moj facet a zaborcza rodzina

IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.11, 22:41
Witam,
mam taki problem, mam 34 lata, do tej pory można powiedzieć ze nie byłam jeszcze w poważnym związku, patrząc z perspektywy czasu, oceniam ze to przez moja rodzina (mamę i brata) albo dokładniej mówiąc przez ich wpływ na mnie, każdy mój chłopak jest zły, lub nie dość dobry albo głupi albo jeszcze coś tam, teraz jestem z kimś, powiedzmy ze jestem, dopóki moja rodzina go nie poznała wszystko było dobrze, później równia pochyla, teraz po rozstaniu wróciliśmy do siebie, jednak nie jest tak samo, ukrywam przed rodzina, ze wróciłam do niego i strasznie się mecze, jestem miedzy młotem a kowadłem, gdybym wspomniała rodzinie ze wróciłam do niego, byłoby piekło, odwróciliby się ode mnie, a nie mówiąc im czuje ze ich oszukuje i nie mogę normalnie funkcjonować i żyć tylko muszę wszystko kontrolować np starać się również nie rozmawiać z rodzina przez telefon będąc z moim chłopakiem, przecież jego tez boli ten brak akceptacji, nie wiem jak długo to wytrzymam , co zrobilibyście na moim miejscu?
    • Gość: grz-aneczka Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.net.stream.pl 23.04.11, 23:07
      Masz 34 lata - czy to nie czas najwyższy powiedzieć rodzinie "stop"? "To moje życie i ja o nim decyduję"? Nawet jeśli się na ciebie na jakiś czas obrażą, co takiego się stanie? Zrozumieją może, że nie mają prawa decydować o twoim życiu.
      Może warto na jakiś czas ograniczyć z nimi kontakty (mieszkasz z mamą?). Nie chodzi o to, by totalnie odciąć się od rodziny, ale odetchnąć, żyć własnym życiem, i wrócić do relacji ale już na innych zasadach?
      • Gość: groszek Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.11, 23:42
        nie, nie mieszkam z mama, nawet nie w tej samej miejscowości, jednak jesteśmy w stałym bardzo bliskim kontakcie, tu gdzie mieszkam, mieszkają jeszcze dziadkowie którymi się opiekuje, im nie mogę powiedzieć "stop", ostatnio było już tak źle, ze nie byłam na Wigilii i było to dla mnie straszne, tym bardziej ze mój chłopak nie obchodzi Świąt, naprawdę nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, czuje ze ich oszukuje będąc z nim i nie mówiąc im o tym, a jeśli powiem stracę ich, wiem ze z ich strony to taki szantaż emocjonalny, ale nie chce ich stracić
        • Gość: grz-aneczka Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.net.stream.pl 24.04.11, 00:48
          Chyba musisz wybrać:
          albo uszczęśliwisz swoją rodzinę i pewnie całe życie będziesz sama, ale rodzina będzie zadowolona,
          albo uszczęśliwisz siebie i odetniesz pępowinę - będzie trochę trudniej, ale będziesz osobą wolną.
          To twoje życie i twoja rodzina za ciebie go nie przeżyje.
          A co do dziadków - dlaczego nie możesz powiedzieć stop - nie wtrącajcie się? Trzeba postawić granice. Każdemu.
          Tylko jeszcze można by się zastanowić czy rodzina nie ma racji (może oni się nie czepiają, tylko widzą coś, czego ty nie widzisz...)
          • potwor_z_piccadilly Re: moj facet a zaborcza rodzina 24.04.11, 06:03
            Gość portalu: grz-aneczka napisał(a):

            > Tylko jeszcze można by się zastanowić czy rodzina nie ma racji (może oni się ni
            > e czepiają, tylko widzą coś, czego ty nie widzisz...)

            Tu coś może być na rzeczy.
            Autorka napisała że kandydat nie uznaje naszych świąt, a to dla wielu ultra katolików jest "herezją" nie do wybaczenia.
            • wj_2000 Re: moj facet a zaborcza rodzina 24.04.11, 13:36
              > Autorka napisała że kandydat nie uznaje naszych świąt, a to dla wielu ultra kat
              > olików jest "herezją" nie do wybaczenia.

              Tu raczej nie chodzi o herezję (wszyscy moi znajomi ateiści, w tym ja "urządzamy święta" w sensie spotkania się, tradycyjnych potraw, ale bez Pasterki czy święconego) a o zupełną odrębność geograficzną.
              Pamiętam przerażenie mojego brata i szwagierki, gdy im syn, będący wtedy za granicą, napisał że zakochał się w mulatce. Na ich szczęście mu przeszło i ma żonę polkę. Wprawdzie też trochę egzotyczną, bo Ślązaczkę, a on jest Zagłębiakiem i mimo kilkukilometrowej zaledwie odległości ich domów sprzed ślubu, to też czasami wyłazi przy okazji jakichś drobnych konfliktów.
              • Gość: Eliza Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.bb.sky.com 24.04.11, 16:25
                wj_2000 napisał:



                > Pamiętam przerażenie mojego brata i szwagierki, gdy im syn, będący wtedy za gra
                > nicą, napisał że zakochał się w mulatce. Na ich szczęście mu przeszło i ma żonę
                > polkę. .

                To by dopiero było nieszczęście jakby się z taką obcą i z ciemniejszą skórą ożenił.
                • tanczacy.z.myslami Re: moj facet a zaborcza rodzina 25.04.11, 12:15
                  Gość portalu: Eliza napisał(a):

                  > wj_2000 napisał:
                  >
                  > > Pamiętam przerażenie mojego brata i szwagierki, gdy im syn, będący wtedy
                  > za gra
                  > > nicą, napisał że zakochał się w mulatce. Na ich szczęście mu przeszło i
                  > > ma żonę polkę. .
                  >
                  > To by dopiero było nieszczęście jakby się z taką obcą i z ciemniejszą skórą oże
                  > nił.

                  Niekoniecznie. Może dla tych Zagłębiaków lepsza żona Mulatka niż Ślązaczka? :)
                  • titta Re: moj facet a zaborcza rodzina 25.04.11, 13:00
                    Proponuje sprawdzic znaczenie slowa sarkazm.
                    • Gość: cho Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.11, 20:09
                      Skarbie, to ty go nie rozumiesz...
              • artjomka Re: moj facet a zaborcza rodzina 26.04.11, 05:50
                wj_2000 napisał:

                Pamiętam przerażenie mojego brata i szwagierki, gdy im syn, będący wtedy za gra
                > nicą, napisał że zakochał się w mulatce. Na ich szczęście mu przeszło i ma żonę
                polkę. Wprawdzie też trochę egzotyczną, bo Ślązaczkę,...

                Aj waj, waj! - Slazaczka to jeszcze gorzej jak mulatka! A moze ona do tego wyznania mojzeszowego? No, tego Polacy nie zniosa!
                A czy te Slazaczkie, to on musial - czy moze jo kochal i jest do dzisiaj szczesliwy?
                Ale tego koltuniarscy Polacy na swym nacjonalistycznym gnojowisku miedzy Odra i Bugiem dlugo jeszcze nie pokapuja!
                Do swidanja
    • oxf Re: moj facet a zaborcza rodzina 24.04.11, 08:28
      a ta twoja rodzina nie jest zawiedziona ze masz 34 lata i nikogo nie masz a oni nie ogladaja wnuczkow?
      • jael53 Re: moj facet a zaborcza rodzina 24.04.11, 12:59
        Przykro to pisać, ale najbardziej współczuję temu facetowi. (Wcześniejszym też nie ma czego winszować). Robi sobie taki człowiek nadzieję w związku z konkretnym innym człowiekiem: bo się dogadują, bo im fajnie razem - a tu masz, babo, placek: zaczyna się "rewia rodzinna". I dorosły, jakby nie było, człowiek, pokazuje, jak bardzo w gruncie rzeczy jest infantylny - bez własnego zdania, bez własnych przekonań, nawet własne uczucia na kołku zawiesi. A jeśli je z kołka odwiesi, no to go boli, że przecież musi się z tego przed radą familijną wytłumaczyć. A rada odeśle go do kąta i każe na grochu poklęczeć.
        • Gość: Mark Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.11, 13:52
          jael53 napisała:

          > Przykro to pisać, ale najbardziej współczuję temu facetowi. (Wcześniejszym też
          > nie ma czego winszować). Robi sobie taki człowiek nadzieję w związku z konkret
          > nym innym człowiekiem: bo się dogadują, bo im fajnie razem - a tu masz, babo, p
          > lacek: zaczyna się "rewia rodzinna". I dorosły, jakby nie było, człowiek, pokaz
          > uje, jak bardzo w gruncie rzeczy jest infantylny - bez własnego zdania, bez wła
          > snych przekonań, nawet własne uczucia na kołku zawiesi. A jeśli je z kołka odwi
          > esi, no to go boli, że przecież musi się z tego przed radą familijną wyt
          > łumaczyć. A rada odeśle go do kąta i każe na grochu poklęczeć.

          Infantylni dorośli "produkują" infantylne dzieci. Współczesna kultura wmawia facetom, że najważniejsza jest zabawa, a kobietom, że mogą sobie radzić same bez faceta. Efekt jest taki, że samotne kobiety przerzucają swoje uczucia na dzieci robiąc z nich coś w rodzaju partnera zastępczego, a potem jest wielki dramat gdy ow "partner" dorasta i chce zyc wlasnym zycie...
    • Gość: kkk Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.196-178.cust.bluewin.ch 24.04.11, 14:53
      spytaj rodzinki, czy chca, zebys zostala stara panna. spytaj, czy nie chca zobaczyc wnukow. jesli zaczna sie wyklocac, zaprzeczac itd... powiedz, ze ty chcesz zalozyc rodzine i chcesz byc szczesliwa, z ich blogoslawienstwem albo bez.
      wiesz, moze to brutalne, ale rodzice nie beda zyli wiecznie, dziadki jeszcze krocej i kiedys zostaniesz sama z reka w nocniku.
      • Gość: ania Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.04.11, 15:50
        Nic dodać, nic ująć.
    • kryptopatolog ach ta typowa toksyczna rodzinka 24.04.11, 20:58
      mamusia Cię chowa na swoją służącą.
      w tej sytuacji każdy, absolutnie każdy facet będzie zły.
      a im bardziej go kochasz, tym bardziej znienawidzony będzie.

      jego cechy psychofizyczne nie mają znaczenia. może podróżować w czasie, zmieniać energię w materię siłą woli, teleportować się i rozmawiać ze zwierzętami. to nie ma znaczenia, czy jest półbogiem, czy tylko jednostką elitarną. dla mamusi toksycznej - jest nikim, a priori.

      brat Twój? nie wiem czy starszy quasi-ojciec, czy młodszy rozpieszczone gówienko. obstawiam to pierwsze. pewnie maminsynek i mausi zastępca męża? wiesz, to żałosne. i smutne, że nie masz swojego rozumu, tylko jesteś przez nich wychowywana. słyszałem ostatni przypadek, kobieta lat 36 udała przed mamusią porwanie, bo bała się przyznać że BYŁA NA IMPREZIE I PIŁA ALKOHOL.

      toksyczne, zaborcze, chore z zawiści zazdrości mamuśki, tresujące swoje dzieci. tak, my jesteśmy pierwszym takim pokoleniem, kiedyś aż tak źle nie było. ale będzie, coraz gorzej, to co się dzieje wśród dzisiejszych 15-18latek to woła o pomstę do Nieba.

      kobieto, przejrzyj na oczy póki czas. oznajmij mamusi szanownej, że nie będziesz jej podawać wymarzonej szklanki wody gdy będzie mieć 80, ani chodzić z nią pod rękę, tylko będziesz TAM GDZIE TWOJE MIEJSCE, PRZY TWOIM MĘŻCZYŹNIE.


    • po-trafie Re: moj facet a zaborcza rodzina 24.04.11, 21:09
      Najbardziej przerazajace jest to, ze piszesz o szatazu emocjonalnym, jak o jakiejs pomniejszej rzeczy. To jest DUZA sprawa.

      Twoja rodzina powinna szanowac Twoje decyzje. Jestes dorosla osoba, masz prawo miec wlasne zycie, nawet jesli im nie podobaja sie Twoje wybory. Jasne, moga cie z troski ostrzec, ale czy nie wydaje ci sie gleboko nie fair mozliwosc zerwania kontaktow?

      To jest ich rodzinna milosc - ze albo zrobisz jak chca, albo wogole cie nie chca?
      Dlaczego Ty rozwazasz pojscie na ogromne ustepstwo dla nich, dla zachowania kontaktu, podczas gdy oni nie moga zgodzic sie na cos tak prostego jak uszanowanie twojego zdania nawet jesli sie z nim nie zgadzaja?

      Postaw sie. Asertywnie, bardzo bardzo spokojnie powiedz, ze znasz ich opinie, ale twoja decyzja jest bycie z tym mezczyzna. Jesli konieczna bedzie przerwa kontaktow na jakis czas - przezyj to. Rodzice tez musza miec czas zeby poradzic sobie z zerwaniem przez dziecko pempowiny i wyfrunieciem z gniazda.
      Kochaja cie, jestes ich dzieckiem, jesli martwia sie i troszcza, a nie po prostu traktuja cie jak wlasnosc, to zrozumieja i zadzwonia przeprosic.
      Nie dawaj sie wciagac w dyskusje, nie tlumacz sie. Kazdy argument zatrzymuj tym ze rozumiesz, wiesz, ale to jest twoja decyzja i tylko ty ja zmienisz.

      Szanuj sie. Oczekuj szacunku dla siebie.
    • Gość: zzzz Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.sta.asta-net.com.pl 24.04.11, 21:19
      masz wybitnie autorytarny charakter.
    • Gość: mm Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.11, 22:31
      poraża mnie twoja niedojrzałość,przecież ty masz 34 lata..!!!!
      W tym wieku powinno sie już mniej, więcej wiedzieć,czego się chce od życia.
      Wybacz,albo trollujesz,albo potrzebujesz pomocy psychologa
      • Gość: gosc Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.hsd1.mi.comcast.net 25.04.11, 06:07
        Ja bylam w sytuacji podobnej do twojej, z tym, ze mialam 27 lat i moj wybranek byl
        rozwiedziony, coz to byla za tragedia rodzinna, ale sie postawilam i poslubilam mojego
        misia, rodzice nie byli na slubie, ale to nic z czasem go bardzo polubili.
        31 maja mija nasza 36 rocznica slubu oczywiscie cywilnego. Gdyby moja corka zdecydowala
        sama za siebie to bym ja absolutnie zrozumiala. Tak wiec postaw sie i sama decyduj
        o swoim zyciu!!!
    • Gość: amelia Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.11, 06:27
      Otóz na Twoim miejscu byśmy dorośli i przestali robić z siebie tresowane zwierzątko które wykonuje polecenia innych. Masz 34 lata a jesteś zastraszoną dziewczynką. To jest chore a Ty się nadajesz do terapii. Czy potrafisz samodzielnie funkcjonować ?
      Przerażające jest Twoje uzależnienie, strach że rodzina się od Ciebie odwróci, że jak nie będziesz sluchać, to będzie piekło. Mała zastraszona dziewczynka w ciele dorosłej kobiety. Czysta patologia.
    • tanczacy.z.myslami Niech twoja matka zajmie sie dziadkami i na odwrót 25.04.11, 12:13
      Gość portalu: groszek napisał(a):

      > nie wiem jak długo to
      > wytrzymam , co zrobilibyście na moim miejscu?

      Ja bym zaczął od przeczytania książki "Przepiórki w płatkach róży" Meksykanki Laury Esquivel. Tam jest matka z trzema czy czterema córkami. Obyczaj mówi, że najmłodsza córka musi opiekować się matką aż do śmierci i nie wolno jej w tym czasie wyjść za mąż (o związku niesakramentalnym oczywiście mowy nie ma).
      Podejrzewam, że z tobą może być tak jak z bohaterką powieści, tą najmłodszą córką. Po śmierci dziadków i rodziców odczujesz nie żałobę i smutek ale ulgę, że "wreszcie" jesteś wolna. Tylko nie wiem, czy twój obecny ktoś będzie miał tyle cierpliwości, żeby się ukrywać przed twoją rodzina przez następne paręnaście (?) lat. Będziesz wolna ale sama.

      IMHO wychowali cię na jednoosobowe pogotowie ratunkowe na wszystkie awarie dla całej rodziny i dalej utrzymują cię w przekonaniu, że tak musi być. A nie musi.
    • Gość: clear Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.aster.pl 25.04.11, 13:27
      wizasc slub i musza zaakceptowac
    • potwor_z_piccadilly Re: moj facet a zaborcza rodzina 25.04.11, 15:26
      p
      • potwor_z_piccadilly Re: moj facet a zaborcza rodzina 25.04.11, 15:35
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > p

        Wyjaśniam.
        To moje p nic znaczy, czysty przypadek.
    • ewa.zeromska Re: moj facet a zaborcza rodzina 25.04.11, 22:51
      Masz 34 lata, a zachowujesz się i myślisz, jak mała dziewczynka.
      Nie wiem na czym polega twoje uzaleznienie od rodziny. Nie masz wykształcenia, pracy, własnych pieniędzy?
      Czy nie możesz decydować o sobie, czy po prostu nie chcesz? Boisz się?
      Mnostwo pytań, ale to doprawdy dziwne, że dorosła kobieta pozwala tak wpływac rodzinie na wlasne wybory.
      Pomyśl dlaczego tak jest?
      Może napisz coś więcej......
    • Gość: focus30 Re: moj facet a zaborcza rodzina IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 26.04.11, 00:06
      Witaj,

      Ja mogę Ci powiedzieć jak to wygląda od drugiej strony, czyli oczamu Twojego chłopaka. Ja byłem co prawda z dużo młodszą dziewczyną, ale tak samo uzależnioną od rodziny jak Ty. Tam jeszcze wchodziło w grę uzależnienie finansowe, co prawda częściowe, ale jednak.
      Chora sytuacja i męczarnia psychiczna dla chłopaka. Ty wiesz jak on się czuje gdy się z tym ukrywasz? Gdy Ty rozmawiasz z mamą, on musi być cicho. W naszym przypadku skończyło się rozstaniem. Złożyło się na to jeszcze kilka innych faktów, ale tak naprawdę głównym czynnikiem była toksyczna matka, która zniszczyła życie córki. Dla Ciebie to ostatni dzwonek, jeśli teraz nie postawisz się rodzinie, to już nigdy tego nie zrobisz. Jeśli Ci na nim zależy i go kochasz to postaw na swoim. Rodzina prędzej czy później zrozumie i zaakceptuje.
Pełna wersja