i co mam zrobić?...

11.10.11, 19:00
Witam.
Tematem oczywiście jest facet. Jestem pielęgniarką, 4 miesiące temu miałam pacjenta i między nami zaiskrzyło. Zaczęliśmy się spotykać po jego wypisie i nasza znajomość szybko się rozwinęła...było cudownie. Spędzaliśmy razem dużo czasu, wyjechaliśmy na wakacje. Poznaliśmy swoje rodziny. Wszystko było w porządku... Skończyły się wakacje, nowe obowiązki, praca, coraz mniej czasu dla siebie...Wszystko rozumiałam, że każde z nas ma swoje życie, obowiązki, znajomych. Chciałam tylko odrobiny zainteresowania... Powiedział, że jestem wspaniała, jedyna w swoim rodzaju, że czuje się przy mnie cudownie, ale nie chce się angażować w poważny związek, bo w poprzednich związkach mu nie wychodziło. Tłumaczył się, że związki to odpowiedzialność, wyrzeczenia, a on tego nie chce... a ja tak nie potrafię...więc rozstaliśmy się...i ciężko mi jest teraz cholernie, brakuje mi go strasznie, tak bardzo za nim tęsknię...co mam teraz zrobić?
załamana
    • Gość: mm Re: i co mam zrobić?... IP: 148.81.254.* 11.10.11, 19:14
      jestes pielegniarką- pacjentów masz multum
      w dodatku co dzien nowy

      klin kinem !
      • moja-tajemnica11 Re: i co mam zrobić?... 11.10.11, 19:22
        owszem, pacjentów multum, ale jeszcze takiego nie spotkałam:)
    • Gość: beta Re: i co mam zrobić?... IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.11, 19:29
      Cóż...
      Zachowałaś się nieprofesjonalnie i tyle.
      • ona_zagubiona Re: i co mam zrobić?... 11.10.11, 19:43
        Jak zwykle-jeszcze cię zgnoją, zamiast pocieszyć. Niestety facet chyba nie dojrzał do związku i uciekł. Druga wersja-rozmyślił się. Ale nieraz wracają jak przemyślą sprawę- tylko nie napieraj. Daj mu czas. Czas leczy rany, nawet gdy bardzo cierpisz, po roku już jest lepiej.
        • trzydziestka78 Re: i co mam zrobić?... 11.10.11, 20:45
          trzecia wersja - ma kogoś? (vide mój wątek "tajemniczy facet", ale ja teraz wszędzie węszę podstęp....;p)
    • ona85ona85 Re: i co mam zrobić?... 12.10.11, 01:13
      Tobie tłumaczył, że związek to odpowiedzialność i wyrzeczenia, a za chwilę zwiąże się z kimś innym, o ile już tego nie zrobił.

      Moje doświadczenie mówi: jeśli ktoś chce być z dziewczyną, to będzie. Bez wymówek, tłumaczenia i owijania w bawełnę. Po prostu: jeśli mu zależy, to jest, to pisze, to dzwoni.

      Natomiast jeśli ktoś tego nie robi... należy się emocjonalnie ewakuować. Jak najszybciej. Najlepsze efekty dadzą: wielogodzinne rozmowy z przyjaciółmi, przebywanie na świeżym powietrzu, ruch, skupienie na doskonaleniu zawodowym, być może podjęcie się dodatkowych obowiązków, oglądanie filmów, słuchanie muzyki, czytanie - robienie wszystkiego, co tylko zajmie Ci myśli.

      Z dnia na dzień będzie lepiej, naprawdę. Za jakiś czas spojrzysz na to z dystansem i będziesz się dziwić, czemu, do diaska, marnowałaś czas na martwienie się kimś takim, jak on.
      Trzymaj się, poczytaj też inne wątki na forum i zauważ, ile dziewczyn jest w takiej sytuacji.
    • ewa.zeromska Re: i co mam zrobić?... 12.10.11, 09:09
      W szpitalu nawiązała się między wami szczególna więź, w szczególnych okolicznościach. byłaś jego dobrym duchem, czuł się przy tobie swobodnie, pewnie.
      Ale wyzdrowiał i już mu "anioł" nie jest potrzebny.
      Nie sądzę, żeby udawał, żeby cię nabierał. Wtedy tak czuł, ale zmieniły się okoliczności i zmieniły się uczucia.
      Chyba zanadto i za szybko tak się zaangażowałaś. Trudno, nie zmusisz go do niczego tym bardziej, że otwarcie mówi ci, że nie jest gotowy na związek.
      Potraktuj tę znajomość jak jeszcze jedno doświadczenie, a na przyszłość bądź ostrożniejsza, trzymaj na wodzy uczucia dopóki nie nabierzesz pewności, że warto się angażować.
      Chociaż z drugiej strony, serce nie sługa....... i tak naprawdę nigdy do końca nie wiadomo co robić, żeby nie cierpieć, albo cierpieć jak najmniej.
      Jakoś to przeżyjesz, patrz w przyszłość.
      Pozdrawiam
      • n.wataha Re: i co mam zrobić?... 12.10.11, 11:40
        A może faktycznie ma jakieś traumatyczne przeżycia z poprzednich związków i rozbudował w sobie masę kompleksów?
        Teraz powinnaś się sama siebie zapytać, czy praca pielęgniarki na etacie Ci nie wystarcza i musisz ją kontynuować również w domu?
        Bo jeśli weźmiesz sobie zakompleksionego faceta, to będziesz miała kolejnego "pacjenta" ale tym razem w domu.
        A może niech ten pan najpierw sam się ze swoimi problemami upora, stanie psychicznie na nogi, a potem wiąże się (choćby z Tobą)?
        • moja-tajemnica11 Re: i co mam zrobić?... 12.10.11, 19:43
          Dziękuję Wam bardzo za uwagi, trafne spostrzeżenia i obiektywne spojrzenie. Uświadomiłyście mi, że faktycznie źle ulokowałam swoje uczucia. Prędzej czy później wyjdę z tego, pozbieram się. I może to źle zabrzmi, ale mam nadzieję, że kiedyś otworzy oczy, zrozumie, będzie żałował i uświadomi sobie, że stracił naprawdę fajną kobietę. A ja wtedy nie będę już pamiętała kim on naprawdę był...
          Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja