Dodaj do ulubionych

Życie z żołnierzem zawodowym.

29.10.11, 00:10
Jestem w związku z żołnierzem zawodowym i musze przyznać ,że strasznie ciekawi mnie jakie doświadczenia miłe i nie miłe mają inne kobiety z takich związków.Wiadomo w cztery oczy na żywo nie każdy chce się otworzyć,a pisać anonimowo łatwiej.Dlatego prosze ,jeśli macie ochote napiszcie wasze historje,spostrzeżenia.Ja wyjechałam ze swojego miasta za swoim żołnierzem ,zostawiając wszystko i wszystkich...Czy żałuje? hmm różnie to bywa...Pragne posłuchać waszych opowieści by porównać je z moją historją,może znajde wspólny mianownik taki jak np.alkohol i inne...Może uda mi się zrozumieć wiele zachowań ...hmm.Może poczuje się lepiej integrując się z Wami...Piszcie prosze.
Obserwuj wątek
    • Gość: corka zolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.10.11, 18:25
      Moja mama tez wyjechala z ojcem zolnierzem do innego miasta, alkohol byl w domu, ojciec byl alkoholikiem, jak chodzilam do jednostki to widzialam ze TAM KAZDY PIJE. Nie sposob nawet odmowic, teraz mam kolege ktory pracuje w wojsku 15 lat i juz tyle nie pija, jednak alkohol jest na porzadku dziennym. To Twoj wybor, problemy w zwiazkach zawsze sa, ale jak jest alkoholizm to trzeba meza sklonic do leczenia, a nie marnowac swojego zycia i dzieci.
      • lilyrush Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 30.10.11, 18:57
        Cóz..jakiegoś pecha macie.
        Moj tata jest juz emerytowanym żołnierzem. Praktycznie nigdy nie pił i nie pije. Poszedł do szkoły oficerskiej wbrew swoim rodzicom, dzięki własnej ciężkiej pracy skończył studia. Ojcem był takim sobie, ale to wynika bardziej z jego charakteru niz z tego, ze był żołnierzem. Za to teraz jest fantastycznym dziadkiem.
        Nigdzie za nim nie jeździliśmy- pracował w jednym miejscu, teraz na emeryturze moi rodzice sie przeprowadzili za mną ;-)
        • Gość: jjj Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.free.aero2.net.pl 18.11.13, 09:39
          Jak poszli dla pieniędzy i siedzą w jakiejś słabej jednosce i nie chcą już tego robić ale mają kontrakt lepsze zarobki i wiedzą, że muszą to każdy ucieka się do używek. I to nie tylko w wojsku tylko w każdej pracy i tu jest rola żony żeby wiedzieć takie rzeczy. Mój siedzi w dobrej jednostce i jest pasjonatem, jego to wszystko interesuje i nie tknie alkoholu np. przez ostatnie pół roku wypił może jedno piwo, co nie jest grzechem. Większość tutaj nie pisze, czy mąż jest zadowolony z jednostki, z pracy tylko już określają ich alkoholikiem, mam ojca alkoholika i wiem co to znaczy, jako osoba trzecia zauważyłam co było źle i wyciągnęłam wnioski i postępuje według nich. Kobiety żołnierzy muszą bardzo dobrze słuchać wtedy będzie wszystko dobrze.
          • Gość: obserwator Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.toya.net.pl 02.08.14, 02:41
            słuchać rozkazów, życie zawodowe nie powinno się przedkładać na słuchanie podświadomych rozkazów,a to wychodzi dopiero po czasie ,,,, 5 miesięcy rok bez w związku bez zobowiązań :) takie są najwygodniejsze ,,,,, jadą jak szarańcza bez zobowiązań :) bo,,,,jest dobrym strategiem a zarazem psychologiem ,,,,jedno z drugi idzie w parze ,,,,
            bez tego ,,to tylko człowiek z własnymi problemami ,,,,,cichymi ,,,,,ściśle tajne ,,,,,,ale jak jest ułożony i potrafi odróżnić stres od rzeczywistości ,,:) to Jesteś szczęściarą
    • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 30.10.11, 22:13
      Dziękuje Wam za pierwsze wpisy.Ach ten alkohol,ach ten alkoholizm...Moj raz się przyznaje ,że ma problem,a innym razem twierdzi ,że nie,że to ja jestem nienormalna,że mu mówie ,że jest książkowym przykładem alkoholika.Kiedyś jak przesadził po alkoholu -byłam wtedy w ciąży,obiecał ,że pujdzie na leczenie,powiedział ,żę rozumie,że ma problem itd,ale nic z tego nie wyszło bo szybko zmienia zdanie i twierdzi ,że nie jest alkoholikiem.Wogóle to zaskakujące jest dla mnie np.to,że strasznie szybko potrafi się zmienić.Raz jest cudowny,a zaraz jakiś niepoczytalny wręcz i to bez mojej winy.Po jakimś czasie znów z podłego zmienia się w aniołka.I tak w kółko.
      • Gość: stokrotka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 30.10.11, 22:58
        Mój były też najpierw przyznał, że ma problem, (chciał iść na terapię), a później sprawę zamiótł pod dywan. A w sumie to zaczął ukrywać się z alkoholem (znalazłam flaszkę w koszu na brudną bieliznę). Zauważyłam, że po nim robił się agresywny, nigdy w stosunku do mnie, ale byłam pewna, że to tylko kwestia czasu. Nie jestem w stanie nic Ci poradzić, bo ja uciekłam "od problemu" w odpowiednim momencie, zanim "jego problem" stał się "naszym". Poczekajmy na słowo od specjalisty.
        • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 30.10.11, 23:12
          No właśnie mam kolejn wspólny mianownik, mianowicie ukrywanie picia-potajemne picie.Ja też często,bardzo często znajduje pochowane puste butelki po wódce,czy też innych mocnych trunkach.Zazwyczaj przy mnie pije ok.4-8 piw,a jak ide spać do drugiego pokoju-często mnie zachęca-motywuje,bym już poszła spać ,po czym pije myśląc ,że mnie oszuka,że ukryje ilości wypijanego alkoholu.Znam go i jego zachowania już na tyle dobrze,że wiem kiedy znajde rano schowaną butelke,a kiedy nie.Martwi mnie to,że on pije do momentu ,aż pada,że śpi zalany w trupa,że w tym stanie już nie da się z nim porozumieć.Wiele razy obiecywał ,że tak już niebędzie pił,ale niedotrzymał obietnic.Małotego ,choć dziwnie to zabrzmi,ale musze to napisać ,tak jakby w moim odczuciu to ,on chciał mnie wciągnąć w ten ciąg picia.Ja lubiałam od czasu do czasu się napić ,upić,ale to z okazji jakiejś imprezki itp.Codzienne upijanie to nie dla mnie,tym bardziej,że mam ojca alkoholika zaprawionego w bojach i ja dziękuje-do tatusia się nie wrodziłam.Zresztą :) mamy roczne dziecko i od zajścia w ciąże do dziś-karmie piersią ,nie napiłam się ani kropli alkoholu.
          • Gość: stokrotka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 30.10.11, 23:31
            Mój też chciał mnie wciągnąć. Do tego stopnia,że był w stanie poświęcić większą część wypłaty na to tylko, żebym się z nim napiła. A konkretnie chodziło o to, że dla mnie alkohol mógłby nie istnieć, poza pewnym czerwonym winem, które uwielbiam i którego nigdy nie odmówiłam. Kosztuje ok 60 zł. Spotykając się z nim średnio dwa, później trzy razy w tygodniu, stawiał niby do kolacji czy obiadu to wino. Nie odmawiałam na początku, bo myślałam, że chce mi zrobić przyjemność. Dopóki nie okazało się, że w kuchni po kryjomu otwiera sobie i popija pod pretekstem odgrzania kolacji inne, tanie wino.... Zapach ten sam, więc niby miałam się nie domyśleć. Powiem tak-w tym szaleństwie była metoda, bo skoro ja też piłam, to on czuł się usprawiedliwiony. Gdy kategorycznie odmówiłam na naszych spotkaniach obecności jakiegokolwiek alkoholu, wtedy zaczął się ukrywać.
            • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 30.10.11, 23:50
              U mnie było podobnie-chodzi mi o to,że kiedy dotarło do mnie ,że ukochany jest alkoholikiem i zaczełam z nim rozmowy,wyraziłam wsparcie i chęć pomocy w problemie,to on zaczoł pić pokryjomu.Też myśle ,że wspólne picie miało być -było dla niego takim usprawiedliwieniem jego picia.Próbowałam na różne sposoby mu pomóc wyjść z tego ,jak to mówią "i prośbą i groźbą",niestety bezskutecznie.Szczerze mówiąc już nie wierze ,że przestanie ,nie wierze,bo widze,że coraz bardziej ma gdzieś moje tłumaczenia .Nawet jak mu mówie,że ,jak to bedzie wygladało jak nasze dziecko dorośnie i bedzie widzialo tatusia w takim stanie.Nic nie skutkuje...Noi te jego dziwne nie poczytalne zachowania,już o znikaniu z domu na długie dni i poniżaniu to niewspomne.Ostatnio to już czuje się jak w pułapce,jak w więzieniu.Mamy roczne dzieciątko ,nie pracuje zajmuje się dzieckiem i domem,mąż jest jedynym żywicielem rodziny,który dysponuje kasą.Bywa i tak ,że nie chce dać mi na bilet bym z dzieckiem pojechała do rodzinnego miasta ,by np. w święta nie siedzieć z dzieckiem w domu z cuchnącym alkoholikiem.
        • Gość: aaa Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 30.01.12, 23:19
          od ponad roku jestem z żołnierzem zawodowym .on jeszcze mieszka w jednostce ja u siebie owszem alkohol jest tam na porządku dziennym ale nie tylko tam to wszystko zależy od faceta to głupota twierdzić że alkoholizm to choroba zawodowa . mój były mąż był alkoholikiem i mimo wielu próśb , szantaży ze odejdę itp . nic się nie zmieniło a wręcz było coraz gorzej ,tego przez co przeszłam w ciągu zaledwie 1.5 roku tej farsy którą zwą małżeństwem nie życzę nikomu . i tu apel do wszystkich kobiet które tkwią w podobnych toksycznych związkach .....nie liczcie na to że będzie lepiej nie czekajcie na cud ratujcie to co macie ( czyli dzieci i same siebie ) i uciekajcie gdzie pieprz rośnie . może już wiele z was pogodziło się ze swoim losem i nie ma siły z tym walczyć ale wierzcie mi jest jeszcze inne lepsze życie . ja dzięki temu że miałam odwagę powiedzieć DOŚĆ jestem teraz szczęśliwa .
    • Gość: stokrotka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 30.10.11, 23:45
      A swoją drogą... nie zdążyłam poznać tego całego "środowiska wojskowego", ale mam wrażenie, że tam jest ogólnie syf. Syf w sensie relacji międzyludzkich. Z tego co mówił były-atmosfera do dupy. Może akurat kwestia tej jednostki, a może nie tylko. Mój był starszym sierżantem a kolegów miał tylko wśród swojego stopnia. Konflikty z innymi były bardzo często. Generalnie jakieś dziwne zarzucanie, że "ten siedzi na dupie (np.oficer), a my musimy zapie...ć". A najlepiej, to pogadać o tym przy piwie, wódce, zrelaksować się i mieć wszystko w dupie.
      • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 31.10.11, 00:02
        Wszystko co pisze stokrotka ,zgadza się z moimi obserwacjam tegoż środowiska.Ten wspomniany "syf" jakże trafne określenie,bywa często powodem wyżywania się na mnie w domu.Mąż sam nieraz przyznaje,po tym jak narobi mi mnustwo złego,że to przez prace,że ta atmosfera tak na niego działa.Często jak oberwało mi się za nic płakałam i szlochając mu pytałamczemu mi to wszystko robi,w końcu przyznawał ,że praca tak go zmienia.Nie raz też mi mówił ,że odejdzie na emeryture bo wie ,że jak zostanie w wojsku to ja ucierpie ,bo na mnie będzie się wyżywał.Stokrotko ,a czy możesz napisać jak Twój były zniusł Twoje odejście od niego.Ja w momętach ,gdy już nie daje rady znosić upokorzeń ,które serwuje mi mąż i chce odejść to słysze,że np;predzej zostane wdową niż rozwódką itp.Czy Twój były też używał takich metod...?
        • Gość: stokrotka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 31.10.11, 00:20
          Mojemu brakowało pół roku do emerytury. Najpierw myślałam: ok, poczekam, ale nie dałam rady. Za krótko trwał nasz związek. Zresztą alkoholizmu nie da się "przenieść na emeryturę".
          Wiesz, z zakończeniem związku to "ciekawa" sprawa, bo dowiedziałam, się, że on chce (mówił, że jeszcze do tego nie doszło) spotkać się z jakąś dziewczyną. Zapytany "dlaczego" i przyciśnięty do muru, odpowiedział, że ja go ograniczam (chodziło mu o wyjścia z kumplami i picie), że jego przyjaciel (z tego co wiem, też duuuuużo pije), nie ma takich problemów z żoną (biedna skapitulowała-dwójka dzieci, 8 lat małżeństwa). Mam wrażenie, że jak odeszłam to odżył. Mógł pić do woli, a poza tym w końcu miał nowy pretekst-dziewczyna go zostawiła.
          • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 31.10.11, 00:41
            Stokrotka, bardzo Ci dziękuje,że dzielisz się swoimi doświadczeniami,bylo i jest mi potrzebne pogadać wreszcie o "tym problemie" z konietami,które maja-miały podobne przejścia.Wierz mi, to co opisujesz ,dokładnie wszystko -poprostu znam z życia swojego z moim żołnierzem i z obserwacji tegoż środowiska.Bardzo dużo jest wspólnych mianowników w zachowaniach żołnierzy zawodowych,co nie ukrywam jest dla mnie hmmm jakby to powiedzieć intrygujące,a zarazem dziwne ,że działają tak podobnie.Czasem to się zastanawiam,śmieje się sama do siebie w myślach,że szkolą ich w tym wojsku na takich...........Są jakby każdy swoją kopią,działają bardzo podobnie-mam na myśli życie prywatne.Te same schematy działań-postępowania do swoich kobiet itp.normalnie szok.Zanim zdecydowałam się zamieszkać z moim,wielu ludzi mnie ostrzegało przed związkiem z żołnierzem ,słuchałam,ale jak zawsze chcialam sama na własnej skórze ewentualnie sprawdzić ,czy prawda to o czym ludzie mówią ,czy nie.Okazało się ,że niestety prawda.
    • Gość: ja82 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.centertel.pl 01.11.11, 14:08
      Ja tez Wam opowiem swoja historie.Chodzilam z chlopakiem - z zawodu zolnierz 7miesiecy,po ok.4miesiacach znajomosci postanowilismy razem zamieszkac.Ogolnie chlopak bardzo fajny,mily,zabawny ale zupelnie nieodpowiedzialny.Mial duzo dlugow,pobranych kredytow na imprezy i kiedy mnie poznal byl w trakcie splacania tego.Wiec w duzej mierze zylismy z moich dochodow i czesto gesto o to byly klotnie.Byl bardzo nerwowy,wybuchowy,potrafil podczas klotni rzucac laptopem po calym pokoju(na szczescie swoim),przeklinac,piescia walic w meble,glową w scianę.Alkohol byl na porzadku dziennym.Rodzice rozwiedzeni-ojciec emerytowany zolnierz,zawsze synow zapraszal na alkohol po czym moj P.wracal pijany i potrafil wymiotowac przy mnie w lazience,spac w lazience itp.Moj P.mieszkal w jednosce caly tydzien a weekendy spedzalismy razem w jego mieszkaniu.Opowiadal mi jak koledzy jego-zonaci mezczyzni maja po dwie komorki,jeden nr tel do zony,drugi nr do kochanki,sprowadzali sobie do jednostki kobiety,chodzili na imprezki,moj P.tez byl kobieciearzem.Kiedys podczas klotni przylozyl rece do mojej szyi,nie wiem i nie chce wiedziec czy chcial mnie udusic czy nie ale wiedzialam jedno,ze musze od niego uciekac.To byla wlasciwa decyzja.
      • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 01.11.11, 23:22
        Właśnie hmm... :( dotego jak pisze Ja82 kwestja niewierności ,oszóstw i agresji.Super ,że nie pozwoliłyście dziewczyny dać siebie krzywdzić i odeszłyście-podziwiam Was za stanowczość i konsekwencje.Przyznam ,że ja też nie raz chciałam odejś ,próbowałam,ale to dla mnie nie takie proste,a w zasadzie strasznie trudne.Psychicznie i rozumowo nie jestem gotowa .Mamy dziecko,ja nie pracuje,a z alimentów nie utrzymam dziecka i siebie, a strasznie mi zalerzy by moje maleństwo miało na to i tamto,ja w dzieciństwie nie miałam zawiele i chce innego życia dla swojego dziecka,nawet jeśli ma to być okupione moim cierpieniem emocjonalnym.U nas jest tak,że mąż raz jest wspaniały ,normalnie chodzący ideał,a raz jakiś .... no psychol,cham,sadysta itp.To też mi miesza tak strasznie w glowie,że jak doprowadza mnie do skraju wytrzymałości i myśle ,że jednak to koniec,to on robi się aniołkiem-moim ideałem.I ja sama już wtedy nie wiem co robić i tak oto trwam w tym wszystkim,obecnie myśląc ,że dla spokojnego bytu finansowego -puki nie bede mogła sama pracować musze tkwić w tym.Choć zdarzają się mu odchyły kiedy nawet na kilka dni zostawia mnie i dziecko bez środków do życia i ma nas w dupie,ale tak zdarzyło się zaledwie kilka razy ,więc licze,że się więcej to już nie powtórzy.A co do oszukiwania żon to:(,strasznie bolesne to dla mnie,bo ja osobiście go nie przyłapałam na gorącym uczynku,ale fakty mówią same za siebie :(,mam mnustwo powodów by podejrzewać że mnie zdradza,ale chyba ze strachu przed świadomością o tym, pojawia mi się mechanizm samowypierający...choć jak mówie pewne rzeczy świadczą o ewidentnej niewierności męża wobec mnie.Czuje się strasznie zagubiona w tym wszystkim i skupiam się na wychowaniu dziecka by nie zwarjować.Agresja fizyczna taka ,że tak powiem mocniejsza zdarzyła się kilka razy,uderzał mnie tak mocno ,że jeszcze kilka dni po strasznie bolało,ale bardziej boli w sercu,bolą oszustwa,boli świadomość ,że ktoś kto powinien być przyjacielem zachowuje się jak wróg .
    • kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 10.11.11, 22:46
      Mąż corazbardziej mnie krzywdzi,znęca się psychicznie i czasem fizycznie.Jest coraz gorzej nawet już nie przeprasza,jak to kiedyś było.Powiedziałam mu by wybrał ja albo jedno z jego uzależnień czyli gra ogame i kontakty z kobietami z tej gry.Wybrał - nie mnie.Mało tego strasznie próbuje mnie zniszczyć,mówi podłe rzeczy,kłamie ,olewa .... i znów znikł z domu zostawiając mnie i dziecko bez środkow do życia.Najgorsze jest jego zachowanie.Ja m nic złego nie zrobiłam a on mówi mi że ja jestem psychiczna i ze na leczenie psychiatryczne powinnam iść.Strasznie kłamie wmawiając mi i innym ze to ja jestem zła.A co ja robie złego:sprzątam ,gotuje, noi oczywiśćcie dbam o dziecko,a on tylko gra,alkohol i kontajty z graczami.Masakra.Postanowiłam,że mam go serdecznie dośc.bo on nie ma do mnie szacunku.Jak mąż może tak traktować żone-matke swego dziecka.Ide do sądu niemam wyjścia.Musze mieć za co żyć.Powiedziałam mu o tym to straszy mnie esemesami że pożałuje,że pójdzie zemną na noże i że bedzie wnioskować o badania psychiatryczne dla mnie.Jak on tak może ,poświęciłam życie dla niego,byłam oddana jak najwierniejszy pies,co chciał to miał............Tak mi ciężko...Czy ktoś wie gdzie w krakowie można udać się po pomoc -wsparcie ,kiedy mąż ma uzależnienia i znęca się nad żóną ,głównie mam na myśli znęcanie psychiczne.Czy ktoś wie,co moge wywalczyć w sądzie przy rozwodzie od zawodowego żołnierza,bo kiedyś gdzieś czytałam ,że to jakoś inaczej niż u cywila.
      • iwona402 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 12.11.11, 16:57
        Ja mam zupełnie inne doświadczenia będąc żoną żołnierza zawodowego, jesteśmy małżeństwem od 25 lat, mamy dwoje dzieci 21 i 16 lat. Mój mąż od 6 lat jest już na emeryturze, ale nadal pracuje poza wojskiem. Nigdy w domu nie było problemu z alkoholem, mąż miał matkę alkohololiczkę. Przez kilka lat mieszkaliśmy w służbowym mieszkaniu wśród innych rodzin wojskowych i napatrzyłam się sporo na patologiczne relacje w tych rodzinach. Stresująca praca często powoduje agresje w stosunku do bliskich, oraz szukanie pocieszenia w alkoholu. Atmosfera w jednostkach wojskowych jest straszna i nie każdy może sam sobie poradzić. Podejrzewam, że w sądzie wywalczysz głodowe alimenty. Jedyne rozwiązanie to jak najszybciej znajdź sobie pracę, stań się finansowo niezależna od męża- tyrana. Wiem,że z małym dzieckiem będzie to dosyć trudne, ale nie niemożliwe.
        • Gość: forumowiczka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.giga-komputer.pl 01.02.12, 20:24
          ja jestem byla zona zolnierza zawodowego.
          tak zapytam-czemu tu piszecie tylko o alkoholu (fakt, ze leje sie strumieniami), ale nikt nie wspomina o znecaniu sie psychicznym albo nawet i czasami fizycznym nad rodzina?
          za czasow malzenstwa na szczescie nie doswiadczylam problemu alkoholowego, ale pozostale problemy przerobilam w pelnej rozciaglosci.
          mieszkalam na osiedlu wojskowym i praktycznie w kazdej rodzinie jak nie alkoholik, to dla odmiany gnebiciel psychiczny lub fiyczny-albo i bywalo ze wszystko na raz.
          a wspolny mianownik? kazdy ma nierowno pod sufitem i nikt mi nie powie, ze sa to osoby nadajace sie do zakladania rodziny.
          czytalam kiedys w takim pismie psychologicznym (kiedys bardzo interesowalam sie tym tematem), wojskowi naleza do grupy zawodowej w ktorej jest najwiekszy odsetek rozwodow.
          • Gość: kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.12, 08:28
            Forumowiczko właśnie najgorsze dla mnie jest to znęcanie się nademną psychiczne męża.On raz jest jak aniołek ,wzór wzorów - ideał,a zaraz ni z tąd ,ni z owąd bez powodu - potwór. Strasznie ciężko mi się żyje w takim związku.Już poważnie myśle nad rozwodem i nawet już miałam zamiar iść z tym do sądu,a on od kilku dni znów anioł i tak robi mi mętlik w głowie.Fajnie,że napisałaś to dla mnie forma wsparcia,że są kobiety ,które piszą o tym co przeżyły z innym zawodowym żołnierzem.Czy mogłabyś napisać coś więcej o was, jak to było,jak się zakończyło, jak jest teraz.Tak potrzebuje wsparcia takich osób jak TY,mieszkam na osiedlu wojskowym ,ale tu jakby panuje milczenie na tematy życia w rodzinie i choć słysze awantury u sąsiadów to w rozmowie z daną kobietą ona udaje heroske ,i niby że tak super u niej,a ja słysze jak tam ostrow domu...
            • Gość: forumowiczka do kobietazolnierza IP: *.giga-komputer.pl 02.02.12, 09:51
              pozwolisz ze napisze w wolnej chwili-mysle ze dzis wieczorem-na maila gazetowego? nie chce pisac publicznie, bo to dla mnie zbyt bolesny temat, a domyslam sie co ty tera przezywasz z checia ci pomoge. wiem, ze na wsparcie innych zon wojskowych nie ma co liczyc, bo one zawsze z przyklejonym usmiechem na twarzy i by oczy wydrapaly, gdyby ktos powiedzial im ze ic maz to...potwor!a w domu? ilez razy poszlam do sasiadki np pozyczyc cos znienacka, a ta otwiera drzwi-oczy zapuchniete, glos zachrypniety i udaje ze ma goraczke? taaa, goraczka co siedzi w duzym pokoju i piwsko zlopie! a na codzien usmiechnieta, idzie z mezusiem za lapke-przykladne malzenstwo.
              • Gość: forumowiczka Re: do kobietazolnierza IP: *.giga-komputer.pl 02.02.12, 10:26
                widze ze masz nieaktywnego maila. podaj mi jakis kontakt do siebie:).tak teraz przeczytalam wszystkie twoje posty i mysle ze bede mogla kilka rzeczy ci wyjasnic i w kilku pomoc-od strony prawnej (prawa wojskowego)
                albo napisz na gg (to nie moje gg tylko zalozone fikcyjnie, ale smialo pisz-moj nr podam pozniej): 26324010
          • Gość: @@@ Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.220.111.20.bransat.pl 02.02.12, 13:23
            Gość portalu: forumowiczka napisał(a):

            > ja jestem byla zona zolnierza zawodowego.
            > tak zapytam-czemu tu piszecie tylko o alkoholu (fakt, ze leje sie strumieniami)
            > , ale nikt nie wspomina o znecaniu sie psychicznym albo nawet i czasami fizyczn
            > ym nad rodzina?
            > za czasow malzenstwa na szczescie nie doswiadczylam problemu alkoholowego, ale
            > pozostale problemy przerobilam w pelnej rozciaglosci.
            > mieszkalam na osiedlu wojskowym i praktycznie w kazdej rodzinie jak nie alkohol
            > ik, to dla odmiany gnebiciel psychiczny lub fiyczny-albo i bywalo ze wszystko n
            > a raz.
            > a wspolny mianownik? kazdy ma nierowno pod sufitem i nikt mi nie powie, ze sa t
            > o osoby nadajace sie do zakladania rodziny.




            tak Cie czytam i idac Twoim tokiem rozumowania wychodzi na to, ze kazdy zolnierz zawodowy to alkoholik, potwor znecajacy sie nad rodzina psychicznicznie:)
            oczywiscie nie znasz normanlych zolnierzy zawodowych, tylko pijakow, lajdakow i bog wie, jakich jeszcze?
            po prostu mialas pecha, ze trafil Ci sie taki egzemplarz, nie inny.
          • Gość: @@@ Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.220.111.20.bransat.pl 02.02.12, 13:26
            zapomniala napisac, napisz prosze, gdzie mieszkalas i co to za osiedle, bo moze mieszkalas na tym samym, co ja od kilku lat i o dziwo, tu normalni ludzie mieszkaja, nikt nikogo nie tlucze i nie bije, nie gnebi a moj maz jest norlanym czlowiekiem, nie jakims potworem, czy alkoholikiem:D
            napisz , co to za miasto, gdzie takie potwory mieszkaja?
            zaintrygowalas mnie.
    • Gość: zolnierka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.braniewo.vectranet.pl 24.10.12, 16:45
      Ja tez mam meza zolnierza i tak jak ty poszlam za swoim mezem, wyprowadzilam sie do innego miasta, zostawilam rodzine, znajomych wszystkich bo myslalam ze bede szczesliwa. i co@ przeprowadzilismy sie a on przeniosl sie do innej jednostki oddalonej od domu o 200 km i co zostalam w obcym miescie sama z dzieckiem, znalazlam prace, tu dziecko chodzi do szkoly a maz w domu jest jak gosc w hotelu 2 razy w miesiacu. czy zaluje!!???? tak. bo zostalam ze wszystkim sama a nasze malzenstwo sie sypie, nie potrafimy juz ze soba rozmawiac jak kiedys i nawet takie normalne gesty jak przytulenie, powiedziec"kocham", pocalowac zaginely!!!
    • irenka.pucikova Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 29.10.12, 14:18
      Zolnierze sa agresywni. Uwazam, ze intensywna opieka psychologiczna powinna ich wrecz obowiazywac. A z tego co sie orientuje, to wojsko ma gdzies te emocje, ktore zolnierze w sobie kumuluja, a potem niech sie rodzina martwi. Po misjach zolnierz idzie do psychologa i za wszelka cene chce wypasc jako "zdrowy", zeby nikt mu pozniej pod gore nie robil. A przemoc, awantury, alkoholizm, to jest pozniej problem rodziny.
      Baby wlazace na zolnierzy to kolejny problem. Sila, kasa, meskosc, mundur, dzialaja na kobiety jak duze cycki na facetow. A wiadomo, jak sie mieszka z dala od zony i w meskim towarzystwie, to trzeba mniec nie lada silna moralnosc i charakter, zeby sie tym babom oprzec. Chyba, ze sie jest po prostu lajdakiem i wrecz uprawia sie "polowania na latwego zwierza".
      Trzeba miec jaja, zeby byc z zolnierzem. A poza tym, chyba warto sie za nich brac gdy sa u schylku swej kariery wojskowej. Wczesniej to ciagla sluzba i zycie rodzinne jest im zupelnie nie po drodze. Stad tyle rozwodow.
      • Gość: mimi Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: 89.161.92.* 11.11.12, 08:43
        JA SIĘ Z TAKIM ROZWIODŁAM... Po 9 latach upokorzeń. Najpierw czekałam aż znajdę pracę, dziecko podrośnie, usamodzielnię się... Pierwszą awanturę maiłam 3 tygodnie po ślubie. Ale nie miałam dokąd uciec :-( Ratowały mnie częste poligony i szkolenia. Rok temu przeszedł na emeryturę i zaczęło się piekło. Nie wytrzymałam. Wystąpiłam o rozwód. Jest już po wszystkim ale było ciężko. Dziewczyny- 9 LAT! Cierpliwości i każda będzie mogła się uwolnić od oprawcy w mundurze.
        • Gość: Gość84 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 12:58
          Tak Was czytam i czytam i tak naprawdę jestem przerażona:(......Jestem nie dawno po rozwodzie z psychologiem ( uwierzcie mi to dopiero patologia). Mój mąż w ciągu 10 lat małżeństwa zniszczył mnie psychicznie i fizycznie. Poznałam właśnie żołnierza - jest młodszy ode mnie o 3 lata. Jest początkowym żołnierzem( od 3 lat). Nie długo ma się na stałe przenieść do jednostki nie daleko mojego miejsca zamieszkania, więc będziemy mogli się często widywać. Świetnie się z sobą rozumiemy, codziennie jesteśmy w kontakcie- internetowe nocki też spędzamy razem. Jest naprawdę wspaniale - pokazuje mi właśnie to normalność czego nie dawał mi mój ex, ale czy to jest tylko fikcja?- spekulując na podstawie tego co piszecie tutaj?- naprawdę nie warto dawać szansę związkowi z żołnierzem?!......Nie chcę przeżywać znów tego samego co z moim ex- nie zasługuję na to.....
          • Gość: kobietazolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 02.12.12, 15:39
            Gość84 wierze ze i psychologiem moglas przezyc piekło.Świrów nie brakuje. Odpowiadajac na twoje pytanie ,niestety musze Cie zmartwic ,choc sama chce wierzyc ze wyjatki sie zdarzaja ,ale nawet jesli to tylko wyjatki-oby ten Twoj zolnierz takowym wyjatkiem był,ale ....mysle ze marne szanse,wybacz szczerosc ale z mojego zycia z zolnierzem taki to juz mam poglad .To ze teraz on pokazuje Ci sie z tak dobrej -normalnej strony moze okazac sie tylko mega manimulacja Twoja osoba.Oni sa schematyczni i dzialaja podobnie.Moj maz wlasnie tak mnie w sobie rozkochał.Udawał wspaniałego człowieka,mowił rozne madre rzeczy,jednak po zamieszkaniu z nim z dnia na dzień dostrzegałam ze to co mowil to byly tylko puste slowa ,robił zupełnie inaczej.Powtórze MEGA MANIPULACJA !To ze sieddzi z Toba ciagle na necie to teraz wydaje ci sie fajne,oni tak robia,tylko jak juz bedziesz jego to Ty bedziesz służaca a pan bedzie dlej pisał na necie z innymi ,a jak niedajboze powiesz mu ze masz dosc tego to niedostaniesz jesc np przez tydzień-tak było u mnie....To tak po krótce,bo koszmar który mi ten potwor maz zgotował to......
          • Gość: kobieta Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.12, 17:48
            Gosc84, ja tez bylam w zwiazku z mezczyzna, ktory byl psychologiem z zawodu. Na poczatku myslalam, ze spotkalam ideal mezczyzny. Sympatyczny, interesujacy, inteligentny, dowcipny, pelen fantazji, przystojny.. Potem okazalo sie, ze ma mnostwo "kolezanek" i "przyjaciolek", byl po prostu ulubiencem kobiet i korzystal z tego w pelni. Potrafil doskonale manipulowac kobietami, mysle, ze wladza nad zakochanymi w nim kobietami sprawiala mu satysfakcje. Jak tylko odkrylam fakt, ze mnie zdradza, odeszlam od niego, ale potem przez kilka lat nie moglam dojsc do siebie. Dla mnie to byla wielka milosc, a ja dla niego bylam tylko zabawka.
          • yola50 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 09.11.14, 21:28
            hej,moje początki 5 lat temu też tak wyglądały,miał się przenieść do mnie i takie tam,noce przy gg i częste odwiedziny...u mnie w domu...a potem kłamstwa,alkohol,agresja na przemian z byciem aniołkiem jak inne panie opisują,częste znikanie pt.brak zasięgu,komórka rozładowana...byłam po rozwodzie zakochałam się ,wybaczałąm ...długo by pisać
      • Gość: 12 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.14, 13:16
        Jakie k**** emocje, to że wojsku są teraz cioty i były cioty za PRL wiadomo do dawna. Prawdziwy facet nie ma takich problemów bo wojny były od zawsze i zawsze było przelewanie krwi. Teraz tylko wymyślili te pseudo testy psychologiczne i na ich podstawie biorą do każdej formacji... Tyle że tam powinni iść nudzie twardzi i a nie normalni !
    • Gość: męski głos Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.13, 13:00
      Witam.
      Przeczytałm post i nie mogę przejść obok tego obojętnie zwłaszcza,że mnie też kiedyś dotknęła nagonka opinii błędnie myślących ludzi.
      Na początku się przedstawię. Jestem żołnierzem mam żonę i dzieci. Nie mogę pisać w imieniu mojej żony ale napiszę w swoim. Żołnierze to grupa ludzi która żyje i pracuje w zamkniętym środowisku. Dowodzona przez ludzi, którzy mają małe doświadczenie lub tych którzy zapomnieli co to wartość rodzinna. Kobiety-żony takich żołnierzy mieszkają i przemieszczają się po garnizonach razem z nimi. Jednak nikt nie myśli co te kobiety,dzieci czują. Zmiana otoczenia, szkoły i kultura regionalna powodują nasilanie konfliktów. Taka kobieta zazwyczaj ma za zadanie opiekować się domem i dziećmi. A ja się pytam dlaczego dzieci nie mają zagwarantowane, żłobka a żony pracy? Czy to nie było by rozwiązanie. Każdy mógłby się realizować. Kobiety odcięte od własnych dochodów w pewnym momencie stają się niewolnikami. Inną sprawą jest fakt, że po ślubie kobiety tracą swoją pewność. Nie mają siły walki. Czy to jest spowodowane tym, że liczą na opiekę swoich mężów? Nie mam pojęcia ale tak czasem jest. W wojsku jest alkohol ale jest to piętnowane. Ja osobiście nie piję w pracy a poza nią sporadycznie. Zdarza mi się na wyjazdach służbowych ale na tyle,żeby wszystko pamiętać. Wraz z żoną mamy wspólne konto w banku. Wie o wszystkich wpłatach, zna ile dostajemy dodatków, za delegacje i pozostałe. Czy wy też tak macie?
      Największym minusem jest fakt, że w pracy duży stres, zmienność decyzji. W domu zaś ataki
      żony, że się temu nie stawiam w pracy, że nie spędzam z nią czasu. A spędzanie wieczoru
      razem z żoną to jest oglądanie tych popiepszonych seriali gdzie w ciągu 4 lat fabuły bohater
      miał ze 4 żony. Potem znów do pracy i dowiadujesz się, że nie dajesz z siebie 100%. Tylko w drodze do pracy mam czas dla siebie. na tekst poranie, sprzątanie gotowanie. To jest jakaś kpina. Pranie odbywa się w pralce automatycznej i skupia się na segregacji, powieszeniu na suszarce i prasowaniu. Więc sama czynność prania nie obciąża chyba za bardzo.
      U mnie jest to różnie. Kto jest w domu a np pralka jest pełna to zajmuje się tą czynnością i jakoś cały cykl włącznie z prasowaniem nie męczy mnie nawet po pracy.
      Sprzątamy oboje. raz w tygodniu całe mieszkanie. Gotowanie zależne od tego, kto pierwszy wróci z pracy.
      Czy to co robię to też jest źle? Bo skoro tak to pewnie muszę zacząć być tyranem w domu. Bo jak narazie to żona ma jakieś furje z krzykami i wrzaskami. Masakra.
      P.S. Kiedyś miałem dziewczynę jak byłem kawalerem ale jej znajomi powiedzieli, że żołnierze to tyrani na podstawie rozmowy z jedną żoną żołnierza. Ciekawe ile czasu i spędzała przed
      telewizorem.
    • Gość: W 86 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.nplay.net.pl 19.08.13, 14:39


      Jestem w związku z żołnierzem od 2 lat, za niecały rok bierzemy ślub. Mój kochany trepik pokazał jak kochać i być kochanym. Uleczył rany które zostawił pewien cywil oraz pomógł mi na nowo uwierzyć w ludzi i w samą siebie. Chce powiedzieć, że nie liczy się zawód lecz format człowieka.
      Pozdrawiam wszystkie narzeczone i żony żołnierzy
    • Gość: Pani P Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.tvk.torun.pl 01.12.13, 11:50
      Hej. Jestem dziewczyną starszego szeregowego od 4 lat. Gdy poznałam był ideałem faceta- tak myślałam. Był cudowny, zabiegał o mnie jak nigdy żaden. Byliśmy super parą...Poznałam go jednak gdy jeszcze nie był żołnierzem. Po roku zamieszkał w mieście gdzie służył a ja zostałam w swoim rodzinnym. Widywaliśmy się co weekendy lub co drugii weekend. Już teraz po upływie czasu mogę stwierdzić że wojsko go zepsuło. On nie jest już tym facetem którego poznałam...Był szalenie we mnie zakochany ale teraz traktuje mnie jak najgorsze gó... a ja cierpie bo dalej mimo to go kocham...ZNęca się psychicznie...Nie stara się, nie zależy mu a mówi, że kocha choć nie wiem po co. Jakieś 1,5 roku temu znalazłam u niego w szafie telefon komórkowy, z numerem o którym istnieniu nie wiedziałam. Gdy dorwałam trzęsł gaciami jak tylko chciałam sprawdzić skrzynkę. Zdażyłam jednak tylko sprawdzić liste kontaktów, bo później tel mi wyrwał. kontakty typu- Ania ANal, Gosia głębokie gardło, Szczupła Jola. Tłumaczył, że dostał telefonpo wujku ktorego kontakty zostały w telefonie. Próbowałam rzucić to w niepamięc. Teraz ciągle kryje swoje oba telefony, bierze je do ubikacji i siedzi tam kwadranse że niby SRA. Teraz jest już tak źle, że nie mam sił walczyć, choć zastanawiam się co w nim pękło...On mówi, że chce jechać na wojnę dlatego taki jest jakby czasami nosił maskę, bo potrafi być bardzo czuły i kochany, a za chwilę podły drań bez uczuć...Przez ten związek leczę się u psychiatry na nerwice a mam tylko 22 lata..Jestem naiwna czy go po prostu tak bardzo kocham, że dalej w tym tkwie...Mam ogromne powodzenie a jestem z dupkiem który w ogóle mnie nie docenia i ma gdzieś bo nawet rzadziej przyjeżdża..Nie wiem co mam robić...
      • Gość: stoone Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: 41.73.125.* 02.12.13, 16:16
        Dziewczyno, daj sobie z nim spokój. Pracowałem z takimi ludźmi. Widzę co oni robią. Trafiłaś na takiego żołnierza co ulega wpływom kolegów. Później będzie ci mówił, że on nie chce pić ale koledzy go zmuszają a jak nie będzie pił, to nie będzie miał kolegów. Bzdura. Jesteś młoda i mądra, wyciągnij wnioski sama. To co opisujesz to jest typowe zachowanie "zdobywcy"
          • Gość: stoone Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: 41.73.125.* 05.12.13, 22:40
            Spotykam takich ludzi na swojej drodze. Czasem mieszkam z takimi w hotelach. Dobrze cię rozumiem, że miłość założyła na ciebie swoje kajdany i ni umiesz się z niej uwolnić. Wiesz, że jest ci dobrze kiedy się dogadujecie. Pora jednak pomyśleć, że to nie będzie często. Nie znaczy to, że wszyscy są tacy sami. Jest dużo wyjątków, żołnierzy którzy szanują swoje rodziny i może twój partner tez się taki stanie. Proponuje porozmawiać ale lepsze od rozmowy jest napisanie e-mail-a takiego przemyślanego. Unikniesz kłótni i nie dopuszczania do głosu. Pozdrawiam
      • Gość: Przebudzony Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.play-internet.pl 07.12.13, 14:53
        Witam, sam byłem jeszcze niedawno żolnierzem, również st. szeregowym 3 lata i co! Rzucilem to w cholere pomimo jak na polskie realia zarobki, bo o pewnej pepspektywicznej pracy to raczej nie wspomne. Skończyłem z tą dziecinadą i pralnią mózgu gdyż już sam zauważylem że moje zachowanie i psycha się zmienia o czym już wczesniej moja dziewczyna alarmowała. A w tej chwili jestem szczęśliwym czlowiekiem i nie żałuje:))))) pozdro heja!
    • Gość: hanka żona żołnierza IP: *.play-internet.pl 12.12.14, 11:49
      Jesteśmy małżeństwem od roku, razem już prawie 10 lat. Na początku było pięknie, różowo, czułam się bardzo kochana, doceniana, szanowana, mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwa, spotkałam czułego, wrażliwego a przy tym normalnego męskiego faceta z zasadami. Później, gdy zamieszkaliśmy razem zobaczyłam jego "wojskową" twarz. Widzę że praca bardzo na niego wpływa, jest obowiązkowy, niezawodny, ma dobra opinię. Niestety frustracja związana z pracą, niesprawiedliwością, obowiązkami, presją, wzajemnym agresywnym traktowaniem się wojskowych itd. jest widoczna w domu. Ja wiele rozumiem i jestem bardzo wyrozumiała, staram się wspierać jak umiem, odpuszczam. Mijamy się, ja dążę do kontaktu, on mnie odpycha, kiedy mówię, co mnie wkurza, zrzuca to na kobiece hormony, że zaraz się uspokoję, że mi odbija - tak odbija mi, bo tracę wszystko, co mnie do niego zbliżało. Podobnie jak wy zostawiłam rodzinę, dom, znajomych, pracę, bezgranicznie mu zaufałam i się zawiodłam. Codziennie pije piwo, nie bije mnie, jest arogancki, zimny-jakbym była mu obojętna, a nawet mu przeszkadzała. Mówi, że kocha, ale tego nie okazuje. Nie daje mi pieniędzy na jedzenie, nawet na głupi bilet autobusowy (mam problemy z pracą). Boję się o naszą przyszłość. Piszę bo mam nadzieję, że to mi przyniesie ulgę...
      • guendolinka Re: żona żołnierza 13.04.16, 14:12
        widzę pewne podobieństwa- sknerostwo i jazda na punkcie kasy, od czasu do czasu spytki- a no co potrzebowałaś 200zł( wspólne konto , jego), takie rozliczanie, mamy dwoje dzieci, ja dbam o to by miały co trzeba, on najlepiej aby jak najtaniej a ja - niekoniecznie, porządne o dobre np buty. Kupuję to ze swojej pensji by uniknąć słuchania pie...tów i rozliczania, bo to żenujące, sto prac na raz, biedy nie ma a jednak on ma poczucie nieustającej gromadzenia potrzeby, czas mija- Jego nie ma...Praca praca a jak nie praca to oczywiście- podobnie jak u koleżanek- piwko i inne, cokolwiek niemalże, w samotności niejednokrotnie, w domu, po prostu, albo ucieka w jakieś zajęcia niekoniecznie niezbędne do życia i do kibla, też podobnie jak u niektórych z Was...Nas nie ma, my to pojecie na papierze, dokładnie jak pisałaś "mijamy się" ale on uwaza ze robi to dla nas, ze się poświęca i jest tak umęczon ,że Matko na Niebiosach, a ja- o niewdzięcznica i łamaga...To jest smutne, straszne,Dzieci Go wciąż szukają na swoje sposoby, które Jemu zwykle tylko psują humor bo On chce mieć czas dla siebie...no to po kiego grzyba- się pytam grzecznie, głowę w ogóle zawracał zakładając rodzinę (???) Odpowiedź ja na to swoją mam....Pozdrawiam, na pokrzepienie powiem ze garstka ale garsteczka ale udanych związków też u wojaków istnieje... ze świecą ich jednak szukać...
    • Gość: była żona żołnierz Uciekajcie od takich jak najszybciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.15, 16:39
      Witam! Jestem już dzięki Bogu po rozwodzie ale koszmar z byłym mężem psycholem jeszcze się niestety nie skończył:( Wytrzymałam 4,5 roku i to tylko dlatego, że przez większość czasu go nie było a na temat naszego małżeństwa można by napisać książkę albo nawet i kilka tomów, długo bym się musiała o tym wszystkim rozpisywać ale to co się działo to było prawdziwe piekło na ziemi. Do tej pory z 5 -letnią córcią odchorowywujemy to psychicznie i fizycznie a moje 5-letnie dziecko na wrzody żołądka powstałe na tle nerwowym a mnie nie odstępuje na krok tak się o mnie boi. Cud, że jeszcze żuje i że wyrwałam się z tego piekła i ocaliłam dziecko. Nigdy więcej takiego koszmaru, a ten chodzi sobie dumny i bezkarny bo wie, ze gdyby został skazany to stracimy alimenty. Mój były mąż to chory człowiek, który powinien być leczony i odizolowany od społeczeństwa. Uciekajcie póki możecie i ratujcie swoje dzieci bo potem może być już za późno...
      • 41patrycja Re: Uciekajcie od takich jak najszybciej 17.07.15, 11:35
        Witam Cię.Jestem w podobnej sytuacji,juz po rozwodzie na szczęście,ale jeszcze przed podziałem majątku.Batalia zapowiada się straszna.Mamy dom,który właściwie wybudowali moi rodzice,ale wchodzi w skład majątku wspólnego :( Były chce mnie oskubać do cna.Nie mam kogo się poradzić w wielu kwestiach.Czuję się straszliwie samotna z tym problemem.Chciałabym porozmawiać z kimś kto przeszedł juz przez całe piekło.Proszę niech się skontaktuje ze mną kobieta która ma już wszystko za sobą.Mój mail to lookintomorrow@gmail.com
    • starazona Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 17.02.16, 00:22
      Kochane kobiety, jakże się cieszę że znalazłam to forum. Może wyżalenie się da mi trochę ulgi? Jestem żoną takiego gnoja od 22 lat. Początek wspaniały! Oddany, prawy, rzetelny, pracowity, seksowny, troskliwy, nieustannie zabiegający. A potem już było tylko gorzej. Zdradzał mnie od drugiego roku małżeństwa - byłam w ciąży i przyłapałam go na seksie we własnej łazience z moją "przyjaciółką". Nie odeszłam. "Przyjaciółkę" dosłownie wykopałam za drzwi. Bałam się zostać sama z małym dzieckiem, drugim w brzuchu, bez pracy, w obcym mieście bez wsparcia rodziny. Wtedy ze strachu dostał sraczki, latał za mną całe dnie i skamlał jak pies. Wybaczyłam. Potem przeprowadzka z zielonego garnizonu do dużego miasta. Pojawiły się komórki, wchodził internet - rok około 2000. Syn - wówczas 7-letni - opanował to pierwszy. Założył pocztę i GG. Skurczybyk podszywał się pod syna i na GG zawierał seks-znajomości z różnymi "paniami", były rozmowy o spotkaniach, bieliźnie, w której on by je chętnie widział, propozycje randek, itp. Znalazłam, wydrukowałam, zrobiłam awanturę, ryczał bym wybaczyła, bo to z głupoty. No i wybaczyłam. Potem kombinował sam z internetem, a i tak zawsze prędzej czy później to się wydawało. Schemat ten sam. Doszły jeszcze jakieś odnowione znajomości z czasów szkoły średniej. Nagle bardzo często zaczął wyjeżdżać do mamusi - do sąsiedniego miasta. Wypierał się długo i "szczerze", a ja po prostu zadzwoniłam do dziwki i sama się przyznała do charakteru znajomości. Nawet nie musiałam robić specjalnych podchodów. Im dalej tym gorzej. Posypało się po misjach. Na pierwszej był rok. Wrócił nienasycony, kochał mnie znów szalenie, ale jednak nie tylko mnie. Potrzebował więcej miłości biedaczek. A ja znów - siostra miłosierdzia. Bo dzieci małe, bo nie mam pracy, bo przecież moja miłość jest prawdziwa i sprzed ołtarza, więc wybaczać, wybaczać...... W ten sposób uwiódł moje wszystkie przyjaciółki. zanim się zorientowałam, nie miałam już przyjaciółek, za to męża ku...arza. Co misja to gorzej. Wracał obcy dziad, który kompletnie nie umiał się odnaleźć w rzeczywistości. Nieustanne poczucie niedoceniania go jako bohatera wprawiało go wręcz w rozpacz. Pił coraz więcej - a to w towarzystwie, a to sam, a to mnie zachęcał do zakrapianych kolacyjek. Ja nigdy nie lubiłam się upijać, więc nie był w pełni zadowolony. Mimo to dalej mieliśmy wspólne plany - wybudowaliśmy dom. Znowu 2 misje. Argument - jadę dla was, bo nic nie zaoszczędzicie, wszystko przeżeracie, a kredyt trzeba spłacać. Kasy nie było dużo, bo po drodze rozpożyczał po rodzinie i znajomych. Potem miał do mnie nieustanne pretensje o te finanse. Co powrót to dziwniejsi koledzy, coraz więcej chlania, kompletny brak porozumienia z dziećmi. No i baby już na całego. Zawsze jakaś dodatkowa, chowana pod poduszkę komórka. W nocy niezwykle częste parcie na mocz, bo kilka razy wstawał na siku i spędzał w kibelku po pół godziny. Oczywiście zaprzeczał, obrażał się śmiertelnie za takie podejrzenia. No i ostatni gwóźdź do trumny - sąsiadka zza płotu. Wcale nie młodsza - grubo po 40-tce - wiecznie "słomiana wdowa", bo mąż marynarz, tyle, że chudsza ode mnie i przy kasie. Matka dwojga małych dzieci, wiecznie wyręczana we wszystkich obowiązkach i opiece nad dziećmi przez swoich rodziców. Taka "śpiąca królewna". Męża ma przystojnego, ale wiecznie na niego narzeka, że nieudacznik. Za to mój zawsze się jej podobał, że taki pracowity i zaradny. I tu moje drogie popełniłam fatalny błąd. Było to w czasie gdy się kumplowałam z ta szmatą. Była akurat sama, doznała kontuzji, mój był już w domu, i ja wtedy sama własnego chłopa zachęciłam żeby pomógł tej biednej sierotce. No i zaczął jej pomagać, coraz mniej go było w domu, coraz dłużej zostawał tam. Zaniedbywał wszystkie domowe sprawy, bo jego pomoc była niezbędna tam. Coś mi tam z tyłu głowy skwierczało, że coś nie tak, tym bardziej że przestał ze mną spać. Z upływem czasu zorientowałam się, że on nawet wymyka się w nocy, gdy ja śpię. Zgroza, ale byłam ślepa. Nadal milczałam. NIe miałam pewności, bo nie złapałam ich na gorącym uczynku. W pewnym momencie życzliwa dusza podrzuciła mi anonim. Stało tam wszystko jasno i wyraźnie - gdzie, kiedy, ile razy. Przemilczałam, ale postanowiłam wyrwać się z letargu i zacząć dostrzegać co się wokół mnie dzieje. Informacje same właziły mi w ręce. Wszystko się potwierdziło. Pod pozorem biegania lub spacerów z psem jeździł do lasu z tą szmatą - nie po to by podziwiać przyrodę. Znalazłam w naszym aucie kawałek opakowania od prezerwatywy, tez się wyparł, ale ja już nie wierzyłam. W pewnym momencie nastąpiła konfrontacja. Dorwałam jego komórkę, zamknęłam się w łazience, zobaczyłam takie smsy że mną zatrzęsło. Wszedł do łazienki z drzwiami, szarpał mnie by odebrać komórkę, krzyczał: nic nie widziałaś, tam nic nie ma". Powiedziałam że idę do tej szmaty na rozmowę, szarpał się ze mną i odciągał od furtki przez dobre 15 minut. Żałowałam że akurat nikt nas nie widział. Szmata oczywiście wyparła się wszystkiego. A jak wróciłam to mój stary już był spakowany, stwierdził że odchodzi i ... I wiecie co go najbardziej uraziło< że śmiałam dotknąć jego święty, jeb... telefon!!!! Pojechał w cholerę, nie było go kilka dni. To nie była pierwsza jego ucieczka z domu. Po misjach, i przeważnie dzień po chlaniu - zdarzało tak się już wcześniej. Ja popełniałam ten błąd, że zawsze go szukałam, błagałam by wrócił, wręcz jakąś cholerną terapię z nim prowadziłam, by go przekonać jaki jest dla mnie ważny. Błagałam go na kolanach by mnie nie zostawiał, chwytałam za nogi. Normalnie histeria, aż sama nie mogę w to uwierzyć, że tak się zachowywałam. Potem przybrał taktykę mydlenia oczu - czuły dla mnie, miły, tylko ja się liczę, buzi-buzi, a z drugiej strony kolejny tajny telefon, kolejne tajne spotkania. PO 100 smsów i telefonów przez jedną noc. No i już wiem, bo widziałam te teksty, że ją kocha do szaleństwa, pragnie, tęskni, chce się z nią kochać itp. Podsumowując: niestabilny psychicznie kłamca, oszust i zdrajca, pijak, cham. Potrafi szantażować mnie emocjonalnie: Jak coś powiesz na ten temat, to cię zostawię i będziesz sama, albo: zostaniesz sama na święta, albo: Jeżeli śmiesz zakłócić w jakikolwiek sposób spokój /tej sąsiadki/, to ci takie piekło urządzę że popamiętasz. Pije coraz więcej. Ucieka z domu do knajp by się nawalić, lub pije sam w domu ukradkiem, lub wyszukuje jakieś imprezy z kumplami. Traci wówczas świadomość, w stosunku do mnie jest podły. Wpada w jakieś schizy - i wydaje mu się że jest w okopach pod ostrzałem, lub że zabłądził w ciemnym miejscu. Jego zmiany nastroju sa zabójcze dla mnie i dla naszego związki. W jednej chwili jest przemiły, czuły, a za minutę - wrogi, oschły, milczący ..lub .. mówiący bardzo przykre rzeczy. Od długiego czasu szukam pomocy u specjalistów. Namawiałam go na terapie małżeńską, u psychologa, AA, nawet poradę duchową. Słomiany zapał - kończy się na jednej wizycie. A ja o prostu nie radzę sobie z tymi jego zmianami nastroju i jego pijaństwem i zdradami. Byłam już u tylu psychologów i psychiatrów, że sama nie wiem kogo słuchać. Oni tylko zapisują mi kolejne tabletki i każą chłopa kopnąć w tyłek, Jeszcze nie trafiłam na terapeutę, który by naprawdę podniósł mnie na duchu. Dziś miarka się przebrała. Mąż oskarża mnie o kradzież swojego tajemnego romansowego telefonu. NIe przebiera w słowach, nazywa złodziejką, żąda rozwodu. Napsuł mi tyle zdrowia, a ja nadal wyciągam do niego rękę, Chyba stałam się przy nim osobą nienormalną, że tyle czasu to toleruję. Teraz pisze do Was, a mój mąż udając że śpi w sypialni zapewne przeprowadził już dobranackową konferencję z kochanką. Żałosne.
      Poza małżeństwem kontakt miałam z wojskiem również w pracy - przez blisko 10 lat. I powiem Wam jedno - to nie są normalni ludzie. Chleją, zdradzają swoje żony na potęgę!!! I bardzo okropne jest to, że kobiety same im się pchają w łapy!! Obrzydlistwo!! Są bardzo trudni we wspólnym życiu. Unikajcie tych facetów, po wczesnej euforii - nastąpi przykre rozczarowanie. Ja
      • kotbalamot2 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 14.11.16, 14:57
        Miałam nieszczęście spotkać na swojej drodze mundurowego. Trauma, nikt nigdy tak okrutnie i bezwzględnie mnie nie oszukał i nie wykorzystał jak były żółnierz. Dlatego chcę w tym miejscu przestrzec przed Bogdanem Li ....ckim, emerytowanym wojskowym , 44 lata, 186 cm wzrostu , blondyn , niebieskie oczy. Socjopata, patologiczny kłamca , wyrafinowany oszust matrymonialny, wykalkulowany materialista. Na początku wyjątkowo czuły, nadskakujący i opiekuńczy, by zrobić dobre wrażenie. Pan umawia się z kilkoma kobietami naraz, uprawia trójkąty, czworokąty i pentagramy. Potem spogląda z satysfakcją na cierpienie oszukanych kobiet. Ranienie kobiet sprawia mu przyjemność i go dowartościowuje. Ma zaburzenia wzwodu, sprawdza czy z kolejną mu wyjdzie, bez niebieskiej tabletki jest niewydolny. Uwaga na choroby weneryczne - w prezerwatywie to on nie może. W ogóle to on mało może, z wyposażeniem i umiejętnościami to u niego bardzo słabo ( < 10 cm). Alimenciarz na byłą żonę i 2 dzieci -rozwód z jego wyłącznej winy. Zadłużony po uszy - 4 kredyty, zadłużony po uszy grubo na ponad 200 tys zł, z komornikami na głowie, wpisany do BIK-u jako nierzetelny dłużnik. Cwaniak szuka kobiet samodzielnych,przedsiębiorczych, często starszych od niego, licząc na ich wsparcie finansowe. Drogie Panie, trzymajcie się więc za swoje portfele. Uwaga , on szuka "mety", gotowego wygodnego gniazdka , kobiety która przyjmie go pod swój dach- Wrocław, Warszawa. Powie i obieca wszystko abyś wpuściła go pod swój dach, będzie Ci gotował, sprzątał, prasował , pomagał w utrzymaniu domu. Tylko do czasu, jak poczuje się pewnie a Ty się zaangażujesz , stanie się pasożytem na Twoim utrzymaniu a przy okazji będzie szukał energicznie majętniejszej partii. Ostrożne niech będą szczególnie Panie z Warszawy i okolic. Bogdan Liberacki planuje przenieść się z Wrocławia do Warszawy za pracą i tam będzie polował na swoje ofiary.
        • Gość: isold Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.man.tk-internet.pl 12.04.17, 12:22
          "Miałam nieszczęście spotkać na swojej drodze mundurowego. Trauma, nikt nigdy tak okrutnie i bezwzględnie mnie nie oszukał i nie wykorzystał jak były żółnierz. Dlatego chcę w tym miejscu przestrzec przed Bogdanem Li ....ckim, emerytowanym wojskowym , 44 lata, 186 cm wzrostu , blondyn , niebieskie oczy. Socjopata, patologiczny kłamca , wyrafinowany oszust matrymonialny, wykalkulowany materialista. Na początku wyjątkowo czuły, nadskakujący i opiekuńczy, by zrobić dobre wrażenie. Pan umawia się z kilkoma kobietami naraz, uprawia trójkąty, czworokąty i pentagramy. Potem spogląda z satysfakcją na cierpienie oszukanych kobiet. Ranienie kobiet sprawia mu przyjemność i go dowartościowuje. Ma zaburzenia wzwodu, sprawdza czy z kolejną mu wyjdzie, bez niebieskiej tabletki jest niewydolny. Uwaga na choroby weneryczne - w prezerwatywie to on nie może. W ogóle to on mało może, z wyposażeniem i umiejętnościami to u niego bardzo słabo ( < 10 cm). Alimenciarz na byłą żonę i 2 dzieci -rozwód z jego wyłącznej winy. Zadłużony po uszy - 4 kredyty, zadłużony po uszy grubo na ponad 200 tys zł, z komornikami na głowie, wpisany do BIK-u jako nierzetelny dłużnik. Cwaniak szuka kobiet samodzielnych,przedsiębiorczych, często starszych od niego, licząc na ich wsparcie finansowe. Drogie Panie, trzymajcie się więc za swoje portfele. Uwaga , on szuka "mety", gotowego wygodnego gniazdka , kobiety która przyjmie go pod swój dach- Wrocław, Warszawa. Powie i obieca wszystko abyś wpuściła go pod swój dach, będzie Ci gotował, sprzątał, prasował , pomagał w utrzymaniu domu. Tylko do czasu, jak poczuje się pewnie a Ty się zaangażujesz , stanie się pasożytem na Twoim utrzymaniu a przy okazji będzie szukał energicznie majętniejszej partii. Ostrożne niech będą szczególnie Panie z Warszawy i okolic. Bogdan Liberacki planuje przenieść się z Wrocławia do Warszawy za pracą i tam będzie polował na swoje ofiary. "
          Pewnie, jak zrobił, to co zrobił mojemu śp. mężowi, to też mu było "dobrze"... Menda została przy nim i przyglądała się, robiła za niego obchody terenu, żeby grupa interwencyjna nie przyjechała i nie pomogła mu, a jego żeby nie złapali wiadomo na czym, pewnie znając życie, to jeszcze sprawdzał, czy B.żyje, żeby w razie czego porządnie skończyć, to co zaczął... Nie upiecze ci się gnoju, do Ziobry będę pisała, jak sądy nie będą potrafiły zająć się tą sprawą, ale nie pozwolę ci, żebyś chodził wolno psie.
    • Gość: kochajacaZolnierza Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.17, 22:33
      Też myślałam, że nasz związek zniszczylo wojsko, ale juz tak nie mysle. Po prostu widocznie zbyt malo mnie kochał. Co do zachowań to wiele się zmieniło odkąd zaczał pracę w JW. Dom stał się miejscem gdzie "ładuje się baterie do pracy". Nic poza praca sie nie liczyło. Kocha swoją pracę i to jest na plus, ale nie da sie ukryc, że to jest chore srodowisko. Dopóki ktoś idzie do pracy i traktuje to jako prace i nic wiecej i wraca do domu, to jest okej. Jak praca staje sie zyciem, to o rodzinie nie ma juz mowy. Wyjazdy ciesza bardziej niz obecnosc w domu. A w wojsku poligonow, szkolen nie brak. Ja nawet nie wiem kiedy to wszystko sie stalo, z czasem wyjezdzal tak czesto, ze to wszystko sie zatarlo. Bardzo go kocham nadal i dlugo obwinialam wojsko, ale wiem, ze to nie jest jedyny powod, ze juz nie jestesmy razem. To kwestia wyboru. Dla mezczyzn wojsko jest bardzo pociagajace razem z kolegami i panujacymi tam "zasadami". Ja przegrałam z wojskiem, ale jak ktos mocno kocha to wojsko moze wplynac na jego zachowanie, nerwowosc ale nie na stosunek do nas. Ja tak uwazam. Wojsko daje wiele pokus, ale czy ktos z ich skorzysta to kwestia indywidualna.
    • Gość: groszkapsycholozka Re: Życie z żołnierzem zawodowym. IP: *.dynamic-ra-02.vectranet.pl 14.04.19, 13:32
      Cześć, jestem szczęśliwą żoną żołnierza od lat. Jestem też psychologiem z wykształcenia, od zawsze blisko związanym z tematyką wojskową. Mam bardzo wiele przemyśleń dotyczących kobiet, mężczyzn i związku w ogóle, dlatego chciałam się tym podzielić ze światem. Zaczęłam pisać bloga www.groszkapsycholozka.pl. Jest to blog z pozytywnym przesłaniem - co zrobić, aby się dało:) Być może będzie to dla kogoś inspirujące i pomocne. Dopiero zaczynam, ale jest mnóstwo tematów, na które będę pisać. Jeśli miałybyście pomysły, jakie tematy warto poruszać to napiszcie mi swoje przemyślenia na: admin@groszkapsycholozka.pl . Serdecznie Was pozdrawiam!
    • pprzemo88 Re: Życie z żołnierzem zawodowym. 22.04.19, 10:49
      Czemu mi was nie zal ? Jestescie glupie krowy i zasluzyliscie na ten los. zADNA INTELIGENTNA KOBIETA NIE ZWIAZE SIE Z NIKIM W MUNDURZE.Kobieta nie raz jak ma wybor to wbierze menela ale przystojnego albo mundurowego ale nie normalnego faceta...Wiec terez niescie ten krzyz i nie skomlijcie bo czytajac was mam atak smiechu.............hahahahahha
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka