budeczka
07.07.04, 09:23
Pierwsza ciąża właściwie się nie rozwinęła - beta rosła a na usg tylko
spłaszczony pęcherzyk ciążowy bez echa zarodka. Były powody, na które mogłam
zrzucić winę - silne przeziębienie, wysokie góry na samym początku, kiedy
jeszcze nie wiedziałam...
To było we wrześniu tamtego roku. Teraz na początku maja znowu zaszłam w
ciążę. Jakie było moje szczęście jak w 7 tygodniu zobaczyłam 8 mm z bijącym
serduszkiem. Myslałam, że ten krytyczny moment został przeskoczony. Miesiąc
później na usg już było tylko 7,5 mm i ani sladu serduszka...
W tę sobotę w szpitalu dokonała się reszta...
Żadnych symptomów, wszystkie podstawowe wyniki bardzo dobre, żadnych wirusów,
chorób - jakiś cichy skryty zabójca.
Żeby wrócić do pionu postanowiłam skupić się na badaniach i szukaniu
przyczyn. Mam mieć skierowanie na genetykę. Z forum dowiedziałam się o
zespole antyfosfolipidowym. Muszę dopilnować, żeby dokładnie to sprawdzili.
Przypomniałam sobie, że kilka lat temu miałam jakieś dziwne bóle nóg, chyba
na tle krążeniowym, ale ostatecznie żaden lekarz nie postawił diagnozy, a
potem samo przeszło. Myslicie, że to może mieć coś wspólnego??
Hormony i odzwierzące mam ok, więc pozostaje głębsze drążenie.
Powoli odzyskuję nadzieję, ale przez pierwsze dni prześladowała mnie myśl, że
skoro nie udało się dwa razy, to dlaczego miało by się udać za trzecim?
Pozdrawiam Was serdecznie, dzięki że mogłam sobie napisać na takim forum!
Kasia