Proszę o pomoc.

09.06.11, 16:42
Bardzo proszę o pomoc, radę, wsparcie Wasze i Pani Psycholog. Mam duży problem w związku (jeżeli można jeszcze tą relację tak nazwać). Jesteśmy/ byliśmy ze sobą prawie 3 lata. Kocham go. On mówi(ł), że mnie też. Mimo wszystko 2 dni temu nastąpiła pomiędzy nami kłótnia, która właściwie doprowadziła do zerwania (choć w sumie w natłoku słów i emocji nie padły ostateczne ustalenia. Nie wiem, czy się rozstaliśmy, czy na razie po prostu musimy ochłonąć). Nie widzimy się od tego czasu i nie rozmawiamy. Ze względów od nas niezależnych nie mieszkamy razem, ale mieliśmy zamieszkać właśnie w połowie roku, już niedługo ( pojawiło się fajne mieszkanie i realne szanse na nie). Oczywiście cierpię ja. On chyba też, choć może z innych powodów.

Czego dotyczyła kłótnia...

Otóż, jego relacji z byłą dziewczyną. Dla mnie jako człowieka w ogóle i partnera w związku czy pracy zawodowej bardzo ważna jest lojalność. Jakiś czas temu (w ubiegłym tygodniu) rozmawiałam z moim byłym-/obecnym chłopakiem na temat zdrady i nasza konkluzja była taka, że mówimy sobie wszystko. To powiedział on, wyszło to z jego ust:"Na razie na szczęście mówimy sobie wszystko". Uznałam, że mam do czynienia z uczciwym człowiekiem. Ze świecą takich szukać. Zresztą nie było dotychczas żadnych problemów. Mówił mi dużo o sobie, o tym, co robi w wolnym czasie, w pracy, o relacjach z otoczeniem, o jego odczuciach. Ja również mówiłam absolutnie wszystko o sobie i nie miałam tajemnic.

Przedwczoraj rozmawialiśmy o jego pracy. Bardzo często rozmawialiśmy o jednym z projektów (nazwijmy to tak), które realizuje od momentu jego rozpoczęcia (projekt już właściwie jest sfinalizowany). Dużo mówiliśmy ze względu na jego specyfikę i pracodawcę, który jest jego kumplem i moim znajomym. W ostatni piątek miałam nawet przyjechać do jego pracy i zobaczyć efekty tej pracy (są wizualne i namacalne). To była moja propozycja. On powiedział, że zaprasza. Projekt ten toczy się od jesieni ubiegłego roku. Jestem wtajemniczona we wszystko z nim związane. Wszystko, oprócz tego, że głównym pomysłodawcą i projektantem jest jego była dziewczyna i że mój były-/ obecny chłopak miał z nią jakieś kontakty (jak mówi zawodowe) i powiedział mi o tym dopiero przedwczoraj, a kontaktował się z nią już od jesieni. W dodatku mówiąc to, powiedział, że lepiej, abym dowiedziała się od niego, a nie od innej osoby przypadkowo (pracuje z nią od jesieni ubiegłego roku- wiedziałam o tym projekcie wszystko, oprócz tego "szczegółu"). Jak doszło do tego, że on się z nią spotkał zawodowo? Kumpel- pracodawca skontaktował się z nią i za mniejsze pieniądze albo przysługę ona stała się pomysłodawcą projektu, a mój chłopak wykonawcą jej pomysłów. Dodam, że mój były-/obecny- chłopak nie lubi tej pracy. Wykonuje ją dlatego, że nie ma teraz akurat innej. Nie jest ona pasją jego życia (to ciężka praca, która nie ma nic wspólnego z jego wykształceniem ani dotychczasowym doświadczeniem. Nie zarabia kokosów, wręcz przeciwnie). Pracuje u naszego kumpla, który po prostu w trudniejszym zawodowo czasie dla chłopaka, postanowił mu pomóc i zatrudnił go.

Teraz trochę o jego byłej dziewczynie. Dlaczego mam z tym taki problem.

Był z nią kilka dobrych lat. Po zerwaniu nie mógł o niej zapomnieć. Złamała mu serce. Musiał się przeprowadzić z mieszkania, w którym mieszkali razem, zmienić zawód, żeby to przetrwać. (Całkowicie się przebranżowił). W tym czasie miał jakieś przelotne związki. Po 2 latach od zerwania spotkał się z nią, a ona mając już wtedy męża (od niedawna), zdradziła z nim męża obiecując mojemu chłopakowi, że z mężem weźmie rozwód. Już następnego dnia do męża wróciła, a ten jej chyba wybaczył, bo są wciąż razem.

Niedługo potem pojawiłam się ja. Jak mówił, od dłuższego czasu coś do mnie czuł (mamy wspólne grono znajomych- wiem, że innym też to mówił, kiedy jeszcze nie byliśmy parą). Na początku było bosko. Były fajerwerki, fascynacja, "jestem jego ideałem, najpiękniejszą dziewczyną" i takie tam. Potem kolejne etapy. Tylko jak trochę minął ten pierwszy szał, zaczął mnie krytykować (niestety to jego główna wada, z którą walczy, ale nie wychodzi mu to dobrze- nie akceptuje, jak ktoś robi coś inaczej niż on by to zrobił). I jednocześnie słyszałam coraz częściej od niego o jego byłej (o tej konkretnej najczęściej, bo miał przed nią jeszcze inne dziewczyny, ale o niej akurat sporo mówił). Jak się zachowywała na co dzień, co jadła, jak jeździła samochodem, co mówiła, co robili na wspólnych wyjazdach/ imprezach etc. Myślałam, że to przejdzie, jak się będę bardziej starać, ale powiedziałam w końcu dość i pewnego dnia się popłakałam, nie wytrzymałam (po roku takich opowieści). Czułam, że mimo , że kocha mnie, to o niej nie potrafi zapomnieć i mimo tylu strat, które wyrządziła w jego życiu, cały czas ja kocha i tęskni za nią. On powiedział, ze ona "była - minęła", że to skończony rozdział w jego życiu, że była "nienormalna" (tak, leczyła się psychicznie, była niestabilna i chyba wciąż jest), że wyolbrzymiam, że może kilka razy coś mu się zdarzyło powiedzieć. A ja wiem, że to nie było kilka razy, bo do tej pory pamiętam w każdym szczególe wszystko, co o niej mi mówił. Te opowieści zaraz znikły po moim proteście.

Nie chciałam, żeby miał z nią jakieś kontakty w momencie kiedy jesteśmy razem. Czułam się porównywana. Nie mogłam tego znieść. Zaczęłam nienawidzić tej osoby. Gdybym wiedziała, że ma z nią kontakt, chcialabym go poprosić, żeby tak to załatwili, żeby on tego bezpośredniego kontaktu nie miał. Była możliwość, aby ta dziewczyna przekazała swoje uwagi kumplowi-pracodawcy, a on je przekazał mojemu/ czy już nie mojemu chłopakowi.

No i dowiaduję się teraz, na samym końcu tego projektu, kiedy zaproponowałam, ze wpadnę i obejrzę, że to ona jest pomysłodawcą. A przez ten cały czas, kiedy było lepiej i gorzej pomiędzy nami, on miał z nią kontakt. Gdybym się dowiedziała na samym początku, że to tylko kontakty zawodowe, że one nic nie znaczą, że to skończony rozdział, może bym zrobiła awanturę z zazdrości, ale może udałoby mi się potem to zrozumieć. Wiem, że sytuacja jest ciężka, że to jedyna praca, że musi być wykonana.

Zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Powiedział najpierw, że powiedział mi o tym, abym nie dowiedziała się od kogoś innego. Potem, już w trakcie kłótni, że zrobił to, aby mnie chronić przez ten cały czas... Oczywiście, że do niczego nie doszło, że to przeszłość, że zamienili kilka zdań, gdzie co ma zbudować/ zamontować/ umieścić według jej projektu itd. Nie mogę tego znieść, że przez cały czas o tym nie wiedziałam.

Moim zdaniem było tak, że chciał się z nią spotkać i zobaczyć, jaka będzie jej reakcja. Czy jeszcze będzie go chciała. Ponieważ mogła go już nie zechcieć, to jednak zdecydował się na mnie. Bo tak naprawdę pierwszy kontakt - ten najdłuższy i najważniejszy mieli, według niego- na jesieni. Pamiętam, co się działo wtedy w naszym związku. Ja jak zwykle się starałam. Dopiero na końcu roku poczułam, że podjął decyzję o tym, że jestem "jego w pełni" (to moje subiektywne uczucia). Była rodzinna wigilia i były wspólne poszukiwania mieszkania. Była pełna akceptacja mnie.

Jak sobie z tym poradzić, że zostałam wybrana, bo tamta go nie zechciała? (Taka jest moja hipoteza)

    • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 16:54
      Jeszcze dodam, że pierwszą rzeczą, którą on powiedział na moje zarzuty, jak tylko się dowiedziałam , że pracowali razem było "wypier..." i idź do domu, przemyśl sprawę. Moim zdaniem powinien powiedzieć mi, że mnie kocha i to już przeszłość, a potem ewentualnie , wraz z moim nakręcaniem się -w emocjach mnie wyrzucić. Poczułabym się lepiej, gdyby mi powiedział to pierwsze. Skoro tak bał się o tym ,ze będą współpracować na samym początku tej współpracy, ZATAIŁ TO przede mną, to musiał mieć jakiś powód.

      Powtarzał wiele razy, że mu nie ufam, że przecież znam go prawie 3 lata i mu nie ufam. Że bardzo go to boli.A ja tak naprawdę ufać mu przestałam po tym incydencie, po tej tajemnicy...
      • tygrysiatko1 Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 20:22
        wybacz, ale gdyby mój partner usiłowałby mi ograniczać kontakty czy to prywatne czy zawodowe z moimi eks z którymi mam dobry kontakt to po pierwsze bym go wyśmiała, a po drugie (jeżeli zawodowo bym się z nimi spotykała) na pewno by o nich nie wiedział...
        ja akurat uważam, że nie należy koniecznie mówić wszystkiego... on Cię nie oszukał...
        Brak zaufania mnie by również zabolał i nie byłabym z człowiekiem któremu mam się spowiadać ze wszystkiego co robię, bo to chore... moim zdaniem najgorsza rzecz w związku to chora niczym nieuzasadniona zazdrość...
        • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 21:36
          nie przeczytalas chyba dokaladnie. wiem, ze post jest dlug. moze sie spotykac z kazda ex- tylko nie z ta, do ktorej sie czulam ciagle porownywana (czyli ta, z ktora pracowal). on wcale nie ma z nia dobrych kontaktow. wrecz przeciwnie- dotychczas w ogole nie mial (po zdradzie przez nia z nim jej meza). narobila duzo zlego. jest nieobliczalna. laczyla ich wielka milosc/ namietnosc/ przezyli razem wiele dobrego. z jedna z jego ex spotkalismy sie wielokrotnie na imprezach i bylo OK. nie czulam zadnego zagrozenia. a tej nie wiem, co do glowy strzeli.
          • Gość: Mia Re: Proszę o pomoc. IP: *.bb.sky.com 09.06.11, 21:59
            Nie zgadzam sie,ze autorka watku probowala wymusic na chlopaku zerwanie kontaktow czy spowiadanie sie ze wszystkiego.Wcale sie nie dziwie,ze bolalo ja i miala pretensje o porownywanie do bylej.Chyba kazdego szlag by trafil gdyby slyszal ciagle ''a ex robil/a to tak i smak''.Zreszta z opisu zdecydowanie wynika,ze byla ona bardzo wazna w jego zyciu,widac ze facet ma do niej slabosc i sentyment(byc moze nawet jakies tlace sie uczucia?).Zachowal sie nie fair zatajajac fakt wspolpracy z byla.Wyglada to tak,ze gdyby autorka nie wykazala checi obejrzenia projektu,to najpewniej nie dowiedzialaby sie o niczym do teraz,to jest niepokojace.Facet nie gra w otwarte karty i wcale to nie oznacza,ze trzeba sie komus ze wszystkiego spowiadac i tlumaczyc.Jesli sie nie ma nic do ukrycia to w czym problem?
            Autorko,nie uwazam zebys to Ty miala sie czuc winna w zaistnialej sytuacji.Nie masz paranoi,nie przesadzasz a Twoja reakcja jest calkowicie naturalna.Szczerze,to chociazby za to ''wypier...'' nie odezwalabym sie do niego slowem.Moim zdaniem to on zawalil sprawe i nie jest z Toba szczery.Zastanow sie dobrze czy to ''ten'' bo juz teraz relacje miedzy wami sa zagmatwane.

            Aaa i jeszcze co do tego zdania:
            >>a tej nie wiem, co do glowy strzeli.

            Nie ma znaczenia co JEJ do glowy strzeli.Nie postrzegaj jej jako rywalki i tej,ktora proboje odbic ci faceta(jesli tak w ogole jest).To ON odpowiada za to czy bedzie na kazde jej skinienie czy odprawi ja z kwitkiem i ostatecznie zamknie ten rozdzial,pamietaj o tym.
            Pozdrawiam
            • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 22:05
              Dzieki. Tak mysle ... . Byla dla niego bardzo wazna. Niestety. On dla niej tez, bo jak widac niedlugo po slubie byla w stanie z nim zdradzic meza. Maz jej wybaczyl.

              On do mnie napisal. Zapytal, czy mozemy porozmawiac i moze znajdziemy wyjscie, jesli mam sile i ochote. Ja nie mam. Mam na razie metlik w glowie;(Wiem, ze jak sie teraz spotkamy, to bedzie koniec.
              • Gość: Mia Re: Proszę o pomoc. IP: *.bb.sky.com 09.06.11, 22:23
                W takim razie daj sobie troche czasu zeby ochlonac.Nic na sile,przemysl co mu chcesz powiedziec i czego oczekujesz,potem sie spotkajcie.Powodzenia.
                • Gość: juzniewiemniczego Re: Proszę o pomoc. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 22:30
                  Dziekuje. Na razie mu nie odpisalam. Dziekuje za rade.
                  • rubarom Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 22:42
                    Twoja reakcja jest według mnie normalna. Facet nie był w porządku. W ogóle robi wrażenie niepoważnego.
            • baranekbury Re: Proszę o pomoc. 16.06.11, 05:29
              Bardzo madra i wyważona wypowiedź. Popieram Cię.
          • tygrysiatko1 Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 01:32
            nie czulam zadnego zagrozenia. a tej nie wiem, co do glowy strzeli.

            znaczy za ewentualną zdradę planujesz obwiniać dziewczynę a nie faceta?? wybacz, ale to on ma wobec Ciebie jakieś zobowiązania, a nie ona...
            • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:30
              tygrysiatko1 napisała:

              > nie czulam zadnego zagrozenia. a tej nie wiem, co do glowy strzeli.
              >
              > znaczy za ewentualną zdradę planujesz obwiniać dziewczynę a nie faceta?? wybacz
              > , ale to on ma wobec Ciebie jakieś zobowiązania, a nie ona...

              To jest oczywiste.
              • tygrysiatko1 Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:35
                rozwiązanie jest bardzo proste...
                albo mu ufasz i zgadzasz się, żeby mówił do Ciebie wyp...alaj i staracie się dogadać i jakoś ułożyć życie...
                albo mu nie ufasz (co moim zdaniem z tego postu wynikło) i nie ma sensu w tym momencie ciągnąć czegokolwiek... bo dla mnie jak nie ma związku to nie ma zaufania...
                ja bym nie zaakaceptowała, żeby facet się tak do mnie odezwał i prędzej za to zrobiłabym awanturę niż za to, że nie informuje mnie, że pracuje z eks...
                • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:40
                  tygrysiatko1 napisała:

                  > rozwiązanie jest bardzo proste...
                  > albo mu ufasz i zgadzasz się, żeby mówił do Ciebie wyp...alaj i staracie się do
                  > gadać i jakoś ułożyć życie...
                  > albo mu nie ufasz (co moim zdaniem z tego postu wynikło) i nie ma sensu w tym m
                  > omencie ciągnąć czegokolwiek... bo dla mnie jak nie ma związku to nie ma zaufan
                  > ia...
                  > ja bym nie zaakaceptowała, żeby facet się tak do mnie odezwał i prędzej za to z
                  > robiłabym awanturę niż za to, że nie informuje mnie, że pracuje z eks...

                  Niestety Tygrysiątko- to nie jest pierwszy raz. Ale ja też nie przebierałam w słowach (wiem, że go to nie tłumaczy).
                  • tygrysiatko1 Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 09:32
                    dla mnie używanie takich słów w stosunku do kobiety jest niewybaczalne... zresztą to w obie str powinno działać... inną rzeczą jest mówienie sobie w "żartach" i nie na serio głupku itp, inną rzeczą jest w kłótni krzyczenie do siebie obraźliwych słów...
    • atak_kobry Re: Proszę o pomoc. 09.06.11, 23:00
      > Jak sobie z tym poradzić, że zostałam wybrana, bo tamta go nie zechciała? (Taka jest moja hipoteza)

      cieżko.

      pomyśl, że Ty też byś chciała lepszego od niego. Też wybrałaś jego bo inny Cię nie chciał. Każdy jest z kimś w granicach swoich możliwości.
      • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:35
        atak_kobry napisał:

        > > Jak sobie z tym poradzić, że zostałam wybrana, bo tamta go nie zechciała?
        > (Taka jest moja hipoteza)
        >
        > cieżko.
        >
        > pomyśl, że Ty też byś chciała lepszego od niego. Też wybrałaś jego bo inny Cię
        > nie chciał. Każdy jest z kimś w granicach swoich możliwości.

        No w moim przypadku to nie jest takie oczywiste. W jednym momencie "chciało" mnie 2 facetów. Musiałam zdecydować i wybrałam "niegrzecznego chłopca". Z tym drugim (zajętym teraz) mogłoby być lepiej . Oczywiście mogłoby być gorzej .... (Znamy się jak łyse konie od wielu lat). 2. facet ma nieporównywalnie lepszą sytuację zarówno moralnie, jak i zawodowo (ciepła posadka w dużej firmie giełdowej, której jest współzałożycielem). Jest też przystojnieszy. Byłam z nim na kilku randkach. Wybrałam brzydszego faceta i w dodatku z problemem. Czym mnie ujął?
        • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:39
          Dostałam od niego wiadomość, w której bije się w piersi za swoją głupotę i pisze, że to już się nie powtórzy. Pisze, że rozumie na chłodno moje postępowanie i argumenty. Pisze, że chce, abym wiedziała, że w jego życiu jestem i liczę się tylko ja. Pisze, że jest zwykłym facetem i inaczej odbiera pewne rzeczy niż kobiety i myśli, że wszyscy mają tak, jak on, a to jest wielki błąd. Prosi o spotkanie, kiedy będę na to gotowa.

          Myślę, że to desperacja. On wie, że zostanie sam i już może sobie nie ułożyć życia (a ze mną chciał).
          • rubarom Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:52
            Jeśli pobiegniesz na wezwanie, nie licz na szacunek.
            Tłumaczenie, że inaczej odbiera itp. jest żałosne.
            • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 08:54
              rubarom napisała:

              > Jeśli pobiegniesz na wezwanie, nie licz na szacunek.
              > Tłumaczenie, że inaczej odbiera itp. jest żałosne.

              dokładnie....Na razie nie odpowiadam. Sama nie wiem, jak postąpić jeszcze. Czy zakończyć tą sprawę (tą relację) czy uda mi się porozmawiać na spokojnie. Nie jestem gotowa jeszcze ...
              • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 10:11
                A co sądzi na ten temat Pani psycholog. Na razie wszyscy odpowiadają raczej przez pryzmat swoich uczuć/ doświadczeń. Co mogłaby powiedzieć na ten temat Pani psycholog, osoba obiektywna?
                • potwor_z_piccadilly Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 13:06
                  niewiemjuzniczego napisała:

                  > A co sądzi na ten temat Pani psycholog.

                  Nic nie stoi na przeszkodzie byś umówiła się na wizytę.
                  Wprawdzie to opcja płatna, lecz raz :
                  - ta pani, lub ktokolwiek inny uprawiający tan fach muszą coś jeść, a dodatkowo jeszcze coś na siebie założyć
                  dwa
                  - prywatnie możesz więcej się dowiedzieć o twojej sprawie bo specjalista będzie dysponował większą ilością materiału poglądowego, a i też chyba nie wierzysz w to że na forum, za darmochę pani Ewa dzieliła się (i pewnie jej się zdarzy dzielić) z pytającymi całą swoją wiedzą.

                  Póki co, to ja wtrącę do sprawy swoje, skromne trzy grosze.
                  Wszystko to co opisałaś w swoim wątku nie jest tak ważne jak to że on powiedział do ciebie "wyp......aj ".
                  Mną to wstrząsnęło i dało do myślenia czy to cham, czy może tylko bezmyślny gó...arz.
                  Ty to musisz sprawdzić, bo gó...arze przeważnie dorośleją. Chamy natomiast zostają chamami dożywotnio i choćby mocno się starali, to w trudnych życiowych sytuacjach ta cecha z nich prędzej, czy później wylezie i nie mają tu znaczenia kłopoty z szefem, byłą, jakimś tam trudnym projektem psiej budy, pałacu, czy nawet sposobu na puszczenie z torbami giełdy na wall street, bo te kłopoty miną, a zaczną się inne i znów możesz usłyszeć to co teraz usłyszałaś i na Boga nie łudź się nadzieją że "jak się ożeni, to się odmieni". Chama nie odmienisz.
                  Chce się spotkać ? To się z nim spotkaj i zagraj vabank. Nalegaj by ci wyjaśnił co miało znaczyć to wy........ i zapytaj wprost po kim odziedziczył cechy chama.
                  Zobaczysz i przeanalizujesz jego reakcję. Jeśli na słowo cham zareaguje nerwowo, pokrętnie, to źle.
                  Jeśli jednak jego reakcją będzie snopek róż i rymnięcie na kolana przed tobą, to możesz przystąpić do dalszego etapu prób.
                  Co mam na myśli ?
                  Lekko się oddaliwszy przyglądaj się mu i nic nagle. Niech wie że się oddaliłaś i że to on musi popracować na naprawą relacji i niech czuje że znalazł się w pozycji sapera.
                  Jeden błąd i buuum.
                  Pozdrowienia.
                  ps. jeśli to projekt jakiejś fajnej, nowoczesnej psiej budy, to jestem zainteresowany.





                  • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 13:25
                    A to ciekawe, że zwróciliście uwagę na to "wypier...", na coś, co ja potraktowałam jako słowo powiedziane w afekcie, co można wytłumaczyć.

                    Tak to było jego pierwsze słowo na moją pierwszą reakcję - w momencie, kiedy ja zszokowana tą wiadomością zaczęłam się dopytywać czy i ile razy się razem spotkali.

                    Wolałabym usłyszeć wtedy- dziewczyno, kocham Ciebie i tylko Ciebie, to jest już przeszłość, nie ma to żadnego znaczenia. Po tych słowach proszę bardzo - może po mnie jechać...

                    Myślę jednak, że w tej kwestii już się nie da go zmienić. No i wiekowo nie jest już gó...arzem.

                    W swojej dzisiejszej wiadomości do mnie przeprosił za te wszystkie złe słowa, które padły, napisał, że tak jest, jak głowa nie myśli. Widzę, że teraz jest trochę spanikowany...

                    Nie wytrzymałam i odpisałam, że doceniam, że pierwszy wyciągnął rękę do zgody, ale potrzebuję więcej czasu. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam...

                    • bombalska Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 15:02
                      A to do kogos kogo sie kocha i na kim zalezy mowi sie "wypie..aj"?!
                      No chyba, ze u Was to norma, kultura na poziomie 0 i rozmawiace ze soba jezykiem zuli spod budki.
                      Nie, on Cie NIE SZANUJE. I swiadczy o tym zarowno to "wypie*dalaj" jak i ogolnie jego stosunek wobec Ciebie majac za plecami byla panne. Ukryl to, bo wiedzial, ze sie wsciekniesz. A gdy sie wscieklas - to wiadomo - najlepsza obrona jest atak.
                      To jest reakcja osoby winnej. Mysle, ze cos tam ma na sumieniu dlatego tak na Ciebie naskoczyl. Co innego gdyby magiczne slowo padlo na skutek polgodzinengo wiercenia mu dziury w brzuchu.

                      Posluchaj, przerobilam baardzo podobna sytuacje do Twojej. To, ze ex tam z nim pracuje to nie to. Przyczyna jest Twoj brak zaufania do niego. Poniewaz obecnie jestescie po klotni, mysle ze dobrze, zebys wykorzystala te sytuacje na wyegzekwowanie czegos. Jak teraz przepuscisz okazje, to nastepna nie bedzie miala juz takiej mocy.
                      Po pierwsze olej goscia. Nic nie ma takiej cudownej mocy na facetow jak olanie!!!
                      Nie odbieraj telefonu, nie odpisuj na smsy, uciekaj jak przylezie. Jak w koncu Cie dopadnie, to kaz mu spadac do ex, bo najwyrazniej nie potrafi sie od niej uwolnic, a Ty masz wypier... Musisz doprowadzic do sytuacji, kiedy ten facet bedzie naprawde musial podjac decyzje od ktorej bedzie zalezalo jego dalsze zycie. Poblazanie i unikanie konsekwencji za krzywdzenie innych u niegrzeczych facetow powoduje, ze oni nigdy nie dorosna. Oczywiscie wrocisz do niego dopiero po tym, jak podejmie jakas decyzje na Twoja korzysc i poprze ja czynem. Wczesniej nie zgadzaj sie na nic i nawet z nim nie rozmawiaj. Zasady musza byc jasne - "byłe" to "byłe", a zwlaszcza te, ktore u ktorych jeszcze sie cos tli. Dojrzale osoby nie utrzymuja kontaktu z bylymi, bo tak jest zdrowiej dla wszystkich. Dlaczego Ty masz sie zastanawiac, czy dzisiaj to oni cos tam ten teges, czy moze nie? I albo on akceptuje te zasady, albo niech spada. I pamietaj - OLAĆ!
                      • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 15:22
                        Dziękuję Kochana. Nie odpisuję mu już zatem (napisałam 2 zdania żeby dał mi czas, ale takie olewawcze, oficjalne) i przetrzymuję go, jak długo się da.

                        Będę przynajmniej miała czas dla siebie nie spotykając się z nim.

                        A jutro jadę na babską imprezę (panieński) i mam zamiar się zabawić.

                        Też mu to powiedziałam w czasie kłótni, że najlepszą obroną jest atak i bronią się tylko winni i na to się jeszcze bardziej wkurzył hehe...Powiedział, ze go traktuję jak gó...arza. No cóż, może nim jest.
                        • oxf Re: Proszę o pomoc. 11.06.11, 21:56
                          nie bardzo rozumiem wasze oczekiwania w tej materii? Jezeli faktycznie mocno go wystraszysz to on bedzie blagal i zabiegal o ciebie zapewne, ale przeciez i tak uwazasz ze robi to poniewaz tamta go jednak odrzuca? Oczywiscie jest on spedza z nia czas to sila rzeczy bedzie pod jej wplywem i to nie jest dobre dla waszych relacji acz kolwiek on moze dokonac wyboru na zasadzie by nie byc jednak sam. To trudne, lepiej by bylo by sie z nia raczej nie zadawal, z drugiej strony jesli jednak ma jakies okazje ja widziec to staje sie w Twoich oczach przestepca wiec ciezko mu tez znalesc jakies obiektywne spojrzenie na te sytuacje. On sie wiec denerwuja. powinien sie zachowac tak jak ty to opisalas a zachowal sie jak ham. niestety w takich amocjonalnych momentach ciezko o myslenie. Dziwi mnie nieco ze on tobie tyle o tej kobiecie opowiadal i ze tyle wiesz. On chyba nie rozumial sam ze czynil do ciebie wyznania na jej temat. To trudny klimat.
                  • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 13:30
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > niewiemjuzniczego napisała:
                    >
                    > > A co sądzi na ten temat Pani psycholog.
                    >
                    >
                    >


                    >
                    > ps. jeśli to projekt jakiejś fajnej, nowoczesnej psiej budy, to jestem zaintere
                    > sowany.
                    >
                    Dzięki- uśmiałam się. No jakby z byłą pracowali nad budą dla psa przez 8 miesięcy, to bym nie pisała na tym forum, bo sprawa byłaby jasna. 9 miesiąc mógłby być bardzo owocny i nie dla psa ani budy:)


                    • n.wataha Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 15:28
                      Sytuacja bardzo podobna do tej opisanej w wątku:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,125906747,125906747,Bedzie_dlugo_staly_zwiazek_douwaznegoprzeczytania.html
                      i powiem Ci, że masz podstawy by obawiać się, że nawet jeśli facet ma z nią kontakty na gruncie zawodowym, to mogą się one przerodzić w coś poważnego. I nawet sam fakt, że babka od tego czasu wyszła za mąż jakoś nie spowodowało, że miała jednak intymny kontakt z Twoim chłopakiem. Raczej wręcz przeciwnie - masz dowód, że nie tylko Twojemu chłopakowi ciągle gdzieś tam w głowie ona siedzi, ale nawet, że i ta druga strona jest w stanie zaakceptować zdradę swoją, więc czemu również nie jego?

                      Nie zazdroszczę Ci.
                      A to, że się rozstaliście, to dobrze. Daj trochę czasu i sobie i chłopakowi na przemyślenia, niech się określi na czym mu zależy bardziej. Jeśli na Tobie to wróci i przeprosi. Jeśli na niej, to będziesz wiedziała na czym stoisz.
                      • niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. 10.06.11, 15:47
                        Dzięki. Jeszcze się nie rozstaliśmy. Pokłóciliśmy się ostro i to ja rozważam odejście, choć jest mi bardzo ciężko, bo w tej relacji były też dobre chwile i wspólne plany. On przeprasza. Pisze, że jestem i liczę się w jego życiu tylko ja i chce, żebym ja też tak myślała. Dla mnie takie deklaracje są OK, ale on trochę za późno się określił, kosztem takiej awantury.

                        On teraz za przeproszeniem sra w gacie ze strachu, że go opuszczę (tamta go nie chce chyba) i zostanie sam.

                        Najgorsze, że mam fajne mieszkanie (okazja), które muszę w przyszłym tygodniu obejrzeć, które razem mieliśmy kupić(!)
                        • Gość: zenek Re: Proszę o pomoc. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.11, 17:01
                          >On teraz za przeproszeniem sra w gacie ze strachu, że go opuszczę (tamta go nie
                          > chce chyba) i zostanie sam.

                          Nie lekceważ go. Jak mawiają: "tego kwiata pół świata". Skup się na dyplomacji. Zbywaj tak, żeby czuł, że nie wszystko jeszcze stracone. Jak przegniesz - to Ty możesz zostać sama.

                        • Gość: 36-latka Re: Proszę o pomoc. IP: *.play-internet.pl 11.06.11, 21:29
                          A ja tak czytam i oczywiście przez pryzmat własnych myśli (bo inaczej się nie da, trudno tu o obiektywizm, kiedy zna się tylko relację jednej strony) dochodzę do wniosku, że chyba lekko przesadzasz z tym rozstaniem. Wulgarne słowa nigdy nie powinny były paść - zgadzam się z tym i tutaj oczekiwałabym jakiejś skruchy i poprawy. Natomiast jeśli chodzi o te służbowe relacje z jego byłą (ważną czy nieważną, ale BYŁĄ), to nie zawsze w życiu jest tak, że możemy sobie wybierać współpracowników. Nie jestem też do końca przekonana, że lepiej byłoby, gdyby Ci powiedział od początku, że z nią pracuje - zapewne przez cały czas trwania projektu "dostawałabyś do głowy" myśląc, czy są teraz razem, a jeśli tak, to co robią, czy na pewno tylko pracują. Może on chciał Ci tego oszczędzić? Pełna wiedza nie zawsze uszczęśliwia, czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego. Czy on Cię w ten sposób oszukał, nadużył zaufania? Też bym była ostrożna w potwierdzeniu. I zastanawia mnie jeszcze jedno: współpraca z byłą dziewczyną i jego przyznanie się do tego dopiero teraz jest dla Ciebie dobrym powodem do odejścia? Zapytałabym: gdzie jest Twoje zaufanie dla niego i gdzie pokonywanie razem trudności, które jeszcze nieraz się pojawią i to o wiele poważniejsze? Odpowiedz sobie na te pytania i zrób tak, jak podpowiada Ci serce i rozum. Pozdrawiam.
    • Gość: Majka Re: Proszę o pomoc. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 16:06
      Z mojego punktu widzenia masz 2 wyjścia:
      1/Kopnąć go w d.... i po zabawie. Skoro tak mu dobrze z tą była i w roli drugiego to niech do niej idzie. Weź pod uwagę, że na chwile obecną o ile dobrze doczytałam, nie macie dzieci. A co będzie jak już będą i on też pójdzie do swojej byłej? Zastanów się na tym, czy taki związek ma sens? Co będzie jak jednak za następne 2 lata stwierdzi, że jednak nie ta pierwsza to było jednak to. Zresztą nie wypowiadam się na jej temat, skoro potrafiła zdradzić męża zaraz po ślubie ze swoim byłym. To opcja najbardziej drastyczna, teraz cierpisz, ale czy ewentualnie nie będziesz cierpieć jak z nim zostaniesz? Czy nie będą cierpieć dzieci?
      2/Wzbudź w nim zazdrość - jak to co opisujesz to tylko jeszcze forma powiedzmy jakiejś "zadawnionej czkawki" związanej z jego była i jesteś pewna, że jest z niego faktycznie kandydat na tego jedynego to to rozwiązanie wyjaśni Ci 2 sprawy-albo wasz związek faktycznie padnie i lepiej teraz niż później (patrz pkt.1), albo przekonasz się o jego faktycznej miłości i w takim przypadku życzę wam wszystkiego najlepszego. Aby ten cel zrealizować polecam jakiś portal randkowy np www.e-randki.pl i delikatnie przez "osobę lubiąca tajemnice" poinformuj go, że ty też masz prawo do życia. Nie piszę, że masz się z kimś spotykać i afiszować. Flirt za pomocą maila też jest skuteczny. Nie daj wejść sobie na głowę. Powodzenia
      • Gość: sonia Re: Proszę o pomoc. IP: *.elblag.vectranet.pl 15.06.11, 21:56
        A jaka była twoja pierwsza reakcja?ty też byłaś wulgarna?bo te jego wypierd..., takiego slowa to ja nie usłyszałam w stosunku do siebie od żadngo meżczyzny, o partnerze już nie wspominajac.
        Musiałaś też ostro na niego "najechać", ze on aż tak zareagowal, bo innego wytłumaczenia nie ma.Jeśli jednak ty nie bylaś wylgarna to po tym jednym słowie widać, ze traktuje ci jak "lepsza taka niż żadna", bo facet ktory kocha, któremu zalezy nie zwaraca sie tak do swojej kobiety.

        Czemu piszesz, że "mąż jej zdradę wybaczył", to że jest z mężem to nie znaczy ze wybaczył, tylko ze może nic nie wiedziec, a jeśli nawet wie, to nie koniecznie od razu wybaczył...
        • Gość: niewiemjuzniczego Re: Proszę o pomoc. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 22:38
          mąż wie. Mimo to nie ma jaj, żeby kopnąć w d... tą szmatę. A ja w międzyczasie zdradziłam swojego chłopaka z facetem którego nawet twarzy nie pamiętam i czuję się z tym świetnie. Mam zamiar mu o tym powiedzieć, jak zaczniemy się widywać znowu.
          • ladygrey Re: Proszę o pomoc. 16.06.11, 01:27
            to nie idzie w dobra stronę
            dobrze, Ci odpowiedziała Mia - rozsądnie, weź to pod uwagę
          • Gość: Andżej Re: Proszę o pomoc. IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.06.11, 19:50
            Przeczytałem w całości wszystkie posty bo byłem ciekawy jak wybierzesz.

            Powiem Ci, że zaszokowałaś mnie strasznie, bo gorzej chyba się nie dało.
            Zamiast zakończyć związek i zapomnieć, albo wybaczyć i kupić razem mieszkanie ty zdradzasz. Co jak co, ale to było najmniej potrzebne. Jak ci przy tym jeszcze ulżyło to już wogóle ten wasz związek jest mało poważny.

            Tak na prawdę nie wiemy do końca czy cokolwiek się wydażyło między nim a byłą, a ty zdradzasz. Jak w taki sposób sobie robicie na złość chodząc ze sobą, to lepiej się rozejdźcie bo za 10 lat on będzie cie lał a ty będziesz w niego rzucać nożami. Za 20lat i tak się rozejdziecie o ile ktoś kogoś nie zamorduje (to już z lekką dozą przesady) Szkoda waszych przyszłych dzieci ;)

            BTW Teraz oprócz wypie***dalaj usłyszysz jeszcze, że się zeszmaciłaś.
    • malgos88 Re: Proszę o pomoc. 17.06.11, 17:39

Inne wątki na temat:
Pełna wersja