Dodaj do ulubionych

Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą

23.06.11, 15:53
Witam.
Długo zastanawiałam się czy napisać tą wiadomość i w końcu zdecydowałam, że muszę to zrobić gdyż sama nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić.
8 miesięcy temu poznałam kogoś wyjątkowego...pokochałam Go z wzajemnością, dla mnie jest to najbardziej prawy, dobry i kochający mężczyzna,jest niczym mój Anioł Stróż...głęboko wierzący,to on pomógł mi się na nowo odnaleźć,przy nim uświadomiłam sobie co jest tak naprawdę w życiu ważne, jak powinno się żyć.To on pomógł mi się nawrócić...przy nim zrozumiałam błędy mojej młodości...błędy, których nie potrafię sobie wybaczyć i tu właśnie zaczyna się mój problem...
Miałam w swoim życiu okres zwątpienia,odwróciłam się od Pana Boga,założyłam pierścień atlantów i byłam z kimś z kim nigdy nawet nie powinnam zamienić słowa i właśnie z owym chłopakiem straciłam dziewictwo...Tak bardzo jest mi teraz wstyd,strasznie żałuję tego co się stało i z całych sił chciałabym cofnąć czas ale wiem że to niemożliwe...Mój ukochany wie o tym i nie może mi tego wybaczyć-tym bardziej że on nigdy nikogo przede mnę nie miał,ma do mnie żal, co pewien czas powraca ten temat...padają wtedy z jego ust tak gorzkie i bolesne dla mnie słowa...ja wiem że on ma prawo tak do mnie mówić-że się nie szanowałam, że "puściłam się" Ja wiem że to wszystko jest moją winą nawet nie próbuje się usprawiedliwiać, gdyby nie to co się kiedyś stało bylibyśmy szczęśliwi.Kocham go, chcę jego szczęścia...mam niestety poczucie, że on zasługuje na kogoś lepszego niż ja-bo ja jestem nikim, kogoś bez skazy tak dobrego jak On.Nie chcę się rozstawać bo wiem,że to właśnie Ten jedyny ale boję się,że nie dam mu szczęścia, gdyż On zawsze będzie miał żal do mnie o to, że nie dochowałam czystości, że oddałam swój kwiat komuś innemu...Co wieczór modlę się do Boga o to, żeby mój Kochany mi wybaczył...ale wiem, że tak się chyba nigdy nie stanie.
Z dnia na dzień popadam chyba w coraz większy dołek, nie potrafię przestać o tym wszystkim mysleć, zamiast wziąć się w garść przesiaduję przed komputerem, czytam różne posty na ten temat i przygnębiam się jeszcze bardziej.Nie ma chwili zebym nie żałowała tego co się stało biję się z myślami, nie potrafie sobie tego wszystkiego wybaczyć, nawet teraz pisząc tą wiadomość łzy spływają po moich policzkach...mam takie straszne poczucie winy i żalu do siebie, czuje że zmarnowałam sobie życie a teraz marnuje je osobie, którą kocham..
tak naprawdę co ja mogę mu dać?ten wyjątkowy i cenny dar zmarnowałam z kimś kto nie był tego absolutnie wart,zmarnowałam przy nim 2 lata życia odwracając się jednocześnie od Boga.
Nie oczekuję odpowiedzi" nie martw się będzie dobrze" musiałam to wszystko napisać, nie mam się nawet komu wyżalić jedynie Pan Bóg wie o tym jak starsznie się z tym wszystkim czuję.Z całego serca żałuję tego jak żyłam i jednocześnie dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze mojego Ukochanego.
Mam nadzieję, że moja historia będzie przestrogą dla młodych dziewczyn...nie popełniajcie mojego błędu,nie marnujcie swojego skarbu z byle kim w wieku 19 lat bo to nie jest na to czas!Później zostaje tylko żal do samej siebie i ten straszny ból...
Obserwuj wątek
    • trydzyk Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 23.06.11, 16:12
      (...)
      > Miałam w swoim życiu okres zwątpienia,odwróciłam się od Pana Boga,założyłam pie
      > rścień atlantów

      Co to jest 'pierscien atlantow?

      (...)
      > mam niestety poczucie, że on zasługuje na kogoś lepszego niż ja-bo
      > ja jestem nikim, kogoś bez skazy tak dobrego jak On
      (...)
      No najwyrazniej nie jest bez skazy, skoro taki z niego fanatyk i nie potrafi ciebie uszanowac.
      Poczekaj, az poznasz kogos, kto cie bedzie kochal i dostrzeze w tobie czlowieka, a nie bedzie na ciebie patrzyl jak na obiekt seksualny na wylacznosc.

      F.

        • kag73 Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 23.06.11, 17:37
          Dziewczyno wyluzuj. Nie zrobilas nic strasznego. Za to Twoj koles jest beznadziejny.
          8 miesiecy to nie tak dlugo, nie trac czasu, zerwij z nim, tego kwiatu to pol swiatu. To fanatyk, zycie z nim nie bedzie latwe.
          Skoro jedyne co on w Tobie widzi i sznuje to Twoje dziewictwo czy nie dziewictwo, to cos z nim jest nie tak i Ty uciekaj i to czym predzej.
          Utracone dziewictwo to nie powod, zeby komus wymyslac i go pograzac. Nie na tym polega milosc. Jeszcze w dodatku robi Ci wode z mozgu. Obudz sie! Nie trac z nim czasu! Niech idzie i se szuka dziewicy a potem niech uprawiaja seks tylko w celu splodzenia dzieci.
          Ja Ci dobrze radze, nie wiaz sie z kims takim!
    • Gość: 36-latka Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.play-internet.pl 23.06.11, 17:38
      Jeśli ten post nie jest zwykłym żartem, to nie wiem, komu bardziej współczuć: Tobie czy jemu... Od kiedy to dziewictwo lub jego brak jest wyznacznikiem wartości człowieka? Po drugie: jeśli się z kimś jest, to przyjmuje się go z całą przeszłością, jaką posiada; trzeba ją zaakceptować i koniec kropka. Jeśli się nie akceptuje, to nie ma sensu taki związek. Masz się tłumaczyć za to, co robiłaś nie znając jeszcze wtedy swojego chłopaka? To nieco chore... Jeśli brak dziewictwa jest odwróceniem się od Boga, to masakra, zmień wiarę, bo ta Cię doprowadzi do zakładu psychiatrycznego. Modlisz się do Boga, by chłopak Ci wybaczył, że nie jesteś dziewicą? Módl się o więcej rozsądku dla niego i siebie. Może nieco ostrzejsze słowa dziś spod moich palców, ale po takich wypowiedziach inaczej się nie da;p
    • n.wataha Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 23.06.11, 20:22
      > 8 miesięcy temu poznałam kogoś wyjątkowego...

      No fakt, kogoś wyjątkowo zakompleksionego. Facet, który kocha nie Ciebie za to jaka jesteś, ale kocha jedynie Twoją błonę dziewiczą, to faktycznie PARTIA, której nie powinno się zmarnować.

      Sorry za ironię. Ale nic innego nie można w tej sytuacji napisać.
      Albo ktoś Cię kocha taką jaka jesteś, z Twoimi zaletami i wadami (bo wszyscy mamy jakieś "zady i walety"), albo sama się oszukujesz, że ten gościu to jakaś wielka okazja. A tak naprawdę to jakiś zakompleksiony gó...arz, który boi się o to, że nie jest "prawdziwym mężczyzną" i będzie całe życie w swoim kompleksie tkwił. Będzie się porównywał z innymi i ciągle dopytywał "a jacy byli w łóżku ci moi poprzednicy".

      KOBIETO - dorośnij i takiego gó...arza kopnij w doopę, no chyba, że chcesz być przez resztę życia "lekarzem psychiatrą" dla swojego męża by ciągle mu "słodzić" jaki to on the beściak jest. A i tak nie będzie CI wierzył - bo właśnie to mają w sobie kompleksy, że się nie wierzy w stan faktyczny, tylko żyje się w świecie wyimaginowanym.
    • Gość: Emmanuel Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.11, 08:37
      Wbrew większości na tym forum traktuję to co napisałaś bardzo poważnie.
      Rozumiem na czym polega sytuacja Twoja i Twojego chłopaka - rozwiązania nie znajdziesz na tym forum, bo większość piszących tutaj to ludzie tego świata. Napisałaś, że przeżyłaś nawrócenie - a więc choć żyjesz na tym świecie to jesteś nie z tego świata. Twoje problemy może rozwiązać tylko Jezus - on może uzdrowić Twoje wspomnienia i uwolnić Twojego chłopaka od myśli, które nie pozwalają mu zaakceptować Ciebie. Porozmawiaj o tym z dobrym księdzem.
      Pozdrawiam
      Emmanuel (Bóg z nami)
    • lilyrush Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 24.06.11, 11:16
      a może zacytuj chłopakowi troche Jezusa: Kto sam jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem, albo Nie sadźcie, nie będziecie sądzeni?
      Ale nie wydaje mi sie, ze to pomoże. Tacy katolicy gorliwsi od Boga uwielbiają pławic sie w swojej wyższości i dołować innych.
      A Ty sie świetnie wpasowałaś w biedna jawnogrzesznice...
      • e-roksana Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 24.06.11, 19:47
        miałam na myśli, że BARDZIEJ, aniżeli jego wiarę

        e-roksana napisała:

        > Nie wiem skąd, ale "n.wataha" wie, co pisze...
        >
        > Mam męża, przed ślubem dokładnie przeżywałam to samo, co Ty ! Przysięgam... jak
        > bym czytała o sobie. Niestety, małżeństwo ukazuje obecnie słabość i kompleksy m
        > ęża, aniżeli jego wiarę :( ...
        >
    • tehuana Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 24.06.11, 20:56
      Ulegasz manipulacji albo robisz z czytelnikow tego forum glupkow. Powinnas zostawic swego nawiedzonego ukochanego i sama wybrac sie do psychiatry.
      Bog jest milosierny i nie oczekuje, ze bedziemy nieskalani i doskonali. Blona dziewicza to fakt biologiczny a nie jakis skarb.
      A w ogole to skad wiesz, ze on jest taki cnotliwy?-Moze jest impotentem, a na pewno nie miesci sie w normie.
      Rob, co chcesz ale jak dalej bedziesz tkwic w tym zwiazku - to wpadniesz w gleboka depresje, zatracisz godnosc i szacunek dla samej siebie. A ten facet ci nie pomoze-tylko cie zdepcze, zniszczy i zostawi.
      Gdzie sa twoi rodzice, znajomi, przyjaciele? Ktos musi ci przemowic do rozsadku.
      A moze chcesz sie zaszyc -jak to robia porzadne muzulmanskie kobiety.
      • kasssannndra tanebo 26.06.11, 21:39
        tanebo napisał:

        > Mam jedno pytanie: czy twój ukochany jest dziewicą/prawiczkiem?
        ___________________________________________
        Przeczytaj tekst raz jeszcze, ze zrozumieniem, a będziesz znał odpowiedź na to pytanie
    • shantyman Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 28.06.11, 11:08
      Robisz sobie jaja - że też chciało Ci się tak długo pisać ;-)
      Nie robisz sobie jaj - sekta pod tytułem KyKy zrobiła Ci z głowy młynek. Owszem. Dziewictwo ma znaczenie ale jeszcze większe znaczenia ma to, kim jesteś. Takiemu popaprańcowi powinno wystarczyć że jesteś osobą szczerą i opowiadasz wszystko, chcesz żeby poznał Cię taką jaką jesteś. To jest najpiękniejsze. Błędy natomiast zdarzają się każdemu. Wiesz ile nierządnic miał święty Augustyn? A coś o pornokracji w papiestwie słyszałaś? ;)
      • Gość: apple Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.11, 16:17
        Twój kochany nie może Ci wybaczyć?? a niby co ma Ci wybaczać?? ....z kąt mogłaś wiedzieć, że kiedyś poznasz tego?? jego myślenie wskazuje na psychola....dziewczyno uciekaj puki możesz, bo za jakiś czas usłyszysz, że nie tylko się puściłaś, ale jesteś kur... i dziwką.... i co jeszcze ślina na język mu przyniesie. Poza tym nie żyjemy w średniowieczu gdzie za cudzołożenie palono na stosie....on chyba nie wie, że dziewica wyginęła jak dinozaury...
    • Gość: m. Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.aster.pl 01.07.11, 23:06
      Przypomnij mu, że masz teraz nowe życie w Chrystusie. I skoro On nie pamięta Ci Twoich grzechów, to i on mógłby spróbować wybaczyć.
      Ludzkie drogi do nawrócenia i przyjęcia Jezusa są czasem bardzo kręte. Jednak od momentu nawrócenia jesteś nowym stworzeniem. I nikt - ani Twój dawny chłopak, ani nowy, ani nikt inny, nie jest Ci w stanie tego odebrać.
      • Gość: o matko.... Re: zrob odbudowe blony dziewiczej i ... IP: 178.73.48.* 03.07.11, 17:32
        gość jest ograniczony, ale gdzie się autorka uchowała?? Ty jesteś dobrym materialem na maltretowaną żonę, już Cię gość urabia po swojemu, w poczuciu winy będziesz zyc zawsze, nawet jak Cię skatuje -bo zupa była za słona. I jeszcze będziesz mu wdzięczna. Masz problem, idz do psychologa, bo w chore zwiazki będziesz sie zawsze pakować. Chyba lubisz być ,,podnóżkiem,,
    • Gość: azumi Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.dynamic.chello.pl 09.01.12, 12:49
      jacy wy jesteście ograniczeni... to bardzo dobrze, że autorka posta startowego tak sięczuje.. bo czuje się prawidłowo. Tak ma właśnie się czuć. Jeżeli facet wymaga dziewictwa, to znaczy, że kobieta ma je mieć. A skoro nie ma to znaczy, ze nie pasujądo siebie i tyle. Natomiast totalną głupotą jest nazywanie go niedorozwiniętym, zacofanym, chcrześcijaninem itd. Dziewictwo dla faceta ma szczególne znaczenie, w psychice, i powinno sięto czcić wielbić. Tylko wtedy taki człowiek jest w stanie zdrowo żyć i myśleć, a ten co tego nie szanuje i jeszcze gani, znaczy, że nie szanuje tego człowieka.... normalnie nie szanujecie człowieka, który pragnie dużo więcej aby być zdrowym niż chorzy, którzy wogóle nie wiedzą co to być zdrowym... natomiast pochwalacie kobietę, która nie chce uszanować człowieka za to, że chce być zdrowym.... PARANOJA. Autorko dobrze myślisz i poprawnie...oddałaś wianek i teraz nie masz nic dla tego człowieka, którego kochasz, bo on właśnie miłość zaczyna od dziewictwa - ona na pewno jest w stanie kochać ciebie ale z dziewictwem, zatem jego przegrałaś.
        • Gość: azumi Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.dynamic.chello.pl 10.01.12, 13:02
          oczywiście przesadzasz i mącisz, dlatego, bo już ci pozostało mało argumentów.... a czy ty wisz, że nie chodzi o błonę ? to tylko ty to tak nazywasz... chodzi o dziewicze reakcje na bliskość. Teraz tamta kobieta ma w głowie seks z tamtym, i może nie zachowuje się tak jak z pierwszym, ale ma to w głowie...pierwszy raz zawsze zostaje w głowie i to czyni to tym, że nowy mężczyzna nie może czuć się najważniejszy w jej życiu. Poza tym miał ją tamten pierwszy raz, więc proszę zastanów się nad tym, wy panienki zrozumiałyście, że macie cipę ćzyli najcenniejszy dar, ale jak można nie rozumieć, że facet chce być jej pierwszym ? to dla mnie oznaka wiecie czego... domyślcie się proszę. w przyrodzie ponadto, zawsze są ekstrema...., więc skoro mówi się powszechnie wg wiedzy naukowców, że facet musi mieć pewność co do genów potomstwa - której wy kobiety i tak nie dajecie // wogóle co wy kobiety dajecie ? ? ? ?NIIIIICCCC// to nie potraficie zrozumieć, że pewnośćco do genó jest chociażby bardziej rozwiwniętą formą w chceniu posiadania dziewicy. To nic nie naturalnego.
          • mama_myszkina Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 10.01.12, 20:06
            Gość portalu: azumi napisał(a):

            > oczywiście przesadzasz i mącisz, dlatego, bo już ci pozostało mało argumentów..

            Ja mam bardzo dużo argumentów. To raczej Ty ukrywasz i ch brak słowotokiem.

            Twój światopogląd to nie jest argument dla innej osoby. Chcesz czekać z seksem do ślubu to czekaj, ale innych nie zmuszaj, bo nie każdy traktuje kawałek błony z tak nabożnym szacunkiem.

          • Gość: ;-) Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.12, 09:07
            > więc skoro mówi się powszechnie wg wiedzy naukowców, że
            > facet musi mieć pewność co do genów potomstwa

            Acha, to znaczy, ze dziewica to już nie może w przyszłości przyprawiać rogów, tak? Ma taki niewidzialny pas cnoty, który znika tylko na czas zblizeń ze swoim ślubnym, a poza tymi momentami jest ,,tam" i na mózg jakaś blokada założona? Nie może ją zafascynować nagle inny mężczyzna, bo dziewica to taki specjalny gatunek, który już do końca życia ma klapki na oczach jak ten kuń?

            Bzdury waść piszesz, że aż zęby bolą! Możesz wziąć sobie żonkę cnotliwą i ją rozdziewiczyć a potomstwo, które Ci powije, moze być owocem związków na boku. Ba, kazde z innym panem ;-P
    • lonely.stoner Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą 09.01.12, 23:38
      padają wtedy z jego ust tak gorzkie i bolesne dla mnie słowa
      > ...ja wiem że on ma prawo tak do mnie mówić-że się nie szanowałam, że "puściłam
      > się"


      ja bym sie raczej zastanowila nie nad ustrata kawalka blony (chociaz rozumiem ze to dla niektorych niezwykle wazna sprawa taka blona) ale nad tym czy ten twoj partner nie ma sklonnosci do przemocy psychicznej?? mowic komus kogo niby sie kocha takie przykre rzeczy to po prostu znecanie sie.
    • Gość: KaKa Re: Ukochany nie akceptuje że nie jestem dziewicą IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.01.12, 02:48
      Dominiko,

      Mylisz się co do jednego. On nie ma prawa STALE wypominać Ci tego.

      Z jego strony powinno się to rozstrzygnąć w jednym akcie. Raz i na zawsze.

      Albo wybacza Ci i po tym akcie wybaczenia nie wraca do tematu. Jest dokładnie tak samo, jak gdybyś na nowo została dziewicą (w wymiarze duchowym, czyli tym, który jest istotą tego, o czym piszesz)

      Albo nie jest w stanie wybaczyć i wówczas zwraca Ci wolność (ma do tego prawo i nie powinnaś potępiać go za to). To drugie na pewno zaboli, ale uwierz: w tym przypadku nie będzie Ci w stanie dać lepszego daru niż dar wolności.

      Za żadne skarby nie wchodź w związek, w którym na stałe będziesz funkcjonować, jako ta gorsza i nieczysta, bo to narusza Twoją godność dziecka bożego, która zgodnie z doktryną Twojego Kościoła jest nienaruszalna. Właśnie na to nie wolno Ci się godzić.

      Bo tak samo jak akt Twojego sprzeniewierzenia się był aktem jednorazowym, tak samo jednorazowym aktem ma być akt wybaczenia (lub nie).

      O ile możesz, postaw go przed tego typu wyborem. Niech decyduje. Jeżeli potrzebuje, niech się wybierze na pielgrzymkę, albo zada jakąś inną pokutę. Niech porozmawia ze spowiednikiem, kimś kto dobrze rozumie naukę Kościoła i komu jednocześnie on ufa.

      Natomiast absolutnie jeden grzech i do tego pewnie dawno rozgrzeszony w ramach spowiedzi nie może być źródłem stałego potępienia, bo jak napisałem wcześniej - to narusza Twoją godność dziecka bożego. Nie ma czegoś takiego w doktrynie Twojej wiary. A kto tak czyni, sam grzeszy.

      Pozdrawiam, KaKa
      • Gość: KaKa Mam trochę inne zdanie IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.01.12, 20:50
        Josef,

        To nie jest kwestia ograniczenia, ale wartości, które się wyznaje.

        Jeżeli chcesz sobie ułatwić zrozumienie tej sytuacji, to podstaw sobie pod dylemat, który przeżywa ta para, coś, co jest dla Ciebie rzeczywistą wartością.


        Np. wyobraź sobie, że dowiadujesz się, o swojej dziewczynie, którą rozważasz na żonę, że miała epizod gry w filmie pornograficznym, albo, że przez krótki okres w życiu brała pieniądze za seks.

        Albo- analogicznie - dziewczyna dowiaduje się o swoim narzeczonym, że siedział w poprawczaku za udział w zbiorowym gwałcie.

        Obie sprawy należą już do przeszłości i są rozliczone i wobec ludzi i wobec prawa: ale czy nie dawałbyś sobie zgody na wątpliwości przed małżeństwem z taką osobą?


        Dla mnie nie stanowi problemu, że ten chłopak wyznaje wartości, które wyznaje. Nawet jeżeli są mi obce i się z nimi nie zgadzam. A wręcz chęć bycia "nieograniczonym" powinna ułatwić mi zrozumienie tego, że ludzie mogą wyznawać inne wartości od moich własnych. I żę te wartości mogą mieć dla nich znaczenie fundamentalne.

        Problemem jest dla mnie to, co ten chłopak, z tym robi w stosunku do swojej dziewczyny.

        Wracając do powyższej analogi. Nie jest dla mnie uczciwe, żeby dziewczynę z taką "filmową" przeszłością stale źle traktować z powodu tego incydentu. Albo wybaczam jej to i uznaję, za "niebyłe",bo przyjmuję, że się zmieniła, albo zrywam z nią, bo nie potrafię po czymś takim z nią być. To są jedyne uczciwe alternatywy.
        On natomiast pozostaje z nią w związku, ale stale daje jej odczuć jej niższość i "gorszość". To jest nie fair.
          • annwy Re: Mam trochę inne zdanie 10.01.12, 22:13
            Jak świat światem to zawsze kobieta powinna była byc czysta aż do slubu. Kiedy tak nie było - to wszyscy dookoła uważali ją za ostatnią.... puszczalska niezaleznie od okoliczności. Nigdy nikt nie brał pod uwagę mężczyzny a wręcz uważano, ze facet powinien sie wyszaleć i wiedzieć co do czego służy.
            Każdy z nas popełnia w swoim życiu mniejsze lub większe błędy. Wstępując w związek z drugim człowiekiem nie powinniśmy być rozliczani ani rozliczać z tego co było wcześniej. Jakim prawem ten chłopak zachowuje sie w ten sposób? Jesli kocha - to nie poniża! Jeśli jest taki wierzący i bogobojny to powinien pamietać, ze jest w Pismie powiedziane, ze kto jest bez skazy to niech pierwszy rzuci kamieniem. Czyżby sie za takiego uważał? Tu bym sie powaznie zastanowiła nad bycie z kimś takim. Jesli teraz na etapie znajomości robi i mówi takie rzeczy to co będzie później kiedy weźmiecie ślub?
            Teraz pewnie posypia sie na mnie grady ale powiem.... czyżby był taki porządny i nigdy sam sobie nie pomógł rozładować napięcia? Nie wierzę! Przecież to też nie jest zgodne z nauką Kościoła. A do tego z pewnością się nie przyznał.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka