Facet po przejściach...

02.11.11, 11:03
Witam,
jestem ładna i mam powodzenie u mężczyzn, mimo to do tej pory nie znalazłam miłości. W końcu poznałam ideał, mężczyznę marzeń... Zapoznali nas wspólni znajomi. Po pierwszym spotkaniu, postarał się o mój numer... Co jakiś czas piszemy smsy (bardzo uprzejmościowe), spotykamy się w gronie znajomych... Jest bardzo miły, rozmawiamy ale nigdy nie zaprosił mnie na randkę, nie ma ukradkowych spojrzeń ani flirtu. Innych kobiet wogóle nie zauważa. Rok temu kobieta, którą bardzo kochał zakończyła ich poważny związek. Czy to może być przyczyną, że postawił wokół siebie ten mur? Czy jest sens czekać by dostrzegł we mnie kobietę i ponownie się zakochał? Co mam myśleć o jego zachowaniu (przecież daje mi dowody sympatii) i jak do niego dotrzeć? Dodam jeszcze, że nasza znajomość trwa już pół roku! Maja.
    • ewa.zeromska Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 11:19
      Wydaje mi się, że trochę za dużo oczekujesz. On jest twoim znajomym. Miłym, uprzejmym znajomym, a ty chciałabyś przerobić go na swojego mężczyznę. Nie z każdej znajomości wychodzi flirt, romans, nie mówiąc o czym więcej.
      Dokładnie tak go traktuj, jak znajomego. Znacie się na tyle długo, że gdyby chciał zmienić status tej znajomości, to pewnie wysłałby jakiś sygnał.
      Nie wiem, dlaczego tego nie robi? Może nie chce wchodzić z nikim w jakiś głębszy układ, może nie chce z tobą, może......, może.....
      Po prostu zostaw to tak jak jest i żyj normalnie. Jeśli jesteś na etapie szukanie sobie faceta, to szukaj dalej, niech ta znajomość cię nie ogranicza, a co będzie, to będzie!
    • lled Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 14:47
      skad wiesz ze jestes ladna? wstaw tutaj zdjecie to ocenimy. to ze znajomi mowia ze jestes ladna nic nie znaczy. moze jednak nie jestes ladna i facet nie widzi w tobie nic ciekawego.
      • eufrozja Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 15:32
        Fakt, zabrzmiało to bardzo nieskromnie... Napisałam tak, bo inni mężczyźni wyrażają taką opinię. Osobiście jestem przekonana, że to wszystko rzecz gustu. Tak czy inaczej, myślę, że nie o wygląd tu chodzi, raczej o dopasowanie pod względem charakteru. A takie w naszym przypadku zdaje się być... I widzą to wszyscy... Prócz NIEGO.
        • zawsze_gabagibagazyl Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 16:12
          Ja (po przejściach) jestem teraz z facetem po przejściach. U nas mozolne rozbieranie naszych murów trwało rok (!) i żadne z nas w tym czasie nie nastawiało się na stały związek.Takie sobie spotkania, rozmowy i wręcz podkreślanie niezależności. Poznawaliśmy się coraz lepiej, lubiliśmy się coraz bardziej i po prostu w pewnym momencie stwierdziliśmy, że muru nie ma, a my jesteśmy gotowi na coś więcej. Nie pamiętam teraz, czy napisałaś, ile macie lat. My już jesteśmy ludźmi dojrzałymi, mamy dzieci (dorosłe!)z poprzednich związków, więc nie odczuwaliśmy "biologiczno-społecznej" potrzeby posiadania dzieci czy wspólnego kredytu na mieszkanie.Od kilku lat jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. Pewnie jest tak dlatego, że związaliśmy się ze sobą w momencie, kiedy NAPRAWDĘ pogodziliśmy się z przeszłością i zamknęliśmy ją za sobą. Pozdrawiam.
          • eufrozja Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 16:25
            Jesteśmy młodzi, po 25 lat, oboje nie mamy zbyt wielu doświadczeń, to była jego pierwsza miłość...
            • zawsze_gabagibagazyl Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 17:01
              Oooops, to jesteś prawie dwa razy młodsza ode mnie, tak więc nasza sytuacja wyjściowa jest różna. Wydaje mi się, że jedna sprawa jest ponadczasowa i niezależna od wieku. Chyba powinnaś traktować tę znajomość miło, ale nie dorabiać do niej żadnej ideologii, no i być otwartą na inne znajomości.

              Que Sera Sera
              Whatever will be will be
              The future's not ours to see
              Que Sera Sera
              What will be will be
    • nfrv Re: Facet po przejściach... 02.11.11, 16:00
      o rrrany, masakra.

      kolejny watek o kolejnym biednym.

      daj sobie spokoj! kobieto. nie wiadomo czy znajdziesz jakis inny towar wart zaint.
      ale nie dziubdziaj mu nad glowka.
      moze nie chce zmieniac charakteru znajomosci. ale ja obstawiam, ze to kolejny przypadek kompletnej dupy. udzial takiego elementu w populacji zwieksza sie w dzikim tempie.)
      no i skoro nie wiadomo, czy.
      wiec w sumie.. jak masz cisnienie..
      dziubdziaj! co mnie to.

      refleksja generalna. czy rodzice mogliby sie bardziej postarac, robic chlopcow?
      przeciez to chodzace nieszczescia!!
      • k1012 Re: co za bełkot 02.11.11, 16:19
        nfrv coś tam .Nie pisz po pijaku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja