Dodaj do ulubionych

kocham alkoholika, pomocy!

IP: *.pool.mediaWays.net 12.09.11, 11:45
weszłam na te forum w akcie desperacji bo z nikim bliskim nie mogę pomówić o tym wstydliwym problemie... Jesteśmy razem już 5 lat. Kiedy się poznaliśmy byłam 18 letnią gó...arą nastawioną na imprezowanie i takiego chłopaka też szukałam. Zakochaliśmy się, zamieszkaliśmy razem, ułożyliśmy sobie życie we dwoje. Jednak ja przez ten czas poszłam na studia, zapragnęłam rodziny, spokoju, a on mało, że nie dojrzał to stoczył się w wirze imprez i kolegów.
Wstydzę się z nim wychodzić do znajomych ze studiów czy rodziny, spotykamy się tylko z kumplami "z czasów imprez" bo ich i tak nic nie zrazi... A ja nie chcę już tak żyć! Kiedy jest trzeźwy jest cudownie, ale jak pije odzywa się do mnie ordynarnie, jest głuchy na prośby o przestanie picia, zdarzyło się nawet, że po libacji jak padł przy mnie w łóżku nasikał do niego!!! Mam ochotę wyć i bić z rozpaczy, sama przestałam pić bo po pierwsze już mnie to nie bawi, a po drugie myślałam, że dzięki temu on też się ograniczy, ale to bez skutku... Wczoraj zrobiłam test ciążowy- będziemy mieli dziecko, cieszę się, ale teraz boję się co będzie. On jest zadowolony z tej nowiny, ale powiedział, że przestanie pić jak będę w zaawansowanej ciąży i poszedł oblać to z kumplami... czy któraś z was ma podobną sytuację? Co mam robić?? pomocy...
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: kocham alkoholika, pomocy! 12.09.11, 11:56
      Nikt ci nie pomoże, jeśli sama sobie nie pomożesz.
      Świadomie, z pełną wiedzą, brniesz w beznadziejny układ, a jeszcze plączesz w to, póki co nienarodzone, dziecko.
      Dopóki będziesz z tym facetem, dopóki będziesz mu wybaczać, pozawalać na przemoc, dopóty on nic z tym nie zrobi, bo nie ma żadnej motywacji.
      Teoria jest taka.
      Człowiek musi osiągnąć swoje dno ( dla każdego w innym miejscu) żeby coś chcieć zmienić w swoim życiu.
      Niestety zwykle kobiety ułatwiają facetom picie. Rozgrzeszają ich, kryją, więc dno stale się odsuwa. Najczęściej robią to ze strachu, a ty - podobno z miłości.
      Masz wybór!
      Możesz nadal w tym tkwić, możesz postawić mu bardzo ko0nkretne warunki i być konsekwentną.
      Pamiętaj, trzeźwy przez chwilę alkoholik, obieca wszystko, przeprosi, będzie błagał o wybaczenie, aż..................... do następnego razu.
      Znasz to! Chcesz tak żyć? Narazić swoje dziecko?
      MASZ WYBÓR



      • Gość: uschnięta lilia Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.pool.mediaWays.net 12.09.11, 12:08
        dziękuję za odpowiedź, liczyłam w duchu, że ktoś raczej napisze "spoko ja mam tak samo każdy facet lubi wypić" czy coś w tym rodzaju, ale powoli otwierają mi się oczy, że odejście to chyba jedyne wyjście... teraz mam plan- powiem: albo przestajesz pić, albo nie będziemy razem, nie zdziw się jeśli twoje dziecko będzie wychowywał ktoś inny... boję się jednak, że on może wybrać picie i czy będę na tyle silna żeby dotrzymać warunków? nie pracuję, on mnie utrzymywał, ale wiem, że mama przyjmie mnie do domu. Czuję teraz pustkę... dzisiaj kiedy wróci z pracy powiem mu- zobaczymy jak zareaguje
        • Gość: młoda_mama Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.180.15.69.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.09.11, 12:35
          Hej, nie zgadzam się z wypowiedzią Pani psycholog ! ani z rozwiązaniem - masz wybór- odchodzę itp.
          Siostra męża ma identyczną sytuację.. rozwiodła się z mężem dla tego drugiego.. on dla niej zostawił żonę.. Od kilku lat są małżeństwem. Alkohol stanowi codzienność w ich życiu. On pije.. ale standardowo nie nazywa się alkoholikiem. Gdy wraca pijany są kłótnie, ona nie raz już się wyprowadzała.. na 2 m-ce zniknęła.. nie wiedział gdzie mieszka, powiedziała że wróci jak się poprawi.. owszem poprawił się.. do czasu.. jedno piwko.. potem dwa.. pięć i znowu pije.
          Miłość góruje nad rozsądkiem. Nie raz groziła rozwodem, rzucała na stół pozwy..
          Nadal są razem :)
          • n.wataha Re: kocham alkoholika, pomocy! 13.09.11, 09:50
            Gość portalu: młoda_mama napisał(a):

            > Hej, nie zgadzam się z wypowiedzią Pani psycholog ! ani z rozwiązaniem - masz w
            > ybór- odchodzę itp.
            > Siostra męża ma identyczną sytuację.. rozwiodła się z mężem dla tego drugiego..
            > on dla niej zostawił żonę.. Od kilku lat są małżeństwem. Alkohol stanowi codzi
            > enność w ich życiu. On pije.. ale standardowo nie nazywa się alkoholikiem. Gdy
            > wraca pijany są kłótnie, ona nie raz już się wyprowadzała.. na 2 m-ce zniknęła.
            > . nie wiedział gdzie mieszka, powiedziała że wróci jak się poprawi.. owszem pop
            > rawił się.. do czasu.. jedno piwko.. potem dwa.. pięć i znowu pije.
            > Miłość góruje nad rozsądkiem. Nie raz groziła rozwodem, rzucała na stół pozwy..
            >
            > Nadal są razem :)

            No więc w czym się nie zgadzasz z Panią psycholog? Bo raczej właśnie w dalszej części opisu jest, że jednak macie takie samo stanowisko.
            Więc ze sobą też się nie zgadzasz?

            P. psycholog napisała to co i Ty - że w układach tych ze strony partnerki nie panuje rozsądek, a ślepa, głupia miłość (czasem strach przed samotnością) zaś ze strony alkoholika wyrachowana kalkulacja - "piję bo mam ochotę i mam ostoję w żonie, która mi na to pozwala. Trochę popyskuje, ale i tak mnie akceptuje".

            Dziecka się nie wybiera, dziecko akceptuje się z racji, że jest naszym dzieckiem, nawet gdy jest wobec rodziców nie fair, ordynarne, jest kaleką, czy nałogowcem. Ale na miłość Boską! Męża (żonę również) się jednak wybiera i wcale nie oznacza to, że gdy tenże zaczyna z naszego życia robić dom wariatów, to my musimy się na to godzić bo jest naszym mężem!

            P. psycholog właśnie trafnie napisała, że dopóki alkoholik ma JAKIEKOLWIEK oparcie w realnym świecie (bo sam żyje w wyimaginowanym, który sobie stworzył na potrzeby tłumaczenia innym czemu pije i nie może bez tego żyć), i nie ważne czy ma oparcie w żonie, matce, kochance, ważne, że może liczyć w każdej chwili, że jak pijany na czworakach przypełznie do domu to ktoś mu te drzwi otworzy, ułoży w łóżeczku, poda jedzonko, fakt, pomarudzi, postęka, ale nawet lekarza wezwie jak się alkoholik przeziębi pełznąc przez zimną kałużę.

            A właśnie o to tutaj chodzi, by pewnego deszczowego, smutnego i zdrowo skacowanego dnia, alkoholik obudził się w rynsztoku, bez pomocnej dłoni, bez żony(którą stracił), bez dzieci, które się na niego wypięły, jak również bez kumplów od gorzały (bo ci zeszli na marskość wątroby) i (SAM OSOBIŚCIE!) zdał sobie sprawę, że piekło, którym nas straszą wcale nie jest takie straszne, bo można go już sobie samemu stworzyć tutaj na ziemi, i właśnie takie piekiełko sobie alkoholik zgotował.
            I ma teraz 2 drogi przed sobą - albo skończy ze sobą o czym nawet nikt z bliskich się nie dowie, bo został sam jak palec na ziemi, albo skończy ze swoim nałogiem. To drugie rozwiązanie dużo trudniejsze. Wymagające morderczej pracy, potwornych wyrzeczeń, w których nikt z bliskich nie będzie go wspierać (bo wszyscy dawno już się na niego wypięli), ALE TO WYŁĄCZNIE JEGO WALKA, KTÓRĄ MUSI STOCZYĆ Z WŁASNYM CIENIEM, KTÓRY GO TYLE LAT NISZCZYŁ!

            Dopóki alkoholik sam nie podejmie decyzji, bez jakichkolwiek choćby najmniejszych nacisków ze strony innych, to NIE MA SZANS na wyleczenie, bo będzie się leczył dla innych, a nie dla siebie, i przy pierwszej lepszej okazji zacznie znów pić (dla siebie) innych znów mając w dupie.
          • Gość: passionplace1 Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.11, 14:19
            a potem będzie brak pieniędzy, bicie, późne wracanie do domu itd.

            projektowanie wnętrz | apartamenty darłówko | pozycjonowanie stron www | Fotoadres.pl zlokalizuj każdy budynek w mieście i zobacz jak wygląda | sale weselne kraków | aplikacje internetowe | wczasy nad morzem | gazetki promocyjne | Dobre garnki do gotowania | nieruchomości trzebiatów | domy nad morzem

    • tomek_bg Goń go, goń i uciekaj. Przerabiałem to w 12.09.11, 12:15
      rodzinie z moim bratem. Nie niszcz się dziewczyno. W tym wieku spokojnie po jakimś czasie bólu znajdziesz kogoś nowego. Swoją drogą jesteś dość typowym przykładem kobiety która świetnie wiedziała jaki jest jej wybranek a mimo to ślepa miłość przesłoniła rozum. Ale tak to już jest z miłością.
    • Gość: uschnięta lilia Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.pool.mediaWays.net 12.09.11, 15:22
      moi drodzy dziękuję za rady!! zwłaszcza Pani psycholog- jestem po rozmowie z moim partnerem, pokazałam mu ten wątek na forum i wypowiedzi (tym bardziej, że jest też wypowiedź specjalisty) powiedziałam jak będzie jeśli nie przestanie pić i chociaż by miało pęknąć mu serce nie ustąpię bo to dla dobra maleństwa, zrobiliśmy także razem test ze strony
      alkoholizm.eu/?sel=testy (bardzo polecam!!), który pokazał czarno na białym, że ma ewidentny problem, a nie że to moje "czepialstwo". Cóż- obiecał, że się zmieni, nie będzie pił. Wiem może być różnie, ale chcę dać mu tą szansę. Pierwsze światełko w tunelu jest takie, że już o tej godzinie kolega zadzwonił z zaproszeniem na piwko, a on odmówił. Dla was może to nic takiego, ale przez te 4 lata nigdy nie pogardził taką propozycją. Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze... A wystarczyło przejrzeć na oczy :) Teraz będę dla niego najukochańsza na świecie żeby tylko wytrwał przy tym. A jeśli nie? Każdy dzień będzie ze znakiem zapytania... trzymajcie kciuki!!!!
      • n.wataha Re: kocham alkoholika, pomocy! 14.09.11, 12:25
        > Teraz będę dla niego najukochańsza na świecie żeby tylko wytrwał przy tym.
        > A jeśli nie? Każdy dzień będzie ze znakiem zapytania... trzymajcie kciuki!!!!

        To on powinien być "najukochańszym dla Ciebie" by wynagrodzić Ci to co przy nim straciłaś do tej pory.
        Ty pozostań wyłącznie sobą, bądź normalną partnerką, która daje tyle ile otrzymuje.

        On powinien leczyć się (i wytrwać) WYŁĄCZNIE DLA SIEBIE, a nie "za cukierki" w postaci Twojego zachowania, czy bycia najukochańszą.
        Popadasz z jednej skrajności w drugą, a to nie wróży nic dobrego. Bo zawsze w każdym związku trafiają się lepsze lub gorsze okresy, a jesli przyjdzie ten gorszy 9wcele nie z powodu alkoholu), to co? Przestaniesz być na chwilę "tą najukochańszą", a on będzie miał alibi by wrócić do nałogu i powiedzieć Ci, że to przez Ciebie?

        No bez jaj!
        Albo leczy się dla siebie, albo niech zgnije w rynsztoku. Nie jest już dzieckiem, które za pójście do dentysty musi dostać prezent.
    • rotkaeppchen1 Re: kocham alkoholika, pomocy! 13.09.11, 20:21
      Witaj, nie bede sie rozpisywac, bo z tym, co napisala pani Ewa zgadzam sie, trudno dopisac cos nowego, odkrywczego.
      Dodam tylko, ze jesli twoj chlopak naprawde ma problem alkoholowy (co innego alkoholizm a co innego zwykle pijanstwo, wynikajace z nudy, wplywu towarzystwa itd) powinien isc na terapie AA.
      A tobie polecam terapie Al-Anon dla rodzin alkoholikow, osob, jak to sie mowi, wspoluzaleznionych. Pewnie sie dziwisz ale po paru latach zwiazku z alkoholikow takze twoje zachowanie uleglo zmianie, nie funkcjonujesz tak, jak bys funkcjonowala zyjac w normalnym zwiazku. Te piec lat to nie 30 ale wystarczajaco dlugo, zeby sposob zycia twojego partnera negatywnie i trwale wplynal na twoja psychike. Dzieki tej terapii bedzie ci latwiej stworzyc nowa i konsekwentna relacje z twoim partnerem, przy zalozeniu, ze faktycznie przestanie pic. Pamietaj, ze dla alkoholika prawdziwa praca zaczyna sie nie w momencie przestania picia ale wtedy, kiedy odzywa sie "tesknota" za alkoholem. Wtedy chory potrzebuje duzo wsparcia, trzeba tez wiedziec, jak z nim postepowac - nie mozna mu pozwolic na postawe: nie pije, wiec wszystko mi sie nalezy, bo jestem super.
      Zycze ci, zeby twoj partner przestal pic i zeby wasz zwiazek zaczal normalnie funkcjonowac.
      Badz w kazdym razie konsekwentna i realizuj swoje postanowienia. Moze sie stac, ze faktycznie sie rozstaniecie i to bedzie punktem zwrotnym w piciu twojego parntera, to moze byc poczatek jego trzezwosci. Albo i nie. Roznie bywa. Powodzenia.
        • kamalodz Re: kocham alkoholika, pomocy! 27.10.11, 19:28
          A ja z wlasnego doswiadczenia napisze ze alkoholikom trzeba pomoc. Pani psycholog pisze bzdury,zeby zostawic,zeby sobie przemyslal...Trzy lata temu pochowalam brata alkoholika,mial tylko 36 lat. I winie za to tak samo jego jak i cala nasza rodzine. On nie chcial przestac pic,ale rowniez zadne z nas mu nie pomoglo. Przez swoje picie stracil wszystko,kochajaca kobiete,rodzine,prace,wszystko co mial i zdrowy rozsadek rowniez. Zycze Ci kochana,abys dala rade i jak najwiecej z nim rozmawiala o jego problemie. Swietnym rozwiazaniem jest tez zamkniety szpital odwykowy>
    • Gość: Sylwia Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.146.175.193.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.10.11, 17:35
      Moja droga,ja również żyję z alkoholikiem od 5 lat. Spodziewam się obecnie 3-go dziecka.Tak bardzo mocno go kocham i wiem,że on mnie także.Mąż nie umiał sam sobie poradzić z nałogiem.Jego rodzina się od niego oddaliła zostałam mu tylko ja.Po wielu awanturach,krzywdach,wyzwiskach postanowiłam,że mu pomogę,bo mój mąż jest człowiekiem a alkoholizm to choroba.Dziś mąż jest na leczeniu odwykowym zamkniętym.Po wizycie u niego zauważyłam jak zupełnie inaczej patrzy na przyszłość i na to jak krzywdził mnie i dzieci.Mam nadzieję,że przezwycięży swoją chęć do alkoholu, a Tobie życzę byś się nie poddala tak jak ja.Przecież jesteśmy tylko ludżmi i to nie wstyd,bo Ci ludzie którzy się z tego śmieją tak naprawde nie wiedzą co ich czeka w przyszłości...
      • n.wataha Re: kocham alkoholika, pomocy! 28.10.11, 09:12
        Gość portalu: Sylwia napisał(a):

        > Moja droga,ja również żyję z alkoholikiem od 5 lat. Spodziewam się obecnie 3-go
        > dziecka

        Jaka jest procentowa szansa, że wyleczony alkoholik nie powróci do nałogu?
        Ok 4% !
        Więc Sylwio, miło, że go kochasz, fajnie, że zmusiłaś go do leczenia. Tyle, że Twój mąż jest dopiero na pierwszym stopniu drabiny zwanej "odwykiem", a Ty już zafundowałaś frajdę z posiadania tatusia alkoholika 3 dzieci!
        A czemu nie od razu dziesięciorgu?

        >a Tobie życzę byś się nie poddala tak jak ja.

        Pogadamy za 10 lat. Ty będziesz miała już 5-6 dziecko, a on 4-5 odwyk w zakładzie zamkniętym. Wiem, trąci to ironią, ale jak inaczej odpowiedzieć na post, z którego wynika, że w zamian za jego nałóg, Ty mu fundujesz kolejne dzieci?

        >Tak bardzo mocno go kocham i wiem,że on mnie także.

        Ale jednak bardziej kochał alkohol niż Ciebie, że to Ty zmusiłaś go do pójścia na odwyk, a nie on sam wybrał tą opcję. Miałem do czynienia z bardzo wieloma alkoholikami (choć na szczęście nie we własnej rodzinie). I powiem Ci, że czasami miałem ochotę wszystkie te zony alkoholików wyrzucić za drzwi, właśnie dla tego, że nie potrafiło dotrzeć do nich, że ich mężowie "dla świętego spokoju w domu" idą na te odwyki, by po powrocie, miesiąc, czasem nawet rok, dwa, wrócić do swojej prawdziwej miłości - alkoholu.

        Te 4%, którym się udało, to wyjątki. Ale czym się różnili od tych pozostałych?
        Ano tym, że ci stoczyli się na samo dno i stracili wszystko. Włącznie z żonami, dziećmi, mieszkaniami, psami, pracą. I mieli wybór skończyć ze sobą, albo wziąć się SAMEMU w garść.
        Naprawdę ze świecą szukać byłego alkoholika, który wyszedł z nałogu dzięki pomocy zony/matki/kochanki. Czemu? Bo taki ma ostoję w kimś innym, ciepłe gniazdko i tak naprawdę to jego leczenie nie jest czysto jego decyzją, lecz decyzją na nim wymuszoną przez innych!
    • Gość: WaniliaAga Re: kocham alkoholika, pomocy! IP: *.city-connect.pl 05.11.11, 08:44
      Bardzo mnie to ruszyło co napisałaś. Poznałam swego męża w tym samym wieku co Ty, mając 18 lat, w wieku 22 lat poszedł na grupę wsparcia dla alkoholików, od tej pory nie pije - czyli jakieś 4,5 roku i teraz pomaga innym młodym alkoholikom. Chciałabym się z Tobą podzielić swoimi doświadczeniami, które mogę Ci pomóc podjąć dobrą decyzje, zwłaszcza że u nas wszystko skończyło się dobrze :) Jeżeli chcesz to napisz do mnie (agatasal@wp.pl) a napisze dokładnie nasza historie, bo to co się działo przez pierwsze 6 lat naszego życia to wiele trudnych i ważnych chwil. Specjalnie pisze 6 lat a nie 8 - czyli ile jesteśmy razem, bo pierwsze 2 lata jego leczenia było katorga. Czekam na odpowiedz, ale jak nie będziesz chciała się kontaktować - życze powodzenia i dużo sił, bo będą Ci potrzebne :) Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka