zerwanie przez chorobę?

24.10.11, 09:45
Poznałam faceta przez internet, oboje się zauroczyliśmy sobą, pomimo tego że dzieli nas duża odległość między nami, spotykaliśmy się ze sobą jak tylko można było...rozmawialiśmy godzinami przez telefon, na skypie, poprzez smsy i gg; około półtora miesiąca bycia ze sobą dowiedzieliśmy się, że ma raka jądra, pomimo tego nadal byłam z nim i nadal chciałam układać sobie z nim życie, on też wielokrotnie to powtarzał, nawet rozmawialiśmy o dzieciach pomimo tego, że jestem samotną matką ale młodą, chce mieć jeszcze jedno dziecko a on powiedział mi, że nie że dwójkę z nim jeszcze:) zawsze jak mówiłam tylko w pojedyńczej osobie on mnie poprawiał i mówił MY razem nie ja sama. Ostatnio pojechałam do niego, był akurat po 2 chemii, przedstawił mnie wszystkim przyjaciołom, znowu wspomnieliśmy o dzieciach, oboje się cieszyliśmy że możemy się przytulić do siebie itd. po powrocie do domu dzień później miał chyba doła, bo mało co się odzywał, a ja jestem niecierpliwa i wszystko chciałabym już i wszystko wiedzieć, i w tym dniu dodałam swoje trzy grosze i chciałam wiedzieć na czym dokładnie stoję, i wieczorem napisał mi maila że będzie lepiej jak się rozstaniemy. zapomniałam wspomnieć, że 2 dni przed moim przyjazdem do niego, pochował męża swojej siostry, który zmarł na raka w ciągu 2 miesięcy od zdiagnozowania choroby. Mój facet stwierdził, że chce być moim przyjacielem i że zawsze moę na niego liczyć. W mailu i w rozmowie nic nie powiedział mi że mnie nie kocha, powiedział, że kocha ale nie tak bardzo jak ja jego, w mailu że postanowił posłuchać rozumu a nie serca, mówi żebym nierobiła sobie nadzieji, ale to że postanowił podjąć taką a nie inną decyzję to nie znaczy że wogóle nie będziemy razem, i że niechce blokować mojego szczęścia, ale pomimo tego sam pierwszy do mnie dzwoni, pisze sms pierwszy i to piszemy po kilka sms dziennie. Czy tak zachowuje się facet po zerwaniu i który chce mieć tylko stosunki przyjacielskie? skoro nawet pisaliśmy ostatnio o intymnych rzeczach? nawet mam ostatnio wrażenie, że chce mnie sprawdzić czy jestem zazdrosna o niego i mówi np.że może umówi się ze swoją lekarką, albo że szkoda, że stare są pielęgniarki a tak to by... obiecał mi, że jak wyzdrowieje to do mnie przyjedzie, a ja czekam bo bardzo go kocham, byłoby lepiej gdyby mieszkał w moim mieście i bardziej moglibyśmy się poznać. on wypiera się tego że to wszystko przez chorobę, ale ja czuję inaczej bo nic niewskazywało na taką decyzję i podejrzewam gdybym w tedy nie wybuchła to nadal bylibyśmy razem. On jest chory chce skupć się na choobie i wyleczeniu a ja chciałam żeby się określił co do naszej przyszłości, idiotka ze mnie:(
    • ewa.zeromska Re: zerwanie przez chorobę? 24.10.11, 10:00
      Nie mam słów! Jak można być taką pustą egoistką??
      Facet walczy ze śmiertelną chorobą, jest przerażony, a ty go pytasz o przyszłość?!
      Dziewczyno opamiętaj się. On nie wie, czy za miesiąc będzie żył?
      Możesz być dla niego wsparciem, pocieszeniem, ale nie wymagaj deklaracji. Nie teraz.

      A może lepiej daj mu spokój, niech chłopak nie ma dodatkowych stresów. Naprawdę nadziwić się nie mogę, jak można być..........
      • tilka87 Re: zerwanie przez chorobę? 24.10.11, 10:39
        tak wiem masz rację, w tedy o tym tak nie myślałam, teraz wiem,że źle zrobiłam, mam z nim kontakt, obecnie jest już po tomografie i jest dobrze wszystko się pozmniejszało ale lekarka kazała jeszcze wziąć jedną chemie, pod koniec listopada ma mieć ponownie tomograf i początkiem grudnia mają być wyniki, zastanawiam się czy do niego nie jechać, zrobić mu niespodziankę i wesprzeć, jednak trochę się boję odrzucenia ale chce być z nim w tej chwili. Oboje jesteśmy po trudnych związkach, oboje jesteśmy wrażliwi, oboje chcemy tego samego i oboje mamy podobne marzenia. Chcę być z nim nawet gdyby miał nie wiadomo ile żyć. Czasami myślę, że to jest dla nas, dla mnie czas aby poukładać sobie w głowie, nauczyć się w końcu cierpliwości bo to jest u mnie wada, wszystko już bym chciała mieć i wiedzieć a życie pokazuje mi że tak nie jest...
        • ewa.zeromska Re: zerwanie przez chorobę? 24.10.11, 10:53
          Pewnie będzie mu miło, jak przyjedziesz, zatroszczysz się. tylko nie myśl o sobie. On teraz jest ważny. Bądź wsparciem w chorobie, a nie utrapieniem.
        • tilka87 Re: zerwanie przez chorobę? 24.10.11, 10:54
          podczas brania chemii niestety wypadało tak, że nie mogłam być przy nim on twierdził, że to rozumie, i zawsze powtarzał, żebym dbała o siebie i syna, jednak ja czuję taki niedosyt,że w takich trudnych chwilach nie byłam przy nim, mam taką pracę, że o jakie kol-wiek wolne muszę prosić prawie na kolanach i to dosłownie a w ciągu miesiąca ma tylko 2 dni wolnego i to co 2 tydzień. Mogę tylko podejrzewać jak może się czuć, mając ukochaną osobę, której nie ma w trudnych chwilach, wiem co może czuć bo rodząc syna oprócz mojej mamy, która była u mnie co 2 dzień przy mnie to nikogo nie było, ojciec dziecka wolał oblewać syna niż zjawić się zobaczyć mnie i dziecko i gdy sobie to przypominam to mam łzy w oczach bo cholernie czułam się samotna w tedy. A teraz znalazłam faceta dla którego zrobiłabym wszystko a nie ma mnie przy nim gdy mnie potrzebuje:(
    • mama_myszkina no nieźle 24.10.11, 17:19
      Gość walczy ze śmiertelną chorobą, a panienka robi dramat, bo się pan nie określa.

      Czy Ty masz amputowaną empatię? Myślisz, że ktoś, kto na codzień zmaga się z myślą, że kolejny tydzień może być ostatnim ma ochotę na okreslanie się względem nowopoznanej osoby i robienie planów na przyszłość???

      Witki mi opadły jak przeczytałam Twój post. Dla dobra tego gościa, uszanuj jego wolę i trzymaj się od niego jak najdalej.

      Nie interesuje Cię nic więcej oprócz własnego komfortu za cenę komfortu kogoś, kto być może właśnie umiera.

      Nie wiem, skąd się biorą tacy ludzie.

      W ramach wolontariatu rpzejdź sie moze na oddział onkologiczny, może to Ci otworzy oczy.
    • Gość: nammkha Re: zerwanie przez chorobę? IP: 192.166.203.* 24.10.11, 18:14
      Pani Ewo, jak Pani nie wstyd nazywać osobe która chce się wygadać pustą egoistką! Wogóle nie rozumiem tej napaści na kobiete! Ma prawo mieć zły nastrój, ma prawo mieć wątpliwości, ma prawo być sfrustrowana nawet jeśli jej partner jest chory i może umrzać, czy ona jest robotem? Nie. Jest człowiekiem. Tymbardziej że widać że obojgu im na sobie zależy. jestem pewna że Twój mężczyzna kocha cię i jak tylko wyzdrowieje to będziecie mogli poukładac sobie razem życie. Życzę ci jak najlepiej i nie przejmuj się mało profesjalnymi (zresztą nie pierwszy raz ) komentarzami. Niech Pani już lepiej zrezygnuje z pracy pani Ewo, bo żal Panią czytać!!!
      • tilka87 Re: zerwanie przez chorobę? 25.10.11, 11:38
        Dziękuję, za obronę, ale czasami za dużo od niego wymagałam, ale później tłumaczyłam to sobie i jemu, że to przez chorobę, że jak wyzdrowieje to sobie wszystko poukładamy na spokojnie. Czuję,że to jest ten jedyny facet, z którym chce spędzić reszte życia, on sam przed moim przyjazdem do niego mówił mi, że bardzo mu na mnie zależy, od czasu poznania go powtarzał mi, że nieumi kłamać, że nie jest jakimś draniem i nieche mnie zranić, Powtarzał, że musimy dużo rozmawiać i mówić o wszystkim nawet to co nas boli, dzięki niemu otworzyłam się całym sercem, całą sobą, mówiłam wszystko, nawet to co mnie boli i chcyba przez to że tak mnie nauczył w dniu zerwania powiedziałam chcyba za dużoz, że później tak postąpił:( teraz jest po 4 chemii i narazie się nieodzywa pierwszy, staram się nie naciskać, niech dojdzie do siebie bo wiem że jest osłabiony i na nic nie ma ochoty. Przynim czuję się taka szczęśliwa, czuję,że mogę wszystko i chciałam, żeby on też tak się czuł a narazie nie może zbytnio bo walczy z chorobą:(
    • Gość: czasami_doradzam Bądź wsparciem a nie utrapieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.11, 17:57
      Facet walczy o życie, o coś co jest najcenniejsze co mamy i wtedy nie liczy się miłość i deklaracje. Zbyt naciskałaś więc uzyskałaś taką a nie inną odpowiedź. Pamiętaj teraz jego zdrowie jest najważniejsze, nie miłość, nie deklaracje ale jego zdrowie i życie. Jak wyzdrowieje to wtedy może myśleć o związku. Na razie jego celem jest bycie zdrowym. Ty możesz go tylko wspierać, pomagać mu aby się nie załam, aby wiedział że jest ktoś dla kogo jest ważny, z kim może pogadać w chwili załamania czy słabości. Pomyśl o nim. Pomyśl jak Ty byś się czuła na jego miejscu, gdybyś się bała. Tym bardziej że niedawno przeżył śmierć w swej rodzinie więc tym jest mu trudniej. Odłóż na razie na bok swoją niecierpliwość, swoją potrzebę uzyskania deklaracji, bo jak sama się przekonałaś to nie doprowadziło do niczego dobrego. Życzę Ci dużo cierpliwości i siły abyś była wsparciem dla tego mężczyzny. Wsparciem a nie dodatkowym obciążeniem czy zmartwieniem. On ma dość zmartwień i więcej mu nie potrzeba, zwłaszcza z Twojej strony.
      • tilka87 Re: Bądź wsparciem a nie utrapieniem 26.10.11, 09:17
        jeżeli do niego pojadę, na odczytanie wyników, to mam nie mówić o jakich kolwiek uczuciach? z jednej strony on wie, że mi na nim cholernie zależy i że bardzo go kocham i pomimo tego dzwoni i pisze do mnie. Wczoraj znowu nazwał mnie myszką, przesłał buziaki i życzył słodkich snów:) myślicie, że w jakimś stopniu mu na mnie zależy?
        • tilka87 Re: Bądź wsparciem a nie utrapieniem 26.10.11, 12:45
          byłam właśnie na facebooku i patrzyłam się na profil mojego ukochanego i wczoraj zmienił w profilu miejsce zamieszkania i status z związku na wolny:( aż mnie coś zabolało, łzy lecą jak grochy, czemu to tak bardzo boli:( nie potrafię bez niego żyć, wiem, że czas pokaże co będzie dalej ale co będzie?? jest takim facetem jakiego sobie wymarzyłam i nie wyobrażam sobie innego faceta przy swoim boku:( chcę o niego walczyć ale czy starczy mi sił??
          • Gość: Anna Re: Bądź wsparciem a nie utrapieniem IP: *.nyc.res.rr.com 26.10.11, 14:02
            Daj mu spokoj. Facet -po tak ciezkiej chorobie-chce zaczac zycie od nowa.
            To,ze mowil kiedys o dzieciach (i to niekoniecznie z Toba) wynikalo z obawy o utrate plodnosci w wyniku choroby. Nie znaczy to, ze facet ma ochote pchac sie zwiazek i dorabiac sie potomstwa z marszu.
            • tilka87 Re: Bądź wsparciem a nie utrapieniem 27.10.11, 11:26
              tak rozmawialiśmy o dzieciach, przed chcemią ale nawet za nim dowiedział się o chorobie, a przed samą chemią był w banku nasienia aby zbadać plemniki i je zamrozić, ppytał się mnie co będzie jeżeli niebędziemy mogli mieć dzieci, powiedziałam,że będziemy się starać jak tylko się da, a jeżeli faktycznie będzie tak że wogóle nie będziemy mogli mieć to, może będzie tak że pomyślimy o adopcji jeżeli oboje będziemy zdecydowani. Mieliśmy inne plany, jego powrót do Polski miał być inny, miał zacząć prace w innym mieście, mieliśmy do siebie częściej jeździć a na przełomie lipca i sierpnia miałam się do niego przeprowadzić z dzieckiem. i mieliśmy się bliżej poznawać:( ale wyszła choroba, po pierwszej chcemi mówił mi, że jak tylko wyzdrowieje dojdzie do siebie to zrobi wszystko, żeby jak najszybciej być razem. Wiem, że potrzebuje on wsparcia, ale uwieżcie mi ja też go potrzebuje, bo mi też jest trudno tym bardziej, że podjął taką decyzję z którą nie mogę się pogodzić bo naprawdę to co mi napisał zrywając ze mną nie trzyma się kupy nic mi się nie kleji. Podobno ludzie chorzy na raka i w trakcie chemioterapi mają zaburzoną osobowość i często mają huśtawki nastroju i decyzji. On tego się wypiera:( Na oddziale onkologi, w nie których szpitalach czy chyba w klinikach pacjenci i ich rodziny mają przepisanego z góry psyhologa, a on nie ma i ja też nie rozmawiałam z żednym psyhologiem, może dlatego trudno mi jest z tą chorobą. On zawsze trafiał na kobiety, które go wykorzystywały, brały co chciały i jego związki długo nie trwały bo też trafiał na mężatki i rozwódki, ja jestem inna to ja dawałam więcej niż on, trochę źle się z tym czuł, że nie może zadbać o mnie tak jak chciałby ale tłumaczyłam mu, że jest chory i że będzie jeszcze czas jak to on będzie o mnie też dbał.
        • Gość: czasami_doradzam Re: Bądź wsparciem a nie utrapieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.11, 22:22
          Czasami sama obecność, nawet gdy towarzyszy jej milczenie, może być ogromnym wsparciem. Czy masz mówić o uczuciach? Nie wiem. Ty go znasz więc Ty możesz stwierdzić czy na tym etapie waszej relacji i jego leczenia rozmowa o uczuciach ma sens. Postaraj się wczuć w jego trudną sytuację i pomyśleć jakbyś Ty w takiej sytuacji chciała aby ktoś Cię traktował. Myśl przede wszystkim o jego dobru i jego uczuciach nie swoich, bo to on potrzebuje najbardziej wsparcia. Czasami sama obecność i wsparcie są dużo większym dowodem uczuć niż tysiące pięknych słów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja