n20102001
14.04.04, 16:30
Niestety. Stało sie. 10 tydzień, krwawienie i tragedia. Lekarka mnie zbadała
( prywatna wizyta, znajomy lekarz, usg itd.) i kazała jechać do domu, mówiąc
że natura wszystkim się zajęła. Nie kazała mi jechać do szpitala twierdząc że
niepotrzebnie narażę się na zabieg. Oprócz doła psychicznego wszystko było
ok. Po tygodniu lekkiego krwawienia zaczęło się. w odstępach 2-3 dniowych
miałam godzinny krwotok z podobnymi skurczami jak przy porodzie. Wiem coś o
tym bo mam już dziecko. uspokoiło się po 10 dniach. Teraz jest wszystko w
porządku. Może faktycznie nieraz natura lepiej wie co ma robić? Może zrobiłam
błąd że nie pojechałam do szpitala? Plusem jest to że nie muszę czekać ok. 6
miesięcy na starania o następne maleństwo. Czy któraś z was była w podobnej
sytuacji?