poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE

06.05.04, 22:45
Dziewczyny,
Jak pewnie pamietacie piszemy z AniąO3 artykuł o poronieniach. Wysokie Obcasy
zdeklarowały się, że biorąsmile
Brakuje mi jeszcze jednej informacji:
Czy przed poronieniem i bezpośrednio po mógł być z Wami ktoś bliski? I czy tę
obecność jakoś limitowano, czy np. mąż mógł z Wami przebywać tyle czasu, ile
było Wam potrzeba?
Artykuł musimy oddać lada moment, także bardzo proszę piszcie.
Pozdrawiam,
Magda
    • anuteczek Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 06.05.04, 23:10
      Mąż był cały czas, w nocy też. 'Załatwił' to odpowiednio z położną. Inaczej do
      20 i do widzenia.
      ściskam,
      andzia
    • anulka74 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 08:10
      Mógł być tylko do wieczora, później do widzenia...
      • malomi Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 08:55
        Był do 22, później do widzenia.
    • marikaow Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 08:48
      Ja mialam możliwosć aby ktos był ze mną,(ale nikt nie był bo mama była z moja córeczką, a maż byl na służbie w wojsku) bo po zabiegu leżałam w pokoju z innymi paniam po zabiegu i pobyt w szpitalu trwal około 4 godzin, a potem jakby cos to miałam dzwonić do swojejgo lekarza na komórke, bo on w tym szpitalu pracuje.Ale była pani z którą mąż cały czas był od momentu wywiezienia jej z pokoju zabiegowego, siedzial przy niej i trzymała ja za raczkę. Uważam że taka mozliwość(ze ktoś moze być) jest wspaniała. pa pozdrawiam, jak będziecie wiedziec kiedy te Wysokie Obcasy maja wyjsć z waszym artykułaem to dajcie znać. Prosze.Pa pozdraiwam
      • rendziak Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 09:19
        ja rodziałam wieczorem o 20 wyprosili męża a ja urodziłam o 21, Artek chciał
        przyjechać w nocy jak sie wybudziłam ale mu zabronili, dzwonił co godzine i
        pytała sie pielęgniarek jak sie czuje- ja niestety nie mogłam podejść do
        telefonu....... Przyjechał jak tylko rozpoczęły sie odwiedziny nastepnego dnia
        tzn o 8,00 rano. Ja natomiast całą noc nie spałam , cały czas płakałam, rano
        moja poduszka wyglądała jakby ktoś na nią wylał wiadro wody..... to była
        najgorsza i najdłuższa noc w moim życiu.

        Melko i Aniu gratuluje !!! przepraszam że nie skontaktowałam was z kimś z Wys
        Obcasów ale widze że sobie poradziłyście - jestem ciekawa czy oprócz poronień
        będzie też wzmainka o porodach przedwxczesnych???
    • lara_croft2 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 09:23
      po zabiegu z łaską wpuszczono moja przyszłą szwagierkę, bo przyniosła mi
      koszule nocną i reszte rzeczy, zresztą mogła być tylko chwilkę.
      Mój narzeczony sam sobie wszedł, bo "krowy" tzn.pielęgniarki powiedziały mu że
      już po porze wizyt i nikt nie moze wchodzić, a była gdzieś 19:00. czyli
      wtargnął siłą, po 15 min. go skutecznie wyrzuciły. Moją mamę wpuściły na 5 min.
      jeszcze narzekałay że co ja sobie wyobrażam i co to za chodzenie.Ja zostałam w
      pokoju "sama", a ze mną 5 kobiet z głośnym KTG, które opowiadały jakie to
      piękne uczucie jak dzieciaczki kopią i jak im biją serduszka. Mogłabym jeszcze
      masę rzeczy opisać, ale po prostu brak mi słów i nie chcę sobie niszczyć
      nerwów. bo w tym miesiącu zaczynam nowe starania, Pa

      Aga
    • maretina Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 09:42
      moj maz przyjechal ze mna do szpitala, bylo to ok 19 wieczorem, lekarz zaprosil
      go do gabinetu, czekal za parawanem, kiedy ja bylam badana.
      poniewaz ja bylam w szoku, to mezowi lekarz tlumaczyl co sie dzieje i co
      planuje ze mna zrobic.
      na zabieg czekalam ok 2-3 godzin, bo anestezjolog niezbedny do znieczulenia
      byla na bloku operacyjnym.
      w tym czasie pobrano mi krew do badan.
      zostalam polozona na sale, na szczescie oszczedzono mi cierpien psychicznych i
      nie trafilam na patologie ciazy ( wiem, ze czasami w niektorych szpitalach tak
      robia!!!)tylko na ogologinekologiczny oddzial.
      maz siedzial przy lozku. potem odwizl mnie ( na wozku) pod sale zabiegowa.
      lekarze pozwolili mezowi wybudzic mnie z narkozy, a potem poczekac az zasne.
      maz wrocil do domu ok 24 lub troche pozniej. ja spalam.
      te wspaniale warunki mialam w szpitalu wojewodzkim w olsztynie.
      • anuteczek Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 10:32
        Maretinko,
        Ty szczęsciaro, ale, czy 'zwykłe' kobiety też miały taką mozliwość? Wiesz, o co
        mi chodzi?
        ściskam,
        andzia
    • anneau Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 09:51
      Moje kochanie nie jest moim mężem a mimo to mógł przez cały czas być przy mnie,
      lekarze rozmawiali głównie z nim (ja się nie za bardzo nadawałam do tego żeby
      rozmawiać i kodować cokolwiek). I przy pierwszym i przy drugim poronieniu
      odprowadził mnie do zabiegowego i wybudzał mnie z narkozy... Gdyby nie to - nie
      wiem jak bym to wszystko zniosła.
    • maja2004 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 09:58
      Ja zgłosiłam się na zabieg rano, byłam z mężem. Ponieważ na zabieg czekaliśmy
      ok. 3 godz. (w między czasie miałam badania) udostępniono nam osobny pokój.
      Przy zabiegu cały personel medyczny był bardzo miły, ja byłam przerażona, ale
      panie były dla mnie bardzo miłe i mnie pocieszały i uspokajały. Po zabiegu mąż
      był przy mnie jak się wybudzałam, potem także byliśmy razem, ale ja popołudniu
      wróciłam do domu, więc nie było problemu co w nocy.
      Zabieg (łyżeczkowanie) miałam w prywatnej klinice, ale całość była refundowana
      z NFZ i nic nie płaciliśmy dodatkowo.
      Dodam, że zabieg wykonywał mój ginekolog u którego leczę się prywatnie, a który
      jest tam ordynatorem.
    • annjan obecność męża - Żelazna w Warszawie 07.05.04, 12:56
      witam

      u mnie był właściwie przedwczesny poród w 24-tym tygodniu, mąż był cały czas i
      nikomu nie przeszkadzał - traktowano go jako osobę potrzebną i pomocną - tak
      było na Żelaznej. Razem zobaczyliśmy martwą córkę, pozwolono mu zostać nawet w
      czasie łyżeczkowania. Jego obecność zależała tylko ode mnie.
      Położne przyniosły mu materac i koc i dzięki temu był dzień i noc ze mną i
      powiem jedno, nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.

      Pozdrawiam
      Anka
      • rendziak Re: obecność męża - Żelazna w Warszawie 07.05.04, 12:59
        ja też rodziłam na Żelaznej i było zupełnie inaczej (opisałam
        powyżej)........... to było 3 lata.. Może od tamtej pory coś sie zmieniło....
    • reszka2 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 15:52
      Ja byłam sama. Po poronieniu też chciałam być sama - drażniło mnie że mąż
      usiłował mnie sztampowo pocieszać - nie martw się, było minęło, itd. Życzliwie,
      ale bez zrozumienia tego co czułam. W jakis sposób też odczuwałam wstyd -
      czułam że zawiodłam jako kobieta i musiałam się z tym sama uporać.

      Z niecierpliwością czekam na wasz artykuł - oczwiście dacie znać, kiedy się
      ukaże.
      • cedex Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 16:27
        Na madalińskiego, gdzie byłam dwa razy przy dwóch poronieniach, przy pierwszym
        razie gdzie było krwawienie, lekarze na izbie przyjęć byli "olewczy" i
        traktowali mnie jak zapłakaną smarkulę, co zawaca im głowę. Była to co prawda
        wczesna ciąża ( 5. tydzień) ale może należało z ich strony troszkę bardziej się
        starać i wykazac większy szacunek i zrozumienie. Przy drugim razie ( ciąża
        obumarła 10 tydzień) było bardzo podobnie. Zgłosiłam się na USG kontrolne
        mające potwierdzić, czy faktycznie jest żle. Pani doktor na pytania nie
        odpowiadała i traktowała mnie jak intruza ( zapłakanego).
        Samo łyżeczkowanie wolałam miec w innym miejscu- Instytucie M i Dz. Czekałam
        dosyc długo na zabieg, na korytarzu ubrana w piżamę ( paździenik ). Mąż
        przyjechał po mnie po kilku godzinach od zabiegu i tego samego dnia mogłam być
        już w domu. Pieleęgniarki były super, ale warunki nie- leżałam na sali na
        której mnie "operowano" z dziewczyną, która miała czyszczenie macicy po
        porodzie. Brak miejsc po prostu. Najgorsze było przywiązywanie nóg do łóżka -
        czy nie można było zrobić tego po moim uśpieniu.... brrrr
    • sunrise3 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 16:30
      Ze mna w szpitalu (panstwowym) na patologii ciazy byl cala dobe moj maz i moja
      mama. Oczywiscie po uprzednim uzgodnieniu tego z lekarzem. W nocy nie mogli
      wchodzic do pokoju, siedzieli na korytarzu (ja siedzialam z nimi do pewnego
      momentu ....). Pojechali do domu dopiero po zabiegu wylyzeczkowania, kiedy
      polprzytomna otworzylam oczy i ich zobaczylam).
      Gdyby ich przy mnie nie bylo, nie wiem jak dalabym sobie rade psychicznie.
      Jestem bardzo wdzieczna lekarzowi ze pozwolil im zostac.
      • sunrise3 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 16:33
        Zapomnialam dodac, ze prosze o info kiedy ten artykul ma sie ukazac.
        Pozdrawiam
    • aniao3 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 07.05.04, 18:11
      Dziewczyny - na pewno damy znac jak tylko sie ukaze artykul (wczesniej) bysice
      wiedzialy ktory numer Gazety kupic smile
      Poniewaz jest bardzo duzo tematow do poruszenia w tym tekscie wiec przedwczesne
      porody zakonczymy na 24 tc, a za chwile zaczniemy drugi artykul o
      przedwczesnych porodach i porodach martwych dzieci i wszystkim co sie z tym
      wiaze.
      W tekscie wszystkim osobom ktorych wypowiedzi wykorzystujemy zmienimy imiona (z
      wyjatkiem wypowiedzi lekarza i psychologa smile - mysle ze tak bedzie lepiej.
      Mam nadzieje ze artykul pojawi sie na poczatku czerwca - prosimy zatem jescze o
      chwile cierpliwosci smile i psotaramy sie polaczyc go z rozmowa w TOK FM.
      Poza tym cokolwiek bedzie szlo w mediach - na pewno damy znac na forum.
      sciskam
      anka
    • misiabella Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 16.05.04, 19:30
      Mój mąż był dla mnie wielką podporą. Mógł siedzieć tylko do 20. Byłam za sali z
      trzema dziewczynami,więc i tak nie mógłby być dłużej, bo przeszkadzałby innym.
      Dziewczyny były na różnych etapach ciąży, na obserwacji lub w trakcie
      poronienia. Niektóre były w zaawansowanej ciąży,z powodów także
      nieginekologicznych(np.zatrucie pokarmowe). Miały ktg i inne badania.
      Wydaje się że było ich więcej, bo leżałam ponad tydzień i pacjentki się
      zmieniały.
      Pielęgniarki były wspaniałe, lekarze w porządku, gorzej z opieką poszpitalną
      (nie zostałam skierowana na żadne badania,mimo,że miałam zalecenia na wypisie
      ze szpitala).
      Natomiast to,że zabrakło duphastonu, a także testów ciążowych (co
      uniemożliwiało zrobienie wyników) uważam za skandal. Musiałyśmy liczyć na
      rodziny,a po pobraniu krwi mężowie wozili ją do prywatnego laboratorium
      (oczywiście za opłatą). I to w dużym, wojewódzkim mieście!!!
      Mój mąż, jak już pisałam był po prostu wspaniały.Z niektórymi dziewczynami
      utrzymuję do dziś znajomość.
      Nie wiem,czy mój post nie jest zbyt późno, ale tak wyszło. Pozdrawiam!
    • j0204 Re: poronienie_artykuł w Wys. Obc._PILNE 16.05.04, 20:49
      Witam serdecznie,
      przepraszam, ze tek późno pisze. Mój mąż oraz moja siostra byli ze mną
      praktycznie cały czas 3 doby. Potrzebowałam tego i nikt w szpitalu nam nie
      bronił.

      jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja