Dodaj do ulubionych

żona zapropowała mi "otwarty związek"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 13:42
Witam wszystkich.
Zona po 6 latach małżeństwa zaproponowała mi model otwartego związku.
Ja jestem przeciwny takim modelom. Do tej pory nie było i nie ma problemu gdy jedno z nas chce się spotkać ze znajomymi i wyjść gdzieś, żadne z nas drugiej osobie nie robiło z tego powodu problemów/zakazów. Jeżeli chodzi o seks też jest u nas OK. Ale niestety Ona chce czegoś więcej...
Na stwierdzenie żony, że ja zawsze będę dla niej numerem 1, pomimo tego, że Ona raz na jakiś czas doświadczy "dreszczyku emocji"...
Poczułem się podczas tej rozmowy jakbym dostał w twarz...
To tak jakbym ja miał być jeleniem do płacenia rachunków, zrobienia dziecka, codziennych spraw, zaspokajania potrzeb wszelakich w tym seksu a ktoś inny od czasu do czasu do innych kwestii...
Obserwuj wątek
      • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 29.06.12, 14:56
        No cóż, jeśli nie chce się być z taką kobietą, która śmiała mieć wątpliwości to faktycznie lepiej związek zakończyć zamiast się wzajemnie zamęczać.

        Myśle jednak, że nawet w dobrych związkach pojawić się mogą wątpliwości. Ważne co się z tym robi. Zwróć uwagę ile kobiet i meżczyzn w takiej sytuacji wybiera prostrzą drogę- zdradę. Ewentualnie wcześniej latami przygotowuje sobie grunt do zdrady, robiąc wszystko, żeby na nią "zasłużyć". Pisałam o tym np. tu:

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,115481701,115550606,Quo_vadis_.html

        Tu kobieta przynajmniej ma świadomość o co jej chodzi a z drugiej strony potrafi zachować się uczciwie. Może zamiast ją linczować, warto to docenić? Jeśli jednak natura i wygoda okażą sie silniejsze od szacunku do partnera to oczywiście uważam, że pan powinien kobietę kopnać w tyłek.
        • Gość: albatros Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 08:50
          > Tu kobieta przynajmniej ma świadomość o co jej chodzi a z drugiej strony potraf
          > i zachować się uczciwie. Może zamiast ją linczować, warto to docenić? Jeśli jed
          > nak natura i wygoda okażą sie silniejsze od szacunku do partnera to oczywiście
          > uważam, że pan powinien kobietę kopnać w tyłek.

          Dobre podejście... Chociaż ja miałbym np. ciężko taką postawę "docenić". Ale ok, lepiej dostać prawdą prosto w twarz, niż być oszukiwanym.
          • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 03.07.12, 01:22
            IMO to zależy od poziomu otwartości seksualnej . Jeśli para do tej pory miała udane życie seksualne (a autor wspomina, że tak było), sporo eksperymentowali, dużo rozmawiali o fantazjach, obracają się wśród podobnych sobie ludzi to takie wyznanie jest naturalne i nawet jeśli jest nie do zaakceptowania, nie musi oznaczać kłótni a tym bardziej rozstania. Dla ludzi, dla których sfera seksualna nie była zbyt ważna, seks był raczej tradycyjny takie wyznanie będzie sporym szokiem:-)

            Ludzie, którzy nie swingują nie są od razu zacofani. Jednak tak nieadekwatnie gwałtowna reakcja (proponowanie rozstania) na samą PROPOZYCJE (dodam jedną, jak na razie bez próby forsowania czy wprowadzania w życie) wydaje mi się świadczyć raczej o niezbyt dużej otwartości seksualnej i brakiem dystansu mężczyzn do siebie...

            Swoją drogą, naprawdę panowie wierzycie, że kobieta może przez całe życie fantazjować jednie o swoim mężu? Czy fakt, że żyjecie w udanych związkach z fajnymi żonami oznacza, że nie zdarza się Wam fantazjować o innych kobietach? Ciekawe dla kogo robią te filmy porno:-)

            • Gość: albatros "Otwarty związek" to oksymoron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 11:46
              > Ludzie, którzy nie swingują nie są od razu zacofani. Jednak tak nieadekwatnie g
              > wałtowna reakcja (proponowanie rozstania) na samą PROPOZYCJE (dodam jedną, jak
              > na razie bez próby forsowania czy wprowadzania w życie) wydaje mi się świadczyć
              > raczej o niezbyt dużej otwartości seksualnej i brakiem dystansu mężczyzn do si
              > ebie...

              Bardzo mi się spodobały Twoje ciekawe, bystre wypowiedzi w tym oraz innym wątku. Ta jednak nie trafiła do mnie, więc muszę odpowiedzieć.

              Stwierdzasz, że ta "nieadekwatna, gwałtowna" reakcja na anulowanie monogamii jest oznaką niezbyt dużej otwartości? braku dystansu?

              Wiem tylko jak to wygląda z punktu widzenia mężczyzn, a dla nich relacja z kobietą jest relacją posiadania. Zawsze tak jest. Choćby kontakt intymny był przypadkowy i błyskawiczny.

              Dlatego żaden normalny (mający krótki dystans do siebie) mężczyzna nie pozwoli aby jego żona siadała innemu facetowi na kolanach. Z tego prostego względu że w takim trójkącie obaj panowie dobrze wiedzą, kto właśnie posiada kobietę. Choćby doszło do samych tylko kilku ruchów koitalnych - to mężczyzna myśli że posiada kobietę, i jeśli się myli, to faktem jest że może tej kobiecie zrobić dziecko, albo zarazić ją chorobą weneryczną.

              Do czego zmierzam - każde zawieszenie wyłączności partnerów na siebie, czy to będą pokątne obmacywanki czy ostre swingowanie - jest po prostu czasowym zawieszeniem związku. Skoro każde z partnerów czasowo zawiesza wyłączność seksualną, to równie dobrze - skoro są tak otwarci - mogą uznać, że czasowo zawieszają wszelkie inne zobowiązania. I kobieta urodzi dziecko innemu, albo facet zamiast wydawać zarobione środki na dzieci i żonę może uznać że lepiej je przeznaczyć na wakacje nowej partnerki. Skoro zawieszono wyłączność seksualną, to na jakiej zasadzie uznać że wyłączność środków dalej obowiązuje ?

              Skoro wyłączność zobowiązań materialnych też jest zawieszona, to już nie mówimy o związku, ale o parze dwóch "przyjaciół" mieszkających pod jednym dachem.
              • zakletawmarmur Re: "Otwarty związek" to oksymoron 06.07.12, 12:21
                "Otwarty związek" to oksymoron

                Wiem Mujer bonita już mnie uświadomiła:-)

                Ale ja nigdzie nie pisze, że problem "braku otwartości" tkwi w "niezgodzeniu się na związek otwarty" ale w gwałtownej reakcji np. w pakowaniu walizek bo pani miała czelność zaproponować coś tak skandalizującego":-) I czy ma coś uzasadnienie biologiczne czy nie, nie ma większego znaczenia.

                Każdy ma jakieś granice. Ja też je mam. Gdyby facet mi zaproponował coś co byłoby poza moimi zainteresowaniami, np. zabawę fekaliami, to po prostu bym się nie zgodziła. Nie rozwodziłabym się jednak z powodu takiej propozycji. Chyba, że pan faktycznie próbowałby wprowadzić o w życie lub zamęczałby mnie wymarudzaniem...
    • zakletawmarmur Monogamia nudna jest do wyrzygania 29.06.12, 14:22
      Podejrzewam, że po prostu przechodzi okres znudzania monogamią. 6 lat związku, wcześnie zaczeliście?

      Może po prostu trudno jej pogodzić się z faktem, że całe życie spędzi z jednym mężczyzną. Kilka znanych mi kobiet (i ja sama) też przechodziło taki okres i pocieszę Cię, nie zdradzało męża:-) Po tym okresie związki wchodziły w "spokojniejszą" fazę.

      Musisz asertywnie zaprotestować (z poszanowaniem jej godności oczywiście) a ona musi dokonać wyboru czy chce być z Tobą na takich zasadach jak do tej pory czy szukać szczęścia gdzieś indziej. Jeśli seks z rożnymi mężczyznami będzie dla niej ważniejszy od stałego związku z Tobą to niech idzie w cholerę:-)

      To już będą jej dylematy i w tym miejscu niewiele możesz zrobić... Możesz ewentualnie troche odciąć się emocjonalnie, "zająć sobą", poflirtować z innymi (zazdrość powinna pomóc jej podjąć decyzje), zadbać o atrakcyjność. Pooglądać wspólnie filmy o tej tematyce (które pokazują problem z wadami i zaletami) czy podsunać jej forum, nich poczyta jakie podejście do kochanek mają mężczyźni. To też może osłabić jej zapał w tym kierunku:-)
      Ośmieszanie, umniejszanie jej jest raczej słabą taktyką...

      Jeśli jednak będzie coś kombinować na boku to musisz być gotowy na rozstanie.

      > To tak jakbym ja miał być jeleniem do płacenia rachunków, zrobienia dziecka, co
      > dziennych spraw, zaspokajania potrzeb wszelakich w tym seksu a ktoś inny od cza
      > su do czasu do innych kwestii...

      Rozumiem, że ona nie zarabia, nie ma codziennych obowiązków, nie zaspakaja Twoich potrzeb (w tym seksualnych) a płodzenie dziecka było bardzo nieprzyjemne? Z tym ostatnim to mogłeś poprosić o pomoc sąsiada, dlaczego biedaku się zmuszałeś? Już znowu nie rób z siebie cierpiętnika, który robi bóg wie co a żona tylko leży i pachnie:-)
      • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 29.06.12, 15:31
        E tam, sporo mężczyzn manipuluje poczuciem winy kobiet. Są w stanie ustawić się na całkiem przyzwoitej pozycji w związku:-)

        forum.gazeta.pl/forum/w,898,136842105,136848077,Re_Decyzja_o_nie_rozstaniu_jak_sie_do_tego_dojr.html
        Jakiś czas temu zauważyłam, że takich manipulantów płci męskiej jest całkiem sporo, żerują na empatii swoich kobiet. Panie takie pewnie też sie zdażają ale ja jeszcze nie słyszałam o sytuacji, gdy kobieta zdradza męza a ten ma wyrzut sumienia, że "za mało jest w stanie jej dać dlatego biedna musi chodzić na boki". Raczej każdy facet ma to przekonanie, że jest darem niebios dla swojej żony. Tak jak autor wątku- przeciez pracuje, "pomaga w domu" i jeszcze łaskawie dziecko spłodził. W sumie to ta taktyka wydaje mi się zdrowsza i uważam, że kobiety powinny brać przykład z mężczyzn! Do przegięć dochodzić raczej nie powinno bo nie miałybyśmy na czym żerować:-)
    • Gość: vox Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 20:14
      powiedz żonie,że otwarty związek, to ona mogła sobie tworzyć,jak była panienką.
      Teraz ma męża,dzieci,a więc rodzinę i jeżeli czuje sie znudzona,to najpierw niech z tobą porozmawia o tym,co można w WASZYM małżeństwie poprawić,żeby taka znudzona sie nie czuła.I powiedz jej jeszcze,że zapomniała chyba,iż małżeństwo to nie zabawa i tutaj nie ma miejsca na zaspokajanie swoich kaprysów.
    • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 29.06.12, 21:24
      Gość portalu: mąż napisał(a):

      > Zona po 6 latach małżeństwa zaproponowała mi model otwartego związku.

      Czytaj że ona prawdopodobnie próbuje usankcjonować coś, co już się stało, a ty o tym nie masz zielonego pojęcia.
      Na moje oko to ty przyjacielu już masz rogi ze ho ho, a że pewno jakieś wyrzuty sumienia ta (chyba nie zupełnie) twoja jeszcze ma, to i kombinuje.

      > Poczułem się podczas tej rozmowy jakbym dostał w twarz...

      i pewnie wdałeś się w pełną emocji dyskusję. Argumenty, żale, pretensje, czy tak ?
      Jeśli tak, toś frajer.
      Jeśli ograniczyłeś się jedynie do beznamiętnie wyartykułowanego stwierdzenia, droga wolna, to jeszcze ludzie z ciebie mogą być.
      Pozdrawiam.

      • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 29.06.12, 22:47
        > Czytaj że ona prawdopodobnie próbuje usankcjonować coś, co już się stało, a ty
        > o tym nie masz zielonego pojęcia.

        Jasne:-) Sądzisz według siebie?

        Nie każda osoba zdradzająca będzie chciała związku otwartego. Właśnie tacy ludzie często są bardziej zaborczy od tych wiernych:-) Nie każda osoba, która proponuje "otwarty związek" będzie zdradzać. Wbrew pozorom może mieć silny kręgosłup moralny...
          • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 30.06.12, 00:22
            Nie pierwszy raz się z Tobą nie zgadzam ale odpuszczam bo już raczej się nie dogadamy...

            Autorowi wątku, zanim oskarży żonę o niewierność i wystąpi o rozwód, zaleciłam upewić się czy faktycznie wszechwiedzący mają rację:-) Zauważ, że większość zdradzających nie chce wcale "związku otwartego" i od partnerów oczekuje wierności!

            Myśle, że żona w ten sposób zasugerowała, że jest zmęczona związkiem, znudzona życiem, potrzebuje odmiany. Możesz ją rzucić, jeśli Cię to boli a możesz też przeanalizować Wasz związek i zastanowić się czy nie potrzebujecie jakiejś zmiany? Czy nie zawiało nudą?
            • drzewachmuryziemia Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 24.08.12, 23:48
              zakletawmur, w pełni sie z Toba zgadzam. Sama zapropnowałam mezowi cos takiego swego czasu i jakos go nigdy nie zdradziłam. Za to bardzo to wtedy ozywiło nasze zycie seksualne, bo zwyczajnie podnieciło nas to, ze pozwalamy sobie na wolnosc i zaczelismy wspólnie snuc rózne fantazje. KObieta mówi uczciwie o swoich potrzebach, facet moze miec inne, jakos moze cos uwspólnia, uzgodnią po partnersku. Odwracanie sie w takiej sytuacji na pięcie jak obrazone dziecku i rozstawanie jest dla mnie jakies naprawde niedojrzałe...
              A te wszystkie argumentuy facetów o płaceniu na dzieci itd - to wy utrzymujecie te SWOJE (bo o posiadaniu było) kobiety czy co?? one nie zarabiają??
      • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 30.06.12, 20:53
        Gość portalu: gosia napisał(a):

        > zachowała się po prostu jak większość facetów którym w małżeństwie wieje nudą.

        Jeśli wieje nudą, to albo facet jest dupą, albo dla żony jest kimś zamiast, czyli też jest dupą bo przed ślubem nie potrafił odczytać prawdziwych intencji oblubienicy.

        > a Ci co natychmiast spakowali by jej walizki to pewnie tacy właśnie goście.

        Przepraszam.
        Nie spakowali, a sama by spakowała.

        > Gratuluję Twojej żonie odwagi

        Też coś.
        Miła pani, to nie odwaga, lecz głupota, bo czy taka kobieta wyobraża sobie sytuacje w której ona - wypacykowana, przed wyjściem na rżniecie mówi do męża (mężczyzny), kochanie idę teraz doświadczyć dreszczyku emocji, a ty tu masz kapuśniaczek, zjesz go sobie, telewizorek pooglądasz, a jak twoj misiaczek wróci, to obierze kartofelki.

        , spróbuj zawalczyć o związek.powodzenia

        Rada bezcelowa bo autor wątku to pewnikiem trol (zamilkł). Ot wrzucił sobie na forum wyssaną z palca historyjkę i albo teraz podnieca się fantazjami, albo obśmiewa się z zaangażowania forumowiczów.
        Pozdrówka.
          • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 01.07.12, 13:33
            Gość portalu: gosia napisał(a):

            > a cóż to za przemądrzały i jazgotliwy potwór!!!nick nomen omen!

            Taki to potwór co to w odwecie za mało grzeczne teksty nie kontruje (a potrafi) pięknym za nadobne, a jedynie serwuje piosenkę ostrzegającą tych co to mają ciągoty posunąć się za daleko.
            www.youtube.com/watch?v=rA1E3Ok1PvM
            Pozdrawiam.
              • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 02.07.12, 17:26
                Gość portalu: gosia napisał(a):

                > dzięki za dobrą muzę.przesłuchaj uważnie tekst jest tam sporo dla Ciebie.

                To bardzo uniwersalny tekst.

                > nie sądzę aby moje słowa były niegrzeczne.

                Są niegrzeczne, bo nieprawdziwe. Anim ja jazgotliwy, ani przemądrzały.
                Ot, chciałaś adwersarzowi przywalić i przywaliłaś.
                Tyle.
                A autorowi wątku przypominam.
                Takie propozycje nie biorą się z powietrza. Sądzę że jakiś tam, gdzieś, fundament już powstał.
                Zresztą chyba tobie powoli, stopniowo, jakieś łuski z oczu już zaczęły spadać. Zaczynasz kojarzyć fakty i poszlaki, czyż nie ?
                Spróbuj ją sprawdzić. Zaproponuj wizytę w swingers klubie z zaznaczeniem że może i ty doznasz jakiejś rozkoszy.
                Jeśli luba kategorycznie odmówi, to wiedz że ma już swoje plany i że pewnie jest ktoś kto jej te plany z rozkoszą pomoże realizować.
                Pozdrowienia.
    • aplikantka11 Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 01.07.12, 01:32
      Cóż, po kilku latach stałego związku wiele kobiet zaczyna fantazjować, rozglądać się za kimś innym, czasem po cichu zdradzają...nie każda ma odwagę powiedzieć o tym wprost swojemu facetowi. Pewnie czegoś jej brakuje w tym związku. Może rozwiązaniem byłoby pogadanie o tym co jest nie tak z seksem. Piszesz, że wszystko dobrze, ale widać ona ma inne zdanie bo współżycie małżeńskie jej nie wystarcza. Wiele kobiet mówi, że jest dobrze tak dla świętego spokoju, żeby nikogo nie urazić albo dlatego, że otwarte powiedzenie ma skutek odwrotny od zamierzonego.
      Może zaniedbywałeś jej potrzeby, przestałeś dbać o siebie, "statusiałeś".
      Terapia u seksuologa/ w poradni rodzinnej też jest do rozważenia.
          • Gość: mąż Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.12, 08:22
            Dla mnie zaczęło się wszystko gdy kilka miesięcy temu wracając z delegacji do domu przez głupi przypadek zajrzałem do komputera. Było otwartych kilka zakładek a wśród nich też zakładka ze skrzynką mailową mojej żony. Od dawna już pilnowała swojej skrzynki i telefonu jak lwica, bym przypadkiem nie zobaczył co pisze i do kogo. Wcześniej nie mięliśmy przed sobą tajemnic i nawet hasła do skrzynek mailowych znaliśmy sobie na wzajem - jednak od długiego już czasu żona miął zmienione hasło, którego rzecz jasna nie znałem... Ufałem jej bezgranicznie, nie podejrzewałem - może i coś czasem czułem podskórnie, ale wypierałem ze świadomości. Więc wracając z owej delegacji natknąłem się na skrzynkę e-mail a w niej... mail z wczoraj gdy w nocy była sama w domu, mail do niego: "kocham cie".
            Drugi mail opisujący jak to jest sama w domu i chciała by by on przyjechał na całą noc...
            Do dziś nie zapomnę tego co we mnie się działo... Ciśnienie o mało nie rozsadziło mi czaszki, serce waliło jak młot kowalski, przez chwilę myślałem, ze jestem gdzieś w hucie stali... gorąco i w uszach dźwięk własnego walącego serca...
            Nie wytrzymałem...
            Kłótnia, masa pytań bez odpowiedzi, siłą wyrzuciłem ja z łóżka...
            Noc bez snu...
    • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 10.07.12, 12:29
      No i co ty na to szanowna zaklęta w twarde ?
      Nadal widzisz w tej żonie kręgosłup moralny ? Aha, napiszesz że każdy ma prawo do samostanowienia, realizowania się. Zgoda, będziesz mieć rację, niech się realizuje, tyle tylko że niech się realizuje na swój własny rachunek.
      Dlatego tobie, mężu przypominam.
      Tylko swoim zdecydowanym działaniem, pozbawionym eksponowania tego co czujesz, będziesz w stanie zaleczyć rany zadane ci przez tę która ci przysięgała i której wierzyłeś.
      Siła chłopie, siła, spokój i mądra decyzja.
      Tu coś ci zadedykuję.

      Spłaciłem swoje długi, za każdym razem.
      Odsiedziałem swoje, choć nie popełniłem przestępstwa.
      Co do błędów, zrobiłem kilka.
      Dostało mi się z piasku w oczy, ale przetrwałem.
      I musimy iść dalej i dalej i dalej i dalej.

      Jesteśmy mistrzami - mój przyjacielu.
      I będziemy walczyć dalej aż do końca.
      Jesteśmy mistrzami.
      Jesteśmy mistrzami.
      Precz z przegranymi, ponieważ jesteśmy mistrzami tego świata.

      A tak to zostało zaśpiewane.
      Ty wczuj się w to brzmienie, a myślę że ci ulży. Zrozumiesz że żadna podfruwaja nie jest i nigdy nie będzie w stanie wyprowadzić ciebie z równowagi.
      www.youtube.com/watch?v=64jysRDVajY
      Pozdrawiam.
      • Gość: m Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.12, 19:33

        "Kiedyś zastanawiając się , czy też raczej dyskutując o zdradzie sam osobiście stwierdziłem ,że od fizycznej zdrady gorsza jest zdrada psychiczna . Kłamstwo boli najbardziej bo rani duszę a danie dupy na boku tylko ego..."
        Otóż to...tekst, który wyszperałem w sieci i postanowiłem go zacytować.
        Spotkało mnie właśnie to... ponoć ze sobą nie spali, ale zakochanie było i chyba nadal w jakiejś części pewnie jest...
        Nasz mały syn, 6 lat po ślubie, ONA przeżywająca romans "psychiczny" jakiś czas temu, teraz proponująca mi otwarty związek, szukająca znajomości w necie, ostatnio nawet pomimo naszych ustaleń, że nie będzie utrzymywać kontaktów ze swoją dawną psychiczną sympatią - zaprosiła go do znajomych na FB...
        Nie mam z kim o tym pogadać. Znając życie to i tak będzie, ze to wszystko moja wina bo nie zaspokajam jej potrzeb - przynajmniej już to od NIEJ usłyszałem...
        • Gość: dd Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.12, 21:13
          najwyraźniej twoja żona poczuła się znudzona małżeństwem i postanowiła poszukać dla siebie atrakcji poza nim.I znalazła na to doskonały w swoim pojęciu, sposób,mianowicie "otwarty związek".
          Nie chce rozwalać rodziny, chce tylko zaspakajać swoje hedonistyczne zachcianki bez męża.
          Tylko zabrakło jej wyobraźni,żeby dostrzec, iż w ten sposób demoluje sobie być może nie najgorszy związek i chcąc nie chcąc, rani ciebie i siebie przy okazji też,bo nie ma co ukrywać oboje odczuwacie teraz chyba dyskomfort.
          Istnieje cos takiego, co tak ładnie się nazywa"uczciwość małżeńska" i twoja żona pewnie w tej pogoni za zaspokojeniem własnych przyjemności, o tym zapomniała.
          Albo dzieki twojemu ostremu sprzeciwowi na te jej egoistyczne zapędy,ocknie sie i zacznie myśleć kategoriami"MY",albo pozostanie przy swoim "JA" i pogoni zaspokajać własne zachcianki.Tylko,że to jest często droga po równi pochyłej w dół i twoja zona powinna mieć tego świadomość.
          A teraz uderz się w piersi i zrób rachunek sumienia,czy to postępowanie żony nie jest przypadkiem konsekwencją twojego podejścia do niej i waszego małżeństwa w ogóle.
          To tak dla równowagi,żebyś miał pewność,że w waszym małżeństwie zawsze byłeś fair.



      • Gość: mąż Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.12, 23:37
        Po dłuższej rozmowie okazało się że moja żona nawiązała już znajomość w necie z parą małżeńska, która prowadzi otwarty związek. Przeszli już do reala, czyli On i moja żona mięli spotkanie.Przytulali się, całowali, rozmawiali itp. Z rozmowy wynika że nie było zbliżenia seksualnego. Mają ze sobą kontakt codzienny telefoniczny i umówili się na nastepne spotkanie. Niestety ja nie akceptuję tego. Jest problem bo ja nie ustapie w kwestii seksualności i angażowania się emocjonalnego poza związkiem a ona nie ustąpi pod kątem otwartości związku... Jak dla mnie otarty zwiazek może istnieć tylko wśród niedojrzałych partnerów, osób które nie łączy szczera miłość a jakiś ukłąd, przyjaźń, kontrakt... Moi drodzy... jutro zaczynam pisać pozew o separację... Dobranoc
        • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 13.07.12, 01:40
          Gość portalu: mąż napisał(a):

          >. j
          > utro zaczynam pisać pozew o separację... Dobranoc

          Spokojnie.
          Wbrew temu co sadzi marmurowa, ja w żadnym ze swoich wpisów nie doradzałem ci zerwania tego związku. Zwrot droga wolna nie oznaczał won, a masz wybór. Zatem radzę ci, byś z pozycji twardego, męskiego osobnika poczekał, a być może ona dokona tego wyboru. Może z twoją pomocą przeżyje szok, a terapie szokowe mogą czynić cuda.
          Tu coś ci opowiem.
          Miałem kolegę (wyemigrował do USA, do cioci). Chłopak bardzo zdolny, wysportowany. Zapisał się do klubu bokserskiego. Na moje oko, naszych kolegów, a w szczególności jego matki był to bzdurny pomysł dać sobie obijać mordę w przypadku gdy intelektem chłopak mógł osiągnąć znacznie więcej. My sądziliśmy tak, on nie. Zaparł się, a że zaczął osiągać sukcesy (dobry klub), to jeszcze się w tym swoim zamiłowaniu utwardził. Trwało to do czasu, aż pojechał na sparing do Kielc. Gość czując się pewniakiem (przeciwnik silny, lecz technika żadna), rozluźnił się i dostał centralnie. Docucili go dopiero po kilku minutach poza ringiem i co ? Chłopie, metamorfoza. Od tego dnia o boksie nawet nie chciał myśleć. Dotarło.
          Podobnie może się zdarzyć w twoim związku. Coś do małżonki może dotrzeć, a choćby wiedza że po wszystko można sięgnąć. Wszystko można mieć, tyle że kiedyś ktoś, lub samo życie niechybnie wystawi za to rachunek.
          Popróbuj jeszcze.
          Trzeba tu czasu, spokoju i determinacji. Jeśli się uda, to wygraliście, jeśli nie, to przynajmniej będziesz mieć czyste sumienie że zrobiłeś wszystko.
          Znowu mi się dostanie, ale niech tam.
          Moja zasada.
          Karty przy orderach, kobieta przy nodze.
          Pozdrawiam.


      • Gość: mąż Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.12, 07:52
        Może i masz rację...,ale moje zasady moralne wypierają tego typu przekraczanie granic. Nie jestem pruderyjny, zacofany czy ograniczony z poglądami mormońskimi. Mam kolegów, przyjaciół płci męskiej i żeńskiej. Spotykam się z nimi, ale nigdy nie zaangażowałbym się w relacje damsko-męskie poza związkiem. Od czasu gdy jestem z żoną nigdy jej nie zdradziłem, nigdy nawet nie pocałowałem w usta innej kobiety. Przed ślubem święty nie byłem i miałem kilka partnerek. Mój kanon moralny nie dopuszcza przekraczania granic a wiąże się to z tym, że kocham żonę nad życie, nigdy nikogo tak nie kochałem jak ją, rodzina którą mam: żona + syn jest dla mnie najważniejsza: nawet gdy musiałem to dla rodziny zmieniłem prace i miejsce zamieszkania. Gdybym musiał oddałbym życie za te wartości i moją rodzinę. Oczywiście wiadomo, że różowo nigdy nie jest, kłócimy się czasem, spieramy, ale zawsze wracamy do siebie a może powinienem napisać wracaliśmy. Nie jestem idealnym mężem-przyznaję się. Kobiety a szczególnie moja, są wrażliwe bardziej wrażliwe od facetów. Facet często nie potrzebuje tyle czułości, przytulania, okazywania uczuć co kobieta. I ja popełniłem ten błąd, często oceniałem żonę swoją miarą okazywania czułości a Ona przecież potrzebuje więcej... Mogę i chcę to zmienić, ale ten otwarty związek stał się faktem bez mojej akceptacji... Czuję się jak by mnie ktoś ściął z nóg, straciłem grunt pod nogami... Czuję że spadam...
        • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 13.07.12, 09:39
          Gość portalu: mąż napisał(a):

          >.,ale moje zasady moralne wypierają tego typu przekraczanie
          > granic.

          Widzę że też masz coś z tego mojego - wyżej opisanego, kolegi.
          Z tego co napisałeś, można wywnioskować, że ta granica nie za ostro została przekroczona, a jeśli tak, to tak działaj, byś nie musiał w przyszłości czegoś żałować, to raz. A dwa, to wy jeszcze macie dziecko, a ono żyje, czuje i się rozwija.

          > Nie jestem pruderyjny,

          To zaleta i sadzę że powinieneś ją wykorzystać do odnalezienia trzeciej - rozwiązującej wasze dylematy, drogi. Mamy lato, zatem zabierz ją na plażę N. Niech się publicznie rozgogoli. Może w jakimś stopniu ją to rozładuje (to tylko element waszej, ewentualnej, życiowej układanki). Może uruchom inne - dotąd nie znane wam, mechanizmy. Ty znasz tę kobietę, siebie i realia w jakich się znajdujecie i to tylko ty możesz takie mechanizmy wykoncypować.

          > Czuję że spadam

          To oczywiste i naturalne.
          Teraz jednak pomyśl o miękkim lądowaniu, bo gdzieś kiedyś wylądujesz kwestia tylko gdzie i jak.
          Ja bym wojował bo sadzę że warto, a to z tej przyczyny, że raz - ty ją kochasz, a dwa - bo ta twoja nie wygląda mi na taką która wymawia się bólem głowy, lub oświadcza napalonemu samcowi że czegoś nie lubi, a to też wartość.
          Pozdrawiam.



        • potwor_z_piccadilly Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 26.08.12, 22:39
          Gość portalu: mąż napisał(a):

          > ale pytanie mam do tych innych co ich łączy z
          > żoną: uczucie czy tylko seks?

          Ci inni budują najpierw wzajemne uczucie, a potem konsumują rezultat tej pracy.
          Tu dwa pytania do ciebie.
          - Czy was łączy w związku uczucie, czy tylko ciebie ?
          To ważne pytanie bo ciebie przy niej trzyma miłość, a ją trzymać może tylko coś w rodzaju konformizmu.
          - Czy od czerwca br, zdziałałeś coś w waszej sprawie, poczyniłeś jakieś męskie kroki, czy pozostałeś przy jojczeniu, gadaniu do słupa i rzewnych zapewnieniach o swojej miłości ?
          Pozdrawiam.
        • mni_ch Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 26.09.12, 15:07
          Współczuję, że żona już podjęła sama decyzję o zaspokojeniu swoich potrzeb bez twojego udziału.

          Chciałam tylko dodać, że ja też mam męża numer jeden, nie chcę nikogo innego, pasuje mi.... ale ten jego wieczny brak, jego delegacje i zapracowanie, to że ciągle zostaję z małą córeczką sama - powoduje, że marzę i fantazjuję i chciałabym mieć kogoś do przytulenia i całowania i pogadania. Powiedziałam mu że chyba sobie znajdę kogoś to seksu, żeby nim wstrząsnąć.

          Wciąż czekam, że zrozumie, że mi go bardzo brakuje. Może u Ciebie jest podobnie.
    • Gość: Mia Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.elblag.vectranet.pl 03.09.12, 16:42
      Niestety w dzisiejszych czasach ludziom jest zbyt dobrze, w cywilizowanym świecie nie ma wojen, walki o jedzenie, elektronika robi za nas prawie wszystko, a prawa człowieka i rewolucja seksualna powędrowały w skrajnym kierunku. Ludziom się po prostu z nudów przewraca w dupkach i wymyślają sobie, jak by to nudne życie sobie umilić. Jak dla mnie kobieta - żona, matka - która sypia na boku z innymi, to totalnie egoistyczna, niedojrzała pod każdym względem osoba, która nigdy nie powinna mieć rodziny. Czy ona nie myśli w ogóle o tym, jaką chorobę może "niechcący" przywlec i zarazić nią męża, dziecko, np. krojąc chleb na śniadanie? Inna sprawa to kwestie moralne. Powiem na swoim przykładzie, że gdyby mój małżonek coś takiego mi zaproponował, to poczułabym się tak samo, jak ~mąż - i na odwrót. A to dlatego, bo bardzo się kochamy i nie wyobrażam sobie, że można mówić o miłości, jednocześnie pozwalając, żeby obcy typ/baba pieścił(-a) ukochane ciało drugiej osoby. Każdy z nas jest inny i przekonywanie kogoś, że jest nienowoczesny i zamknięty na drugą osobę tylko dlatego, bo nie godzi się na swingers party - to jest zadawaniem dodatkowych ran cierpiącemu. My kobiety mamy tendencję do stawania w obronie naszej jakże uciemiężonej płci, niestety im dłużej żyję, tym częściej widzę, że wiele dziewczyn, kobiet to przebiegłe s*ki, którym zależy tylko na wygodnym życiu (swoim). Dlatego koleżance ~zaklętej w marmur radzę baczniej się rozglądać, bo niestety nie każdy facet to świnia i nie każda kobieta to skarb :-)
      • zakletawmarmur Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 04.09.12, 23:13
        Zacznijmy od tego, że ten wątek napisał jakiś troll (domyślam się nawet jaki). No ale w sumie można podyskutować...
        Rozumiem, że Ty wystawiłabyś mężowi walizki za drzwi, gdy tylko zaproponował Ci coś takiego. Ok, trzymam Cię za słowo, że miałabyś jaja. Swoją drogą na prawdę zawsze się zgadzacie? Nie różnicie się czasami poglądami na temat seksu? Co zrobisz, jeśli kiedyś facet będzie miał jakąś mniej typową fantazje?

        Dla Ciebie świadomość, że jakaś obca kobieta dotyka Twojego męża budzi niesmak. Dla innej kobiety może być nawet podniecające:-) Mężczyźni zresztą tacy też istnieją. Oczywiście gdyby były wojny to mielibyśmy inne atrakcje, kto wie Ty może wtedy oddawałabyś się wedy za talerz zupy dla dzieci?
        :-)

        Jak dla mnie kobieta - żona, matka - która sypia na boku z inn
        > ymi, to totalnie egoistyczna, niedojrzała pod każdym względem osoba, która nigd
        > y nie powinna mieć rodziny.

        Wiesz, nie trzeba tego robić przy dzieciach, nie trzeba się im zwierzać... Można oddzielić te dwie sfery życia od siebie. Tak myśle, że można być wystarczająco dobrą matką i mieć jakieś nietypowe życie seksualne.

        Dlatego koleżance ~zaklętej w marmur rad
        > zę baczniej się rozglądać, bo niestety nie każdy facet to świnia i nie każda ko
        > bieta to skarb :-)

        Płeć nie ma znaczenia. Gdybyś tu napisała, że mąż zaproponował związek otwarty, ma jakąś fantazje to napisałabym mniej więcej to samo. Choć podejrzewam, że facet, który wiąże się z kobietą o takich zasadach nigdy tu nie napisze:-)
        • Gość: Facet to świnia Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.12, 16:34
          Wiecie co ....

          nie mam pojęcia dlaczego ktokolwiek miałby mieć pretensje do kobiety która proponuje otwarty zwiazek

          TAKIE JEST JEJ PRAWO

          po pierwsze

          wiadomo jak zachowuje się każdy facet jak pozna jakąś kobietę która mu sie podoba i chce jej zaimponować :D

          TO tylko częściowe takie zachowanie w stosunku do swojej własnej żony w codziennym życiu jest wstanie wyeliminować TAKIE GŁUPIE PROBLEMY

          Skoro żeniąc sie szukacie sprzataczki kucharki matki polki etc to dlaczego sie dziwicie że komuś sie to znudziło i szuka "dreszczyku emocji" gdzieś gdzie nikt nie ma takich oczekiwań

          albo to zaakceptuj i również tak jak ona szukaj tego dreszczyku dookoła ( mysle ze bedziesz sie czuł jak narkoman)

          albo daj jej wolność

          pamietaj że niektóre kwiaty tylko są pieknę jak rosną dziko ;)

          SAM wiesz co dla niej jest lepsze , żebyś sie utwierdził w tym czy to co robisz jest słuszne to:

          SPÓJRZ NA SIEBIE JEJ OCZAMI a wtedy zrozumiesz;)



          JAk masz czas to napisz co powinno się zmienić w naszym Kraju
          • Gość: facet to świnia Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.12, 17:09
            Wiecie co ....

            nie mam pojęcia dlaczego ktokolwiek miałby mieć pretensje do kobiety która proponuje otwarty zwiazek

            TAKIE JEST JEJ PRAWO

            po pierwsze

            wiadomo jak zachowuje się każdy facet jak pozna jakąś kobietę która mu sie podoba i chce jej zaimponować :D

            TO tylko częściowe takie zachowanie w stosunku do swojej własnej żony w codziennym życiu jest wstanie wyeliminować TAKIE GŁUPIE PROBLEMY

            Skoro żeniąc sie szukacie sprzataczki kucharki matki polki etc to dlaczego sie dziwicie że komuś sie to znudziło i szuka "dreszczyku emocji" gdzieś gdzie nikt nie ma takich oczekiwań

            albo to zaakceptuj i również tak jak ona szukaj tego dreszczyku dookoła ( mysle ze bedziesz sie czuł jak narkoman)

            albo daj jej wolność

            pamietaj że niektóre kwiaty tylko są pieknę jak rosną dziko ;)

            SAM wiesz co dla niej jest lepsze , żebyś sie utwierdził w tym czy to co robisz jest słuszne to:

            SPÓJRZ NA SIEBIE JEJ OCZAMI a wtedy zrozumiesz;)
    • wielkafuria Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 21.09.12, 09:36
      tez bym sie tak poczuła. cos w tym jest. dziewczyna potrzebuje mocniejszych wrazen. rozumiem to bo sama nie mogłabym byc z "normalnym" facetem. zawsze mam jakiegos freaka, ktory mi tych silnych wrazen dostarcza. i to jest moj problem poki co. gdybym miala meza to musialabym sobie odpowiedziec na pytanie czy kocham meza i chce z nim byc czy tak jak napisales musze miec zabezpieczenie finansowe bo jestem wygodna i nie chce ponosic konsekwencji swoich fanaberii, czy kocham meza i wtedy nie proponuje mu otwartego zwiazku tylko go zaciagam do toalety na miescie i przelatuję z dreszczykiem emocji ;)
      polecam, adrenalina całkiem niezła.
    • Gość: Raptorek Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.ip.netia.com.pl 28.09.12, 19:54
      Od propozycji się nie umiera. Jesteś Jej przyjacielem czy tylko uważasz za swoją wyłączną własność? Z kumplem byś na ten temat pogadał, gdyby zagaił i pewnie wiele filozofii byście w to wnieśli, odniesień do człowieczeństwa i natury ludzkiej, a z żoną nie potrafisz?
      Rozmawiaj, bo inaczej tego nie przeskoczysz. Im większe będziesz stawiał fochy, tym mniej się będziesz o żonie dowiadywał i o tym co jej w duszy gra. Pamiętaj, że ludzie się zmieniają dlatego nie wystarczy kogoś raz poznać i całe życie się dziwić "bo myślałem, że jesteś inna". Ja chcę wiedzieć o czym myśli moja żona i za same myśli Jej nie ganię. Ustalamy na co które z nas się godzi, a na co nie. Kocham Ją i zależy mi na tym, żeby bardziej być jej przyjacielem niż strażnikiem więziennym.
    • Gość: Snickers Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" IP: *.wroclaw.mm.pl 13.10.12, 19:29
      Chłopie uciekaj! Jeśli nie masz dzieci Bogu dziękuj i uciekaj!!!

      Jak masz, to przestań się zadręczać. Myśl jakim jesteś dla nich ojcem, bo takiego męża/lub całkowite przeciwieństwo będą szukać w swoich związkach - chyba nie rogacza i skarbonki?

      Pójdę za Bolesławem Prusem w "Lalce":

      "Piękne anioły!... jasne skrzydła!... Pan Molinari, pan Starski i Bóg wie ilu jeszcze... Oto skutki znajomości kobiet z poezji !
      Trzeba było poznawać kobiety nie przez okulary Mickiewiczów, Krasińskich albo Słowackich, ale ze statystyki, która uczy, że każdy biały anioł jest w dziesiątej części prostytutką; no i jeżeli spotkałoby cię rozczarowanie, to choć przyjemne..."

      • falowod Re: żona zapropowała mi "otwarty związek" 22.10.12, 10:39
        Zgadzam sie z toba

        U Nałkowskiej w ksiazce pt "Roze i węże" znalazłem cos takiego" Nie ma prawdziwej milosci bez wyuzdania".To pisal kobieta !
        A wiec w czesci populacji kobiet jest taka grupa ktora lubi rozne "dreszczyk budzace kombinacje zyciawe" i nie moga sie obyc bez owego dreszczyka.

        Do autora postu
        Mysle ze przeanalizuj pojecie krzywejGausa i jakie wnioski z niej plyna.Bedziesz zaszokowany!
        ale nnauczysz sie dystansu i spojrzysz na swoja zone troche z innej strony.Jako na czlowieka a nie wylacznie jako na stereotyp kobiety.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka