dlaczego tak jest ...

17.09.04, 19:49
cześć, jestem Aga, szukam pomocy ...
nie wiem od czego zacząć ...
Pierwszy raz pojawiły się dwa niebieskie paseczki na teście ciążowym w
styczniu 2003 r. byliśmy z mężem w siódmym niebie - tak bardzo pragneliśmy
dziecka! Czułam się świetnie,w pewnym momencie pojawiło się delikatne
plamienie, lekarz uspokajał - macica się oczyszcza. położył mnie do szpitala,
zrobił USG - serduszko maleństwa biło jak szalone! ale nie długo... W 8
tygodniu przestało bić... Byliśmy z mężem załamani, nie umieliśmy się
otrząsnąć. Ciąża zamarła. Ból psychiczny i upokorzenie, które wiąże się z
wywołaniem porodu i czyszczeniem macicy był przeokropny!
Zmieniam lekarza, bliscy, których miałam dookoła pomogli wyjś nam z tego dołu
rozpaczy. Zaczeliśmy na nowo wierzyć,że może się uda.
Kolejne dwa niebieskie paseczki pojawiły się w marcu tego roku... Cud?-
nieopisana radość i znowu nadzieja i wiara, ze nic nam się już złego nie może
przytrafić! Lekarz powedział: jeżeli donosi pani ciążę do 12 tyg., to nic już
nie przeszkodzi w jej donoszeniu. Badania miałam idelane, a za każdym razem
jak biegłam zwracać do toalety czułam się holernie szczęśliwa! Minęło 12
tygodni, pojechaliśmy na usg zachwyceni, że zaraz zobaczymy nasze
cudeńko,zobaczyliśmy... obumarły płód... znowu rozpacz, znowu upokorzenie,
ból...dlaczego my? Boże dlaczego znowu nas to spotkało? przecież wszystko
było w najlepszym porządku, nic na to nie wskazywało, ciąża znowu obumarła...
Minęło 2 miesiące, rodzina, przyjaciele, nie pozwolili nam się załamać, byli
przy nas za co jesteśmy im barzo wdzięczni.
Znów mamy nadzieję, że może następnym razem... Learz mówi, ze to normalne, że
nie da sie stwierdzić dlaczego tak się dzieje, że organizm odrzuca to co nie
jest wykształcone w 100% dobrze - czy ja mam w to wierzyć? twierdzi, że nie
są potrzebne żadne skomplikowane badania, ze mąż nie musi badać nasienia-bo
przecież zachodzę w ciążę. Proszę podpowiedzcie co robić? czy są jakieś
badania, które powinnam w takiej sytuacji zrobić? czy zdać się na słowa
lekarza i odczekać pół roku i próbować znowu? Ta bardzo nie chciałabym
przeżywać tego znów...
Powiem wam coś jeszcze, wczoraj dowiedziałam się, że moja bratowa, z którą
mieszkam w jednym domu jest w ciąży... Ma już jedno dziecko i nie planowała
więcej. Jesem załamana! wszystko wróciło. Oczywiście życzę jej jak najlepiej,
żeby urodziła zdrowego i pięknego dzidziusia, ale nie mogę sobie wyobrazić
mojego życia dalej. Przecież mieszkając pod jednym dachem będę ją codziennie
widziała, będę widziała jak się zmienia, jak rośnie jej brzuch... Tak bardzo
mi źle i smutno, nie mogę sobie z tym poradzić...
pozdrawiam i dziękuję, że jesteście...
Aga
    • fiona_sz Re: dlaczego tak jest ... 18.09.04, 08:59
      Wiem bardzo dobrze co czujesz, bo przeszłam przez to samo. I to niedawno, bo
      drugą ciążę poroniłam we wtorek. A raczej dowiedziałam się, że jest obumarła,
      tak samo było przy pierwszej. Ale nie uzyskasz odpowiedzi na pytanie: dlaczego?
      jeśli nie zrobisz badań. Nam lekarz powiedział to samo: żadnych badań, bo
      najprawdopodobniej jest to błąd przy dzieleniu się komórek. O ile za pierwszym
      razem to zaakceptowałam, za drugim mi to nie wystarczy i zrobię te wszystkie
      badania, żeby mieć pewność, że to rzeczywiście nie moja, czy mojego męża wina.
      I dopiero po otrzymaniu i przeanalizowaniu wyników zastanowię się co dalej.
      Tobie radzę to samo. Moje dwie bliskie koleżanki są teraz w ciąży. Rozmawiam z
      nimi tylko przez teleon, bo nie chcę patrzeć na ich brzuchy. Ale nie możemy się
      zatracić w tym bólu, musimy znaleźć siły, by iść do przodu, może trochę
      wolniej, ale nie możemy się cofać, przypominać sobie naszych planów, które
      jeszcze teraz się nie zrealizują. Ale ja na przykłąd po początkowym załamaniu
      (nie mówię, że mi już przeszło) zaczęłam wczoraj myśleć, że nie poddam się, że
      muszę urodzić dziecko i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby tak się stało. Tak
      więc wierz mi, nie jesteś sama, fajnie, że możemy się wspierac na tym forum, bo
      tak naprawdę nikt kto tego nie przezył nas nie zrozumie. Pozdrawiam Cię gorąco
      i zyczę nam wszystkim w podobnej sytuacji spełnienia tego największego
      marzenia...
    • anuteczek Re: dlaczego tak jest ... 18.09.04, 09:10
      Kochana,
      Nie słuchaj lekarzy, rób badania, teraz po dwóch poronieniach NALEŻY ci się
      komplet badań -listę masz w wątkach poniżej.
      Twoja reakcja na bratową jest normalna, też przez to przechodziłam. Niestety
      jedyna sensowna rada to wyprowadzić się i nie patrzeć, inaczej boli. Ja
      wiem ,że żadne argumenty nie trafiają, a ona świadomie lub nie będzie obnosić
      się swoim szczęściem, rodzina będzie się cieszyć, chwalić, pytać. Będziesz
      narażona na dużo niepotrzebnego, często przypadkowego bólu... Najgorsze zacznie
      się jak Maleństwo przyjdzie na świat. Nie wiem i pewnie Ty też nie wiesz, jak
      zareagujesz na nie... Musicie z mężem dokładnie wszystko przemyśleć, czy
      jesteście gotowi na życie w takim otoczeniu, to w końcu duży dla Was stres...
      ściskam mocno i pisz
      andzia
      • sowa_hu_hu Re: dlaczego tak jest ... 06.12.04, 08:34
        nie będe pisała na temat uczuć bo dziewczyny napisały już wszystko...

        powtórze sie jednak na temat tego co powiedział ci lekarz - to idiota jakiś i
        tyle! poroniołas 2 razy a on mówi że to NORMALNE???
        natychmiast na badania!
        moja znajoma 3 razy poroniła - leczyła sie rópwnzymi sposobami - w końcu
        zrobili jej laparoskopię i teraz jest w ciazy - przeszła najtruidniejszy
        okres smile i ciebie tez to czeka! ale udaj sie na badania i znajdź kompetentnego
        lekarza...

        pozdrawiam ciepło
    • marta19771 Re: dlaczego tak jest ... 22.09.04, 11:27
      Ja też poroniłam 2 razy, pierwsząciążę w 8 tygodniu ,drugą w 6.Wkrótce po
      pierwszym dowiedziałam się że bratowa mojego męża jest w ciąży, moje koleżanki
      również.Trudno nam było(piszę nam ,bo mój mąż także bardzo to przeżył),płakałam
      za każdym razem jak je widziałam,w końcu zaczęliśmy ich unikać,potem było
      jeszcze gorzej, znów poroniłam.Bardzo poógł mi mąż,był dla mnie
      oparciem.Niestety rodzina nie wiedziała jak się zachować tzn. mieli do nas
      pretensje że się nie interesujemy się dzieckiem brata,że nie uczestniczymy w
      imprezach rodzinnych typu śluby,że ja sie zamknęłam "w skorupie".Każdy przeżywa
      taką tragedię po swojemu i ma do tego prawo,każda z nas musi sama sobie
      poukładać wsystko w głowie,wyciszyć się i nie tracić wiary że cuda są na
      świecie, ja właśnie trzymam na rękach taki wielki cud-synka.Zrób wszystkie
      badania, odpocznij,wyjedż na urlop,jak będzie Ci żle to pisz tutaj(ja niestety
      trafiłam na to forum jak byłam już w trzeciej ciąży więc nie miałam wsparcia
      dziewczyn).Teraz póbujemy z mężem odbudować nasze kontakty towarzyskie z bratem
      i koleżankami, jak do tej pory nikt nam nie odmówił spotkania "po latach",to
      może się uda.Życzę Ci dużo wiary,siły,zdrowia a nade wszystko spełnienia
      największego marzenia-dziecka!
      • judyta10 Re: dlaczego tak jest ... 22.09.04, 14:07
        Cześć. Bardzo ci współczuje i wiem co przeżywasz przechodziłam przez to tez dwa
        razy obie ciąże obumarły w 6tyg i też nie znano przyczyny ,ale moj lekarz po
        drugiej stracie nie powiedział ,że badania są niepotrzebne wręcz przeciwnie
        miał pewne podejrzenia i skierował mnie do immunologa zajmującego się
        poronieniami o podłożu immunologicznym i trafił w dziesiątke okazało się ,że
        mam pewne nie domagania ze strony tego układu ,brak przewagi odpowiedzi
        immunologicznej typu TH2 nad tH1 jestem w trakcie leczenia w pażdzierniku
        dostałam pozwolenie na starania jestem pełna nadzieji a zarazem boje sie jak
        cholera,ale teraz chociaż znam przyczyne a co do ciązy znajomych to chyba każda
        znaz reaguje podobnie miałam przyjaciólkęktóra zaszła w ciąze już urodziła a
        ja dalej nie utrzymuje znią kontaktu bo nie wiem jak sie zachowacco
        powiedzieć, zmnień lekarz znajdz takiego ,który potraktuje to
        poważnie.POzdrawiam JUdyta
        • nejka Re: dlaczego tak jest ... 22.09.04, 14:43
          Widzę, że u nas wszystkich mozna dopatrzeć się podobnych historii.
          Ja poroniłam w lipcu. W tym czasie moja sąsiadka była w bardzo już widocznej
          ciąży. Próbowałam jej unikać, ponieważ nie miałam ochoty patrzeć na jej
          wpadkowe szczęście. Nie było to łatwe, bo mamy przy domach ogródki, w których
          latem spędza się sporo czasu. Moim sąsiadkom nie mówiłam ani o ciąży ani o
          poronieniu, ale drogą poczty pantoflowej (małe miasteczko) dowiedziały sie o
          tym. Około dwóch tygodni temu sąsiadka urodziła córkę i przy przypadkowym
          spotkaniu (właśnie na ogródku) "zawołała", żebym przyszła zobaczyć maleństwo.
          Trudno bylo odmówić, więc poszłam mimo, że do tej pory nie utrzymywałyśmy
          bliższych kontaktów. Po rozmowie o dziecku i "pogodzie" ona do mnie mówi no a
          teraz twoja kolej sąsiadka, bierz się do roboty - niech żyje takt. (jak się nie
          wie co powiedzieć to czasami lepiej nic nie mówić) Po powrocie do domu chyba
          wiecie co było .......sad((((((((
          I jeszcze jedna opowiastka z życia wzięta. Otóż bratowa mojego męża stara się o
          dziecko. Dobrze wie co nas spotkało, wie również o tym, że musimy odczekać
          jakiś czas ze staraniami. Mimo to za każdym razem gdy się spotakmu nawiązuje do
          tego, że są przytulania bardzo często bez zabezpieczenia i że będzie testować.
          Tylko czekam kiedy mi oznajmi, że jest w ciąży, ą ja będę udawać, że się cieszę
          jak cholera.

          Dobrze,że jesteście dziewczyny.

          Iza
    • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 22.09.04, 17:01
      Kochani
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie!
      Postanowiłam,że stopniowo zacznę robić wszystkie niezbędne badania,nie będę
      czekała bezczynnie na następny raz i zamartwiała się, czy nie stanie się tak
      jak poprzednio.
      dziękuję Wam serdecznie za pomoc, niestety żeby zajrzeć do Was muszę biegać do
      kafejki bo niestety nie mam internetu w domu. biegam więc w każdej możliwej
      chwili i płaczę czytając Wasze (a właściwie nasze) historie. Stara dobra prawda
      mówi, że ktoś kto tego nie przeżył nas nie zrozumie. Ubolewam tylko nad tym, że
      jest nas tak wiele!
      Bedę się odzywać jak tylko będę mogła. piszcie co u Was, jak Wasze starania.
      Mam przyjaciółkę, która po wielu nieudanych próbach i badaniach w niedzielę
      będzie miała in vitro. Na dzień dzisiejszy najważniejszą rzeczą dla mnie jest
      to, żeby jej się udało! proszę trzymajcie ze mną kciuki za Madzię! Mówiąc
      szczerze to ona powiedziała mi o forum i nauczyła z niego korzystać smile

      Jeszcze raz wielikie dzięki!
      Życzę wszystkim wytrwałości w dążeniu do naszego pięknego i upragnionego celu!

      Aga

    • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 04.10.04, 17:34
      byłam u gina po skierowanie na badanie kariotypu. niestety nie wydał mi
      takowego, zasłaniał się, że takie badania to ostateczność, a gruncie rzeczy
      myślę, że poprostu nie wiedział. Kazał mi przyjść po @ i "będziemy myśleć"
      również o innych badaniach. Myślę, że on się poprostu na tym nie zna. Które
      szpitale robią badanie kariotypu?
      Zrobiłam sobie progesteron w 23 dniu, jest to mój 3 cykl od poronienia mam
      8,87. Czy nie uważacie, że jest za niski ? Coprawda mieści się w normie ale w
      dolnej granicy. On sugeruje niedorozwój ciałka żółtego, jako przyczyna moich
      obumarłych ciąż, ale przecież brałam luteinę i wraz nie udało się...

      ściskam was mocno! i dziękuję, że jesteście !

      pozdrawiam
      Aga


      • pea_74 Re: dlaczego tak jest ... 04.10.04, 18:58
        czesc Aga!
        Moj progesteron w 2 cyklu w 22 dc to 8,09. A jaka masz prolaktyne?
        • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 05.10.04, 18:52
          Wogóle nic nie mówił o prolaktynie, może na następnej wizycie "wymyśli" jakieś
          badania, bo wydaje mi się, że na tej go zaskoczyłam znajomością "tematu"

          Jak coś będę wiedziała dalej natychmiast się odezwę.
          aga
    • lomre Re: dlaczego tak jest ... 04.10.04, 22:36
      Witaj Agaro!
      Też tu wracam...
      Dzięki za post - nie czuję się już takim potworem. Poroniłam w czerwcu i w
      miarę dochodzę do siebie, ale te dziewczyny z którymi miałabym razem rodzić
      właśnie pokazują się z pięknymi brzuszkami. Patrzę i myślę, że ja też tak bym
      wyglądała ale nic z tego i jeszcze muszę się uśmiechać i czuję się potworem, że
      przechodzi mi przez myśl nić zazdrości. A wcale im źle nie życzę - myślę że
      mnie rozumiesz. Życzę im zdrowych dzieciaczków i dużo radości ale...
      To czasem wraca jak bumereng kiedy wydaje mie się, że już jest dobrze.
      Ostatnio w sklepie znajoma zapytał kiedy mam termin. Ona wiedziała że byłam w
      ciąży, ale nie wiedziała jak to się skończyło. O mało zakupów nie zostawiłam..
      Pozdrawiam Cię bardzo, trzymaj się i pisz - chętnie poczytam
      • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 05.10.04, 19:19
        Dzięki Lomore !
        Dla mnie w tym wszystkim jest okropne, że nikt oprócz nas, które przeżyłyśmy te
        tragedie, nie rozumie. Ostatnio jedna z bliskich mi osób (bynajmniej tak mi się
        wydawało, że jest mi bliska) zapytała się mnie czy zazdroszczę mojej bratowej?-
        odpowiedziałam, że tak, że zazdroszczę. Zazdroszczę jej każdej minuty, tego
        stanu, w którym się znajduje! Ale to nie jest zła zazdrość, nie życzę jej źle,
        chcę żeby była szczęśliwa i urodziła zdrowego, pięknego dzidziusia!
        Niestety "bliska mi osoba" nie mogła tego zrozumieć..., że ja wogóle
        powiedziałam, że zazdroszczę. A mi z tego powodu jeszcze gorzej bo wiem, że
        jeżeli ona nie zrozumiała, to tym bardziej nie zrozumieją osoby z dalszego
        otoczenia.
        Stare dobre powiedzenie mówi, że "prawdziwych przyjaciół poznaje się w
        biedzie" -to prawda. Moja przyjaciółka, z którą znałyśmy się od lat zaszła w
        ciążę, jeździłam do niej, pomagałam. A ona cały czas mówiła tylko o sobie i
        swoim dziecku.Kiedy okazało się, że jestem w ciąży-nie powiedziałam jej-
        poprostu nawet raz nie zapytała, co u mnie. Jak poroniłam wysłałam jej smsa, że
        nie szukam kontaktu z ludźmi, bo jestem załamana i nieszcęśliwa. Nawet nie
        odpisała, po dwóch dniach zadzwoniła do mnie i spytała się jak się
        czuję "fizycznie", bo psychicznie pewnie nie najlepiej,gdy powiedziałam, że
        dobrze, rozpoczęła swój monolog jaki jej dzidziuś jest śliczny, jak kopie i
        niedługo przyjdzie na świat. Przeryczałam cały dzień... Przestałam się do niej
        odzywać.Po miesiącu napisała mi smsa, że urodziła chłopca, jaki jest śliczny i,
        że muszę go koniecznie zobaczyć.
        Nie wiem dlaczego tak jest, czasami nawet zastanawiam się, czy ja nie
        przesadzam? może to ze mną jet coś nie tak? Ale odkąd zaglądam na to forum jest
        mi lżej, wiem, że Wy mnie zrozumiećie, i nie pomyślicie o mnie źle!
        A my mysimy być silne! Musimy się wspierać! damy radę!
        Chcę w to wierzyć i wierzę! bardzo!
        Pozdrawiam serdecznie - pisz zawsze jak będzie Ci źle, a jak będzie Ci dobrze -
        to też pisz - i napełniaj nas optymizmem!
        aga

    • annjan Re: dlaczego tak jest ... 05.10.04, 13:28
      agaro, współczuję Ci. Ale ja na Twoim miejscu ( u mnie martwy poród w 23 tc)
      szukałabym przyczyny i robiła badania przed kolejnym staraniem. Napewno
      immunologia, posiewy baktriologiczne, chlamydia..

      Trzymaj się
      Anka 14tc
    • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 05.10.04, 13:59
      NIe wiem jak Cię pocieszyć, wiem z własnego doświadczenia ze nie ma słów i
      recepty na to zeby zapomniec, zeby było lżej.Jedynie czas coś tu może zmienić,
      ale nie wymaże tragedii jaka nas spotkała nigdy.Sama straciłam już 4
      dzieciaczków.Po pierwszej ciąży w zasadzie zbadałam podstwowe rzeczy-zadnych
      nieprawidłowści, po kolejnej bliźniaczej ciaży zrobiłam wszystko co można
      zrobić w naszym kraju:hematologie, immunologię, genetykę , endykrynologie,
      bakteriologię, choroby odzwierzęce,badanie nasienia, hsg i inne tego typu-
      przyczyn dlaczego ciąze obumierają nie znaleziono(za cenę tych badan można auto
      kupić!) .Przyszedł moment ,ze bardzo chciałam , zeby coś w końcu wyszło nie
      tak , bo nadal nie było przyczyn!!!Kolejna ciaża zakończona porodem
      przedwczesnym w 26 tyg bardzo niedawno- urodził nam się najcudowniejszy synuś,
      żył 3 tyg i umarł tylko dlatego ,ze ktość coś zaniedbał -tym kimś nie byliśmy
      my tylko lekarze!!!!
      Jest mi bardzo cięzko ale ta ciaza i to , ze przyszedł moment ze mogłam poczuć
      jak kopie nasze maleństwo, potem gdy go zobaczyłam , gdy woziłąm mu mleczko do
      szpitala dały mi wiarę ,ze kiedyś jeszcze będziemy mieli dziecko ,a nasz synuś
      choc nie ma go fizycznie z nami bedzie miał braciszka lub siostrzyczkę.Teraz
      pozostał gniew na czyjes zaniedbanie i bezkarność wielu w naszym przypadku
      lekarzy.Codziennie płaczę z tęsknoty za nim,odwiedzam jego grobek, rozmawiam z
      nim i jest mi wtedy trochę lżej.Nasi znajomi nie wiedzieli ze jestem w ciązy bo
      nie było nic widać , daltego ciagle teraz słyszymy przytyki czemu jeszcze nie
      macie dzieci ?przeciez już tyle po slubie jesteście.W zasadzie po śierci synka
      odizowlowałąm sie od wszystkich, w domu w samotności z meżem czuję sie
      najlepiej.Tu jest oaza mojego spokoju.Niebawem wracam do pracy , do ludzi co
      mnie przeraża ale kiedyś to musi nastąpić.Standardowo przebadam to i owo przed
      kolejna ciąza, która nie prędko sie pojawi w naszych planach, a to po to ,zeby
      sie czymś zająć i mieć poczucie ,ze zrobiliśmy wszystko zeby sie w końcu udało.
      Jedyne co mogę Ci poradzić to mimo wszystko zrób badania, nie ważne czy wyjdzie
      Ci coś złego w nich, czy zupełnie nic.A może jest to całkiem błaha rzecz ,
      którą wystarczy wyleczyć i wtedy do szczęscia jedne juz tylko krok czego Ci z
      całego serca życzę.pozdrowienia
      • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 05.10.04, 19:38
        Kochana Aniu!

        Tak bardzo Ci współczuję! Brakuje mi słów, żeby to opisać. To straszne, co Was
        spotkało. czasami jak siedziałam skulona w kącie i płakałam rozmyślając o moich
        maleństwach zastanawiałam się, jakie by były? Ty swojego synka widziałaś,
        karmiłaś, przytulałaś i straciłaś... To okropnie niesprawiedliwe! Żadna z nas
        na to nie zasłużyła! Ale z jakiegoś powodu tak się dzieje. Kiedyś usłyszałam w
        tv słowa wypowiedziane przez ks. J.Popiełuszkę: "im bardziej Bóg nas kocha, tym
        więcej krzyży na nas zsyła, tym bardziej nas doświadcza" - może to prawda?
        Coraz częściej się nad tym głęboko zastanawiam. Może Bóg nas sprawdza, czy nie
        odwrócimy się od Niego?
        Trzymaj się Aniu, będę się za Ciebie i Waszego synka modliła!
        dziękuję, za to, że jesteś, że jest to forum, gdzie możemy się wypłakać...
        ściskam
        aga
        • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 06.10.04, 08:57
          Witaj Aga,
          coś jest w tym cytacie,który przytoczyłaś.W poprzednich ciażach miałam wielki
          zal do Boga,za to że tak go prosiłam o te dzieciątka, a on mi je odbierał,
          teraz jest inaczej nie mam żalu jestem bliżej Boga niż dotąd, nie wiem tylko
          dokąd zmierza to wszystko ale poczekamy zobaczymy.
          Co do naszego synka to nie zdazyłam go dotchnąc niestety bo przyszedł na swiat
          przez cc w całkowitym znieczlueniu, maż jechał za "N"-ką to taki ambulans dla
          noworodków do innego miasta, a ja czekałam az wróci z wieściami co u małego.Po
          3 dniach ubłagałam lekarzy ,żeby mnie puścili do domu bo bałam sie ze w każdej
          chwili może się coś zdarzyć.I wyszłam i zobaczyłam to nasze cudo-dosłownie klon
          mojego meża.Nie dane mi było dotknąc Kubusia bo tak miał na imię, gdyż do
          minimum ograniczano wszelkie przy nim zabiegi ze wzgląduu na wszechobecne
          bakterie , które dla takiego maluszka sa bardzo niebezpieczne(i faktycznie
          były) .Wierzyłam ze będa lepsze chwilwe i kiedyś będe go tulić w moich
          ramionach.Nie zrobiliśmy mu też żadnego zdjecia bo zawsze pojawiały sie myśli-
          jeszcze nie teraz i nie została nam po nim zadna fotka , no prawie żadna ,bo
          fotek jeszcze z mojego brzucha(którego nie było w ogóle zreszta widać)mamy
          chyba z 30!!!
          Mimo tego całego bólu po stracie największego dla nas skarbu,jestem szczęscliwa
          ze dane mi było go czuć jak kopał jak sie wystawiał w brzuszku gdy tatuś rękę
          na nim trzymał,ze mogłam go zobaczyć i cieszyć się nim tą krótką 3 tygodniową
          chwilą.Teraz chodzimy na jego grobek, rozmawiamy z nim tak jakby był dalej z
          nami, opowiadamy mu co zrobiliśmy co kupiliśmy itp, popłaczemy sobie.
          Kiedyś będzie dobrze ja to wiem!!!!
          Aguś porób sobie badania i zdawaj nam tu relację co i jak nie siedz z
          założonymi rękoma.Jeśli potrzebujesz informacji z endykrynologii, immunologii,
          genetyki itp bo przerobiłam to na własnej skórze, przeczytałam mase ksiażek ,
          wydałąm fortunę na nie no i teraz z marszu wiem czy lekarz jest w temacie czy
          chodzi tylko o wyciągnięcie kasy.Jak coś pisz służe poradą medyczną.
          pozdrawiam
          • kreska7211 Re: dlaczego tak jest ... 06.10.04, 14:06
            Cześć dziewczyny,
            Akurat w dniu gdy agaro napisała, ja byłam w szpiotalu, na zabiegu. drugie
            poronieni, 10tc, na szczęście tylko 10tc a nie póxniej. trzymam się miedzy
            innymi dlatego, że mam śliczną córeczkę, która urodziła się w terminie, ważąc
            4220 g, 9 pkt apgar, po trudnej, zagrożonej ciąży. Pierwsze pornonienie miałam
            w 2000 r, później urodziłam zdrowe dizecko i yślałam, że znównmi się uda. Nie
            udało się, ale wierzę ,że będzie dobrze. dziś idę di gina na kontrolę i dzięki
            Wam poproszę o dodatkowe badania, bo wcześniej mówił, że nic nie trzeba badać.
            trzymajcie się, i nie poddawajcie, ja jestem przykłądem, że może być dobrze,
            choć nie od razu i nie zawsze jest łatwo.
          • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 15.10.04, 17:04
            Dzięki Aniu !
            Zaczęłam działać. Wczoraj byliśmy z mężem na badaniach nasienia, podobno jest
            nieźle (tak powiedziała nam kobieta biotechnolog, która je badała) ilość
            plemników 105,0 trochę gorzej z ruchliwością A:11, B:10, C:12, D:67 . Nic nie
            jest w normie. Ta Pani mówiła, że może być to spowodowane zbyt długą
            abstynencją (ale przecież sami kazali od 3 do 7 dni)
            Morfologia nie wiem jakie są normy. Jeszcze jest napisane, ze pozostają duże
            zlepy śluzu. Posiew będzie dopiero za kilka dni.
            W poniedziałek idę walczyć o skierowanie na badania genetyczne, może również
            uda mi się wywalczyć skierowanie na HSG? (myślisz, że je refunduje NFZ?)A jak z
            przeciwciałami kardiolipidowymi? Czy jest szansa zrobić przez NFZ?
            Aniu, jeszcze muszę Ci powiedzieć, że jestem po operacji tarczycy (5 lat), ale
            chormony mam cały czas w normie i jak byłam w ciąży też było wszystko w normie.
            Słyszałam, że jest coś takiego jak przeciwciała antytarczycowe, czy wiesz coś
            na ten temat ?
            Wczoraj moja bratowa była u lekarza, ja nadal nie umiem sobie z tym poradzić...
            Nie potrafię z nią na ten temat rozmawiać, poprostu uciekam jak ją widzę. Nie
            wiem co będzie dalej, proszę Boga żeby mnie zmienił, żebym umiała to przyjąć
            normalnie, ale nadal mi nie wychodzi.

            pozdrawiam
            Aga

            • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 15.10.04, 20:24
              Witaj Aga,
              Co do badań genetycznych to zależy gdzie mieszkasz.Ja jestem ze Śląska tu
              mimo,że jestem po"przejsciach" nie udało mi sie wyegzekwowac skierowania na
              badania genetyczne, gdyż wmawiano mi ,że jeśli mi dany lekarz je wyda to
              obciąży to daną poradnie genetyczną a na to ich nie stac!!!Takie tam farmazony
              więc szkoda było moich nerwów.Robiłam je w Krakowie , gdzie lekarze byli
              zdziwieni dlaczego płace za to wszystko.Koszt od part to 500PLN rok temu.Ale
              może jeśli mieszkasz w bardziej cywilizowanym regionie Polski uda Ci sie coś
              załatwić.
              W kwestii HSG to raczej nie ma większego problemu zrobisz je na NFZ, ale nie
              daj sie zwodzić jeśli powiedza ze badanie bakterilogiczne z szyjnki macicy jest
              niepotrzebne,koniecznie je zrób przed tym zabiegiem.Powtórz je nawet w dwóch
              różnych laboratoriach bo to ,jak je większośc laboratoriów wykonuje pozostawia
              wiele do życzenia(wychodza na prawdę cuda!!!).Przecicaiała kardiolipnowe i
              koagulant tocznia warto zrobić,w przypadku tego pierwszego bardzo proste jest
              leczenie jeśli takowe u Ciebie wykryja , a nieleczone powodują zakrzepy w
              łożysku a konsekwencje sa jasne.Koszt ich zbadania jest mały więc chyba szkoda
              Twoich nóg aby chodzić po lekarzach i prosić o skierowanie.Tarczyca warto
              sprawdzić mimo wszystko przed staraniami głównie TSH, Ft3, Ft4 -znam kilka osób
              które przez nieleczoną tarczycę traciły ciąże(obumierały).
              Jak dla mnie myślę ze powinnaś zrobić sobie badanie przeciwciał anty-TPO one
              powinny wyjśc dobrze jeśli z Twoja tarczyca jest ok.
              Nie wiem czy badałaś przeciwciała antyjądrowe ANA1 i ANA2-lubią wychodzic
              fałszywie pozytywne ale sa bardzo istotne w diagnostyce poronień zw z
              immunologią(ewentualne leczenie to stertdy na pierwszy rzut , a jak to nie
              pomoze to juz bardziej drastyczne leki podawane zazwyczaj os , które poddawane
              sa przeszczepom).Z zakresu immunologii jest cała masa badań już bardziej
              specjalistycznych jak te powyżej ale to wiąże sie z dużymi kosztami kilkuu
              tysięcy.Jak chcesz to napisze Ci w następnym poscie gdzie warto je zrobić na
              terenie Polski.Czasem jest tak ze przyczyn szukamy bardzo głęboko a winne sa
              np. hormony odpowiedzialne za utrzymanie zarodka-sprawdz progesteron w II fazie
              cyklu oraz bakterie bardzo niebezpiezne na każdym etapie ciąży.
              A tak w ogóle musisz wyluzowac, wiem ,że trudno sama teraz to przechodzę ale po
              tej ciąży nie denerwuja mnie brzuszki innych kobiet, nawet sama aranżuję
              spotkania z koleżankami , które poznałąm na patologii ciazy,nie unikam
              dzieci.Tak jest tym razem , poprzednio jednak było mi bardzo cięzko znosić to
              wszystko.Nie zamykaj sie na ludzi!Wiem ,ze te osoby które nie przeżyły takiej
              tragedii nie sa w stanie Cię zrozumieć, co czujesz.Ale jeśli Ci szczerze życza
              wysłuchaja Cie i uszanują Twój ból, zrozumieją ze moze jeszcze nie czas na to
              zebyś okazywała radośc z ich odmiennego stanu.Wszystko Aguś przyjdzie z czasem
              zobaczysz.Ja juz sie nie mogę doczekac jutra kiedy zobacze kuzynki małego , ma
              1,5 roku.Jakby mi powiedział ktoś jeszcze rok ,czy 2 temu ze tak będę reagować
              nie uwierzyłabym, ale tak jest!!!Wiem ze kiedyś i ja będę cieszyć sie
              macierzyństwem i to trzyma mnie przy zyciu~!A mój synuś już tam w niebie
              wyprosi o rodzeństwo dla siebie
              to tyle na dziś , pozdrawiam
              Anka
              • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 27.10.04, 17:50
                cześć Aniu !
                Nareszcie dotarłam do kafejki i mogę znowu tu zajrzeć. Dzięki wielkie za rady.
                Teraz Ci opowiem co zdziałałam w tym czasie kiedy się nie odzywałam.
                Wymusiłam na ginekologu z państowoej przychodni skierowanie do poradni
                genetycznej !!! Pan doktor wielki gbur próbował się wymigać,ale dzieki temu
                formum wiem, ze nie może mi odmówić. Jestem zapisana na 08.11. Dla męża może
                być skierowanie od lekarza rodzinnego, więc jutro idziemy o nie "walczyć".
                Poza tym korzystając z rad dziewczyn poszłam do nowego gina, jest to Pani
                doktor Małgorzata Jerzak, która ma wspaniałą opinię w rankingu na "bocianie".
                Ja jestem z okolic lublina, a Pani doktor jet z warszawy ale na szczęście raz w
                tygodniu w sobotę przyjeżdża do Lublina. Jak ją zobaczyłam to trochę się
                zdziwiłam, że jest taka młoda! (nie wiem dlaczego spodziewałam się pani w
                średnim wieku z bagażem doświadczeń - a ona jest myślę po trzydziestce)
                Sympatyczna, jako pierwsza powiedziała, że badania są wskazane, szczególnie pod
                kątem tarczycy.
                Od ręki zrobiłam przeciwciała kardiolipidowe, prolaktynę, przeciwciała
                przeciwtarczycowe, insulinę.
                Do tego dała mi skierowanie na przeciwciała antyjądrowe i antykoagulant
                tocznia,a także kazała zrobić USG pod kątem drożności jajowodów i stanu
                endometrium. Powiedziała także, że w zależności co wykaże USG będziemy
                zastanawiać się nad HSG - i że w razie czego weźmie mnie do Warszawy do swojego
                szpitala. Dała mi swoją komórkę i powiedziała, ze mogę dzwonić jak będę miała
                jakieś pytania. Chyba jestem w szoku, że mnie tak potraktowała, zwykle
                spotykałam się z lekkim "olaniem".
                Jedyna zła wiadomość to, że prawdopodobnie od nowego roku nie będzie
                przyjeżdżała już do Lublina, a do Warszawy mam trochę daleko. Ale to nic jakoś
                to pogodzę, byle by tylko chciała mi pomóc.
                progesteron mam dość niski bo 8, zrobiony w 3 cyklu po poronieniu. Tamtych
                badań, które zrobiłamjeszcze nie mam wyników, jak mi przyślą to przyjdę
                skonsultować je z Tobą. Pani doktor kazała mi przyjechać do siebie dopiero z
                kompletem badań, a z tego co się dowiadywałam, to w tym roku genetycznych już
                nie zrobię, bo kolejka już sięga nowego roku. Czy myślisz, ze ten lekarz
                genetyk z poradni może nie dać nam skierowania na badania genetyczne? - bo
                chyba on o tym zadecyduje ?
                Aniu powiedz mi jeszcze jak się robi badanie bakteriologiczne z szyjki macicy?
                A badanie bakteroiologiczne z cewki moczowej?
                Bardzo Ci dziękuję za pomoc, jeżeli mogę coś dla Ciebie zrobić to tylko powiedz.
                Jesteście zawsze obecni w moich modlitwach!
                Ściskam i pozdrawiam serdecznie
                Aga
                • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 27.10.04, 22:39
                  Witaj
                  widze ze bywamy u jednego lekarza a mianowicie Pani dr Jerzak.Jak dla mnie
                  jedyna światła osoba w dziedzinie nawykowych poronień itp.Czyżbyś była u niej w
                  tą sobotę, bo spotkałam tam młodą dziewczynę ???Ja osobiście pokonałam te 500km
                  ze Ślaska żeby z nią pogadać.Zawsze jak mam problem to albo na e-maila albo na
                  telefon udziela mi porad.Tez prwadopodobnie będę jej pacentką w szpitalu w
                  Warszawie bo pojawił się u mnie mięśniak!, który na razie jest mały ale w
                  przypadku ciazy takie stwory lubia rosnać w najgorszym wypadku powodując porody
                  przedwczesne a tego już chyba bym nie przeżyła po raz drugi.Nie chce niczego
                  już ryzykować.Moje plany macierzyńskie odkładam na dłuższą chwilę bo
                  prawdopodobnie gdzieś w lutym będę miała histeroskopię u naszej wspólnej Pani
                  dr.Jakbyś musiała jechać do niej do szpitala to jest chyba 20badań do zrobienia
                  żeby Cię przyjeli do szpitala , chyba że wykonasz je na miejscu ale
                  odpłatnie.Plecam ją jeśli chodzi o kwestie immunologii i podejścia do pacjentki-
                  rewelacja!, wszystko wytłumaczy)
                  Co do doktorka z genetyki to wszystko zależy od podpisanego kontraktu, u nas na
                  Śląsku im bliżej końca roku to z wyegzekwowaniem czegokolwiek jest duży
                  problem -choć w większości przypadków to nam się należy!!!!
                  Genetyka zwykle wychodzi ok , co nie oznacza,że nasze dzieciaczki będa
                  zdrowe.Ale jak masz okazję to zrób sobie to badanie.
                  Badanie z szyjki macicy musisz zrobić w laboratorium bakteriologicznym,
                  materiał pobierają specjalną szpatułką, którą umieszcza się w odpowiednim
                  podłożu(wygląda to dokłądnie jak długa pałeczka do uszu hihi)
                  Wynik za kilka dni jak nic nie wyhoduja, a jak coś sie tam kluje to czekanie
                  ok.4-10dni.Badanko z cewki robi się u naszych mężczyzn w celu określenia czy
                  oni też nie mają bakteryjek, zeby nie zarażać sie na wzajem.Chyba mało
                  przyjemne to badako ale skoro my robimy wymaz z szyjnki to czemu oni nie mogą
                  od czasu do czasu hihhi.Melduj jak tam wyniki badań , chętnie odpowiem)
                  pozdrawiam
                  Anka
                  PS
                  zrób sobie USG w LuxMedzie ten nowy sprzęt mają niezły, choć nie tanie takie
                  badanko.Coś z pewnością wyjaśni, choć myśle ze i tak Pani dr wyśle Cię na HSG-
                  ale to jest do przeżycia)
                  • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 26.11.04, 17:26
                    Witaj Aniu !!!
                    Długo mnie nie bylo, nie miałam czasu a poza tym czekałam na wyniki badań.Ale
                    nie mogłam się doczekać kiedy tu zajżę. trochę chyba się wyjasniło.
                    Ale po kolei.
                    Naprawdę byłaś u niej w sobotę 23.10.2004 r. ???
                    Gdybym wiedziała, wyściskałabym Cię smile, poszłybysmy na kawę i poplotkowały o
                    naszych sprawach.
                    Ja mieszkam niedaleko Lublina, jakieś 50 km, także jakbyś kiedyś przyjeżdżała
                    do pani doktor, to zapraszam do mnie, moglibyście z mężem przenocować, odpocząć
                    i pojechac spowrotem do domu. Byłoby mi bardzo miło.
                    Aniu, moje sprawy torchę się wyklarowały.
                    napisze Ci moje wyniki, może coś Ci powiedzą:
                    Przeciwciała antykardiolipinowe
                    klasa IgG 3,4
                    klasa IgM 10,2
                    czyli w normie
                    insulina 2,64 (norma od 6 do 28,4) - czyli za niska
                    przeciwciała antytarczycowe:
                    anty-TG 20,0
                    anty-TPO 14,9
                    czyli w normie
                    prolaktyna 18,4 (wydaje mi się, że dobrze?)
                    układ krzepnięcia wydaje się, że w normie (PT 13,1, APTT 33,6, czas trombinowy
                    15,4,Fibrynogen R 384)
                    za to pojawił się umiarkowany antykoagulant tocznia:
                    współczynnik LA1/LA2 = 1,6
                    czy myślisz, że to może być przyczyna tego, że moje ciąże obumierają ?
                    Na zdrowy rozum to miałoby sens, antykoagulant tocznia jest związany z
                    krzepliwością krwi. może do pewnego momentu krew przepływa dobrze a potem
                    następuje blokada i mój dzidziuś nie dostaje tye ile trzeba.
                    Napisz co o tym myslisz.
                    Do tego przeciwciała antyjądrowe, wynik brzmi:
                    "w badanej surowicy stwierdza się obecność przeciwciał przeciwjądrowych o
                    typie świecenia drobnoplamkowatym omianie 1:80. Takie niskie miano przeciwciał
                    może być jedynie przypadkowym stwierdzeniem bez żadnego znaczenia
                    patogenetycznego. ewentualna kontrola powinna być po 6-12 miesiącach"
                    co o tym uważasz?
                    W tym tygodniu miałam zrobić USG ale nie dałam rady. Przytrafił mi się kolejny
                    problem. Zrobiłam sobie (całkiem przypadkowo) cytologię. okazało się, że wyszła
                    mi bardzo źle, III grupa i skierowanie do pobrania wycinka do badania histopat.
                    Nie ufam lekarzom i badaniom z mojego ośrodka (państwowego) więc od razu
                    pojechałam do Luxmedu zrobić ponownie. Dzisiaj je odebrałam wynik wyszedł dużo
                    lepszy II grupa i średni stan zapalny, ale znajoma cytolog mówi, że to nie
                    możliwe, zeby była tak duża rozbieżność między wynikami. Wponiedziałek jestem
                    umówiona do Luxmedu do lekarza na konsultację.
                    Także cały czas coś się dzieje.
                    Widzę, ze i Ty nie masz spokoju, musisz operaować tego mięniaka. Ja mam
                    skłonność do torbieli, jak byłam pierwszy raz w ciąży to miałam. Tylko one są
                    odnawialne i operacja nie pomoże, bo i tak mogą pojawić się w innym miejscu.
                    Jak trafiłaś do Pani doktor Jerzak ?
                    I w którym szpitalu w Warszawie ona pracuje?
                    Kiedy się teraz do niej wybierasz ?
                    Uff ale się rozpisałam, czekam na wieści co u Ciebie, kiedy idziesz do szpitala.
                    dzięki, że jesteś ze mną, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy smile
                    ściskam Cię serdecznie
                    pa
                    Aga


                    • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 26.11.04, 21:41
                      Witaqj,
                      dzis tak w wyjątkowo w szybkim tempie, bo zaraz wychodze.Widze ze nie
                      próżnowałaś z badaniami.Co do ANA -przeciwciał antyjądrowych bardzo często
                      wychodza słabododatnie.Tak było w moim przypadku , kiedy ANA było pozytywne, po
                      czym zlecono mi zrobienie ANA2 i to badanie wyszło już ok.W zasadzie ten rodzaj
                      przeciwciał bardzo często powoduje obumarcia ciąż.Leczenie =sterydy,
                      najczęściej Encorton.Na mnie niestety lekko działał mimo dużych dawek bo brałam
                      gram na kilogram.Jeśli to nie pomoze to lekarze zalecają leki podawane np przey
                      transplantacji, zeby zniwelować barierę immunologiczną.Brałam takie preparaty
                      ale więcej szkody niż pozytku mi one zrobiły.
                      Z ta cytologia to faktycznie niezła jazda.Za duża różnica, powtórz badanie bo
                      szkoda Twoich nerwów.Pani dr.Jerzak przyjmuje w Warszawie w Centrum Medycznym
                      LIM mieści sie ono w Mariocie, a poza tym pracuje w Wojskowym Instytucie
                      Medycznym na Szasera.Na tą chwile zastanawiam sie jeszcze nad wizytą u niej ,
                      ale nie wiem czy mi sie uda do Warszawy teraz pojechać.Jak dla mnie jest to na
                      razie najbardziej swiatła kobieta w tej profesji i mam do niej zaufanie.A
                      trafiłam do niej całkiem przypadkiem , bo juz nikt nie miał na nas pomysłu ,
                      jak i czym leczyć zeby było ok!!!U mnie na razie mięśniak zniknął , hormony po
                      ciąży wróciły do normy, owulacje szlone jak zwykle po 2 pęcherzyki dominujace-
                      czekam więc na bliźniaki kiedyś tam )))hihihAle grubo zastanawiam sie nad
                      histeroskopią z laparoskopią zeby faktycznie obejrzeć od wewnątrz co tam we
                      mnie siedzi, choć jakiś dziwnych rzeczy sie nie spodziewam, bo już tyle razy
                      mnei otwerali,ze chyba ktoś by coś niepokojącego zobaczył.
                      No zobaczymy.Za zaproszenie dziękujemy , nie wykluczam ,że kiedyś może sie
                      spotkamy jakos w Lublinie lub okolicy,na tą jednak chwile chyba obierzemy
                      kierunek Warszawa, a Pani dr chyba przenosi sie od stycznia juz całkowicie do
                      Warszawy takie słuchy mnie doszły.
                      Zrób sobie jeszcze posiew z szyjki.Ja na daniach szczepie sie przeciwko kilku
                      bakteriom, bo nie chce juz powtórki z rozrywki w ciąży.Ponoć szczepinka ta daje
                      rewelacyjne efekty.No zobaczymy.Bo jak na razie wszystko u mnie
                      ok,przeciwskazań brak poza jedna bakterią.A na dniach napisze Ci o toczniu, bo
                      teraz musze zmykać)
                      pozdrawiam i pisz co tam u Ciebie, albo na forum albo na priva
                      Anka
                    • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 26.11.04, 21:44
                      u Pani dr byłam 23.10)hihih
                      Prolaktyna niby w normie choć ja jestem raczej zwolenniczką amerykańskiej
                      szkoły-ze tak w okolicy 10 to jest w sam raz do zapylenia.Ona czasem skacze i
                      wystarczy małe wahanie i juz nici z zapłodnienia.Ja teraz mam będąc cały czas
                      na lekach w okolicy 5.Ale nie martw sie nie jest żle.
                      buziaki
                      • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 03.12.04, 22:01
                        Witaj
                        ze tak powiem zdecydowałam sie na laparoskopię u naszej wspólnej Pani Doktor)za
                        miesiąc.Chcę wykluczyć wady macicy , bo już pomysłu na nasz przypadek nie mam
                        Tak wiec swiat zaczyna się znów kręcic wokół badań.Zobaczmy co tam słychac w
                        środku.pozdrowienia
                        • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 10.12.04, 17:24
                          Hej!
                          Uff, te wypady do internetu są jak narkotyk. Niestety mieszkam w niewielkiej
                          miejscowości, do której cywilizacja dociera z opóźnieniem i neostrada może
                          dotrze do nas za rok sad
                          Dlatego pozostają mi tylko te rzadkie wypady do kafejki internetowej w
                          miasteczku, w którym pracuję.
                          We wtorek byłam u naszej doktor. potwierdziła to co myślałam, antykoagulant
                          tocznia był wielce prawdopodobną (żeby nie powiedzieć 100 %)przyczyną tego, że
                          ciąże mi zamierały sad
                          Właściwie nie wiem, czy mam się cieszyć ? Z jednej strony czujemy ulge, ze
                          wyjaśniło się, ale z drugiej strony czujemy strach, że może to doprowadzić do
                          kolejnej utraty dzidziusia. pani gin powiedziała, że mamy 80 % szans na
                          urodzenie zdrowego dzidziusia. To chyba dużo...
                          Mam wrażenie, ze popadam ze skrajności w skrajność. Z jednej strony euforia, że
                          już niedługo znowu zaczniemy się starać i być moze mi się uda i znowu poczuję
                          się cudownie, ale z drugiej strony ta niepewność, strach przed utratą, obawa
                          żeby dzidziuś był zdrowy...
                          Właśnie teraz powinnam urodzić, dokładnie na 8 grudnia miałam termin sad
                          A do tego moja bratowa, która ostentacyjnie paraduje po domu w obcisłej bluzce
                          i ciągle trzyma się za swój coraz większy brzuch !
                          Ja zwariuję !
                          Przepraszam, ale chyba dopadła mnie handra sad
                          Jak się pisze na priva ? - musisz mnie podszkolić, bo nie jestem biegła w
                          internecie.
                          jeszcze skrobnę Ci o lekarzu genetyku, na którego trafiłam.
                          Cudowny człowiek !!!!
                          spodziewałam się nadętego bubka, który zrobi minę i powie po co my tu
                          przyszliśmy, a trafiliśmy na życzliwego człowieka, który jako jedyny
                          powiedział, że nam współczuje i rozumie jaką tragedię przeżywamy !
                          Okazało się, że ta przychodnia (państwowa) już nie ma funduszy na zrobienie
                          badań genetycznych w tym roku, ale on zaproponował nam, że pobierze od nas
                          materiał do badania i zawiezie do innego szpitala, zebyśmy mieli wyniki jeszcze
                          wgrudniu.
                          Wyobrażasz sobie ? I to wszystko w państwowej przychodni, przecież on nie ma w
                          tym żadnego interesu, a chce nam pomóc. Pozatym wszystko nam wyjaśnił,
                          wyrysował, wyszliśmy z gabinetu po godzinie jak oniemieli !
                          Także czekamy teraz na wynik (ma do nas zadzwonić).

                          Jeszcze w tym miesiącu mam powtórzyć antykoagulant tocznia i zrobić USG.
                          no i z wynikami mam pokazać się u naszej pani.
                          Od stycznia zaczynam brać akard, a jak tylko mi się uda zajść mam dostawać
                          zastrzyki do samodzielnego robienia w brzuchola.

                          Pytałam naszej pani czy będzie po nowym roku nadal przyjeżdżała do Lublina,
                          powiedziała, że jest jej ciężko ale będzie, bo szkoda jej pacjentek, które tu
                          ma (chyba ją za to uwielbiam).

                          Sciskam Cię mocno, trzymam kciuki żeby nic nie znaeźli w Twojej macicy smile
                          pisz smile

                          Aga

                          • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 11.12.04, 11:07
                            Witaj Aga,
                            widzę ,że ostro brniesz do przodu.Myśle ze trafiłyśmy na dobrą panią doktor
                            więc dobrniemy do szczęśliwego końca.Na jedno dobrze,że znalazłaś jakiś punkt
                            zaczepienia, bo wiesz co leczyć.Sama w ostatniej ciąży brałam acard praktycznie
                            miałam go brac do końca ciąży, ale jak dostałam krwotoku który trwał ponad
                            miesiac to go odstwiłąm.Akard zwykle stosuje sie w takich powikłanych
                            ciążach.Co do zastrzyków w brzuch to pewnie chodzi o clexane,poradzisz sobie,
                            tez je brałam tyle ze po cc bo nagle organizm mj oszalał po podaniu osocza,
                            które zawsze mi po zabiegch dają bo lejej sie ze mnie krewka jak u rzeżnika.Tym
                            razem ukłąd krzepnięcia zwariował i była koniecznośc zastrzyczków w brzuchol.
                            Fantastycznie ,że trafiłaś na ludzikiego lekarza od genetyki.Sama zrobiłąm juz
                            bardzo dawno temu badanie kariotypów, ale nie spodziweałąm sie ze tu znajdę
                            jakąs przyczynę.W zasadzie większość ludzi ma kariotyp ok, co nie oznacza ze
                            płód będzie zdrowy niestety.
                            Ja do Warszawy wybieram sie jak bedzie termin na początku stycznia i na tym
                            końcże diagnostyke bo już nie ma co badać.No chyba ze cos ciekawego znajda w
                            mojej macicy.Teraz byłam na urlopie i zamiast odpoczywać tylko sie pogrążałam ,
                            dobrze,że w poniedziałek idę juz do pracy.Najgorsze będą dla nas święta........
                            Jakbyś chciała pisać na priva to po prostu napisz maila na adres
                            andziaand@gazeta.pl
                            Wierze ze zanim sie obejrzysz bedziesz paradowała z brzuchem jak Twoja bratowa.
                            Nia sie nie przejmuj , z czasem zobaczysz sens tego wszystkiego.Nikomu nie
                            życze zeby przechodział przez takie tragedie jak nasze, ale ile rzeczy
                            zobaczyłam ile doceniłąm własnie teraz,gdzie w euforii szczescia bym przeszła
                            koło tego nawet nie zwracajac uwagi.Do czegoś to wszystko nas prowadzi....
                            Mimo ze jestem starszna pesymistka w tej kwestii wierzę ze sie doczekam jak nie
                            bliźników to przynajmniej jednego bobasa.Buziaki )))
                            • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 15.12.04, 17:55
                              Hej Aniu !
                              Tak, brnę ostro do przodu, zawzięłam się i dopóki mam szansę to nie
                              odpuszczę !!!! Czytam, to co piszą dziewczyny, a przede wszystkim Twoje listy
                              dodają mi otuchy smile wogóle to mamy ze sobą coś wspólnego - ja też chciałabym
                              mieć bliźniaki smile
                              Musimy być dzielne, twarde i nie poddawać się !!! Pod żadnym pozorem !!!
                              Damy radę !!!! zobaczysz, przyjdzie czas i dla nas !!
                              A święta... też sobie nie wyobrażam, wogóle na nie nie czekam, nie cieszę się,
                              przeraża mnie to, że będę musiała składać sobie życzenia - i wszyscy będą się
                              czuli skrempowani co mi powiedzieć. Rok temu w święta też byłam po poronieniu i
                              wyobraź sobie, że wszyscy mi życzyli zdrowia i inne pierdoły a nikt nie
                              powiedział o tym najważniejszym. Wiem, że dla nich to też trudne. A w tym roku
                              do tego moja bratowa, której wiadomo co będą życzyć...
                              Wiem, rozczulam się nad sobą, staram się tego nie robić, ale czasem mi się nie
                              udaje.
                              A może umówimy się na rozmowę na czaciku poronienie?
                              rozmawiasz tam czasem ?

                              Prawdopodobnie będę teraz w kafejce w sobotę po południu. jak będziesz mogła to
                              też zajżyj.

                              Ściskam cię mocno !!!!!!!!!
                              Będę trzymała kciuki za warszawę !!!
                              Buziak !
                              Aga






                              • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 15.12.04, 18:26
                                Ok mozemy pogadać na czacie daj znać o której mniej więcej bedziesz)
                                pozdrowienia
                                • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 18.12.04, 18:28
                                  Aniu jestem i będę przynajmniej półtorej godziny. może zdążysz zajrzeć.
                                  Gdyby nie udało nam się porozmawiać, to życzę Wam spokojnych świąt i spełnienia
                                  marzeń (szczególnie tego najważniejszego) w Nowym Roku.

                                  pozdrawiam
                                  Aga
                                • agaro28 Re: dlaczego tak jest ... 26.01.05, 22:42
                                  Aniu, co u Ciebie?
                                  Wogole sie nie odzywasz, nie pokazujesz sie na forum.
                                  Ja wlasnie zmienilam swoje zycie, spakowalam walizke, zabralam meza i
                                  wyjechalismy do Londynu. chcemy przeczekac ten trudny okres jak moja bratowa
                                  bedzie rodzic i wszystko bedzie sie sie wokol krecic.
                                  Na razie szukamy pracy i chcemy podszlifowac jezyk, a jak wrocimy to bedzie
                                  latwiej (mam nadzieje).

                                  Sciskam Cie mocno i odezwij sie koniecznie!!
                                  Aga
                                  • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 28.01.05, 09:51
                                    Witaj,
                                    a sprawdziałąś na poczcie na gazecie, swoje konto ????Oczywiscie ze tam
                                    napisałam .Przeczytaj)Wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieje ze beda
                                    pozytywne efekty.Odpoczywaj więc w Londynie , mam nadzieje ze szybko
                                    znajdziecie sensowną robotę!i że przestaniesz myślec o kolejnych ciążach innych
                                    osób a odreagujesz i zaczniesz normalnie funkcjonować.Napisz mi czy zrobiliście
                                    jeszcze jakies badania będąc w Polsce???i jak sprawa teraz wyglada, a moze jak
                                    wróciie będzie Was juz 3 albo więcej????
                                    Buziaki Trzymaj sie i jak cos pisz na andziaand@gazeta.pl bo nie zagladam tu
                                    za czesto-odreagowuje))))
          • cleodark Re: dlaczego tak jest ... 27.01.05, 16:17
            Cześć,
            Mam za sobą jedno poronienie w 1 trymestrze. Zrobiłam różne badania włączając
            immunologiczne p-c przeciwjądrowe i kardiolipinowe. mam do Ciebie pytanie czy
            przy miani jarowych 1/80 oraz kardiolipinowych lekko powyżej maksymalnej normy
            czy ma sens wdrożenie accardu , clexane oraz encortonu?
            czy spróbować z samym accardem?
            Z góry dziękuję za odp.
            • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 28.01.05, 10:04
              Witaj,
              miano 1/80 jak dal mnie i wiekszości lekarzy jest mianem granicznym i wydaje mi
              sie ze lepiej byłoby coś z tym zrobić np barć dla obniżenia tych przeciwciał
              małą dawke Encortonu.Moze być tak ze ANA jest skaczące okresowo wieć trzeba sie
              zabezpieczyć, bo jak wiesz przeciwciałą te moga powodować obumieranie
              płodów.Mozesz zbac sobie tez ANA2 tak dla pewności, gdyż samo ANA 1 często lubi
              wychodzić fałszywie pozytywne!!!!(U mnie ANA1 było dodatnie ANA2 ujemne, po
              roku oba ujemne)Co do przeciwciał antykardiolipinowych to nie zaszkodzi barac
              Acard , ewentualnie robic sobie zastrzyki z clexanu!Ja osobiście mimo dobrych
              antykardiolipinowych brałam za namowa lekarza acard(zalecany przy poroieniach
              nawykowcyhc), miało tak być do 36 tyg ciąży jednak jak juz pewnie wiesz
              urodziałm grubo przed czasem i w zw z krwotokami(łożysko przodujące) musiałąm
              go przestać brać .
              Wiec jeśli lekarz zaleca to nie przejmuj sie tylko bierz te leki.Encorton to
              świństwo , ale co zrobić jak chce sie osiagnać upragniony cel!!!Ja brałam go
              bardzo dużo i długo- prze 9 mies i to dawkę gram na kilogram wagi!!!!Nie
              polecam, ale to juz inna opcja -wersja niedouczonego lekarza!!!a takich jest
              wielu!!!MAm nadzieje ze nie jesteś z Krakowa bo tam napotkałam samych od
              immunologii którzy testowali na swoich pacjentach różne opcje.Oj gdybym była
              taka mądra wtedy byłabym na pewno znacznie zdrowsza!!!
              pozdrawiam)Anka
              • cleodark Re: dlaczego tak jest ... 28.01.05, 16:23
                Aniu,
                Pochodzę z przemyśla ale za "chlebem "przyjechałam do Warszawy.
                Co do leków to lekarz stwierdił,że w związku z tym,że to było pierwsze
                poronienie to powinnam sobie odpuścić accard i inne np. encorton. Ja czuję,ze
                jest to niewłaśiwe podejśie. wolę prewencyjnie zażywać.Antykoagulant był o.k
                jedynie kardiolipiny i jądrowe są do bani. Jak sądzisz jakie powinno być
                dawkowanie ? bo widzę,że sama przeszłaś przez próby lekarzy. Już sama nie wiem
                co robić, czy faktycznie zaryzykować i bez leków jeszcze raz czy zrobić aptekę
                w domu?
                Odpisz coś smile)
                Justyna
                • andziaand Re: dlaczego tak jest ... 28.01.05, 17:37
                  Hej, odpisałąm Ci na priva.pozdrawiam
    • blaneczka007 Re: dlaczego tak jest ... 15.10.04, 18:27
      Koniecznie zrób badania w kierunku toksoplazmozy, cytomegali, możesz też zrobić
      w kierunku listeriozy i chlamidiozy. Wierzę, ze i Tobie na pewno się uda.

      Blanka

      Tu znajdziesz moją historię

      danielweremczukdzis.blox.pl/html/1310721.html
      • credaq Re: dlaczego tak jest ... 04.12.04, 14:38
        A ja słyszałam że istnieje takie zaburzenie genetyczne, że kobieta nie może
        urodzić dziecka danej płci. w rodzinie mojej znajomej od strony jej męża rodzą
        sie sami chłopcy, bo dziewczynki są za słabe.Było nawet kilka poronień właśnie
        dziewczynek. ona sama ma 2 synów <i poronioną córeczkę>
        Natomiast u mojej przyjaciółki - jej matka najpierw poroniła 4 chłopców by
        później urodzić ją i jej siostrę.
    • azalea Do Judyta10 06.12.04, 11:16
      Hej, mam nadzieję że to przeczytasz. Czy możesz dać namiary na tego lekarza
      immunologa? Po prostu ręce mi już opadają na twiedzenia lekarza, że wsystko ok
      i nie trzeba robić żadnych badań. Dla większości z nich (lekarzy) poronienie
      jest tylko przypadkiem medycznym, nawet nie chorobowym. A u kobiety zostawia
      mocny ślad na psychice... Jestem po 1 poronieniu, ciąża obumarła w 6 tygodniu.
      Boję się podjąć kolejną próbę, chociaż wg lekarza wszystko jest w jak
      najlepszym porządku. Dla mojego stanu psychicznego chciałabym skonsultować mój
      przypadek z odpowiednim lekarzem. Nie chce po raz drugi czy kolejny przechodzić
      tego koszmaru.... Z góry dziękuję za odpowiedź. Aha, nie jest ważne gdzie jest
      ten lekarz, w końcu Polska nie jest takim ogromnym krajem, można sie
      przejechać...
      Pozdrawiam serdecznie smile))
      • zaisa Do azalea 06.12.04, 23:21
        Azalea, sprobuj zwrocic sie do internisty. Po poronieniu w 2002 r. to
        internistka sie tym faktem przejela - trafilam do niej losowo, bo przychodnie
        mam pierwszego kontaktu a nie lekarza - i sama skierowala mnie na troche badan.
        Na pewno byla to toksoplazmoza i hormony tarczycy, morfologia krwi, glukoza i
        mocz. Nie pamietam czy wiecejsad ale przynajmniej wykluczylo to pewne rzeczy.
        Aha, byla to ciaza obumarla w pierwszym trymestrze. Nawet nie dowiedzialam sie,
        w jakim wieku bylo Malenstwo...
        Powodzenia w badaniach a przede wszystkim w ciagu dalszym...
    • lidek0 Re: dlaczego tak jest ... 17.12.04, 08:01
      Ja dodam tylko, że być może poroniłaś z winy lekarzy. Już przed pierwszą ciążą
      powinien zlecic Ci badania, po drugiej obowiązkowo. Musisz byc pewna,że
      wyeliminowaliście wszystko co się da.
      • pyszczysko Re: dlaczego tak jest ... 27.01.05, 08:01
        poroniłam w 6tc,boli bardzo-psychika.Planowaliśmy z mężem to dziecko,staralismy
        sie o nie i bardzo sie cieszylismy,gdy @ nie było i na testach pojawily sie
        dwie kreski.Przed staraniami poszlam do lekarza-do przychodni, zbadal mnie
        tylko,a moze aż, zlecil branie kwasu foliowego i tyle!! Poroniłam
        20.01.2005r,wyszłam ze szpitala 25.01.05.Na oddziale w szpitalu, pani doktor
        powiedziala,ze nie nalezy wierzyc testom!Tylko dlazcego na karcie jest
        napisane: rozpoznaniesmirkusp.quo abortus completus grav.recens.A pierwsza b-HCG
        21.22 mlU/ml zrobiona 21.01.,po tylu godzinach,zadnych innych badan,Boze nigdy
        wiecej tego szpitala-czlowiek tam to przedmiot. Druga 24.01 5.47 mlU/ml. Chyba
        juz wyplakalam oczy,teraz jest wscieklosc i leki uspokajające. Musze znaleźć
        normalnego lekarza.
Pełna wersja