poronienie u przyjaciółki-jak się zachować?

19.08.04, 12:13
Wczoraj moja przyjaciółka poroniła długo wyczekiwaną ciążę. Chciałabym jakoś
wyrazić swoje współczucie i ją wesprzeć, ale boję się popełnić gafy. Dlatego
mam do Was prośbę o pomoc jak się zachować, żeby jej nie urazić.
Zastanawiałam się, jak bym się czuła w takiej sytuacji i mam wrażenie, że
telefony od znajomych raczej by mnie denerwowały, ale może się mylę. W takich
momentach jest się bardzo wyczulonym na słowa innych. Sama staram się
bezskutecznie o dziecko od wielu lat, nieraz spotkałam się z z ludzką
ignorancją i niezręcznością wynikającą z niezrozumienia problemu. Boję się,
czy moje zainteresowanie nie będzie odebrane jako forma pocieszania się.
Dzwonić teraz czy może poczekać? Doradźcie, co robić. Co Was najbardziej
denerwowało w zachowaniu otoczenia po stracie dziecka? Czego nie robić?
Pozdrawiam serdecznie. Y.
    • aquarius72 Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 12:20
      Najbardziej denerwujące jest bezmyślne pocieszanie na zasadzie : nic się nie
      stało, będzie dobrze itp.
      Podaję Ci link do b. podobnego tematu kilka wątków niżej :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=15003333
    • iks_75 Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 12:29
      Wszystko zalezy od człowieka. Mnie osobiście męczyły i złościły telefony i smsy
      zaraz po, więc na razie wstrzymałabym się z telefonem. Jednak kilka dni później
      na twoim miejscu próbowałabym z nią o tym porozmawiać, niektórzy chieliby wylać
      ból w tarkcie rozmowy. Moim zdaniem nie poruszanie tego smutnego tematu (kilka
      dni 'po', nie na 'świeżo') mogłoby być także odebrane niekorzystnie. Powiem
      szczerze: moje niektóre koleżanki nie wracały do tego tematu, troszkę mam to im
      za złe, bo odebrałam to jako 'nic się przecież nie stało'. Ale to tylko moej
      zdanie. Kazdy może miec inne.
    • 100ania Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 13:25
      Mnie bardzo pomogło to, że był pod ręką ktoś komu mogłam się wypłakać. Bez bzdurnego pocieszania, że będzie dobrze i żebym się nie martwiła. Każda dziewczyna martwi się tym, co się stało. A do swojej przyjaciółki po prostu zadzwoń i zapytaj, czy chce żebyś teraz z nią była. Jak nie chce teraz, to spróbuj za parę dni. I nie bój się popełnienia gafy. Jeżeli dobrze się rozumiecie, to będziesz wiedziała jak się zachować.
      • izu7 Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 13:41
        Tak,pytanie, czy byc teraz przy Tobie jest jak najbardziej na miejscu. Ale
        wiecie jakie ja wnioski wyciągnełam z zachowania się moich koleżanek? One bały
        się o tym rozmawiać, po prostu spotykały mnie i zachowywały sie tak jakby nic
        sie nie stało, zero tego tematu!!! Oczywiście bardzo wazny jest tutaj czas, na
        początku, zaraz "po" nie mogłam o tym rozmawiać, bo od razu ryczałam, a potem
        chciałam , aby ktoś ze mną o tym porozmawiał,ale wszyscy milczeli... Na
        szczęscie znalazłam forum i tu mogę się wygadac do woli....
    • saana Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 15:35
      Jak ja poronilam nie chcialam z nikim o tym rozmawiac bo balam sie, ze wlasnie
      ktos palnie cos glupiego co mnie rozklei.Wylaczylam telefon na 3 dni. I sama
      zecydowalam kiedy do kogo zadzwonilam. Z jednym bliskim kolega rozmawialam
      dopiero po tygodniu.Ale wiekszosc ludzi i tak walila glupie teksty .
      Pomogly mi slowa przyjaciolki ktora sama poronila wczesniej. Powiedziala,ze
      wiekszosc pierwszych ciaz konczy sie poronieniem a Ono swoje poronienie
      potraktowala jako wstepny etap kiedy organizm do kolejnej ciazy-Ona ma dzis
      fajna coreczke.
      yoki4 napisała:

      > Wczoraj moja przyjaciółka poroniła długo wyczekiwaną ciążę. Chciałabym jakoś
      > wyrazić swoje współczucie i ją wesprzeć, ale boję się popełnić gafy. Dlatego
      > mam do Was prośbę o pomoc jak się zachować, żeby jej nie urazić.
      > Zastanawiałam się, jak bym się czuła w takiej sytuacji i mam wrażenie, że
      > telefony od znajomych raczej by mnie denerwowały, ale może się mylę. W takich
      > momentach jest się bardzo wyczulonym na słowa innych. Sama staram się
      > bezskutecznie o dziecko od wielu lat, nieraz spotkałam się z z ludzką
      > ignorancją i niezręcznością wynikającą z niezrozumienia problemu. Boję się,
      > czy moje zainteresowanie nie będzie odebrane jako forma pocieszania się.
      > Dzwonić teraz czy może poczekać? Doradźcie, co robić. Co Was najbardziej
      > denerwowało w zachowaniu otoczenia po stracie dziecka? Czego nie robić?
      > Pozdrawiam serdecznie. Y.
      • saana Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 15:39
        I jeszcze jedno my sie zamknelismy z moim mezem,kazde z nas inaczej pracowalo
        na tym .Bylismy razem przez tydzien odcieci od reszty swiata. Bardzo sie do
        siebie zblizylismy. Tylko jego mama wiedziala co sie stalo ale miala zabronione
        kontaktowanie sie ze mna.
        saana napisała:

        > Jak ja poronilam nie chcialam z nikim o tym rozmawiac bo balam sie, ze
        wlasnie
        > ktos palnie cos glupiego co mnie rozklei.Wylaczylam telefon na 3 dni. I sama
        > zecydowalam kiedy do kogo zadzwonilam. Z jednym bliskim kolega rozmawialam
        > dopiero po tygodniu.Ale wiekszosc ludzi i tak walila glupie teksty .
        > Pomogly mi slowa przyjaciolki ktora sama poronila wczesniej. Powiedziala,ze
        > wiekszosc pierwszych ciaz konczy sie poronieniem a Ono swoje poronienie
        > potraktowala jako wstepny etap kiedy organizm do kolejnej ciazy-Ona ma dzis
        > fajna coreczke.
        > yoki4 napisała:
        >
        > > Wczoraj moja przyjaciółka poroniła długo wyczekiwaną ciążę. Chciałabym ja
        > koś
        > > wyrazić swoje współczucie i ją wesprzeć, ale boję się popełnić gafy. Dlat
        > ego
        > > mam do Was prośbę o pomoc jak się zachować, żeby jej nie urazić.
        > > Zastanawiałam się, jak bym się czuła w takiej sytuacji i mam wrażenie, że
        >
        > > telefony od znajomych raczej by mnie denerwowały, ale może się mylę. W ta
        > kich
        > > momentach jest się bardzo wyczulonym na słowa innych. Sama staram się
        > > bezskutecznie o dziecko od wielu lat, nieraz spotkałam się z z ludzką
        > > ignorancją i niezręcznością wynikającą z niezrozumienia problemu. Boję s
        > ię,
        > > czy moje zainteresowanie nie będzie odebrane jako forma pocieszania się.
        > > Dzwonić teraz czy może poczekać? Doradźcie, co robić. Co Was najbardziej
        > > denerwowało w zachowaniu otoczenia po stracie dziecka? Czego nie robić?
        > > Pozdrawiam serdecznie. Y.
    • yoki4 Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 19.08.04, 16:33
      Ogromnie dziękuję Wam za odpowiedzi. Bardzo dużo mi dały i myślę, że teraz
      łatwiej będzie mi nawiązać kontakt. Życzę Wam wszystkim dużo siły i pogody
      ducha, i mam nadzieję, że wszystkie spotkamy się kiedyś na forum "nasze śliczne
      bobasy". Pozdrawiam serdecznie. Y.
    • jillyvanilli Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 28.08.04, 19:13
      Hej!
      Ponad rok temu byłam w takiej samej sytuacji jak Ty! Moja wspaniała , ukochana
      Przyjaciółka straciła w 4 miesiącu ciązy dzieko, bardzo długo wyczekiwane i
      bardzo przez nią kochane. Gdy zadzwoniła do mnie by powiedzieć mi że na USG
      wyszło że od tygodnia dziecko jest martwe i czeka ją zabieg , płakałyśmy
      obydwie! POwiedziałam jej o swoich obawach, że nie wiem jak się zachować , i
      czy wogóle życzy sobie teraz kontaktu z kim kolwiek , czy chce pobyć tylko i
      wyłącznie z mężem .Uzgodniłyśmy , że to ona śię do mnie odezwie kiedy będzie
      miała na ten kontakt ochotę. Potrzebowała mnie juz po 3 dniach. To Ona
      zadzwoniła, a ja przyjechałam. Tak naprawde pomogłam jej nie tym że jej mówiłam
      że rozumiem jej ból, jej stratę i że wiem jak to jest, bo tak naprawdę to
      nigdy nie byłam w takiej sytuacji ( nie mam dziecka )i i jeżeli jej się samemu
      nie doświadczy to się tego nie wie i sie nie zrozumie do końca.A na głupie
      komentarze innych "przyjaciólek""wiem co czujesz , ale są gorsze nieszcześcia
      niż twoje odpowiadałam - nic nie wiecie (wersja ugrzeczniona , bo jestem osobą
      dość impulsywną , nerwową i mówiąca prawdę w oczy poprawną "łaciną
      podwórkową"), bo co kogoś cierpiącego obchodzi ze gdzieś, ktoś ma gorzej ,
      gdzie Twoje cierpienie i Twój ból jest najwazniejszy dla Ciebie. Podczas tych
      miesięcy byłam przy Niej i to było dla Niej jakimś pocieszeniem, ulgą.
      Rozmawiałyśmy, płakałyśmy i żeby nie skupiała się tak na tym cierpieniu( a
      czasami nie widziała sensu życia i wstawania i walki o samą siebie) były
      spacery po lesie, galerii mokotów- swietny relaks, kino , rower, uczenie się do
      obrony magisterki( bo musiała to zrobić i zdała egzamin na 5), i opowiadanie
      jej róznych pierdół tak by były jak najzabawniejsze , chodz logiki w nich za
      grosz nie było , ale wywoływały gromki śmiech . Nie mogłam jej zostawić w tak
      cieżkich dla niej chwilach , bo przyjaciółki są nie tylko po to by się cieszyć
      w chwilach radosnych , ale właśnie po to ze jak coś sie dzieje to trzeba
      pomóc , jak tylko się umie i potrafi.
      A tak naprawdę to oprócz męża , rodziny i mnie pomógł jej najbardziej ktoś
      inny , a mianowicie 4 miesiące pózniej stał się CUD i moja przyjaciółka zaszła
      w ciąże. Porównując te dwie , była to zupełnie inna niż tamta.Bardzo się
      cieszyła , a jednocześnie bardzo się bała czy nie powtórzy się historia. Na
      szczeście teraz jest mamą 2,5 miesięcznego ślicznego, zdrowego chłopczyka ,
      który jest wielkim szczęściem i rekompensatą za tamto cierpienie, choiaż do
      dzisiejszego dnia często myśli o tamtym dzieciaczku.
      Kochane dziewczyny , będzie wszystko dobrze!!!!! i wam też sie uda , bo takie
      historie pokazują ze trzeba mocno wierzyć że się uda w co ja ogromnie wierzę!
      I nie bójcie się prosić o pomoc, bo po to są przyjaciółki! Moja do dzisiejszego
      dnia bardzo mi dziekuje za tamte chwile , że chodz nieporadnie i po swojemu ,
      na wyczucie i po omacku , pomagałam jak mogłam! a ja jej dziekuje ze mi zaufała
      i mogłam być z nią w tamtych złych i tych obecnych fantastycznych chwilach!
      Pozdrawiam serdecznie!!!
      • star242 Re: poronienie u przyjaciółki-jak się zachować? 30.08.04, 10:11
        Witam,moje dwie przyjaciółki były ze mną gdy zobaczyłam 2 kreseczki,One też
        widziały,gdy zaczęło się krwawienie pojechały ze mną do gina,kiedy kazał mi
        niezwłocznie jechać do szpitala pojechały i tam,zrobiły mi zakupy(nie miałam
        nawet pidżamy)mogłam się wypłakać w każdej chwili,były u mnie codziennie i
        nigdy Im tego nie zapomnę,niewiem co bym zrobiła bez nich.Teraz też w każdej
        chwili mogę z Nimi o tym pogadać i wiem ze zrozumieją.Pozdrawiam
Pełna wersja