właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić?

08.09.04, 18:39
dziewczyny, pomóżcie, jeszcze wczoraj byłam na forum "ciąża", a dzisiaj już
go/jej nie ma!..
W 14 tygodniu! 2 tyg. temu byłam na usg i widziałam malutkie rączki i stópki,
mam zdjęcia...
A dzis rano obumarła ciąża.. Oboje z mężem nie możemy przestać ryczeć, w
piątek na zabieg...
Nie miałam tokso ani chlamydii, nic w ogóle, okaz zdrowia, czemu???!!
Jak sobie poradzić z tą stratą?
Napiszcie coś, żebym nie czuła sie taka samotna...
    • maja744 Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 18:55
      Doskonale Cie rozumiem, przechodzilam to samo dokladnie niecale 3 tyg temu.
      Przyjechalismy z wakacji, bylo fantastycznie, specjanie pojechalismy nad polskie morze, zeby
      dzidzi nie zaszkodzily zbyt wysokie temperatury na poludniu Europy i takie tam...
      Poszlam na zwykla kontrole, raptem druga, polozna zalozyla katre ciazowa, lekarka chciala
      zobaczyc dzidzie na usg i... nie bede opisywac szczegolow. Poryczlam sie bardzo, ledwo co
      wyszlam z gabinetu, chcialy dzwonic po meza, bo przyszlam sama.
      Potem jeszcze usg u Osobki-Morawskiego, bo jeszcze mialam nadziej ze p.doktor sie
      pomylila i ze sprzet w rejonie jakis stary, albo co... juz nie mialam nadziei.

      Potem jeszcze "Damian", tyle ze tam krzykneli mi 3 tys, wiec dalismy sobie spokoj.
      Zabieg mialam na Madalinskiego. Calosc trwa raptem 20 min na zabiegowym, znieczulenie
      skuteczne, ale lekkie, wiec nie bedziesz jakos bardzo przywiazana do lozka. W szpitalu na
      pewno nie bedziesz sama, beda pewnie jeszcze inne dziewczyny. My bylysmy trzy.
      Maz bedzie mogl byc przy Tobie, wiec jak da rade wytrzymac i Cie wesprzec, to zabierz go ze
      soba. Moj byl bardzo dzielny i jednoczesnie zrozpaczony, wiec nie milalam sumienia trzymac
      go na korytarzu.
      Prawdopodobnie wyjdziesz tego samego dnia, choc nasz lekarz byl bardzo skrupulatny i nas
      zostawil na noc.

      Moja dzidzia przestala rosnac na etapie 9 tg i 1 dzien, od OM bylo prawie 12 tyg. Tez sie
      swietnie czulam, nie mialam typowych objawow ciazy, jadlam wszystko co zdrowe i mialam
      super apetyt, zadnych krwawien czy plamien. Toxo OK, innych badan przyznam sie, ze nie
      robilam.
      Do tej pory analizuje kazdy dzien... nie znam przyczyny... jeszcze nie wiem co sie stalo...

      Jestem z Toba, wiem co czujesz.
      Gdybys miala jakies pytania, to pisz.
      Sciskam mocno!
      • kikamama Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 16.09.04, 14:29
        Trudno jest pocieszac w takiej sytuacji,bardzo mi przykro, że Cię to
        spotkało.Ściskam Cię serdecznie!
    • mijaczek Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 18:55
      Czesc,
      A skad wiesz, ze ciaza obumarla? Juz wielokrotnie na tym forum dziewczyny
      podkreslaly - nie tracic nadzieji, dopoki jest szansa!
      Co powiedzial ci lekarz?
      Pozdrafiam i trzymam mocno kciuki!!!!!
      Mijaczek
      • nunieczka Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 23:22
        wiem, bo poszłam do szpitala z krwawieniem, świeża, czerwona krew, od razu usg -
        nie ma bicia serca, zmieniony obraz na usg (2 tyg. temu widziałam Go/Ją
        ruszającą się), Po chwili przyszła następna specjalistka wezwana przez pierwszą
        i potwierdziła to na 100%.
        Niestety...
    • agakukla Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 20:38
      Kochana Niunieczko!to samo mi się przytrafiło 14tc okaz zdrowia a tu na
      kontroli nie ma tętna dzidzisadsadsadCholera myślałam że już jest dobrze ( jestem
      ponad miesiąc po zabiegu, ale dziś odebrałam wyniki histo), a tu znowu
      rykkkkk!!!!!!dla mnie najlepszym lekarstwem był kontakt z dziewczynami tu na
      forum.Nikt mnie nie rozumiał wokoło mnie.......i nikt dalej nie rozumie poza
      moją koleżanką ze szpitala z którą utrzymuje kontakt, przeżywamy
      wszystkie ,,etapy"razem.....Jutro idę do lekarza na kontrolę, boję się tam
      wrócićsadsadsad((((Nie można się załamamywać totalnie wiem że to boli i to
      strasznie ale proszę cię odwiedzaj nas tutaj na forum i pisz wszystko co cię
      boli i wogóle wyrzucaj z siebie wszystkie emocje!!!!!!!!!!!!To pomaga!!!!!!a tu
      napewno wszystkie cię wysłuchamy i pocieszymy....pozdrawiam Aga







      • aquarius72 Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 21:09
        Niunieczko,
        to, co przeżywacie to straszna trauma. Ja sama wspominam poronienie jako jedno
        z najgorszych doświadczeń w życiu. Nie ma takich słów, które mogłyby Cię teraz
        pocieszyć. Przez to po prostu trzeba przejść - potrzeba Wam do tego dużo siły i
        wzajemnego wsparcia.
        Może to dziwnie zabrzmi, ale wierz mi, że tę siłę w sobie znajdziesz. Nie wiem
        skąd się to w człowieku bierze, ale tak jest. Ja kiedyś nie mogłam sobie w
        ogóle wyobrazić, jak można po czymś takim żyć, jak żyją kobiety, które to
        przeszły. Teraz wiem, że można. Człowiek jest w stanie wiele znieść, a czas
        wygładza nasze blizny, choć nigdy do końca ich nie zatrze.
        Po tym wszystkim będziecie musieli przejść okres żałoby - jak długi? To zależy
        od tego, ile będziecie czasu potrzebować, by znaleźć wewnętrzny spokój.
        Wasze dziecko będzie miało zawsze swoje miejsce w Waszych sercach - tego nikt
        Wam nie odbierze....
        pozdrawiam Cię i wirtualnie ściskam....
      • madzialena2612 Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 09.09.04, 18:13
        agakukla napisała:

        > Kochana Niunieczko!to samo mi się przytrafiło 14tc okaz zdrowia a tu na
        > kontroli nie ma tętna dzidzisadsadsadCholera myślałam że już jest dobrze (
        jestem
        > ponad miesiąc po zabiegu, ale dziś odebrałam wyniki histo), a tu znowu
        > rykkkkk!!!!!!dla mnie najlepszym lekarstwem był kontakt z dziewczynami tu na
        > forum.Nikt mnie nie rozumiał wokoło mnie.......i nikt dalej nie rozumie poza
        > moją koleżanką ze szpitala z którą utrzymuje kontakt, przeżywamy
        > wszystkie ,,etapy"razem.....Jutro idę do lekarza na kontrolę, boję się tam
        > wrócićsadsadsad((((Nie można się załamamywać totalnie wiem że to boli i to
        > strasznie ale proszę cię odwiedzaj nas tutaj na forum i pisz wszystko co cię
        > boli i wogóle wyrzucaj z siebie wszystkie emocje!!!!!!!!!!!!To pomaga!!!!!!a
        tu
        >
        > napewno wszystkie cię wysłuchamy i pocieszymy....pozdrawiam Aga


        aga
        powodzenia na kontroli, mam nadzieję, że wszytsko będzie oki, daj znać jak się
        miewasz.... cholera zastanawiam się co z nami kobietami jest nie tak? wiesz co
        ja po zabiegu (tylko nie odbierz tego źle, nie chcę cię w jakikolwiek spoób
        stresować) walczyłam o powrót do zdrowia przez prawie rok!!! Tylko i wyłącznie
        dzięki pewnemu lekarzowi który na ostrym dyżurze stwierdził że mam jakieś
        zaburzenia jelitowe i na pewno to nie jest nic związanego z zabiegiem który
        miałam 3 tyg. wcześniej) Omijajcie szpital Brudnowski ;-( pozdrawiam Meg
    • s.mal Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 21:18
      Nunieczko doskonale cię rozumiem. Ja też straciłam swoją kruszynkę w 14 t.c.
      Jesteś jeszcze przed zabiegiem wieć powiem ci że to nic nie boli. Dali mi
      narkozę i obudziłam się już po wszystkim. Następnego dnia wyszłam do domu.
      Fizycznie było dobrze, ale psyhicznie ...
      Czas leczy rany.
      Zobaczysz że jeszcze będziemy tulić nasze maleństwa.
      Trzymaj się kochana, pozdrawiam Sylwia
    • patipo Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 21:27
      Siedze i placze razem z Wami....
      Sama jestem juz miesiac po (12 tc.obumarla w 9tc)
      Myslalam ze jest juz dobrze, cieszylam sie pierwsza miesiaczka i teraz rycze
      jak dziecko bo wlasnie do mnie znowu doarlo co stracilysmy....
      Bardzo mi przykro...
      Mam nadzieje ze swiadomosc ze jestesmy tutaj troszeczke Ci pomoze.

      Trzymaj sie
      patipo
      • nunieczka Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 08.09.04, 23:32
        Dziewczyny!!
        Jesteście wspaniałe, bardzo dziękuję.
        Jestem już po odwiedzinach dwóch szwagierek i mojej uwielbianej teściowej, po
        telefonach od rodziców i brata, czuję sie nieco lepiej, chociaż dobrze, to by
        było za dużo powiedziane.
        Wszyscy mnie pocieszają, że po prostu natura wie, co robi, pewnie coś było nie
        tak i dlatego to się stało, wiem, że trudno znaleźć jakąś jasną stronę, ale
        staram się myśleć, że byłoby gorzej, gdyby się urodziło niezdolne do życia
        itd...
        Chyba tonący brzytwy się chwyta...
        Moja lekarka rodzinna zadzwoniła, żeby mnie pocieszyć i powiedziała coś ważnego
        dla nas wszystkich:
        dziewczyny, ona ma 5 dzieci (mieszkam w Irlandii, to tutaj normalne), wszystkie
        zdrowe i śliczne, a miała 3 poronienia!!!
        To znaczy, że mimo przeciwności losu i biologii można być szczęśliwą mamą, i to
        5-ciokrotną!!! (jeśli ktoś sobie życzy smile))
        To chyba podnosi na duchu, no nie?
        Pozdrawiam Was wszystkie i będę się odzywać.
        • tomoe Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 09.09.04, 17:08
          Fajnie w tej Irlandii! Lekarze dzwonia do pacjenta, żeby go pocieszyć... Moja
          lekarka ma mnie gdzieś i traktuje jak plamę na swojej karierze. Zresztą właśnie
          ją zmieniam. Oczywiście że po poronieniach można miec dzieci, myślę że bedziemy
          miały całe mnóstwo wink. Ja poroniłam po 17 tyg. ciąży. Na dodatek nie moge się
          pocieszać, że może to była wada płodu czy łożyska itd, bo mój synek był zupełnie
          zdrowy i ze mną było wszystko w porządku, ale wdało się zakażenie gronkowcem, i
          nagle bez żadnego ostrzeżenia wylądowałam w szpitalu. Przez tydzień walczyłam o
          dziecko, ono zresztą żyło do samego końca, mimo że szpikowali nas antybiotykami
          w kroplówce. Było bardzo dzielne. Ale nie daliśmy rady i po kilku dniach walki,
          bóli i męczenia się poroniłam samoistnie tj. dziecko urodziło się w nocy.
          Oczywiście nikogo nie było na oddziale, połozna przyszła i poszła, rodziłam sama
          i nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Mam nadzieje, ze w Irlandii sa bardziej
          ludzkie warunki. Trudno mi się z tym wszystkim pogodzić, ale nieważne. Co do
          przyczyn Twojego poronienia - zrób koniecznie posiew z szyjki macicy, może to
          jakaś bakteria? Wtedy trzeba to doleczyć. Dostaniesz też pewnie histopatologię
          po zabiegu, może to coś powie. Czasem są inne przyczyny; pisała do mnie
          dziewczyna, która przeszło w ciuąży zapalenie ucha i to załatwiło jej dziecko.
          Ale dobrze jest dociec, co się stało - może da się wtedy uniknąć tego w
          przyszłości, choć nie dotyczy to przypadków typu gronkowiec albo ucho - to się
          zawsze może zdarzyć, tak jak zawsze możesz np. wpaść pod tramwaj...
    • maretina Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 09.09.04, 07:47
      byc moze maluszek mial wade letalna, ktora nie pozwolila mu dluzej zyc. bardzo
      mi przykro, ze musicie przez to przechodzic.
      zrob badania po ciazy, proponuje rowniez zrobic zespol antyfosfolipidowy.
      trzymaj sie cieplo.
    • madzialena2612 Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 09.09.04, 18:07
      witaj... jeju jak ci pomóc? to trudne i nie będę ci sciemniać że łatwo się
      pogodzić z taką stratą ;-( ja jestem po dwóch poronieniach, pierwsze barzo
      wczesne bo 5 t.c. a drugie już gorzej bo 16 t.c. Cholera wiem co czujesz, ja
      nie chciałam uwierzyć jak wylądowałam w szpitlu i powiedzieli mi że noszę w
      sobie martwy płód, nawrzeszczałam na młodego lekarza że jest niekompetentny i
      chcę swojego doktora... zupełnie straciłam głowę... potem był już spokój ale
      wciąż niemiłosiernie boląca dusza....
      po pewnym czasie jednak zaczynasz mówić o tym coraz więcej... (tylko nie
      zamykaj się w sobie - to najgosze wyjście) zaczynasz wracać do życia i .... po
      pewnym czasie znów pragniesz mieć dziecko...

      od mojego poronienia minęło 1,5 roku i teraz postanowiliśmy z mężem spróbować
      jeszcze raz.... będę się modliła żeby wszystko i u mnie i u ciebie było ok wink

      pozdrawiam a w razie czego pisz wink
      Meg
      • nunieczka Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 10.09.04, 01:58
        dziewczyny,
        za 7-8 godzin idę na zabieg, powinnam się wyspać, ale od 2 dni nie mogę spać...
        Jestem przerażona tym, co bedzie jutro.
        Dziękuję za wszystkie wskazówki, jakie badania powinnam zrobić.
        Sprawdzę jak to się nazywa po angielsku i postaram się zmusić ich do zrobienia
        wszystkich testów.
        Z góry wiem, ze to nie będzie łatwe, bo gdy zrozpaczona pytałam lekarza od razu
        gdy się dowiedziałam: dlaczego?, to odpowiedział mi, ze jeśli to się zdażyło po
        raz pierwszy to nie dociekają.
        Ale powalczę z nimi.
        Jak widać w Irlandii też służba zdrowia nie jest taka, jaką sobie można
        wymarzyć. Chociaż psychicznie bardziej dbają o pacjenta: dostaliśmy od razu
        broszurkę "jak sobie poradzić z poronieniem" i telefon do psychologa od tych
        spraw. No i moja lekarka rodzinna zadzwoniła faktycznie, żeby mnie pocieszyć.
        Właśnie mi przyszło do głowy, że niektóre rady z broszurki są niegłupie, nie
        mam pojęcia, czy w Polsce też dają takie broszurki, może by coś przepisać dla
        ogólnej wiadomości dla reszty dziewczyn?
        Jak myślicie?
        Strasznie tego tam dużo, od tego jakie są rodzaje poronień,jak się możesz czuć
        fizycznie, kiedy rozpocząc współżycie, aż po temat jak pożegnać się z dzieckiem.
        Napiszcie, czy jest sens coś przedrukowywac, bo może w Polsce to też jest.
        Trzymajcie za mnie jutro kciuki, odezwę się, jak wrócę ze szpitala.
        A(nuńka)

        • adju Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 10.09.04, 20:00
          Nunieczko
          Ja dokładnie w taki sam sposób dowiedziałam się o śmierci mojego dzieciątka.
          Szłam na to USG z taką radością, zaopatrzona w kasetę Video a tu wyrok...
          90% pytań "dlaczego" pozostaje bez odpowiedzi. Lekarz powiedział mi po zabiegu,
          że lepiej aby nic w badaniu hist-pat nie wyszukali bo to oznaczałoby zwykły
          pech a nie jakies poważniejsze schorzenie czy chorobe. Pech w tym przypadku to
          nadzieja na szybką ciążę. U mnie właśnie tak było. 3 m-ce po zabiegu znów byłam
          w ciąży. Wiedziałam, że tylko kolejne 2 kreski na teście zmniejszą mój ból i
          poczucie pustki.
          Trzymaj się kochana. Jestem z Tobą całym seduchem. Choć teraz w to nie wierzysz
          to każdy dzień po zabiegu jest łatwiejszy do przeżycia.
          Co do broszurki to jak najbardziej wrzucaj wszystko na Forum. Każda wiedza jest
          przydatna!
          Buziaki
          Justa
    • kam.rat Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 12.09.04, 22:36
      poradzic trudno, zawsze takie sytuacje sa straszne, wiem cos o tym bo stracilam
      swoje dziecko w 23 tygodniu. Niestety powod do dzisiaj nie jest znany, jedyne
      co moge tobie powiedziec to ze podniesiesz sie z tego, mi sie wydawalo ze nie
      dam rady, minelo juz, dopiero 5 miesiecy, wciaz bardzo boli, ale zyje i czasem
      nawet potrafie sie usmiechnac, choc wydawalo mi sie to wczesniej niemozliwe.
      Zrozumialam, ze czlowiek jest silniejszy niz mu sie wydaje, zycze tobie duuuzo
      sily i wiary w lepsze jutro. Szukaj wsparcia i wygadaj to, wyplacz, nie zamykaj
      sie w sobie!!!
      trzymaj sie i probuj sie podniesc!
    • wioletta_j Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 13.09.04, 10:38
      Witaj Aniu,
      Mam nadzieję, że po zabiegu czujesz się dobrze. Ja miałam zabieg 09 i szczerze
      mówiąc jestem nieco obolała. Najchętniej zamknęłabym się w domu i spała ale
      niestety trzeba pracować ... chociaż z drugiej strony ma to swoje zalety - nie
      myśli się zbyt wiele o tym co się stało.
      Nie spotkałam się w naszych szpitalach, przychodniach a nawet gabinetach
      prywatnych z ulotkami (informatorami ) jak poradzić sobie po poronieniem.
      Myślę, że jeżeli masz czas i ochotę to przedrukowanie chociaż ważniejszych
      elementów ulotki pomogłoby wielu dziewczynom, które znalazły się w podobnej
      sytuacji jak my. Nie ma znaczenia gdzie się mieszka, ból po stracie jest taki
      sam ... no chyba, że nie chciało się tego dziecka ale wtedy najczęściej nie ma
      problemów w ciąży ... taka to już ironia losu.
      Ja do macierzyństwa przygotowywałam się bardzo skrupulatnie. Z moim obecnym
      mężem spotykaliśmy się 8 lat i po takim czasie podjęliśmy ważną decyzję -
      "chcemy mieć dziecko". Pierwszym etapem było zaplanowanie ślubu - przecież
      dziecko musi mieć rodziców, rodzinę , odpowiednią atmosferę. Dodam, że mamy
      pracę, mieszkanie ... nie żyjemy na specjalnie wysokim poziomie ale na Polskie
      warunki uważam, że mamy szczęście. Przede wszystkim mamy siebie, szanujemy
      się ...
      Kolejnym etapem była wizyta u specjalistów - internista, ginekolog ...
      niezbędne badania. Ja dodatkowo po wypadku na nartach leczę się na epilepsję
      więc doszła wizyta u neurologa (tam otrzymałam ulotkę). Tak na marginesie
      jeżeli kogoś interesuje ten temat to podaję mój e-mail wioletta_jarzyna@go2.pl.
      Książkowa trzy miesiące wcześniej zaczęłam przyjmować kwas foliowy. Z mężem
      wybraliśmy się w podróż ... tak dla rozluźnienia. Odpowiednia dieta, rezygnacja
      z kawy, coca-coli, wszelkiego rodzaju leków ...
      W lipcu po powrocie z wakacji wzięliśmy się do dzieła. I jakie było zdziwienie
      i radość oczywiście kiedy okazało się, że udało się za pierwszym razem. W 8
      tygodniu USG. Wynik serduszko bije ale płód jest malutki jakieś 6/7 tygodni.
      Miałam nadzieję, że pomyliłam się w obliczeniach. Po 2 tygodniach kolejne USG.
      Wynik - niestety wielkość płodu bez zmian, serduszko przestało bić. Rozpacz, na
      szczęście podzielona na dwoje.
      W poniedziałek 6 wizyta w przychodni przyszpitalnej (dla warszawianek - przy
      ul. Czerniakowskiej). Poszłam bez zapisu, powiedziałam jaka jest sytuacja i
      przyjęli mnie bez zapisu (nigdy wcześniej nie leczyłam się tam). Byłam mile
      zaskoczona "obsługa". Pani doktor skierowała mnie do szpitala, zadzwoniła na
      oddział kiedy najszybciej mogę się zgłosić. Okazało się, że nawet tego samego
      dnia. Ze względu na to, iż nie byłam przygotowana umówiłyśmy się na następny
      dzień.
      W szpitalu jest dosyć przyzwoicie, lekarze bardzo mili. Zrobili kolejne USG aby
      potwierdzić wskazanie do usunięcia płodu.
      Założono mi tabletki (Cytotek), które miały spowodować poronienie. Niestety w
      moim przypadku nawet 4-krotne ich "instalowanie" nie pomogło . W rezultacie
      zabieg miałam zrobiony mocno inwazyjnie.
      Strasznie się rozpisałam ale ... przepraszam.
      Reasumując : Szpital i obsługa bardzo dobra, lekarze z którymi się zetknęłam
      wiedzieli co robią, byłabym mniej nerwowa gdybym wiedziała jak przygotować się
      do tego zabiegu, co będzie się działo z moim ciałem, jak długo to trwa, itd ...
      wiele pytań na które dopiero teraz potrafię odpowiedzieć.
      Dlatego Aniu jeszcze raz proszę przedrukuj tę ulotkę to pomoże wielu
      dziewczynom.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie,
      Wiola
      • nunieczka Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 13.09.04, 20:09
        Dziewczyny,
        jestem z powrotem po zabiegu.
        Nie wiem, jak to się odbywa w Polsce, ale tutaj (Irlandia) dali mi tabletkę
        dopochwową na rozszerzenie szyjki macicy.
        Powiedzieli, że jeśli szyjka naturalnie się rozszerzy, to nie ma ryzyka jej
        uszkodzenia. Wszystko pięknie, tylko po tej tabletce ma się bóle porodowe - bez
        parcia, ale właśnie te wynikające z rozszerzania. Podobno te bardziej bolesne...
        4 godziny bóli - teraz wiem jak to jest - wczesniej myślałam, że będę chciała
        mieć znieczulanie zewnątrzoponowe, teraz wiem, że to boli, faktycznie, ale nie
        jest to ból całkowicie zawładniający całą jaźń, da się to przeżyć, a gdy
        przechodzi, nadchodzi cudowna euforia (pewnie reakcja hormonalna, czy coś).
        Zabieg to faktycznie jakieś 15 min. w lekkiej narkozie, obudziłam się szybko,
        bez komplikacji, zero bólu.
        Piszę to dla kogoś, kto jest przed. Nie ma się czego bać.
        Teraz jestem w domu, zmęczona, trochę płaczliwa, ale czuję ulgę, że już po
        wszystkim.
        Lekarz siedział za mną jakieś pół godziny i tłumaczył, dlaczego takie rzeczy
        się zdarzają. 90% wypadków to błąd natury wynikający ze złego podziału
        komórkowego. W ciąży z najpierw jest jedna komórka, która potem się dzieli,
        czasami chromosomy się źle podzielą - po prostu błąd natury o który łatwo. I
        wtedy mały organizm nie jest zdolny do życia i umiera.
        Oczywiście zapytałam, czy taki błąd wynika ze złej kombinacji genów mojego męża
        i moich. Powiedział, że absolutnie nie. Po prostu błąd przy podziale -
        niestymetrycznie podzielone chromosomy. U 25% ciąż tak się dzieje.
        Zatrważająca statystyka.
        To tyle.
        Dzięki za słowa otuchy - teraz kiedy poczułam smak bycia matką i straciłam
        dziecko,mam wrażenie, że moje uczucia w tej kwestii się skrystalizowały.
        Bardzo chcę mieć dziecko. Z zazdrością patrzę na dzieciaki na ulicy.
        W styczniu możemy zacząć próbować.
        Dziękuję Wam za wsparcie i odezwę się jeszcze.
        Postaram się wsadzić do internetu ulotkę o poronieniach, którą tu się dostaje -
        dużo przydatnych informacji.
        Po te informacje odsyłam na razie do mojego postu "broszurka".
        Pozdrawiam Was wszystkie i do usłyszenia.
        Nunieczka


    • md75 Re: właśnie się stało-14tg!! jak sobie poradzić? 14.09.04, 12:25
      Przeczytałam dziewczyny tego posta i jestem przerażona. Jestem w 11tc, czuję
      się dobrze, nic mnie nie boli, nie mam krwawień a w głowie tylko strach o moje
      dziecko i pytanie czy ono jeszcze żyje. Do lekarza idę dopiero w piątek i nie
      mogę się doczekać tej wizyty. Czy lekarz jest w stanie podczas normalnego
      badania ginekologicznego (bez USG) stwierdzić, że ciąża obumarła? Albo czy
      zrobienie teraz testu ciążowego może to wykazać? Odpowiedźcie mi bo strasznie
      się boję po tym co was spotkało.
      • wioletta_j Re: do md75 14.09.04, 13:39
        Witaj,
        Po Pierwsze:
        Nie jestem specjalistką ale z moich doświadczeń wynika, że lekarz wykonując
        zwykłe badanie ginekologiczne we wczesnej ciąży nie jest w stanie stwierdzić
        czy płód żyje. W "klasyczny" sposób mniej więcej do 4 miesiąca trudno jest
        zbadać bicie serduszka. Nie czujesz również ruchów dziecka, a testy ciążowe
        reagują na hormon, który jest produkowany bez wzgledu na to czy płód żyje czy
        już nie. Jedynym pewnym (o ile aparat jest dobry) sposobem zbadania dzidziusia
        jest USG - we wczesnej ciąży - transwalinalne.
        Po drugie:
        USG warto zrobić ale nie warto zamartwiać się przed bo to i tak niczego nie
        zmieni a może Tobie i dziecku zaszkodzić. Moja rada - dopóki wszystko jest w
        porządku nie zaglądaj na te strony bo po co się stresować ... tu przeżywa się
        tragedie wszystkich tak jakby dotyczyły Twojej osoby.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki,
        Wiola
Pełna wersja