Gość: Kinga
IP: *.dynamic.chello.pl
01.06.11, 21:04
Mam 27 lat, mój narzeczony 24 i jesteśmy razem od 3 lat. Bardzo się kochamy. Jest tylko problem z seksem.
Uważam się za osobę z dużą fantazją, otwartą, nie mam praktycznie żadnych zahamowań. Cieszy mnie seks. Lubimy urozmaicenia, zabawki, czasami jakąś imprezę z inną dziewczyną.
Mój partner miał przede mną ok. 8 partnerek, ale w większości były to historie "one night stand", miał dwa związki dwumiesięczne, o seksie z tymi kobietami mówi, że było kiepsko.
No i ogólnie uważa, że ja jestem dość słaba w pewnym kwestiach. Myślę, że może to wynikać z faktu, iż ogląda bardzo dużo pornografii. Wiadomo, w filmach profesjonalistki wyczyniają niesamowite rzeczy. Ja też jestem chętna, dbam o siebie, jestem wysportowana, ale chyba nigdy im nie dorównam, np. w kwestii głębokiego gardła, to tylko jeden przykład.
Moi poprzedni partnerzy zawsze byli ode mnie kilka lat starsi. I oni zawsze chwalili sobie seks ze mną. Że jestem swobodna, otwarta. Może mieli większe porównanie, bo z racji wieku mieli wiele partnerek. Byli autentycznie zadowoleni, później (mamy koleżeńskie kontakty) często w rozmowach w 4 oczy przyznawali mi, że marzą o jeszcze, bo było genialnie.
Natomiast mój partner często chce wprowadzić jakąś zabawę z porno, której ja po prostu nie potrafię tak 'profesjonalnie' zrobić. I potem widzę, że on by chciał, a ja nie umiem = jestem słaba. Dodam, że twierdzi, że lepszej ode mnie nie miał, ale to nie jest równoznaczne z tym, że ja jestem dobra. Myślę, że jeszcze nie wyrósł z tego, że porno to nie realne życie, ale boję się, że będzie szukać jakiejś 'lepszej'.