Dodaj do ulubionych

Jak z tym żyć ?

07.11.03, 14:50
Witam serdecznie i proszę o pomoc. Od jakiegoś czasu mam dziewczynę.
Zastanawiam się nad ułożeniem sobie z nią przyszłości (ślub, rodzina,
dzieci). W tych planach przeszkadza mi jednak fakt, iż ona – zanim mnie
poznała – uprawiała już seks z innym chłopakiem. Ja w tym czasie byłem
czysty, wierząc, że skoro chcę spotkać dziewicę, sam powinienem te czystość
zachować. Ponadto jest drugi problem. Gdy rozmawialiśmy na ten temat (przez
nią zaczęty) mówiła do mnie, że jeżeli się na "to" zdecydujemy to będę jej
pierwszym mężczyzną, a o tym, że "debiut" byłby tylko dla mnie dowiedziałem
się po roku znajomości. Motywem, dla którego skłamała było to, że nie chciała
abym ją źle ocenił na samym początku i od razu skreślił. Po prostu bardzo się
tego wstydziła. Jak sama mówi zrobiła to tylko raz. Ten raz, jak mówi, to
była nieudana próba, podczas której tylko straciła błonę dziewiczą. (teraz
nie wiem czy mam jej wierzyć czy nie). Wiem, że bardzo jej zależy na mnie.
Teraz do końca nie wierze w każde jej słowo i każde jej słowo analizuje
kilkakrotnie - czy to jest prawda. Najgorsze jest to, że gdy mówiliśmy na ten
temat to wyczułem w jej głosie, że coś jest nie tak. Zapytałem czy mnie
okłamuje, a ona w żywe oczy powtórzyła że nie i że mówi prawdę.

Czy ma sens układanie sobie życia z taką osobą? Czy nie powinienem czekać na
tą jedyną, wymarzoną dziewicę? Czuję się strasznie oszukany – jeśli zwiążę
się z nią, będę musiał wyrzec się przekonań i wartości, które kiedyś żywiłem?
W pewnym sensie stwierdzić, że to co robiłem (zachowywanie czystości) nie
miało najmniejszego sensu? No bo czemu miałoby to służyć, skoro nie znalazłem
drugiej osoby takiej jak ja? Z drugiej strony, gdy ją odrzucę, stracę osobę
na której mi zależy. Jaki jest sens bycia szlachetnym i czystym? Czemu to ma
służyć? Co z „ideałami młodości” dotyczącymi czystości i dziewictwa? Ponadto
nie potrafię zrozumieć dlaczego mnie okłamała ? Dlaczego powiedziała mi to po
roku a nie wtedy gdy o tym rozmawialiśmy ? Czy po takim czymś można odbudować
związek i zaufanie ? Już sam nie wiem co robić. Jest to duży problem, a tak
naprawdę dwa problemy. Pierwszy problem jest taki, że straciłem do niej
zaufanie. Drugi problemem jest stracony do niej szacunek. Boje się, że ten
fakt zmieni mój stosunek do życia. Chciałbym aby napisali mi Ci mężczyźni,
którzy mieli identyczny problem. Jak potem potoczyło się ich życie. Co
wybrali ? Czy nie żałowali swojej decyzji. Czy np. ten fakt spowodował, że
bardziej skłonni byli zdradzić swoją drugą połówkę. Pana Panie doktorze też
bardzo proszę o opinię w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • livia Re: Jak z tym żyć ? 07.11.03, 15:04
      Najlepiej przyjmij rzeczy takimi jakie są: że robiła to raz, że nie powiedziała
      Ci, bo nie chciała Cię stracić i ze żałuje. Nie dorabiaj do tego ideologii.
      Ale, wydaje mi się, że jej nie kochasz, skoro fakt, że kiedyś z kims spała ma
      dla Ciebie takie znaczenie (mimo, że ona, jak mówisz, wstydzi się tego). Jakbyś
      ją w ogole kochal, to nie mialoby to dla Ciebie znaczenia.
      Czy ty nie masz żadnych sekretów przeszlosci? Nie okłamałes nigdy nikogo, nie
      byłes zlosliwy, nigdy nikogo nie skrzywdziłeś, itp.?
      Milośc wybacza a każdy ma prawo do błędów w życiu - to przede wszystkim. W tym
      kontekście zastanów się nad Twoim ogólnym podejściem do związków z kobietami.
      Bo zdaje się , że z kawałka blonki robisz sprawę zycia i smierci.
      pozdrowienia
      Liv
      • dumar1 Re: Jak z tym żyć ? 08.11.03, 00:44
        Miałem 20 lat temu podobną sytuację , z tym że moja póżniej żona powiedziała mi
        wtedy ,że została zgwałcona oraz ,że po tym gwałcie spała jeszcze 1 raz ze swym
        od kilku lat chłopakiem , który nie zadawał jej żadnych pytań mimo,że wiedział
        iż w jej przeszłości był tylko on.Ta rozmowa odbyła się na 3 miesiące przed
        naszym ślubem .Byłem zdruzgotany , nie mogłem zrozumieć jak po gwałcie można
        było przespać się w odstępie kilku dni z chłopakiem , który dojechał do niej na
        obóz. Podziwiałem również tego chłopaka , że nie pytał się o nic mimo że wiązał
        z nią wtedy przyszłośc . Moja żona porzóciła póżniej tego chłopaka z miłości do
        mnie .Na wiele lat przyjąłem te słowa jako pewnik , nawet nie mślałem o tym ,
        nie drążyłem tematu bo gwałt wydawał mi się dla niej czymś niesłychanie
        bolesnym.Raz na kilka lat przychodziły mi myśli jak po gwałcie można było
        zdecydować się w odstępie kilku dni na współżycie z innym nawet ukochanym
        mężczyzną .Przychodziły mi różne pomysły ponieważ u nas temat był tabu
        myślałem , ze jak prześpię się kilka razy z kimś innym poczuję się lepiej i
        będziemy mogli żyć szczęsliwiej.Doprowadziłem do sytuacji łóżkowej z jej
        najbliższą przyjaciółką ,ale wycofałem się w ostatniej chwili. Po latach w
        kłótni okazało się ,ze ten gwałt to polegał na tym,że trochę chciała trochę
        nie ,a gośc nie znał się na niuansach kobiecych , że przychodził do niej przez
        kilka nocy upijał ją i robił swoje .Ze przerwała to z chwilą przyjazdu swojego
        chłopaka, który pózniej spał z nią nie raz , a przez około 2 lata do cwili gdy
        ja nie pojawiłem sie w jej życiu.Mamy dwójkę wspaniałych dzieci ,żona zawsze
        była wobec mni lojalna ,ale moje życie zostało odarte z nadziei,a małżeństwo
        jest ćhuśtawką między piekłem ,a czułością wynikającą z 22 lat
        bliskości.
        poker
      • platki Re: Jak z tym żyć ? 08.11.03, 23:19
        Livia, jesteś żałosna. Sakramencko żałosna. Jasne, obrażaj gościa, zwyzywaj
        go , to jego wina. Przez takie jak ty kobiety, lepiej rozumiem życiowe wybory
        gejów.
      • lukaut Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 09:30
        No coz livio.Twoje "Zaakceptuj to jak jest", poprostu pokazuje, jak ty
        podchodzisz do tych rzeczy a minaowicie jeden mniej, jeden wiecej, coz to za
        problem.Nie rozumiesz, co oznacza to dla mezczyzny.Radze, porozmawiaj o tym z
        tw. facetem.
    • eyemakk Re: Jak z tym żyć ? 07.11.03, 15:15
      Człowieku! po co wyjeżdzasz z tym tematem akurat w takim miejscu, pełnym
      zdemoralizowanych lasek wychowanych na "Cosmo"? Już widze jak wyśmiewają "Twoje
      zasady żywcem wzięte z XIX wieku", jak pewnie napiszą.

      Zresztą faceci nie będą lepsi, tylko im ni będzie sie chciało pisać;

      A prawda jest taka, że dziewczyny bardzo często tracą dziewictwo z jakimiś
      śmieciorami, a potem, gdy już sie nauczą rozróżniać dobro od zła same są tylko
      pustymi wywłokami, zużytymi, jak tylko zużyty może być człowiek. Albo pare lat
      wykorzystywane przez max-idiote i popaprańca, albo po przelotnych związkach z
      wieloma (przecież "młodość musi sie wyszaleć", jak to mawiają, idioci...')

      Założe sie że i w jej przypadku ten, z którym sie pusciła, to był jakiś
      kutasik, może ją zostawił, zaliczył i zostawił? jakimś dziwnym trafem właśnie
      takim dziewczyny oddają się najbardziej. Porządnym i wiernym ni ufają, tylko
      śmieciorstwu. A potem, jak mają dwadzieściapare lat... ech, szkada gadać. Jak
      słuchałem na studiach swoich "koleżanek" to mi sie żygać chciało. Dosłownie

      W Twoim przypadku problemem nie było by że ona sie raz z kims przespała i
      straciłą błonę. Serio wierzysz w magię dziewictwa? Wolałbyś by byłą dziewicą, a
      przez wiele lat robiła lody czy pozwalała sobie wsuwać palce, języki i inne
      przedmioty? Już ja wolałbym chyba ten jeden nieudany raz...

      Ale nie to jest problemem, jak mówię. Obawiam się, że ona po prostu jest z
      gatunku tych, które kłąmią. Jak raz skłąmała, to znaczy że może kłamać w
      nieskończoność. Ma tę cechę, której się nieomal najbardziej obawiam. Kłamstwo
      dla pokazania się w lepszym świetle. Obok kokieterii, kreowania się na femme
      fatale, niedojrzałości i materializmu - najgorsze cechy kobiet, choć oczywiście
      co panna to inny zestaw wad. Czyli jak u faceów (pozerzy, lalusie, bajeranci,
      nieśmiałe fajfusy itp.)

      Jestem pewien że godzina spędzona z tą Twoją panną i wiedział bym, czy totalna
      oszustka, czy też po prostu popełniła raz mały błąd i ujdzie jej wybaczyć. Masz
      na nią namiary w necie? GG na przykład? Chętnie bym spróbował, mam w tym
      doswiadczenie. Sam szukam odpowiedniej dziewczyny, ani łatwej, ani "po
      przejsciach", ani oszustki, czy pustej idiotki. Ciężko taką znaleść. Oj
      ciężko....

      Wyjscia są dwa, z Twej ciężkiej sytuacji - albo się jakoś pogodzisz z jej
      przeszłością, albo z nią skończ. Pakowianie się w związek, w którym jej
      przeszłość będzie ciążyć, to raczej zły pomysł.

      A teraz posłuchaj głosów zużytych panien z "Cosmo", które nieuchronnie sie
      pojawią...

      pozdry,
      eye
      • lukaut Thats right 11.11.03, 09:36
        Swiete slowa czlowieku, zaiste swiete, masz pojecie o zyciu, a uwierz mi ze ja
        mam i pann i pojecie o zyciu rowniesz i wiem, ze wiesz o czym mowisz!Jak bym
        slyszal swoje slowa!
      • malgos_76 Re: Jak z tym żyć ? 15.11.03, 21:09
        eyemakk napisał:

        /.../

        Zgadzam się z Tobą eyemakk, trochę ostro to ująłeś ale masz zupełną rację.
        Swoją drogą, takiego faceta to dopiero trudno znaleźć, ech....

        Pozdrówka
      • pep5 Re: Jak z tym żyć ? 25.05.04, 14:42
        > Ale nie to jest problemem, jak mówię. Obawiam się, że ona po prostu jest z
        > gatunku tych, które kłąmią. Jak raz skłąmała, to znaczy że może kłamać w
        > nieskończoność. Ma tę cechę, której się nieomal najbardziej obawiam.

        No właśnie nienawidze kłamstwa!!!!!!!
    • fiume Re: Jak z tym żyć ? 08.11.03, 13:03
      piopipio napisał:


      "Czy ma sens układanie sobie życia z taką osobą? Czy nie powinienem czekać na
      > tą jedyną, wymarzoną dziewicę? Czuję się strasznie oszukany – jeśli zwiąż
      > ę
      > się z nią, będę musiał wyrzec się przekonań i wartości, które kiedyś
      żywiłem? "

      Moja rada jest taka zostaw dziewczynę w spokoju i czekaja na tą jedyną
      wymarzoną dziewice. Poważnie się zastanów czy Ty ja kochasz i jeżeli dla
      Ciebie kawałek błonki ma aż takie wielkie znaczenie, jeżeli dla Ciebie
      dziewica jest lepsza niż nie-dziewica to dla Jej dobra rozstancie się.
      Nie masz żadnej gwarancje że dziewczyna, która jest dziewicą nie będzie Ciebie
      zdradzać i Wasz związek będzie wspaniały. Dlaczego Tobie się nie przyznała?
      Może dlatego że wiedziała że nie będziesz z tego zadowolony ..może dlatego że
      widziała jak dla Ciebie jest ważna ta błonka. Czy gdyby Ci powiedziała byłbyś
      z nią? Zastanów sie człowieku czy Ty chcesz być z ukochaną kobietą czy z
      dziewicą bo jezeli z dziewica to chyba wiesz co zrobić.
    • andrzej.depko Re: Jak z tym żyć ? 09.11.03, 22:21
      Sam napisałeś, że kochasz ją bardzo. Dlaczego więc jej nie ufasz jej
      zapewnieniom : ” Motywem, dla którego skłamała było to, że nie chciała abym ją
      źle ocenił na samym początku i od razu skreślił. Po prostu bardzo się tego
      wstydziła. ” Ja rozumiem, że można być delikatnym zazdrośnikiem, ale ty
      wpędzasz się w obsesję. Niezbyt dobrze rokuje to waszemu związkowi. Zamęczasz
      siebie i ją. Czy nie uważasz, że ocena wartości kobiety mierzona jedynie
      posiadaniem przez nią błony dziewiczej jest całkiem fałszywa i stanowi poniekąd
      element jej dyskryminacji. Czy aby chodzi na pewno tylko o to, skłamała, czy o
      to, że nie będziesz pierwszy : ” Co z „ideałami młodości” dotyczącymi czystości
      i dziewictwa? ”
      Błona dziewicza ma swoich wyznawców i zaciekłych krytyków, nie mam zamiaru
      wykazywać wyższości jednych nad drugimi. Moim zdaniem, nie są w porządku tylko
      ci, dla których jedynym kryterium wartości kobiety jest cnota. Coś tu nie tak.
      To niezwykle przedmiotowe traktowanie płci pięknej jest doprawdy nie do
      przyjęcia i nie wystawia najlepszego świadectwa brzydszej połowie ludzkości.
      Chyba oprócz fałdu błony śluzowej, coś jeszcze w kobiecie się liczy.
      • lukaut Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 09:42
        A czy jest ok, fakt, ze kobiety wykorzystuja takich facetow i rozmawiaja
        o "tym" jakby nigdy nic sie nie stalo??Uwazam, ze dzisiejszy swiat sie zmienia
        (l). Kobiety duzo nauczyly sie od nas - facetow - i przerastaja nas w tym.Jak
        poradzic facetowi, rzuc, gdy to tak bedzie bolec.A z drugiej strony, on tak zyc
        nie moze.No wiec jak byc tu madrym??Odpowiedzi na to pytanie w pana slowach
        niestety nie znalazlem.
    • rh12 Re: Jak z tym żyć ? 10.11.03, 11:42
      ja bym sie nie martwił kawałkiem błonki
      bo to że znajdziesz dziewice niczego nie gwarantuje
      ani tego że bedzie wierna ani ze bedzie dobrą żoną
      ale gdybym w okresie "narzeczeństwa" przyłapał dziewczyne na tak powaznym
      kłamstwie to zerwał bym z nia natychmiast

      w zwiazku zaufanie jest bardzo potrzebne
      a teraz już nigdy nie będziesz jej pewien
      na świecie jest dużo sympatycznych kobitek
      nie próbuj na siłe 2 razy wchodzić do tej samej rzeki
      daj szanse innej dziewczynie
      ja tak zrobilem i nie żałuje, wręcz przeciwnie
      choć wtedy wydawało mi sie że żyć bez niej nie moge
      teraz śmieje sie z tego

    • kirk12 Re: Jak z tym żyć ? 10.11.03, 14:40
      Faktycznie kawałek błony nie gwarantuje udanego w przyszłości wspólnego
      życia.Nie mniej jednak wbrew sugestiom płynącym z brukowej prasy kobiecej nie
      jesteś w swych pogądach odosobniony , a nawet większość mężczyzn do stworzenia
      trwałego związku wybiera kobiety dziewice .Wiążąc z nią swoją przyszłość
      stracisz z czasem szacunek dla siebie , a to też nie wróży Wam dobrze.To ,że
      Cię okłamała powinno przekreślić ją całkowicie w Twoich oczach .Być może kiedyś
      poznasz gościa , który z nią spał rzekomo raz , a może też dowiesz się o
      innych .Możesz mi wierzyć ,że nie będziesz się wtedy czuł wybrańcem losu.
      Życzę Ci szczęśliwej przyszłości z dziewczyną ,która nie będzie musiała się
      zastanawiać czy i ile razy spała z kimś w przeszłości.
    • dari68 Aż się boję napisać bo... 11.11.03, 08:38
      piopipio napisał:
      [..]
      ...wygląda jakby w tym wątku większość wypowiadających
      się była prowokatorami lub dzieciakami. Bez obrazy.
      Po prostu mam takie uczucie.

      A chciałem Ci napisać piopipio, że nie ma sensu
      zastanawiać się nad nią bo Ty sam nie nadajesz się do
      ŻADNEGO związku.

      To co prezentujesz w swoim poście to zaborczość podlana
      totalną dziecinadą i przedmiotowym traktowaniem ludzi :((

      Daj sobie czas na dorośnięcie i potem dopiero myśl o
      związkach.

      pozdrawiam
      Dari


    • violusia Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 09:43
      Jezeli naprawde kochasz swoja dziewczyne i czujesz sie przez nia kochany,to
      nie przywiazuj tak wielkiej wagi do tego,ze nie jest juz dziewica.Jezeli
      stracila dziewictwo,zanim cie poznala i pokochala,to przeciez nie mozesz "karac
      jej"za przeszlosc.Wybacz jej,ze cie oklamala-moze poprostu bala sie,ze cie
      straci.Mysle,ze powinienes docenic,ze teraz wyznala ci prawde.Gdyby byla
      rafinowana ,to NIGDY nie dowiedzialbys sie prawdy.Jezeli naprawde jestes
      pewny,ze to prawdziwa milosc,to tylko to jest wazne.Zapomnij o dziewictwie-
      tymbardziej,ze jezeli robila to tylko 1 raz,tzn.ze nie ma jeszcze doswiadczenia
      seksualnego.Nie rezygnuj z milosci z powodu braku tak czy tak malo istotnej
      blony dziewiczej.Zapomnij o ideale"czystosci"-do tego,czy kobieta posiada
      jeszcze cnote czy nie przywiazywalo sie wage kilkaset lat temu.W dzisiejszych
      chasach trudno spotkac dziewice.Nawet jezeli z tego powodu zerwalbys z twoja
      dziewczyna,to nie masz zadnej gwarancji,ze poznasz inna dziewice.Zadko ktora
      dziewczyna trzyma cnote do slubu albo az pozna tego jednego,jedynego.a nawet
      gdyby,to zawsze moze sie okazac,ze to jednak byla pomylka.I co wtedy zrobic?Isc
      sie utopic,bo nie ma juz cnotki?!Zostac stara panna,albo zapomniec o
      dziewictwie i dalej zyc.Czy twoja partnerka byla cnotliwa czy nie nie ma nawet
      najmniejszego znaczenia!!!Wazne jest,aby sie wzajemnie rozumiec,miec do siebie
      zaufanie i poprostu sie kochac.Milosc-mam na mysli ta prawdziwa MILOSC,to nie
      jest cos,co mozesz spotkac na kazdym rogu.Zastanow sie czy zalezy ci na
      milosci,czy tylko na pozbawieniu dziewczyny dziewictwa...?Jezeli na tym
      drugim,to chyba musisz poszukac w przedszkolu,bo w dzisiejszych czasach trudno
      spotkac 16-toletnia dziewice.
      • pep5 Re: Jak z tym żyć ? 25.05.04, 15:01
        violusia napisała:

        > Jezeli naprawde kochasz swoja dziewczyne i czujesz sie przez nia kochany,to
        > nie przywiazuj tak wielkiej wagi do tego,ze nie jest juz dziewica.Jezeli
        > stracila dziewictwo,zanim cie poznala i pokochala,to przeciez nie
        mozesz "karac
        >
        > jej"za przeszlosc.
        TO FAKT
        Wybacz jej,ze cie oklamala-moze poprostu bala sie,ze cie
        > straci.
        MOZE TAK A MOZE NIE.MOZE TO ZWYKŁA KŁAMCZUCHA.HMMMM.
        Mysle,ze powinienes docenic,ze teraz wyznala ci prawde.Gdyby byla
        > rafinowana ,to NIGDY nie dowiedzialbys sie prawdy.Jezeli naprawde jestes
        > pewny,ze to prawdziwa milosc,to tylko to jest wazne.Zapomnij o dziewictwie-
        > tymbardziej,ze jezeli robila to tylko 1 raz,tzn.ze nie ma jeszcze
        doswiadczenia
        1 RAZ?PEWNIE TEGO JUŻ SIĘ NIE DOWIE.NO BO PRZECIEŻ BOI SIE ŻE GO STRACI:)
        >
        > seksualnego.Nie rezygnuj z milosci z powodu braku tak czy tak malo istotnej
        > blony dziewiczej.Zapomnij o ideale"czystosci"-do tego,czy kobieta posiada
        > jeszcze cnote czy nie przywiazywalo sie wage kilkaset lat temu.
        ZAPOMNIJ?????DLACZEGO????PRZECIEŻ CHŁOPAK MA PRAWO WIERZYC W CO CHCE!!!
        W dzisiejszych
        > chasach trudno spotkac dziewice.
        NIEPRAWDA!!!!!ZNAM KILKA:)I TO NIE NASTKI:)
        Nawet jezeli z tego powodu zerwalbys z twoja
        > dziewczyna,to nie masz zadnej gwarancji,ze poznasz inna dziewice.Zadko ktora
        > dziewczyna trzyma cnote do slubu albo az pozna tego jednego,jedynego.a nawet
        > gdyby,to zawsze moze sie okazac,ze to jednak byla pomylka.I co wtedy zrobic?
        Isc
        NIGDY NIE BĘDZIE NA NIC GWARANCJI:]
        >
        > sie utopic,bo nie ma juz cnotki?!Zostac stara panna,albo zapomniec o
        > dziewictwie i dalej zyc.Czy twoja partnerka byla cnotliwa czy nie nie ma
        nawet
        > najmniejszego znaczenia!!!Wazne jest,aby sie wzajemnie rozumiec,miec do
        siebie
        > zaufanie i poprostu sie kochac.
        TYLKO, ŻE ZAUFANIE SIĘ TRACI NP. PRZEZ KŁAMSTWO.
        Milosc-mam na mysli ta prawdziwa MILOSC,to nie
        > jest cos,co mozesz spotkac na kazdym rogu.Zastanow sie czy zalezy ci na
        > milosci,czy tylko na pozbawieniu dziewczyny dziewictwa...?Jezeli na tym
        > drugim,to chyba musisz poszukac w przedszkolu,bo w dzisiejszych czasach
        trudno
        > spotkac 16-toletnia dziewice.
        NAJGORSZE JEST TO ŻE TY TERAZ BĘDZIESZ SIBBIE TYM POGRĄŻAŁ I JĄ MĘCZYŁ, NO BO W
        KOŃCU CIE OKŁAMAŁA, W ISTOTNEJ DLA CIEBIE SPRAWIE.
        W KAZDYM RAZIE POWODZENIA!!!!!!!
    • ex_is Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 10:33
      "Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem."
      Nie będę powtarzał wypowiedzi poprzedników. Stań przed lustrem i odpowiedz
      sobie na pytanie, czy Twoja dotychczasowa droga życiowa jest całkowicie prosta?
      Czy o wszystkich błędach życiowych mówiłeś swojej dziewczynie, czy przyznałeś
      się do nich? Pozdrawiam.
    • kirk12 Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 10:42
      W dzisiejszych czasach nie jest ani łatwiej, ani trudniej niż wcześniej znależć
      dziewicę.Różnica jest taka ,że kiedyś chłopak,który miał na koncie sporo
      zaliczeń łóżkowych cieszył się dodatkowym "autorytetem", a dziewczyna , o
      której wiedziano,że przespała się nawet z jednym facetem uchodziła za k.Dzisiaj
      prasa poczynając od artykułów dla 15 latek w Brawo próbuje wpoić
      dziewczynom ,że jak to będą miały za sobą będą bardziej dowartościowane .Skutek
      jest taki ,że dziewczyny ,które kiedyś by nazwano łatwymi obnoszą się ze swoimi
      doświadczeniami ,często tak jak kiedyś chłopcy mocno przesadzając.Nie mniej
      jednak jest sporo takich , które są łatwo dostępne/na szczęście nie jest to
      jednak większość/.Nigdy wcześniej nie było tylu 30 letnich kawalerów , ale po
      co oni się mają ,żenić jeśli nie każdy facet, chce być za wcześnie ojcem ,a
      seks znajdzie łatwo bez zobowiązań.Jest wiele pożądnych dziewcząt , które są
      zakrzykiwane przez otoczenie , czasami nawet idąc z "trendami" same dopisują
      sobie przeszłość, której na szczęście nie mają.Dziewictwo nie jest receptą na
      szczęśliwy związek , ale dzewczyna,która nie ma za sobą kontaktów seksualnych z
      innymi na pewno ma większe szanse na szacunek partnera,traktującego ją poważnie.
    • kirk12 Re: Jak z tym żyć ? 11.11.03, 10:42
      W dzisiejszych czasach nie jest ani łatwiej, ani trudniej niż wcześniej znależć
      dziewicę.Różnica jest taka ,że kiedyś chłopak,który miał na koncie sporo
      zaliczeń łóżkowych cieszył się dodatkowym "autorytetem", a dziewczyna , o
      której wiedziano,że przespała się nawet z jednym facetem uchodziła za k.Dzisiaj
      prasa poczynając od artykułów dla 15 latek w Brawo próbuje wpoić
      dziewczynom ,że jak to będą miały za sobą będą bardziej dowartościowane .Skutek
      jest taki ,że dziewczyny ,które kiedyś by nazwano łatwymi obnoszą się ze swoimi
      doświadczeniami ,często tak jak kiedyś chłopcy mocno przesadzając.Nie mniej
      jednak jest sporo takich , które są łatwo dostępne/na szczęście nie jest to
      jednak większość/.Nigdy wcześniej nie było tylu 30 letnich kawalerów , ale po
      co oni się mają ,żenić jeśli nie każdy facet, chce być za wcześnie ojcem ,a
      seks znajdzie łatwo bez zobowiązań.Jest wiele pożądnych dziewcząt , które są
      zakrzykiwane przez otoczenie , czasami nawet idąc z "trendami" same dopisują
      sobie przeszłość, której na szczęście nie mają.Dziewictwo nie jest receptą na
      szczęśliwy związek , ale dzewczyna,która nie ma za sobą kontaktów seksualnych z
      innymi na pewno ma większe szanse na szacunek partnera,traktującego ją poważnie.
    • evrin Re: Jak z tym żyć ? 12.11.03, 00:19
      > Czy ma sens układanie sobie życia z taką osobą? Czy nie powinienem czekać na
      > tą jedyną, wymarzoną dziewicę? Czuję się strasznie oszukany – jeśli zwiąż
      > ę
      > się z nią, będę musiał wyrzec się przekonań i wartości, które kiedyś żywiłem?

      z Twojego postu wynika ze najwieksza wartoscia jest dla Ciebie dziewicto.
      Zrozum,ze Twoja dziewczyna nie bedac dziewica moze byc czysta,moze wyznawac te
      same wartosci,co Ty. Natomiast dziewica moze byc,nazwijmy to ladacznica. Dla
      mnie to nie chodzi o blone ale o dziewictwo psychiczne,to emocjonalne. Moze
      dopiero przy Tobie czuje sie ta jedyna? Moze dla niej to tez bedzie pierwszy
      raz?Pierwszy bo z milosci prawdziwej.
      moje rozwazania nie sa teoretyczne.Przed moim obecnym mezczyzna bylam zwiazana
      z jednym chlopakiem z ktorym stracilam cnote. Moj facet wie o tym ale wie
      tez,ze to wlasnie On jest tym jedynym,wlasciwym,tym na ktorego czekalam. I
      dlatego sam teraz mowi ze "wzial dziewice" bo to On mi pokazal jaki wspanialy
      jest seks,gdy sie darzy ta druga osobe bezgraniczna miloscia.
      Mysle tez ze przemawia przez Ciebie urazona meska duma...coz ten typ tak ma:)
      Jesli kochasz swoja dziewczyne i co wazniejsze ufasz jej mimo,ze nie
      powiedziala Ci prawdy,to sprobuj zapomniec o urazie...ona tez cierpi z tego
      powodu,zapewniam Cie i byc moze z chceci cofnela by czas...tyle ze tak sie nie
      da. Zycze Ci zebys podjal decyzje ktorych nie bedziesz potem(na stare lata)
      zalowal. Pozdrawiam cieplo
    • kirk12 Re: Jak z tym żyć ? 12.11.03, 12:27
      Piopipio w swym liście zwrócił się do tych mężczyzn ,którzy mieli podobną
      sytuację . Z ich wypowiedzi wynika , że rokowania dla tego związku są dość
      mizerne.Mężczyzni chcą być pierwszymi , a kobiety ostatnimi /jest taka różnica
      w podejściu płci do spraw seksu w małżeństwie/.Evrin pisze o dzewictwie
      psychicznym , dla mężczyzny to pojęcie jest możliwe , ale tylko w odniesieniu
      do gwałtu.W każdym innym przypadku dziewictwo psychiczne budzi pusty
      śmiech /ileż personelu w agencjach towarzyskich , mogłoby używać w stosunku do
      siebie takiej oceny/.Piopipio myśli o ewentualności ślubu. Wypowiadają sie
      kobiety ,które nie weszły w związek małżeński.Dopiero gdy do tego dojdzie będą
      mogły więcej powiedzieć o sytuacji swych partnerów i czy ich przeszłość nie
      spowoduje , że czasami po latach małżeństwo nie stanie się ruiną .Każdy ma
      prawo do marzeń ,ale bardzo często ponosi się poważne konsekwencje czasami
      tylko jednego " wybryku " młodości .
    • adams00 Re: Jak z tym żyć ? 12.11.03, 17:54
      Moim zdaniem caly problem polega na skrzywionych i przestarzalych pogladach
      niektorych mezczyzn, dla ktorych najwieksza wartoscia kobiety jest jej zachowana
      dziewiczosc. Sa to przeswiadczenia traktujace kobiete bardzo podmiotowo i
      odbierajace jej prawo do decydowania o swojej seksualnosci nie narazajac sie na
      obelgi ze strony mezczyzn.
      Moge jeszcze zrozumiec, ze dla kogos dziewiczosc swojego partenra moze byc z
      roznych wzgledow wazna, ale utozsamianie przezytych kontaktow seksualnych z
      czyms brudnym nie ma dla mnie zadnego uzasadnienia.
      Dziewiczosc lub jej brak nie powinien miec zadnego wplywu na to, czy zwiazek
      bedzie udany, czy nie. To naprawde zalezy od innych rzeczy, n.p od zaufania,
      ktore scisle wiaze sie ze szczeroscia. Trudno jednakze byc szczerym, jesli cos
      tak bardzo naturalnego jak przezyte doswiadczenia seksualne odbieraja kobiecie
      jej wartosc i graza utrata osoby, na ktorej jej zalezy.
      Wyobraz sobie, ze wasz zwiazek sie nie uda. Jakbys sie czul, wiedzac, ze ona
      wstydzi sie przyznac przed nowym partnerem do bylego zwiazku z toba? Dla mnie
      swiadczyloby to o niklej wartosci waszego zwiazku. Przeciez dzieki
      doswiadczeniom uczymy sie i dojrzewamy. Jak mozna tego komus zabronic, albo
      ganic go moralnie, tak jakby seksualnosc nie byla czescia naszej egzystencji?
    • pepito Re: Jak z tym żyć ? 12.11.03, 20:14
      A Ty ją kochasz, czy tak się tylko lubisz pozastanawiać?

      Bo każdy pretekst jest dobry, żeby się zastanowić, czy wolisz niewiastę, czy
      kawałek błony. Można z tym żyć, zapewniam.

      Pozdrawiam, życzę siły i mozołu.

      Pepito
      • moniorek1 Re: Jak z tym żyć ? 12.11.03, 21:26
        Gdybym nawet byla dziewica i spotkala takiego goscia jak ty to nie chcialabym
        miec z toba nic wspolnego.Nie czulabym sie dobrze wiedzac ,ze jestes ze mna
        tylko dlatego,ze jestem dziewica. Ty szukasz nie czlowieka tylko kawalka skory
        miedzy nogami.
        Daj lepiej spokoj tej dziewczynie i poszukaj sobie dziewczyny ,ktora da sie
        potraktowac przedmiotowo.
        • evil.man A ja go rozumiem. 14.11.03, 17:35
          A ja goscia rozumiem. Sam mam podobna sytuacje, tyle, ze w moim przypadku ona
          nie klamala. Od poczatku wiedzialem, ze miala innych. Bardzo ja Kocham, ale
          zycie byloby piekniejsze, gdyby nie bylo tej przeszlosci. To troche jak
          plugawienie wartosci i idealow. Ona jest dla mnie wszystkim i troche mnie boli,
          gdy pomysle jak robila to z innymi. Co nie znaczy, ze jest nam zle. To jest jak
          blizna, ktora od czasu do czasu zaboli.
    • naperi Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 01:47
      Witam

      pytanie skierowane do mnie, no moze prawie:

      dokladnie rozumiem twoja sytuacje i uwazam to za normalny przejaw. w dizisjszym
      balaganie na swieci ustalilem sobie jakas wartosc - no wlasnie ze nie przespie
      sie z zadna panna do momentu slubu. robilem z nimi rozne inne rzeczy ale
      nie "to".

      pierwszy raz zlamalem sie z dziewczyna ktora kochalem, to byl tez jej pierwszy
      raz, ona tego bardziej chciala niz ja bylo wspaniale.

      dzisiaj jestem z inna kobieta ktora miala za soba jednego partnera. zrobilismy
      to, bez slubu.hmmmm , najgorsza byla obawa przed porownaniem z poprzednim (to
      byl jej dlugi zwiazek).ale na szczescie uczucia maja swoja sile. poprostu kocha
      mnie i absolutnie nie mam mowy o proownaniu z poprzednim.
      takze o to sie nie martw!!!!!!!!! jak cie kocha, to jej przeszlosc nie moze dla
      niej stanowic problemu a to latwo da sie zauwazyc

      calkowicie inna sprawa to to ze klamie!!!! tutaj mozna tez przyjac dwie wersje:
      albo cie tak kocha i naprawde docenia to ze jeszcze z inna sie nie przespales
      albo poprostu kreci.

      z opisu mysle ze to wariant numer 1 , takze , gratuluje, powodzenia, a przy
      okazji to ja zapytaj jak ona ocenia twoj dotychczasowy post!! ona ma poprostu
      piac z radosci i zadowolenia ze takiego chlopa dostala!!!!

      aha i chyba tylko w jednym punkcie zgodze sie z krzyczacymi na ciebie
      kobitkami, (ktore zaluja ze stracily to i owo z byle kim) = nie wylewaj dziecka
      zkapiela, to moze naprawde byc milosc twego zycia!!!!

      pozdro
      • gisela1 Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 09:27
        Różne rzeczy z nimi robiłeś? To ciekawe... Rozumiem, ze pod tym okresleniem
        może sie i kryć (i pewnie kryje) seks oralny i analny. Rozumiem dlaczego tak
        sie czepiacie błony dziewiczej, bo to jedyne co jest w miarę sprawdzalne;
        odbyt i usta pilnie strzega swoich tajemnic. (O ile mozna tu mówić o
        tajemnicach).
        Czy ty w ogóle orientujesz sie w znaczeniu słowa "dziewica"? Jesli dziewczyna
        jest dziewicą to znaczy, że jest NIETKNIĘTA W ZADEN SPOSÓB MAJACY KONOTACJE
        SEKSUALNE. A według ciebie tylko stosunek jest sposobem na "rozdziewiczenie",
        bo tylko po nim zostaje ślad - brak błony.

        P.S. Istnieje prosty zabieg z dziedziny ginekoplastyki, który przywraca ten
        cenny kawalątek błonki. Myślę, ze i Polsce jest on mozliwy do przeprowadzenia
        i w związku z tym mam nadzieję, ze tacy jak wy - wielbiciele dziewic -
        przestaną się rozmnażać (bo przecież nie znizycie się do spłodzenia potomka z
        kobietą, której błona może być z odzysku; niewykluczone, ze zaczniecie
        dobierac się w pary miedzy sobą)i tym sposobem wasz problem zniknie razem z
        wami.
        • naperi Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 16:44
          otoz wyobraz sobie ze rozne rzeczy nie obejmowaly seksu oralnego i
          analnego."rozne rzeczy" to cala gama pieszczot, ktore pewnie znasz , lub kiedys
          poznasz.
          orientuje sie w znaczeniu slowa "dziewica" i bardzo dobrze sa mi znane techniki
          jej przywracania.to nie o to chodzi!!!

          zalecam przeczytanie mojego posta raz jeszcze, jezeli glowne przeslanie Ci sie
          nie utrwalilo: byloby super gdyby byla dziewica! nie jest? kocha? ty tez ja
          kochasz? to niech sprawi zebys czul sie wspaniale skoro Tobie udalo sie
          wytrzymac!!!!! i niech to doceni!!!!

          Czy z tym sie nie zgadzasz?
          • gisela1 Re: Jak z tym żyć ? 14.11.03, 13:11
            A nie docenia? Widać nie jest to dla niej takie wazne jak dla ciebie. A co do
            pieszczot to bardzo watpię czy da się je porównać do pieszczot jakie matka
            serwuje dziecku. W ogóle cię one nie podniecały? Ani twojej patnerki? Bo jesli
            podniecały to miały kontekst seksualny i dziewczyna po takich doświadczeniach
            dziewicą na pewno nie jest.
            Poza tym, twoje podkreślenie faktu "mnie udało sie wytrzymać" przywodzi na
            myśl zwyczajowe narzekania - "to ja dla ciebie tak się poświęcam, a tym masz
            to gdzieś!" Nie rób tego, jesli to dla ciebie taki problem, zwykle takie
            wymuszone poświęcenia stają kością w gardle osobom, dla których się poświęcasz.
            I dlaczego uważasz, że ona ma do końca swoich (albo twoich) dni dbać o twój
            komfort? Czy to oznacza, że jesli powie ci "kochanie, nie mam juz siły
            na..."(tu wstaw sobie co chcesz; od seksu poczynając na myciu naczyń kończąc)
            ty jej odpowiesz "pamiętaj, ze nie byłaś dziewicą, a ja się dla ciebie
            niepotrzebnie poświęcałem".
    • glupolek Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 14:15
      Mądrale jak z tym żyć?Moja zaczęłą pieć lat przede mną mimo, że jestem od niej
      rok starszy. Miała trzech chłopaków z każdym spała a mówi, że wiedziała od
      początku, że z nimi nie będzie do końca życia. Zanim skończyła szkołe średnią
      miała już dwóch w sobie....Skoro wiedziała, że to nie to więc pytanie po co
      chodziła z nimi?Ja jestem podobno tym jedynym wymarzonym...Tylko jak w to
      uwierzyć?Sam nie wiem...Przeciez robi ze mną to co z pozostałymi i czym ja się
      od nich różnie?Słucham drogie Panie Waszych opinii....Sam spałem z dwoma,
      kiedyś żałowalem tego ale teraz już nie, właściwie żałuje że nie przespałem się
      z większą ilością. Wyznawałem kiedyś ideały podobne do autora głónego wątku ale
      wiesz co?Można te ideały sobie wsadzić bo naprawdę są małe szanse na spotkanie
      kobiety, która jest gotowa trwać w swoim postanowieniu do ślubu. Więc musisz
      się wyrzec tego co masz w głowie żeby funkcjonować w tym dziadowskim
      społeczeństwie albo czekać i wierzyć. Mi nie starczylo siły. Teraz będzie atak
      wyzwolonych kobiet. :) Z jedną miałem przelotną znajomość widzieliśmy sie kilka
      razy i zawsze trafialismy do łóżka ale mam z nią co jakis czas kontakt. Ma
      stałego faceta, on oczywiście nie wie o mnie. Przez pewien czas robiła mi
      wykłady kiedy powiedziałem, że ma niezłe tempo bo podobno poczuła się jak
      dziwka...hmm a nia nie była? :) Sami osądźcie i spojrzyjcie inaczej na nasze
      mądre Panie. :)
        • glupolek Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 15:23
          Ogólnie chodzi o traktowanie seksualności. Jak można czuc się kimś specjalnym
          jeśli ktoś niespecjalny robił to samo co Ty z osobą którą kochasz?I dotyczy to
          zarówno kobiet jak i mężczyzn...A tak naprawdę miłość wystarcza podobno średnio
          na 13 lat w dojrzałych związkach więc się zastanówcie co jest ważne :)
          • astrit Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 15:44
            glupolek napisał:

            > Ogólnie chodzi o traktowanie seksualności. Jak można czuc się kimś specjalnym
            > jeśli ktoś niespecjalny robił to samo co Ty z osobą którą kochasz?

            Jak kolacja przy świecach może być czymś specjalnym, jeśli tysiące ludzi tak
            robią? Jest czyms specjalnym, jeśli robisz to z kimś kogo kochasz. Tak samo
            jest z seksem, o ile traktuje się go jako uzupełnienie zwiazku a nie
            gimnastykę, rozrywkę czy zabieg higieniczny. Coś, co robiło sie wiele razy, w
            towarzystwie innych osób nabiera zupełnie innego znaczenia w towarzystwie
            kochanej osoby. Nawet wspólne oglądanie głupiego filmu, który widziało się n-
            razy może nabrać innego wymiaru, a co dopiero seks. Nie twierdzę, że zachowanie
            dziewictwa dla tego jedynego jest głupie, ani że jest głupie oczekiwanie tego
            od partnerki, ale pod warunkiem, że tego samego wymaga się od siebie i
            dotrzymuje. Bo jeśli ja hulam na prawo i lewo ale jakoś sobie to
            usprawiedliwiam, a od tej drugiej strony wymagam absolutnej czystosci ( swoją
            drogą - kretyńskie określenie, sam seks nie jest brudny, brudne mogą być
            intencje i uczucia towarzyszące mu) - to jest to, delikatnie mówiąc nie w
            porzadku.
            • glupolek Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 16:15
              W sumie tak. Pamietam wyjazd z moja byla na wakacje i to miejsce zarowno w
              sensie fizyczn jak i w sercu zawsze bedzie specjalne. Moim zdaniem miłość
              prawdziwa jest wtedy kiedy tęsknisz za tą osobą, "umierasz" kiedy jej nie ma,
              coś rozrywa cię w środku, czujesz pustkę i samotność. Może to jest mój problem.
              Nie czuję żalu o to co było, ogólnie wszytsko jest idealnie ale brak tego
              romantyzmu, tęsknoty, cierpienia wszystko demoluje. A może to nie moja
              epoka? :) Cierpienia młodego Wertera to jest to! Jednak kiedyś było fajniej,
              ludzie żyli, kochali i szaleli z miłości, potrafiła im upiększyc lub też zatruć
              życie...a teraz...generalne podejście osób znających swoją wartość jest
              takie...odchodzisz?trudno trafi się ktos inny albo trzeba zmienić na lepszy
              model. Nie potrafią ludzie akceptować teraz wad ani swoich ani cudzych. Ale tak
              już jest!
              • astrit Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 16:26
                Nie generalizowałabym az tak... Każdy prawdziwy związek wymaga akceptacji wad
                partnera. Nie ma człowieka bez wad, inna sprawa, czy jest sie z drugą osobą
                związanym na tyle, by tę prosta prawdę zaakceptować.
                Inna rzecz - to ta burzliwa miłosć, o której tak marzysz. Jest to fajne, dobrze
                jest cos takiego przeżyć, ale na cierpieniach młodego Wertera życia sie nie
                zbuduje. Taka miłość albo rozpada się z hukiem, albo przekształca w spokojną,
                głeboką, trwałą miłosć, która pomimo przeciwności wytrzyma nawet wiecej niż te
                13 lat, o których pisałeś. Może to zabrzmi jak wymądrzanie, ale w pewnym wieku
                człowiek pragnie raczej tej pewnej i trwałej niż takiego huraganu.. I dobrze
                jest to znaleźć, a jeszcze lepiej - utrzymac - pomimo wad partnera i pomimo
                braku tej romantyczności. Czego sobie i Państwu życzę;-)
              • sunday ECH, facet... 14.11.03, 13:43
                > Moim zdaniem miłość prawdziwa jest wtedy kiedy tęsknisz
                > za tą osobą, "umierasz" kiedy jej nie ma, coś rozrywa
                > cię w środku, czujesz pustkę i samotność.

                Czyli zwykle pragnienie dobra drugiej osoby nie jest juz takie wazne? Czy Ty
                naprawde nie widzisz, ze koncentrujesz sie na sobie i swoich emocjach?

                --
                "Várom a behívót, nem sürgetem, de nem is halogatom. Itt az ideje."
                Czekam na wezwanie. Nie przyspieszam, ale też nie ociągam się. Już czas.
          • astrit Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 15:50
            glupolek napisał:

            > ...A tak naprawdę miłość wystarcza podobno średnio
            >
            > na 13 lat w dojrzałych związkach więc się zastanówcie co jest ważne :)


            Prawdziwa miłosć wystarcza na o wiele wiele dłużej. Trzeba jednak stale nad tym
            pracować. Niektórzy niestety myla miłość s seksem i pociągiem fizycznym, a to
            nie to samo.
    • astrit Proste. 13.11.03, 16:01
      Pewnie to znasz, ale przeczytaj dokładnie. To odpowiedź na Twój dylemat.
      Przeczytaj i zastanów się, co tak na prawdę czujesz do tej dziewczyny. I jesli
      to nie jest miłośc - powinniście się rozstać, bo to nie będzie szcześliwy
      związek.


      Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak
      miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
      Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką
      wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie
      miał, byłbym niczym.
      I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
      lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
      Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
      nie unosi się pychą;
      nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie
      pamięta złego;
      nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
      Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko
      przetrzyma.
      Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak
      dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
      Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
      Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
      Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
      dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
      Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
      twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
      Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest
      miłość.

      św. Paweł (1 Kor 13, 1-13)
    • the_nameless Re: Jak z tym żyć ? 13.11.03, 22:23
      Witam!

      Czlowieku!!! Jakie to ma znaczenie!!!??? Kochasz ja? Jest dobrym czlowiekiem?
      Jak w obydwu przypadkach odpowiedziales TAK to nie widze problemu...
      Chciales byc "czysty" - Twoj wybor, nie oczekuj, ze ktos da Ci teraz z tej
      okazji medal...

      Pozdrawiam,
      ThE NaMeLeSs
    • perotin Klamstwo... zle, ale reszta to swirujesz. Ja na... 13.11.03, 22:30
      ... przyklad ogromna wage przywiazuje do uczuc w zwiazku, ale nawet nie
      przyszlo mi do glowy pytac sie mojej dziewczyny, ilu miala przede mna facetow.
      Wystarczy mi swiadomosc, ze nie bylo ich dwa tuziny.

      Gdzie ty sie urodziles stary? Jakie idealy mlodosci? A skad wiesz, czy gdyby
      byla dziewica, to wasz zwiazek przetrwalby po wsze czasy? No i co, rozstanie i
      chyba naturalne by bylo, ze juz nie jestescie dziewicami? Po prostu,
      utrata "Czystosci" (co za bzdura z ta czystoscia) to naturalna konsekwencja
      poszukiwan partnera, niezaleznie od glebi podejscia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka