Gość: hopla
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.07.11, 21:10
Jakos wyszlo tak, ze oddalilismy sie od siebie z partnerem.
Zaszlam w planowana ciaze, nie mialam zbytnio ochoty na sex, po porodzie nie bylo czasu. Kto to przechodzil ten wie. Ale od dluzszego juz czasu staram sie to naprawic. Efekt? Moj partner twierdzi, ze przestalam go pociagac, ze mu zobojetnialam...... Zaspokaja sie sam po moim wyjsciu z pokoju spac.
Probowalam rzeczy, ktore kiedys sprawialy mu przyjemnosc - sex z zaskoczenia, sexowne ubranko, zaloty..... Nic nie dziala - albo odsuwa mnie, albo mowi, ze jest zmeczony. A ostatnio powiedzial mi wlasnie to, co napisalam powyzj. Kiedys sypialismy ze soba kilka razy dziennie. Ja wiem, ze to normalka, ze z czasem tak czesty sex to rzadkosc - bo i zmeczenie i obycie sie z soba sprawiaja, ze juz az tak bardzo nie pozada sie tej drugiej strony, ale tutaj chodzi o cos innego. Jest mi bardzo przykro, kiedy nawet na moje przytulenie reaguje wykretami. Jestesmy ze soba raptem 3 lata.
Byl szczery, przyznal sie, ze go nie pociagam. Ale czy jest sposob na rozbudzenie tego, co zostalo w nim uspione? Co moge zrobic, zeby znow zaczal mnie pozadac, zeby wolal kochac sie ze mna niz samozaspokajac? Bardzo, bardzo mi zalezy na utrzymaniu tego zwiazku i na naprawie stosunkow. Nie jestem jakims ozieblym stworem i taka sytuacja nie jest dla mnie ani przyjemna ani budujaca.
Dodam jeszcze, ze po tych kilku probach, kiedy mnie praktycznie przepedzil (no i po tym co mi powiedzial) mam opory, zeby dalej probowac.
Bede wdzieczna za rady.