Dodaj do ulubionych

Życie uczuciowe w spektrum autyzmu.

21.03.22, 14:39
Witam. Z góry przepraszam, że umieszczam to w kategorii pod taką nazwą ale lepszej nie byłem w stanie znaleźć. Jestem 28 latkiem ze stwierdzonym zespołem Aspergera od prawie 17 lat. W miarę wczesna diagnoza (12 l) i wdrożone terapie pozwoliły na całkiem nie najgorsze funkcjonowanie w chwili obecnej. Przynajmniej jeśli mowa o utrzymaniu się na powierzchni że tak to ujmę. Dziś mieszkam w UK w malutkiej wsi i radzę sobie nienajgorzej przynajmniej w kwestii finansowej. Brakuje mi jednak strasznie partnerki....a należy pamiętać, że to zaburzenie ma się całe życie i kto ma wiedzieć ten wie jak mocno to utrudnia budowanie takich więzi.

Na ten moment tak bardzo pragnę już stabilizacji uczuciowej i znalezienia odpowiedniej kobiety która zaakceptuje mnie z calutkim dobrodziejstwem inwentarza, że mam stany depresyjne. Nadmieniam, że w żadnym wypadku nie ma prawa być też autystką - jest wiele powodów dla którego jest to po prostu niemożliwe: wymienię takie najoczywistsze względem moich potrzeb oczywiście:

1: Autystyczny partner potrzebuje oparcia w neurotypowym partnerze jak usychająca roślina wody.

2: Uderzy w to moje i tak nigdy do końca nieugruntowane poczucie własnej wartości (poczucie, że nie zasługuje na niezaburzoną zdrową partnerkę)

3: W wielu przypadkach to popularne stwierdzenie, że ZA dobrze się dogadują jest zwyczajnie błędne. Tam zazwyczaj trwa walka a emocje się gotują.

4: Bardzo wysokie ryzyko przerzucenia w genach spektrum i to już do tego stopnia, że dzieci mogą mieć pełny autyzm i nawet nie mówić całe życie. A ja nigdy nie dopuszczę żeby moje dzieci to odziedziczyły. Nawet samego ZA a co dopiero autyzmu. Bo nie udźwignę tego i nie pogodzę się z tym, że będą musiały przechodzić takie piekło jakie przechodziłem ja (nękanie przez rówieśników do upadłego co spowodowało, że aż do dzisiaj mam symptomy stresu pourazowego i stany lękowe - często jak zamknę oczy to do dzisiaj widzę to wszystko co mi robili a jak idę ulicą to w każdej milisekundzie jestem przygotowany na czyhające zagrożenie [ciągłe napięcie i niepewność, obawa że ktoś mnie od tyłu zajdzie rzuci czymś itp tak jak robili to w szkołach i na podwórku] mimo, że teoretycznie rzeczywiście już go nie ma bo jestem dorosłą osobą w dodatku postawną - 190 cm - 110 kg ale psychika niestety steruje wszystkim). Więc jestem w stanie poświęcić najwyższe wartości [nawet własne życie!!!] żeby moje dzieci urodziły się neurotypowe i miały "normalną" drogę emocjonalną przez ten podły świat zamiast obciążenia w postaci spektrum które skaże je na to, że wyżej wymieniona droga będzie nosiła znamię trzech kroków do przodu i dwóch w tył - przepraszam ale myślę, że większość rodziców autystycznych dzieci przyzna mi rację. No i co tu dużo mówić - to wszystko co przeszedłem sprawiło, że najzwyczajniej w świecie nie wystarczy mi sił i energii na podłożu psychicznym żeby wychować takie potomstwo. Zostały one stuprocentowo wykorzystane na mozolną i pełną krwi i potu naukę funkcjonowania w tym świecie żeby w ogóle przeżyć samodzielnie bez pomocy innych ludzi. Udało się ale naprawdę mocnym kosztem. Wiem, że przy niezaburzonej partnerce również występuje ryzyko przerzucenia genów jednak nieznacznie się zmniejsza a to zawsze coś... zresztą mając zdrową kobietę mógłbym wspólnie z nią rozważyć możliwość adopcji czy coś ale to już na marginesie. Wyczerpując ten jakże długi czwarty punkt dodam jeszcze, że (o losie) zwyczajnie nie dostrzegam sensu istnienia bez przedłużenia gatunku. Może dlatego, że pochodze z takiej właśnie rodziny. Nie wiem. Wszystko jest kwestią potrzeb.

Miałem już w życiu 3 miłosne przygody na szczęście właśnie z nieautystycznymi partnerkami. Nigdy sam do żadnej nie zagadałem. Same podeszły/zainicjowały kontakt. Próba zagadania do dziewczyny wiąże się z olbrzymią ilością stresu zawsze a przy bardzo wysokiej wrażliwości autystycznej powoduje u mnie całkowity paraliż ciała. Do dzisiaj nie udało mi się z tym nic zrobić (używki nie pomagają). I o tyle co na początku były to naprawdę fascynujące przygody to "relacje" jakie z tego wyniknęły nie wytrzymywały próby czasu. Nigdy nie trwały dłużej niż pół roku.

Mam pytanie do zorientowanych jakkolwiek w tej tematyce jeśli takie osoby się tu znajdą. Jaka waszym zdaniem uwzględniając między innymi powyższe punkty które wymieniłem powinna być druga połówka dla takiej osoby? Mi się wydaje, że na pewno silna znająca życie i myśląca w stu procentach trzeźwo.

Czy gdybyście dowiedzieli/dowiedziały się, że wasz partner/partnerka posiadają tego Aspergera to byście ich zostawiły i nie próbowały w to wejść głębiej? Czy widzielibyście/widziałybyście jakikolwiek sens podejmowania próby zaangażowania się w związek z taką nietypową osobą? Pytanie nie jest absolutnie bezpodstawne bo czytałem w internecie na forach w tym temacie, że życie z takimi ludźmi jak my to piekło, brak wzajemnego zrozumienia i brak możliwości nawiązania więzi emocjonalnej z nami (nie zgadzam się z tym po prostu jest trudniej ale długie rozmowy sprawiają, że często wcale nie jest to nieosiągalne). A to co najgorsze dla mojego poczucia własnej wartości to to, że kobiety na tych forach w 90 procentach przypadków pisały żeby od nas szybko uciekać bo po latach związków z takimi osobami są zniszczone psychicznie. A ja chcę żeby kobieta była przy mnie szczęśliwa jestem w stanie podjąć naprawdę wszystkie osiągalne działania/próby i poświęcić najwyższe możliwe wartości żeby to wszystko co niesie za sobą ZA i to powyższe u ich partnerek powoduje - pokonać. Nikt mi nie wmówi, że to niewykonalne. W przeciwnym razie w jakim celu takie osoby jak my w ogóle by się rodziły na tym świecie? Odniosę się do prostego powszechnego banału, że każdy ma prawo do szczęścia. W tym i do bycia kochanym i w duecie :). Jeśli autystyczność ma pozbawiać na to szansy to w moich oczach dorosłe życie takich ludzi nie posiada żadnej wartości. Przepraszam, że się uniosłem ale codzienna dawka tych wiadomości na tych forach gdzie desperacko poszukuję nowych słów nadziei powodują, że niewiele brakuje żeby łzy mi się polały po klawiaturze. I mogę otwarcie się przyznać. Tak. Jestem desperatem.

Może źle robię, że tyle o tym czytam i te negatywne gorzkie słowa ze znikomą ilością nadziei bo to autentycznie zabija mi samoocenę i dołuje w opór ale robię to bo naprawdę ciężko mi się już żyje samemu na tym etapie życia i czuję, że ta naturalna potrzeba z biegiem lat będzie się tylko nasilać. Poza tym szukam jakiegokolwiek światełka w tunelu i jakiegokolwiek rysowania się wizji zmiany sytuacji na horyzoncie ale od kilku lat nic na to nie wskazuje.

Podejmowałem wiele prób nawiązania kontaktu z dziewczynami na portalach randkowych w tym i na Tinderze ale zwyczajnie mi to nie wychodzi. Może błędnie się za to zabieram aczkolwiek próbuje robić to tak jak potrafię.

Bardzo proszę o szczere odpowiedzi wyłącznie osób jakkolwiek znających specyfikę tematu.

Pozdrawiam :).


Obserwuj wątek
    • ximeca Re: Życie uczuciowe w spektrum autyzmu. 26.05.22, 15:18
      Mam pewne doświadczenie w temacie ZA. Mogę się podzielić na priva, jak będziesz chciał to się odezwij. A tu zostawię kilka przemyśleń do Twojego maila , nie wszystko ma związek z ZA.
      1. Mieszkając w UK masz mniejsze szanse na znalezieniu partnerki, bo kobiety są hypergamiczne co oznacza, że Polki w UK preferują Brytyjczyków (o ile sam już nie mają chłopaka z PL, a te z oczywistych względów odpadają) a Brytyjki też preferują swoich. Pytanie na ile Ty jesteś otwarty na dziewczyny innych narodowości, np. Ukrainki, Filipinki, ale tu też może Ci być trudniej, bo ZA jest jednym utrudnieniem w relacji, a komunikacja w obcym języku kolejnym.
      2. Mieszkając na wsi masz mniejsze szanse na znalezienie partnerki, bo na wsi jest więcej samotnych mężczyzn, a z kolei w mieście samotnych kobiet. Przynajmniej w PL tak jest, wychodzę tu (może z błędnego założenia , że w UK jest tak samo. Biorąc pod uwagę powyższe dwa punkty przemyśl przeprowadzkę do dużego miasta w PL, albo chociaż do dużego miasta w UK.
      3. Szukaj introwertyczki, bo ona będzie lepiej rozumiała i akceptowała Twoją potrzeba izolacji, wyciszenia i samotności oraz będzie miała mniejsze potrzebny interakcji międzyludzkich. O ile jeszcze związek introwertyk-ekstrawertyk ma szanse powodzenia, o tyle Aspie z ekstrawertykiem mogą mieć naprawdę ciężko.
      4. Unikaj dziewczyn młodszych niż 26-27 lat. Młodsze dziewczyny mają większe potrzeby spontanicznych wyjazdów w nieznane, wypadów do dyskotek, na festiwale i koncerty oraz wyższe oczekiwania wobec partnera, że zapewni im odpowiedni poziom takich rozrywek choćby przez ochocze uczestnictwo w nich. W tej kwestii bazuję na stereotypowych cechach Aspich, a oczywiście nie każdy Aspie ma problem z hałasem, głośną muzyką, nieprzewidywalnością itp.
      5. Celuj w dziewczyny wysokie, takie od 178-180 cm w górę. Oczywiście wzrost i wygląd to nie najważniejsze, ale powiedzmy nie bez znaczenia. Wysokie dziewczyny mają większe trudności ze znalezieniem partnera wyższego od siebie partnera, wiec jako b. wysoki facet jesteś dla nich na tym rynku matrymonialnych dobrem luksusowym i jednocześnie limitowanym.
      6. Przeskanuj swoje zainteresowania pod kątem tego co potencjalnie może ci ułatwić poznanie dziewczyn. Odpada raczej motoryzacja, ale na przykład jeśli interesują cię komputery to zastanów się nad wolontariatem typu składanie, przygotowywanie komputerów dla dzieci z biednych rodzin. O ile oczywiście czujesz, że sam czerpałbyś z tego jakąś radość, jakiejś poczucie samospełnienia. W takich wolontariatach kręci się dużo sensownych, wartościowych dziewczyn. Znalezienie wspólnych zainteresowań, czegoś co można wspólnie robić, jest w życiu ważne, a w przypadku związku Aspie-NT naet nieco ważniejsze niż zazwyczaj.
      7. Bądź otwarty w relacji z dziewczyną, z którą się spotykasz w kwestii tego, czego nie lubisz i dlaczego czegoś nie zrobisz „nie mam ochoty na X, bo nie lubię głośnej muzyki” ale jednocześnie daj jakąś przystępną propozycję „ale może wybierzemy razem się na rowery do Y”. O ile oczywiście jesteś tą dziewczyną zainteresowany. Jeśli nie powiesz dla czego nie chcesz iść do X bez tej dalszej części to dziewczyna odbierze to najprawdopodobniej jako brak zainteresowania nią, a przynajmniej brak elastyczności, niechęć albo bierność która wymusza na niech bycia motorem związku. Jeśli dziewczyna chce iść do X to niech oczywiście idzie, ze swoimi przyjaciółmi, a Ty życz jej dobrej zabawy, żeby wiedziała że Twoje niechęć to tego typu aktywności jej nie ogranicza. Nie zmuszaj się do takich aktywności, bo to droga do nikąd, będziesz sfrustrowany i to będzie miało zły wpływ na wasza relację. Chyba że to jakieś ważne, jednorazowe wydarzenie typu dziewczyna chce żebyś poszedł z nią na wesele kuzynki.
      8. Trochę kontynuując powyższy punkt: bądź szczery na temat swoich potrzeb i ograniczeń i wykaż się humorem, pokaż, że masz do siebie w tej w kwestii dystans (jeśli nawet masz bardziej kompleksy niż dystans to tu bym akurat polecała „fake it a until you make it”) typu „sory, ale robię się trochę podejrzany jak musze przebywać w tłumie ludzi których nie znam dłużej niż godzinę” Nawet jeśli wyjdziesz trochę na freaka to po pierwsze odsiejesz dziewczyny, które nie akceptują pewnych zachować (a z twoje perspektywy nie ma sensu takich znajomości kontynuować) a nawiążesz wieź i porozumienie z tą, z którą ma szanse się udać.
      9. Uświadom sobie, że nie tylko ty jesteś zaburzony (przepraszam, za bycie politycznie niepoprawną, ale mam nadzieję, że rozumiesz , że mam dobre intencje). Po prostu: nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani. Dziewczyny, z którymi się spotykasz/spotkasz też mają swoje problemy i kompleksy, a to z powodu cellulitu na udach, nadwagi, a to przekonania że nigdy nie wejdą w normalny związek, bo mają zaburzoną relację z ojcem, a to depresji, lęków, chad czy czego tam jeszcze.
      10. Przeanalizuj co poszło nie tak w twoich poprzednich relacjach. Jeśli nie wiesz, to zapytaj te dziewczyny. Może się dowiesz czegoś cennego, co Ci pozwoli uniknąć błędów w przyszłości.
      11. Zastanów się nad randkami z samotnymi matkami. Większość bezdzietnych mężczyzn raczej tego unika, ale biorąc pod uwagę że adopcja dziecka jest dla Ciebie akceptowalną opcją to w takim układzie masz od razu dziecko w pakiecie. Jednocześnie prawda jest taka, że singielki z dziećmi mają trudniej jeśli chodzi o znalezienie partnera, więc statystycznie częściej są bardziej wyrozumiałe i elastyczne w dopasowywaniu się do indywidualnych potrzeb i ograniczeń partnera. Oczywiście ta opcja ma swoje wady (liczne i zależne od takich czynności jak ojciec tego dziecka), o których chyba nie muszę mówić, ale tak daję znać.
      12. Nie trać nadziei i szukaj. I żeby Ci nikt nie wmówił, że cierpliwość wystarczy i sama cię miłość znajdzie znienacka, czasem się sama nie znajdzie i trzeba szczęściu pomóc, nawet jeśli to randkowanie internetowe to wcale nie taka frajda. Ciesz się, że jesteś facetem i zegar biologiczny Ci nie tyka, no nie tak jak nam w każdym razie :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka