baaardzo mi smutno.....

04.10.04, 13:05
witam Was ponownie!
kiedys juz na tym forum pisalam....wydawalo mi sie wtedy, ze juz jest ze mna
wszystko ok i ze nie mam po co tu zagladac....myslalam nawet, ze jak czytam
te wszystkie smutne posty to mi jest jeszcze gorzej....wiec napisalam nawet
pozegnalnego posta i....no wlasnie...minal ponad miesiac od zabiegu.
myslalam, ze bedzie lepiej ale jest coraz gorzej! na poczatku bardzo pomagal
mi moj maz. on jest naprawde cudowny ale.....teraz on juz chyba uporal sie z
tym wszystkim, pogodzil, zrozumial....sama nie wiem....a ze mna jest coraz
gorzej. nachodza mnie taki dni kiedy nic mi sie nie chce i ma wrazenie, ze
nie mam po co zyc! mowie wtedy mezowi, ze jest mi smutno a on chyba nie
rozumie.....wiem, ze mnie kocha i ze zrobil by dla mnie wszystko ale w tym
temacie kobiety sie bardzo roznia od mezczyzn i przezywaja wszystko inaczej.
Dlatego postanowilam sprobowac jeszcze raz i napisac do Was! Tylko prosze nie
piszcie do mnie rzeczy w stylu: bedzie dobrze, sloneczko zaswieci, itd. to sa
banaly, w ktore niestety juz nie wierze! Myslalam, ze juz jest dobrze, zo sie
z tym uporalam ale....niestety jest jeszcze gorzej....ciagle mysle o moim
aniolku....czesto mi sie sni dziecko, moje dziecko.....jak mam to
wytrzymac????? sad(((((
    • carina2004 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 13:20
      bardzo dobrze Cie rozumiem, przeszlam przez zabieg w kwietniu tego roku.
      Pierwsze dni po byly koszmarne, same lzy sie laly jak widzialam kobiety z
      wozkami na ulicy. Zalamalam sie totalnie i w kolko powtarzalam w domu, ze nie
      bedziemy miec wogole dzieci, apropos wlasciwie szykowalam sie juz nawet na
      najgorsze, poniewaz mialam podejrzenie o zasniad groniasty. Wmowilam wiec
      sobie, ze zasniad przerzuci mi sie na mozg i pluca i umre na nowotwor. Jak
      dostalam wynik badania histopatologicznego, ktory nie potwierdzil zasniadu
      wowczas sie na troche uspokoilam i przynajmniej zyc mi sie znow zachcialo.
      Udalo mi sie zmienic prace na ciekawsza i na krotko bylam zadowolona.
      Zadowolenie i satysfakcja z pracy prysla jak mydlana banka kiedy na jednym ze
      spotkan sluzbowych zobaczylam znajoma z bylej pracy w wyraznej ciazy! Wtedy
      wszystko wrocilo ze zwiekszona sila. Maz mnie namawial na kolejna probe i tak
      tez zrobilismy. Zaszlam w ciaze w sumie po dwoch i pol miesiaca po zabiegu.
      Strach jest ogromny, zyje z dnia na dzien i staram sie po prostu pozytywnie
      myslec. Jak naraie wszystko jest w porzadku. Mnie wiec pomogla ciaza, co nie
      znaczy, ze zapomnialam kompletnie o tamtej ciazy. Tego sie nie zapomnie nigdy,
      ale latwiej teraz mi z tym zyc. Zastanow sie czy nie chcialabys sprobowac
      jeszcze raz.

      Pozdrawiam
      Carina 17 tc
      • gaga12 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 13:28
        dzieki Carina. nawet nie wiesz jak czlowiek sie lepiej czuje kiedy wie, ze inni
        podobnie mysla i czuja. ja tez nie moge patrzec na kobiety w ciazy i na
        malutkie dzieci. Lzy mi wtedy same do oczu leca. jesli chodzi o kolejna ciaze
        to sama nie wiem.....raz bym chciala sprobowac a za chwile strasznie sie
        boje....narazie to i tak dopiero co dostalam pierwsza po zabiegu @ wiec chwile
        musze poczekac....ale sama nie wiem czy sie odwaze....
    • jaga62 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 13:24
      Droga Gago12!!!
      Bardzo Ci współczuję i rozumię Cię doskonale. Ja 3 miesiące temu straciłam
      dziecko w 23 tygodniu ciąży. Do tej pory mam dni z czarnymi myślami co złosci
      mojego męża, bo twierdzi, że przecież mam jego i syna. Wiem o tym i bardzo ich
      kocham ale mnie czasem nie chce się zyć. Czasem czytam "Treny" Kochanowskiego a
      zwłaszcza ostatni,w którym jest pociesznie, że dziecku w niebie jest
      szczęśliwe. Dziś znalazłam w internecie bajkę Andersena "Umarłe
      dziecko"(www.pbi.edu.pl - dalej szukać w katalogu)też pocieszajacą. Tak
      naprawdę to nie ma żadnego pocieszenia, trzeba czasu a może następnego dziecka.
      Ktoś mi napisał, że ponoć dusza zmarłego dziecka odradza się w następnym. Może
      trzeba w to wierzyć.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • gaga12 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 13:31
        dzieki za te kilka slow....ja juz sama nie wiem w co mam wierzyc....no bo
        dlaczego Bog zgadza sie na takie rzeczy? na cierpienie matek? na bol i zal?
        czasami mysle sobie, ze to byla jakas kara dla mnie, moze bylabym zla matka?
        moze dzidzius nie chcial byc ze mna? okropne mysli.....sama widzisz.....
    • gaga12 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 14:27
      dlaczego nikt mi nie odpowiada???? tylko Carina i Jaga napisaly...teraz jak
      potrzebuje czyjegos wsparcia nikogo tam nie ma!!!!!!!
      • annjan Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 14:56
        Gaga, jesteśmy ale nie możemy Ci dać prostej odpowiedzi ani recepty...

        Ja urodziłam w lutym martwą córcię w 23 tc i uporałam się z odrętwieniem i
        depresją po ok.3m-cach. Po 6 m-cach od porodu zaszłam w ciążę, prowadzi ją
        hematolog i ginekolog i ja już uporałam się z czarnymi myślami. Teraz myslę o
        maleństwie w brzuszku.

        Widać tak miało być, nie miałam na to wpływu, nie zrobiłam nic żeby zaszkodzić
        córci... To straszne ale to przeżyłam. Żyję normalnie choć ciążę okupuję teraz
        odwiecznym strachem. Żyję, bo życie mam jedno a przeszłości nie zmienię.

        Mi pomogły cierpienia innych ludzi, oglądanie dzieci chorych na nowotwory i
        umierających, kaleki.... tyle jest nieszczęść wokoło że przestałam rozmyślać o
        swoim... nie jestem sama w swoim cierpieniu i poza nim jest świat w którym
        starajmy się żeby było optymistycznie... inaczej się nie da przeżyć naszych
        horrorów osobistych.

        Buziak
        Anka 13t6d
        Agatka ur. i zm.02-02-2004
        • gaga12 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 15:09
          dziekuje.....wiem, ze nie ma na to prostej recepty ale jakos przeciez
          poradzilyscie sobie z tym wszystkim.....kazda pewnie w inny sposob.....moze ja
          tez swoj znajde......
    • akk12 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 15:15
      Bardzo chcialabym Ci pomoc...
      Poronilam 4 lipca. Bylam tak dzielna-jak to sobie mozna tylko wyobrazic...Ale siedzi we mnie zadzior
      wielki jak tygrys....Miotam sie caly czas-czy decydowac sie na ciaze nastepna...Nie mam jeszcze
      wszystkich badan. Dodatkowo-mam mala nadzerke. Najpierw zdecydowalam sie,ze ja usune (metoda
      Leep-Loop), ale wystraszylam sie-ze wtedy musielibysmy czekac z ew. ciaza do grudnia,no i nie ma
      100% pewnosci,ze szyjka nie splata mi figla w czasie ciazy-po takich przezyciach...I teraz tak wisze-i
      strach coraz wiekszy i chec ,zeby byc mama (kolejny raz ,bo mam czteroletnia coreczke). Nie wiem-czy
      bedzie dobrze-ani u Ciebie, ani u mnie...Wiem,ze inaczej odczuwamy niz mezczyzni,ze inaczej nawet
      niz kobiety-ktore nigdy nie poronily...
      Ale....ale...jest dzien kolejny i beda nastepne. I nie zmienie tego -co bylo...Moge czekac tylko na to co
      bedzie. I probowac pomagac rzeczywistosci-zrobic te wszystkie badania,lykac folik,byc dobra dla siebie
      i swiata...
      Wieczorami mam czas dla siebie-siedze w pracowni, rozmyslam nad "sztuka" -proboje przemienic to
      co czuje na obrazy ....
      Trzym sie
      ania
      • paka25_k Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 16:29
        Czesc !Wydaje mi się ze pamietam twojego linka gdy pisalas ze nie możesz tu
        dluzej wchodzic bo jest ci coraz gorzej.Ja wtedy zaczełam tu zagladac!Nikomu
        nie jest latwo !!!!!!!!!!!!!Ja w 16 tyg.mialam poronienie zasniadowe,wyniki
        histopat to: zasniad gromiasty(straszne cholerstwo).I co ?
        Przesrane!.............
        Nie wiem jak ci pomóc!Ja też bardzo cierpialam( i cierpie nadal) jak kazda z
        nas ale moja mama zawsze mowi i zawsze mnie tego uczyla:Zycie plynie dalej...
        Ja staram sie nie myslec o poronieniu ,o tygodniu w szpitalu, o badaniach krwi
        (ktore ciagle musze robic a nienawidze igly)a juz wogole nie myśle o zasniadzie
        bo chyba bym zwariowala!Przy zyciu trzyma mnie mysl,ze niedługo minie pol roku
        od zabiegu i bede mogla zajsc w ciaze (innej mysli nie doposzczam,nie ma jej!)
        dla mnie tylko to sie liczy tongue_outRZYSZLOSC!
        Zycze ci lepszych mysli!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • agaro28 Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 16:57
      witam!
      doskonale wiem co czujesz. w czerwcu po raz drugi zamarła mi ciąża, byłam w 12
      tygodniu, myślałam, że nic złego już mi się nie morze przytrafić, ale niestety,
      stało się. czesto się zastanawiam dlaczego tak jest? Dlaczego są kobiety, które
      porzucają swoje dzieci, znęcają się nad nimi lub "beczkują"? Dlaczego one bez
      problemu zachodzą w ciążę i rodzą zdrowe biedne dzieci, które w życiu doznają
      tylko cierpienia? Nie raz z płaczem pytałam o to Boga...
      Kiedyś przez przypadek oglądając jakiś program dokumentalny w tv usłyszałam
      bardzo ładne słowa, które wypowedział ks.Popiełuszko: "im bardziej Bóg Cię
      kocha, tym więcej cierpień na Ciebie zsyła..." Myślę nad tym często.
      Kiedy trochę ochłonęłam od czerwca, spadła na mnie kolejna wiadomość. Moja
      bratowa, z którą mieszkam w jednym domu jest w ciąży. Oczywiście życzę jej jak
      najlepiej, ale uwierz mi, nie mogę sobie z tym poradzić. Ona nie planowała
      więcej dzieci (ma 8 letniego syna) Nie wyobrażam sobie jak będzie chodziła obok
      mnie z brzuchem, którego będę jej zazdrościć.
      Dobrze, że jest to forum,bo tu dziewczyny mnie rozumieją, nie myślą, że jestem
      nienormalna (w kręgu rodziny chyba uchodzę już za dziwaka).
      musimy być dzielne! Jesteśmy dzielne! - który facet by to wytrzymał co my?
      Mi też ciągle śnią się dzieci. Strasznie je w każdym śnie przytulam! Tęsknię za
      nimi bardzo i często rozmyślam jakie by były jakby przyszły na świat ?
      Gaga, damy radę!!!!
      Jeszcze będziemy szczęśliwymi mamusiami!!! Ja w to wierzę !!!!
      Pozdrawiam Cię serdecznie
      aga
    • lomre Re: baaardzo mi smutno..... 04.10.04, 22:40
      Pisałam przed chwilą odpowiedź na podobny post. Są ludzie, którzy czują
      podobnie jak ty. Gdy wiedzę przyszłe mamusie, te którym już bliżej niż dalej a
      mnie wśród nich nie ma... Tak bardzo mi żal mimo że dobrze im życzę.
      Też mi mówią, że będzie dobrze. Jestm w tej chwili na etapie "nie chcę
      przechodzić tego znowu, wolę nie mieć dzieci" ale w głębi serca....
      Napisz jeśli znów ci będzie smutno, jestem z tobą/
    • golo25 Re: baaardzo mi smutno..... 05.10.04, 07:15
      Gaga, kochanie, był moment, że myślałam tak jak Ty, że będąc codziennie na tym
      forum rozdrapuję cały czas tą samą ranę. Męża mam kochanego, też przez dłuższy
      czas mnie wspierał, ale faceci są inni, szybciej zbierają się w sobie i mogą
      zacząć wszystko od początku. I mieć nadzieję. Nawet to rozumiem. Choć na
      początku myślałam, że to mąż mnie nie rozumie. Ale on poprostu się z tym
      uporał, jest przekonany, że następnym razem wszystko będzie dobrze i martwi się
      tym, że po 9 m-cach ciągle do tego wracam i płaczę.
      A my kobiety juz takie jesteśmy. Zresztą nawet te, które nie przeżyły
      poronienia też nie bardzo potrafią zrozumieć nasze uczucia. A na ty forum
      wszystkie dziewczyny to wiedzą. I tylko u nich można tak naprawdę znaleźć
      zrozumienie.
      Gaguniu, proszę pozbieraj się, bądź silna. Jeśli nie widzisz w tych słowach
      sensu, pomyśl o dziecku i zrób to dla niego. Musisz być zdrowa i silna
      psychicznie, gotowa na małego przybysza, który wcześniej, czy później zamieszka
      w Twoim brzuchu. Przecież bez nadziei się nie da...

      Mocno Cię pozdrawiam. Napisz czasami co u Ciebie.

      Gosia
    • kosa_kat Re: baaardzo mi smutno..... 05.10.04, 09:04
      Witajcie dziewczyny
      Niestety przytrafiają nam się takie straszliwe rzeczy. Ja poroniłam dwukrotnie
      ponad rok temu w 10tc i z końcem lipca w 7tc. Po pierwszym razie wydawało mi
      się że to się już nie nastąpi, ale niestety nastapiło. Teraz powoli dochodze do
      siebie ale nadal widok ciężarnych kobiet wywołuje u mnie zazdrość taką zdrową
      lae zawsze zazdrość. Teraz właśnie czekam na kolejny okres choć dziwnie się
      opóźnia i nie wiem co o tym myśleć. Jak się już zjawi to wybieram się do
      szpitala na gruntowne przebadanie. Mój lekarz podejrzewa gruczolaka nadnerczy-
      szleją mi hormony zwłaszcza androstendion. Mam cały czas nadzieje choć już do
      najmłodszych nie należe ( 33 lata ) ale co mi pozostało bardzo ale to bardzo
      proagnę dziecka. Będzie dobrze i zgadzam się z moimi przedmówczyniami że
      drugakobieta nie zrozumie tego jeśli nie przezyje tego co my. Powodzenia Ci i
      sobie życze. Krysia
    • gaga12 Re: baaardzo mi smutno..... 05.10.04, 09:28
      dziewczyny bardzo Wam dziekuje ze te slowa otuchy i zrozumienia.....dziekuje
      tez za to, ze nie pisalyscie banalow pt. bedzie dobrze, sloneczko
      zaswieci.....zreszta same wiecie, ze to nie pomaga, wiem tez, ze mnie
      rozumiecie i ja tez wreszcie zrozumialam, ze to forum to moja nadzieja na
      lepsze jutro. szkoda tylko, ze to jest jedynie forum a nie np. mozliwosc
      spotkania przy kawie, pogadania, wyplakania ie itp. nie zawsze
      slowami "pisanymi" mozna dokladnie wyrazic to co sie czuje....jesli tylko
      pozwolicie mi czasami sie Wam wyzalic na tym forum to z gory dziekuje.....
    • daaisy1 ja patrzę z perspektywy czasu.... 05.10.04, 14:46
      Witaj gago12,

      kiedy ja przezywałam "na świeżo" historię podobną do Twojej miałam podejście
      identyczne do Twojego. Nie miałam ochoty na nic, nic mnie nie cieszyło, żadne
      spotkania, znajomi, myślałam tylko o moim Aniołku, o mojej Julci, która odeszła
      w 24/25 tc - przez toksoplazmozę. Kolejnej ciązy bałam się jak ognia, a
      jednocześnie tak bardzo pragnęłam być mamusią. Pragnienie było silniejsze. W
      czasie kiedy miała urodzić się moja córeczka zaszłam w ciąże. A w rok po
      urodzeniu Julki urodziłam Olusia. Olo jest cudownym, ZDROWYM chłopcem....ma już
      14 miesięcy...gdyby Julka żyła 20 października skończyłaby 2 latka...
      Teraz z perspektywy czasu widzę...i wiem..tego co przeżyłam nie zapomnę nigdy,
      to jest we mnie i tak już zostanie. Są dni łatwiejsze..ale i te trudniejsze, w
      które bardzo trudno jest mi się pogodzić ze śmiercią Juleczki...

      Gago! wiem, że jednego dziecka nie zastąpi drugie, ale to drugie może przynieść
      Ci tak wiele szczęścia i radości, że warto spróbować, nie bój się! to takie
      piękne "być mamusią".
      Sciskam Cię serdecznie i życzę duuuużo siły na kolejne dni...
      Edyta
      • lomre Re: ja patrzę z perspektywy czasu.... 05.10.04, 20:34
        Dzięki za taki post - wspaniale do mnie trafił. Może warto próbować dalej ...
        • daaisy1 Do lomre 05.10.04, 23:17
          jasne, ze warto...!!!
          ściskam Cię serdecznie i życzę kolorowych snów!
          E.
          • izu7 Baaaardzo mi smutno 06.10.04, 13:43
            Witaj!
            Jak czytam to wszystko, od razu kojarzy mi się ze mną ,z moimi przeżyciami. Od
            marca ( 28.03.04 poronienie)czytam to forum regularnie, od maja chyba zaczęłam
            sie odzywac i pisać o sobie. We wrześniu , kiedy moja najlepsza koleżanka
            zaszła w ciążę, postanowiłam dać sobie spokój i nie zaglądać, ale się nie da.
            Chyba się uzależniłam!!!! Jedyne postanowienie, ktore mi się udaje, to nie
            zaglądac do kalendarza w celu kontrolowania dni płodnych, nie robie też już
            testów owulacyjnych. Wogóle miałam przeboje z tą koleżanką , bo przeżyłam tę
            jej ciązę strasznie!!!! Ryczałam z zazdrosci jak bóbr, czułam się gorsza od
            wszystkich wokoło ( już dwie koleżanki są w ciąży , jedna w czwartm a druga
            piątym miesiącu )i postanowiłam, ze nie pasuję do tego towarzystwa i nie będę
            utrzymywac z nimi kontaktów. Potem ona , ta najbliższa mi koleżanka,
            poroniła!!! Wtedy odezwało się coś w mojej duszy, zrozumiałam , że tak nie
            mogę, muszę być przy niej- ale ona nie chciała mnie widzieć! To było miesiąc
            temu, już rozmawiamy, ale wiem, że nadal ma do mnie żal i już nie jest jak
            kiedyś. Od tego czasu nabrałam więcej pokory do wszystkiego i wszystkich a
            przede wszystkim wiem, ze nie mozna tak zabójczo zazdrościć komus ciązy , z
            perspektywy czasu zrozumiałam, ze zachowałam się źle. Teraz tak bardzo sie
            boję , zę mogłoby mnie spotkać drugi raz to samo, ze odpuściłam sobie
            kontrolowane starania, jak się uda to fajnie , jak nie uda się do końca roku,
            zacznę walczyć i leczyć się aż do skutku. Musimy być silne i wierzyć, ze
            prędzej czy później się uda!!!! Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie ....
            • gaga12 Re: Baaaardzo mi smutno 07.10.04, 10:34
              czesc
              z ta kolezanka to ja mam podobny problem.....ona jest w ciazy chyba juz 7 m-c
              ja od kiedy poronilam nie moge odwazyc sie any sie z nia spotkac! to okropne za
              kazdym razem jak ona chce sie ze mna umowic na spotkanie to ja cos wymyslam, ze
              nie moge bo prac albo co innego. Chyba sie na mnie pogniewala bo ostatnio nie
              dzwoni do mnie. nie wiem co robic. ale nie wiem tez jak zareaguje jak sie z nia
              zobacze i zobacze ten jej cudowny duzy brzuszek!!!!!! co ja mam robic?
              • malomi Re: Baaaardzo mi smutno 07.10.04, 11:51
                Porozmawiać z nią, powiedzieć szczerze co czujesz, że cieszysz się jej
                szczęściem, ale jej brzuszek przypomina Ci co straciłaś.
                Na Chorym dziecku prowadzimy pewną kampanię uświadamiającą, między innymi jedna
                z dziewczyn stworzyła LISTĘ ŻYCZEŃ RODZICÓW OSIEROCONYCH. Jeżeli chcesz,
                prześlę Ci to na maila, może najpierw wyślij jej te kilka słów, lub sama napisz
                podobnie co czujesz.
                Nie napiszę Ci że wszystko będzie dobrze. Na forum Poronienie byłam prawie od
                początku, 13 stycznia straciłam swojego synka. Ból, strach, bunt, rozpacz,
                zazdrość, te wszystkie uczucia są mi znane i nie przechodzą, ale są bardziej
                tępe. Odzywają się silnie co jakiś czas, a później cichną. W czasie kiedy miał
                się urodzić mój synek, zaszłam w drugą ciąże. To był taki prezent od niego.
                Nadal się boje, nie myślę o przyszłości, żyję dniem dzisiejszym i bardzo kocham
                mojego zmarłego synka i synka którego noszę w brzuszku.
                Pozdrawiam cieplutko.
                • gaga12 Re: Baaaardzo mi smutno 07.10.04, 12:04
                  jesli mozesz mi to przeslac na maila to bede bardzo wdzieczna smile
                  gaga12@gazeta.pl
                  dzieki za mile slowa.....moze masz racje, ze powinnam z ta kolezanka szczerze
                  porozmawiac....tylko, ze ona moze mnie nie zrozumiec.....nie chce jej tez
                  wystraszyc zeby nie zaczela za bardzo stresowac sie o swojego dzidziusia....
                  pozdrawiam
                  • malomi Re: Baaaardzo mi smutno 07.10.04, 12:47
                    przesłałam, a co do koleżanki, to nie wiadomo czy bardziej nie stresuje się
                    brakiem konatktu z Tobą, daj jej zadecydować i sama wyczuj co możesz, a czego
                    nie możesz. Nie możemy chronić wszystkich wokół, bo musimy pamiętać, że to my
                    potrzebujemy ochrony i wsparcia, bo to nas los tak okrutnie doświadczył.
                    Pozdrawiam
Pełna wersja