dobry specjalista (poronienia) Toruń

22.09.04, 11:00
Czy jest tu jakaś forumowiczka z Torunia, która zna dobrego specjalistę od
wczesnych poronien lub/i poronień nawykowych? Nie chce mi się wierzyć, że aby
w końcu ktoś się zainteresował tym, że poroniłam dwa razy pod rząd muszę
jechać aż do łodzi lub Warszawy. Czy rzeczywiście w Toruniu nikt mi nie
pomoże???
    • izu7 Re: dobry specjalista (poronienia) Toruń 23.09.04, 17:47
      Cześć!Masz super nicka, myślałam o tym, żeby dać tak na imię córeczce...
      Też jestem z Torunia. Nie słyszałam o nikim takim w naszym mieście. Nie wiesz,
      ze poronienie traktują jak grype na Bielanach? Ostanio, pechowego 13-go
      zrobiono dokładnie 13 zabiegów łyżeczkowania w ciągu dnia. Sama możesz
      wyciągnąć wnioski... Jeżeli uda Ci sie kogos znaleźć, napisz koniecznie do mnie
      na priva lub odpisz tutaj.
      A do którego ginekologa chodzisz w naszym mieście? Pozdrawiam Cię serdecznie...
      • fiona_sz Re: dobry specjalista (poronienia) Toruń 24.09.04, 17:22
        13 zabiegów łyżeczkowania w 1 dzień????!!!! Nic z tego nie rozumiem. Jak to
        mozliwe? Wiem jak traktują ten problem na Bielanach, bo po pierwszym poronieniu
        tam trafiłam. Wpychali we mnie przez 3 dni konskie ilości tabletek na
        poronienie naturalne (?), które w ogóle nie działaly i nie podziałały na mnie.
        Jak się teraz dowiedziałam, że znowu czeka mnie zabieg to pierwszą myślą było,
        że za Chiny ludowe nie pójdę na Bielany. Miałam zabieg w Matopacie, za pół dnia
        mieszkania w luksusowych warunkach i 15 minutowy zabieg zapłaciłam 500 zł. Nie
        żałuję. Po prostu nigdy więcej patologii na Bielanach. Zabieg wykonał dr
        Stankiewicz, do niego też chodzę prywatnie do Matopatu. A Ty? Dziewczyno, Ty
        musisz teraz mieć zrobione dokładne badania, czy nie nabawiłaś się jakichś
        zrostów.
        • izu7 Re: dobry specjalista (poronienia) Toruń 26.09.04, 22:53
          Cześć!
          Cieszę sie,ze odpisałaś. Tak moja droga, uwierz w to, ze zabiegów było 13-cie,
          dnia 13 wrzesnia .2004. Tego dnia miała robiony zabieg moja najlepsza
          koleżanka , która była 13-ta tego dnia i nie mam powodu by jej nie wierzyć,
          sama powtarzała to wielokrotnie z niedowierzaniem.
          Hmmmm... co do MATOPATU, nie kwestionuję , ze jest to zły szpital, ale ja mam
          złe wspomnienia... konkretnie z dr Wojtynkiem, gdyby nie jego decyzje, mogłabym
          już 15 listopada rodzić!!!! Zaniedbał totalnie moje plamienie, uznał , ze to
          się zdarza w ciąży, sprawdził na USG czy płód żyje ( "żyje i słychac nawet
          bijące serduszko...."), dał Duphaston, zwolnienie, po czym kazał mi się ....nie
          przemęczać. Pytałam kilkakrotnie: Czy powinnam leżec? "Nie , wystarczy się nie
          przemęczać..." Wieczorem było już po wszystkim, nawet nie odbierał komórki jak
          dzwoniłam zwijając się z bólu. I ktoś taki miał prowadzić moją ciążę? Nie
          pojawiłam się już tam ani razu !!!!
          Nawet nie wiesz jak bardzo mu wierzyłam!!!! Myślałam, ze coś tam boli bo tak
          musi być, przecież dr by mi nie zaszkodził, gdyby coś było zagrożone to by mnie
          ratował, no nie? Przeczekałam tak 1,5 dnia i pojechałam do szpitala na Bielany
          a tam natychmiast wieziono mnie ...NA WÓZKU INWALIDZKIM... na Oddział i wtdy
          dowiedziałam się na USG, że już nic nie ma!!!! Przy plamieniach powinno się od
          razu leżeć!!!!! Moja ciąża była do uratowania!!!! Byłam załamana psychicznie,
          nie wiedziałam jak mam dalej żyć, nie mogłam o tym rozmawiać, wypłakałam chyba
          wszyskie łzy, właściwie nie można było ze mną rozmawiać, tylko potrafiłam
          płakać.
          Potem zaczęłam chodzic do dr Paluszyńskiego, bardzo mi się u niego podoba,
          dostałam zielone światło na starania i dzielnie pracowałam 4 m-ce bez
          rezultatów , ale poronienie mojej koleżanki tak mną wstrząsnęło jakbym
          przezywała to drugi raz i postanowiłam, że odpuszczam sobie te wariacje z
          kalendarzykami, owulacjami itd...itd. Co ma być to będzie. W tym roku bronię
          prace magisterską i na razie skupię sie na tym, jak przez ten rok nic się nie
          wydarzy to biorę się ostro za leczenie, aż do skutku. Jesli chodzi o zrosty, to
          miałam robione USG i było wszystko OK, wogóle wszystko wróciło do normy - mam
          regularne cykle, mój organizm chyba doszedł do siebie. Słyszałam, ze na
          Bielanach jest jakiś Oddział Rozrodczości , czy jakos tak, czytałam na stronie
          internetowej Szpitala.A Ty dowiedziałaś się czegoś nowego? Pozdrawiam
          serdecznie!!!! Bądźmy w kontakcie!
          • aga3120 Re: dobry specjalista (poronienia) Toruń 27.09.04, 07:04
            Czesc , zgadzam sie w 100 % co napisałas o Wojtynku , ja też BYŁAM jego
            pacjentką. To straszne jak traktuje kobiety w ciazy i słyszałam od jeszcze
            innych dziewczyn , ze nie jesteśmy odosobnione. Straszne . Z lekarzy moge Ci
            polecic dr Gawińskiego świetny specjalista , ale niestety jak nie ma sie u
            niego karty to na wizytę trzeba czekac około 3 miesięcy. Albo dr Kocha, ale on
            niestety w gabinecie nie ma usg i na kazde badanie trzeba chodzic do szpitala
            na Bielanach.
            • fiona_sz Re: dobry specjalista (poronienia) Toruń 27.09.04, 07:57
              Próbowałam dostać się do Gawińskiego, ale narazie w ogóle nie rejestrują
              nowych pacjentek. Zresztą postanowiłam zostać narazie przy Stankiewiczu. Cała
              moja wiedza pochodzi głównie z tego forum, tu się dowiedziałąm jakie badania
              powinnam zrobić i przeznaczę sobie na to najbliższych sześć miesięcy. Mam
              skierowanie do poradni chorób zakaźnych, jutro będę miała robione podstawowe
              badania z krwi, w tym tak ważną przy poronieniach tarczycę. Na to można dostać
              skierowanie od lekarza I kontaktu. !8.10 mam wizytę u gina i wtedy też będzie
              wynik badania hist.pat, z którego pewnie niczego się nie dowiem. Dostanę
              skierowanie z mężem na badanie kariotypu. A reszta badań - immunologia - we
              własnym zakresie.
              Co do Wojtynka to słyszałam same negatywne opinie oprócz jednej. Moja bliska
              koleżanka chodzi do niego od 7 lat, prowadził jej drugą ciążę (pierwszą
              poroniła), teraz też prowadzi. Ona jest zadowolona. Ale tylko ona.

              Iza (to chyba Twoje imię?), nie wiadomo, czy gdybyś leżała to by coś pomogło -
              może tak, może nie - nie nastawiaj się tak strasznie negatywnie, że to na pewno
              przez to, że nie leżałaś. Ja pierwszy raz tylko leżałam i to przez tydzień. Nic
              mi to nie dało. Za drugim razem zaszłam w ciążę od razu, ale też nic mi to nie
              dało... Moja rada jest taka - nie myśl zupełnie o ciąży, odpręż się, wyluzuj,
              myśl o seksie tylko jako o seksie, czyli czerp z niego przyjemność i ją dawaj -
              chodzi o to, że psychika może 'Cię zablokować', gdy bardzo się chce to często
              nic nie wychodzi. A gdy się o tym nie myśli, to nagle niespodzianka i są dwie
              kreseczki. Niestety, nam juz zawsze teraz będzie towarzyszył głównie strach w
              ciąży, hamujący naszą radość... ale trudno, warto i na pewno w przyszłości
              nasze dzieci nam to wynagrodzą. Pozdrawiam.
Pełna wersja