Dodaj do ulubionych

udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!!

IP: 195.117.10.* 10.10.01, 14:16
Dzieńdoberek Panie Doktorze

Jak długo można oszukiwać - udawać orgazm!!!
Może zacznę od początku.Mam 27 lat.Jak sięgnę pamięcią od dwunastego roku życia
jak potrafiłam tak potrafiłam ale się onanizowałam.Często dochodziłam do ??????
nawet niewiem czy to był w jakimś stopniu orgazm - pewnej przyjemności.Do
fizycznej przyjemności dochodziły dość odważne wręcz brutalne fantazje seksualne
(nie mające w żadnym stopniu podłoża psychicznego związanego z sytuacją
rodzinną).Na tym etapie moja przyjemność seksualna się zatrzymała.Często
zastanawiałam się nad tym czy te zabawy z dzieciństwa nie są źródłem moich
obecnych problemów.Zycie seksualne rozpoczęłam ok 17roku życia,powoli się
wszystkiego uczyłam przez 10 lat.Prócz dobrej techniki seksualnejnic nie
osiągnęłam.Partnerów wielu nie miałam - trzech.Każdy z nich pomimo uczucia
jakim ich darzyłam poprostu mi się nudził po pewnym czasie.Podczas aktu
seksualnego dochodziło do tego że potrafiłam myśleć o filmie który ostatnio
obejrzałam a nawet zdarzało mi się zasnąć na parę sekund.Nie wygląda to wesoło.
Podniecam się w niewielkim stopniu na początku aktu seksualnego przy grze
wstępnej ale czym bardziej parter się podnieca tym szybciej spada moje
podniecenie.I w taki oto sposób nawet nie wiem kiedy zaczęłam udawać
podniecenie,orgazm - co kolwiek to jest.Gdy trzy lata temu poznałam mojego
obecnego męża myślałam ,że jako młoda ,atrakcyjna i zakochana kobieta jakoś
sobie z tym poradzę.Zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne , kochałam partera
dobrze czułam się w jego towarzystwie , często myślałam o seksie z nim , często
się kochaliśmy i pommimo braku orgazmu czułam się dobrze i przyjemnie , ale
wciąż udawałam i udaję nadal.Jest mi z tym źle staję się drażliwa ,nie mam
ochoty na zbliżenie, nie odczuwam żadnej przyjemności i sytuacja staje się nie
do zniesienia.Tym bardziej że on cały czas uważa że jest mi cudownie.Często
myślałam o tym żeby mu powiedzieć ale przypominam sobie wtedy co było gdy
zrobiłam to wobec wcześniejszego partera-konsekwencje były niezbyt miłe.Dodam
że bardzo kocham mojego męża ale nie mogę całe życie udawać żeby było mu dobrze
ja też chcę , zresztą często powtarza Pan w swoich wypodziedziach że każda
kobieta jest w stanie przeżyć orgazm.
Bardzo proszę o pomoc.Cęnię Pana zdanie i ślędzę Pana wypowiedzi.
Olesia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maja Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: 194.92.194.* 11.10.01, 09:16
      Olesiu, zanim podziele sie z Tobą moimi refleksjami na Twój problem, krótko do
      Maxa: poczytaj sobie chłopie troche fachowej literatury na ten temat chćby
      rzeczony artykuł dr Depko w "Wysokich obcasach",ze onanizowanie się przez
      kobietę(wg pana doktora) przed podjeciem współzycia właśnie ją rozbudza i
      przygotowuje niejako do pełnego odbioru bodźców seksualnych w kontakcie z
      partnerem, tak więc drogi Maxie "nie pieprz" jak nie wiesz. Zreszta w pełni sie
      zgadzam z dr Depko co moge stwierdzic na własnym przykładzie.
      Ale wracając do Twojego problemu Olesia. Nie możesz tak dalej w tym tkwić nic
      nie robiąc. Zadajesz gwałt własnej psychice i tak dłużej byc nie może. Nie
      wierzę, że nie jesteś zdolna do przeżywania orgazmu i pełnego satysfakcji
      współżycia! Moim zdaniem, albo Twój partner(nieświadom zupełnie Twoich
      problemów)nie rozbudza Cie w nalezyty sposób (bo jak ma to robić skoro i tak
      udajesz, że jest wszystko w porządku!). Powiedz delikatnie mężowi, że chcesz,
      aby pieścił Cię tak i tak (w końcu jak sama to robisz potrafisz mieć pełną
      satysfakcję!), a Ty możesz w tym czasie również pieścic jego. Poproś go i pokaż
      mu jak ma to robić. Pożądanie i rozkosz rodzi się powoli, krok po kroku,
      prawdopodobnie ciągle jesteś nierozbudzona seksualnie. Broń Boże, żebyś
      powiedziała mu, że do tej pory był do niczego etc. Raczej powiedz, że
      chciałabyś spróbować czegos innego w waszym pożyciu seksualnym. A może spróbuj
      samej masturbacji w jego obecności. Naprawdę wielu facetów to niesamowicie
      "bierze", a i samej kobiecie jest podwójnie przyjemnie. Zreszta to tylko
      niektóre moje propozycje. Jeśli mimo to nic nie "drgnie" w Twoich emocjach,
      spróbuj poradzić sie dobrego specjalisty, nie możesz tego pozostawić bez
      rozwiazania! Powodzenia Maja
      • Gość: Ewa Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 11.10.01, 15:11

        Ja doskonalę \Cię rozumiem Olesiu. Mam 31 lat i mam ten sam problem. Jestem z
        moim mężem 15 lat, 10 w małżeństwie. Jest wszystko dobrze włóżku, ale tez
        udaję. Teraz jak bym się przyznała to byłoby mijemu mężowi strasznie
        przykro,myślę, że nawet by nie uwierzył. Jak robię to sama jest okey. Może to
        ma jakieś podłoże psychiczne? Sposób osiagania orgazmu jest już przeze mnie
        wypracowany, a z męzem bardzo siuę staram, żeby było tak samo ale nie wychodzi.
        Mąz już po ja .... udaję,że było okej. Wiem,że mogę osiagnąc orgazm sama, jest
        to super, ale dlaczego tego nie mam z człowiekiem którego bardzo kocham???
        Bardzo proszę Cię Max, zebyś sobie darował komentarz.
        • Gość: NIEZNANA Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: *.daewoo.com.pl 16.10.01, 09:58
          cos ci powiem Ewa gdy potrafisz zadowolic sie sama znaczy to ze
          najprawdopodobniej masz tzw orgazm lechtaczkowy (glupio sie to nazywa wiem)
          sluchaj ja tez tak robilam do momentu kiedy stwierdzilam ze chce najpierw by
          mnie doprowadzil do wzlotu poprzez pieszczeni e tego miejsca a potem UWIERZ MI
          od razu przezsedl do akcji tzw pelnej (penis do pochwy)NAWET NIE WIESZ JAKIE
          MIEWAM MILE STANY ten lechtaczkowy orgazm (kiedys byl wszystkim) to naprawde
          gra wstepna. Sprobuj tak. Najpierw on robi ci to co ty sama zazwyczaj po
          stosunku i widzi twoja reakcje (NIKT MI NIE POWIE ZE FACET NIE POTRAFI PALCEM
          BADZ JEZYKIEM ZROBIC TO CO KOBIETA TYLKO ZA POMOCA PALCA)
          • Gość: Ewa Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 18.10.01, 12:48
            Do Nieznanej
            Wiem o co Ci chodzi. To wszystko niestety nie jest takie proste. Obawiam się,
            że sposób dochodzenia do orgazmu juz mam wypracowany. Jak robi to mąz ja po
            prostu "wypadam". Chodzi o częstotliwośc pieszczenia, siłe dotyku itp. Nie
            potrafię się skupic, mój mąż dochodzi już do końca, a ja niejednokrotnie znów
            na początku. Wiem, że orgazm to nie wszystko. Ja za nic nie zamienie tych nocy
            z mężem bez sławionych orgazmów na czyste techniczne pobudzanie. Pewnie, że
            chodzi o bliskość i miłość. Ale gdzieś podswiadomie zastanawiam się dlaczego
            nie mogę tego pogodzić.
            Rozmawiałam o tym z mężem, 15 lat bycia razem to w końcu jest trochę czasu. Tak
            się złozyło, że sprawa nie została wyjaśniona. Trochę było mi żal mojego męża,
            że tak się stara a ja nic i zaczęło się....Jedno małe "oszustwo" pociaga za
            sobą kolejne.
            Myśle, że tylko sama mogę sobie pomóc. Pracuję nad tym. Nie wyobrażam sobie pó
            jścia z moim problemem do seksuologa. Chyba wiem jaka bylaby recepta. Jest
            forum to się wyzalam. Tyle. Pozdrawiam inne dziewczyny, wiem,że oprócz Olesi są
            takie co mają ten sam problem.
      • Gość: Maja Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: 194.92.194.* 12.10.01, 08:06
        No Kaju, to był chyba celny strzał! A tak a propos Maxiu, to Ty jestes
        nietolerancyjny w stosunku do ludzi odmiennie postepujących niż Ty. Po prostu
        rób swoje, ale nie krytykuj innych i nie mów, że to co Ty robisz jest lepsze! W
        żadnej dziedzinie nikt z nas nie ma takiego prawa. Mozemy co najwyzej podzielić
        sie naszymi spostrzeżeniami - dlatego Maxiu wiecej tolerancji w życiu, a
        bedziesz szczęśliwszy, czego Ci serdecznie życzę 26-letni nieonanisto! Maja
        • Gość: Max Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: 158.66.108.* 12.10.01, 10:14
          Drogie Maju i Kaju,

          Wasza błyskotliwość i zmysł detektywa są porażające. Dlaczego Maja zarzuca mi
          brak tolerancji, a Dr Chart poglądy rodem ze średniowiecza. Dlaczego uważa, że
          żyję w celibacie??? Ja nikogo do niczego nie zmuszam. Proponuję rozwiązanie
          problemu. A co do problemów Olesi, to gdybyście zajrzeli do grudniowego (ub.r.)
          Medical Journal of America, byście może dowiedzieli się, iż obecnie panie
          odchodzą od chemii, której skutki m.in. to oziębłość małżeńska, bezpłodność
          dzieci lub wnuków. Poza tym jak kobita jest gnuśna i leniwa (nie mówię o Olesi)
          i nie zna lub nie chce znać swojego ciała, a jej chłop ham, nie respektujący
          jego praw, wtedy mamy to, co mamy.
          Proponuję odwrót od różnego rodzaju konserwantów, atrap, namiastek itp. na
          rzecz zdrowej żywności, zdrowego życia no i ekologicznego seksu (oczywiście
          małżeńskiego).

          Wasz ulubiony Max
            • Gość: Max Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: 158.66.108.* 12.10.01, 11:04
              Gość portalu: Olesia napisał(a):

              > Gość portalu: Max napisał(a):
              >
              > > Dlaczego uważa, że
              > > żyję w celibacie???
              >
              > A dlatego że sam to napisałeś w odpowiedzi na wątek 403.
              > Że wyznajesz czystość przedmałżeńską.

              Ależ Olesiu,
              to dotyczyło całkiem innego wątku. Naprawdę nie przejawiaj takiej czujności
              proletariackiej. Podobno życie jest bardziej złożone, niż mniemamy.

              Gadka, szmatka, a ja czuję, że moje klasyczne poglądy robią coraz to większe
              wrażenie na tobie. Jesteś na najlepszej drodze do udanego małżeństwa. Pan Doktor
              już raz sie wypowiedział na temat samogwałtu. On zniewala i czyni niewrażliwym na
              męża. Nie bierz prochów! One niszczą twoje zdrowie i urodę, ubezpładniają cię,
              sprowadzają cię do roli w każdej chwili dostępnej prostytutki i robią z ciebie
              chłopa. Postaw na KOBIECOŚĆ (ona jest wszakże bardzo trudna). Samogwałt i proch
              niszczą miłość i rujnują życie.

              Halo, twój bezpośredni Max



                • Gość: Max Re: tylko do Olesi IP: 158.66.108.* 12.10.01, 13:30
                  Jakbyś zgadła. Tracisz nerwy Olesiu.

                  Case study dla Olesi od Ruth:

                  "Dzisiaj jest ósmy dzień, jak biorę tabletki antykoncepcyjne. Podjęłam tę
                  decyzję wspólnie z chłopakiem, bo tak będzie najprościej pozbyć się problemu
                  zajścia w ciążę. Na mądrej ulotce opisano kilka dolegliwości: bóle głowy,
                  podbrzusza, nudności, depresja. Przeszłam wszystkie plus kilka dodatkowych.
                  Zapomniano napisać, że po trzech dniach przestanę być sobą. Zamieniłam się w
                  osobę ponurą, pesymistycznie nastawioną do życia, smutną, niemiłą (unpolite),
                  zniechęconą, osowiałą. Życie ucieka ze mnie. Człowiek, którego kocham, staje
                  się dla mnie obojętny. Zresztą obojętnieję na wszystko: na ludzi, na miłość, na
                  życie, na przyszłość. Na tabletki patrzę z niechęcią, bo czuję, że coś mi
                  kradną. Coś, co by było piękne - moją płodność. Więc dalczego biorę je dalej? Z
                  egoizmu, który rośnie, rośnie, rośnie..."

                  Ile mogłem, tyle ci przetłumaczyłem. To tylko fragment.

                  Oddany Max

              • Gość: orzeszek Re: do Olesi IP: 192.168.252.* 12.10.01, 12:07
                Fajny nick-tak w ogole!
                Szkoda, ze jeszcze sie Pan Doktor nie wypowiedzial, ale mam wrazenie, ze troche
                juz zostalo na temat przyjemnosci w sexie powiedziane (np w Wysokich Obcasach-
                wywiad na temat orgazmu). Tam doktor twierdzi, ze jesli sie kocha partnera i
                jest sie zadowolonym z pozycia, to orgazm jest rzecza drugorzedna (ja to tak
                zrozumialam). Moze chodzi u Ciebie o czysto behawioralne wyuczenie,
                uwarunkowanie na konkretny bodziec, ktory by Cie zakrecil. Nie wiem, bo nie mam
                pewnosci, czy juz kiedys przezylas, czy nie orgazm. Moze-krok po kroku (bez
                szokowania partnera tym, ze dotad nie bylo Ci az tak dobrze) koncentruj sie na
                tym co Ci sprawia przyjemnosc. Zabaw sie w detektywa i poglebiaj to, co raz
                sprawdzisz. Ta droga musi prowadzic od mniejszej-do wiekszej przyjemnosci. Moze
                lubisz kiedy on caluje Ci szyje, moze stopy, a moze lubisz klapsa? Popusc wodze
                fantazji. Na pewno Ci sie uda-w tym wieku (a jestem w podobnym) jestesmy
                jeszcze przed szczytem mozliwosci:)))))))))
                I tu dygresja-Max ma juz z gorki i nawet biedaczysko sobie recznie nie ulzy. O
                ile to wszystko prawda, a nie podpucha kolesia, ktory lubi kijem w mrowisko i
                pomieszac zdziebko. Jesli tak-produkuj sie kolego, zobaczymy na ile Ci farby
                starczy. Ja sie tam dobrze bawie wiedzac, ze ja mam to, o czym Ty boisz sie
                marzyc, zlotko:)))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • Gość: knockout Maxymalna smiesznosc IP: *.piekary.oho.com.pl 12.10.01, 14:30
                czesc,
                Tak sobie czytam te posty i:
                1. mysle, ze dla Maxa najlepsza kobieta jest ta, ktora nie goli pach i nog, nie
                uzywa dezodorantow nie mowiac juz o wodach toaletowych - taki naturalizm,
                2. Oczywiscie fajnie, ze Max ma swoj punkt widzenia na swiat, tylko dlaczego
                starasz sie tak usilnie wykazac glupote innych? Skoro Tobie wolno, to popracuje
                nad wykazaniem, ze baardzo sie myslisz,
                3. Czesto przybierasz Maxie ton kaznodziei z Central Parku, obok ktorego stoi
                tlumek gapiow i smieje sie z jego gadki o niemoralnosci i Apokalipsie. Moim
                zdaniem masz cholernie blisko do kolegi Rydzyka, ale czyzby napewno? przeciez
                wtedy byc nawet nie wchodzil na ta pejsata Wyborcza ...
                4. Cytujesz jeden wycinek z opowiadania o przyslowiowym Jasiu (tym razem w
                wersji kobiecej), ktory sie dotykal a potem wyrosla mu blona miedzy palcami i
                wlosy na jezyku. Stary - to smieszne. Nie uczyli Cie na matematyce, ze na
                podstawie jednego przypadku nie wyciaga sie regul ogolnych? Z reszta zapewne
                teks jest pisany na zamowienie i to totalny fake,
                5. Wiekszosc dziewczyn ktore znam (w wieku 22-27) bierze piguly i sie niezle z
                nimi czuje i z tego, co widze nie zmieniaja sie w facetow. Moze Twoje
                doswiadczenia opieraja sie na przypadkach lasek, ktore w jeden dzien jadly cale
                pudelko, bo im sie pofyrtalo z aspiryna?
                6. Moja laska miala problem z jajnikiem i to wlasnie piguly uratowaly ja przed
                operacja. Inaczej poszlaby na stol, wiec moj mily przestan cisnac wancki, jak
                to sie mowi na Slasku, pomasuj sobie zolnierzyka i idz spokojnie spac,

                pa
                • Gość: Max Re: Maxymalna smiesznosc IP: 158.66.108.* 12.10.01, 15:20
                  Fantastyczny post!
                  Chyba nie przeczytałeś wszystkich moich wypocin, bo byś zauważył, że nikomu
                  niczego nie narzucam. Być może jestem w Klubie Wzajemnej Adoracji. Po co więc
                  Olesia tak pragnie porad, skoro wszystko już wie lepiej?

                  Nie mam nic przeciwo semickim konotacjom Gazety W. Może ty masz? Nie wiem, czy
                  wiesz, ale oni są właśnie naturalistami. Co do golenia tam i ówdzie, to sprawdź
                  w słaowniku hasło "Naturalizm". Miłej lektury.

                  Mówiłeś o swojej "lasce". Jesteś homo, czy on bierze również prochy.
                  Interesujący przypadek. Proszę o szczegóły.

                  Co do mnie mogę podać więcej case studies, jeżeli chcesz.

                  Do usłyszenia
                  Max
                  • Gość: l Re: Maxymalna smiesznosc IP: 192.168.2.* / *.ds2.agh.edu.pl 12.10.01, 17:57
                    Oj, oj, oj.... widze chlopie(?), po tych Twoich wypocinach, ze moze byc z Toba
                    nie najlepiej. Powaznie.

                    Tak ze moze udaj sie do jakiegos fachowca. To, ze Ci jest dobrze i nie widzisz
                    wlasnych ulomnosci, problemow itd, to, ze twierdzisz, ze z Toba wszystko w
                    porzadku, to wcale nie jest dowod, ze tak jest. Po prostu ich nie widzisz. To
                    wcale nie znaczy ze ich nie ma. Pewniaczku(?)

                    Powaznie.
                  • Gość: knockout Re: Maxymalna smiesznosc IP: *.piekary.oho.com.pl 12.10.01, 19:59
                    heh, im wiecej czytam takich postow, tym bardziej jestem pewien, ze nalezych do
                    tych biednych facecikow, ktorzy jak pomysla o czyms 'grzesznym' to potem
                    biczuja sie w swoich ciemnych piwniczkach. Albo odpierdziela im i czuja
                    sie 'zbawicielami' i krecach o takich kolejne odcinki Millenium.
                    strasznie mi cie zal,
                    nie, nie jestem homo ty maly czlowieczku rozpaczliwie probujacy zwrocic uwage
                    ogolu na swoje robacze zycie. wyobraz sobie, ze mam fajne zycie seksualne i nie
                    musze sie bac matki, jak ty zapewne. No, ale ty seks to znach chyba z dymania
                    zwierzat domowych - nie biora pigul antykoncepcyjnych, nie grzesza itp.
        • Gość: Olesia Re: DO NIEZNANEJ IP: 195.117.10.* 16.10.01, 10:19
          Dzięki za radę , prawdę mówiąc też o tym myślałam ale jakoś nigdy tak do końca
          to dobrze nie wyszło , ale sprowokowałaś mnie do tego żeby porządnie się tym
          zająć i przestać się obijać i czekać na "zbawienie" , w końcu zasługuję na
          odrobinę radości.
          • Gość: muza Re: DO NIEZNANEJ IP: 62.148.92.* 16.10.01, 10:55
            olesiu, i wszyscy inni. Coś wam powiem. Zastanówcie się, co jest dla Was
            głównym motorem uprawiania seksu z kochaną osobą. Ja kocham mojego partnera,
            satysfakcjonuje mnie nasze życie seksualne, a orgazmu nie osiągam. I wcale nie
            jest to dla mnie sprawa, która nie pozwala mi normalnie funkconować. Po prostu
            cieszę się, że mogę być blisko Niego, sprawiać Mu przyjemność, a On mi.
            Oczywiście nic nie udaję - po co?????? Rozwiązaniem na udawany orgazm jest
            tylko i wyłącznie rozmowa z partnerem - jeżeli kocha to zrozumie.

            Pozdrawiam
            Monika
            • Gość: Olesia Re: DO muzy IP: 195.117.10.* 16.10.01, 11:30
              Oczywiście masz racje był czas kiedy i mi to wystarczało ale z cZasem staje się
              to zbyt męczące.Co do rozmowy to nie byłąbym taka pewna czy zrozumie. Już
              kiedyś to przerabiałam wszak z innym partnerem ale kochającym.Więc to wszystko
              nie jest takie proste .A żeby wiedzieć czy orgazm uszczęśliwia najpierw trzeba
              go doświadczać i wtedy zdecyduję czy mi potrzebny do "szczęścia".
              Tak na marginesie : uważaj bo jeśli twój partner trafi na ognistą laskę
              (całkiem przez przypadek-przypuśćmy) która będzie przerzywać orgazm i jej
              skurcze macicy towarzyszące temu zjawisku będą doprowadzać go do takiego stanu
              że i ty będziesz tak chciała żeby był tak szczęśliwy jak z tą laską.Mężczyzną
              do szczęścia wiele nie potrzeba a jak pożycie nie jest udane to zdradzi prędzej
              czy później.
              Pozdrawiam
              p.s oczywiście nie musi to być regułą taka jest moja opinia
              • muza9 Re: DO muzy 18.10.01, 09:19
                Olesiu, cały pic w tym, że mam 100% pewność, ze mój facet nie byłby w stanie
                zdradzić mnie z "laską". Nie ma takiej opcji. Życzę Ci, żebyś miała możliwość
                bezstresowego pogadania z partnerem. Jeżeli Cię kocha, to zrozumie. My cały
                czas jesteśmy świadomi, że orgazm kobiety różni się od męskiego - u Nas chodzi
                o coś więcej niż tylko mechaniczne pobudzanie miejsc erogennych, nam potrzeba
                czegoś więcej, musimy partnerowi ufać. I nie wierzę dziewczynom, które mówią,
                ze od "pierwszego razu" przeżywają orgazm.

                Pozdrawiam
                • Gość: KR$ Re: DO muzy IP: *.ipt.aol.com 28.10.01, 22:55
                  To, ze Ty czegos nie doswiadczasz nie znaczy, ze inne kobiety przezywajace to
                  na codzien klamia na ten temat... Sugeruje rowniez bardziej realistyczne
                  podejscie do zaufania partnerskiego. No i na koniec zycze osiagniecia tego
                  czego juz przestalas szukac - ot tak spontanicznie bez wysilkow. Moze
                  sprobujesz z kim innym?
              • muza9 Re: DO MUZY 18.10.01, 09:24
                Gość portalu: smyk napisał(a):

                > kochanie to nie jest wszystko, jeżeli nie wiesz co to jest orgazm ( gdyż go w
                > życiu jeszcze nie przeżyłaś) to nie wymodrzaj się na tym forum i nie doradzaj
                > jak nie masz zielonego pojęcia o seksie.
                > pozdrawiam
                > SMYK


                Masz rację - nie wiem co to jest orgazm w wydaniu kobiecym, ale wiem co on
                oznacza u faceta - uwielbiam patrzeć na mojego Partnera w tej chwili - jest to
                dal mnie zajebisty moment. masz rację, że nie odczułam jak zajebisty jest orgazm -
                ale czy dlatego mam zrezygnować z dążeń do jego osiągnięcia??? Czy dlatego będąc
                z moim facetem mam myśleć tylko o tym, zę mam osiągnąc orgazm???

                Pozdrawiam
            • Gość: myszka Do Muzy IP: 192.168.1.* / *.slp.pl 16.10.01, 13:53
              Do Muzy: Dziękuję za świetny post - masz bardzo mądre podejście do sprawy.
              Właśnie jeśli tak do tego podchodzisz, nie zamartwiasz się, nie obwiniasz
              siebie ani swojego partnera ani go nie oszukujesz być może nadejdzie taki
              moment, że i Ty będziesz mieć orgazm. I nie przejmuj się nieprzyjemnymi
              komentarzami.
              Pozdrawiam serdecznie,
              myszka
              • Gość: smyk Re: Do Myszki IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 16.10.01, 14:11
                Myszko Ty moje biedactwo! no nie mów mi, że Ty też nie masz orgazmu.
                Dobry seks to taki który właśnie tym się kończy, to jest podstawa i właśnie to
                ja mam zielone pojęcie!
                To o czym Ty i Muza mówicie to tylko ruchy posuwisto zwrotne i
                gdzie tu przyjemność.
                kropka
                  • Gość: myszka Re: Jeszcze raz do Myszki i Muzy IP: 192.168.1.* / *.slp.pl 19.10.01, 14:03
                    Sorki. Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja mam orgazm za każdym razem. Ale nie
                    zawsze tak było. Był taki czas, że przeżywania orgazmu musiałam się dopiero
                    uczyć. A mój facet jest REWRELACYJNY i w łóżku i nie tylko. I czy według Ciebie
                    powinnam była go wtedy zostawić i wyruszyć na poszukiwania innego "samczyka"?
                    A Twoja teza, że seks bez orgazmu to tylko ruchy posuwisto-zwrotne świadczy
                    moim zdaniem o braku znajomości psychiki kobiety. Polecam artykuł Pana Doktora
                    z Wysokich Obcasów,29.09. (www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?
                    dzial=02060201&xx=452671)
                    Jeszcze jedno. Myślę, że wyznając takie teorie i afiszując się z nimi np. przed
                    swoją dziewczyną narażasz się na wysoce prawdopodobne ryzyko, że twoja
                    partnerka będzie udawała orgazm, bojąc się odrzucenia przez Ciebie...
                    Pozdrawiam - mysz
                • muza9 Re: Do Myszki 18.10.01, 10:09
                  Szkoda mi tych wszystkich kobiet i facetów, którzy uważają, że bez orgazmu nie
                  ma dobrego seksu. Z takiego myślenia bierze się mnóstwo problemów; kobiety
                  udają orgazm, bo się boją, że jego brak spowoduje, ze facet je oleje/ faceci
                  mają komolesky gdy ich kobieta nie osiąga orgazmu, bo uważają, ze oni są tego
                  przyczyną.
                  Ja zapewniam jeszcze raz - nie osiągam orgazmu, a seks z moim Partnerem jest
                  satysfakcjonujący - dla mnie i dla niego

                  Pozdrawiam
              • muza9 Re: Do Muzy 18.10.01, 09:29
                Muszo - wiem, że mam zdrowe podejście do sprawy, powiem nieskormnie - po trosze
                jestem z tego dumna. Ale takie podejście jest dobre dla mnie - skupiam się
                kompletnie na partnerze i na mnie, po to, żeby potem wiedzieć, co mnie tak
                naprawdę kręci. To jest zdrowe także dla niego - nie ma wyrzutów sumienia.

                Pozdrawiam
                • Gość: smyk Re: Satyswakcjonujący seks Muzy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 18.10.01, 13:26
                  MUZA MUZA ! Jeżeli tak podchodzisz do sprawy to zaproponuj, ew. spowoduj aby
                  tuż przed wytryskiem Twój kochany mężczyzna zrezygnował.
                  Ty nie masz orgazmu niech on też nie ma.
                  Naprawdę bardzo satyswakcjonujący seks!
                  A tak to mi bardzo szkoda tych wszystkich.
                  Kobieto rób coś, szkoda Ciebie, ja zaproponowałem ( tylko dla przeszkolenia )
                  zmianę samczyka.
                  pozdrawiam
                • Gość: Onania Re: Do Muzy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.10.01, 16:19
                  Mam 32 lata, od lat pobudzam się i szczytuję samodzielnie. Przez siedem lat
                  miałam męża, później około sześćdziesięciu partnerów seksualnych, od dwóch lat
                  jednego. Przeżywam orgazm łechtaczkowy, w moich zbliżeniach seksualnych udaję
                  orgazm od lat. Nie dlatego, że boję się stracić faceta, który pomyśli, że
                  jestem oziębła, tylko dlatego, że mam dość jego ciągłego dążenia do
                  zaspokojenia mnie. Lubię się z nim kochać i na początku nie udawałam, ale odkąd
                  się tak strasznie zaczął przejmować, ze nie jest w stanie mnie zaspokoić (
                  cierpiało jego biedne męskie ego), tak się straaszliwie „wyćwiczył” że mógł
                  ciągnąć seks w nieskończoność. A właśnie tego miałam dość. Zaczęłam udawać i (
                  potrafię nawet zrobić skurcze macicy) wreszcie nasz seks jest udany. Gdybym mu
                  się przyznała, że udaję, zraniłabym go do żywego. Z facetami jest jak z
                  kobietami, które leczą alkoholika – każdej się wydaje, że przy niej facet
                  przestanie chlać, tak facetom się wydaje, że nieważne że z innymi nie
                  szczytowała, ja ją doprowadzę!!! Orgazm mogę sama sobie fundnąć w parę minut, a
                  przyjemność zaczęłam czerpać dopiero wtedy, kiedy nie wisi nade mną presja
                  osiągnięcia orgazmu kiedy się kochamy. Ja jestem szczęśliwa, on jest szczęśliwy
                  • Gość: Olesia Re: Do Onani IP: 195.117.10.* 19.10.01, 10:27
                    Nie strasz mnie że z tym problemem nic nie darady zrobić .Ja też uważam że w
                    udawaniu jestem pewnego rodzaju mistrzem i co? Wychodzi na to że tak ma zostać.
                    jeśli tak to trudno chociarz wolałabym zaznać odrobinę przyjemności za pomocą
                    faceta.
                    • Gość: Onania Re: Do Olesi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.10.01, 11:27
                      Olesiu,
                      ja odczuwam ogromną przyjemność z facetem, tyle tylko , że nie osiągam z nim
                      orgazmu. Próbowałam wszystkiego, prowadziłam go krok po kroku, zawsze jak było
                      tuż, tuż - coś spieprzył: za mocno, za szybko, za lekko, nie tu. Czy więc go
                      zostawić bo cię nie doprowadza? doprowadź się sama, a z nim się kochaj dla
                      przyjemności, a nie dla orgazmu. Oszukuj go dalej, funduj mu takie orgazmy,
                      żeby usypiał z miną spełnionego, kochającego i kochanego faceta, któy wie jak
                      zaspokoić swoją ukochaną. Czy to zbyt mała nagroda za chwilę aktorstwa. Zresztą
                      w tym też można szlifować umiejętności, to też może być przyjemne. Ja swoje
                      orgazmy przeżywam w pełnym skupieniu i milczeniu. "orgazmy" z nim to
                      mistrzostwo świata w wydawaniu dźwięków, prężeniu się, skurczach macicy i
                      pochwy i inne takie, sama wiesz. Poza tym pamiętaj: " onanizm wzmacnia organizm"
                      • Gość: Ewa Re: Do Onanii IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 15:47
                        Hmm. Rozbawiłaś mnie. Dokładnie tak samo jest z moim mężem.
                        Temat zacząl się raczej powaznie, ale co chwila zbacza na rózne pyskówki. Tylko
                        Twoje odpowiedzi są OK. Już teraz wiem NA PEWNO, że sama z tym problemem to ja
                        nie jestem. Mój mąż jest moim jedynym partnerem seksualnym /zaczeliśmy jak
                        miałam 18 lat/, Twoje przeżycia utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że ten
                        orgazm to nie taka łatwa sprawa. Tylu partnerów i ciągle nic. Mamy już
                        wyrobiona drogę do jego osiagnięcia, " wyuczoną", zmienić ją nie tak prosto. Z
                        tego co piszesz raczej z tym się pogodziłaś /????/, ja ciągle walczę choć nie
                        wiem czy dobrze robię. Po urodzeniu drugiego dziecka nie miałam kompletnie
                        ochoty na seks. Teraz troszkę wracam do normalności - postanowiłam delikatnie
                        zacząc jeszcze raz od rozmowy z mężem . I co zrobiłam - zasiałam wątpliwość.
                        Zaczeły się pytania czy tym razem to ja juz tak, czy jeszcze nie. A kiedy
                        ostatnio miałam dobrze. Szczerze mówiąc trochę mnie tą swoją pogonia za moim
                        orgazmem martwi. Sam się z tym meczy.
    • Gość: orzeszek Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: *.gazeta.pl 17.10.01, 18:02
      mydlo jest nienaturalne, pasta do zebow tez. Nozyczki, majtki, buty... Wszystko
      wlasciwie. Zupelnie nie moge sobie Ciebie Maxie wyobrazic, bo jedyne co widze
      myslac o Tobie to cos na ksztalt Wielkiej Stopy (brudnej zreszta). Naturalna
      kopulacja raz na miesiac z wylaczeniem ciazy i karmienia, od tylu, 30 sekund
      (bo lechtaczka nie istnieje, podobnie jak orgazm u kobiety). Cos takiego
      swietnie by sie sprzedawalo w zoo na przyklad. Ty to masz leb!!!!!!!
    • fnoll Re: hipotezy na temat zrodel udawania i braku orgazmu 22.10.01, 06:27
      sam nie majac orgazmu - jako mezczyzna ;-) - z wielkim zainteresowanim wczytalem sie w
      wasze posty o udawaniu i niemoznosci osiagnieciu orgazmu podczas zespolenia z partnerem

      bo u mnie, co by nie rzec, to jakos prosciej jest - nie mam orgazmu i juz :-)))) tylko mile iskrzenie

      i tak mi do glowy przyszlo, ze czy to nie jest glownie kwestia stopnia kontroli

      w koncu zeby udawac to trzeba sie niezle swiadomie kontrolowac

      a kiedy sie czlowiek onanizuje - to tez ma pelna kontrole, i nawet szczytujac jej jakby nie traci

      partnera natomiast nie sposob kontrolowac - nie wiadomo co za chwile zrobi

      zeby miec pelen psychiczny komfort, to, tak mi sie wydaje, trzeba sie niejako oddac we wladanie sobie
      nawzajem, zaleznie od pozycji raz jedna strona raz druga ma wiekszy wplyw, wieksza wladze

      zauwazylem, ze mi generalnie myslenie przeszkadza w dobrym seksie, najlepiej jest gdy
      oboje fruniemy na pewnej zwierzecej intuicji, i oboje sie poddajemy, i ona ma wiele orgazmow,
      a ja swoje przedluzone meskie iskrzenie - zupelnie sie nie zastanawiajac co robi sie w danej
      chwili, co bedzie sie robilo za chwile, po prostu plynac, dajac sie unosic strumieniowi
      erotyki, bedac otwartym

      poza tym jest cos mocnego w tym, ze POZWALAMY drugiej osobie sprawic nam tak wielka
      przyjemnosc - stajemy sie przez to wobec niej bardziej bezbronni

      to moze wlasnie o to chodzi? zeby sie podddac? i otworzyc? miec totalna ufnosc?

      no ale co wtedy, gdy nosimy w sobie niezwykle nieufne zwierzatko? bo potrzeba kontroli jest
      silnie zwiazana z lekiem

      moze trzeba je jakos oswoic, wypuscic z bezpiecznej klatki na zewnatrz, zeby moglo sie przekonac,
      ze tam tez jest calkiem bezpiecznie, i nawet jakies wstrzasy i krzyki nie zrobia mu krzywdy, tylko
      trzebaby znalezc na to oswajanie taka laczke, na ktora faktycznie nie zagladaja wilki


      nie wiem, nie jestem kobieta - to tylko hipotezy

      pzdr!
    • Gość: aneta Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.10.01, 18:03
      Temat bardzo ciekawy, i sporo madrych slow (muza,
      fnoll, orzeszek), ja jednak mam ochote nieco zejsc na
      ziemie :) Olesiu, co konkretnie udaje ci sie osiagnac
      przy oanizowaniu sie: czy dochodzisz do tych
      "upragnionych przez wszystkich" mimowolnych skurczow
      pochwy, a nastepnie spadku podniecenia? Jesli tak sie
      dzieje, to wlasnie przezywasz orgazm. Jezeli nie
      towarzyszy temu szczegolnie wielkie odczucie
      przyjemnosci, to normalna sprawa. to doznanie z czasem
      sie poglebia, mozna nad nim pracowac, wczuwac sie wen
      coraz silniej. Jak porownam swoje orgazmy z lat wczesno
      nastoletnich i teraz, roznica jest naprawde ogromna, z
      uczucia przyjemnej ulgi (przypuszczam, ze tego wlasnie
      doswiadczaja panowie :)) doszlam do czegos duzo
      mocniejszego. Jest w tym zasluga nie tylko moja wlasna,
      ale takze moich partnerow, zwlaszcza tych, ktorzy nie
      bali sie seksu oralnego. I tu kolejne pytanie: czy Twoj
      partner zgadza sie na zafundowanie ci oralnej
      przyjemnosci? W ten sposob znacznie latwiej doprowadzic
      kobiete do orgazmu poprzez stymulacje lechtaczki.
      Poobserwuj sama swoje reakcje podczas masturbacji,
      sprobuj tez nimi troche posterowac, zaobserwuj jaki
      dotyk, w jakich miejscach i w jakim tempie najbardziej
      ci odpowiada, i sprobuj przekazac to partnerowi.
      Wiekszosc facetow lubi piescic kobiety oralnie, to daje
      im mozliwosc dokladniejszego przyjrzenia sie, co bardzo
      lubia :) To prawda, ze nie orgazm jest najwazniejszy.
      Jesli jednak czujesz, ze mozesz cos osiagnac, i ze to
      cos tracisz - sprobuj zrobic tak, jak napisalam. Nie
      przejmuj sie, ze nie osiagasz orgazmu w trakcie
      stosunku, wiele kobiet tak ma i nie jest to nic
      dziwnego. Mozna je zaspokajac poprzez inne pieszczoty,
      ktore obojgu sprawiaja satysfakcje. Czego Ci szczerze
      zycze. Moze uda sie kiedys zerwac z udawaniem?
    • andrzej.depko Re: udawanie!!!udawanie!!! i jesze raz udawanie!!! 28.10.01, 19:44
      ” Jak sięgnę pamięcią od dwunastego roku życia jak potrafiłam tak potrafiłam,
      ale się onanizowałam. Często dochodziłam do ??? Nawet nie wiem czy to był w
      jakimś stopniu orgazm - pewnej przyjemności. Do fizycznej przyjemności
      dochodziły dość odważne wręcz brutalne fantazje seksualne (nie mające w żadnym
      stopniu podłoża psychicznego związanego z sytuacją rodzinną). Na tym etapie
      moja przyjemność seksualna się zatrzymała. ”

      Sądzę, że w Twoim przypadku mamy doczynienia z zespołem zakodowanych reakcji
      seksualnych. Na czym on polega. Otóż w miarę rozwoju uczuciowego i seksualnego
      człowieka coraz większą rolę w reakcjach seksualnych i zachowaniu się odgrywa
      proces warunkowania się ( wytwarzanie się seksualnych odruchów warunkowych ).
      Szczególnie silne skojarzenia odruchowo warunkowe o charakterze seksualnym
      powstają w okresie dojrzewania i wczesnej młodości , zwłaszcza u ludzi
      wykazujących dużą pobudliwość seksualną. Utrwalenie się pewnych stereotypów
      reakcji ( np.: poprzez częste powtarzanie się bodźców wyobrażeniowych -brutalne
      fantazje erotyczne – i somatycznych przy uprawianiu masturbacji ) stwarza
      swoisty kod seksualny, według którego przebiega cykl reakcji seksualnych. U
      niektórych ludzi kod ten jest tak utrwalony, że reakcje seksualne mogą
      przebiegać tylko wówczas, gdy pewne bodźce seksualne działąją w sposób planowy
      i zsynchronizowany, zgodny z kodem. Oprócz mechanizmów związanych z
      powstawaniem skojarzeń odruchowo - warunkowych szczególną formą uczenia się
      jest zjawisko imprintingu. , czyli jednorazowego przeżycia pozostawiającego po
      sobie trwałe ślady w psychice. Jest to forma bardzo szybkiego i trwałego
      uczenia się w sytuacjach powodujących szczególnie silne napięcie emocjonalne.
      Im większe są potrzeby seksualne i w związku z nimi powstające stany napięć
      emocjonalnych ( zwłaszcza w wieku dojrzewania i młodzieńczym ) tym szybciej
      dochodzi warunkowania się. Wiadomo, że na drodze imprintingu może dojść do
      trwałej fiksacji konkretnego obrazu sytuacji, w której doświadcza się
      pierwszych silniejszych stanów pobudzenia seksualnego. Powstające przy tym
      skojarzenia odruchowo warunkowe są tak silne, że nie wymagają wzmocnienia przez
      ich powtarzanie, aby utrzymywać się przez całe życie i determinować upodobania
      i reakcje seksualne. Odtworzenie tych bodźców przez mężczyznę może być trudne
      lub niemożliwe.
      Zespół zakodowanych reakcji seksualnych u kobiety może uniemożliwić jej
      osiągnięcie orgazmu z partnerem, nawet wówczas, gdy jest ona rozbudzona
      seksualnie, potrafi osiągać orgazm podczas masturbacji , partner seksualny jest
      doświadczony i w pełni sprawny, a także nie ma zewnętrznych przeszkód
      zakłócających przebieg stosunków Rodzaj zakodowanych reakcji seksualnych może
      być tak specyficzny, że ich realizacja podczas stosunku płciowego jest
      niemożliwa. Konsekwencją jest brak zaspokojenia seksualnego kobiety w układzie
      partnerskim z mężczyzną , powstawanie zniechęcenia seksualnego do partnera,
      wtórne reakcje nerwicowe oraz zniechęcenie do seksu.. ” Każdy z nich pomimo
      uczucia, jakim ich darzyłam po prostu mi się nudził po pewnym czasie. Podczas
      aktu seksualnego dochodziło do tego, że potrafiłam myśleć o filmie, który
      ostatnio obejrzałam a nawet zdarzało mi się zasnąć na parę sekund. ”.
      Potwierdzenie takiego rozpoznania wymaga bardzo szczegółowego wywiadu
      lekarskiego i badania u seksuologa. Sądzę, że powinnaś skorzystać z pomocy
      specjalisty.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka