agnes11111
01.04.04, 23:04
Cześć dziewczyny,
oto moja historia. Kiedy test wyszedł pozytywnie radość mieszała się z
obawami „czy sobie poradzę?” Mimo 30 lat wcześniej nie starałam się o
dziecko, teraz też wyszło spontanicznie. Radość nie trwała długo poroniłam w
5-tym tygodniu. Lekarz stwierdził, że ciąża była mała i jest szansa, że nie
będę musiał mieć zabiegu, zapisał antybiotyk i wyznaczył wizytę za dwa
tygodnie. Miałam nadzieję. Na następnej wizycie okazało się, że niestety
łyżeczkowanie jest konieczne. Zdecydowałam się na zabieg w prywatnej klinice
(boję się szpitali i ginekologów rutyniarzy). Ponieważ w ciągu tych dwóch
tygodni krwawiłam i miałam kilka ataków silnego bólu po prawej stronie (taki
ból wyrostkowy) lekarz zlecił wykonanie przed zabiegiem HCG. Kiedy zobaczyłam
wynik pomyślałam, że w laboratorium coś pokręcili. Wynik był dwukrotnie
wyższy niż po poronieniu i jednak wylądowałam w szpitalu. Przeżyłam koszmar.
Najpierw spędziłam 2 godziny w izbie przyjęć, bo nie miał mnie, kto przyjąć.
Potem pierwsze USG, Pani doktor była miła, dostałam nawet prześcieradło do
przykrycia i zbadała mnie delikatnie, potem był Pan doktor, który o
intymności i delikatności niewiele wiedział, potem położna, która nie umiała
sobie poradzić z pobraniem krwi (utworzyła malowniczą kałużę na podłodze) i
jeszcze na mnie nawrzeszczała, że płaczę. Drugi dzień jeszcze gorszy. Zaczęło
się od USG. Tu już nie było mowy o intymności czy poszanowaniu godności
osobistej. Jeden lekarz robił USG, 5-ciu stało nade mną a on jeszcze miał
pretensję, że zaciskam nogi. Potem badanie wziernikiem przez ordynator
oddziału i jej asystentkę, również w obecności 4 osób. Tu już odstawiłam
chyba histerię. Dowiedziałam się, że w prawych przydatkach jest coś, co może
być niewchłoniętym ciałkiem żółtym albo ciążą pozamaciczną (na to wskazywało
HCG) i będę miała laparoskopię. To jeszcze nie koniec, przed samą operacją
jeszcze raz USG, znów 3 osoby. Efekt: wraz z ciążą pozamaciczną usunięto mi
prawy jajowód i wyłyżeczkowano jamę macicy po poronieniu 27.II.2004r. Do dziś
nie doszłam do siebie psychicznie. Podczas miesiączki zaniepokoiło mnie zbyt
obfite krwawienie i kłucie w jajnikach na zmianę, raz w prawym, raz w lewym.
Poleciałam do lekarza i okazało się, że nie pękło mi jajeczko po lewej
stronie i zrobiła się torbiel, dostałam progesteron. Jak się nie wchłonie to
znów czeka mnie laparoskopia. Nie mam już siły. Po prawej stronie nie mam
jajowodu, po prawej mam torbiel, może nie będę mogła mieć dziecka.
Dlaczego?????????
Pozdrawiam.