Jak przełamać mur niezależnej-zranionej kobiety

06.09.11, 11:03
Znamy się kilka lat. Pracowaliśmy razem 2 lata, potem ja zmieniłem pracę ale kontakty zostały. Odwiedzałem ją w pracy, w domu. czasami do jakiś znajomych na imprezę szliśmy. Ale to było kumplowanie, przyjaźń. I mnie trafiło. W międzyczasie bardzo wzrosła nasza przyjaźń. Dwa miesiące temu wyznałem jej, że ją kocham. Odbyliśmy długą, wspaniałą rozmowę. Reagowało z pewnym zakłopotaniem, ale i ciepło i z kokieterią na moje słowa, na dotyk jej włosów, uszu, karku, delikatne pocałunki tych miejsc. Ale zostańmy przyjaciółmi. Przy pożegnaniu pocałowałem ją delikatnie kilka razy w usta, żartobliwie poklepałem po pupie. Ona mnie też, ale ząbki pozostały zamknięte. W rozmowie ciągle mówiła o przełamaniu, że nie potrafi, że nie chce skrzywdzić. Od tego czasu są sms, czasami frywolne z mojej strony - odpowiada śmiechem. Rozmowy telefoniczne, gdzie znowu przełamania itd. Kilka razy się spotkaliśmy i wesoło i dobrze nam było, włącznie z delikatnymi flircikami i sugestiami, a nawet ostatnio kilka razy sam dostałem po pupie. Ale dalej mur, że nie może się przełamać, że ta sytuacja ją zabija. Co byście radziły drogie panie. Bo nie straci, co jej powiedziałem, we mnie przyjaciela jeśli załóżmy przestanę jej pragnąc. Bo po prostu taki jestem. Ale jak rozwalić ten mur ? To cudowne uczucie, napędza mnie w tej chwili jak torpedę. Sserce mi mówi że coś w niej do mnie istnieje, ale trzeba chyba sporo cierpliwości.
    • ewa.zeromska Re: Jak przełamać mur niezależnej-zranionej kobie 06.09.11, 11:52
      Ta kobieta stała się dla ciebie wyzwaniem. Dobrze się zastanów, co bardziej cię napędza. Ona sama, czy walka o jej względy, o przełamanie oporu.
      To są dwie różne sprawy, więc uważaj, żebyś jej nie skrzywdził, nawet nie chcący.
      Z tego, co piszesz wynika, że ma za sobą jakieś przeżycia, więc nic dziwnego, że jest zdystansowana.
      Jeśli naprawdę zależy ci na niej, a nie na udowodnieniu sobie, że możesz ją mieć, to bądź cierpliwy. Jeden gest za daleko i odsunie się daleko.
      Czasem lepiej, żeby pozostała przyjaźń z lekkim zabarwieniem erotycznym, niż pozór uczucia, który zniszczy wszystko.
      Pozdrawiam
      • witek-kor Zależy mi na niej a nie na jej zdobyciu. 06.09.11, 12:45
        Szczerze mówiąc nawet o tym nie pomyślałem. No cóż, potwierdziłaś poniekąd to o czym sam myślałem. Że może coś czuje do mnie ale się strasznie boi. Zarzuca jakieś przynęty, może sprawdza jak zareaguję, czy może liczyć na mnie. Czyli cierpliwość, a może po jakimś czasie jak nie wypali, to właśnie dodatek do naszej przyjaźni - zabarwienie erotyczne. Mojej przyjaźni w każdym razie może być pewna. I wie o tym. Dzięki za dobre słowo :)
        • pussyfucker Re: Zależy mi na niej a nie na jej zdobyciu. 06.09.11, 13:24
          co ty chłopie, walnij najpierw z nią jakiegoś drinka a potem powiedz wprost że skoro się tyle znacie to może warto byłoby się przespać, jak zrezygnuje to ją olej i szukaj następnej, szkoda tracić czasu na przyjaźń, przyjaciółkę to można znaleźć w każdej chwili, z kobietami nie ma co się kolegować
    • potwor_z_piccadilly Re: Jak przełamać mur niezależnej-zranionej kobie 06.09.11, 18:04
      witek-kor napisał:

      > Sserce mi mówi
      > że coś w niej do mnie istnieje, ale trzeba chyba sporo cierpliwości.

      Z niekonstruktywną cierpliwością przyjacielu jest jak z pieniędzmi. Gdy zalegają, tracą na wartości.
      Rady.
      1 - Znajomość kontynuuj, lecz bez wzniosłych deklaracji, a jakiekolwiek kierowane w jej kierunku ochy i achy zastąp emanacją wewnętrznego wyciszenia, lekko tajemniczą kulturą obycia i budowaniem wizerunku faceta z przyszłością (na poważnie, a nie dla picu).
      2 - Masz jej czymś zaimponować. Każdy facet musi swojej wybrance czymś zaimponować i mało tego, ten stan ma trwać nieskończenie. Zmieniasz tylko w miarę upływu czasu konfiguracje i tematy by lubej nie zanudzić.
      Nie mają tu nic do rzeczy rady zawarte w punkcie pierwszym. To ma być coś nadprogramowego. coś z poza ścieżki którą kroczycie, coś nowego, fajnego, zaskakującego, a podawanego ot tak, mimochodem.
      Popróbuj.
      Jeśli to ta, to się załapie.
      Jeśli się nie załapie, to znaczy że nie ta i domyślisz się sam że nie ma czego żałować.
      Pozdrowienia.

    • tomek_bg Przerabiałem to kilka lat temu. Mnie się po prawie 12.09.11, 12:12
      roku udało. Bardzo dobre porady tu uzyskałeś. Życzę powodzenia i nie wpadaj w deprechy. Miłość to zbyt fantastyczna sprawa, żeby się dołować. A tu musisz być, że tak powiem sprawny i otwarty na sytuację. Niepowodzenie też przeżyjesz, chociaż tego oczywiście nie życzę. Pozdrawiam.
      Szczęśliwy prawie 50 latek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja