Krzywdzę facetów. Jakaś blokada ?

20.02.12, 13:14
Kolejne zerwanie. Ale to ja, mimo iż on już chyba też miał dość. Mam 47 lat, dziecko na studiach. 12 lat temu mąż zdradził i mnie zostawił z całym inwentarzem. Dałam sobie radę. I nie powiem, po jakimś czasie miło mi było być samej. Ale co jakiś czas zdarza się ten Jedyny. I co z tego ? Zaczyna się cudownie, a potem dochodzi moje drugie Ja, które uświadamia mi że nie kocham, że chcę być sama. I zrywam. Łatwo mi to przychodzi, bo nie dopuszczam do sytuacji wspólnego mieszkania. Sama w domu, weekendowe wizyty koleżanek, znajomych, krewnych. Wyjazdy babskie latem i nie tylko. Czas to mój współpracownik. Sama go organizuję, jest mi dobrze. 47 lat !!! Jeszcze chwila i koniec urody, stanę się starą, zdziwaczałą "panną". A jak dziecko osiedli się poza naszą miejscowością, to poza rodzicami, którzy będą powoli wymagać opieki nic mnie nie czeka, tylko samotność. Ale nie potrafię się przemóc i znowu zerwałam. I tylko widziałam jak cierpi. Nie wiedział zupełnie co się dzieje. Wspólne Święta i nagle łubudu. Koniec. Nie zrzucam winy na byłego. Było to ciężkie przeżycie, ale ja chyba taka jestem i z nim trwałam bo małżeństwo.
    • nieruchomy_spin Re: Krzywdzę facetów. Jakaś blokada ? 20.02.12, 15:18
      o co Tobie chodzi?
      • anka-wolna Sama nie wiem. I boję się i chciałabym. 20.02.12, 18:04
        Boję się samotności za kilka lat i chciałabym z kimś być. Boję się być z kimś i fajno mi jak jestem sama. Coś mnie pokręciło i ta wyrwa emocjonalna we mnie powoduje, że uciekam z każdego związku.
        • nieruchomy_spin Re: Sama nie wiem. I boję się i chciałabym. 21.02.12, 09:36
          jeżeli uznajesz to za patologiczne to poszukaj pomocy ale nie na forum - psychoterapeuta. Sexu nie ma ale i tak jest zajebiście :)
    • i.am.girl Re: Krzywdzę facetów. Jakaś blokada ? 20.02.12, 19:46
      No cóż, też nie dopuszczam do mieszkania razem, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś mi organizuje czas, że nie mam go dla siebie ile chcę. Choć ja jestem dużo młodsza, mam czas, a Ty może byś pogadała z psychologiem choć raz czy dwa? Choćby żeby się dowiedzieć dlaczego tak jest albo co z tym zrobić
      • anka-wolna Pewnie muszę tak zrobić, bo po raz pierwszy 20.02.12, 21:06
        taka postawa zaczęła budzić moje obawy. Może dlatego, że to nie był ktoś nowy, tylko stary znajomy i dłużej myślę o moim zerwaniu i co mu zrobiłam, niż z poprzednikami. Przyznam, że ciągle się waham, czy by jakoś nie spróbować z nim znowu. O ile on będzie chciał. Tylko, co jeśli znowu za miesiąc, dwa, półroku znowu mnie dopadnie to drugie Ja ? Chyba coś do niego ciągle czuję, ale czy to miłość ? Nie wiem.
        • Gość: moniapoz Re: Pewnie muszę tak zrobić, bo po raz pierwszy IP: *.icpnet.pl 20.02.12, 21:30
          może faktycznie jakaś terapia ?
          to kosztuje, ale chyba warto i zawsze możesz się wycofać....
    • waldemar1971 Psycholog jak nic. Ważne, że sobie 20.02.12, 21:44
      uświadamiasz, że coś idzie nie tak. A z tym znajomym ? Zastanów się. Znasz go zapewne dość długo i zapewne lubicie się już dużo wczesniej jak kolega z koleżanką, może przyjaciele. Jeśli nie wiesz jak znowu zareagujesz, to jeszcze nie próbuj znowu związku z nim. Może najpierw psycholog. A w międzyczasie, o ile on sam nie spróbuje, podtrzymaj z nim waszą wcześniejszą zażyłość. Jakieś wspólne wyjście, kino, teatr, knajpka, znajomi. Bez kończenia w domu. Może samo się ułoży. Powodzenia.
    • Gość: 36-latka A kto powiedział, że trzeba być z kimś? IP: *.play-internet.pl 20.02.12, 21:59
      Z Twojego postu wynika, że Tobie jest dobrze, jak jest. Czemu więc na siłę, wbrew sobie chcesz to zmieniać? Jest Ci lepiej jak jesteś sama, wolna? To po co się pchać w związki, które wiadomo jak się skończą. Dlatego, że wkrótce "będziesz stara i zdziwaczała"? ;p żyj dniem dzisiejszym, korzystaj z tego, co Ci niesie życie. Bycie z kimś tylko dlatego, żeby "na stare lata" nie być samotną, unieszczęśliwi Cię teraz, a i jego pewnie też, skoro poczuje, że jest ot tak, plastrem na późniejsze dni. Nie rozumiem, po co psycholog i czemu tak myślisz, że dzieje się z Tobą coś niedobrego, bo wolisz być sama?(no chyba, że wcale tak nie wolisz, ale tak robisz...) Ja przez kilka ładnych lat też wolałam być sama, facet owszem, ale na seks, na wyjścia gdzieś, ale nie na wspólne mieszkanie. U mnie jednak to była faza przejściowa i ja na dłuższą metę nie nadaję się do bycia singielką. Doskonale jednak rozumiem tych, którzy wolą być sami. Przynajmniej nigdy im się nie nudzi każdy kolejny ten Jedyny ;) Pozdrawiam Autorkę postu :)
      • nieruchomy_spin Re: A kto powiedział, że trzeba być z kimś? 21.02.12, 09:42
        psychoanalityk to taki sam lekarz jak dentysta - tylko, że u dentysty jest się mniej komunikatywny i wylewnym. Masz problem z zębami idziesz do dentysty, masz problem z oczami idziesz do okulisty.
        • Gość: 36-latka Re: A kto powiedział, że trzeba być z kimś? IP: *.play-internet.pl 22.02.12, 21:56
          Ja nie mam nic przeciwko psychologom! ;p nie rozumiem tylko po co psycholog, skoro Autorce postu jest dobrze jak jest?! Nie wiedzieć czemu wszyscy uznają ten stan "za chory" i kierują do psychologa... Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Pozdrawiam.
          • nieruchomy_spin Re: A kto powiedział, że trzeba być z kimś? 23.02.12, 10:35
            nie jest dobrze, bo szuka pomocy na forum.
          • anka-wolna I jest i nie jest dobrze. 10 lat temu było dobrze, 23.02.12, 20:22
            ale teraz już aż tak nie jest. Albo nie jest, o pojawiły się te obawy. Sama momentami nie wiem czego bym chciała.
    • kokonabu Domyślam się o co chodzi. Super być samą, nawet z 23.02.12, 08:20
      dzieckiem, ale lata lecą, zdrowia ubywa, codzienne obowiązki coraz cięższe, praca wk.... bardziej niż kiedyś, emnopauza, "dolegliwości" jesienno-zimowe na to. I depresja gotowa. Sam mam podobny wiek i zmagając się z moją dziwną partnerką, dochodzę do wniosku, że może za dużo oczekujemy. A może po prostu taki związek, ale nie mieszkając razem.
    • Gość: kobietaxxx Re: Krzywdzę facetów. Jakaś blokada ? IP: 31.178.125.* 23.02.12, 22:36
      Jeszcze chwila i koniec urody, stanę się starą, zdziwacz
      > ałą "panną". A jak dziecko osiedli się poza naszą miejscowością, to poza rodzic
      > ami, którzy będą powoli wymagać opieki nic mnie nie czeka, tylko samotność.

      Jesli tylko strach przed samotną staroscią miałby byc Twoją motywacją do związku, to poczekaj jeszcze 10-15 lat i wtedy szukaj spokojnego staruszka z podobnymi oczekiwaniami.
      Bo na razie to, co myślisz i piszesz tutaj jest obraźliwe dla jakiegolwiek mężczyzny, który zasługuje na to miano.
      • janek1974 Może z tym "obraźliwe" to przesada :) Sam mam 24.02.12, 07:32
        doświadczenie po związku z taką osobą. Bolało strasznie, bo kochałem a z drugiej strony objawił się jakiś emocjonalny potwór. I nie wiem z czego to wynika. Z ich przeżyć, czy po prostu z jakieś ułomności emocjonalnej. Po obu stronach są takie osoby. Mogę jej tylko życzyć żeby nie szukała na oślep, bo znów kogoś skrzywdzi, tylko poszukała w sobie.
    • witula123 A może już taka byłaś i mąż miał dosyćTwoich 01.03.12, 10:56
      "numerów". A teraz stałaś się niewolnicą własnych braków emocjonalnych. A może trzeba ci po prostu czasu, żebyś zrozumiała że ten to ten. Może jak zaczniesz kolejny (wyrazy współczucia dla faceta), to mniej intensywnie a bardziej w czasie go wydłuż. Może wtedy dojdziesz nagle do wniosku, że chcesz z nim być i nie być już samą w domu.
      • anka-wolna Zamierzam iść do psychologa. 18 godzina, dzieciak 04.03.12, 18:10
        wyszedł na miasto, a mi się chce płakać z samotności. Tak wiem: idź też na miasto, do kina, posiedź w kawiarni, pochodź po sklepach. Ile można. Sama nie wiem czego chcę. Boję się i jednego i drugiego.
    • sommerrrzeit.33 Re: Krzywdzę facetów. Jakaś blokada ? 04.03.12, 20:51
      A może chodzi o to, że mąż Cię zdradził, a Ty teraz zamiast czekać, aż ktoś znowu zrobi Ci krzywdę, sama pierwsza kończysz znajomość? (No wiesz, obawa, że znowu Cię ktoś zrani, więc wolisz to zrobić pierwsza, itd.)
      • anka-wolna Sama nie wiem. Sama nie wiem czego chcę. 06.03.12, 15:21
        Możliwe, że masz rację, tylko powód ukryłam gdzieś głęboko. Wczoraj wieczorem dostałam smsa od ostatniego porzuconego, że rozumie że to koniec, że czekał od Świąt na mój znak, ale ma dosyć i żegna się z nadzieją. Ryczałam cały wieczór. Muszę iść do psychologa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja