tilka87
24.10.11, 09:45
Poznałam faceta przez internet, oboje się zauroczyliśmy sobą, pomimo tego że dzieli nas duża odległość między nami, spotykaliśmy się ze sobą jak tylko można było...rozmawialiśmy godzinami przez telefon, na skypie, poprzez smsy i gg; około półtora miesiąca bycia ze sobą dowiedzieliśmy się, że ma raka jądra, pomimo tego nadal byłam z nim i nadal chciałam układać sobie z nim życie, on też wielokrotnie to powtarzał, nawet rozmawialiśmy o dzieciach pomimo tego, że jestem samotną matką ale młodą, chce mieć jeszcze jedno dziecko a on powiedział mi, że nie że dwójkę z nim jeszcze:) zawsze jak mówiłam tylko w pojedyńczej osobie on mnie poprawiał i mówił MY razem nie ja sama. Ostatnio pojechałam do niego, był akurat po 2 chemii, przedstawił mnie wszystkim przyjaciołom, znowu wspomnieliśmy o dzieciach, oboje się cieszyliśmy że możemy się przytulić do siebie itd. po powrocie do domu dzień później miał chyba doła, bo mało co się odzywał, a ja jestem niecierpliwa i wszystko chciałabym już i wszystko wiedzieć, i w tym dniu dodałam swoje trzy grosze i chciałam wiedzieć na czym dokładnie stoję, i wieczorem napisał mi maila że będzie lepiej jak się rozstaniemy. zapomniałam wspomnieć, że 2 dni przed moim przyjazdem do niego, pochował męża swojej siostry, który zmarł na raka w ciągu 2 miesięcy od zdiagnozowania choroby. Mój facet stwierdził, że chce być moim przyjacielem i że zawsze moę na niego liczyć. W mailu i w rozmowie nic nie powiedział mi że mnie nie kocha, powiedział, że kocha ale nie tak bardzo jak ja jego, w mailu że postanowił posłuchać rozumu a nie serca, mówi żebym nierobiła sobie nadzieji, ale to że postanowił podjąć taką a nie inną decyzję to nie znaczy że wogóle nie będziemy razem, i że niechce blokować mojego szczęścia, ale pomimo tego sam pierwszy do mnie dzwoni, pisze sms pierwszy i to piszemy po kilka sms dziennie. Czy tak zachowuje się facet po zerwaniu i który chce mieć tylko stosunki przyjacielskie? skoro nawet pisaliśmy ostatnio o intymnych rzeczach? nawet mam ostatnio wrażenie, że chce mnie sprawdzić czy jestem zazdrosna o niego i mówi np.że może umówi się ze swoją lekarką, albo że szkoda, że stare są pielęgniarki a tak to by... obiecał mi, że jak wyzdrowieje to do mnie przyjedzie, a ja czekam bo bardzo go kocham, byłoby lepiej gdyby mieszkał w moim mieście i bardziej moglibyśmy się poznać. on wypiera się tego że to wszystko przez chorobę, ale ja czuję inaczej bo nic niewskazywało na taką decyzję i podejrzewam gdybym w tedy nie wybuchła to nadal bylibyśmy razem. On jest chory chce skupć się na choobie i wyleczeniu a ja chciałam żeby się określił co do naszej przyszłości, idiotka ze mnie:(