stachewicz
16.09.04, 11:30
Poroniłam miesiąc temu; zabie w 8 tyg, ciążą obumarła w 5..... właściwie już
przestałam o tym myśleć jak o ciąży, na histopatologii nawet kosmówki nie
znaleziono. Ale wracając do sedna po poronieniu byłam u trzech lekarzy.
Wszyscy kazali czekać pół roku i się nie przejmować. Co do przyczyn? „Wie
Pani mogły być rożne...może za dwa miesiące zrobimy wymaz i zobaczymy. Nie.
Żadne badania nie są konieczne”. Mnie to nie uspokoiło. To tutaj dowiedziałam
się jakie badania warto wykonać i zrobiłam je na własny koszt – o skierowaniu
nie ma co marzyć. Hormony sprawdzony miesiąc przed ciążą były w normie wiec
zrobiłam toxo, cytomegalia, rożyczke, wr i chlamydie. No i wyszła ta
nieszczęsna chlamydia. Już jestem po kuracji i po kontroli na której lekarz
na usg stwierdził ze wszystko ok. i można współżyć i zapomnieć o poronieniu.
Nie zaproponował kontroli na chlamydie. Wcześniej to ja musiałam wyprosić
leki także dla męża, bo chciał leczyć tylko mnie. Sama zrobie kontrole, bo
wiem ze wyleczyć się mogło np. tylko jedno z nas i będziemy się dalej
zarażać. Jestem zszokowana tym jak lekarze bagatelizuja pierwsze poronienie.
Gdybym faktycznie się nie badała to bym tak łaziła z tą chlamydią i mogło by
się skończyć kolejnym poronienim już nie mówiąc o komplikacjach typu
niepłodność u mnie bądż u męża. Dobrze wam więc radze badajcie się i
pilnujcie swoich lekarzy by fachowo wam pomogli a nie udzielali
parapsychologicznych rad typu „Teraz niech Pani dojdzie do siebie przez pół
roku a potem spróbujemy znowu”. I dziękuje wszystkim dziewczyną które piszą
tutaj, wspierają się i dzielą swoją wiedzą i doświadczeniami.
Pozdrawiam
Asia