Dodaj do ulubionych

jestem Biseksualna?

IP: 212.244.24.* 24.10.01, 15:34
Chciałam spytać Pana Doktorze a także wszystkich forumowiczów o taką rzecz:
jestem normalną kobietą pod trzydziestkę, mam faceta z którym żyję od kilku
lat, pożycie układa nam sie dobrze a właściwie jest coraz lepiej. Czasami mówie
o sobie że jestem jak wino im starsza tym lepsza. Faktem jest, miałam z własną
seksualnościa olbrzymie problemy. Nie czułam swojego ciała tak bym powiedziała.
Być moze było to spowodowane tym, ze nigdy w dzieciństwie nie onanizowałam sie.
Ja po prostu nie znałam swojego ciała.
Jak już pisałam z wiekiem staję sie coraz bardziej świadoma siebie i swojej
seksualności, zaczynam rozumieć co stanowiło o tym,ze byłam nierozbudzona
seksualnie (dodam, ze partner zawsze był i jest bardzo wyrozumiały, kochamy sie
bardzo).
Od jakiegoś czasu (w zasadzie od dosyć dawna) sprawia mi przyjemność
fantazjowanie na temat seksu z inną kobietą. Nie mam jakichś ciągot do kobiet
po prostu czasami jak sie onanizuję albo tez jak sie kocham (a właściwie
wcześniej tak było) z moim facetem aby sie podniecić używam mojej wyobraźni a w
niej bardzo czesto pojawiają sie takie fantazje. Co one mogą oznaczać? Jestem
biseksualna? Chociaż ja naprawde poza tymi fantazjami nie mam pociagu do
kobiet.
Obserwuj wątek
      • Gość: Mar a ty jesteś monotematyczny IP: 213.25.197.* 24.10.01, 15:53
        nie tylko monoseksualny, ale i monotematyczny. Bez przerwy tylko, że z kobietą
        (żoną - tylko), pod pierzyną i przy zgaszonym świetle. Już wszyscy wiedzą, że
        tak lubisz i nikt cie nie będzie namawiał, żebyś to zmienił. Bo to TEŻ jest
        normalne. Ale nie jest już normalne to wracanie do tematu seksu. Co cię tak tu
        ciągnie, skoro lubisz tylko z żoną i po ciemku. Ja to co innego - gej, w
        dodatku utrzymujący stosunki z wiloma partnerami, uprawiający z upodobanie seks
        oralny - jestem erotomanem i lubię "to" robić. Ale ty? Idź ty na forum Radia
        Maryja, a nie tutaj, gdzie pełno jest Żydów, masonów i pedałów.
        • Gość: Max Re: Max do Mara IP: 158.66.108.* 25.10.01, 08:55
          Halo Mar,

          nic na to nie poradzę, że jestem normalny. A jak wszyscy wiedzą, normalność
          jest nudna. Nie mam nic przeciwko ludziom chorym, ale chorby nazywam po imieniu.
          I musisz, czy chcesz, czy nie, do tego się przyzwyczaić. Homoseksualizm jest
          chorobą, w tym psychiczną.

          Halo,Max
          • andrzej.depko Re: Pytanie do Maxa 25.10.01, 20:00
            Gość portalu: Max napisał(a):

            Halo Mar,
            Nie mam nic przeciwko ludziom chorym, ale chorby nazywam po imieniu. I musisz,
            czy chcesz, czy nie, do tego się przyzwyczaić. Homoseksualizm jest
            chorobą, w tym psychiczną.

            Drogi Maxie, w związku z prezentowanymi przez Ciebie na Forum opiniami, iż Twój
            światopogląd ukształtowany jest przez prawdy obiektywne : " Moja szkoła to szkoła
            obiektywna, materialna " ( czytaj jest prawdziwy ), uprzejmie Cię proszę, abyś
            podał mi światowe bądź krajowe piśmiennictwo w której homoseksualizm zaliczany
            jest do chorób w ogóle, w psychicznych w szczególności. Podejrzewam się, iż z
            powodu nadmiaru obowiazków opuściłem dość istotne publikacje ze wspomnianego
            zakresu. Mam nadzieję, iż pomnięte przeze mnie piśmiennictwo pozwoli mi
            skorygować moje błędne jak mniemam ( nieobiektywne )dotychczasowe poglądy na
            istotę homoseksualizmu. Mam nadzieję, że nie pozostaniesz obojętny na moją prośbę
            i lista najnowszej literatury naukowej z tego zakresu zostanie przez Ciebie
            przedstawiona. Pozdrawiam.

            • Gość: Max Re: Odpowiedź dla Pana Doktora IP: 158.66.108.* 26.10.01, 12:31
              Kochany Panie Doktorze,

              jeżeli poczuł się Pan dotknięty moimi wypowiedziami w wątku "granice
              normalności" i o "potteromaniakach" (polemizowałem również z Boną), to bardzo
              Pana przepraszam. To prawda, że akceptuję jedynie "szkołę obiektywną". Nie
              będę wyjaśniał szczegółów. Mniemam, że Pan Doktor rozumie istotę problemu. (Do
              literatury powrócę później).

              Problem, jaki rysuje się słuchając różnych wypowiedzi na tym forum, był kiedyś
              już "ćwiczony" m.in. w ekonomii (też nauka związana z działalnością człowieka).
              Były dwie szkoły: Keynsa i klasyczna. Teorie Keynsa zasadzały się na
              analogicznym myśleniu, jakie reprezentuje tu większość forumowiczów
              (subiektywne widzi-mi-się, upraszczam dla lepszego zrozumienia). Nie było to od
              razu oczywiste w tejże ekonomii. Powojenne gospodarki Europy Zachodniej
              zapłaciły za te bajanie/marzycielstwo ogromną cenę: nie do opanowania inflacja
              i chroniczny deficyt budżetowy (oczywiście naukowo stwierdzone). Skracając, by
              nie nudzić: dziś stosuje się ekonomię klasyczną, a Keynsa odżegnuje się
              od "czci i wiary". (Proszę nie mylić mojego myślenia z jakąkolwiek religią - to
              do luciego!).

              Jak Pan Doktor zapewne zauważył, zgodni jesteśmy co do seksuologii pozytywnej,
              różnimy się co do normatywnej (przynajmniej z tego, co czytałem w niektórych
              Pańskich wypowiedziach). Nie będę powtarzał. By seksuologia była obiektywna,
              dwie te gałęzie muszą być z konieczności obiektywne. W innym przypadku mamy
              fruwanie w obłokach, czyli w końcu bolesny upadek. To że podstawa obiektywna
              nie może leżeć w subiekcie/ podmiocie, nie muszę chyba wyjaśniać. Jest Pan
              przecież naukowcem. By być szczerym: współczesne nauki o człowieku negują na
              samym starcie, nie wiem z jakich powodów, możliwość dokonywania obiektywnych
              sądów normatywnych, tak jest również w seksuologii. To, co tu czytam, mnie
              wcale nie dziwi. Jeżeli natomiast możliwe jest zobiektywizowanie sądów
              normatywnych, to mamy tylko jedno wyjście: jest nim natura, a nie ten czy inny
              facio czy facia lub grupa faciów z ich pobożnymi życzeniami. Nadto ludzie
              religijnii odwołują się np. do istot wyższych itp. (to do luciego): ciągle
              wyjeżdż mi z jakimś RM, Częstochową itd.

              Różni nas chyba też pojmowanie istoty natury. Tylko ona może być gwarantem
              niebłądzenia w obiektywnym, a nie subiektywnym sansie. Wyjaśnię to obrazowo:
              odbyt jest przeznaczony do wydalania kału, a nie do wciskania weń penisa.
              Jeżeli tak nie jest, to proszę to uzasadnić, ale nie argumentami typu "mnie/nam-
              się-tak-podoba" i nic ci do tego. To już wyjaśniliśmy wcześniej. Te same uwagi
              mam m.in. co do hamowania naturalnej u kobiet owulacji itd. Włosy się jeżą, gdy
              się czyta, co ludzie wyrabiają z własnym ciałem.

              Problemy z obiektywną normatywną oceną zaczynają się wtedy, gdy napotykam
              na "choroby" natury (chyba nik nie wątpi, że mamy gruźlicę, cholerę, dżumę
              itd.). Można ponadto łatwo pomylić, przy bardziej subtelnych schorzeniach, to
              co normalne z tym, co anormalne. Konieczne są zatem badania naukowe. (Nie
              jestam aż takim fundamentalistą - to do luciego). Jeżeli homoseksualiść ze sobą
              współżyją, jest to obiektywnie nienormalne. Ponieważ ich związek subiektywny
              nie wykracza poza to stadium, tj. nie może się zmaterializować, np. w postaci
              dzieci jak u heteroseksualnych. Norma materialna decyduje o normalności, a nie
              widzi-mi-się kogokolwiek.

              Co do literatury: mając powyższe na uwadze, mogę spokojnie zakwestionować
              również niejedną tzw. "literaturę naukową", która poza stadium pozytywnym nic
              wspólnego z nauką jako taką już nie ma. Jestem i tak bardzo liberalny co do
              nazywania czegoś naukowy bądż nie. Jeżeli Pan Doktor chciałby się zapoznać z
              tezami np. szkoły pozytywistycznej, sugeruję autorów "Koła Wiedeńskiego".
              Szkoła ta nie uznaje np. indukcji i dedukcji jako obiektywnego narzędzia
              naukowego. Uważa je za uprawianie metafizyki. A przecież narzędzia te są
              nagminnie stosowane w matematyce, fizyce i pewnie seksuologii. Pragnę
              przypomnieć, iż szkoła ta jest całkowicie w modzie w tzw. świecie zachodnim
              (Europa Zach., USA itd.).

              Z szcunkiem
              Max











              • Gość: Maur Re: Odpowiedź dla Pana Doktora IP: *.chello.pl 26.10.01, 15:59
                Jestem troche zaskoczony, to bardzo dobry post. Ale przejdzmy do sedna sprawy.
                Rozumowanie calkowicie poprawne, ale jedno zalozenie chcialbym zakwestionowac:

                Gość portalu: Max napisał(a):
                > Jak Pan Doktor zapewne zauważył, zgodni jesteśmy co do seksuologii pozytywnej,
                > różnimy się co do normatywnej (przynajmniej z tego, co czytałem w niektórych
                > Pańskich wypowiedziach). Nie będę powtarzał. By seksuologia była obiektywna,
                > dwie te gałęzie muszą być z konieczności obiektywne. W innym przypadku mamy
                > fruwanie w obłokach, czyli w końcu bolesny upadek. To że podstawa obiektywna
                > nie może leżeć w subiekcie/ podmiocie, nie muszę chyba wyjaśniać. Jest Pan
                > przecież naukowcem. By być szczerym: współczesne nauki o człowieku negują na
                > samym starcie, nie wiem z jakich powodów, możliwość dokonywania obiektywnych
                > sądów normatywnych, tak jest również w seksuologii. To, co tu czytam, mnie
                > wcale nie dziwi. Jeżeli natomiast możliwe jest zobiektywizowanie sądów
                > normatywnych, to mamy tylko jedno wyjście: jest nim natura, a nie ten czy inny
                > facio czy facia lub grupa faciów z ich pobożnymi życzeniami. Nadto ludzie
                > religijnii odwołują się np. do istot wyższych itp. (to do luciego): ciągle
                > wyjeżdż mi z jakimś RM, Częstochową itd.

                Problem polega na tym, ze fakt, ze nauka wyklucza dokonywanie obiektywnych sadow
                normatywnych, nie nalezy do samej nauki (tu:seksuologi), ale do metodologii. Zas
                samymi sadami normatywnymi zajmuje sie glownie etyka i pokrewne. To prawda,
                zarowno seksuologia jak i ekonomia maja dzial "normatywny", ale jest on oparty na
                definicjach, a przy odpowiedniej definicji mozna uznac za wlasciwe wszystko.

                No i postulat oparcia obiektywnosci na naturze nic wspolnego z obiektywnoscia nie
                ma, jest to pomysl wybitnie subiektywny-choc moze najbardziej powszechny.
                • Gość: Max Re: Pytanie do Maura IP: 158.66.108.* 29.10.01, 11:31

                  "No i postulat oparcia obiektywnosci na naturze nic wspolnego z obiektywnoscia
                  nie ma, jest to pomysl wybitnie subiektywny-choc moze najbardziej powszechny."

                  Halo Maur,
                  dziękuję za włączenie się do tematu.

                  Przyjmując twoje stanowisko, należy wyciągnąć wniosek, że wrtości nie podlegają
                  obiektywizacji lub w inny sposób (może źle cię zrozumiałem).
                  Jeśli coś istnieje, jest dobre. Z samym takim istnieniem wiąże się już
                  nieodłącznie wartość. Jest ona nieodłączna od istnienia rzeczy itd. Natomiast
                  istnienie to namacalna/ materialna natura niosąca ze sobą świat wartości. Zatem
                  ona stanowi obiektywnie o tych wartościach. Problem to umiejętność czytania tej
                  natury.

                  Jeśli zasadą dobra etycznego nie jest obiektywnie naturalny porządek, tj.
                  jeżeli odniesienie do natury jest subiektywne (może są lepsze odniesienia), to
                  proszę o podanie podstawy obiektywnej? (Jeśli rzeczywistość jest spójna, to
                  wszystkie je obszary powinny posiadać obiektywne prawa).

                  Zatem nie mogę przyjąć twojego stanowiska, mogę się mylić i proszę o ew.
                  wyjaśnienie.

                  Halo,Max



              • Gość: zorba Re: Odpowiedź dla Pana Doktora IP: *.eplex.pl 26.10.01, 17:31

                to sie kobieta dowiedziała, czy jest biseksulana ??
                zrozumiałas cos z tego, jesli nie , to powiem, ze z tego wynika, ze jestes nie
                jestes biseksualistka, tylko masz problem natury psychologicznej, ktory przejawia
                sie w tym, ze uwazasz kobiety za bardziej seksowne i podniecajace. Byc moze ma to
                zwiazek z wczesniejszym nieznaniem/nieakceptowaniem swojej seksualnosci.



                Gość portalu: Max napisał(a):

                > Kochany Panie Doktorze,
                >
                > jeżeli poczuł się Pan dotknięty moimi wypowiedziami w wątku "granice
                > normalności" i o "potteromaniakach" (polemizowałem również z Boną), to bardzo
                > Pana przepraszam. To prawda, że akceptuję jedynie "szkołę obiektywną". Nie
                > będę wyjaśniał szczegółów. Mniemam, że Pan Doktor rozumie istotę problemu. (Do
                > literatury powrócę później).
                >
                > Problem, jaki rysuje się słuchając różnych wypowiedzi na tym forum, był kiedyś
                > już "ćwiczony" m.in. w ekonomii (też nauka związana z działalnością człowieka).
                >
                > Były dwie szkoły: Keynsa i klasyczna. Teorie Keynsa zasadzały się na
                > analogicznym myśleniu, jakie reprezentuje tu większość forumowiczów
                > (subiektywne widzi-mi-się, upraszczam dla lepszego zrozumienia). Nie było to od
                >
                > razu oczywiste w tejże ekonomii. Powojenne gospodarki Europy Zachodniej
                > zapłaciły za te bajanie/marzycielstwo ogromną cenę: nie do opanowania inflacja
                > i chroniczny deficyt budżetowy (oczywiście naukowo stwierdzone). Skracając, by
                > nie nudzić: dziś stosuje się ekonomię klasyczną, a Keynsa odżegnuje się
                > od "czci i wiary". (Proszę nie mylić mojego myślenia z jakąkolwiek religią - to
                >
                > do luciego!).
                >
                > Jak Pan Doktor zapewne zauważył, zgodni jesteśmy co do seksuologii pozytywnej,
                > różnimy się co do normatywnej (przynajmniej z tego, co czytałem w niektórych
                > Pańskich wypowiedziach). Nie będę powtarzał. By seksuologia była obiektywna,
                > dwie te gałęzie muszą być z konieczności obiektywne. W innym przypadku mamy
                > fruwanie w obłokach, czyli w końcu bolesny upadek. To że podstawa obiektywna
                > nie może leżeć w subiekcie/ podmiocie, nie muszę chyba wyjaśniać. Jest Pan
                > przecież naukowcem. By być szczerym: współczesne nauki o człowieku negują na
                > samym starcie, nie wiem z jakich powodów, możliwość dokonywania obiektywnych
                > sądów normatywnych, tak jest również w seksuologii. To, co tu czytam, mnie
                > wcale nie dziwi. Jeżeli natomiast możliwe jest zobiektywizowanie sądów
                > normatywnych, to mamy tylko jedno wyjście: jest nim natura, a nie ten czy inny
                > facio czy facia lub grupa faciów z ich pobożnymi życzeniami. Nadto ludzie
                > religijnii odwołują się np. do istot wyższych itp. (to do luciego): ciągle
                > wyjeżdż mi z jakimś RM, Częstochową itd.
                >
                > Różni nas chyba też pojmowanie istoty natury. Tylko ona może być gwarantem
                > niebłądzenia w obiektywnym, a nie subiektywnym sansie. Wyjaśnię to obrazowo:
                > odbyt jest przeznaczony do wydalania kału, a nie do wciskania weń penisa.
                > Jeżeli tak nie jest, to proszę to uzasadnić, ale nie argumentami typu "mnie/nam
                > -
                > się-tak-podoba" i nic ci do tego. To już wyjaśniliśmy wcześniej. Te same uwagi
                > mam m.in. co do hamowania naturalnej u kobiet owulacji itd. Włosy się jeżą, gdy
                >
                > się czyta, co ludzie wyrabiają z własnym ciałem.
                >
                > Problemy z obiektywną normatywną oceną zaczynają się wtedy, gdy napotykam
                > na "choroby" natury (chyba nik nie wątpi, że mamy gruźlicę, cholerę, dżumę
                > itd.). Można ponadto łatwo pomylić, przy bardziej subtelnych schorzeniach, to
                > co normalne z tym, co anormalne. Konieczne są zatem badania naukowe. (Nie
                > jestam aż takim fundamentalistą - to do luciego). Jeżeli homoseksualiść ze sobą
                >
                > współżyją, jest to obiektywnie nienormalne. Ponieważ ich związek subiektywny
                > nie wykracza poza to stadium, tj. nie może się zmaterializować, np. w postaci
                > dzieci jak u heteroseksualnych. Norma materialna decyduje o normalności, a nie
                > widzi-mi-się kogokolwiek.
                >
                > Co do literatury: mając powyższe na uwadze, mogę spokojnie zakwestionować
                > również niejedną tzw. "literaturę naukową", która poza stadium pozytywnym nic
                > wspólnego z nauką jako taką już nie ma. Jestem i tak bardzo liberalny co do
                > nazywania czegoś naukowy bądż nie. Jeżeli Pan Doktor chciałby się zapoznać z
                > tezami np. szkoły pozytywistycznej, sugeruję autorów "Koła Wiedeńskiego".
                > Szkoła ta nie uznaje np. indukcji i dedukcji jako obiektywnego narzędzia
                > naukowego. Uważa je za uprawianie metafizyki. A przecież narzędzia te są
                > nagminnie stosowane w matematyce, fizyce i pewnie seksuologii. Pragnę
                > przypomnieć, iż szkoła ta jest całkowicie w modzie w tzw. świecie zachodnim
                > (Europa Zach., USA itd.).
                >
                > Z szcunkiem
                > Max
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >

              • fnoll he, he, he, he :-))) max - jesteś pyszny! 27.10.01, 01:23
                o w morde - ślicznie składasz słowa! takie jakby origami ci wychodzi :-)))))

                moje ukłony

                pozwól, że dostarcze ci nieco inspiracji do kolejnych werbalizacji:


                Gość portalu: Max napisał(a):

                > Różni nas chyba też pojmowanie istoty natury. Tylko ona może być gwarantem
                > niebłądzenia w obiektywnym, a nie subiektywnym sansie. Wyjaśnię to obrazowo:
                > odbyt jest przeznaczony do wydalania kału, a nie do wciskania weń penisa.
                > Jeżeli tak nie jest, to proszę to uzasadnić...

                przyjmijmy, że natura jest gwarantem obiektywności, trzymając się tego założenia
                (he, he, he) proszę (he) abyś mi objaśnił naturalne przeznaczenie (he):

                - języka
                - ust
                - palców
                - marchewki
                - płatków uszu
                - stóp
                - rzęs
                - włosów (na głowie)

                bo coś mi się wydaje, że wykorzystywanie tych elementów w celu wywołania
                podniecenia seksualnego, a nawet osiągnięcia satysfakcji seksualnej jest, z
                obiektywnego podpartego naturą punktu widzenia, zboczone

                i idąc dalej dochodzi się do przerażających wniosków:

                ludzkość ze swą kulturą i zwyczajami jest wbrew naturze, a zatem jest z gruntu
                zboczona, gdyż ma niezdrową tendencję do wynajdywania nienaturalnych zastosowań
                różnych elementów natury

                człowiek jest istotą twórczą - twórczość jest zboczona

                max, spójrz w lustro i powiedz sobie: "zboczony jestem"

                tak jak my wszyscy

                i to jest piękne!

                pzdr!

                fnoll
                • Gość: Max Re: do fnolla IP: 158.66.108.* 29.10.01, 13:38
                  Halo fnoll,

                  widzę, że mnie znowu nie zrozumiałeś. Przeto wyjaśnię ci bardzo, bardzo
                  łopatologicznie, byś zajarzył.

                  1. a) podstawowa funkcja ust - pobieranie pokarmów, np. picie wody.
                  b) dodatkowa funkcja ust - np. dotykanie kobiecych piersi.
                  2. a) podstawowa funkcja penisa - penertacja pochwy.
                  b) dodatkowa funkcja penisa - np. dotykanie łechtaczki.
                  3. a) niewłaściwa funkcja nosa - picie wody. Tę funkcję podstawową spełniają
                  usta. (Sprzeczność)
                  b) niewłaściwa funkcja odbytu - penetracja przez penisa. Tę funkcję
                  podstawową spełnia pochwa. (Sprzeczność)

                  Miłej zabawy i dalszego rozmyślania.

                  Halo,Max



                  • Gość: fnoll pełen sprzeczności świat maxa :-))))))) IP: *.ds.uj.edu.pl 01.11.01, 21:48
                    czołem max

                    widzę, że mnie znowu nie zrozumiałeś. Przeto wyjaśnię ci bardzo, bardzo
                    łopatologicznie, byś zajarzył:

                    1. a.) niewłaściwa funkcja palców - penetracja pochwy. Tę funkcję podstawową spełnia penis.
                    (Sprzeczność)
                    b.) niewłaściwa funkcja języka - penetracja pochwy. Tę funkcję podstawową spełnia penis.
                    (Sprzeczność).
                    c.) niewłaściwa funkcja dildo - penetracja pochwy. jak wyżej (Sprzeczność.)

                    2. a.) niewłaściwa funkcja penisa - ocieranie się o piersi w celu obopólnego orgazmu. Podstawowym
                    miejscem ejakulacji jest pochwa, a podstawowymi narządami do pobudzania piersi są usta i dłonie.
                    (Sprzeczność.)
                    b.) niewłaściwa funkcja penisa - penetracja ust. Podstawową funkcją ust jest pobieranie pokarmu i
                    mowa, a miejscem ejakulacji pochwa. (Sprzeczność.)

                    3. a.) niewłaściwa funkcja stóp - pieszczenie penisa. Podstawową funkcją stóp jest chodzenie.
                    (Sprzeczność.)

                    4. a.) niewłaściwa funkcja rzęs - drażnienie łechtaczki. Podstawową funkcją rzęs jest ochranianie oka.
                    (Sprzeczność.)

                    5. a.) niewłaściwa funkcja golarki - golenie krocza. Podstawową funkcją golarki jest golenie męskiej
                    twarzy i ewentualnie kobiecych nóg. (Sprzeczność.)

                    6. a.) niewłaściwa funkcja marchewki - penetracja pochwy lub odbytu. Podstawową funkcją marchewki
                    jest funkcja spożywcza. (Sprzeczność.)

                    7. a.) niewłaściwa funkcja stóp - przyciskanie pedałów w samochodzie. Podstawową funkcją stóp jest
                    chodzenie, a funkcje manipulacyjne od paru setek tysięcy lat spełniają u naszego gatunku ręce.
                    (Sprzeczność.)

                    8. a.) niewłaściwa funkcja skóry - pokrycie tatuażem. Podstawową funkcją skóry jest termoregulacja
                    organizmu, a do uprawiania sztuki służą przedmioty zewnętrzne, nieożywione. (Sprzeczność.)

                    i tak w nieskończoność...

                    jeśli chodzi o seks analny, to ludzie w dowolnej konfiguracji płciowej uprawiają go od tysiącleci - dajmy
                    na to tacy starożytni Grecy (w tym Sokrates, Platon, Arystoteles) - ich upodobanie do młodych chłopców
                    było częscią relacji mistrz-uczeń

                    wiesz, max, pochyl się nad tym i dojrzej - jesteśmy zwierzętami kulturalnymi, a nie naturalnymi - głeboko
                    w swej odkrywczej istocie jesteśmy wbrew znacznie wolniej zmieniającej się naturze

                    na tle innych gatunków jesteśmy niezwykle zboczeni

                    pzdr :) (się wybawiłem nurzając się w tych wynurzeniach)

                    fnoll (zboczony - czyli kreatywny)
        • Gość: Max Re: Max do pestki IP: 158.66.108.* 25.10.01, 11:10
          Cześć pestko,

          o, przepraszam. Nikogo nie obraziłem. Zostałem sam obrażony. Jeżeli ktoś jest
          chory na gruźlicę, to nie może uważać, że jest wszystko O.K., zarażać innych i
          rżnąć głupa. Nie wszystko jest cacy, gdy jest be! Współczuję homoseksualistą,
          jednak zachowania homoseksualne są obiektywnie wynaturzone. Wiem, że to
          znowu "nudne".

          Halo, Max
      • Gość: ... Re: jestem Biseksualna?Do Maxa IP: 100.0.0.* 25.10.01, 11:32
        Gość portalu: Max napisał(a):

        > Cześć pola,
        >
        > ja jestem monoseksualny i fantazji żadnych nie mam i nie chcę mieć.
        > Proponuję ci amputację albo głowy, albo .........wtedy będziesz mono.
        > Może cierpisz na rozdwojenie jaźni. Czy ty wiesz, co chcesz?


        Hej Max-jestes do d...y ze swoimi wypowiedziami, lepiej bys sie zaja dokonczeniem
        wymiatania gnoju ze swojej sypialni , a pozniej wracaj skad przyszedles!!
        >
        > Halo, Max

      • Gość: Anna Re: jestem Biseksualna? IP: *.id.pl 13.11.01, 10:10
        > Cześć pola,
        >
        > ja jestem monoseksualny i fantazji żadnych nie mam i nie chcę mieć.
        > Proponuję ci amputację albo głowy, albo .........wtedy będziesz mono.
        > Może cierpisz na rozdwojenie jaźni. Czy ty wiesz, co chcesz?
        >
        > Halo, Max

        MAX - ale z ciebie kretyn i bez mózgowiec ;)
        HOMOFOB!
      • Gość: Anna2 Re: jestem Biseksualna? IP: *.id.pl 13.11.01, 10:15
        Pola-nieprzejmuj sie i nieszufladkuj - kazy z nas jest troche biseksualny, to nie
        grzech, liczy sie człowiek a nie jego płeć kolor skóry wyznanie pochodzenie etc..
        tylko człowiek ;) POzdrawiam i życzę odwagi w byciu sobą ;)

        > dzięki za rzeczowe rady!?

    • lucki73 Re: jestem Biseksualna? 24.10.01, 16:13
      Gość portalu: pola napisał(a):

      > Chciałam spytać Pana Doktorze a także wszystkich forumowiczów o taką rzecz:
      > jestem normalną kobietą pod trzydziestkę, mam faceta z którym żyję od kilku
      > lat, pożycie układa nam sie dobrze a właściwie jest coraz lepiej. Czasami mówie
      >
      > o sobie że jestem jak wino im starsza tym lepsza. Faktem jest, miałam z własną
      > seksualnościa olbrzymie problemy. Nie czułam swojego ciała tak bym powiedziała.
      >
      > Być moze było to spowodowane tym, ze nigdy w dzieciństwie nie onanizowałam sie.
      >
      > Ja po prostu nie znałam swojego ciała.
      > Jak już pisałam z wiekiem staję sie coraz bardziej świadoma siebie i swojej
      > seksualności, zaczynam rozumieć co stanowiło o tym,ze byłam nierozbudzona
      > seksualnie (dodam, ze partner zawsze był i jest bardzo wyrozumiały, kochamy sie
      >
      > bardzo).
      > Od jakiegoś czasu (w zasadzie od dosyć dawna) sprawia mi przyjemność
      > fantazjowanie na temat seksu z inną kobietą. Nie mam jakichś ciągot do kobiet
      > po prostu czasami jak sie onanizuję albo tez jak sie kocham (a właściwie
      > wcześniej tak było) z moim facetem aby sie podniecić używam mojej wyobraźni a w
      >
      > niej bardzo czesto pojawiają sie takie fantazje. Co one mogą oznaczać? Jestem
      > biseksualna? Chociaż ja naprawde poza tymi fantazjami nie mam pociagu do
      > kobiet.

      Wydaje mi sie Pola, ze ostatnim zdaniem doskonale i trafnie odpowiedzialas obie
      sama na wczesniejsze pytanie.------
      • Gość: pola Re: jestem Biseksualna? IP: 212.244.24.* 24.10.01, 16:27
        Moze i masz rację jest to dla mnie pewnego rodzaju problem, jeszcze nie jestem
        gotowa aby np. powiedzieć o tym mojemu partnerowi. Jest bardzo tolerancyjnym
        człowiekiem i napewno przyjąłby to zupełnie normalnie ale ja chyba sama
        stwarzam sobie problemy. I chyba wiem skad sie u mnie wzięło to fantazjowanie -
        będąc jeszcze nastolatką starsza ode mnie dziewczyna ściągnęła przy mnie
        biustonosz i miałam okazje podziwiać przez chwilę jej duży biust. Teraz tak
        myśle ze to własnie pozornie niewinne wydarzenie wpłynęło na mnie w taki a nie
        inny sposób. Coraz lepiej sobie radzę sama ze sobą także myślę , ze uda mi sie
        z czasem pozbyć niejako "wstydu" z tego powodu, iż mam takie fantazje (inne też
        bywają nie jestem taka monotemetyczna).
        • Gość: kajka Re: jestem Biseksualna? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 17:39
          ja mam 20 lat i mam podobny "problem". Tzn zastanawiam sie czy nie jestem bi.
          Jak sie onanizuje tez czesto sie podniecam wyobrazeniami kobiet i fantazjami na
          ich temat, jednak nigdy mnie nic z zadna kobieta nie laczylo i nigdy nie czulam
          do zadnej pociagu w rzeczywistosci.
          Bylabym wdzieczna gdyby pan seksuolog pomogl mi jakos zdiagnozowac?, ocenic moj
          problem.
          Pola : ale wydaje mi sie, ze wszystko z nami ok, i ze to w miare normalne. tak
          gdzies czytalam ;]
          • Gość: orzeszek Re: jestem Biseksualna? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 23:33
            Pewnie, ze jest z Wami wszystko ok, czy jestescie bi czy nie. Ja jestem i mam
            wrazenie, ze jedna jaskolka wiosny nie czyni. To, ze macie fantazje nie
            swiadczy o Waszej orientacji. Co innego pociag i satysfakcjonujacy lesbijski
            kontakt. Mozna orientacje sprawdzic u seksuologa (testy, rozmowa), mozna i u
            psychologa. Nie radze zatem probowac "w kontakcie", a w zaciszu gabinetu.
            Jakkolwiek jest jest ok:))))))))
    • Gość: pestka Re: jestem Biseksualna? IP: 195.117.10.* 25.10.01, 10:28
      Dziewczę drogie.
      Wszystko z tobą okay!
      Ja też kiedyś myślałam podobnie jak ty bo też miewałam takie fantazje i nawet
      chciałam spróbować z dziewczyną żeby być pewną ale wcale nie musiałam bo z
      czasem mi przeszło i fantazje gdzieś odleciały podejrzewam że to jakaś złośliwa
      gra hormonów .
      pozrawiam
      pestka
      • Gość: Sol Re: jestem Biseksualna? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.10.01, 20:19
        po pierwsze - ludziska, czemu dajecie sie wciagnac Maxowi w jalowa dyspute? Ja
        mam wrazenie, ze chlopak niezle fantajuje i faktycznie sie dobrze bawi grajac
        ze wszystkim (a w tym czasie swistak siedzi i zawija itd : )

        a teraz do Poli:
        Pola, mysle ze dramatyzujesz. Fantazje to nic zlego. Zeby sprawdzic czy jestes
        bi mysle ze musialabys przespac sie z inna kobieta. Ja uwielbiam fantazjowac o
        innych kobietach, podobaja mi sie kobiety, podniecaja mnie a mimo to jestes
        zwiazana z mezczyzna - z wyboru. I jest mi dobrze. A ze czasem pomysle
        nieprzyzwoicie o jakiejs pieknej kobiecie? Co w tym zlego? Poza tym, wiesz
        Pola - tak juz natura swiat stworzyla, ze kobiety sa o niebo piekniejsze od
        mezczyzn. I patrzenie na piekna kobiete, na jej cialo - jest przezyciem
        estetycznym wysokiej klasy...A ze jednoczesnie kobiety maja bardziej rozwiniete
        poczucie estetyki....Kolko sie zamyka...
        • Gość: gia Re: na post sola IP: 212.160.78.* 26.10.01, 08:24
          Gość portalu: Sol napisał(a):
          > Pola - tak juz natura swiat stworzyla, ze kobiety sa o niebo piekniejsze od
          > mezczyzn.

          eeeee.... tam, nieprawda! kobiety sq piekne i mezczyzni sq piekni! moj facet
          zawsze sie smieje, ze nie rozumie jak ja moge sypiac z takim oblesnym stworem z
          wlochatymi nogami :D. a przeciez on ma pieeeekne dluuugie nogi, jest skrajnie
          przystojny, ma najpiekniejsze plecy i dlonie na calym swiecie i slodkie miesnie
          plywaka - pod samiutkq skorq.
          czesto faceci majq jakies takie skrzywienie, ze "kobiety sa o niebo piekniejsze" -
          przeciez piekno ludzkiego ciala jest po prostu inne dla kobiet i dla mezczyzn.
          tak wiec chlopaki - pamietajcie ze ogroooommmnneeej rzeszy kobiet podobacie sie
          wlasnie wy!
          gia
    • Gość: pola Re: jestem Biseksualna? IP: 212.244.24.* 26.10.01, 11:05
      Chcę podziekować wszystkim którzy wypowiedzieli sie w kwestii mojego
      małego "problemu" na forum. Czuję sie lepiej wiedząc, że nie jestem sama, inne
      kobiety też miewają podobne fantazje i tak naprawde "problem" jest jedynie we
      mnie samej. Zresztą nie zamierzam myśleć o moich fantazjach w
      kategoriach "problemu", a w takich, że nic co ludzkie nie jest nam obce.
      Pozdrawiam wszystkich (z Maxem włącznie).
      Pola
        • Gość: pola Re: jestem Biseksualna? IP: 212.244.24.* 26.10.01, 13:59
          Drogi Maksiu,
          Chyba mnie nie zrozumiałeś, ja wcale nie zamierzam ze swoich fantazji (nawet
          tak niedobrych) rezygnować. Po prostu teraz śpię spokojniej (chociaż wcześniej
          też nie miałam z tym zbyt dużych problemów). Takie małe "wyrzutki sumienia".
          Pa
          • Gość: Max Re: jestem Biseksualna? IP: 158.66.108.* 26.10.01, 14:20
            Halo pola,

            szkoda, że tak szybko rezygnujesz. Niczego ci nie narzucam i nie chcę. Sama
            oczywiście podejmiesz decyzję co dalej. Myśl zawsze o skutkach. Jak przeczytasz
            parę rad na tym forum, powinnaś zoreientowac się, że niektórzy ustawicznie mylą
            przyczynę ze skutkiem. Jeszcze jeden brak umiejętności jakiegokolwiek myślenia,
            o którym pisałem np. w wątku o "potteromaniakach".

            Halo,Max
            • Gość: kajka max IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 23:36
              napiszę krótko. Wg mnie jestes idiotą, a Twoje poglądy są przerażające.
              Ale jeśli Tobie jest z nimi dobrze, niech będzie. Tylko nie mieszaj w nie
              innych i nie próbuj ich "nawracać"
              Najlepiej zachowaj je dla siebie i swojej ukochanej.
      • Gość: DrCzart Re: jestem Biseksualna? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.10.01, 19:41
        Jakos tak jest, ze zachowania tego typu sa czesciej spotykane i latwiej
        akceptowalne u kobiet, np. czesto widuje sie przyjaciolki chodzace "za raczke",
        przytulajace sie do siebie itd. Znam dziewczyny, ktore nie kryly sie w mlodosci
        swoimi sklonnosciami "bi" (i ich praktyki byly nieco glebsze, nawet zwiazane z
        calkowitym spelnieniem), a od wielu lat zyja w zwiazkach "hetero" i nie
        odczuwaja wielkiej potrzeby kontaktow "homo" czy "bi".
    • andrzej.depko Re: jestem Biseksualna? 28.10.01, 19:47
      Seks to nie tylko ciało i zmysły. To również wyobraźnia erotyczna, którą
      rozwijamy dzięki marzeniom i fantazjom. To właśnie wyobraźnia, jako pierwsza
      wprowadza nas w arkana miłości i seksualności. To ona karmi nas bogactwem
      przeżyć, na długo przed pierwszym pocałunkiem, pierwszym dotykiem, i wreszcie
      tak długo oczekiwaną inicjacją.
      Fantazje erotyczne są całkiem normalnym i naturalnym fenomenem
      psychiki, czymś co składa się na naszą seksualność. Ujawniają się w nich
      zarówno nasze indywidualne cechy osobowości, jak również warunki społeczne, w
      jakich dojrzewaliśmy. A także różne mity i przesądy którymi nasiąkamy.
      Fantazjując przypominamy sobie różne zdarzenia z przeszłości, dajemy
      ujście marzeniom i oczekiwaniom. To właśnie fantazje czasem sygnalizują nam nie
      zaspokojone potrzeby seksualne, a czasem mają nawet moc terapeutyczną - przy
      ich pomocy zaspokajamy potrzebę bliskości z kochaną osobą. Fantazje mogą
      odzwierciedlać niezadowolenie lub rozczarowanie z aktualnego związku, mogą
      wyrażać uczucie niedosytu erotycznego.
      Ale marzenia erotyczne rodzą się też wtedy, gdy partnerzy bardzo się kochają i
      są dla siebie nawzajem atrakcyjni. Nie ma po prostu żadnej prawidłowości.
      Amerykański autorytet w dziedzinie seksualności człowieka prof. John Money
      uważa, że fantazje seksualne mają bardzo pozytywne oddziaływanie na naszą
      psychikę. Redukują lęki, zwiększają poziom tolerancji wobec różnych zachowań
      seksualnych, wzmagają aktywność seksualną. Pozwalają poza tym lepiej poznać
      samą siebie i partnera.
      Treść fantazji seksualnych uzależniona jest od wieku, płci, temperamentu
      seksualnego, poczucia zadowolenia ze współżycia seksualnego, istniejących
      zaburzeń. Treść fantazji u jednych osób bywa zmienna , u innych zaś przeważa
      stałość i podobieństwo. Kobiety– fantazjują podczas stosunku lub masturbacji,
      ale również w trakcie kąpieli, w biurze, w tramwaju, na spacerze lub słuchając
      muzyki. Ich fantazje wcale nie muszą mieć związku z rzeczywistością, nie
      zawsze muszą oznaczać, że oto w ten sposób kobiety wyrażają ukryte pragnienia
      Często są po prostu odbiciem zasłyszanych rozmów, przeczytanych lektur,
      obejrzanych filmów zarówno tych z " momentami ", jak i tych wręcz
      pornograficznych. Wiele heteroseksualnych kobiet marzy o praktykach seksualnych
      z inną kobietą. Co wcale nie oznacza homoseksualnych skłonności. Twoja kobieta
      z fantazji tak naprawdę posiada wszystkie Twoje cechy, gdyż często stanowi
      Twoją własną projekcję , tego co sądzisz na swój temat. W kontakcie z inną
      kobieta otrzymujesz to , czego nie dostarcza Ci Twój własny związek. Twoja
      kobieta z fantazji jest czuła , doświadczona, zna wszystkie Twoje strefy
      erogenne , wie jak je najbardziej optymalnie stymulować, wie jak wywołać
      rozkosz . Zatem nie doszukuj się u siebie żadnych podtekstów lub ukrytych
      tendencji homoseksualnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka