aquarius72
05.08.04, 12:02
Znowu poszperałam trochę w sieci. Znalazłam informacje o bakteriach,
leukocytach w nasieniu itp. Już mi się wydaje, że te wszystkie problemy nas
dopadną i znowu nic nie wyjdzie z zaplanowanych starań. Zrobię jeszcze nowe
badania, a wiadomo im dalej w las tym więcej drzew, może wyjdą jeszcze jakieś
nowe "kwiatki" i znów leczenie i znów czekanie...
Ogarnęło mnie straszne zniechęcenie i przygnębienie. I już chciałam Wam
zaserwować właśnie takiego płaczliwego posta.
Weszłam na to forum i poczytałam Wasze wypowiedzi i odeszła mi ochota, by go
napisać...
Tyle tu optymizmu, tyle ciepła - mimo tego, że wiele (wszystkie) z Was
przeszło bardzo dramatyczne wydarzenia, często o wiele tragiczniejsze, niż
moja historia. Ten optymizm - na przekór wszystkiemu - działa bardzo
krzepiąco. Piszcie - będę Was czytać zawsze, kiedy dopadnie mnie zwątpienie.