Dodaj do ulubionych

gotowanie a sex

01.03.02, 12:54
istnieje głęboko zakorzenione społecznie twierdzenie, ugruntowane przysłowiem
"przez żołądek do serca", które... a... chodzi mi o to, że większość facetów
podobno ceni sobie, żeby żona umiała dobrze gotować. podobno to cholernie ważne
dla nich jest.
ja tam nie wiem. jestem facetem, choć żony nie mam, i jeszcze parę lat mieć nie
będę. ale to co dla mnie u dziewczyn jest ważne, to praktycznie wszystko, poza
umiejętnością gotowania w ogóle, czy też "dobrego gotowania" w szczególności.
jedne cechy są bardziej ważne, inne mniej, to już nieistotne.

facet, jak jeszcze nie jest facetem, tylko małym chłopcem, je obiadki gotowane
przez mamę, albo, co gorsza, babcię. cokolwiek by nie mówić o tych paniach
(ważne w życiu dzieciaka i potem też) to jednak seksualne dla takiego osobnika
to one nie są (przynajmniej nie powinny być, jak ktoś ma kompleks Edypa, to już
jego problem); dzieciak rośnie i staje się mężczyzną. i czasem się żeni. i
mieszka z żonką, która mu gotuje. i co?
ano to, że panna, która była atrakcyjnym, seksualnie i sensualnie odbieranym
obiektem staje się następczynią aseksualnej mamuśki i babuni. zaznaczam, że nie
mam na myśli gotowania "a, zrobie mojemu facetowi przyjemnośc i cośtam mu
przygotuję, co lubi"; mam na myśli chamskie, mechaniczne i zrutynizowane
karmienie faceta swoimi daniami przez kobietę, która zaczyna zastępować jego
matkę, a w konsekwencji staje się równie aseksualną w jego oczach.
oczywiście gotowanie to tylko jeden z elementów. do tego dochodzi sprzątanie,
pranie, cały wachlarz czynności. jednak gotowanie ma jedną nad nimi przewagę -
facet nie myśli o przyszłej żonie "żeby umiała dobrze sprzątać", tylko
"gotować" właśnie. innymi słowy sam sobie kopie grób, a raczej swojemu
związkowi.

a więc moje pytania badawcze brzmią tak: czy rzeczywiście dla facetów
(wszystkich innych niż ja) dobra umiejętność gotowania przez kobietę ma tak
wielką wartość? i czy nie zauważają choć odrobiny racji w moim myśleniu? drugie
pytanie kieruję również do pań.

osobne pytanie kieruję do Smyka1 (który w moich oczach nie jest ani facetem,
ani kobietą, tylko eunuchem, strażnikiem-haremu-poprawnej-polszczyzny)
"PODOBAaaaaaa SIĘ MOJAaaaaaaa ORTOGRAFIAaaaaaaaa, PACANIEeeeeeeeeeeeeeeeeee?"


Obserwuj wątek
    • tassman Re: gotowanie a sex 01.03.02, 13:17
      eyemakk napisał(a):

      > istnieje głęboko zakorzenione społecznie twierdzenie, ugruntowane przysłowiem
      > "przez żołądek do serca", które... a... chodzi mi o to, że większość facetów
      > podobno ceni sobie, żeby żona umiała dobrze gotować. podobno to cholernie ważne
      >
      > dla nich jest.
      > ja tam nie wiem. jestem facetem, choć żony nie mam, i jeszcze parę lat mieć nie
      >
      > będę. ale to co dla mnie u dziewczyn jest ważne, to praktycznie wszystko, poza
      > umiejętnością gotowania w ogóle, czy też "dobrego gotowania" w szczególności.
      > jedne cechy są bardziej ważne, inne mniej, to już nieistotne.
      >
      > facet, jak jeszcze nie jest facetem, tylko małym chłopcem, je obiadki gotowane
      > przez mamę, albo, co gorsza, babcię. cokolwiek by nie mówić o tych paniach
      > (ważne w życiu dzieciaka i potem też) to jednak seksualne dla takiego osobnika
      > to one nie są (przynajmniej nie powinny być, jak ktoś ma kompleks Edypa, to już
      >
      > jego problem); dzieciak rośnie i staje się mężczyzną. i czasem się żeni. i
      > mieszka z żonką, która mu gotuje. i co?
      > ano to, że panna, która była atrakcyjnym, seksualnie i sensualnie odbieranym
      > obiektem staje się następczynią aseksualnej mamuśki i babuni. zaznaczam, że nie
      >
      > mam na myśli gotowania "a, zrobie mojemu facetowi przyjemnośc i cośtam mu
      > przygotuję, co lubi"; mam na myśli chamskie, mechaniczne i zrutynizowane
      > karmienie faceta swoimi daniami przez kobietę, która zaczyna zastępować jego
      > matkę, a w konsekwencji staje się równie aseksualną w jego oczach.
      > oczywiście gotowanie to tylko jeden z elementów. do tego dochodzi sprzątanie,
      > pranie, cały wachlarz czynności. jednak gotowanie ma jedną nad nimi przewagę -
      > facet nie myśli o przyszłej żonie "żeby umiała dobrze sprzątać", tylko
      > "gotować" właśnie. innymi słowy sam sobie kopie grób, a raczej swojemu
      > związkowi.
      >
      > a więc moje pytania badawcze brzmią tak: czy rzeczywiście dla facetów
      > (wszystkich innych niż ja) dobra umiejętność gotowania przez kobietę ma tak
      > wielką wartość? i czy nie zauważają choć odrobiny racji w moim myśleniu? drugie
      >
      > pytanie kieruję również do pań.
      >
      > osobne pytanie kieruję do Smyka1 (który w moich oczach nie jest ani facetem,
      > ani kobietą, tylko eunuchem, strażnikiem-haremu-poprawnej-polszczyzny)
      > "PODOBAaaaaaa SIĘ MOJAaaaaaaa ORTOGRAFIAaaaaaaaa, PACANIEeeeeeeeeeeeeeeeeee?"
      >
      >
      ***********
      eyemakk,

      Miło jest cos przekasić przed lub po.....Myslę że babka może gotować dobrze -mi
      to nie przeszkadza....
      A jak nie umie to mozesz sam sobie gotować :) wtedy ona na pewno nie staci w
      twoich oczach nic ze swojego sex appealu...Ale cholera ty mozesz stracić (bo
      zyskac to tylko na wadze)

      Pozdrawiam

      tassman:)

      • x_mate Gotowanie a sprawa polska 01.03.02, 13:51
        Uwazam, ze jesli juz gotowac to tylko polskie potrawy :

        bigos
        golona
        kapucha z grzybami

        po tych potrawach wlosy pachna najmocniej, co napewno zostanie docenione.
        Zalecam tez dla niektorych groch oraz fasole - niektorzy koneserzy przepadaja
        za tym.
    • hilda_k Re: gotowanie a sex 01.03.02, 14:55
      > ano to, że panna, która była atrakcyjnym, seksualnie i
      sensualnie odbieranym
      > obiektem staje się następczynią aseksualnej mamuśki i
      babuni. zaznaczam, że nie
      >
      > mam na myśli gotowania "a, zrobie mojemu facetowi
      przyjemnośc i cośtam mu
      > przygotuję, co lubi"; mam na myśli chamskie,
      mechaniczne i zrutynizowane
      > karmienie faceta swoimi daniami przez kobietę, która
      zaczyna zastępować jego
      > matkę, a w konsekwencji staje się równie aseksualną w
      jego oczach.
      > oczywiście gotowanie to tylko jeden z elementów. do
      tego dochodzi sprzątanie,
      > pranie, cały wachlarz czynności. jednak gotowanie ma
      jedną nad nimi przewagę -
      > facet nie myśli o przyszłej żonie "żeby umiała dobrze
      sprzątać", tylko
      > "gotować" właśnie. innymi słowy sam sobie kopie grób, a
      raczej swojemu
      > związkowi.
      >
      > a więc moje pytania badawcze brzmią tak: czy
      rzeczywiście dla facetów
      > (wszystkich innych niż ja) dobra umiejętność gotowania
      przez kobietę ma tak
      > wielką wartość? i czy nie zauważają choć odrobiny racji
      w moim myśleniu? drugie
      >
      > pytanie kieruję również do pań.
      >
      > osobne pytanie kieruję do Smyka1 (który w moich oczach
      nie jest ani facetem,
      > ani kobietą, tylko eunuchem,
      strażnikiem-haremu-poprawnej-polszczyzny)
      > "PODOBAaaaaaa SIĘ MOJAaaaaaaa ORTOGRAFIAaaaaaaaa,
      PACANIEeeeeeeeeeeeeeeeeee?"
      >
      >

      tak jak piszesz, dla jednych to czy dziewczyna gotuje
      jest wazne, dla innych nie.

      natomiast Twoja sprowadzenie dziewczyny/zony do roli
      "matki" swojego chlopaka/meza poprzez analogie "bo obie
      go karmia/ly" moim zdaniem nie do konca jest trafne.
      wydaje mi sie, ze nie sam fakt, ze kobiety gotuja swoim
      mezczyznom czyni je aseksulanymi, lecz to jak sie
      zachowuja i wygladaja. no, chyba przyznasz mi racje, ze
      bardziej aseksualana jest niezadbana, ciagle
      niezadowolona babka spedzajaca godziny przed telewizorem
      ogladajac Anne-Luize czy cos takiego (w okol burdel w
      mieszkaniu, brud, ona sama w wytartym szlafroczku) niz
      usmiechnieta zadbana kobitka, nawet jesli cos wlasnie
      pichci. Idac dalej sciezka takiego analogicznego myslenia
      - to co robi zona, a robila mamusia, upodabnia zonke do
      rzeczonej prowadzi do absurdu. no bo przeciez dziewczyna
      czy zona sie myje, nosi sukienke (moze nawet lubi
      najbardziej ten sam kolor co i mamusia), gotuje czyta
      ksiazki - rany!!! toz to wykapana matka, ba, gorzej -
      przeciez i babcia tez to robila!!! Uwierz mi, mozna umiec
      gotowac, lubic to i nie stracic nic na atrakcyjnosci:-).
      Widzialam nawet kiedys serie zdjec erotycznych w kuchni,
      przy gotowaniu, z makaronem i innymi akcesoriami...Ja
      uwazam, ze nasza atrakcyjnosc zabija przede wszystkim
      zaniedbanie sie i rutyna.
      • eyemakk Re: gotowanie a sex 01.03.02, 21:41
        zaniedbanie i rutyna zle wplywaja na pozycie??
        oczywiscie ze tak!!!

        ale ja chcialem wydobyc jakis ukryty, nie do konca uswiadomiony obszar
        dzialalnosci skojarzen, podswiadomych analogii itp. znaczy sie niekiedy niby
        wszystko jest ok, a jednak cos sie psuje nie wiedziec czemu... o sytuacji, gdy
        k albo m sie roztyje i zacznie smierdzieć, to nie mowi, bo to w oczywisty
        sposob wplywa ujemnie na zwiazek.


        pozdrawiam,
    • okazja Re: gotowanie a sex 01.03.02, 15:16
      klania sie 9 i pol tygodnia.... generalnie uwazam ze im wiecej zmyslow jest
      pobudzonych tym lepiej..... a przy zonglowaniu garami mozna tez pamietac.... by
      to tu.... to tam jakiegos afrodyzjaczka dosypac......
      • x_mate Re: gotowanie a sex 01.03.02, 15:36
        okazja napisał(a):

        > klania sie 9 i pol tygodnia.... generalnie uwazam ze im wiecej zmyslow jest
        > pobudzonych tym lepiej..... a przy zonglowaniu garami mozna tez pamietac.... by
        >
        > to tu.... to tam jakiegos afrodyzjaczka dosypac......


        hm, hm, masz na mysli hiszpanska muche np. do baraniny?! Nonsens!

        • okazja Re: gotowanie a sex 01.03.02, 15:47
          ech sloneczko jak widze nieco niedouczone...... jaka mucha...... niech poczyta
          o afrodyzjakach wsrod przypraw i inszych ingrediencji kulinarnych..... o
          ostrygach nie slyszal? ..... a o figach?
          • helena25 Re: gotowanie a sex 01.03.02, 16:10
            > jestem facetem, choć żony nie mam, i jeszcze parę lat mieć nie
            > będę. ale to co dla mnie u dziewczyn jest ważne, to praktycznie wszystko,
            > poza umiejętnością gotowania w ogóle, czy też "dobrego gotowania" w
            > szczególności.

            To znaczy ja rozumiem, pomijajac freudowski aspekt instytucji karmienia i
            gotowania, ze bedziesz sie upajal zaletami charateru kobiety i karmil jej
            przymiotami ciala. A moze bedziecie przez 60 lat szczesliwego pozycia zamawiac
            na telefon Pizza Hut albo KFC?? Jest tez opcja dan w sloikach, konserw i
            mrozonek dla mniej zamoznych lub restauracji dla zasobniejszej kieszeni. No i
            rzecz jasna mozna sie przerzucic na diete kanapkowo - jajeczna, bo kanapke to
            kazdy chyba potrafi zrobic i jajko na twardo, tez trudno zepsuc.
            Moj drogi, biorac pod uwage normale zycie we dwoje, trzeba wziac pod uwage czy
            chociaz jedno z partnerow umie i podejmuje sie gotowac. Znajdz sobie jednak
            kobiete, ktora umie gotowac, bo inaczej to czeka cie suchy chleb, kocie puszki
            a od swieta ryzyk z calusami od Wujka Bena.
            Pozdrawiam
            H.
            • eyemakk Re: gotowanie a sex 01.03.02, 21:49
              oj hela hela... nawed odpowiedziec na post nie umiesz, tylko odpowiadasz
              Okazji, mimo ze to chyba do mnie bylo... widac z komputerkami tak nie do konca
              po drodze? no trudno...

              i wiesz co? taka troszke ograniczona w wyobraźni jesteś swej. a nie pomyslisz o
              restauracji? o calkiem tanich jadlodajniach z gotowym obiadem (jak mi tu zaraz
              kryterium ceny wywleczesz)? a gotowe dania, co do mikrofali wsadzic i juz obiad
              jest? a obiadek u rodziców od czasu do czasu? ehhhhhhh

              eh. zycze szczescia, szkoda, ze to sama kobieta wysyla taki post. tego raczej
              spodziewalem sie po facetach. a tu co widze? paniusia z LPR sie odezwala. na
              dodatek, sadzac po wieku, ma tyle lat co ja. wstyd!
              • jureek Re: gotowanie a sex 04.03.02, 22:14
                eyemakk napisał(a):

                > oj hela hela... nawed odpowiedziec na post nie umiesz, tylko odpowiadasz
                > Okazji, mimo ze to chyba do mnie bylo... widac z komputerkami tak nie do konca
                > po drodze? no trudno...

                Cóż za elegancja.

                > i wiesz co? taka troszke ograniczona w wyobraźni jesteś swej.

                coraz bardziej wytwornie.

                > a nie pomyslisz o
                >
                > restauracji? o calkiem tanich jadlodajniach z gotowym obiadem (jak mi tu zaraz
                > kryterium ceny wywleczesz)? a gotowe dania, co do mikrofali wsadzic i juz obiad

                No cóż. Nie każdy lubi jeść byle jak i byle co. Wcale to nie znaczy, że akurat
                żona musi gotować. Gdy chcę dobrze zjeść gotuję sobie sam.

                > jest? a obiadek u rodziców od czasu do czasu? ehhhhhhh

                A do kogo przyjdą Twoje przyszłe dzieci na obiadek?
                Sorry, zapomniałem, że to nienowocześnie jest mieć dzieci, panie nowoczesny.

                > eh. zycze szczescia, szkoda, ze to sama kobieta wysyla taki post. tego raczej
                > spodziewalem sie po facetach. a tu co widze? paniusia z LPR sie odezwala. na
                > dodatek, sadzac po wieku, ma tyle lat co ja. wstyd!

                Tak, tak, panie tolerancyjny. Jak to łatwo operować stereotypami i szufladkować
                rozmówców, prawda? I jak łatwo narzucać innym swój styl życia. Prawda, panie
                nowoczesny? Jak dziewczyna ma 25 lat i nie chce żyć, jak pan uważa, to powinna
                sie wstydzić? To ci dopiero tolerancja.
                Jurek
                • eyemakk Re: gotowanie a sex 05.03.02, 00:09
                  właśnie tak: posiadanie dzieci faktycznie uwazam za nienowoczesne: figura sie
                  niszczy (u kobiet), czasu na zabawe mniej.... co do gotowania, to mowilem
                  tylko, jak ono moze zepsuc postrzeganie kobiety. z tym, ze jak chcesz dobrze
                  zjesc to sobie sam gotujesz akrat sie zgadzam.

                  nie twierdze ze jestem elegancki, albo tolerancyjny. nie kazdy musi byc, panie
                  poprawny-politycznie. obejzyj se pan south-park. to o takich panach jak pan,
                  panie pa.....pa.......

                  papa
            • okazja Re: gotowanie a sex 01.03.02, 23:17
              no i tyle z fantazji w zyciu.... ups przepraszam w zuciu..... rzeczywiscie
              jesli patrzy sie przez pryzmat makmaciorki i bigmaka....to i na seks jakos nie
              ma sie potem ochoty
              • piasia Re: gotowanie a sex 05.03.02, 09:32
                przysłowie "per gastra ad cordam" ma chyba tyle lat, co związki damsko-męskie -
                a skoro sprawdziło się przez wieki, to może nie wyrzucajmy go do kosza, co?

                Gotowanie dla ukochanego mężczyzny to naprawdę cudowne zajęcie. Zwłaszcza
                takiego, co zajada potem potrawę z błogością na obliczu i radością w oczach.
                A na koniec mówi: moje kochanie zrobiło pyszny
                żurek/sałatkę/bitki/naleśniczki ;-)

                Afrodyzjaczki, wspomniane przez Okazję - jest tego masa, od staropolskiego
                lubczyku poczynając, na egzotycznym awokado kończąc. W jadłodajni typu McD.
                dosypią najwyżej pieprzu.

                Oczywiście, widok kobiety szorującej gary po obiedzie nie jest zbyt
                podniecający. Ale można wykorzystać fakt, że ma ona zajęte ręce... ;-)
                A najlepiej samemu umyć te gary, w myśl zasady - ty gotowałaś, ja pozmywam.

                Wielu mężczyzn boi się tego (zmywanie, obieranie ziemniaków itp. kuchenna
                czarna robota) jak ognia. Może właśnie z tego lęku przed zagonieniem do kuchni
                rodzi się przekonanie, że gotująca baba jest aseksualna? Wtedy wywija się
                sztandarem "chcę kobiety, która nie będzie gotować" ;-)

                • gia_gia Re: gotowanie a sex 05.03.02, 17:06
                  piasia napisał(a):

                  > Afrodyzjaczki, wspomniane przez Okazję - jest tego masa, od staropolskiego
                  > lubczyku poczynając, na egzotycznym awokado kończąc. W jadłodajni typu McD.
                  > dosypią najwyżej pieprzu.

                  Prawde mowiqc sami sobie nie zdajemy sprawy ile jest realnych afrodyzjaków w
                  kuchni - rozmaryn, gałka muszkatułowa, składniki curry, gożdziki, imbir, chili,
                  różniste warzywa od selera po fenkuł.

                  A co do gotowania - uwielbiam gotowac, a dla mego lubego szczegolnie (i zwykle
                  jest tak,ze on siedzi w kuchni razem ze mnq ipodpatruje oraz pomaga). Jest z tego
                  masa zabawy - zwłaszcza ze permanentnie cos przypalamy (w sensie dosłownym :))
                  bowiem wysokosc blatu w kuchni jest dla nas wyjqtkowo korzystna i potrafimy sie
                  zapomniec.


                  > Oczywiście, widok kobiety szorującej gary po obiedzie nie jest zbyt
                  > podniecający. Ale można wykorzystać fakt, że ma ona zajęte ręce... ;-)

                  Z uwagi na to ze to on ma wtedy zajete rece zmywaniem ja sie zajmuję
                  dobieraniem :) Moze dlatego tak lubi zmywac ;)

                  > Wielu mężczyzn boi się tego (zmywanie, obieranie ziemniaków itp. kuchenna
                  > czarna robota) jak ognia. Może właśnie z tego lęku przed zagonieniem do kuchni
                  > rodzi się przekonanie, że gotująca baba jest aseksualna? Wtedy wywija się
                  > sztandarem "chcę kobiety, która nie będzie gotować" ;-)

                  To tak jak z dziecmi - kiedy patrzy sie na to jak na kajdany, ktorymi jest sie
                  skutym do maxa - to wtedy nie ma z tego zadnej radosci. Jesli patrzec na to jak
                  na cud i dar od losu, cos, co od tysiecy lat jest czesciq ludzkiej egzystencji, a
                  potrafi niesc wiele dobrego - wtedy jest to po prostu niesamowite...

                  i tyle

                  gia
                • aga02 Re:Piasia,welcome back! 05.03.02, 18:00
                  piasia napisał(a):

                  > przysłowie "per gastra ad cordam" ma chyba tyle lat, co związki damsko-męskie -
                  >
                  > a skoro sprawdziło się przez wieki, to może nie wyrzucajmy go do kosza, co?
                  >
                  > Gotowanie dla ukochanego mężczyzny to naprawdę cudowne zajęcie. Zwłaszcza
                  > takiego, co zajada potem potrawę z błogością na obliczu i radością w oczach.
                  > A na koniec mówi: moje kochanie zrobiło pyszny
                  > żurek/sałatkę/bitki/naleśniczki ;-)
                  >
                  > Afrodyzjaczki, wspomniane przez Okazję - jest tego masa, od staropolskiego
                  > lubczyku poczynając, na egzotycznym awokado kończąc. W jadłodajni typu McD.
                  > dosypią najwyżej pieprzu.
                  >
                  > Oczywiście, widok kobiety szorującej gary po obiedzie nie jest zbyt
                  > podniecający. Ale można wykorzystać fakt, że ma ona zajęte ręce... ;-)
                  > A najlepiej samemu umyć te gary, w myśl zasady - ty gotowałaś, ja pozmywam.
                  >
                  > Wielu mężczyzn boi się tego (zmywanie, obieranie ziemniaków itp. kuchenna
                  > czarna robota) jak ognia. Może właśnie z tego lęku przed zagonieniem do kuchni
                  > rodzi się przekonanie, że gotująca baba jest aseksualna? Wtedy wywija się
                  > sztandarem "chcę kobiety, która nie będzie gotować" ;-)
                  >
                  To ja ,Aga. " Gdybym byla chlopem, to bym sie w Tobie zakochala "- pamietasz?
                  Milo wrocic na forum , gdzie madre baby maja cos do powiedzenia, tak , jak Ty ,
                  Piasia.
                  Co do tego gotowania i sexu, to jest wielka przyjemnoscia pichcic dla mojego
                  chlopa widzac w jego oczach radosc i nieomal uwielbienie dla tego, co robie.
                  A i nie brakuje w tym czasie delikatnych pieszczot, milych slow od ktorych miedzy
                  nogami robi mi sie mokro.No i mamy taki zwyczaj, ze sjeste spedzamy zazwyczaj
                  razem konsumujac siebie i obiadek. Kiedy ja pozniej usypiam, On cichutko
                  wyslizguje sie z naszej "mokrosci" by zrobic mi kawe. Codziennosc, ale jakze mila.
                  Kurami domowymi sa tylko niedbaluchy.
                  Niech zyje sex!! Dobrze skonsumowany.


                  • eyemakk NO I WSZYSTKO JASNE........... EHhhh 05.03.02, 21:50
                    no i wszystko jasne. jakoś mało facetów podjarało się tym wątkiem. moze dlatego
                    ze wolą tematy o minetach, trzecich jądrach albo o "wenżu" (niech mi tu jakis
                    dupek podskoczy, co do pisowni, nie ja jestem autorem tej oryginalnej pisowni)

                    za to kobiety sie rzuciły, że one to uwielbiają gotować itp. zapewne dlatego,
                    że ciągle zapominam, jaki przedzial wiekowy tu się odzywa......
                    ale może i macie racje, drogie panie? ja tam nie wiem. dowiedziałem się mniej-
                    więcej tego czego chciałem i dziekuję.

                    pozdrawiam
                    • piasia Re: NO I WSZYSTKO JASNE........... EHhhh 06.03.02, 06:08
                      AGA!!! DZIĘKUJĘ!!! I nawzajem ;-)

                      eyemakk napisał(a):

                      > no i wszystko jasne. jakoś mało facetów podjarało się tym wątkiem.za to kobiety
                      sie rzuciły, że one to uwielbiają gotować itp. zapewne dlatego,
                      > że ciągle zapominam, jaki przedzial wiekowy tu się odzywa......
                      > ale może i macie racje, drogie panie? ja tam nie wiem. dowiedziałem się mniej-
                      > więcej tego czego chciałem i dziekuję.
                      >

                      Ajmaczku miły! ;-)

                      Poodzywały się wyłącznie kobiety, ale prawie każda pisze o swoich doświadczeniach
                      z mężczyzną w kuchni lub mężczyzną karmionym własnoręcznie przygotowaną strawą.
                      I o tym, co można robić w trakcie albo potem ;-)
                      A więc - jeśli nie zmyślamy grupowo ;-) - widać, że dla wielu facetów gotująca
                      baba to cud świata :-)))

                      A co masz na myśli, pisząc o przedziale wiekowym? Ile mamy lat, wg Ciebie?
                        • eyemakk durna klawiaturaaaaaaa!!!! 06.03.02, 10:02
                          dzieki za miłe słowa. zadko sie sympatyczne dziewoje zdarzają... no a Ty taka
                          jestes, na dodatek nalezysz do tych, ktore lubia bawic sie swojąą.... ale to
                          nie ważne na tym watku. i tak cię lubię. a co do wieku? przypuszczam, że
                          większość pań tutaj to "przedział radia ZET", jak go nazywam (od radia ZET,
                          ktore temu przedzialowi namietnie puszcza muzyczke, taki lewy popik), a więc 28-
                          34

                          pozdrawiam!
                          • piasia nie Zetka, raczej Trójka 07.03.02, 10:59
                            Trójka, zdecydowanie Trójka :-))))
                            Ze względu na wspaniałych Mężczyzn - Kuba Strzyczkowski, Piotr Kaczkowski,
                            Marek Niedźwiecki.... Och, pogotowałoby się dla nich ;-))))
                            • kon_by_sie_usmial Re: nie Zetka, raczej Trójka 07.03.02, 11:23
                              piasia napisał(a):

                              > Trójka, zdecydowanie Trójka :-))))
                              > Ze względu na wspaniałych Mężczyzn - Kuba Strzyczkowski, Piotr Kaczkowski,
                              > Marek Niedźwiecki.... Och, pogotowałoby się dla nich ;-))))

                              A tu trzeba caly czas gotowac dla swojego "starego". Eh, nedzne zycie. :-)))
                • okazja Re: gotowanie a sex 06.03.02, 09:16
                  hejka tym ktorych dreczy wizja baby z osmalonym garnkiem.... cus jak w barze
                  mlecznym w misiu..... na szczescie bozia wymyslila zmywarki.... i po
                  klopocie.....zas na igraszki i figle czasu wiecej..... na zmywarce.....
                  hihi ..... jak na pralce...... przyyyyyyyyjeeeeeeemnieeeeeeee......
                  • kon_by_sie_usmial Re: gotowanie a sex 06.03.02, 10:28
                    okazja napisał(a):

                    > hejka tym ktorych dreczy wizja baby z osmalonym garnkiem.... cus jak w barze
                    > mlecznym w misiu..... na szczescie bozia wymyslila zmywarki.... i po
                    > klopocie.....zas na igraszki i figle czasu wiecej..... na zmywarce.....
                    > hihi ..... jak na pralce...... przyyyyyyyyjeeeeeeemnieeeeeeee......

                    To przyjdz do mnie, mam akurat taka do zabudowy (jeszcze nie zabudowana). Fajnie będa Ci sie metalowe cześci na jej wierzchniej części w d..ę wrzynały :-)))
                    No chyba, że robicie to w zmywarce a nie na niej :-)))
                    • al3 Re: gotowanie a sex 06.03.02, 11:00
                      Tak.tak, lepiej nie dopuszczac bab do garow!!1 Zachce im sie byc super sexy to
                      dosypie tej muszki hiszpanskiej po ktorej owszem jest troche ciekawiej ale
                      pozniej mamy blokade nerek i moze byc zejscie smiertelne...he, he,
                      Cos niecos trzeba wiedziec co sie sypie do tego gara!!!
                      • tassman garkotłuki 06.03.02, 11:55
                        al3 napisał(a):

                        > Tak.tak, lepiej nie dopuszczac bab do garow!!1 Zachce im sie byc super sexy to
                        > dosypie tej muszki hiszpanskiej po ktorej owszem jest troche ciekawiej ale
                        > pozniej mamy blokade nerek i moze byc zejscie smiertelne...he, he,
                        > Cos niecos trzeba wiedziec co sie sypie do tego gara!!!

                        ******************

                        Od dawien dawna był normalny podział w tym wzgledzie:
                        facet jest obsługiwany ;) przez kobietę (wszystkie aspekty), kobieta obsługuje
                        zlew z brudnymi garnkami.....
                        taki podział jest chyba logiczny??

                        PZDR
                        tassman;);););)


                        • smyk1 Re: garkotłuki 07.03.02, 12:22
                          tassman napisał(a):

                          > al3 napisał(a):
                          >
                          > > Tak.tak, lepiej nie dopuszczac bab do garow!!1 Zachce im sie byc super sex
                          > y to
                          > > dosypie tej muszki hiszpanskiej po ktorej owszem jest troche ciekawiej al
                          > e
                          > > pozniej mamy blokade nerek i moze byc zejscie smiertelne...he, he,
                          > > Cos niecos trzeba wiedziec co sie sypie do tego gara!!!
                          >
                          > ******************
                          >
                          > Od dawien dawna był normalny podział w tym wzgledzie:
                          > facet jest obsługiwany ;) przez kobietę (wszystkie aspekty), kobieta obsługuje
                          > zlew z brudnymi garnkami.....
                          > taki podział jest chyba logiczny??
                          >
                          > PZDR
                          > tassman;);););)
                          >
                          >
                          Tassman !

                          Zlew pełen brudnych naczyń świadczy tylko o kobiecie - bo gdzie tu się wysikać ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka