kobietka_29
30.08.10, 12:45
Moje cykle nadal wariuja. Juz tyle tu sie na to skarzylam. I dziekuje
wszystkim, ktorzy podtrzymuja mnie na duchu. lekarze nie znajduja nic. Nie
jestem na nic chora, hormony tez niby w normie, ale cykle do normy wrocic nie
chca. Od 33 dni biore pigulki na bazie castagnusa. Musze powiedziec, ze
troszeczke mi pomogly. Bole w podbrzuszu mialam tylko do 18 dc i teraz czuje
sie swietnie. Plamienia w srodku cyklu tez ostatnio nie mialam. Za to pojawil
sie inny problem, chociaz moze nie zwiazany z braniem castagnusa. w 26 dc
dostalam plamienia. Wczesniej tez zawsze mialam plamienia na 2-3 dni przed
okresem, wiec na poczatku nic mnie nie zaniepokoilo. Problem w tym, ze okresu
jako takiego do dzis nie dostalam. zawsze mialam mega bolesne i obfite
miesiaczki, a po poronieniu nasilily sie one jeszcze bardziej. Dzis mija 7
dzien plamienia. Mam jedynie brazowawa krew w sluzie i wystarczaja jedynie
wkladki. Wczoraj bylo troche wiecej tego sluzu, ale reszte dni mialam tak
malo, ze wkladki byly prawie niezabrudzone. Bolow menstruacyjnych tez nie mam.
I wogole nic mi nie dolega pozatym, ze mam te lekkie plamienia. Moje mysli
kraza pomiedzy "ciaza-okres (lagodniejszy dzieki castagnusowi)- przedwczesna
menopauza". Nie chcialam robic testu ciazowego, zeby sie nie nakrecac, ale
jutro chyba go kupie... Jak myslicie? Ktora z tych mozliwosci jest bardziej
prawdopodobna? Ciaza- jesli plamienie przyszlo w okolicach okresu i trwa juz
tydzien (czy to wogole mozliwe)? Czy castagnus moze az tak bardzo zlagodzic
dolegliwosci miesiaczkowe? Czy moze ja faktycznie wchodze w menopauze? Bylby
to dziw natury, ale moja ciotka weszla w menopauze na poczatku trzydziestki...
Mam nadzieje, ze to nie to i pocieszam sie prawidlowymi wynikami badan
hormonalnych.