Dodaj do ulubionych

Pornografia i jej skutki zabijają nasz związek

17.10.17, 17:22


Witam! Mój partner po rozwodzie został sam w pustym domu-radził sobie jak mógł i myślę, że za długo był sam bo jak na moje wpadł w uzależnienie od pornografii. Od dwóch lat jesteśmy razem a on nadal ogląda filmy porno. Mówi że lubi tak sie odstresowywać i nie widzi w tym problemu-uważa że nikogo niekrzywdzi gdy nikt go niewidzi. Ze mną kocha się raz na tydzień a na filmy wchodzi czasami nawet co drugi dzień. Niewiem jak mu pomóc by zrozumiał, że niszczy nasz związek w ten sposób i mimo wszystko krzywdzi i mnie. On wie, że ja wiem, że przegląda strony-tylko nie zdaję sobie on sprawy, że czuję sie gorsza, brzydka, niedowartościowana, niedająca mu satysfakcji, nie czuję że jestem tą jedyną, bo w świecie wirtualnym ma piekne kobiety z idealnym ciałem-zawsze może sobie wybrać taką która mu sie najbardziej podoba a ja jestem jaka jestem poprostu go bardzo kocham i z każdym dniem czuję sie coraz bardziej niepotrzebna...

Za proponowałam mu nawet wspólne obejrzenie-ale on ze mna niechce......

W łóżku też nie czuć w nim zaangażowania a bardziej czuć że robi to bym niegadała, ze się nie kochamy... Jak dać mu do zrozumienia, że jednak ma problem i że mnie krzywdzi mimo,że go niewidzę w akcji.... Poprosiłam go o wypełnieniu testu internetowego czy jestem uzależniony od pornografii ale niezgodzil sie bo uwaza ze go to niedotyczy..

Proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • dezel Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe 29.10.17, 17:54
      A wystarczy załozyć stringi, pończochy i szpile, ciekawą bieliznę co jakiś czas i zmieniać miejsce kochania, a problem się sam rozwiąże. Jesli jeszcze dojdzie do tego troche urozmaiceń technicznych, to okazać się może, że w domu jest ciekawiej niż w Internecie
    • pocoo Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe 03.11.17, 08:56
      danulka-1983 napisał(a):

      > Witam! Mój partner ...

      Znów wrzucasz temat ważny, tylko do cholery, dlaczego po raz tysięczny coś przytrafiło się tobie, twojej rodzinie, sąsiadom, koleżankom itd.No i ta pisownia z "nie". Po tym ciebie poznam wszędzie.
      "Uciekaj myszko do dziury..."
    • Gość: www Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe IP: *.play-internet.pl 06.11.17, 08:08
      Ja powiem tyle - problem to masz chyba Ty. Pornografia raczej zachęca do zbliżeń intymnych, a tu lipa u Ciebie, czyli:
      - albo jesteś nieatrakcyjna fizycznie,
      - albo jesteś nieatrakcyjnie psychicznie - czyli pięć minut przyjemności a Ty pewnie oczekujesz adoracji przez cały tydzień, pewnie prezentów, na dodatek leżysz jak kłoda.

      Jeżeli tak to się ciesz że masz sex raz na tydzień.
    • abcdeefgh888 Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe 06.11.17, 13:24
      To problem ale jeszcze nie to, gdy facet zaczepia na portalach randkowych i nawiązuje realne znajomości z innymi babami, z którymi się umawia, bo.....lubi odmiany a kobiety traktuje po prostu jak.....masturbator. To jest dopiero problem, bo modelki z pornosa nie przeleci a nową i chętną "koleżankę" np z bagna pt Sympatia już tak. To jest problem prawdziwy aczkolwiek nadużywanie porno portali też szkodliwe. Wszystko jest dla ludzi z głową a nie....główką.
    • Gość: Podobno_nimfomanka Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe IP: *.dynamic-ww-07.vectranet.pl 16.11.17, 11:18
      Przechodziłam przez to samo. Doskonale Cię rozumiem.

      Ponad 5 lat zmagałam się z poczuciem bycia gorszą - tyle świadomie wiedziałam o problemie. Ale dziś wiem, że mój partner już po roku trwania związku wrócił do pornografii i zagłębiał się w nią coraz bardziej. Ja dowiadywałam się o tym bardzo stopniowo. Latami zachodziłam w głowę jak zaciągnąć go do łóżka. Raz było lepiej a raz gorzej. Frustrowałam się, bo jestem atrakcyjna i mam bardzo duże powodzenie u mężczyzn... wiem też, że jestem dobra w łóżku. Mój facet też to zresztą zawsze powtarzał. Więc odrzucałam zaloty innych facetów i propozycje romansów po to by wrócić do domu gdzie własny facet tak jak twój, miałam wrażenie, że chodzi ze mną do łóżka bym nie gadała. A ja latałam jak głupia i spełniałam każdą jego najmniejszą fantazję, odpowiadałam na każdą sugestię, wbijałam się w pończochy, szpilki, skóry, gorsety i vinyle... ale z czasem to też nie zawsze skutkowało. Zresztą, dochodzisz do momentu gdy wiesz, że w tym układzie on nie chodzi do łóżka z tobą tylko z tym vinylowym gorsetem najwidoczniej.... a każda kobieta potrzebuje tego by to ktoś ją zaciągnął do łózka i jej pożądał. Dochodziło do sytuacji gdy kilka dni nie mogłam go zaciągnąć do łóżka bo ma doła, bo zmęczony, bo ma pracę i musi siedzieć do późna przy kompie.... a potem budziłam sie w srodku nocy i zastawałam go na masturbacji przed komputerem. Żeby jeszcze te panienki na filmach były ode mnei atrakcyjniejsze... ale nie były. Przez lata słyszałam wszystko: że jestem zbyt temperamentna i czuje się pod presją i że jestem oziębła i nie zachęcam go do przespania się ze mną, że ma depresję, że jest zapracowany, że za dużo się przebieram dla niego, że za mało się dla neigo przebieram, że on ma mniejsze potrzeby niż ja... a prawda była taka, że walenie konia jest łatwiejsze, nie trzeba myśleć o drugiej osobie, nie męczy tak fizycznie, nie trzeba się starać, można być egoistą.
      Gdybym wiedziała od razu co mnie czeka odeszłabym.

      Wiele razy mój związek wisiał na włosku właśnie z tego powodu. Zaciągnęłam go do seksuologa... i poczułam się jeszcze gorzej bo skupialiśmy się znowu na nim, a ja czułam się jak przedmiot używany do rehabilitacji. A mój facet uważał, że masturbacja jest jego prawem, wolnością obywatelską. Było to dla niego tak ważne, że kiedy powiedziałam, że serio nie moge tak i jeśli to się nei zmieni to odchodzę, powiedział mi "ok to musimy sie rozstać". Byłam w szoku! W efekcie jednak najpierw udało mi się z pomocą seksuologa namówić na rezygnację z filmów, aż w końcu udało mi się zawrzeć z nim pewien układ. Jeśli będzie się ze mną kochał minimum 5 razy w tygodniu (to ja zawsze miałam większe od niego potrzeby), to reszta mnie nie obchodzi i może sobie robić dobrze ile mu się żywnie podoba. wiedziałam, że to powyżej jego możliwości. I wygrałam.

      Finał jest taki, że nasz związek od jakiegoś czasu jest ok, ale moje zaufanie do mojego partnera i moja samoocena nei wróciły do normy i czekamy na kolejną terapię u dobrego seksuologa. Zawsze gdy dłużej siedzi pod prysznicem nabieram niezbyt komfortowego przeczucia, że znowu wróciły jego dawne nawyki. Po tych wszystkich latach zadawania mi koloejnych ciosów i stopniowego orientowania się w jakim szambie wylądowałam ciężko jest mi ufać mojemu partnerowi, że nie będzie mnie ranił. Wiem, że ma w dupie moje emocje. Nasz związek trwa 11 lat, mamy dziecko i mamy nad czym pracować.
      Jeżeli jednak jesteś gdzieś na początku tej drogi... sp****aj szybko i jak najdalej. Nie warto przez to przechodzić.

      ps. w procesie przekonywania przydać Ci się może wykłąd z TED pt "the great porn experiment". Przyda się tez byś wiedziała, dlaczego nie masz szans w konkurencji z pornografią.
    • dorota.wojtek Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe 22.02.18, 14:41
      Mialam ten sam problem. Rozmowy nie pomagaly wiec rozwiazalam go w inny sposob. POwiedzialam mojemu mezczyznie, zeby zmienil pornhub na redtube, bo tam ostrzej sie rzna. W lozku oscentacyjnie ogladalam porno z wielkimi penisami, potem przymilalam sie do niego i mowilam ze tak wlasnie chce byc brana - ostro i przez poltorej godziny. Zapisalam sie na newlettery na wszystkie pornograficzne strony podajac swoje imie, a calkiem przypadkiem wpisalam jego adres mailowyy. Po dwoch tygodniach to on zaczal mnie pytac, czy mi nie wystarcza i czy musze to codziennie ogladac. Przestalam, on tez, bo chyba porno mu zupelnie obrzydlo. Jest jeden wielki pozytyw tej sytuacji - kochamy sie prawie codziennie a w lozku jest goraco jak nigdy. Czego i Tobie zycze :-)
    • Gość: Nikt Re: Pornografia i jej skutki zabijają nasz związe IP: *.146.1.229.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.11.21, 08:19
      Jest sytuacja gdzie żona robi cuda z mężem prawie codziennie, (chyba każdemu by stał wacek jak siedzi obok niego jego kobieta i oglądają razem film porno??) zakłada pończochy, maluje usta bo wie że mąż to lubi a mimo to nic się nie dzieje, mało tego oglądają razem i też nic. To ze mną jest problem? Ale jak wyjdę z pokoju i wracam to jego wacek jest ok, więc wiadomo że bardziej kręci to niż własna żona? Ogląda filmy, dotyka, i jak tu rozumieć o co chodzi? Tak mu staje a przy żonie nic. Ona ma depresję pourazową, lękową, po 12 latach zostawił ją partner dla innej. Zaczyna mnie to przerażać i staje się coraz bardziej odechciewa czegokolwiek. Bawi się z mężem, grając różne role itd, więc jak to rozumieć? Co dzieje się wtedy z głową takiej kobiety?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka