Dodaj do ulubionych

minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :(

05.08.04, 22:15
juz miesiac minął odkąd stracilam moja małą fasolke...
wszyscy mówią ze ból mija z czasem... u mnie jest na odwrót - na początku tak
TEGO nie przezywałam - nawet myślałam czasami że jestem jakąś wyrodna matką...
im więcej jednak mija czasu ja czuje coraz większą pustkę... przeokropny
żal... ostatnio popłynely mi łzy na widok kobiety z niemowlakiem... kobiety z
brzuchem wzbudzają we mnie podobne uczucia... cały czas myśle ze byłby to już
początek 4tego miesąca - ze moze za niedługo zaczeło by kopać - moje
dzieciątko... coraz częściej tak o nim myśle - moje dziecko - moje kochane
maleństwo...
Obserwuj wątek
    • patipo Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 06.08.04, 07:17
      gdy dowiedzialam sie ze bede miala drugie dziecko skakalam z radosci. na forum
      widzialam twoj post " myslalam ze mnie to nie spotka" i przykro mi bylo z
      powodu twojej tragedi i innych dziewczyn. I ja myslalam ze mnie to nie spotka.
      w poniedzialek wizyta u lekarza. Myslalam sobie 12 tydzien juz ryzyko
      poronienia jest prawie zadne - bedzie wszystko dobrzesmile. Pani doktoe robi usg
      i.... niestety brak bicia serca, dziecko przetalo sie rozwijac ... dam pani
      skierowanie do szpitala...A jeszcze niecale 3 tygodnie wczesniej widzialam na
      usg moje malenstwo i cudnie bijace serduszko. Dostalam cudne zdjecie ( teraz
      tylko to mi pozostalo)
      Nastepnego dnia rano pojechalam do szpitala. O 13 zabrali mnie na zabieg o
      14 .30 obudzilam sie z narkozy. Dzieki bogu w szpitalu wszyscy byli bardzo mili
      i serdeczni. Wieczorem bylam juz w domu. Dzieki bogu ze czekal na mnie moj
      prawie 3 letni synek.
      Dzis dopiero 4 dzien a ja wciaz nie moge zaakceptwac tego co sie stalo.
      Nie wiem jak mam dalej zyc. Nie nosze pod sercem mojej kruszynki. Mialam
      termin an 16 lutego.

      Mialam cie pocieszyc a sama sie zale...
      Moj maz mnie pociesza ze za kilka miesiecy postaramy sie o nastepna dzidzie ale
      jak tu myslec o nastepnej ciazy jak we mnie tyle bolu i strachu..
      Mam nadzieje ze za jakis czas jeszcze dla nas i innych dziewczyn przyjdzie
      slonce po deszczu i bedziemy szczesliwe trzymajac w ramionach nasze malenstwa.
      Trzymaj sie i wiedz ze jestem z Tobasmile
      Zycze Ci wszystkiego dobrego
      Pozdrawiam
      patipo
    • aquarius72 Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 06.08.04, 07:20
      Witaj Sówko,
      Pamiętam Cię dobrze z forum "W oczekiwaniu" - byłyśmy razem w lutowym wątku...
      U mnie akurat dzisiaj równo miesiąc od tego okropnego dnia...
      Nie mogę powiedzieć, żeby było coraz gorzej, ale na pewno mój ból się zmienia -
      nie jest taki dotkliwy, ale ustabilizował się na pewnym stałym poziomie. Mam
      już to wszystko przegadane, przemyślane na wszystkie strony, nic więcej nie
      mogę dodać... pozostaje mi tylko pamięć i wielki, wielki żal - za tym, co mogło
      być, a czego nigdy nie będzie.
      Dodatkowo nie jest łatwo, bo mój mąż też bardzo to wszystko przeżywa i ciągle
      jest tak, że albo ja jego, albo on mnie wyciąga z dołków, a ja nie zawsze mam
      tyle siły, żeby i jego wspierać. Strasznie to wszystko trudne...
      pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
    • maraguska Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 06.08.04, 07:38
      Droga Sowko... Co tu powiedziec na pocieszenie? Wiem jak to ciezko, wiem, ze to
      strasznie boli, ze czasami nawet w miare uplywu czasu jest gorzej... Ale to
      przejdzie. Nadejdzie moment, gdy zaczniesz myslec o kolejnej ciazy, pozegnasz w
      sercu straconego malucha i zobaczysz swiat w piekniejszych barwach...

      Dzis obudzilam sie okolo 5 rano i juz dalej nie moglam spac. Wszystko mi sie
      przypomnialo (tez stalo sie to nieco ponad miesiac temu), zwlaszcza dzien, w
      ktorym dowiedzialam sie, ze moja ciaza tez jest na straty... Wyszlam przed
      wtedy przed szpital, wyjelam komore z torby ...i zostalam napadnieta. To duze
      slowo, ale inaczej nie da sie tego okreslic, gdy ktos brutalnie odbiera cos co
      Twoje. Smarkacz wyrwal mi komorke z reki. Do konca zycia nie zapomne grozy
      tamtej chwili, tego nalozenia sie tych okropnych wydarzen. Stalam wtedy na
      ulicy i plakalam glosno. Autentycznie myslalam, ze rzuce sie pod samochod.
      Slabo mi na wspomnienie tamtego dnia.
      Sorry, ze sie powtarzam (bo opisalam kiedys juz kiedys w innym watku), ale jawi
      mi sie to wciaz jako koszmar, o ktorym nie moge zapomniec... I wciaz jeszcze
      musze to z siebie wyrzucac.

      Boze, mysle ze to sie kiedys skonczy.
      Dziewczyny, bedziemy miec nasze malenstwa, zobaczycie smile
      --
      Usciski,
      Aga
    • agnesm1 Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 06.08.04, 09:25
      Sowa musisz dac sobie czas... ja tez nie moglam patrzec przez pewien czas na
      kobiety w ciazy i male dzieci - robilo mi sie slabo i lzy lecialy mi odrazu
      ciurkiem... to wszystko nie przechodzi tak odrazu, nie da sie nigdy zapomniec o
      dziecku, ktore sie stracilo...
      ja pomimo tego, ze nosze pod sercem juz drugie malenstwo pamietam i placze
      czasem z powodu straty tego 1... niestety uplynie jeszcze sporo czasu zanim
      bedziesz umiala o tym spokojnie mowic i myslec...
      Trzymaj sie cieplo
      Agnesm
    • dvoicka Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 08.08.04, 17:27
      mam tak samo, sówko!
      wiem juz ze nie jestem wyrodna matka, ale niezbyt mnie to pociesza
      a wczoraj zupelnie sie rozsypalam jak sie dowiedzialam ze moja ciocia w
      styczniu urodzi kolejne dziecko
      od razu pomyslalam, ze moje byloby tylko 2 miesiace mlodsze
      az sie boje jak bede sie dalej zachowywac
      ale chyba predzej czy pozniej dojdziemy do siebie, prawda?
    • lomre Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 08.08.04, 17:30
      U mnie już ponad miesiąc. Jest mi o tyle lepiej, że otoczenie już nie dopytuje,
      nie współczuje itp. a więc mogę w miarę normalnie funkcjonować. Parę dni temu
      mnie też dopadłao i rozpłakałam sięna ognisku z przyjaciółmi-musiałam iść się
      uspokoić. Moja bliska przyjaciółka ma termian 2 tyg. wcześniejszy niż ja mialam
      mieć, więc obserwuję ją i myślę...wiesz jak to jest.
      Pomyśl, że nie jesteś sama z takim bólem - trzymaj się
    • dgor Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 08.08.04, 23:33
      wbrew pozorom miesiąc to nie jest dużo. strata dziecka boli i ma prawo i wcale
      nie łatwo o tym zapomnieć. Moje Maleństwo straciłam już 1,5 roku temu ale dalej
      o nim myślę mimo iż mam 5-cio miesięcznego synka. najgorszy był okres do terminu
      porodu - to był przełom. było mi tym bardziej trudno, że koleżanka z pracy miała
      termin na 3 dni przed moim. ona urodziła pięknego zdrowego chłopca i była taka
      beztroska. jak go pierwszy raz zobaczyłam płakałam jak głupia. potem już było
      lepiej ból był mniejszy ale Maleństwo nadal jest we mnie, w moich myślach i moim
      sercu Nigdy o Nim nie zapomnę
      Chciałabym napisać Ci coś co sprawiłoby że bolało by Cię mniej ale wiem ze nie
      jest to możliwe wiedz ze jestem przy tobie myślami i wspieram Cię modlitwą.
      Trzymaj się mocno pa
      • sowa_hu_hu Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 09.08.04, 00:06
        dziękuje... kochane jesteście...

        wiecie - u mnie jest ten problem że ze mną nikt o tym nie rozmawia a ja chyba
        tego potrzebuje... tak naprawde nikomu nie mówiłam tego tak jak wam tutaj...
        czuje sie z tym taka osamotniona... ja właśnie chciałabym zeby ktoś mi sie
        zapytał jak sie czuje , jak sobie radze... w moim otoczeniu natomiast wszyscy
        milczą...
        • star242 Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 09.08.04, 11:04
          Cześć,przykro mi że nie masz nikogo w swoim otoczeniu komu mogłabyś się
          wypłakać,ale tutaj możesz pisać o wszystkim i zawsze ktoś Cie pocieszy.Ja
          poroniłam miesiąc temu,na początku też nie mogłam dojść do siebie-to stało się
          tak szybko,ale miałam świetną opiekę w szpitalu i mój mężczyzna też zachował
          się cudownie,teraz tylko myślę o tym że już niedługo znów mogę
          próbować,oczywiście boję się strasznie że sytuacja może się powtórzyć,ale
          jestem dobrej myśli,idę jutro do lekarza po pierwszej@-zobaczymy co mi lekarka
          powie.Pozdrawiam i pisz nam o wszystkim
          • bonia01 Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 09.08.04, 16:12
            U mnie minęło 10 miesięcy od pierwszego poronienia. W 6 tc. przestało bić
            serduszko mojego maleństwa. To była pierwsza bardzo oczekiwana ciąża. Płakałam
            2 m-ce, ale miałam wspaniałych ludzi obok, którzy starali się jak mogli aby mi
            pomóc. Miesiąc temu poroniłam drugi raz. To był koszmar. Nie mogę patrzeć na
            kobiety w ciąży bo łzy cisną mi się do oczu. Tak samo jest jak widzę małe
            dzieci. Ale wytrzymam to i będę próbować do skutku. W końcu kiedyś sie uda.
            Uczę się myśleć pozytywnie. Pamiętaj że nie jesteś sama w swoich cierpieniach.
    • kam.rat Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 11.08.04, 22:29
      to noramalne, ze teraz sie tak czujesz, wczesniej moze bylas jeszcze w takim
      stanie, ze to do ciebie nie docieralo, teraz kiedy to dotarlo musisz przejsc
      wszystkie etapy zalu i bolu. Moge ci tylko obiecac, ze poczujesz sie kiedys
      lepiej, kiedy? nie wiem, ale tak bedzie. Ja 4 miesiace temu urudzilam w 7
      miesiacu martwe dziecko, bylam w takim stanie, ze prawie umarlam razem z nim.
      Do dzisiaj sa tragiczne dni,ale jest tez juz nadzieja, ze mi sie nastepnym
      razem uda, od tego miesiaca probuje, zobaczymy. Badz dzielna i nie zamykaj sie
      w sobie, wyrzucaj wszystkie uczucia na zewnatrz, nawet jesli mialabys plakac i
      krzyczec, to pomaga. Trzymaj sie, zycze ci duzo sily, to nigdy nie minie, ale
      mozna nauczyc sie z tym zyc.
      • sowa_hu_hu Re: minął miesiąc... wcale nie jest lepiej :( 12.08.04, 17:17
        bardzo ci współczuje sad łzy mi napłyneły do oczu... podobno nie powinno sie
        porównywac tragedii ale wiem ze to co ja przeszłam jest "niczym" w porównaniu
        do tego przez co ty musiałas przejść... mnie boli strata dziecka ale prawda
        jest taka że moje dziecko było maleńką kropeczką - nie widziałam nic... a twoje
        było już prawdziwy dzidziusiem...
        skoro mnie pocieszasz po tym wszystkim to z pewnością jesteś bardzo silna -
        choć wierze że było ( i pewnie nadal jest) ci bardzo cięzko... ale to wspaniałe
        że patrzysz na życie z optymizmem , na swoje przyszłe macierzyństwo również -
        wierze ze ci sie uda! trzymam mocno kciuki!!! mam nadzieje ze napiszesz jak
        będzie COŚ wiadomo smile


        ps. jesli moge spytać to czy lekarze podali powód dlaczego dzidzia odeszła? u
        mnie płód źle sie rozwijał - miał 8 tyg a wyglądał na 3 tyg sad
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka