Dodaj do ulubionych

PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 17:42
Mam takie małe pytanie do tej brzydszej płci. Czy lubicie, kiedy dziweczyny
poprawiają sobie urodę makijażem? Jeśli tak, to czy makijaż ten powinien być
mocny, czy raczej słaby?
Jaśli nie, to dlaczego?
Jeżeli możecie się wykazać znajomością szczegółów, to będę bardzo
usatysfakcjonowana.
Obserwuj wątek
        • Gość: ADAM Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.01.02, 18:27
          Malarz to pewnie przedstawiciel cosmo albo innego draństwa.

          Zdecydowanie NIE, inaczej najładniejsze byłyby panny z komputera albo dmuchane
          lale, produkowane seryjnie.

          Makijaż ma czemuś służyć, to nie tapeta.

          I nie mam 2., a 3., dla wyjaśnienia i zawsze tak myślałem.

          Rzeczywiście wyzmazana dziewczyna musi rano wyglądać nie najlepiej, chyba że
          ktoś lubi abstrakcję na tej części ciała.

          Delikatny makijaż - zależny od wieku i typu urody TAK.

          Tapeta NIE, cosmo do kosza -zarabiają na naiwości dziewczyn i reklamch.

          A najlepsze są "wizażystki" -same napędzają klientelę i tłumacza naiwnym jak
          się oszpecić za pieniądze.

    • Gość: kazik Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.02, 13:35
      Zasadniczo, to tak. Dla mnie musi byc spelninych kilka warunkow. 1. Nie za
      czesto, bron Boze co dziennie. Lubie naturalnosc, a makijaz moze byc tylko
      chwilowym urozmaiceniem. 2. Nie za duzo. Szczegolnie "niebezpieczny" jest tusz
      do rzens - latwo przesadzic. Na powiekach lubie jak jest jasno i nie za duzo.
      Szminka owszem, ale nie krwistoczerwona. 3. Bez pudru i podkladu! Moze to i
      wyglada lepiej, zle tylko z daleka. Z bliska od razu widac, nawet gdy ksmetyk
      jest dobry. No i cera posmarowana takim swinstwem jest po prostu nieprzyjemna w
      dotyku.

      Co do porankow - uwielbiam swoja dziewczyne w tym stanie. Jest rozczochrana, ma
      worki pod oczami, ziewa, tepo na mnie patrzy. To brzmi absurdalnie, ale w takim
      stanie jest po prostu sliczna. Uwielbiam Ja taka.

      • Gość: Ewa Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: 192.168.1.* / *.dialup.medianet.pl 19.01.02, 11:24
        Gość portalu: kazik napisał(a):


        > Co do porankow - uwielbiam swoja dziewczyne w tym stanie. Jest rozczochrana, ma
        >
        > worki pod oczami, ziewa, tepo na mnie patrzy. To brzmi absurdalnie, ale w takim
        >
        > stanie jest po prostu sliczna. Uwielbiam Ja taka.
        >
        Aż mi się ciepło zrobiło, kiedy przeczytałam Twoją wypowiedź. I tak powinno być.
        Ja z kolei uwielbiam mojego mężczyznę o poranku... Wygląda mniej więcej tak, jak
        Twoja dziewczyna: wzrok, ziewanie, fryzura :)

        • fyrne Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 15.01.02, 15:03
          a.pumeper napisał(a):

          > fyrne napisał(a):
          >
          > > Wasza dyskusja sprowadza kobietę do roli przedmiotu.
          >
          > A więc wszyscy jednym zgodnym okrzykiem przyznajmy:
          > "Liczy sie tylko wnętrze!!!"


          > Cóż z tego że będzie to kłamstwo, ważne, że jest poprawne politycznie.
          >
          > pozdrowienia
          > AP
          To że jest to kłamstwo, świadczy tylko o was drodzy panowie, waszej naturze,
          głebi i wychowaniu. Żyjcie więc w prawdzie, ale nie liczcie, że nie będzie to
          nazwane po imieniu. Pozatym, czy aby nie czas na zmianę? Dawno temu małpy
          nauczyły się krzesać ogień, może i wy moglibyście zdobyć się na coś nowego.

      • staua Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 15.01.02, 12:21
        To sa odpowiedzi na konkretne pytanie, zadane w temacie watku. I chyba sa
        szczere i calkiem wyczerpujace...
        Podklad nie zawsze widac, mysle, ze jak go nie widac, to myslisz, ze go nie ma.
        Ale naprawde mozna go nie zauwazyc, a dziewczyna wyglada ladniej. Mam znajoma
        Francuzke, ktora maluje sie wszystkimi dostepnymi srodkami, makijazu nie widac
        wcale (wiem, ze uzywa, bo rozmawialysmy o tym oraz mieszkalam z nia w pokoju
        hotelowym), a mezczyzni po prostu zgodnie uwazaja ja za bardzo naturalna
        pieknosc...
        Podsumowujac -chyba lepiej sie nie malowac, jak sie nie umie. I lepiej probowac
        samej, w domu i nie za duzo. Zgadzam sie, ze rady z pism kobiecych sa do
        niczego i sa na ogol kryptoreklama. Wizazystki polecane sa chyba tylko do
        makijazu scenicznego, dla modelek do sesji etc.
        pozdrawiam
    • hans_kloss PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 15.01.02, 12:53
      Witam,

      I co my biedni mozemy powiedziec? A tak powaznie najwazniejszym jest aby
      kobiety czuly sie dobrze. Dlatego, ze osba zadowolona i dowartosciowana
      zupelnie ineczej jest postrzegana przed osoby ja otaczajace.

      Jesli wiec fakt nakladania makijazu oraz dobre samopoczucie z tego wynikajace
      jest takim czynnikiem sprawczym....malujcie sie drogie panie. Z tychze powodow
      ja posrednio i bezposrednio lubie gdy kobieta sie maluje, podobnie lubie gdy
      tego nie robi.

      Pozdrawiam.
    • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 17:48
      Nie uznaje. Szminki bezwzglednie, niebieskie (i takie rozne) powieki mnie nawet
      smiesza bardziej, gruby podklad ohyda. Puder transparentny oczywiscie. Cera
      moze byc niedoskonala, ale ma wygladac zdrowo i swiezo. Czyli ochrona,
      odzywianie, zdrowy tryb zycia, bo naprawianie szkod w ten sposob to glupota.
      Najsmieszniejsze w tym jest to jednak, ze kobiety chca lepiej wygladac, a
      niestety - wygladaja gorzej. Bezkrytycyzm przeraza.
        • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 20:45
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > Ales ty naiwny... Gorzej to wygladaja te, co sie nie potrafia malowac. Te co
          > potrafia to tak sie pomaluja, ze nawet nie bedziesz wiedzial naiwniaczku, ze sa
          >
          > pomalowane (no chyba, ze chodzi wlasnie o agresywny, widoczny makijaz).
          >
          > Dobrze podmalowane oko to jest to!


          Zebys sie nie zdziwil!!! Znam moze TRZY, CZTERY takie: moze nie klasycznie
          (posagowo) piekne, ale jednak urzekajace i NIE ZNOSZA szminki, cieni... nie ze
          mnie sie WYDAJE, iz sie nie maluja. Poza tym NIE ZNAM chyba zadnej kobiety, u
          ktorej makijazu BYM NIE WIDZIAL!!! Fakt, bardzo jestem "nietowarzyski", wiec i
          statyskyka zadna, ale to regula: poza tymi kilkoma przypadkami, nie kojarze
          zadnej, u ktorej by mi nie przeszkadzal makijaz. Chociaz te kilka uzywa tuszu do
          rzes i to jest OK. Chodzi o to, abym widzial twarz, a nie maske, bez ktorej
          twarzy nawet moglbym nie rozpoznac, a przynajmniej powedziec czegokolwiek o
          urodzie (twarzy, nie maski).
        • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 21:15
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > Ales ty naiwny... Gorzej to wygladaja te, co sie nie potrafia malowac. Te co
          > potrafia to tak sie pomaluja, ze nawet nie bedziesz wiedzial naiwniaczku, ze sa
          >
          > pomalowane (no chyba, ze chodzi wlasnie o agresywny, widoczny makijaz).
          >
          > Dobrze podmalowane oko to jest to!


          Co do szminiki to nie chodzi mi nawet o estetyke (tez, ale w niewielkich
          granicach moze mi sie "w patrzeniu" podobac), ale o sama wastwe farby na ustach
          jako taka. Cala zmyslowosc, wynikajaca z delikatnosci ust, bierze w leb. Czy tu
          da sie szminke ukryc? Nigdy nie calowalem takich ust i nie mam ochoty, co wy na
          to? Pomijajac aspekt estetyczny, przeszkadza wam to?

          Co do wisazystow, to sa to ludzie, ktorzy rzadko ogladaja naturalne twarze i
          stracili wszelkie proporcje.

          I naprawde nie chodzi mi o jakas naturalnosc 100% dla zasady, ale zebym wiedzial,
          ze patrze na twarz mniej wiecej taka jaka jest, tzn. nie wyobrazam sobie
          sytuacji, zeby mogla mi sie MOJA kobieta nie podobac bez makijazu. Sytuacje,
          kiedy doskonale znanych (tez juz wymalowanych) "twarzy" na przyklad aktorek nie
          jestem w stanie rozpoznac na reklamach np. Loreala albo Diora, uwazam za
          patologiczna.

          Przy okazji. Najpiekniejsza aktorka: Emannuelle Beart na zdjeciach z demonstracji
          ekologicznej. Najbrzydsza aktorka (przez kontrast): E. Beart na jednej reklamie
          Diora (nie poznalem). Po tej demonstracji Dior zerwal (a przynaujmniej chcial) z
          nia kontrakt za brak makijazu ("zbyt naturalistyczny wyglad"). Chory swiat.

          Ale do Loreala i paru innych i takim daleko. Papugom tez zreszta ;-)))
            • Gość: Perotin Re: Perotin jest chyba kobieta IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 23:14
              Gość portalu: kasia napisał(a):

              > za dokladnie zna swiatek mody, filmu i kosmetologii

              Czytam "Wysokie Obcasy" :-P

              I czasem inne rzeczy ;-) Ale to twoje podejrzenie wynika chyba wlasnie z tego, ze
              wydaje sie wam (kobietom, a moze nie jestes nia?), ze nie mamy oczu i jak widzimy
              szminke, to automatycznie dostajemy monstrualnej erekcji, no i jest jak jest.

              Mam ci przyslac zdjecie, zebys uwierzyla?
              • Gość: asiax hmmmm.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 02:30
                Czytam Wasze komentarze z mieszanymi uczuciami...
                Ja jestem chyba uzalezniona od makijazu... oczywiscie na co dzien jest on dosc
                delikatny ale podkladu i pudru uzywam zawsze.
                I z moich obserwacji wynika, ze mezczyzni zwracaja na mnie uwage gdy jestem
                pomalowana. Jesli zdarzy mi sie nie malowac to jestem jakas tak blada, bez
                wyrazu. Moze to moje zludzenia ;-)
                Moze nie mam w sobie naturalnego piekna... A moze nikt go we mnie nie widzi:-)
                Na pewno malowac sie nie przestane...
                Zgodze sie z wypowiedziami o mezczyznach, ktorzy daja sie omamic dobrze
                wykonanemu makijazowi... Niektorzy z Was, Panowie, wpadaja w ta urocza
                pulapke. Ale chwala tym kobietom ,ktorych makijaz jest tylko podkresleniem
                urody a nie ich maska.
                pozdrawiam
                asiax

                • Gość: Perotin Re: hmmmm.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 11:21
                  No wlasnie... co znaczy "zwracaja uwage"? Przeklada sie to na zaiteresowanie?
                  Poza tym wez pod uwage kwestie selekcji facetow, ktorzy sie toba inteesuja,
                  tzn. czy nie jest tak, ze ci, na ktorych zainteresowaniu MOGLOBY ci zalezec,
                  mniej zwracaja na ciebie uwage, niz ci, na ktorych niekoniecznie? Moze jest na
                  odwrot, nie wiem, ale wiem, ze takie wszystkie Pamelcie A. wisza raczej nad
                  pryczami wieziennymi i lozkami malolatow czy gosci z bejsbolami, niz...
                  powiedzmy, ze moim ;-))))
                    • Gość: Perotin Re: hmmmm.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 16:36
                      Gość portalu: KR$ napisał(a):

                      > Ty to masz chyba jakies odchylki na tym punkcie, co? A powiedz mi, lizales
                      > chociaz jedna z tych prawie posagowych dziewczynek (mam na mysli twoje niby nie
                      >
                      > uzywajace makijazu znajome) po twarzy?

                      Napisalem dokladnie odwrotnie, czytaj dokladnie ;-)))

                      "moze nie klasycznie (posagowo) piekne, ale jednak urzekajace"

                      Nie, niestety, ktos inny mnie ubiegl ;-)))

                        • Gość: Perotin Re: hmmmm.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:03
                          Gość portalu: KR$ napisał(a):

                          > No to jak nie lizales to nie wiesz o czym mowisz. I kropka. Gwoli scislosci -
                          > ja lizalem pare razy i wiem o czym mowie.

                          TO powiedz jeszcze tak, zebym i ja wiedzial. Pytalem sie o roznice:

                          1. Czy jest jakas ilosc szminki/blyszczyku, ponizej ktorej sie ich nie wyczuwa?
                          2. Jezeli nie sposob ich nie wyczuc, to czy robi wam to roznice?
                            • Gość: Perotin Re: hmmmm.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:20
                              Gość portalu: KR$ napisał(a):

                              > Ty mi lepiej odpowiedz na moje pytanie w watku ponizej. A co do makijazu to nie
                              >
                              > mowilem o lizaniu ust tylko policzkow... Szminke, blyszczyk, pomadke czy tez
                              > inne ohydne badziewie zawsze wyczujesz.

                              "Ohydne..."? No to nie rozumiem w czym problem. Ze nie chce lizac takze podkladu?
                • Gość: agniech Re: hmmmm.... IP: 194.93.142.* 22.01.02, 16:22
                  O tak wlasnie. Jestem jak najbardziej za makijazem ale tylko dla podkreslenia
                  urody (tuszyk na oczka, lekkie kolorki, blyszczyk i juz sie jest swiezszym i
                  piekniejszym) a nie zrobienie z siebie czlowieka maski. Coz za glupia sytuacja
                  by byla gdyby mnie gosciu rano nie poznal i jeszcze sie przestraszyl :)
      • _kami Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 17:38
        Gość portalu: Perotin napisał(a):

        [ciach]
        > Cera
        > moze byc niedoskonala, ale ma wygladac zdrowo i swiezo.

        W malowaniu często chodzi właśnie o tę niedoskonałość cery. Mnie to na przykład
        dość mocno przeszkadza, i jeśli coś z moją skórą jest nie tak, to raczej to
        ukrywam (ale dyskretnie, a nie kilogramem podkładu, który dopiero zwraca uwagę na
        niedoskonałości). Ale to wszystko rzecz wprawy i umiejętności krytycznego
        spojrzenia w lustro.

        > Czyli ochrona,
        > odzywianie, zdrowy tryb zycia, bo naprawianie szkod w ten sposob to glupota.

        Nienienie (IMHO). Można się odżywiać bardzo zdrowo, ale przez zaburzenia
        hormonalne cera i tak nie będzie wyglądała ładnie. I co?

        > Najsmieszniejsze w tym jest to jednak, ze kobiety chca lepiej wygladac, a
        > niestety - wygladaja gorzej. Bezkrytycyzm przeraza.

        A to zupełnie inna rzecz. W robieniu makijażu też potrzebna jest wprawa, dobry
        smak, dobre kosmetyki (dopiero niedawno odkryłam, że podkład Diora jest naprawdę
        lepszy od podkładu Eris, chociaż ten drugi też jest niczego sobie), dobrze
        oświetlone lustro i tooooooona samokrytycyzmu.

        K.

        • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 17:59
          _kami napisał(a):


          > W malowaniu często chodzi właśnie o tę niedoskonałość cery. Mnie to na przykład
          >
          > dość mocno przeszkadza, i jeśli coś z moją skórą jest nie tak, to raczej to
          > ukrywam (ale dyskretnie, a nie kilogramem podkładu, który dopiero zwraca uwagę
          > na
          > niedoskonałości).
          > Nienienie (IMHO). Można się odżywiać bardzo zdrowo, ale przez zaburzenia
          > hormonalne cera i tak nie będzie wyglądała ładnie. I co?

          To juz wkracza w spor o definicje nidoskonalosci. Co, moze wyglada szaro, ma
          zluszczajacy sie naskorek (a chocby, od tego jest peeling, sam uzywam)? Wiem, jak
          wyglada cera w przypadku w.w. zaburzen, moj numer jeden (z kilku) tez je miala, i
          mi to wisialo. Zaczela to maskowac i juz rzucalo sie (niekorzystnie) w oczy.

          Ja mam wyjatkowo "trudna" cere, dalece niedoskonala, a czesto slysze, ze
          jest "jak pupa niemowlaka", co jest oczywista bzdura. Tyle, ze jak sie
          slyszy" "cera jak u dziewczyny", to co to oznacza? Lepsza jak u tej katujacej
          swoja w solarium, na plazy, nie chroniacej przed mrozem, palacej papierosy,
          pijacej hektolitry kawy i herbaty? Mnie sie cera modelek na reklamach Vichy
          odjazdowo podoba, ale nie za nic nie pociaga. Jest tyle doskonala, co sztuczna. A
          taka "pomaranczowa skorka", jesli ma zdrowy, swiezy koloryt, zupelnie nie zwraca
          uwagi, tzn. nie zaburza w zaden sposob wrazenia. Ale sa tacy, co lubia pozor.

          Oczywiste jest uzywanie kremow matujacych regulujacych prace gruczolow i
          sciagajacych nadmiar loju, ew. cienka warstwa pudru transparentnego (cienko
          polozony nie zmienia praktycznie kolorytu skory) na nos, zwlaszcza gdy uzywa sie
          ciezszych kremow na zime (ale np. tani hydrosystem jest skuteczny i w ogole nie
          tlusci), ale to wszystko.

          A szminka nie ma IMO podobnego usprawiedliwienia. Juz chyba wolalbym kolagen jak
          komus brakuje ust - przynajmniej zachowuje pozory naturalnosci, choc bardziej
          rozumiem jego uzycie, niz akceptuje.
            • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:18
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > Stary - ty albo jestes pedalem, albo kobieta, albo pracujesz w branzy, albo
              > masz cos nie tak z glowa i nie mozesz znalezc porzadnego hobby.
              >
              > Ktore z powyzszych?

              Najlatwiej jest komus wygarnac cos w tym stylu.

              CO do hobby zapraszam na topic z poziomu katalogu o pirackich CD. Moze tez
              uwierzysz, ze nie jestem kobieta.
              Z branzy? To znaczy kosmetycznej moze? ;-PPPPP

              A problem mam taki, ze jestem cholernie wkurzony na to, w jakim kierunku swiat
              zmierza, na tych swirow z firm kosmetycznych, bo kaza mi skreslac przyslowiowe
              9/10 kobiet, ktore moglyby mi sie podobac, albo nawet sie podobaja (w patrzeniu).

              Uprzedze pytanie: "kto kogo skresla"... i tak nie odpowiem, bo faktycznie moge
              byc nawet chocby napalona pietnastka z pryszczami i podszywac sie pod faceta. ALe
              taki jest net.
            • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:27
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > Stary - ty albo jestes pedalem, albo kobieta, albo pracujesz w branzy, albo
              > masz cos nie tak z glowa i nie mozesz znalezc porzadnego hobby.
              >
              > Ktore z powyzszych?

              Najlatwiej jest komus wygarnac cos w tym stylu.

              CO do hobby zapraszam na topic z poziomu katalogu o pirackich CD. Moze tez
              uwierzysz, ze nie jestem kobieta.
              Z branzy? To znaczy kosmetycznej moze? ;-PPPPP

              A problem mam taki, ze jestem cholernie wkurzony na to, w jakim kierunku swiat
              zmierza, na tych swirow z firm kosmetycznych, bo kaza mi skreslac przyslowiowe
              9/10 kobiet, ktore moglyby mi sie podobac, albo nawet sie podobaja (w patrzeniu).

              Uprzedze pytanie: "kto kogo skresla"... i tak nie odpowiem, bo faktycznie moge
              byc nawet chocby napalona pietnastka z pryszczami i podszywac sie pod faceta. ALe
              taki jest net.
          • _kami Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 18:32
            Gość portalu: Perotin napisał(a):

            > To juz wkracza w spor o definicje nidoskonalosci. Co, moze wyglada szaro, ma
            > zluszczajacy sie naskorek (a chocby, od tego jest peeling, sam uzywam)?

            Ja też. To żadna nowość dla mnie. Ale peeling nie wszystkie problemy rozwiązuje.

            > Wiem, j
            > ak
            > wyglada cera w przypadku w.w. zaburzen, moj numer jeden (z kilku) tez je miala,
            > i
            > mi to wisialo.

            Tobie owszem. A mnie nie. Ja wolę być dla mojego mężczyzny śliczna i nie mieć
            problemów z cerą. Jasne, że trzeba z tym walczyć "od środka", ale jak już coś się
            dzieje to bez żadnych oporów to maskuję.

            > Zaczela to maskowac i juz rzucalo sie (niekorzystnie) w oczy.

            Być może źle maskowała. To naprawdę da się zrobić tak, że wygląda ładnie i nie
            widać, że coś jest nie tak. Tylko trzeba to umieć.
            A ja nie mówię o tapecie, tylko o podkładzie i korektorze.

            > Ja mam wyjatkowo "trudna" cere, dalece niedoskonala, a czesto slysze, ze
            > jest "jak pupa niemowlaka", co jest oczywista bzdura.

            Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli można?
            Czemu Cię okłamują?

            > Tyle, ze jak sie
            > slyszy" "cera jak u dziewczyny", to co to oznacza? Lepsza jak u tej katujacej
            > swoja w solarium, na plazy, nie chroniacej przed mrozem, palacej papierosy,
            > pijacej hektolitry kawy i herbaty?

            No widzisz - ja na solarium w życiu nie byłam, plażę też nieczęsto zaliczam, kawy
            nie piję w ogóle, herbatę dość rzadko, kremu używam, bo muszę, inaczej skóra jest
            tak wysuszona że aż boli, papierosów nie palę i nigdy nie paliłam. Jem dużo
            warzyw, owoców, piję wodę i soki. A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
            problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to zrobić
            dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.

            > Mnie sie cera modelek na reklamach Vichy
            > odjazdowo podoba, ale nie za nic nie pociaga. Jest tyle doskonala, co sztuczna.

            No cóż - co kto lubi.

            > A
            > taka "pomaranczowa skorka", jesli ma zdrowy, swiezy koloryt, zupelnie nie zwrac
            > a
            > uwagi, tzn. nie zaburza w zaden sposob wrazenia. Ale sa tacy, co lubia pozor.

            No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem kojarzy,
            który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
            problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.

            > Oczywiste jest uzywanie kremow matujacych regulujacych prace gruczolow i
            > sciagajacych nadmiar loju, ew. cienka warstwa pudru transparentnego (cienko
            > polozony nie zmienia praktycznie kolorytu skory) na nos, zwlaszcza gdy uzywa si
            > e
            > ciezszych kremow na zime (ale np. tani hydrosystem jest skuteczny i w ogole nie
            > tlusci), ale to wszystko.

            Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.
            Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczonej
            tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentny - to
            oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że perłowy
            albo rozświetlający na duże wyjścia.
            Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam kiedyś
            od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie ze
            względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
            warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.

            > A szminka nie ma IMO podobnego usprawiedliwienia.

            A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?
            Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
            kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)

            > Juz chyba wolalbym kolagen ja
            > k
            > komus brakuje ust - przynajmniej zachowuje pozory naturalnosci, choc bardziej
            > rozumiem jego uzycie, niz akceptuje.

            Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki, i
            znacznie moim zdaniem gorszy :-\

            K.
            • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:53
              _kami napisał(a):


              > Tobie owszem. A mnie nie. Ja wolę być dla mojego mężczyzny śliczna i nie mieć
              > problemów z cerą. Jasne, że trzeba z tym walczyć "od środka", ale jak już coś s
              > ię
              > dzieje to bez żadnych oporów to maskuję.

              To dlaczego do cholery nie znam prawie takich, co znaja umiar? Ja mowie o tym jak
              jest, nie o wyjatkach. Ciebie gotow bylbym ubostwiac, jesli znasz ;-)))


              > Być może źle maskowała. To naprawdę da się zrobić tak, że wygląda ładnie i nie
              > widać, że coś jest nie tak. Tylko trzeba to umieć.
              > A ja nie mówię o tapecie, tylko o podkładzie i korektorze.

              Jak wyzej.

              >

              > Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli można?
              >
              > Czemu Cię okłamują?

              Nie oklamuja. TYlko, ze zdrowa niedoskonala cera wyglada lepiej, niz doskonala
              osiagnieta warsta tapety. Poza tym nie wiem dlaczego, ale wszyscy zakladaja, ze
              facet musi miec morde nie twarz, a prawda jest taka, ze wiekszosc kobiet jest
              madra dopiero po szkodzie i nietrudno jest robic wrazenie na takim tle (szara,
              zmeczona, przebarwiona od slonca etc). Chcialem tylko powiedziec, ze stan
              zdrowotny jako taki cery rzuca sie w oczy i przycmiewa pewne rzeczy.

              >
              A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
              > problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to zrob
              > ić
              > dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.

              Musialbym zobaczyc, powiedzmy, ze wierze na slowo.


              > No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem kojarz
              > y,
              > który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
              > problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.

              Wiem, uzylem fachowego okreslenia na cos innego. Mialem na mysli policzki z
              rozszerzonymi chronicznie porami, kojarzysz?


              > Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.

              No coz, w domu byly rozne, lepszego wsrod wzglednie tanich nie znam. Prawie jak
              matujacy.

              > Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczonej
              > tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentny - t
              > o
              > oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że perło
              > wy
              > albo rozświetlający na duże wyjścia.

              Moze kiedys zrozumiem te chec do blyszczenia od swieta za wszelka cene.

              > Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam kiedy
              > ś
              > od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie ze
              > względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
              > warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.

              Mieszkam w Lodzi, IMO dobre kremy wystarcza. Zwlaszcza, ze chronia przed czyms
              tam, a same jednak nie sa obojetne. W koncu to warstwa chemii na twarzy.


              > A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?

              Blyszczyk lepiej, ale tez do patrzenia chyba. Pomadka ochronna wazelinowa
              obowiazkowo, uzywam regularnie, to chyba oczywiste. Brat byl taki hardmen, ale
              jak mu na mrozie krew zaczela cieknac, to zniewiescial. Niezrozumiale dla mnie,
              moze mnie pedalem kto nazwie, co?

              > Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
              > kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)

              Jednym facetom sie bedzie podobac, u innych stracisz szanse. Byles sie nie
              zdziwila kiedys (wiele sie zdziwilo).


              > Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki, i
              > znacznie moim zdaniem gorszy :-\

              To moze ja domaluje sobie wasy, co? IMO dokladnie to samo. A brak ust to zapewne
              tragedia (nie wiem jak to jest, ale nie chcialbym wiedziec). Rozumiem takie
              dzialanie, choc u mojej kobiety nie zaakceptowalbym tego. Ale to inna sprawa.

              Czyli nawet naturalnie wygladajace, choc robione, usta sa bardziej pozorne niz te
              domalowane, albo po prostu z gruba warstwa farby? Ciekawy poglad.
              • _kami Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 19:18
                Gość portalu: Perotin napisał(a):

                > To dlaczego do cholery nie znam prawie takich, co znaja umiar? Ja mowie o tym j
                > ak
                > jest, nie o wyjatkach. Ciebie gotow bylbym ubostwiac, jesli znasz ;-)))

                Znam - siebie. A krytycyzmu mam w sobie sporo, choćby ze względu na to, że nie
                zwykłam się na tirówkę robić, i tyle. I sporo dziewczyn znam, które potrafią się
                ze smakiem malować, albo inaczej - niewiele znam takich, które robią to źle -
                może się w niewłaściwym towarzystwie obracasz?

                > > Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli m
                > ożna?
                > >
                > > Czemu Cię okłamują?
                >
                > Nie oklamuja. TYlko, ze zdrowa niedoskonala cera wyglada lepiej, niz doskonala
                > osiagnieta warsta tapety. Poza tym nie wiem dlaczego, ale wszyscy zakladaja, ze

                Otóż niedoskonałości cery _bardzo_często_ są po prostu objawem chorób różnych,
                albo wadliwego odżywiania, albo w ogóle niezdrowego trybu życia. Więc mówienie o
                zdrowej i niedoskonałeś cerze jest... bez sensu IMHO.

                > facet musi miec morde nie twarz, a prawda jest taka, ze wiekszosc kobiet jest
                > madra dopiero po szkodzie i nietrudno jest robic wrazenie na takim tle (szara,
                > zmeczona, przebarwiona od slonca etc). Chcialem tylko powiedziec, ze stan
                > zdrowotny jako taki cery rzuca sie w oczy i przycmiewa pewne rzeczy.

                Oczywiście.
                Ale w dalszym ciągu to nie znaczy, że makijaż jest zły :-)

                > A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
                > > problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to
                > zrob
                > > ić
                > > dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.
                >
                > Musialbym zobaczyc, powiedzmy, ze wierze na slowo.

                I tylko wiara na słowo Ci pozostaje ;-)

                > > No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem k
                > ojarz
                > > y,
                > > który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
                > > problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.
                >
                > Wiem, uzylem fachowego okreslenia na cos innego. Mialem na mysli policzki z
                > rozszerzonymi chronicznie porami, kojarzysz?

                A to jest _zupełnie_ coś innego. U młodych dziewczyn to się zwalcza peelingami
                specjalnymi. A kiedyś kosmetyczka mi powiedziała, czego skutkiem są takie
                porozszerzane pory - ponoć kiedyś kiedyś pudry były robione na bazie mąki
                ziemniaczanej, której drobinki pod wpływem wilgoci ze skóry "puchły" i robiły
                takie spustoszenie. Można założyć że gorszej jakości (firm "krzak") do całkiem
                niedawna tak działały :-\

                > > Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.
                >
                > No coz, w domu byly rozne, lepszego wsrod wzglednie tanich nie znam. Prawie jak
                > matujacy.

                Jak dla kogo. Kosmetyki to bardzo indywidualna sprawa.

                > > Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczo
                > nej
                > > tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentn
                > y - t
                > > o
                > > oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że
                > perło
                > > wy
                > > albo rozświetlający na duże wyjścia.
                >
                > Moze kiedys zrozumiem te chec do blyszczenia od swieta za wszelka cene.

                Rozświetlanie to troszkę coś innego niż błyszczenie. Problemy ze zrozumieniem? Po
                użyciu takiego pudru skóra wygląda ładniej, delikatniej, bo on nie koloruje tylko
                rozjaśnia. Szczególnie, jeśli kobietka jest zmęczona, ma za sobą cięzki tydzień,
                a na imprezie chce wyglądać ładnie - taki puder zadziała znacznie lepiej niż
                ciemny. I nie ma tam nic błyszczącego. Są też pudry z brokatami różnymi - to
                raczej na bal przebierańców - można użyć takiego podru i brokatu na włosy, albo
                pomalować oczy, usta i paznokcie na zielono... Wszystko zależy od okazji i
                konwencji.

                > > Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam
                > kiedy
                > > ś
                > > od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie
                > ze
                > > względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
                > > warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.
                >
                > Mieszkam w Lodzi, IMO dobre kremy wystarcza. Zwlaszcza, ze chronia przed czyms
                > tam, a same jednak nie sa obojetne. W koncu to warstwa chemii na twarzy.

                Krem to też warstwa chemii. W dodatku kremy reklamuje się jako preparaty, który
                wnikają w skórę - czy to nie jest niezdrowe - wnikająca w skórę chemia?
                Poza tym generalnie mężczyźni mają znacznie mniej delikatną skórę niż kobiety 0
                grubszy naskórek, więcej gruczołów łojowych, które naturalnie natłuszczają i
                nawilżają. Dla Ciebie w Łodzi krem starcza, a ja bym chorowała i cierpiała.

                > > A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?
                >
                > Blyszczyk lepiej, ale tez do patrzenia chyba. Pomadka ochronna wazelinowa
                > obowiazkowo, uzywam regularnie, to chyba oczywiste. Brat byl taki hardmen, ale
                > jak mu na mrozie krew zaczela cieknac, to zniewiescial. Niezrozumiale dla mnie,
                > moze mnie pedalem kto nazwie, co?

                Nie. Ja mojego faceta zmuszam prawie do używania takiej pomadki, bo nie lubię,
                kiedy drapie mnie popękanymi ustami. Ochrona jest oczywistością niezależnie od
                płci.

                > > Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
                > > kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)
                >
                > Jednym facetom sie bedzie podobac, u innych stracisz szanse. Byles sie nie
                > zdziwila kiedys (wiele sie zdziwilo).

                Nie szukam szans. Narzeczonemu się podoba, i to mi absolutnie wystarcza ;-)
                Zresztą - we wszystkim należy zachować umiar, więc to oczywiste, że nie maluję
                się idąc na bazarek.

                > > Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki,
                > i
                > > znacznie moim zdaniem gorszy :-\
                >
                > To moze ja domaluje sobie wasy, co? IMO dokladnie to samo. A brak ust to zapewn
                > e
                > tragedia (nie wiem jak to jest, ale nie chcialbym wiedziec). Rozumiem takie
                > dzialanie, choc u mojej kobiety nie zaakceptowalbym tego. Ale to inna sprawa.

                Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolczyki?

                > Czyli nawet naturalnie wygladajace, choc robione, usta sa bardziej pozorne niz
                > te
                > domalowane, albo po prostu z gruba warstwa farby? Ciekawy poglad.

                Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie. Poza tym kiedyś
                wstrzykiwano w nie silikon - co się działo potem doskonale wiemy. Ja bym sobie
                niczego w usta wstrzyknąć nie dała. Z drugiej strony nie mam takiego problemu.
                A i ta farba - cóż, ona naprawdę nie musi być w kolorze kontrastowym do
                naturalnego, i nie musi być jej kilogram. Jak już pisałam - we wszystkim
                potrzebny jest umiar.

                K.
                • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 19:57
                  _kami napisał(a):


                  > Znam - siebie.

                  Chodzilo o znajomosc umiaru, nie wyjatkow.

                  > ze smakiem malować, albo inaczej - niewiele znam takich, które robią to źle -
                  > może się w niewłaściwym towarzystwie obracasz?

                  Nie mowie, ze robia ZLE, ale ze mi FAKT OBECNOSCI szminki, fioletowych powiek,
                  warstwy podkladu ewentualnie, kolorkow na policzkach, przeszkadza. O ile dobrze
                  pamietam, napisalem "u ktorych nie przeszkadzalby mi makijaz".


                  > Otóż niedoskonałości cery _bardzo_często_ są po prostu objawem chorób różnych,
                  > albo wadliwego odżywiania, albo w ogóle niezdrowego trybu życia. Więc mówienie
                  > o
                  > zdrowej i niedoskonałeś cerze jest... bez sensu IMHO.

                  Klocimy sie o slowa. Jezeli ja od urodzenia mam cere mieszana, to choc nie jest
                  to ideal, ma zdrowy wyglad :koloryt, brak zrogowacialego naskorka, wypryskow (do
                  ktorych mam tendencje, ale uwazam bardzo)


                  > Ale w dalszym ciągu to nie znaczy, że makijaż jest zły :-)

                  Moze sie nie baaaardzo nie podobac. Chociaz obiektywnie patrzac, jest to cos
                  sztucznego. ALe to spor o istote znaczenia lepiej: czy mniej ladnie oznacza
                  lepiej, niz ladniej, ale sztucznie?


                  > A to jest _zupełnie_ coś innego. U młodych dziewczyn to się zwalcza peelingami
                  > specjalnymi. A kiedyś kosmetyczka mi powiedziała, czego skutkiem są takie
                  > porozszerzane pory - ponoć kiedyś kiedyś pudry były robione na bazie mąki
                  > ziemniaczanej, której drobinki pod wpływem wilgoci ze skóry "puchły" i robiły
                  > takie spustoszenie. Można założyć że gorszej jakości (firm "krzak") do całkiem
                  > niedawna tak działały :-\

                  Bardzo czesto wystepuje naturalnie, np. u mnie - niewiele, wcale nie mowie o
                  jakichs dolkach czy jak, na pewno nieporownanie mniej, niz na powierzchni
                  pomaranczy ;-)))


                  > Krem to też warstwa chemii. W dodatku kremy reklamuje się jako preparaty, który
                  >
                  > wnikają w skórę - czy to nie jest niezdrowe - wnikająca w skórę chemia?

                  Nie, to nie to samo. Podklad (fluidy, tapeta, jak to zwal, nie rozrozniam do
                  konca) mimo tego, co krzycza reklamy, blokuje skore, poza tym to po prostu nie to
                  samo. Moze kiedys bywalo roznie, nie pamietam tych czasow (26).

                  > Poza tym generalnie mężczyźni mają znacznie mniej delikatną skórę niż kobiety 0
                  >
                  > grubszy naskórek, więcej gruczołów łojowych, które naturalnie natłuszczają i
                  > nawilżają. Dla Ciebie w Łodzi krem starcza, a ja bym chorowała i cierpiała.

                  No nie, nie mowimy o stosowaniu kremu o 6 rano, a potem do nocy nic!!! Zima trzy -
                  cztery razy dziennie, przed tym tonik. pewnie zaraz uslysze, ze ludzie czasu
                  nie maja... a na kilka warstw tapety i cenie to maja?


                  > Nie. Ja mojego faceta zmuszam prawie do używania takiej pomadki, bo nie lubię,
                  > kiedy drapie mnie popękanymi ustami. Ochrona jest oczywistością niezależnie od
                  > płci.

                  Amen


                  > Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolczyki?

                  Jak najbardziej akceptuje, chociaz to nie dodaje w moich oczach kobiecosci, wole
                  nawet bez. To znaczy nie zrozum mnie zle, za to nikogo nie skreslam, ale co
                  najwyzej moge sie zainteresowac z dwoch rownie podobajacych sie mi kobiet ta,
                  ktora pozwala sobie na mniej. Najbardziej mi sie podobajace jakie znam, nie
                  maluja i nie farbuja. Nie tylko ja na nie patrze z zachwytem. Juz tak mialem...
                  co on w niej widzi itp!?? Ewentualnie z wlosami moglby byc problem, w rodzaju z
                  brunetki blondynka i na odwrot. Pomijajac kwestie ile to moze zmienic, cos zwykle
                  nie pasuje. To sie czesto czuje, nawet gdy w pierwszej chwili kolor wydaje sie
                  naturalny.

                  > Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie.

                  Mowimy o glebokich cieciach plus kolagen albo gore-tex, czy o np. wypelnieniu
                  lekkim gornej wargi? Efekt moze byc naturalny, mnie nie podobalby sie fakt, ze
                  wystarczy uczulenie i po 2-3 latach mamy inna twarz. Co innego nos, ten jest
                  przynajmniej przewidywalny, pozostaje kwestia ksztaltu i zharmonizowania z
                  reszta. ALe generalnie jestem przeciw, moze poza tym nosem, to w koncu pare ciec
                  w chrzastce i nie ma roznicy natury anatomicznej po tym.

                  A co do szminki - powtarzam raz jeszcze - nmie chodzi mi o sam wyglad, bo ten na
                  ekranie na przyklad moze nawet mi sie podobac, ale o fakt zabijania tego, co
                  czyni usta zmyslowymi: delkatnosci, aksamitnosci... to w koncu, jakby nie
                  patrzec, warstwa izolujacej farby. Ale widze, ze nie jestem odosobniony, nawet
                  KR$ mowi "ohyda".

                  Ide odpoczac i sie uczyc potem, bo za slubo tu siedze i krucjate prowadze, wejde
                  poznym wieczorem jakby co. Na razie.
                  • _kami Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 20:25
                    perotin napisał(a):

                    [ciaaaaaaach]

                    [o niedoskonałościach skóry]
                    > Klocimy sie o slowa. Jezeli ja od urodzenia mam cere mieszana, to choc nie jest
                    > to ideal, ma zdrowy wyglad :koloryt, brak zrogowacialego naskorka, wypryskow (d
                    > o
                    > ktorych mam tendencje, ale uwazam bardzo)

                    No wiesz - cera mieszana to jeszcze nie niedoskonała. A przecież doskonale wiesz,
                    że są dziewczyny, które mają większe problemy. Albo zdarzają się przebarwienia,
                    które maskuje się zielonym korektorem - tego też byś nie ukrywał?

                    > Moze sie nie baaaardzo nie podobac. Chociaz obiektywnie patrzac, jest to cos
                    > sztucznego. ALe to spor o istote znaczenia lepiej: czy mniej ladnie oznacza
                    > lepiej, niz ladniej, ale sztucznie?

                    No, ja chyba wybieram ładniej ale sztuczniej. Tym bardziej że kwestią wprawy i
                    umiejętnie dobranych kosmetyków jest sprawienie, by tej sztuczności nie było.

                    [o rozszerzonych porach]
                    > Bardzo czesto wystepuje naturalnie, np. u mnie - niewiele, wcale nie mowie o
                    > jakichs dolkach czy jak, na pewno nieporownanie mniej, niz na powierzchni
                    > pomaranczy ;-)))

                    Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbie
                    przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
                    poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
                    najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

                    [kremy vs podkłady]
                    > Nie, to nie to samo. Podklad (fluidy, tapeta, jak to zwal, nie rozrozniam do
                    > konca) mimo tego, co krzycza reklamy, blokuje skore, poza tym to po prostu nie
                    > to
                    > samo. Moze kiedys bywalo roznie, nie pamietam tych czasow (26).

                    Oczywiście, że nie to samo. Ale i krem i fluid są chemią i obok działań
                    ochronnych szkodzą. Każdy trochę inaczej. Od skóry i predyspozycji zależy, co jak
                    na kogo zadziała i co dla kogo jest bardziej odpowiednie.

                    [chronienie skóry]
                    > No nie, nie mowimy o stosowaniu kremu o 6 rano, a potem do nocy nic!!! Zima trz
                    > y -
                    > cztery razy dziennie, przed tym tonik. pewnie zaraz uslysze, ze ludzie czasu
                    > nie maja... a na kilka warstw tapety i cenie to maja?

                    Nie, dlaczego? Ja używam kremów tak często, jak tego potrzebuję. Ale dla każdego
                    według potrzeb - zbyt wiele zabiegów przy skórze też jej szkodzi, bo niszczy
                    naturalną barierę ochronną. Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
                    naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
                    Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
                    daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę. Dla Ciebie taki system jest dobry,
                    dla innych nie. Każdy musi po swojemu o skórę dbać.

                    > > Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolc
                    > zyki?
                    >
                    > Jak najbardziej akceptuje, chociaz to nie dodaje w moich oczach kobiecosci, wol
                    > e
                    > nawet bez. To znaczy nie zrozum mnie zle, za to nikogo nie skreslam, ale co
                    > najwyzej moge sie zainteresowac z dwoch rownie podobajacych sie mi kobiet ta,
                    > ktora pozwala sobie na mniej. Najbardziej mi sie podobajace jakie znam, nie
                    > maluja i nie farbuja. Nie tylko ja na nie patrze z zachwytem.

                    OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
                    Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?
                    Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
                    nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

                    > Juz tak mialem...
                    > co on w niej widzi itp!??

                    E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

                    > Ewentualnie z wlosami moglby byc problem, w rodzaju z
                    > brunetki blondynka i na odwrot.

                    Nie mówmy o skrajnościach.

                    > Pomijajac kwestie ile to moze zmienic, cos zwyk
                    > le
                    > nie pasuje. To sie czesto czuje, nawet gdy w pierwszej chwili kolor wydaje sie
                    > naturalny.

                    A ja mam głowę kolorową. Bo nie farbuję włosów na jednolity kolor, tylko robię
                    pasemka - raz jasne, a raz ciemne. Nie wygląda to naturalnie, bo takich włosów w
                    naturze nie ma. No, może przepiórka ma zbliżone upierzenie :-) Ale mnie z tym
                    dobrze, podobam się sobie i swojemu mężczyźnie. I jest OK :-)

                    > > Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie.
                    >
                    > Mowimy o glebokich cieciach plus kolagen albo gore-tex, czy o np. wypelnieniu
                    > lekkim gornej wargi?

                    Nie wiem, bo się na tym nie znam, tak czy inaczej raczej bym się na taką
                    interwencję chirurga nie zdecydowała.

                    > Efekt moze byc naturalny, mnie nie podobalby sie fakt, ze
                    > wystarczy uczulenie i po 2-3 latach mamy inna twarz. Co innego nos, ten jest
                    > przynajmniej przewidywalny, pozostaje kwestia ksztaltu i zharmonizowania z
                    > reszta. ALe generalnie jestem przeciw, moze poza tym nosem, to w koncu pare cie
                    > c
                    > w chrzastce i nie ma roznicy natury anatomicznej po tym.

                    Na nos tym bardziej bym się nie zdecydowała, bo lekarzowi może zadrżeć dłoń, i
                    efekty mogą być nad wyraz różne i odległe od pożądanych. Tylko znów - ja swój nos
                    lubię. Natomiast rozumiem ludzi decydujących się na szeroko rozumianą plastykę,
                    jeśli im to ułatwia życie.

                    > A co do szminki - powtarzam raz jeszcze - nmie chodzi mi o sam wyglad, bo ten n
                    > a
                    > ekranie na przyklad moze nawet mi sie podobac, ale o fakt zabijania tego, co
                    > czyni usta zmyslowymi: delkatnosci, aksamitnosci... to w koncu, jakby nie
                    > patrzec, warstwa izolujacej farby. Ale widze, ze nie jestem odosobniony, nawet
                    > KR$ mowi "ohyda".

                    I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

                    > Ide odpoczac i sie uczyc potem, bo za slubo tu siedze i krucjate prowadze, wejd
                    > e
                    > poznym wieczorem jakby co. Na razie.

                    Miłej nauki. I myślę, że to może być EOT, bo raczej się nie przekonamy :-)

                    K.
                    • Gość: Perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 21:07
                      No i nie wytrzymalem ;-)))

                      > [o rozszerzonych porach]

                      > Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbi
                      > e
                      > przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
                      >
                      > poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
                      > najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

                      Taka "skorka"? Dlaczego?


                      > [chronienie skóry]
                      Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
                      > naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
                      > Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
                      > daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę.

                      Tonik bezalkoholowy, ph 5.5


                      > OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
                      > Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?

                      Niekoniecznie, jak juz mowilem: krem matujacy, ew. baaardzo cienko
                      transparentnego pudru na nosek.

                      > Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
                      > nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

                      Usta sa piekne i zmyslowe bo sa delikatne i aksamitne.
                      Skora jest piekna i zmyslowa, bo jest delikatna i aksamitna.
                      Farba na ustach niszczy ich delikatnosc i aksamitnosc.
                      Wlosy na skorze (przez wielkie W) niszcza jej delikatnosc i aksamitnosc.

                      Czyli brak depilacji to:

                      1. Zle pojeta naturalnosc;
                      2. W niektorych okolicach po prostu brak higieny.

                      uprawiam dosc intensywnie sport i prawie wszyscy koledzy sportowcy z mniej wiecej
                      mojego pokolenia depilacje pod pachami uwazaja za oczywistosc (nie plywacy ani
                      kulturysci). Klata... u wszystkich prawie naturalnie gladka, wiec jakby nie
                      bylosprawy, ale to tez oczywiste.

                      Osobiscie posunalem sie dalej (nogi), aczkolwiek nie zeby sie komukolwiek
                      podobac, tylko dla siebie, aczkolwiek to chyba zupelnie inna sytuacja niz w
                      przypadku malujacych sie kobiet - ja nie mialem zludzen, ze to sie bedzie podobac
                      przeciwnej plci, czy obaw, ze bedzie na odwrot. Wiedzialem tylko, ze rownie to
                      bywa, ale nie moglem juz patrzec na siebie po wyjsciu z wanny ;-) O reszte nie
                      dbalem.
                      Zgodnie z ta logika (tzn. na zasadzie "to moze nie depilujmy...") ktos - facet
                      czy kobieta - NATURALNIE pozbawiony owlosienia na nogach (prawie), bedzie
                      NIENATURALNY. To kwestia hormonow, nic wiecej, ewolucji nawet, nie mozna tego
                      porownywac usuwania wlosow z ciala z kladzeniem farby na twarz. W ten sposob
                      mozna za szczyt sztucznosci uznac golenie twarzy. A co?

                      >
                      > > Juz tak mialem...
                      > > co on w niej widzi itp!??
                      >
                      > E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

                      Postawie? Mojej? To bylo tak, ze mialem sygnal, iz jedna tak byla zazdrosna w ten
                      sposob, gdy uslyszala, ze mnie sie tamta... A ta zazdrosna (?) to byla malowana
                      lala taka ;-)))

                      > Ale widze, ze nie jestem odosobniony, n
                      > awet
                      > > KR$ mowi "ohyda".
                      >
                      > I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

                      OK, dla mnie tez EOT (nic wiecej i tak nie wymysle). Jest osobny topic o
                      depilacji w razie czego ;-))) Napisz tylko jeszcze, czy nie jest to dla ciebie
                      zaskoczeniem, ze wielu facetow nie cierpi szminki i takich-tam? Mnie tyle
                      smieszy, co wkurza ta nieswiadomosc, a jest chyba dosc powszechna. Widze te
                      okladki glupawych pisemek w rodzaju: "Oczaruj go na rozowo!!!". Obrzydliwosc.
                    • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 22.01.02, 21:08
                      No i nie wytrzymalem ;-)))

                      > [o rozszerzonych porach]

                      > Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbi
                      > e
                      > przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
                      >
                      > poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
                      > najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

                      Taka "skorka"? Dlaczego?


                      > [chronienie skóry]
                      Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
                      > naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
                      > Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
                      > daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę.

                      Tonik bezalkoholowy, ph 5.5


                      > OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
                      > Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?

                      Niekoniecznie, jak juz mowilem: krem matujacy, ew. baaardzo cienko
                      transparentnego pudru na nosek.

                      > Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
                      > nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

                      Usta sa piekne i zmyslowe bo sa delikatne i aksamitne.
                      Skora jest piekna i zmyslowa, bo jest delikatna i aksamitna.
                      Farba na ustach niszczy ich delikatnosc i aksamitnosc.
                      Wlosy na skorze (przez wielkie W) niszcza jej delikatnosc i aksamitnosc.

                      Czyli brak depilacji to:

                      1. Zle pojeta naturalnosc;
                      2. W niektorych okolicach po prostu brak higieny.

                      uprawiam dosc intensywnie sport i prawie wszyscy koledzy sportowcy z mniej wiecej
                      mojego pokolenia depilacje pod pachami uwazaja za oczywistosc (nie plywacy ani
                      kulturysci). Klata... u wszystkich prawie naturalnie gladka, wiec jakby nie
                      bylosprawy, ale to tez oczywiste.

                      Osobiscie posunalem sie dalej (nogi), aczkolwiek nie zeby sie komukolwiek
                      podobac, tylko dla siebie, aczkolwiek to chyba zupelnie inna sytuacja niz w
                      przypadku malujacych sie kobiet - ja nie mialem zludzen, ze to sie bedzie podobac
                      przeciwnej plci, czy obaw, ze bedzie na odwrot. Wiedzialem tylko, ze rownie to
                      bywa, ale nie moglem juz patrzec na siebie po wyjsciu z wanny ;-) O reszte nie
                      dbalem.
                      Zgodnie z ta logika (tzn. na zasadzie "to moze nie depilujmy...") ktos - facet
                      czy kobieta - NATURALNIE pozbawiony owlosienia na nogach (prawie), bedzie
                      NIENATURALNY. To kwestia hormonow, nic wiecej, ewolucji nawet, nie mozna tego
                      porownywac usuwania wlosow z ciala z kladzeniem farby na twarz. W ten sposob
                      mozna za szczyt sztucznosci uznac golenie twarzy. A co?

                      >
                      > > Juz tak mialem...
                      > > co on w niej widzi itp!??
                      >
                      > E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

                      Postawie? Mojej? To bylo tak, ze mialem sygnal, iz jedna tak byla zazdrosna w ten
                      sposob, gdy uslyszala, ze mnie sie tamta... A ta zazdrosna (?) to byla malowana
                      lala taka ;-)))

                      > Ale widze, ze nie jestem odosobniony, n
                      > awet
                      > > KR$ mowi "ohyda".
                      >
                      > I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

                      OK, dla mnie tez EOT (nic wiecej i tak nie wymysle). Jest osobny topic o
                      depilacji w razie czego ;-))) Napisz tylko jeszcze, czy nie jest to dla ciebie
                      zaskoczeniem, ze wielu facetow nie cierpi szminki i takich-tam? Mnie tyle
                      smieszy, co wkurza ta nieswiadomosc, a jest chyba dosc powszechna. Widze te
                      okladki glupawych pisemek w rodzaju: "Oczaruj go na rozowo!!!". Obrzydliwosc.
                        • Gość: KR$ Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: 162.70.83.* 23.01.02, 15:28
                          Gwoli sprostowania - szminki sa OK do ogladania. Natomiast jesli chodzi o
                          calowanie to trzeba to swinstwo zetrzec bo ohydnie smakuje. Z tego wzgledu
                          pomadki do ust sa pozbawione sensu egzystencji - nie widac ich a przykra maz na
                          ustach jest. Pomijam calkowicie fakt iz sa one zupelnie zbedne - nie uzywalem
                          ich nigdy i nigdy nie mialem spierzchnietych ust - wystarczy sie nie oblizywac
                          na zewnatrz.
                          • Gość: perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 16:22
                            Gość portalu: KR$ napisał(a):

                            > Gwoli sprostowania - szminki sa OK do ogladania. Natomiast jesli chodzi o
                            > calowanie to trzeba to swinstwo zetrzec bo ohydnie smakuje. Z tego wzgledu
                            > pomadki do ust sa pozbawione sensu egzystencji - nie widac ich a przykra maz na
                            >
                            > ustach jest. Pomijam calkowicie fakt iz sa one zupelnie zbedne - nie uzywalem
                            > ich nigdy i nigdy nie mialem spierzchnietych ust - wystarczy sie nie oblizywac
                            > na zewnatrz.


                            1. Sa pomadki czysto odzywcze, ale sa tez silnie perfumowane. Sa takie, ktore sie
                            fatalnie wchlaniaja i tluszcza, inne przeciwnie. Ta ktorej ja uzywam, w ogole mi
                            nie przeszkadza, tzn. nioe czuje jej smaku juz po 5 minutach.

                            CO do pierzchniecia, to masz cholerne szczescie. Pewnie taki, ktory nawet zima
                            balsamu po kompieli nie musi uzywac i go skora nie zaswedzi. Zazdroszcze.
                              • Gość: KR$ Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? IP: 162.70.83.* 23.01.02, 17:41
                                Piszesz, ze juz po pieciu minutach nie czujesz smaku pomadki na ustach - jak
                                dla mnie to jest wlasnie o te 5 minut za duzo - jak chcesz pocalowac dziewczyne
                                to tyle wystarczy...

                                A balsam po kapieli? Stary - szkoda by mi bylo czasu na nacieranie sie
                                balsamami - co prawda pare razy sprobowalem i jest to bardzo przyjemne, ale
                                nie. Uzywam plynu pod prysznic z kremem nawilzajacym - najlepszy jaki znam to
                                Jergens (kupilem w USA) u nas chyba niestety niedostepny.

                                • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 23.01.02, 18:09
                                  Gość portalu: KR$ napisał(a):

                                  > Piszesz, ze juz po pieciu minutach nie czujesz smaku pomadki na ustach - jak
                                  > dla mnie to jest wlasnie o te 5 minut za duzo - jak chcesz pocalowac dziewczyne
                                  >
                                  > to tyle wystarczy...

                                  Niestety, wiekszosc ludzi nie ma tak dobrze jak ty, i mialbys wybor: pomadka,
                                  albo skorupa. Nieoblizywanie nie pomaga.
                                  >
                                  > A balsam po kapieli? Stary - szkoda by mi bylo czasu na nacieranie sie
                                  > balsamami - co prawda pare razy sprobowalem i jest to bardzo przyjemne, ale
                                  > nie. Uzywam plynu pod prysznic z kremem nawilzajacym - najlepszy jaki znam to
                                  > Jergens (kupilem w USA) u nas chyba niestety niedostepny.

                                  Ile to zajmuje, minute?

                                  A co do wysuszania skory, to ja na przyklad nie moglbym funkcjonowac bez balsamu,
                                  a uzywam badzo delikatnych, specjalnych balsamow do kapieli. Ale woda sama w
                                  sobie wysusza, chocby przegotowana. PH 7 nie przeskoczysz. Niestety, bez tego 3x
                                  dziennei) skora mi sie luszczy wszedzie, a takze przy uzyciu normalnego balsamu
                                  (dla skory normalnej). musze miec taki do suchej. Polowa populacji ma mniejsze
                                  lub wieksze problemy tego typu, zwlaszcza kobiety.

                                  Podsunmowujac: LATWO CI MOWIC.

                                    • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 23.01.02, 20:21

                                      > A do Ciebie pytanie? Trzy razy dziennie smarujesz sie balsamami? Stary, a kiedy
                                      >
                                      > ty pracujesz, zeby zarobic na te balsamy?

                                      Zajmuje mi to 3 MINUTY DZIENNIE. To mial byc zart? I tylko jak sa mrozy (mniejsza
                                      wilgotosc powietrza). Normalnie wystarczy mi 2 razy, rano i wieczorem po
                                      prysznicu, ew. w ciagu dnia (jesli na przyklad biegam poznym popoludniem); wtedy
                                      tak czy inaczej jest to niezbedne. Ale nie wiem, moze jestes zwolennikiem
                                      prysznica raz na 2 dni...
                                        • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 24.01.02, 21:50
                                          niechcejebanegokonta napisał(a):

                                          > No pewnie, ze tak!!!

                                          Tak? Nawet po godzinie biegu w srodku dnia?

                                          >A po co czesciej zmywac plaszcz lipidowy? Poza tym sa
                                          > takie dziewczyny,

                                          Sa takie... mam nadzieje, ze margines ;-)))

                                          >ktore lubia zapach skory a nie balsamow...

                                          Zwlaszcza zluszczajacej sie slory. poza tym nikt ci nie kaze uzywac jakichs
                                          silnie perfumowanych Fa, uzyj hypoalergicznego.

                                          • niechcejebanegokonta Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 10:31
                                            Mysle stary, ze masz problem - te kilogramy chemii jakie nakladasz na siebie od
                                            paru lat po prostu doprowadzily twoja skore do stanu oglupienia - nie jest ona
                                            juz w stanie funkcjonowac bez sztucznych dodatkow. To co napisales do mnie
                                            wczesniej, ze mam szczescie bo nie musze uzywac tego wszystkiego, to bzdura -
                                            to nie szczescie - po prostu bylem rozwazny i stwierdzilem, ze skoro ludzie
                                            przezyli tysiace lat bez pomadek do ust to ktos mi tutaj cos wciska na sile..
                                            Nigdy tego gowna nie uzywalem i moja skora ptrafi dozieki temu dokonac
                                            samoregulacji.

                                            A i nie opowiadaj bajek o tym ,ze prysznicujesz sie trzy razy dziennie,
                                            malujesz, balsamujesz, biegasz przez godzine i jeszcze masz czas na prace -
                                            chyba ze na pol etatu...

                                            A dziewczyn, ktore lubia naturalny zapach faceta (nie mowie o zjelczalym pocie)
                                            jest wiecej niz ci sie wydaje...
                                            • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 13:06
                                              niechcejebanegokonta napisał(a):

                                              > Mysle stary, ze masz problem - te kilogramy chemii jakie nakladasz na siebie od
                                              >
                                              > paru lat po prostu doprowadzily twoja skore do stanu oglupienia - nie jest ona
                                              > juz w stanie funkcjonowac bez sztucznych dodatkow.

                                              W wiku 6 lat wyladowalem w szpitalu, problemy z wysuszaniem mialem od urodzenia.
                                              Nie zadna choroba, po prostu tak mam. I to powszechne dosyc.

                                              >To co napisales do mnie
                                              > wczesniej, ze mam szczescie bo nie musze uzywac tego wszystkiego, to bzdura -
                                              > to nie szczescie - po prostu bylem rozwazny i stwierdzilem, ze skoro ludzie
                                              > przezyli tysiace lat bez pomadek do ust to ktos mi tutaj cos wciska na sile..

                                              To sobie popatrz na ludzi zyjacych na lonie natury. Na przyklad wypalaczy drewna,
                                              pasterzy, wszelkich nomadow. Dobre.

                                              > Nigdy tego gowna nie uzywalem i moja skora ptrafi dozieki temu dokonac
                                              > samoregulacji.

                                              Nawet gdybym sam sobie zaszkodzil, nie zmienia to faktu ze bez tego nie mgolbym
                                              normalnie funkjonowac, nie meczac sie. Poza tym mam cere (twarz) mieszana -
                                              ciekawe, skad by sie wziely obok siebie dwa skrajnie rozne efekty? Tka juz jest:
                                              jest skora lojotokoa przez tlusta, normalna, sucha i skrajnie wrazliwa. Tak jak
                                              rudzi musza unikac slonca.

                                              >
                                              > A i nie opowiadaj bajek o tym ,ze prysznicujesz sie trzy razy dziennie,
                                              > malujesz, balsamujesz, biegasz przez godzine i jeszcze masz czas na prace -
                                              > chyba ze na pol etatu...

                                              W sobote wstalem o 5.30 rano, i biegalem godzine. Wczoraj wrocilem o 21.30, od
                                              razu przebranie i biegalem do 22.30. Wiec nie wyglupiaj sie, zawsze jest wymowka
                                              zeby nic nie robic. Jak nie urok to sraczka, za zimno, za cieplo, za mokro, za
                                              slisko. 20 stopni na minusie tez biegam.

                                              >
                                              > A dziewczyn, ktore lubia naturalny zapach faceta (nie mowie o zjelczalym pocie)
                                              >
                                              > jest wiecej niz ci sie wydaje...

                                              Niektore balsamy zostawiaja zapach, inne nie.
        • asiax Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 24.01.02, 00:37
          Ja chyba trafiam na innych mezczyzn... Czuje sie atrakcyjna, gdy
          jestem "zrobiona" i zauwazylam, ze sposob w jaki dbam o siebie dziala.
          Bardzo wazne jest dla mnie to, zebym byla zadbana. Swieza i pachnaca, gustownie
          ubrana, zawsze nosze kolczyki i ZAWSZE sie maluje.
          jezeli jestem dluzej poza domem poprawiam takze makijaz w ciagu dnia
          Gdy wracam do domu zmywam makijaz i nakladam krem.
          Dyskutujemy tutaj o gustach... na pewno nie dojdziemy do porozumienia:) Ale
          Wasze wypowiedzi sklonily mnie do przemyslenia pewnych kwestii... Nie do konca
          zdawalam sobie sprawe, ze obok mnie sa tacy przeciwnicy makijazu.
          licze tez, ze wypowiedza sie inni. To bardzo ciekawy (spolecznie) temat.

          pozdrawiam
          malowana lala :)

          ps. mam nadzieje, ze nie przegapilam milosci-mojego-zycia przez szminke i
          cienie... przeciez to tylko otoczka
          • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 24.01.02, 00:57
            asiax napisał(a):

            > ps. mam nadzieje, ze nie przegapilam milosci-mojego-zycia przez szminke i
            > cienie... przeciez to tylko otoczka

            To mozliwe. Ja na przyklad z zalozenia nie interesuje sie kobietami, ktore
            ciagnie do sztucznosci. Chocby byly nawet wspaniale (mozemy byc kolegami) i
            bardzo mogly (byc moze) mi sie podobac. Pomijajac kwestie estetyczna, traktuje je
            podejrzanie. Teraz szminka, kiedys lifting. Po prostu jest ryzyko, ze to efekt
            jakichs glebszych zaburzen emocjonalnych. Niekoniecznie, ale czesto chyba tak. No
            i wg mnie brak gustu, a tego nie lubie.
          • nessuna Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 10:59
            Gdyby istotnie panowie czuli tak wielka niechec do malujacych sie dziewczat, to
            najwiekszym powodzeniem powinny sie cieszyc tzw. 'szare myszki', a tak nie
            jest. Mysle, ze wiekszosc panow, wypowiadajacych sie tutaj tak niepochlebnie o
            makijazu, ma na mysli nie tyle dobry, dyskretny makijaz, lecz tzw. 'tapete',
            czyli makijaz, ktory byc moze swietnie sprawdza sie w rewii, ale nie na co
            dzien. Moze jest nawet tak, ze panowie, widzac dyskretnie umalowaną dziewczynę,
            sa przekonani, ze ona jest z natury taka ladna (=nie jest umalowana), zauwazaja
            natomiast te przerysowane, teatralne makijaze, a poniewaz sa one dosc
            wyzywajace i po prostu wulgarne, badza nechec i krytyczne uwagi. Umiejetnie
            zrobiony makijaz podkresla i wydobywa urode kobiety: z ladnej dziewczyny robi
            piekna, a z przecietnie urodziwej - ładną.
              • largo.kas Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 11:43
                Ja za to bardzo lubię umalowane dziewczyny, są bardziej uwodzicielskie. Makijaż
                jest według mnie dla twarzy kobiety tym czym bielzizna dla jej ciała: ozdobą,
                narzędziem kuszenia, ale to przecierz nie oznacza, że bez bielizny kobieta
                wyglada gorzej. Ciuszki się zdejmuje, a szminka schodzi przy pocałunkach. To
                zwykła ozdoba, dlatego wydaje mi się absurdalne, że niektóre dziewczyny czują
                się nieatrakcyjne bez umalowania. Podobną rolę do szminki, pełnią chyba
                kolczyki i inne ozdoby, ale chyba ani jedna z was nie czuje się brzydsza bez
                nich? A może się mylę?
                pozdrawiam:)
                Largo
            • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 13:11
              nessuna napisał(a):

              > Gdyby istotnie panowie czuli tak wielka niechec do malujacych sie dziewczat, to
              >
              > najwiekszym powodzeniem powinny sie cieszyc tzw. 'szare myszki', a tak nie
              > jest. Mysle, ze wiekszosc panow, wypowiadajacych sie tutaj tak niepochlebnie o
              > makijazu, ma na mysli nie tyle dobry, dyskretny makijaz, lecz tzw. 'tapete',
              > czyli makijaz, ktory byc moze swietnie sprawdza sie w rewii, ale nie na co
              > dzien. Moze jest nawet tak, ze panowie, widzac dyskretnie umalowaną dziewczynę,
              >
              > sa przekonani, ze ona jest z natury taka ladna (=nie jest umalowana), zauwazaja
              >
              > natomiast te przerysowane, teatralne makijaze, a poniewaz sa one dosc
              > wyzywajace i po prostu wulgarne, badza nechec i krytyczne uwagi. Umiejetnie
              > zrobiony makijaz podkresla i wydobywa urode kobiety: z ladnej dziewczyny robi
              > piekna, a z przecietnie urodziwej - ładną.

              Szminka szminka, nawet moj wielki oponent KR$ (niechcejebanegokonta) jest tu
              zdecydowany
              CO do reszty, to mnie pociagaja kolorowe myszki, ale niemalujace sie. Bylo tak
              naprawde ich lacznie kilka. A ze faceci mowia" "kobiety juz takie sa, trzeba sie
              z tym pogodzic", to nie znaczy to samo, co pochwala. poza tym wiekszosc juz taka
              jest, ze chce miec kobiete troche na pokaz i woli, zeby ta nie bladla przy innych
              umalowanych laskach.

              Wielu oczywiscie to lubi. Ale nie tylko ja sie tu wypowiadam, wiec po prostu zrob
              sobie statystyke.

              • nessuna Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 14:43
                Maluje sie. Dyskretnie, ale na pewno zauwazalnie. Uwielbiam zwlaszcza szminki.
                Juz jako mala dziewczynka wiedzialam, ze bede 'szminkowac' usta, chyba dlatego,
                ze moja mama nigdy nie uzywala szminki. Zaczelam sie malowac dosc pozno, bo
                pierwszy raz w makijazu wystapilam na studniowce i zostalo to zauwazone
                (rekacje jak najbardziej pozytywne). Wczesniej sporo cwiczylam ;-) w domowym
                zaciszu, malujac sie w wolnych chwilach i doskonalac warsztat. Maluje sie
                umiejetnie i adekwatnie do sytuacji. Robie dobry makijaz i zdarzylo mi sie juz
                malowac kuzynki, kolezanki. Kiedy jestem umalowana, czuje sie bardziej
                atrakcyjna i zauwazam meskie spojrzenia. Nie jestem jednak osoba, ktora bez
                makijazu za zadne skarby nie pokaze sie na ulicy. Po zakupy w sobote chodze
                zazwyczaj nie umalowana. Makijaz dodaje mi pewnosci siebie i wiem, ze z niego
                nie zrezygnuje. Gdyby mezczyzna poprosil mnie o nie malowanie sie dla niego,
                bylby dla mnie przekreslony.
                • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 15:04
                  nessuna napisał(a):

                  > Maluje sie. Dyskretnie, ale na pewno zauwazalnie. Uwielbiam zwlaszcza szminki.
                  > Juz jako mala dziewczynka wiedzialam, ze bede 'szminkowac' usta, chyba dlatego,
                  >
                  > ze moja mama nigdy nie uzywala szminki. Zaczelam sie malowac dosc pozno, bo
                  > pierwszy raz w makijazu wystapilam na studniowce i zostalo to zauwazone
                  > (rekacje jak najbardziej pozytywne). Wczesniej sporo cwiczylam ;-) w domowym
                  > zaciszu, malujac sie w wolnych chwilach i doskonalac warsztat. Maluje sie
                  > umiejetnie i adekwatnie do sytuacji. Robie dobry makijaz i zdarzylo mi sie juz
                  > malowac kuzynki, kolezanki. Kiedy jestem umalowana, czuje sie bardziej
                  > atrakcyjna i zauwazam meskie spojrzenia. Nie jestem jednak osoba, ktora bez
                  > makijazu za zadne skarby nie pokaze sie na ulicy. Po zakupy w sobote chodze
                  > zazwyczaj nie umalowana. Makijaz dodaje mi pewnosci siebie i wiem, ze z niego
                  > nie zrezygnuje. Gdyby mezczyzna poprosil mnie o nie malowanie sie dla niego,
                  > bylby dla mnie przekreslony.


                  1. Do patrzenia to tez mi czasem nie przeszkadza. Odraza mnie napawa ewentualnosc
                  calowania czegos takiego. Raz sie umalowalem na ostatki z kolegami i to
                  obrzydliwe.

                  2. Zycze ci sukcesow w podrywie, ale ktos moze ciebie skreslic, na kim ci bedzie
                  zalezec.

                  2. Nie wyobrazasz sobie wyjscia na ulice nieumalowana... jak juz pisalem, dla
                  mnie to jest podejrzane przede wszystkim dlatego, ze nigdy nie wiadomo, o czym to
                  swiadczy. I czym sie skonczy... zmarszczki przyjda - lifting, potem kolejny,
                  kuriozalny efekt, potem miesnie wiotczeja, nic sie nie da juz zrobic, silikon na
                  policzki... efekt bedzie straszny, poza tym nieprzewidywalny, bo nie wiadomo, jak
                  to sie bedzie zmieniac. Wiekszosc kobiet myslacych tak jak ty do tego nie
                  dopusci, ale... w zyciu nie zaryzykuje zwiazania sie z kims, kto moze miec jakies
                  glebokie kompleksy ktore nie wiadomo do czego moga doprowadzic.

                    • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 25.01.02, 21:36
                      nessuna napisał(a):

                      > Perotin, czytaj uwaznie, bo napisalam, ze jestem osoba, ktora na zakupy w
                      > sobote potrafi wyjsc bez makijazu i nie stanowi to dla mnie problemu. Pokazuje
                      > czasem swiatu moja nie umalowana twarz i nie dramatyzuje, ale lepiej czuje sie
                      > w makijazu.


                      Moj post byl 15:04
                      Twoj byl 15:08 (ten na ktory wlasnie odpowiadam)
                      O 15:06 zmiescil sie jeszcze post z przeprosinami, ale widac pech, nie
                      spostrzeglas. W kazdym razie spostrzeglem sie od razu, ze palnalem; mam nadzieje,
                      ze go przeczytalas? Sorry raz jeszcze.
                    • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 26.01.02, 14:59
                      fyrne napisał(a):

                      > Musiała by być idiotką dziewczyna, której zależało by na idiocie, który stosuje
                      >
                      > takie kryterium oceniając ludzi.

                      A kto tu mowi o ocenianiu ludzi? Poza tym slowo "skreslic" padlo pierwsze nie z
                      mojej strony, poza tym na okreslenie sytuacji, gdy facet prosil by o to "dla
                      niego", w domysle: juz sa razem.

                      Calowanie sie z farba jest dla mnie nie do pomyslenia. TYLKO TYLE. Tak samo seks
                      z facetem nie wchodzi w gre i co mi powiesz: to ma byc moze z mojej strony
                      kryteriu oceniania czlowieka (z powodu plci)? Zyupelnie nie pociagaja mnie
                      faceci, nie pociagaja mnie umalowane usta. Nie znaczy, ze te czy te moga sie
                      podobac (tak samo jak mi sie podoba Atena dluta Fidiasza, choc z kamienia i David
                      Michala Aniola, choc z kamienia. Amen.

                      BTW, Nessuma: to naprawde taka satysfakcja kiedy wiesz, ze to zwiekszone
                      zainteresowanie facetow wynika wylacznie z obecnosci kosmetykow na twarzy? Pytam
                      bez cienia ironii, po prostu od dawna bezskutecznie probuje to zrozumiec.

                      • nessuna Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 26.01.02, 15:50
                        Zle wnioskujesz, bo w tej chwili z nikim nie jestem, ale pewien 'on', ktory
                        jeszcze nie tak dawno od czasu do czasu mnie calowal, nie skarzyl sie na
                        szminke.
                        Chcialabym byc tak piekna, by moc sie nie malowac (kosmetyki to w koncu spory
                        wydatek), ale nie jest tak, ze gdy jestem umalowana, to zupelnie nie
                        przypominam siebie bez makijazu. Ludzie rozpoznaja mnie niezaleznie od tego,
                        czy uzylam podkladu, pudru, rozu, cieni, tuszu, szminki i blyszczyka, czy tez
                        nalozylam tylko krem i bezbarwna pomadke ochronna. Kiedy chodze na gimnastyke,
                        zwykle jestem nie umalowana, podobnie gdy ide na basen, lubie dac nurka pod
                        wode, a glupio byloby plywac z rozmazanym makijazem.
                        Makijazem podkreslam to, co w sobie lubie. Mam ladne usta, w kazdym badz razie
                        ten element mojej twarzy jest chyba najbardziej godny zaakcentowania, wiec
                        uzywam wyrazistej pomadki. Makijaz to rodzaj korekty, retuszu. Podobnie jest z
                        ubraniem, przeciez ubiorem tez podkreslamy walory wlasnej sylwetki. Gdy
                        jestesmy dobrze ubrani, zadabni, czujemy sie pewniej we wlasnej skorze. Ja na
                        przyklad cenie sobie wygode, wiec ubieram sie tak, by czuc sie swobodnie.
                        Uwielbiam spodnie (sa cholernie wygodne) i mimo, ze jestem kobieta NIE NOSZE
                        spodnic. Wybieram buty na plaskim obcasie, bo w takich czuje sie lepiej i
                        swobodniej, no i stawiam pewniejsze kroki. Podobnie jest z makijazem. Maluje
                        sie, bo dodaje mi to odrobine pewnosci siebie, bo umalowana czuje sie
                        atrakcyjniesza, bo po prostu lubie siebie troche podkolorowana.
                        PS. Perotin, nie gniewaj sie za te uwage, ale jestes chyba bardzo mloda osoba.
                        Mam racje? ;-)
                        • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 26.01.02, 18:19
                          nessuna napisał(a):

                          > Zle wnioskujesz, bo w tej chwili z nikim nie jestem, ale pewien 'on', ktory
                          > jeszcze nie tak dawno od czasu do czasu mnie calowal, nie skarzyl sie na
                          > szminke.

                          To dotyczylo calkowicie hipotetycznej sytuacji, taka w koncu - to bylo jasne -
                          przedstawilas. Tzw. pudlo ;-)

                          > Podobnie jest z
                          > ubraniem, przeciez ubiorem tez podkreslamy walory wlasnej sylwetki. Gdy
                          > jestesmy dobrze ubrani, zadabni, czujemy sie pewniej we wlasnej skorze.

                          Domalowywanie lub zamalowywanie sobie ust, twarzy, a ubior... troche IMO
                          nieporownywalne, ale to plynne strasznie, przyznaje. Dla mnie jednak
                          nieporownywalne. Tak samo spiecie wlosow zamiast dac im opadac to nie to samo, co
                          je przefarbowac z ciemnych na blond.

                          > PS. Perotin, nie gniewaj sie za te uwage, ale jestes chyba bardzo mloda osoba.
                          > Mam racje? ;-)

                          Przeciez juz sie przyznalem wczesniej? OK, 26 lat, nie wiem czy to znaczy b.
                          mloda osboba?

                      • fyrne Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 27.01.02, 12:15
                        > A kto tu mowi o ocenianiu ludzi? Poza tym slowo "skreslic" padlo pierwsze nie z
                        >
                        > mojej strony, poza tym na okreslenie sytuacji, gdy facet prosil by o to "dla
                        > niego", w domysle: juz sa razem.
                        >
                        > Calowanie sie z farba jest dla mnie nie do pomyslenia. TYLKO TYLE. Tak samo sek
                        > s
                        > z facetem nie wchodzi w gre i co mi powiesz: to ma byc moze z mojej strony
                        > kryteriu oceniania czlowieka (z powodu plci)? Zyupelnie nie pociagaja mnie
                        > faceci, nie pociagaja mnie umalowane usta. Nie znaczy, ze te czy te moga sie
                        > podobac (tak samo jak mi sie podoba Atena dluta Fidiasza, choc z kamienia i Dav
                        > id
                        > Michala Aniola, choc z kamienia. Amen.
                        >
                        > BTW, Nessuma: to naprawde taka satysfakcja kiedy wiesz, ze to zwiekszone
                        > zainteresowanie facetow wynika wylacznie z obecnosci kosmetykow na twarzy? Pyta
                        > m
                        > bez cienia ironii, po prostu od dawna bezskutecznie probuje to zrozumiec.
                        >
                        Ok. Ja miałam na myśli tylko to, że przytomna dziewczyna nie straci głowy dla
                        osoby stosującej takie kryterium, więc nie ma się o co martwić, że ten ktoś ją
                        skreśli. Osoba, dla ktorej najważniejsze w drugim człowieku jest to, czy jest
                        wygodny w użytku, nie zapowiada się na najlepszego partnera.
                        btw, dziwisz się dziewczynom, że przynosi im satyswakcję zwiększone
                        zainteresowanie facetów z powodu kosmetyków na ich twarzy. Powiem ci w tajemnicy,
                        że tak naprawę dziewczynom nie przyniesie autentycznej satyswakcji
                        zainteresowanie chłopaka ograniczające się do powierzchowności. Nie ważne
                        własciwie, czy to zainteresowanie wynika z w pewnej cześci z upiększenia czy też
                        wyłącznie z zachwytu nad natrualnym pięknem, oba rodzaje atencji, są ulotne, bo
                        każda kobieta się sarzeje a jej uroda przemija. Dlatego dziewczynie obojętne nad
                        czym się zachywcasz, chcą przyciągać uwagę wyglądem, ale nie do wyglądu, tylko do
                        tego jakie są w środku, jakimi są ludźmi. Dlatego też mężczyzna, kótry gotowy
                        jest przekreślić wnętrze kobiety, z jakiegoś powierzchownego powodu, obejętnie,
                        czy to będzie makijaż czy brak makijażu, wielkośc biustu, czy kolor włosów
                        bezpowrotnie traci w jej oczach na wartości.
                        pozadrowienia od Fyrne
                        • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 27.01.02, 20:52
                          fyrne napisał(a):

                          > kótry gotowy
                          > jest przekreślić wnętrze kobiety, z jakiegoś powierzchownego powodu,

                          A, chyba zalapalem, w czym sie nie rozumiemy :-)))

                          Wlasnie, o czym mowa? O przekreslaniu kobiety w ogole, czy takze o przekreslaniu
                          na zasadzie: nie masz u mnie szans, ale kocham cie jak siostre? Ja sie
                          ograniczylem wylacznie do fizycznej atrakcyjnosci (wyobrazasz sobie, zeby mial mi
                          nie stawac pod wplywem mojej kobiety?), a jezeli pisalem o podejrzeniach co do
                          glebszych przyczyn "zakladania maski"... coz, jesli mialbym sie z kims zwiazac,
                          to wylacznie z kims z PRZYNAJMNIEJ jako takim poziomem samoakceptacji. Czyli na
                          pewno predzej z kims bardziej odleglym od idealu (choc oczywiscie dla mnie
                          atrakcyjnym), ale z odpowiednim dystansem do siebie, niz z superlaska o podobnym
                          poziomie intelektualnym i rownie bogatej osobowosci, ale z tym jednym wyjatkiem:
                          z NADMIERNYM brakiem samoakceptacji i kompleksami. Co oczywiscie nie wyklucza
                          nawet przyjazni. Jesli mialby to byc zwiazek na stale (chocby w perspektywie), to
                          sorry, ale pewne rzeczy z wiekiem moga sie tylko poglebiac, a w przypadku takiego
                          zwiazku nikt nie ma prawa mnie potepiac za skrajna ostroznosc. Wiekszosci ludzi
                          tego brakuje (czasem nie bardzo maja wybor, to fakt) i kazdy widzi jak jest.
                      • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 27.01.02, 20:35
                        pieprzyc_konta_gazety napisał(a):

                        > Po raz pierwszy musze sie zgodzic z fyrne...

                        Ja tez, w calej rozciaglosci, z jednym zastrzezeniem:

                        CO DO DIABLA MA WSPOLNEGO TZW. "WNETRZE" I JEGO DOSTRZEGANIE, A NIECHEC DO
                        CALOWANIA SIE ZE SZMINKA? DLA JEDNEJ MOJEJ KOLEZANKI JESTEM ZUPELNIE
                        NIEPOCIAGAJACY Z POWODU WZROSTU... 183 CM, DLA NIEJ KILKA WIECEJ TO MINIMUM. SAMA
                        MA 180 I NA PEWNO NIE BEDZIE SIE SPOTYKAC Z INNYM FACETEM, JAK TYLKO WYRAZNIE
                        WYZSZY OD NIEJ. BO JEJ NIE POCIAGAJA I KONIEC, KROPKA. JEDNYCH POCIAGAJA KOBIETY,
                        NIEKTORYCH WYLACZNIE CHLOPCY. I CO, WMAWIAJ GEJOWI, ZE PRZECIEZ WNETRZE JEST
                        WAZNE, NIE PLEC. CIEBIE MOZE NIE RAJCOWA ZUPELNIE, ZE DEPOILUJE NOGI I JEST OK,
                        PO PROSTU BEDE DLA CIEBIE ASEKSUALNY. NA DOKLADNIE TAKIEJ SAMEJ ZASADZIE, CO DLA
                        LESBIJKI MOZE BYC WLOCHATY SAMIEC, A DLA MNIE POMALOWANE USTA, ALBO ZIELONE
                        POWIEKI. ZRESZTA JUZ PISALEM, NIE JESTEM WROGIEM MAKIJAZU W OGOLE, W IMIE ZASADY.
                        JEST BEWNA GRANICA, NIEMOZLIWA DO OT TAK, ZDEFINIOWANIA I BARDZO PLYNNA, ZALEZY
                        TU WIELE OD URODY JAK ROWNIEZ... OSOBOWOSCI, TO ZNACZY NA ILE MOZNA ZAAKCEPTOWAC
                        COS W OBLICZU INNYCH ZALET. NO ALE, ZAWSZE JEST TO MOZLIWE W PEWNYM ZAKRESIE.
                        • nessuna Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 27.01.02, 20:54
                          perotin napisał(a):

                          > CO DO DIABLA MA WSPOLNEGO TZW. "WNETRZE" I JEGO DOSTRZEGANIE, A NIECHEC DO
                          > CALOWANIA SIE ZE SZMINKA? DLA JEDNEJ MOJEJ KOLEZANKI JESTEM ZUPELNIE
                          > NIEPOCIAGAJACY Z POWODU WZROSTU... 183 CM, DLA NIEJ KILKA WIECEJ TO MINIMUM. SA
                          > MA
                          > MA 180 I NA PEWNO NIE BEDZIE SIE SPOTYKAC Z INNYM FACETEM, JAK TYLKO WYRAZNIE
                          > WYZSZY OD NIEJ. BO JEJ NIE POCIAGAJA I KONIEC, KROPKA. JEDNYCH POCIAGAJA KOBIET
                          > Y,
                          > NIEKTORYCH WYLACZNIE CHLOPCY. I CO, WMAWIAJ GEJOWI, ZE PRZECIEZ WNETRZE JEST
                          > WAZNE, NIE PLEC. CIEBIE MOZE NIE RAJCOWA ZUPELNIE, ZE DEPOILUJE NOGI I JEST OK,
                          >
                          > PO PROSTU BEDE DLA CIEBIE ASEKSUALNY. NA DOKLADNIE TAKIEJ SAMEJ ZASADZIE, CO DL
                          > A
                          > LESBIJKI MOZE BYC WLOCHATY SAMIEC, A DLA MNIE POMALOWANE USTA, ALBO ZIELONE
                          > POWIEKI. ZRESZTA JUZ PISALEM, NIE JESTEM WROGIEM MAKIJAZU W OGOLE, W IMIE ZASAD
                          > Y.
                          > JEST BEWNA GRANICA, NIEMOZLIWA DO OT TAK, ZDEFINIOWANIA I BARDZO PLYNNA, ZALEZY
                          >
                          > TU WIELE OD URODY JAK ROWNIEZ... OSOBOWOSCI, TO ZNACZY NA ILE MOZNA ZAAKCEPTOWA
                          > C
                          > COS W OBLICZU INNYCH ZALET. NO ALE, ZAWSZE JEST TO MOZLIWE W PEWNYM ZAKRESIE.

                          A ja mysle, ze to jest tak: nosimy w sobie pewien ideal urody, jakim powinna byc
                          obdarzona osoba plci przeciwnej, by mogla sie nam spodobac i wydaje nam sie, ze
                          jak spotkamy tego kogos, kto bedzie odpowiadac wszystkim tym kryterion, to bedzie
                          super. Ale to bardzo trudne spotkac kogos takiego i sprawic jeszcze, by to nasze
                          bostwo i nas zauwazylo. Ja tez, patrzac zimnym okiem na facetow mijanych na
                          ulicy, wybrzydzam, ze za niski, za wysoki, za gruby, za chudy, za jasny, za
                          ciemny, no i w jakiej kurtce, plaszczu, czapce, itd. Ale nie tak dawno temu
                          zakochalam sie w pewnym chlopaku. Jest wysoki. Kiedys nie zwracalam uwagi na
                          wzrost faceta, mogl byc nawet o pol glowy nizszy ode mnie, ale ten jest akurat
                          wysoki. Cudownie wysoki. I od tego czasu wysocy podobaja mi sie jakos bardziej.
                          Mozna by rzec, ze na widok jego wysokiej sylwetki miekly mi kolana. Ale to
                          przeciez bylaby bzdura. Kolana miekly mi, bo sie w nim zakochalam. A zakochalam
                          sie w nim nie ze wzgledu na te sto osiemdziesiat pere centymetrow, tylko ze
                          wzgledu na to, co mial do powiedzenia i ze wzgledu na to, jak mowil. Ubiera sie
                          tak sobie. I co z tego! Przeciez jest madry i lubilam go sluchac. Bylo kilka
                          elementow jego wizerunku, ktore kiedys negowalabym, ale tego nie robilam, bo
                          zalezalo mi na osobie, a nie na jego dzinsach. Ale co z tego.. To i tak juz tylko
                          historia. Ale nie o fason portek poszlo ;-)
                          • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 27.01.02, 21:21
                            nessuna napisał(a):

                            > Mozna by rzec, ze na widok jego wysokiej sylwetki miekly mi kolana. Ale to
                            > przeciez bylaby bzdura. Kolana miekly mi, bo sie w nim zakochalam. A zakochalam
                            >
                            > sie w nim nie ze wzgledu na te sto osiemdziesiat pere centymetrow, tylko ze
                            > wzgledu na to, co mial do powiedzenia i ze wzgledu na to, jak mowil. Ubiera sie
                            >
                            > tak sobie. I co z tego! Przeciez jest madry i lubilam go sluchac. Bylo kilka
                            > elementow jego wizerunku, ktore kiedys negowalabym, ale tego nie robilam, bo
                            > zalezalo mi na osobie, a nie na jego dzinsach. Ale co z tego.. To i tak juz tyl
                            > ko
                            > historia. Ale nie o fason portek poszlo ;-)

                            OK, a teraz wobraz sobie, ze ten twoj facet stwierdza stojac przed lustrem, ze
                            wydaje sie sobie bezbarwny, chce sie pewniej i lepiej poczuc i... zaczyna malowac
                            usta, rzesy, podklad, puder... To, ze zwyczajowo w przypadku kobiet uwaza sie to
                            za normalne, a u facetow nie do pomyslenia, to wylacznie kwestia przyjecia
                            kanonu. Ktory to kanon, nawiasem mowiac, moze sie za dekade zupelnie zmienic. Juz
                            sie zreszta w niektorych krajach w tym kierunku zmienia, takze w Europie.

                            I teraz pomysl, ze bylabys w takiej samej sytuacji, co ja, wobec kobiet. Po
                            prostu sie w niej postaw. Dokladnie w takiej, twoj chlopak chce sobie w ten
                            sposob dodac atrakcyjnosci.
                            Bez gadania, ze u kobiet przyjete, ze pasuje... moje postrzeganie problemu jest
                            calkowicie wolne od takich uwarunkowan. Nie widze roznicy tu, nie widzialem w
                            kwestii depilacji; kupno depilatora bylo czyms calkowicie naturalnym, po prostu
                            oczywistym od momentu, kiedy po prostu stwierdzilem, ze dobrze by bylo nim rowno
                            przejechac. Jestem dokladnie w twojej skorze w tej hipotetycznej sytuacji. Odrzuc
                            wszelkie argumenty typu: facetowi nie pasuje, nie wypada... skup sie na kwestiach
                            samoakceptacji, naturalnosci, atrakcyjnosci, czy cos takiego przesloniloby
                            jego "wnetrze"?
                            • nessuna Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 28.01.02, 15:18
                              perotin napisał(a):

                              > OK, a teraz wobraz sobie, ze ten twoj facet stwierdza stojac przed lustrem, ze
                              > wydaje sie sobie bezbarwny, chce sie pewniej i lepiej poczuc i... zaczyna malow
                              > ac
                              > usta, rzesy, podklad, puder... To, ze zwyczajowo w przypadku kobiet uwaza sie t
                              > o
                              > za normalne, a u facetow nie do pomyslenia, to wylacznie kwestia przyjecia
                              > kanonu. Ktory to kanon, nawiasem mowiac, moze sie za dekade zupelnie zmienic. J
                              > uz
                              > sie zreszta w niektorych krajach w tym kierunku zmienia, takze w Europie.
                              > I teraz pomysl, ze bylabys w takiej samej sytuacji, co ja, wobec kobiet. Po
                              > prostu sie w niej postaw. Dokladnie w takiej, twoj chlopak chce sobie w ten
                              > sposob dodac atrakcyjnosci.
                              > Bez gadania, ze u kobiet przyjete, ze pasuje... moje postrzeganie problemu jes
                              > t
                              > calkowicie wolne od takich uwarunkowan. Nie widze roznicy tu, nie widzialem w
                              > kwestii depilacji; kupno depilatora bylo czyms calkowicie naturalnym, po prostu
                              >
                              > oczywistym od momentu, kiedy po prostu stwierdzilem, ze dobrze by bylo nim rown
                              > o
                              > przejechac. Jestem dokladnie w twojej skorze w tej hipotetycznej sytuacji. Odrz
                              > uc
                              > wszelkie argumenty typu: facetowi nie pasuje, nie wypada... skup sie na kwestia
                              > ch
                              > samoakceptacji, naturalnosci, atrakcyjnosci, czy cos takiego przesloniloby
                              > jego "wnetrze"?

                              No coz, az tak nowoczesna nie jestem i chyba raczej czulabym zdziwienie, widzac
                              jak obiekt moich westchnien siega po moja szminke. W naszej kulturze makijaz jest
                              elementem wizerunku kobiet, nie mezczyzn. Dodajmy, ze delikatny makijaz bywa
                              wymogiem stawianym przez pracodawce. Np. panie sprzedajace w sklepach
                              kosmetycznych sieci Sephora, niejako z urzedu, musza miec usta pomalowane na
                              czerwono.
                              Makijaz u kobiety jest czyms akceptwanym spolecznie, a jego akceptacja przez
                              mezczyzn zalezy od indywidualnego podejscia posczegolnych panow. Ty nie lubisz,
                              ale sa tacy, ktorym makijaz sie podoba. Gdy natomiast mezczyzna zaczyna sie
                              malowac, nie jeste to - z punktu widzenia zwyczajowych zachowan spolecznych -
                              takie do konca naturalne (swiadomie nie pisze 'normalne'). Widzac mezczyzne w
                              wyraznym makijazu zastanawiam sie, czy nie jest transwestyta. To wszystko.
                              Ale w starozytnym Egipcie mezczyzni malowali sie, jak mi sie zdaje.
                              • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 28.01.02, 16:45
                                nessuna napisał(a):

                                > Makijaz u kobiety jest czyms akceptwanym spolecznie, a jego akceptacja przez
                                > mezczyzn zalezy od indywidualnego podejscia posczegolnych panow. Ty nie lubisz,
                                >
                                > ale sa tacy, ktorym makijaz sie podoba.

                                Dokladnie, i nie ma to nic wspolnego z ocenianiem ludzi jako takich! Jednym staje
                                mimo szminki, innym juz nie.

                                >Gdy natomiast mezczyzna zaczyna sie
                                > malowac, nie jeste to - z punktu widzenia zwyczajowych zachowan spolecznych -
                                > takie do konca naturalne (swiadomie nie pisze 'normalne'). Widzac mezczyzne w
                                > wyraznym makijazu zastanawiam sie, czy nie jest transwestyta. To wszystko.
                                > Ale w starozytnym Egipcie mezczyzni malowali sie, jak mi sie zdaje.

                                No i widzisz? Jutro mozemy do tego wrocic, mozemy nie wrocic. Mody i normy
                                spoleczne sie zmieniaja, a takie pojecia jak naturalnosc, swiezosc, trwaja
                                wiecznie.

                                Zatem co powiesz na to, ze za kilkanascie lat wymogiem stawianym mezczyznom (do
                                pracy) bedzie makijaz? Ze bedzie to powszechnie akceptowane spolecznie? Niestety,
                                twoje upodobania i wyobrazenie o tym, co jest u facetow sexy, niekoniecznie sie
                                zmieni wraz z moda. I bedziesz miala taki sam problem, jak ktos nie znoszacy
                                szminki DIZSIAJ w przypadku kobiet. Jesli calowanie ust mialoby przyprawiac o
                                niesmak, a przynujamniej nie byloby niczym pociagajacym, zmyslowym, to jaki
                                mialoby w ogole sens?
                                  • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 29.01.02, 11:00
                                    pieprzyc_konta_gazety napisał(a):

                                    > No rosze - wreszczie perotin sie wygadal, ze jest neandertalczykiem (w jego
                                    > czasach nikt sie nie malowal - najwyzej malowalo sie sciany jaskin ;-) ) no i
                                    > biedaczysko jaki byl taki zostal - nie moze sie przyzwyczaic do nowego...
                                    >
                                    > Ale jaja...

                                    Postawmy sprawe jasno: nie jestem zniewolony przez niektore idiotyczne normy
                                    spoleczne, mody i indoktrynacje srodowiska. Bez obrazy dla innych ;-)
                  • trotula Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 26.01.02, 18:26
                    Pytałam mojego chłopaka - i on twierdzi, ze choć ładniej wyglądam w makijażu,
                    to woli mnie bez.
                    I zrozum tu mężczyzn ;-)
                    Ja w życiu nie zrezygnowałabym z makijażu - naturalna wydaję się sobie zbyt
                    bezbarwna, rozmyta. Taka uroda niestety. Oczywiście, nie maluję się na siłownię
                    czy basen, ale już np. w lecie, kiedy makijaż stosuję rzadko, nie czuję się
                    najlepiej.
                    Na uczelni widzę mnóstwo ładnych, ale cokolwiek szarawych dziewczyn, i
                    zastanawiam się - dlaczego się choć trochę nie pomalują? Nie mówię o tapecie,
                    ale o lekkim podkreśleniu, rzęs, ust. I jeszcze jedna obserwacja -
                    niekoniecznie reguła, ale w większości tak jest - zauważyłam, że te malujące
                    się kobiety są też ciekawiej ubrane, zrobione, po prostu bardziej zadbane. Nie
                    lale, nie tirówki, a przyjemniej na nie patrzeć.
                    • perotin Re: PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje? 26.01.02, 19:06
                      trotula napisał(a):

                      > Pytałam mojego chłopaka - i on twierdzi, ze choć ładniej wyglądam w makijażu,
                      > to woli mnie bez.
                      > I zrozum tu mężczyzn ;-)

                      A co tu jest do rozumienia? Podobasz mu sie w makijazu, ale co mu po tym, skoro
                      wie, ze ty w istocie niezupelnie wygladasz tak jak wygladasz? Zalezy mu na tobie,
                      nie na makijarzu, ot co. To chyba powod do radosci?

                      Mam to samo, moge w nieskonczonosc patrzec w kinie na niektore aktorki, ale zebym
                      w najmniejszym stopniu marzyl aby sie z nimi umowic... no, pozostaje pytanie, czy
                      ja mialbym szanse u nich, ale to inna sprawa. ;-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka