zaklopotany_tata
04.01.12, 13:31
Witam
Krótka historia dla zrozumienia problemu:
Mam 24lata i pracuję jako kieroca autobusu.
Przed świętami udało mi się załapać do państwowej pracy jako kierowca autobusu.Warunek był jeden-musiałem zrezygnować z dotychczasowej: umowa-zlecenie za 2500-2750zł netto bez ubezp. W nowej pracy zaproponowali mi 2000-2500netto i pracę od 2.1.2012. Niefart chciał że przed wigilią złamałem nogę. Więc moje przyjęcie do państwowej firmy przęciągnie się min do 1.2.2012. w starej pracy niepracuję (w nowej musiałem podpisać lojalkę że już w pks-ach nie będę od 1.1.2012robił).. Co roku z moją partnerką wyjeżdżałem na ok 10dniowe wakacje w Polsce(koszt 2000-2500zł). W tym roku też miałem wyjechać na wakację ale z racji złamanej nogi w sumie przez 1 mieś i 1,5tyg niepracowania(odszkodawanie mi nie przysługuje) będę miał dochód mniejszy o ok 3400zł. Wakacje częściowo opłacaliśmy z ulgi na dziecko (ok 1100zł). Dziecko chodzi do przedszkola (koszt ok 400zł/mc). Żona nie pracuje.
Moja prośba do forumowiczów brzmi: Jak wytłumaczyć żonie, że nas nie stać w tym roku na wakacje-żona nieprzyjmuje tego do wiadomości a ja nie wezmę kredytu zeby wyjechać na wakacje. Oprócz tego jest tyle ważniejszcych wydatków: nowe łóżko dla dziecka, chociażby odmalowanie pokoju (bo ten wygląda jak w slamsach....). żona też broni pracę licencjacką w kwietniu-koszt 800zł... A ja mam ból głowy skąd na to wszystko wziąść. Mieszkamy z teściową. Żona ma do kwietnia rentę rodzinną ok 900zł-oddajemy teściowej: na czynsz, żywienie, opłąty itd..
W razie jakiś dodatkowych pytań proszę pisać-na wszystkie odpowiem...
Proszę o jakieś rozsądne rady.
z góry dziękuję
zaklopotany_tata