Dodaj do ulubionych

Czy to ma sens?

IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 08:45
Piszę na forum bo jestem załamana i zdesperowana. Mam 23 lata. Jestem z moim facetem od 5 lat, od 4 lat mieszkamy razem, a trzy miesiące temu się zaręczyliśmy, planowaliśmy ślub, nawet myśleliśmy już o dzidziusiu. Ale wczoraj wszystko mi się zawaliło, i może dla wielu z Was okaże się to infantylne, ale bardzo proszę o zrozumienie. Mój tato pił, wiele razy widziałam jak poniżał mamę, bił ją, rozwiedli się, w końcu alkohol go wykończył gdy miałam 5 lat. Nie mam przez to jakiegoś wielkiego sprzeciwu do alkoholu, piwo od czasu do czasu zawsze było dla mnie ok. Jednak co innego upicie się. Do rzeczy...Wczoraj mój facet w południe wyszedł z kumplem którego widział z 3 miesiące temu. Ja zakuwałam do kolosa to nie miałam nic przeciwko. Z kasą u nas średnio, oszczędzamy, więc powiedziałam, żeby wziął sobie 20zł, za 10 zrobił zakupy, a za resztę może kupić piwo (szli do knajpy, więc za tą dyszkę mógł kupić co najwyżej 2 piwa). Prosiłam by nie pił dużo, nawet wspomniałam o jedym-dwóch piwach, bo nie chcę się denerwować, chcę mieć spokojną noc, uczyć się, nie stresować jego stanem. O 15 zapytałam czy zjemy razem obiad, i napisał że tak, że za 45min będzie w domu. Wrócił za 2h, pijany, ledwo trzymał się na nogach, bez zakupów które miał zrobić - jak później się okazało nie zrobił bo nie miał za co. Pił z zupełnie inną osobą, bo ten pierwszy kolega szybko się zmył. Czułam (i dalej czuję) się oszukana. Bo to już nie pierwszy raz gdy tak zrobił, ale przed zaręczynami mówiłam mu, że gdy się jeszcze kiedyś upije, to z nami koniec. Że dając mi pierścionek wybiera mnie, a zrywa z upijaniem się. Bo nie chcę cierpieć, nie chcę czuć się oszukana tak jak dziś i przede wszystkim nie chcę by nasze dzieci kiedyś przechodziły to co ja i patrzyły na tatusia wiszącego nad klopem i śpiącego na korytarzu. Serce mnie boli, płaczę, nie wiem co robić, do niczego nie mam głowy. Wiem że nikt nie podejmie za mnie żadnej decyzji, proszę jednak o obiektywną radę. O cokolwiek co jakoś mnie ukierunkuje, pokaże drogę :( Z jednej strony kocham go ale z drugiej nie mogę pogodzić się że znów mnie oszukał, znów cierpiałam i znów płakałam.
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 09:08
      Zdziwiło mnie, że mimo doświadczeń z ojcem, nie masz nic przeciw alkoholowi. Tak napisałaś!
      Ale to dość charakterystyczne.
      Dziewczyny, których ojcowie ostro pili, wybierają sobie na życiowych partnerów facetów, którzy robią to samo. Sytuacja jest dla niech znana, umieją się w niej poruszać, mimo, że jej nie akceptują, mimo,że doskonale wiedzą do czego to prowadzi.
      I tak właśnie jest z tobą. Nie chcesz tego, a jednak w to brniesz. Masz nadzieję, że ten wybrany będzie inny, że zapanuje nad sobą, że cię nie zawiedzie, bo przecież cię kocha i obiecał. Przypomnij sobie. Twój ojciec pewnie nie raz obiecywał! I co...? Sama wiesz.

      Masz dopiero 23 lata, życie przed tobą i będzie takie, jak sobie je ułożysz. To są twoje wybory. Pomyśl jak chcesz żyć, a jak na pewno nie chcesz.
      Nie wiem, czy twój narzeczony jest uzależniony, czy ma tylko słabą głowę i wolę. Nie wiem jakie są jego rodzinne wzorce. Niemniej na razie cię zawodzi.
      Czy będzie lepiej - nie wiem!
      Tylko czy musisz przechodzić po raz kolejny w życiu przez borykanie się z mężczyzną, który nadużywa? Na co liczysz?
      • Gość: rozczarowana Re: Czy to ma sens? IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 09:34
        Na pewno nie chcę żeby taka sytuacja się powtórzyła.
        Jeśli chodzi o mojego narzeczonego, to jego ojca można w zasadzie nazwać alkoholikiem. Opanował się tylko ostatnio, bo musiał, bo tak zalecili mu lekarze jeśli chciał żyć. U nich każdej imprezie towarzyszy alkohol. Jego brat często bierze udział w hucznych popijawach (jego żona rzekomo nie ma nic przeciwko, a jest mniej więcej w moim wieku), siostra też lubi sobie popić. U nich gdy się nie pije to wychodzi się na "cieniasa". Jednak mój facet jakoś się powstrzymywał, mówił, że nie pije bo ja tego nie lubię, a on mnie kocha. Ale boję się że to taka gadka przedślubna. Kiedyś koleżanka ze stażem małżeńskim powiedziała, że "jak uderzył przed ślubem, to będzie bił po; jak napił się przed ślubem to będzie pił po nim". Boję się że po ślubie nie będę miała nic do powiedzenia. Mogę tłumaczyć, że to mu się zdarza "raz na ruski rok", że wypiję o jedno piwo za dużo i puszcza mu blokada, ale jak mnie to wtedy boli, całe życie, te wszystkie lata tracą wtedy sens :(
        Ewo, wiesz czego jeszcze się boję? Że sobie nie poradzę. Że zostanę sama, w 4 ścianach, że nigdy nie znajdę "pana idealnego" który będzie wolał szklankę soku do filmu zamiast puszki piwa. Który na pytanie "No to gdzie wychodzimy?" zaproponuje kawę, a nie piwo. Boję się że takich facetów nie ma :( Boję się że nie pozbieram się po zakończeniu tego długiego związku, w którym wszystko gra, oprócz...no właśnie. Nie potrafię sobie wyobrazić życia w samotności, bo jakby nie było mój facet to bardzo dobry człowiek, troskliwy, czuły, i piszę to szczerze, nie dla obrony jego imienia. Ale wczoraj miałam ochotę uciec, chciałam żeby wszystko się skończyło, żebym przestała istnieć i żeby przestało tak boleć.
        • Gość: z Re: Czy to ma sens? IP: *.dynamic.chello.pl 28.11.11, 09:57
          a ja bym Ci zaproponował terapię...
          masz trochę nieuporządkowane sprawy z dzieciństwa. Chyba potrzebujesz to "przerobić"...
          trudno komukolwiek tutaj poradzić obiektywnie, nawet p.Ewie, nie znając tak naprawdę codziennych realiów Waszego życia.
          To że ktoś lubi wypić więcej niż 2 piwa OD CZASU DO CZASU, przy jakichś okazjach, że nawet czasem się upije, czy "zresetuje" - nie znaczy jeszcze że ma problem z alkoholem, w rozumieniu uzależnienia.
          Na Twoje odczucia niewątpliwie mają wpływ przeżycia z wczesnych dziecięcych lat i być może nie w porządku jest proszenie drugiej osoby by się im też podporządkowała. Może wystarczy właśnie uporządkowanie pewnych spraw w Tobie, potem wspólna rozmowa, czy też kawałek" terapii razem i wszystko będzie ok?
          poszukaj jakiegoś dobrego (!) psychoterapeuty w swojej okolicy i udaj się do niego chociaż na jedną rozmowę - razem określicie czy masz problem do przerobienia, czy może słuszne obawy...
        • ewa.zeromska Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 10:03
          Jest w tobie jakaś przekora. Jednocześnie i boisz się tego alkoholowego świata i nie chcesz się od niego uwolnić, tak jakby innego życia, jak tylko z alkoholem w tle, nie było.
          Jeszcze jesteś na tym etapie, że możesz od tego uciec, odciąć się. Postawiłaś tylko jedną nogę i od ciebie zależy, czy ją cofniesz, czy postawisz drugą.
          Dookoła ciebie i twojego chłopaka wszyscy piją. On też będzie pił, a przynajmniej wiele za tym przemawia. W zasadzie już pije, ale jeszcze ma jakie takie skrupuły. Przejdzie mu!

          A czy ty musisz wychodzić za niego? Czy ty w ogóle musisz wychodzić za mąż?
          Pomyśl o sobie! Kształć się, walcz o własną samodzielność i niezależność, żebyś nigdy nie musiała być w jakikolwiek sposób zależna od pijanego męża!

          Dziewczyno, Dopiero rozpoczęłaś dorosłe życie i co? Jedyny cel, to wyjść za mąż i rodzić dzieci pijakowi?!!!!!!!
          Opanuj się! Myśl! Miej odwagę żyć dla siebie i swojego dobra!!!
          Myślenie w wieku 23 lat o tym, że do końca życia będziesz sama, jeśli nie wyjdziesz za alkoholika jest po prostu tragedią i głupotą!

          MASZ CIĄGLE WYBÓR. DOKONAJ WŁAŚCIWEGO I NIE ZMARNUJ SOBIE ŻYCIA
          • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 10:59
            Pani Ewo, czy pani naprawdę przeczytała to co napisała autorka??? chłopakowi zdarzyło się upić jeden raz, ona robi z niego od razu pijaka, a pani ją w tym jeszcze wspiera. szok. przecież na pierwszy rzut oka widać, że to dziewczyna ma problem. wg niej każdy kto pije alkohol od razu jest pijakiem lub alkoholikiem. dziewczyna w ogóle nie rozumie (bo i skąd), że alkoholu można używać z rozwagą i są ludzie, dla których jedno czy dwa przeholowania nie kończą się chorobą!
              • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 12:22
                no tak, robi to co pół roku. to nie jest problem rangi pijactwa i alkoholizmu. przecież widać jak na dłoni, że to autorka ma problem i wszędzie widzi alkoholowe zło. potrzebna jej terapia. chłopak pije rzadko, a pani powiesiła na nim psy.
                • ewa.zeromska Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 12:47
                  Więc skoro jesteś taką tolerancyjną dobrą dziewczyną, więc namów ją, żeby weszła z głową w to alkoholowe towarzystwo rodzinne.
                  Może oczywiście jeszcze próbować wyciągnąć chłopka, ale to może okazać się bardzo trudne.
                  Niestety, zbyt dużo widziałam tak niby niewinnie zaczynających się bardzo smutnych historii.
                  Dziewczyna nie jest głupia, ani bezradna. Kształci się, czegoś chce. Potrzebny jej ktoś. kto zrozumie jej aspiracje i nie będzie ciągnął w dół.
                  No ale jeśli jej tego życzysz...... To twoja sprawa!
                  • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 12:56
                    a to już w ogóle nadinterpretacja. ciągnie ją w dół, bo co pół roku pije. moja rada jest taka, aby dziewczyna poszłą na terapię, pani rada jest taka, żeby od razu zerwała z chłopakiem, którego oceniła pani po jednym poście czy dwóch. brawo. według pani w takim razie ponad połowa społeczeństwa to pijacy i dno moralne, bo zapewniam panią, że picie alkoholu co pół roku to jest naprawdę bardzo rzadko. ale niech zerwie i szuka całkowitego abstynenta alkoholowego, który przenigdy się nie upije. tylko może być z tym trochę ciężko.
                    • ewa.zeromska Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 13:07
                      Pozostaniemy przy swoich zdaniach. Ja widzę tę sprawę szerzej ( rodzina, środowisko,nawyki ), ale ty masz absolutne prawo do swojej opinii i do swojego punktu widzenia. I bardzo dobrze, że możemy się trochę posprzeczać. Ja absolutnie nie uzurpuję sobie prawa do "racji". Naprawdę nie zjadłam wszystkich rozumów!
                      Może się mylę w tym wypadku, może to ty masz rację, patrząc tak łagodnie i z optymizmem. Oby!!
                      Pozdrawiam
                • ja-o-na Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 18:00
                  Jest to tak zwana obsesja, mialam podobnie- DDA. Czas powoli uspokoi Cie, ale nawet za kilka lat bedziesz odczuwala skutki picia swojego ojca. U mnie choc poradzilam sobie z tym w duzej mierze do dzis zostalo jedno, kontrola. Nic nie moze dziac sie bez mojej wiedzy, obsesyjnie musze znac kazdy szczegol dotyczy to mojej majblizszej rodziny ja, dzieci, maz. Da sie z tym zyc. Psycholog owszem swojego czasu wiele mi pomogl
              • Gość: Bercik Re: Czy to ma sens? IP: *.demo.pl 28.11.11, 13:07
                Zgadzam się z przepiszcą fieldsofgold. Chłopak upija się co kilka miesięcy (proponuje autorce wątku spisać sobie na kartce jak często się to zdarzyło - może się okazać że rzadziej niż myśli) i nie przypuszczam aby faktycznie był czy choćby miał zadatki na alkoholika. Za to ewidentnie problem z alkoholem ma autorka wątku - problem nie w sensie alkoholizmu, ale w sensie zdrowego podejścia do alkoholu. Bo ani notoryczne upijanie się, ani histeryczne reakcje na upicie się raz na pół roku zdrowe nie są.
                Chętnie bym jeszcze tylko dowiedział się w jaki sposób Pani Ewa zdiagnozowała u partnera autorki wątku alkoholizm oraz z miejsca przekreśliła go jako człowieka i partnera do związku. Jak można w takiej sytuacji jak autorce radzić rzucenie tego bogu ducha winnego człowieka? To ewidentnie ona ma problem, a nie on.
        • Gość: sasanka Re: Czy to ma sens? IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.11, 10:27
          > Ewo, wiesz czego jeszcze się boję? Że sobie nie poradzę. Że zostanę sama, w 4 ś
          > cianach, że nigdy nie znajdę "pana idealnego" który będzie wolał szklankę soku
          > do filmu zamiast puszki piwa. Który na pytanie "No to gdzie wychodzimy?" zaprop
          > onuje kawę, a nie piwo. Boję się że takich facetów nie ma :(

          Pomyślałam, że muszę Ci odpisać, bo to nieprawda, że takich mężczyzn nie ma:) Jako młoda dziewczyna miałam mnóstwo niepijących (tzn. mających jak najbardziej zdrowy stosunek do alkoholu) kolegów, potem byłam 4 lata w związku z niepijącym chłopakiem,rozstaliśmy się w zgodzie, bo jakoś nam nie po drodze było, wreszcie od prawie 10 lat mam niepijącego męża:)))Ostatnie co mogłabym o nich wszystkich powiedzieć, że to cieniasy.I piszę Ci to ja, dziewczyna, której ojciec był alkoholikiem, obecnie jest niepijącym alkoholikiem.
          • Gość: rozczarowana Re: Czy to ma sens? IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 10:49
            Dziękuję wszystkim za wsparcie.
            Sasanko, bardzo mnie podniosłaś na duchu tą wypowiedzią. Może ja poruszam się w takim towarzystwie, że tak zwątpiłam. Studiuję dwa kierunki i na obu mogę powiedzieć że wszyscy, bez wyjątku, których znam, lubują się w obficie zakrapianych alkoholem melanżach. Na co dzień to są fajni ludzie, ale niektórzy "po pijaku" zamieniają się w chamskie zwierzęta poniżające innych i demolujące wszystko co spotkają na drodze. A niby inteligentni ludzie...Więc jak to się mówi, nigdy nie wiadomo na co się trafi. W oparciu o to doświadczenie tłumaczyłam sobie że w zasadzie nie mam tak źle, skoro tamci upijają się w każdy weekend, a mój facet wypije sobie raz na pół roku. Jednak i to dla mnie jest ciągle za dużo, ale zawsze myslałam że przesadzam...

            Pani Ewo, Pani też dziękuję! Studiuję, rozwijam się, pracuję i kocham to co robię. Nikt mi też nie wpoił, że kobieta musi jak najszybciej wyjść za mąż i rodzić dzieci. Uważam że powinna to zrobić gdy jest na to gotowa i ma kochającego partnera (i niekoniecznie męża!). Myślałam że już jestem w takiej sytuacji, myślałam że on mnie nie rozczaruje, myślę że wie Pani o co mi chodzi. Ale chyba trochę żyłam złudzeniami, a on to wykorzystywał. Sądziłam że się wszystko zmieniło, że dla niego te zaręczyny to inne życie, to nowy etap, że naprawdę zerwał z "procentami" bo wybrał i chce mnie.
            Strasznie boję się też reakcji innych. A szczególnie mamy, która mi powtarzała, że kto pije ten zawsze będzie pił, a ja wielce zakochana się odgryzałam, że ten przypadek jest inny. Boję się tego "a nie mówiłam?".
            Jeszcze wczoraj gdy zobaczyłam go ledwo trzymającego się na nogach to wszystko krzyczało we mnie że nigdy więcej, że nie chcę być z tym człowiekiem, bo mnie oszukał, wykorzystał to że mu zaufałam. Dziś rano przytulił się i przepraszał, ale nie odwzajemniłam tego. Wiem że wieczorem gdy wróci z pracy będzie to samo ze stukrotną siłą, pewnie będzie przekonywał, przepraszał, obiecywał...
        • mama_myszkina Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 17:32
          Wiesz, ja tam myślę, że masz fobię alkoholową. Nie twierdzę, że partner nie pije za często, być moze pije. Ale jeśli la Ciebie ieał to ktoś, kto wybiera sok zamiast piwa, to chyba pora się zastanowić, czy wzorem wielu DDA nie jesteś zafiksowana w drugą stronę. Bo mówienie facetowi 'tylko dwa piwa' itp trochę mi na to wygląda. Jeśli on pije za dużo, to go zostaw. Ale terapia by Ci się przydała, żeby zobaczyć, czy nie demonizujesz alkoholu. W końcu wszystko jest dla ludzi - lampka wina do kolacji to nie jest nic złego.Ale jeśli chcesz kogoś, kto woli sok od piwa, to ten facet nie jest la Ciebie i nie trać życia na zmienianie go.
      • Gość: safira Re: Czy to ma sens? IP: *.fbx.proxad.net 29.11.11, 07:53
        myśle ze poprzez forum sama odpowiedzialas sobie na to pytanie -NIE.Szukaj nie pijacego a twoim facetem zajmie sie dziewczyna która go naprawde doceni:)(nie moge raz na pół roku sie napije i problem)ps.napewno nie przestanie i bedzie mu sie zdarzało wypic -Twoja decyzja
    • fieldsofgold Jezus, Maria i wszyscy święci 28.11.11, 10:55
      czy ja dobrze widzę????? czy wszyscy tu ulegli jakiejś fiksacji? łącznie z panią Ewą???!!!! Dziewczyna pisze, że chłopak raz na rok upił się i wszyscy robicie z niego pijaka??? Nie, naprawdę nie wierzę w to co czytam.
      I jedną wielką bzdurą jest, że autorka nie ma sprzeciwu do alkoholu, jak pisze. Ma ogromny, skoro robi całkowcie bezpodstawną aferę narzeczonemu o jedno w roku upicie się!!!!!!!!!!! Dziewczyno, to ty masz problem, a nie on!
      • Gość: rozczarowana Re: Jezus, Maria i wszyscy święci IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 11:01
        Fieldsofgold, wydaje mi się że to trochę sprawa indywidualna. Nie wiem czy jesteś kobietą czy mężczyzną. Jeśli mężczyzną, to nie dziwi mnie fakt, że obce Ci jest uczucie, jakie doświadcza kobieta, gdy jej ukochany partner wraca do domu w stanie upojenia, łamie przy tym kilka obietnic, w tym tę składaną podczas zaręczyn. Jeśli jesteś jednak kobietą, to pewnie należysz do tek grupy kobiet, których przedstawicielką jest bratowa mojego narzeczonego. Gdy jej mąż się upija, a robi to częściej, ona nie ma nic przeciwko, pomimo tego, że często koledzy dostarczają jej do domu zwłoki, które potrafią jedynie zwymiotować na chodnik w korytarzu. Ona zdaje się tym nie przejmować, a może to tylko dobra mina do złej gry...
        • fieldsofgold Re: Jezus, Maria i wszyscy święci 28.11.11, 11:12
          tak się składa, że moje małżeństwo rozpadło sie z powodu problemu alkoholowego męża. najpierw pił co tydzień, potem już codziennie. nie mam jednak z tego powodu manii prześladowczej. u mnie w rodzinie zdarzają się urodziny czy inne okazje z użyciem alkoholu, niejednemu zdarza się przeholować, ale nawet przy trzech czy czterech okazjach w roku, żadnego z tych ludzi nie nazwałabym pijakiem. podobnie moich znajomych, którzy imprezują co tydzień lub dwa i o zgrozo! piją alkohol. litości no, trzeba umieć zachować jakieś proporcje. dla ciebie każdy kto nie odmawia alkoholu ma problem?
          • Gość: rozczarowana Re: Jezus, Maria i wszyscy święci IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 11:20
            Nie, nie każdy. Chyba trochę nieuważnie czytasz, albo źle to interpretujesz. Ja nikogo nie nazwałam pijakiem. Ojciec mojego partnera jest alkoholikiem, leczył się, ale bezskutecznie, teraz pije mniej, rzadziej, bo jeśli znów się upije to może to stanowić zagrożenie dla jego życia.
            Natomiast ja napisałam, że sama czasem piję piwo, bo mi smakuje. Ale na ogół to jest jedno piwo, raczej smakowe, tyle. W dodatku wczoraj gdy mój facet wychodził, to miałam świadomość że idzie na piwo, i co? Poszedł, byłam spokojna...
            Jednak co innego iść, wypić dwa i tyle, a co innego pić bo ktoś nas do tego namawia, a później zatracić się i nie móc przestać. Co innego stan podpicia, a co innego wtaczanie się do domu i bycie kompletnie pijanym.
            Zapewne jest setki osób, którym to nie przeszkadza i wydaje się być normalne. Ja jednak do niech nie należę, nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie tak robią, dlaczego tak się upijają, po co? Sasanka pisze, że istnieją faceci, którzy nie piją. Dlaczego ja nie mam być z taką osobą, czuć się bezpiecznie, czuć się dowartościowana a nie oszukana i zupełnie zignorowana?
            • erillzw Re: Jezus, Maria i wszyscy święci 28.11.11, 13:47
              Gość portalu: rozczarowana napisał(a):

              > Natomiast ja napisałam, że sama czasem piję piwo, bo mi smakuje. Ale na ogół to
              > jest jedno piwo, raczej smakowe, tyle. W dodatku wczoraj gdy mój facet wychodz
              > ił, to miałam świadomość że idzie na piwo, i co? Poszedł, byłam spokojna...
              > Jednak co innego iść, wypić dwa i tyle, a co innego pić bo ktoś nas do tego nam
              > awia, a później zatracić się i nie móc przestać. Co innego stan podpicia, a co
              > innego wtaczanie się do domu i bycie kompletnie pijanym.

              Ja troche nie pojmuje ograniczenia wolnosci swojego partnera ktorego rzekomo kochasz i ktoremu to rzekomo winno sie dobrze zyczysz by mu bylo dobrze w tym by raz na jakis czas sobie wypil. Jestes straszna egoistka. TY masz problem z alkoholem, Ty masz problem z tym, ze jestes DDA i Ty terroryzujesz faceta, ze ma nie pic lub moze conajwyzej dwa piwa bo Ty masz problem i traume, ze on przyjdzie czasem pijany. Idz na terapie dziewczyno a nie terroryzuj ludzi. Chlopak Ci cos obiecal ale ewidentnie widac, ze czasem ma ochote sie napic nie z patologii i uzalzenienia tylko z ludzkiej potrzeby ktorej Ty nie rozumiesz i kompulsywnie przytaczasz jako alkoholizm i uspodzenie sie. Tolerowanie imprez alkoholowych i to, ze czasem ktos przesadzisz nazywasz "dobra mina do zlej gry". Ja sie czasem potrafie upic jednym piwem jak jestem zmeczona, a czasem 5 w siebie wleje i nic mi nie jest. Poza tym suszenie glowy facetowi, ze w weekend pije.. :/

              > Zapewne jest setki osób, którym to nie przeszkadza i wydaje się być normalne. J
              > a jednak do niech nie należę, nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie tak robią,
              > dlaczego tak się upijają, po co?

              Bo maja potrzebe resetu. Bo maja duzo na glowie, bo czasem potrzebuja tego milego uczcuia rozluzeniania ktore daja dwa drinki. Nie pojmujesz tego w ogole ale chcesz tego zabraniac. Przepracuj sie z terapeuta a potem twroz zwiazek. Podejrzewam, ze Twoj facet nie spieszy sie wcale do bycia alkoholikiem jesli widzi co sie dzieje z jego ojcem; ale Twoje wmawianie mu, ze robi zle, nieslusznie i postepuje patologicznie doporowadzi kiedys do sytuacji w ktorej chlopak opadnie na dno skoro najblizsza mu osoba potrafi mu jednynie zabranic czegos do czego sama jest uprzedzona.
              Idz na terapie dla DDA.

              > Sasanka pisze, że istnieją faceci, którzy nie
              > piją. Dlaczego ja nie mam być z taką osobą, czuć się bezpiecznie, czuć się dow
              > artościowana a nie oszukana i zupełnie zignorowana?

              Nie bedziesz sie czuc bezpiecznie, dowartosciowana i nieoszukiwana dopoki nie przejdziesz terapii. I nawet niepijacy facet Ci w tym niepomoze.
              • moniapoz Re: Jezus, Maria i wszyscy święci 28.11.11, 14:10
                > Nie bedziesz sie czuc bezpiecznie, dowartosciowana i nieoszukiwana dopoki nie p
                > rzejdziesz terapii. I nawet niepijacy facet Ci w tym niepomoze.

                No właśnie tu się zgodzę - może być tak, że autorka znajdzie nowego faceta. Rzadko spotykam się z osobami młodymi całkowicie niepijącymi, więc pewnie i on będzie od czasu do czasu coś pił np. na weselu i co wtedy ? nadal będzie się źle czuła, niepewnie, zagrożona ?
                widziałam kiedyś właśnie na weselu taka parę - on jak to na weselu wypił za zdrowie Państwa Młodych kilka wódek a ona dostała szału, że jest pijakiem i zrobiła mu publiczną awanturę - choć normalnie on wcale nie pije alkoholu.
                tak więc problem na pewno tkwi w złych doświadczeniach autorki, choć ja bym nie bagatelizowała tego, że chłopak ma ojca alkoholika - z tego co pamiętam DDA (a on też przecież jest DDA) często powielają błędy rodziców i uzależniają się również:
                pozdrawiam
                M

      • tabeletka Re: Jezus, Maria i wszyscy święci 29.11.11, 19:19
        ok, zaczne od tego, ze stosunek do alkoholu mam raczej pozytywny. w tym wypadku jednak zaswiecila mi lampka alarmowa. wypunktuje
        1. calutka rodzina upija sie, jestes dziwna jesli tego nie robisz
        2. facet wychodzacy W POLUDNIE, zeby sie uchlac z dawno niewidzianym kumplem (w koncu upija sie jednak z innym)
        3. zapewnienie: tak, zrobilem zakupy, tak bede za pol godziny ->> wraca pozniej, zalany w pestke, bez zakupow

        i jesli mlody chlopak cos takiego robi (a tak przy okazji to on pracowac czy studiowac nie musi), to nie skonczy z tym nagle. takie sytuacje beda sie czesciej powtarzaly. dla mnie to zulerstwo
    • lilyrush Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 11:34
      idealnie pasujesz do stwierdzenia "nie ma ofiar, są tylko ochotnicy"

      idz na terapie DDA- bez tego wpakujesz sie w związek podobny to tego twoich rodziców

      nie ma znaczenia czy chłopak upija sie raz na rok czy 2- kwestia jest w tym, ze ona go prosiła, zeby tego nie robił i ze jej to nie odpowiada
      • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 11:39
        bo to jest kwestia sensowności takiej prośby. ona prosiła o to, bo od razu widzi w alkoholu zagrożenie. więc prewencyjnie postanowiła wykluczyć problem zakazem. sama nie sięgam po alkohol zbyt często, ale gdyby jakiś facet postawił mi taki zakaz to stwierdziłabym, że ma paranoję.
        • Gość: rozczarowana Re: Czy to ma sens? IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.11, 12:03
          Jeśli chodzi o częstość..powiedzmy, że ma to miejsce raz na pół roku. Wiem, że upicie się dwa razy w roku brzmi dla niektórych śmiesznie. Ale z mojej strony to wcale takie nie jest. Przechodzenie przez takie sytuacje to piekło. Patrzenie na osobę zataczającą się, wymiotującą jak kot, wiszącą nad sedesem i śpiącą w korytarzu albo w ubraniu w wannie jest dla mnie wręcz poniżające.

          Fieldsofgold, pewnie mamy inne charaktery. Dla mnie gdy ktoś obiecuje to powinien dotrzymać słowa. Wczoraj obiecał że zjemy obiad, że zrobi zakupy, że będzie na czas i się nie upije - wiesz jak było. Innym razem mieliśmy jechać do babci - spotkał kolegę, upił się, pojechałam sama i świeciłam oczami. Kolejny przypadek - poszedł do kolegi zanieść telefon do naprawy, wrócił pijany w środku nocy. Innym razem miał mnie odebrać z zajęć - wypił w pracy, spał u kolegi i wrócił o 3 w nocy. Widzisz...to nie jest tylko sprawa, ot znowu się napił. To jest łamanie obietnic i ignorowanie czyichś próśb. Przez to ja czuję się oszukana.
          • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 12:10
            myślę, że bardzo dobrze rozumiem co czujesz, tylko, że mom zdaniem to poczucie ma właśnie podstawy w alkoholizmie twojego ojca. przenosisz to automatycznie na chłopaka. rzeczywiście, masa osób nie zrobi afery z copółrocznego upicia się. bo nie ma takich traumatycznych przeżyć jak ty. dlatego właśnie powinnaś iść na jakąś terapię. ten problem jest w tobie.
            • costasa Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 13:53
              Fil , gadasz straszne głupoty. Facet , który wychodzi spotkać się z kolegą, obiecuje zrobic zakupy i wrócić o danej godzinie - a wraca zalany w trupa, bez zakupów bo pieniądze przepił, co więcej kolega dawno poszedł a facet został w knajpie i pił na umór z kolejnym przygodnym kumplem - TO JEST ALKOHOLIK, a jeśli nie alkoholik to na pewno PIJAK.

              I żadna szanująca się kobieta nie ma ochoty z takim melepetą się zadawac, bo to prosta droga na dno.

              Dziewczynę to boli podwójnie z tytułu traumy z dzieciństwa, dlatego powinna chodzić na terapię DDA dla samej siebie i po to żeby nie wiązać się w przyszłości z osobami problematycznymi i uzależnionymi. Ona nie ma mocy sprawczej by chłopakowi wyznaczac ile on może lub nie może pić. To chłopak musi wybrać czy woli podporządkować swoje życie piciu, czy innym wartościom. Autorka nie ma na to wpływu, ona ma wpływ tylko na siebie- czy ostatecznie wybierze życie z pijakiem i chce spędzić to życie na pilnowaniu faceta i sprawdzaniu ile wypił -czyli to, co robi teraz i co w żaden sposób nie rozwiązuje jej problemu. Jej problem może rozwiązać terapia DDA.

              A chłopak? Lubi uchlac się w trupa i pijąc zapomina o reszcie świata. Więc wybrał sobie dziewczynę DDA która to uważa za normę, pofoszy się, poobraża, ale od niego nie odejdzie tylko będzie znosić kolejne upijanie się.

              Gdy byłam na studiach byłam z chłopakiem, całkiem fajnym. Raz przyszedł do mnie pod wpływem - byłam lekko zdziwiona po co się upił i w takim stanie przyłazi. Gdy zdarzyło się to drugi raz pokazałam mu drzwi i zakończyłam związek. Nie umie pić to niech nie pije. Jakoś spotkałam mnóstwo chłopaków którzy nie byli abstynentami, ale nie chlali na umór, do upadlego. Umieli wypić trochę, dla towarzystwa i zakręcić kurek gdy się trochę podchmielili.
              Jak ktoś zaczynając pić nie potrafi skończyć - to jest alkoholikiem.



              • notting_hill Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 14:40
                Facet , który wychodzi spotkać się z kolegą, obiecuje zrobic zakupy i wrócić o danej godzinie - a wraca zalany w trupa, bez zakupów bo pieniądze przepił, co więcej kolega dawno poszedł a facet został w knajpie i pił na umór z kolejnym przygodnym kumplem - TO JEST ALKOHOLIK, a jeśli nie alkoholik to na pewno PIJAK.

                Dokładnie tak. I nie ma znaczenia, że robi to raz na ruski rok. Teraz. Za kilka lat będzie to robił raz w miesiącu, a dojdzie do kilku razy w tygodniu. Znam ten schemat i wiem, że nie ma tu nic z przesady. To o ten aspekt chodzi- że olał wszystko, obietnice, dane słowo, to że miał gdzieś być, a nie był, bo była okazja żeby się uwalić w trupa. Ten rodzaj upijania się tak ma i ja bym też nie patrzyła na to przez palce, tylko zwiewała gdzie pieprz rośnie. A swoją drogą terapia DDA dla autorki wątku, bo to co napisała w pierwszym poście kontrolą jedzie na kilometr.
                • po-trafie Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 14:42
                  > Facet , który wychodzi spotkać się z kolegą, obiecuje zrobic zakupy i wróci
                  > ć o danej godzinie - a wraca zalany w trupa, bez zakupów bo pieniądze przepił,
                  > co więcej kolega dawno poszedł a facet został w knajpie i pił na umór z kolejny
                  > m przygodnym kumplem - TO JEST ALKOHOLIK, a jeśli nie alkoholik to na pewno PIJ
                  > AK.


                  Nie zgodze sie ani troche.

                  1. Sytuacja w ktorej osoba obiecuje komus nawet samemu sobie ze dana kwote pieniedzy przeznaczy na cos, po czym przeznacza je na cos innego, nie jest ani rzadka, ani zlowrozbna.
                  Za czasow studenckich czy pierwszych prac i ja i wiekszosc moich znajomych byla na cianym budzecie. Miliony razy byl wybor pomiedzy przyjemnoscia a rozsadkiem: bilet na koncert, czy normalne obiady przez tydzien (wygral bilet + zupki chinskie), odlozenie na przyszle wakacje czy obiad na miescie z przyjaciolmi.. dla palacza to bedzie: paczka papierosow czy solidna kolacja?
                  Ba, mam sporo znajomych i sama chyba nieraz bylam w sytuacji kiedy przy wyborze czy kupic dobre jedzenie za 20pln czy wino, padlo na wino. Bo wiecej radosci ;-)
                  Obiecal ze kupi? A bo to raz moj facet zapomina o tym ze mial cos kupic wracajac z pracy? A bo to ja zawsze pamietam, ze mialam cos kupic?
                  Czy to ze mowie sobie rano: trzeba kupic worki na smieci, po czym po pracy ide na drinka i wracajac do domu o tychze workach zupelnie nie pamietam, stawia mnie po stronie 'tego rodziaju upijania sie'?

                  2. pił na umór, zalany w trupa - autorka pisze o tym, ze sie chwial, moze wymiotowal, a nie ze lezal bez przytomnosci, bredzil bez ladu i skladu i kolejnego dnia nic nie pamietal.


                  Mysle, ze jedyna jego wina, to to ze obiecywal niedotrzymywalne. Jest bardzo wiele osob ktore w wieku studenckim okazjonalnie sie upijaja naprawde solidnie po czym wychodza na ludzi bez zadnych problemow alkoholowych, podobnie jak ludzi ktorzy po stuenckich doswiadczeniach z marihuana nie zostaja narkomanami.
                  Nazywanie takiej osoby alkoholikiem to zdecydowanie zbyt grubo powiedziane.
                  Alkoholizm jest choroba, polaczana z konkretnymi objawami i zmianami fizjologicznymi.

                  To co opisuje autorka, to nieco nieodpowiedzialny student, ktory okazjonalnie potrafi zachowac sie glupio i mocniej wypic.
              • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 15:53
                no co jak co, ale diagnoza alkoholizmu po jednym wybryku to jest dopiero głupota. facet ewidentnie nie radzi sobie z zakazem, który na siebie przyjął i dlatego zachowuje się w tak głupi sposób. i niestety, ale warunki typu: "jak przyjdziesz kiedykolwiek pijany to koniec" do mądrych również nie należą.
                • yoko0202 xD 28.11.11, 16:54
                  może komentarz bardzo off-topic, ale nie mogę się powstrzymać - w pierwszej chwili przeczytalam:

                  > no co jak co, ale diagnoza alkoholizmu po jednym wytrysku [zamiast "wybryku"] to jest dopiero głupota...."

                  :)))))
                • costasa Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 20:48

                  Parę linijek wyżej autorka napisała

                  > en dotrzymać słowa. Wczoraj obiecał że zjemy obiad, że zrobi zakupy, że będzie
                  > na czas i się nie upije - wiesz jak było. Innym razem mieliśmy jechać do babci
                  > - spotkał kolegę, upił się, pojechałam sama i świeciłam oczami. Kolejny przypa
                  > dek - poszedł do kolegi zanieść telefon do naprawy, wrócił pijany w środku nocy
                  > . Innym razem miał mnie odebrać z zajęć - wypił w pracy, spał u kolegi i wrócił
                  > o 3 w nocy.


                  to jest ten "jednorazowy przypadek" wg ciebie?


                  zapytam cię wprost: często i dużo chlejesz?
                  • costasa Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 21:01
                    Tak na marginesie, dziś miałam szczęście jechać środkiem komunikacji miejskiej obok kilku ok 20letnich studentów. Przez całą drogę chwalili się który więcej może wypić, najgłośniej tokował jeden, twierdząc że on to ostatnio na imprezie wypił 12 piw, że dopiero przy trzynastym mu już niedobrze, ale 12 da rady! Spoko!
                    Taki gieroj.
                    Fil - klaskaj i podziwiaj. Chyba lubisz takie klimaty. Polak i Polka którzy nigdy się nie uchlali do zarzygania to dewianci i zboczeńcy.
                  • fieldsofgold Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 15:53
                    wiesz, ja się trzymam faktów, a nie płynę i płynę. autorka napisała wyraźnie. zdarza się to raz na pół roku. proponuję wziąć sobie te słowa do serca. a odpowiadając na twoje pytanie: tak, zarówno ja, jak i moi znajomi chlejemy zdecydowanie częściej. tylko co to wg ciebie chlanie? ja piję tak żeby nie przeholować momentu, w którym czuję się dobrze i wiem co się wokól mnie dzieje. Kontrolowanie tego jest dla mnie łatwe, ale dla innych może niekoniecznie. I ludzie wychodzą z imprezy w różnym stanie: chwieją się na nogach, plącze im sie język, śmieją się głupkowato, a rano mają kaca. Wszyscy to pijacy albo alkoholicy?
            • best.yjka Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 14:13
              Syndrom "zerwania się ze smyczy". Jeśli przekroczy limit dwóch piw, to zaczynają się fochy. Więc jak już ma dostać po uszach, to za konkretne "przewinienie". Wymiotowanie po alkoholu nie musi być oznaką nadmiaru spożycia, może oznaczać słabą tolerancję organizmu na alkohol.
          • amandina Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 23:53
            Dla mnie gdy ktoś obiecuje to powini
            > en dotrzymać słowa. Wczoraj obiecał że zjemy obiad, że zrobi zakupy, że będzie
            > na czas i się nie upije - wiesz jak było. Innym razem mieliśmy jechać do babci
            > - spotkał kolegę, upił się, pojechałam sama i świeciłam oczami. Kolejny przypa
            > dek - poszedł do kolegi zanieść telefon do naprawy, wrócił pijany w środku nocy
            > . Innym razem miał mnie odebrać z zajęć - wypił w pracy, spał u kolegi i wrócił
            > o 3 w nocy. Widzisz...to nie jest tylko sprawa, ot znowu się napił. To jest ła
            > manie obietnic i ignorowanie czyichś próśb. Przez to ja czuję się oszukana.

            Nie toleruj takiego zachowania, bo on z czasem będzie sobie pozwalać na coraz więcej a jak wyglądają rodziny alkoholików, sama wiesz najlepiej...
            Pozdrawiam
    • 83kimi Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 14:54
      Uważam, że ten związek nie ma sensu. Bo można się upic i częściej, ale nie w sytuacji, gdy coś się obiecuje. Co innego iść na imprezę i wypić za dużo, a co innego iść na zakupy i wrócić bez zakupów w stanie wskazujacym. Szczeniackie zachowanie, które może się przerodzić w alkoholizm.
      • marajka Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 19:13
        No najwidocznie ma. Bo dziś 2-3 miechy, jutro codziennie.

        Nie wiem czy niektórzy zauważyli, ale problem nie tylko w upiciu. Bo co innego - wychodzę wieczorem z kumplami, popijemy i pewnie wrócę pijany. A co innego mówię, że zrobię zakupy, obiecuję, ze wrócę na obiad, a wracam pijany i bez zakupów!

        Jakby mi facet z imprezy wrócił pijany nie miałabym pretensji, ale jakby przepił kasę na zakupy to zapaliłaby mi się czerwona lampka.
        • Gość: Z. Re: Czy to ma sens? IP: *.dynamic.chello.pl 28.11.11, 19:28
          postanowiłem napisać jeszcze raz i jeszcze raz napiszę - autorka wątku powinna iść na terapię i przepracować swoje problemy z dzieciństwa!!!
          przy okazji pragnę zauważyć i podkreślić, że nie twierdzę, że facet nie ma problemu, ale nikt z nas nie ma prawa ocenić tego po kilku postach na forum - po bardzo subiektywnych postach!!!!
          jeżeli p Ewa jest jakimkolwiek specjalistą ( w co po tym wątku zaczynam szczerze wątpić!), mającym choć niewielki związek z psychologią a doradca rodzinny chyba powinien mieć?!?
          to ona jako pierwsza powinna podkreślać by nie przenosić problemów z przeszłości na teraźniejszość, a to czy problem istnieje czy nie - oceni SPECJALISTA! bo autorka bez wątpienia potrzebuje porady kogoś fachowego, jak ktoś wspomniał - np terapię DDA...
          natomiast p.Ewa jako pierwsza nazywa chłopaka autorki pijakiem (!!!) i wręcz nalega by ta go zostawiła. To ma być forum eksperckie?!?! śmiech na sali...
          z całym szacunkiem do autorki i jej niewątpliwie ważnego problemu - pani Ewa tu nie pomaga....
    • sid-sid Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 19:03
      Autorko, nie wiem czy wiesz, ale możesz posiłkować się dodatkowym wątkiem na ten temat.:)
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,131083281,131083281,A_jak_partner_ka_poprosi_was_o_nieupijanie.html
    • costasa Re: Czy to ma sens? 28.11.11, 20:54
      Autorko, jeśli ci zależy na tym konkretnym facecie, to idzcie razem na terapię AA/DDA bo obojgu jest wam potrezbna. I podejdzcie do niej bardzo solidnie. Inaczej nie macie szans na dobry związek.
      Zaś jeśli jesteś z tym facetem tylko ze strachu, żeby nie być samej, to spieprzaj od niego gdzie pieprz rośnie ale na terapię też idź bo jej potrzebujesz.

      • bokertov1947 Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 07:51
        Nie jestem psychologiem ani doradca od problemow rodzinnych. Ale doswiadczenia zebrane w zyciu, pozwalaja mi wtracic sie w dyskusje.
        Pozwole sobie zauwazyc, ze argumenty wiekszosci dyskutujacych obracaja sie na typowo polskiej osi myslowej. A mianowicie akceptowania pijanstwa, jako dopustu bozego. Cos w stylu swietycej krowy. Smierdzi coprawda, ale trzeba to zniesc, bo taka jest tradycja. I tu – moim zdaniem lezy pies pogrzebany – i przez to nie znajduje sie w dyskusji konsensu.
        Nie jestem wojujacym antyalkoholikiem, ale tak sie sklada, ze alkohol nie nalezy do mych zyciowych przyjaciol. Moze wynika to z doswiadczen z wczesnej mlodosci, gdy wino J23 czyscilo zoladek i jelita, a posmak zygowin (przepraszam), polepszal samopoczucie.
        Pamietam strach przed alkoholizujacym sie ojcem serdecznego przyjaciela z podstawowki. Potem przed docentem na jednej ze slaskiciej uczelni technicznej.
        Bedac wiele lat aktywnym pilotem, nie wpadlem nigdy na pomysl, „das sobie po gazie“.
        No i jakos przetrwalem do dzis. Moge sie obejsc bez drinka na party, ale dobre czerwone wino umie docenic. I to mi wystarczy.
        Pozdrowienia z Tel Avivu!
        PS: Odwiedzajac czasem Polske nie moge do dzis zrozumiec rozalkoholizowania jego spoleczenstwa. I to do tego – biorac pod uwage jego moralne uksztaltowanie przez religie katolicka.
    • tehuana Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 01:44
      Nie ma sensu. Alkoholizm jest nieuleczalna choroba, ktora rzutuje na zycie bliskich.
      Nie rozumiem tych glosow oburzenia na Ciebie i pania Ewa. Facet sie uchlal, wydal twoje/wasze pieniadze przeznaczone na jedzenie (a zapewne kasy za duzo nie macie), a wszyscy go bronia.
      Normalni ludzie nie musza sie upijac, by miec przyjemnosc ze spozywania alkoholu-maja umiar.
      Sporo bylo alkoholikow w mojej rodzinie-dzieki Bogu -znam te przezycia tylko z opowiadan, bo moi rodzice pijali alkohol bardzo rzadko, co oczywiscie jest w polskim spoleczenstwie zle postrzegane. Bo przeciez wypic trzeba za zdrowie, za nowo narodzone dziecko itd.
      Jestes bardzo mloda i zapewne spotkasz kogos, kto bedzie mial podobne podejscie do alkoholu, co Ty.
      • Gość: A Re: Czy to ma sens? IP: *.play-internet.pl 29.11.11, 13:26
        A dlaczego właśnie się uchlał i wydał kasę, którą miał przeznaczoną na zakupy? Bo się nadarzyła okazja, bo przecież mu nie wolno, ma zabronione picie pod groźbą rozstania, to chciał się nachapać, jak pies spuszczony z łańcucha, bo nie wiadomo, kiedy zdarzy mu się ponowne wyjście z kolegą i możliwość napicia się, czy za te pół roku na pewno się zdarzy. No i nie wiadomo, czy dostanie pozwolenie od swojej Pani. Im bardziej się czegoś komuś zakazuje, tym bardziej robi się na przekór. Tym bardziej, że ten facet wychodzi dwa razy w roku - to niebywale rzadko - gdybym ja wychodziła tak rzadko, też chciałabym się nasycić spotkaniem do granic możliwości, by mi starczyło na kolejne miesiące niewychodzenia.

        A może gdyby autorka wątku zachowała się inaczej, w drugą stronę, tj. pozwoliła mu normalnie wyjść z kolegą, napić się, a nie wyznaczać granice, tak, możesz wyjść z kolegą, ale możesz wypić tylko 2 piwa, bo inaczej nie chcę Cię znać, to może by facet wyszedł, wypił sobie, ile tam chce, po drodze zrobił zakupy i wrócił może pijany, podpity, może spóźniony, ale nie zalany w trupa i wiedziałby, kiedy skończyć, zachowałby umiar? Bo wiedziałby, że nie jest jak pies na uwięzi?

        >Normalni ludzie nie musza sie upijac, by miec przyjemnosc ze spozywania alkohol
        > u-maja umiar.

        Tak, ale normalni ludzie też nie stawiają drugiej osobie ultimatum: albo ja i zaręczyny albo Twoje upicie się dwa razy do roku (rozumiem, gdyby facet pił tydzień w tydzień). To jest egoizm i chęć podporządkowania sobie drugiej osoby.
    • lubie.misie Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 11:19
      Ruszyło mnie.... zatrzęsło. Będąc z tym facetem wybierasz niepewność, brak oparcia i cierpienie. Proponuję - terapię dla DDA. Odmienia życie na lepsze. Wiem, bo jestem inna i już nie zwracam uwagi i omijam osoby, ktore przynosiły mi potencjalne cierpienie.
    • Gość: M Re: Czy to ma sens? IP: *.108.152.136.wlantech.pl 29.11.11, 17:39
      Mi się wydaje że tu nie chodzi o sam fakt upicia się czy nie. Co innego gdyby facet powiedział "dziś chciałbym spotkać się z kolegami, tak na dłużej, posiedzieć, popić itp, zostanę na noc u kolegi" czy cokolwiek takie. A jeśli facet mówi, że idzie na jedno piwo, obiecuje zrobić zakupy czy cokolwiek innego, a wraca dużo później pijany to nie jest to w porządku. I jeśli zdarza się to regularnie. Nie mówię często - mówię regularnie. Dziewczyna ma prawo być zdenerwowana.
      • Gość: Bercik Re: Czy to ma sens? IP: *.demo.pl 30.11.11, 10:47
        Ale jej facet nie może powiedzieć:" Ide sobie popić", bo awantura gwarantowana. Dlatego jak pisało już kilka osób ma syndrom zerwania ze smyczy jak już się uda.
        I rozbawiło mnie to że nie ważne jak często - ważne ze regularnie, czyli jeśli facet regularnie co 4 lata upija się w październiku to czas go zostawić?
    • ja-o-na Re: Czy to ma sens? 29.11.11, 17:57
      Mialam kiedys podobna sytuacje, rowniez mam ojca alkoholika, ktory juz nigdy nie wyjdzie z nalogu.
      Moje dziecinstwo takze nie bylo udane, Tata pil bardzo duzo. I tak jak Ty mialam przeogromny wstret do alkoholu. Moja pierwsza milosc- rowniez podobna sytuacja do Twojej, bylam wrecz przewrazliwiona na punkcie alkoholu, jednak co do niego sie nie mylilam. Dzis mam 27 lat, moje nerwy sie uspokoily, i nie reaguje juz panicznie na slowa ,,wodka,, czy ,,piwo,,. zwyczajnie, potrzebowalam tylko duzo czasu. Mam normalnego meza, jesli gdzies wychodzimy to tylko razem, czasami zdarza nam sie wypic, aczkolwiek nie doprowadzamy sie do stanu opisanego w Twoim pierwszym poscie.
      Czas pokaze, mysle, ze mozesz mu dac jeszcze szanse, podpatruj w jakich sytuacjach sie upija, czy zaniedbuje przez to jakies obowiazki i czy potrafi powiedziec sobie STop
    • commentattor Re: Czy to ma sens? 30.11.11, 16:32
      Ja sam w Twoim wieku piłem. I to też było tak jak opisałaś, wyjścia i niekontrolowane upicia. W wieku 30 lat po 6 latach razem, dziewczyna ode mnie odeszła bo nie było widać przyszłości. Nie było awantury czy wypominania, ja sam widziałem że ona się marnuje.

      Założyła rodzinę i jest szczęśliwa, co bardzo mnie cieszy. Ja od trzech lat nie piję i też mi idzie nieźle. Nie ma co udawać. Jak ktoś się nie kocha, lub któraś ze stron pije to trzeba się rozejść.

      Nie bierz na swoje barki problemu alkoholowego bo go nie udźwigniesz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka