kobietka_29
11.01.11, 09:16
Moj problem nie ma nic wspolnego z poronieniem. Pozatym, ze powstal podobno ze wzgledu na moje poronienie. Ale jestem zwyczajnie wsciekla i zbulwersowana i nie wiem, jak mam sie zachowac w takiej sytuacji.
Otoz moj brat niedawno po raz 4 zostal ojcem... Dokladnie 10 miesiecy po moim poronieniu. Juz wczesniej cala rodzina spekulowala, ze brat i bratowa, ktorzy z plodnoscia problemow nie maja, pewnie specjalnie postarali sie o dziecko. Z milosci nie zostalo ono poczete. Warunki mieszkaniowe i finansowe mojego brata sa nie tylko zle- sa tragiczne. tymczasem moi rodzice na wiesc o mojej ciazy, w obecnosci mojej bratowej obwiescili mi, ze maja spore rezerwy finansowe, ktore ofiaruja dla mojego dziecka. na mnie to nie zrobilo wrazenia, bo my z mezem jestesmy dobrze sytuowani. Ale mojej bratowej dalo to chyba duzo do myslenia. Do tego kilka tygodni pozniej ja stracilam moja ciaze. Moze chcieli w ten sposob upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Moi rodzice i tak maja nadwyzke kasy, ja w rozpaczy po stracie dziecka, bylabym sklonna zrobic wszystko dla ich dzieci? Nad przyczyna mozna spekulowac. Faktem jest jednak, ze o zblizajacym sie poronieniu moja rodzina wiedziala juz jakis czas wczesniej a w ciaze moja bratowa zaszla dokladnie 2 tygodnie po moim poronieniu...
Cala rodzina przebakiwala, ze pewnie brat i bratowa "zrobili" to dziecko tym razem dla mnie. Brzmi chamsko z naszej strony. Ale musicie wiedziec, ze brat za kazdym razem, gdy rodzilo mu sie dziecko, na chrzestnych prosil jedynie swoje rodzenstwo z partnerami, argumentujac, iz to dziecko zrobil z mysla o nich. Tak tez bylo przy przedostatnim dziecku. Okazuje sie, ze i tym razem sie nie mylilismy. Dwa dni temu dzwonilam do moich rodzicow i mama opowiedziala mi, ze brat pyta, co ja robie na Wielkanoc. Czy przyjezdzam do Polski? Brat oczywiscie ma wszelkie mozliwe adresy i numery telefonu do mnie. Ale podobno to za drogo. Dlatego znow miesza w to moja mame, bo ma nadzieje, ze ja omami i ona wywrze na mnie (kobiecie po 30tce) jakas presje. O co chodzi, jest jasne jak slonce. Juz 3 ryzy to samo przechodzilismy w rodzinie. Brat najpierw pyta rodzicow, jakie plany maja siostry. Siostrom oczywiscie niczego nie mowi. Siostry zdradzaja, ze przyjezdzaja na urlop w tym a tym czasie. Po przyjezdzie brat, choc do tej pory nie probowal nawiazac kontaktu nawet listownego na jakies swieta, przychodzi z odwiedzinami i wita siostry okrzykiem "czesc chrzestna". Co wedlug niego jest rownoznaczne z pytaniem, czy siostra zgadza sie byc matka chrzestna... wszystkie moje siostry do tej pory z szoku nie byly w stanie odmowic. Chociaz byly zupelnie na ta okazje nie przygotowane. Ale moj brat wie, co robi. Moje siostry i ich mezowie wszyscy pracuja, my wszystkie mieszkamy zagranica. W jego mniemaniu juz sam fakt mieszkania zagranica, czyni z czlowieka bogacza. A moj brat do pracy ma dwie lewe rece. wszystkim znajomym oswiadczyl oficjalnie, ze on jest "pierworodny" i my-siostry, mamy obowiazek go utrzymywac. A ze my nie bardzo sie do tego "obowiazku" poczuwamy, "prosi" nas wszystkie na matki chrzestne dla wlasnych dzieci. Matki chrzestne musza wowczas nie tylko ubrac dziecko do chrztu i dac prezent, ale tez zamowic chrzest i za niego zaplacic, ubrac bratowa na chrzest i isc z nia do fryzjera i kosmetyczki (i oczywiscie za to zaplacic) na jej zadanie, wyprawic przyjecie dla calej rodziny bratowej. Moje siostry daly sie w ten sposob wykorzystac. Ale ja nie mam zamiaru. pewnie jestem wredna. Ale nie uwazam, ze mam jakis obowiazek wzgledem mojego brata czy jego dzieci. Moja bratowa ma 10ro rodzenstwa i do tej pory nikogo nie poprosila na chrzestnych. Pewnie sa im za biedni. To brzmi okrutnie, ale gdybyscie znaly mojego brata i jego zone... Pozatym uwazam to za chamskie, w jaki sposob moj brat "prosi" na chrzest. I juz z tego powodu nie mam zamiaru sie na to zgadzac. A teksty w stylu "to dziecko zrobilem dla Ciebie" sa wedlug mnie gorzej niz prymitywne. Planowalam jechac na Wielkanoc do rodzicow. Ale w tej sytuacji nie pojade. Odwiedze ich dopiero w lato i pewnie z bardzo krotkim uprzedzeniem o przyjezdzie. zachowuje sie chamsko. Ale jak byscie Wy sie zachowaly w takiej sytuacji?