Czy mówię w innym języku?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.12, 13:36
Czasami mam wrażenie, że mówię w innym języku. Moja kobieta wpadła na pomysł weekendowego wyjazdu. Ok - nie mam nic przeciwko ale gdzieś w miarę blisko, tak co byśmy się nie musieli tłuc w samochodzie 3h. Zareagowała alergicznie, że nie zależy mi na wspólnym weekendzie. Mówię, że chce jechać ale nie tłuc się 3-4h w jedną stronę i ponownie 3-4h w drugą stronę. I zastrzegłem, że nie może to być miejscowość X bo już tam byliśmy. Znalazłem pięknie jezioro, godzinę jazdy od nas - oczywiście źle, nie będzie co robić, nie będzie co zwiedzać. Rano ponownie rozmowa - wpadła, za poradą swojej mamy, na pomysł wyjazdu do miejscowości Y, która to leży 4h jazdy samochodem od nas...w dobrych warunkach, bez remontów dróg. No cholera jasna. Powtarzam po raz kolejny, że chce coś bliżej - pojade z Tobą lub bez Ciebie, odparła. A 5 minut temu dostałem maila, żebym się przyjrzał miejscowości U, która leży tylko godzinkę od miejscowości W. Tylko, żeby dojechać do W to trzeba spędzić minimum 2h w samochodzie.
Znalazłem też inną miejscowość, tez godzinka jazdy, nawet pociągiem można. Mówie, że zabierzemy rowery, pojezdzimy po okolicy, po lasach o dookoła tego pełno i nawet pociągiem można podjechać - nie, bo ona chce pochodzić po okolicy i nie ma zamiaru jechać pociągiem i się nim tłuc godzinę, nie daj boże jak się spóźni...

Ktoś mi to wytłumaczy?
    • zakletawmarmur Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 16:05
      Wyglada na próbę sił z dwóch stron. Ty uparłeś się, żeby gdzieś blisko poobcować z naturą, ona chciała gdzieś dalej poobcować z zabytkami:-)

      Są sytuacje, kiedy nie można jednoznacznie ustalić "kto jest winny", "kto zaczął", "kto powinien ustąpić". Myśle, że wtedy dobrze jest sobie odpuścić i spędzić weekendy osobno. Jeśli troche odpoczniecie od siebie, może nawet się stęsknicie to w następny weekend będzie Wam łatwiej wypracować kompromis:-)
      • Gość: DamianWwa Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.12, 17:18
        Tydzień po weekendzie mamy jechać na wakacje więc dla mnie taszczenie swojej osoby w samochodzie dłużej niż trwa lot na zagraniczne wakacje mija się z celem. Ona cały czas powtarza, że chce jechać i spędzić ten weekend ze mną nie ważne gdzie ale wynajduje co rusz nową lokalizację - każda polecana przez mamusię, koleżankę z pracy, przyjaciółkę. Wszystkie min. 4h drogi samochodem - a mi się nie chce jechać 4h po to aby położyć się spać. I nie mam zamiaru w niedziele o 18 zbierać się żeby wyjechać do domu - trasa jest wiecznie zakorkowana plus remonty.
        Jej nawet chodzi chyba o zabytki bo jakie to mogą być zabytki w miejscowości, która słynie tylko z deptaka po którym się chodzi w górę i w dół? I w której była juz chyba ze 20 razy jak nie więcej? Co w tym złego, że nie chce jechać gdzieś, gdzie już byłem? I ponieważ mamy wyjechać na wakacje tydzień później to chce to zrobić tak, żeby nie tracić czasu na podróżowanie?

        • zakletawmarmur Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 17:52
          Może to być oczywiście tylko próba sił z jej strony... Ja rozumiem Twoje argumenty. Nie wiem oczywiście jakie argumenty ma ona. Na prawdę nie ma w nich żadnej logiki?

          A może dla niej odległość nie jest problemem, wręcz przeciwnie. Wiesz, czasam sam fakt, że coś jest dalej, sprawia, że wydaje się bardziej ekscytujące:-) Beskidy mam na wyciągnięcie ręki, przez co są najbardziej życiowe, najczęsciej w nie jeżdzę i lubie je przeogromnie jednak... Mam czasami taką wielką ochote pojechać gdzieś dalej np. w Bieszczady. 3-4 godziny wydają mi się nie tak długą trasą jak na cały weekend. Gdyby Bieszczady leżały 4h od mojego domu to na pewno jeździłabym w nie znacznie częściej:-) Może Twoja dziewczyna myśli podobnie, ma inne odczucie "odległości" niż Ty.

          Swoją drogą warto przy okazji się zastanowić jak wygląda sprawa równowagi u Was w związku. Jest na podobnym poziomie? Czy może któreś z Was ma przewagę w związku?

          > Ona cały czas powtarza, że chce jechać i spędzić ten weekend ze mną nie ważne g
          > dzie ale wynajduje co rusz nową lokalizację

          To dlaczego mówi, że pojedzie do miejscowości X czy Y z Tobą lub bez Ciebie? "Nie ważne gdzie" ale chyba jednak bardzo ważne...
        • moonatnight Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 18:42
          Oczywiście, że mówisz w innym języku!
          Ty jej po prostu już nie kochasz, nie fascynuje Cię, nie pociąga. Inaczej nie zwracałbyś uwagi na swoje zmęczenie, tylko byś gnał tam, gdzie ona chce. I nie obliczałbyś godzin spędzonych w samochodzie, bo byłyby to godziny spędzone z Nią, Twoją ukochaną.

          A przy obecnym stanie uczuć, to ... niepotrzebnie w ogóle na te wakacje jedziecie. Wyjdzie Wam to bokiem.
          • zakletawmarmur Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 22:30
            Bez przesadyzmu:-)
            A może to ona go nie kocha skoro nie chce pojechać z nim gdzieś bliżej? A może właśnie on ją kocha i woli te godziny spędzić z nią w hotelu a nie w drodze do?
    • potwor_z_piccadilly Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 20:53
      "Moja kobieta" powiadasz i na saksy zagraniczne stać cię, ho ho.
      Wiesz, przypomniała mi się pewna - podpatrzona, w jakimś piśmie, historyjka obrazkowa.
      Facet w towarzystwie żony, demonstrował coś drugiemu małżeństwu.
      obrazki :
      1 - to jest moja willa
      2 - to jest mój ogród
      3 - to jest mój wóz
      4 - to jest moja żona
      5 - to są moje dzieci
      i obrazek 6 w którym słuchający z wypiętym w stronę pierwszego tyłkiem, wypowiada
      - to jest moja dupa

      Po co ci to napisałem ?
      Ano po to, bo mi żal faciów szpanujących na "ura bura ciotka zielińska".
      A dlaczego żal ?
      Bo domyślam się, że kiedyś ta "twoja kobieta" przestanie wojować z tobą o swoją pozycję w związku, o partnerstwo. Ona prawdopodobnie za jakiś czas powie sobie w myślach. "Twierdzisz że jestem twoja ? No to ja ci udowodnię że taki rympał, ćwoku".
      Bez urazy.
      Pozdrawiam.
      • Gość: marta Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.tarniny.pl 16.08.12, 21:45
        Potworze_z_piccadilly, chyba zbyt dosłownie to odczytałeś. No bo jak inaczej mówić o aktualnej partnerce? To takie naturalne, że często mówi się mój facet/ moja kobieta i nie chodzi tu o jakieś przywłaszczenie, o którym piszesz..

        • potwor_z_piccadilly Re: Czy mówię w innym języku? 16.08.12, 21:57
          Gość portalu: marta napisał(a):

          > No bo jak inaczej mó
          > wić o aktualnej partnerce?

          Przykro mi że masz podobne doświadczenia, a jeszcze bardziej mi przykro że uważasz je za normę.

      • Gość: DamianWwa Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.12, 10:47
        'Moja kobieta' to dość mocne uproszczenie naszych relacji. Pisząc w ten sposób chciałe zanaczyć od kogo pochodził pomysł itd. a nie zaznaczyć i podkreślić jej przynależność. Jesteśmy w związku a nie na pozycji właściciel i rzecz właściciela.
        • potwor_z_piccadilly Re: Czy mówię w innym języku? 17.08.12, 22:13
          Gość portalu: DamianWwa napisał(a):

          > 'Moja kobieta' to dość mocne uproszczenie naszych relacji.

          To po co uciekasz się do uproszczeń. Napisz moja pani, narzeczona, żona. To jest jasne. Natomiast termin "moja kobieta" może być dwuznacznie rozumiany.

          Pisząc w ten sposób
          > chciałem zaznaczyć od kogo pochodził pomysł itd. a nie zaznaczyć i podkreślić jej
          > przynależność.

          Zdaje mi się że nie o pomysł tu chodzi, lecz o to że ona czegoś od ciebie oczekuje. Może nużą ja kalkulacje i zdroworozsądkowe podejście do wszystkich aspektów życia.
          Ot, kobieta.
          Czegoś takiego też potrzebuje
          www.youtube.com/watch?v=nsw1MmMfReA
          I wierz mi.
          Długo będzie pamiętała.
          Co do wycieczek, to coś ci opowiem.
          Już lata temu w pewna sobotę pojechaliśmy z W-wy do wioski Ujazd, by zwiedzić zamek Krzyż Topór. Dojechaliśmy, łazimy, fotki i małżonka znalazła dziurę, a jak dziura, to ona koniecznie musi do niej wejść. Z błyskiem w oku i szelmowskim uśmieszkiem pakuje się do rzeczonej dziury, a że było tam ciemno, to utknęła w gruzie i musiałem ją ewakuować. Niepocieszona, taka piękna dziura a ona nie wie co tam jest. Co miałem zrobić, powiedziałem by czekała, a ja wyjdę na zewnątrz i w kiosku kupię jakąś latarenkę. Niestety, latarenek nie było, "wyszły" i nie zaliczywszy dziury, wróciliśmy do domu. Nazajutrz, po śniadaniu odpał i wyposażeni w przenośny sprzęt oświetleniowy, kierunek Ujazd. Zaliczone : dziura, obiad w Sandomierzu i pełnia szczęścia połowicy.
          A wiesz co to była za dziura ?
          Pięć metrów po gruzie (omijając g.... ) prosto. Pięć, sześć w prawo i wyszliśmy drugą dziurą.

          Jesteśmy w związku a nie na pozycji właściciel i rzecz właścici
          > ela.

          No i tak trzymaj, ale też pamiętaj. Postaraj się unieść ponad standardy, a wierz mi, gdy ci się powiedzie, gdy znajdziesz klucz do niej i czymś zaimponujesz jej, to nigdy nie usłyszysz z jej ust czegoś takiego. Dziś to słyszysz, a czy tak będzie zawsze ? To już zależy od ciebie.
          www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso
          Pozdrawiam.
          • potwor_z_piccadilly Re: Czy mówię w innym języku? 17.08.12, 22:34
            Pisałem że lata temu.
            No i poprawka.
            Prawidłowo.
            - Krzyżtopór
            - Pałac obronny
    • Gość: Joanna Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.12, 09:30
      Tak, mówisz w innym języku niz pani, z którą mieszkasz. Oboje nie zamierzacię się zrozumieć ani porozumieć. Chyba lepiej odpuścić sobie, bo śmieszna i bez sensu taka ciągła walka o to, kto postawi na swoim, a kto sie ugnie.
      • Gość: marta Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.tarniny.pl 17.08.12, 23:10
        Moja pani/ mój pan - ten zwrot kojarzy mi się z kolei z poczuciem przynależności do danej osoby. A ponadto określa niższą pozycję osoby, która tak określa swojego partnera.

        W ogóle w słowniku polskim brakuje odpowiednich określeń dla osób, żyjących w nieformalnych związkach. Konkubent - kojarzy się z patologią, z partnerem - robi się interesy, chłopaka - mają dziewczynki w podstawówce, a z przyjacielem nie uprawia się seksu.. Mąż dopiero po ślubie, narzeczony po zaręczynach, a jak mówić o osobie, z którą żyje się wiele lat, mieszka razem i wychowuje wspólnie dzieci? Współlokator, ojciec moich dzieci, stary, a może po imieniu? Uważam, że zwroty: moja kobieta/ mój facet w luźnej rozmowie brzmią najodpowiedniej.
        • Gość: marta Re: Czy mówię w innym języku? IP: *.tarniny.pl 17.08.12, 23:18
          A wracając do właściwego tematu wątku.. Licytowanie się nic nie da, tylko popsuje Wasze relacje. Widać, że oboje macie dominujące charaktery i nikt nie chce ustąpić. Musicie znaleźć jakiś kompromis. Albo usiądźcie i obejrzyjcie wspólnie na spokojnie nowe oferty. Albo rzeczywiście wyjedźcie na weekend osobno.
          A jeśli i to nie przejdzie, a koniecznie chcecie spędzić razem weekend, to umówcie się, że ten wyjazd planuje jedna strona, a następny - druga.
        • potwor_z_piccadilly Re: Czy mówię w innym języku? 17.08.12, 23:35
          Gość portalu: marta napisał(a):

          Uważam, że zw
          > roty: moja kobieta/ mój facet w luźnej rozmowie brzmią najodpowiedniej.

          A czy ktoś ci zabrania uważać ?
          No dobra.
          Pytanie.
          Jak dawniej poddani zwracali się do władczyni/władcy, czy innej ważnej persony ?
          Pani, czy kobieto ?
          Panie, czy facecie ?
          Szanowna marto, zwroty pani/pan były i dziś są zwrotami grzecznościowymi, bo raz, mają pozytywne, historyczne korzenie, a dwa, podkreślają, sugerują wysoki status tej osoby i szacunek dla niej.
          Pozdrawiam.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja