miec zadnego niz takiego do du..y. Poza tym jedna milosc to za malo. Ona pewnie go kocha, co do jego milosci do niej mialabym wielkie watpliwosci. Dziwnym trafem facet mysli, ze ma "zaklepane" i moze sobie pozwlac na takie zachowanie.

    • bombalska Re: Pani Ewo............... 29.04.11, 14:17
      Olej goscia. Skup sie na dziecku.
      Duzy jest i DOKALDNIE WIE, CO ROBI.
      Zdradza Cie swiadomie i nie bedzie na ten temat rozmawiac (to oczywiste).
      Juz teraz to jest jakis uklad, a nie zwiazek. Obojetnosc z Twojej strony to jest kwesta czasu.
      Mysle, ze on sie nie wyprowadza, bo nie ma dokad. A jak Ty mu jeszcze obiady gotujesz...

      No coz, mamy to, na co sie godzimy. A zycie w stresie nie jest zdrowe.
      • evi85 Re: Pani Ewo............... 02.05.11, 11:56
        mi terapeutka rodzinna poradzila zeby spisac na kartce 5 rzeczy (5 ja, 5 maz) ktorych nie bedziemy tolerowac i chcemy zmienic
        i albo trzymamy sie wytycznych na kartce i odcinamy gruba kreska przeszlosc i nie goladamy sie za nia albo koniec
        te rzeczy spisane na karce nie moga godzic w jednosc malzenstwa/partnerstwa, czyli maz/zona nie moze napisac ze chce aby druga osoba zaakceptowala np nocne rozmowy z kobieta/mezczyzna ktora jest "watpiliwego" pochodzenia czyli np byla/obecna kochanka/kochanek , nieznajmowa ktorej droga osoba nie zna itp
        moj maz mial duze checi i na checiach sie skonczylo ,twierdzil ze chce zaczac od nowa ale nie zerwal z przeszloscia, mimo ze ja bylam gotowa wybaczyc mu te wszystkie zdrady , w maju mamy pierwsza rozprawe
        i niestety nie da sie budowac szczescia na klamstwie
        i proponuje Ci czesciej zajac sie soba a meza zaangazowac bardziej w opieke nad dzieckiem
        po co robisz mu obiad? zacznij dzialac w mysl zasady " on nie traktuje mnie jak zony, ja nie traktuje go jak meza" - polecam :)
Pełna wersja